Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Polana   10.03.12 23:11

First topic message reminder :

Polana

Sporej wielkości polanka otoczona kilkunastoma starymi kasztanami. Jest to w miarę bezpieczne miejsce usytuowane niezbyt blisko groźnego matecznika. Upodobali je sobie zwłaszcza podrzędni opryszkowie, choć zdarzają się i groźniejsi bandyci zamieszkujący podziemny, opustoszały bunkier z czasów wojny zakończonej jeszcze nie tak dawno temu. Oni wszyscy są doskonale świadomi obecności zbiegów - szlam, charłaków - na leśnych terenach. Spokój i cisza wprowadza tylko pozornie pewien rodzaj błogiej, spokojnej, niemalże sielskiej atmosfery, tak bardzo kontrastującej z plugawą rzeczywistością. W powietrzu unoszą się liczne pyłki kwiatowe, które utrudniają ukrywanie się wszelakim alergikom.
Miejsce to najpiękniej wygląda jasną nocą, oświetlone blaskiem bijącym od rozgwieżdżonego nieba. Jeśli wierzyć plotkom rozpowszechnianym przez najstarszych ze zbirów, czasem - z rzadka, oczywiście - przebiegają tędy pojedyncze okazy dzikich jednorożców. Na nich zapewne też czyhają; świadomi ceny za ich krew, włosie, czy błyszczące, twarde jak skała rogi. Za ile lat te stworzenia staną się tylko legendą?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Elizabeth Fawley
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley http://www.morsmordre.net/t773-odyn http://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley http://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a http://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Auror
26
Szlachetna
Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
16
13
0
0
2
0
2
5
Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

PisanieTemat: Re: Polana   26.05.17 23:53

Obawiała się czasem, że popada w paranoja wszędzie dostrzegając niebezpieczeństwo. W spacerze po lesie, w nowo otwartym sklepie czy na uroczystym spotkaniu. Może to ostatnie nawet było rozsądne po wydarzeniach z Sylwestra, ale gdy wchodziła do nowego sklepu i pierwsza myśl to rozejrzenie się dookoła, by w razie czego szybko się wydostać to czuła, że musi zdecydowanie odpocząć. Może tak powinien obecnie działać jej mózg po przeszkoleniu aurorskim – dostrzegać więcej, szukać luk w obronie i je uzupełniać, nie myśleć konwencjonalnie. Tylko że wszystko to wywoływało stres – ten krótki, który ją pobudzał ale i ten długotrwały, który powoli zamęczał jej organizm. Wiedziała, że nie jest z nią znowu tak źle. Były to małe rzeczy, które ledwo dostrzegała w sobie, ale ostatnimi miesiącami stała się jeszcze bardziej czujna. Wytłumaczenie mogło być tylko jedno – bała się. Tylko czego? To było  skomplikowane pytanie, na które obecnie nie potrafiła sama szczerze odpowiedzieć. Czasami człowiek nie rozumie własnych uczuć i potrzebuje czasu, by poznać co tak naprawdę w nim siedzi. Spodziewała się, że wraz zbliżającymi się miesiącami będzie albo coraz bardziej nerwowa albo zupełnie się uspokoi. Status quo nie mógł trwać wiecznie, choć wiedziała, że niektórzy robią wszystko, by uniknąć zmian. Ona chyba pogodziła się już, że jej życie się zmieni. Wyjdzie za mąż, będzie aktywnie uczestniczyć w działaniach tajnej organizacji i do tego wszystkie łapać jeszcze niebezpiecznych czarodziejów. Czy to nie zaskakujące, że to jej praca pozostanie jej ostoją dawnego życie, choć często to właśnie ona wywoływała w nim zmiany?
Pod wieloma względami podziwiała takie osoby jak Jayden. Można by uważać, że żyją w innym świecie, ale jak się z nimi rozmawiało to rozumieli oni ten ich świat o wiele lepiej. Byli o wiele bardziej uczciwy ze sobą niż cała reszta razem i było to bardzo otrzeźwiające.
- Tak, niebezpiecznie. Cieszę się, że nic Ci się nie stało, ale następnym razem uważaj, gdyż nie zawsze możesz mieć szczęście. – ostrzegła go, gdyż naprawdę nie chciałaby stała mu się krzywda.  Ludzie mogą być okrutni i nie zważać na istnienie drugiego człowieka, właśnie tacy przedstawiciele ich gatunków znajdywali się w tych lasach. Zarazem Jayden miał racje – on sam nigdy nie odczuł, że to niebezpieczne miejsce, więc czemu miałby je za takie uważać?
- Dla szlachcianek jest to najbardziej niebezpieczne, oczywiście. – stwierdziła a uśmieszek pojawił się na jej ustach. Wszyscy uważali je za bezbronne i delikatnie stworzenia, ale nie można zapominać, że były czarownicami. No i taka Elizabeth czuła się w pełni zdolna do obrony, a nawet do ataku w pewnych sytuacjach. – Tak, najbardziej zasmucający jest stan jego rodziny. Miał niedługo wziąć ślub, a zaginął. – powiedziała zaciskając dłoń w piąstkę. Wiedziała, że świat jest niesprawiedliwy, ale czasem potrafił uderzyć o wiele mocniej niż się spodziewała.
- Nie, nic tam nie ma. Zagapiłam się, przepraszam. – spojrzała na niego skupiając się na jego osobie i nie pozwalając sobie więcej odpłynąć. – Nie, nie mam pomocy. To nie jest akcja, to była moja osobista decyzja to przyjść. Ale znasz to miejsce? Działo się tu kiedyś coś zadziwiającego lub niepokojącego? Próbuje zrozumieć dlaczego tu. – wytłumaczyła się i wypuściła głośno powietrze z ust. Czasem naprawdę nie wiedziała co powinna zrobić.


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
10
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   06.06.17 11:36

Jayden właśnie w ogóle nie widział niebezpieczeństwa. Był człowiekiem tak oderwanym od niektórych spraw, które trapiły innych, że było to aż niemożliwe. Ludzi traktował jak przyjaciół, a zwierzętami były również w połowie centaury. One za to były dla niego jak nauczyciele. Nie znał się za dobrze na samych zwierzętach z tego względu, że wolał gwiazdy. Nie bał się tych mniejszych, średnich i większych, chociaż niektórzy jego rówieśnicy podczas zajęć Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami w Hogwarcie potrafili nieźle panikować, jeśli przyszło im stanąć oko w oko z hipogryfem. Jay nie wychowywał się z żadnym zwierzakiem - Vane'owie nie mieli nawet psa, chociaż nie było nigdy specjalnej przyczyny, by go nie posiadać. A mimo tego braku kontaktu za dzieciaka nie posiadał w sobie tego strachu przed nimi. Jednak trzeba było spytać w drugą stronę - czy JJ w ogóle czegokolwiek się bał? Poza oczywistymi brutalnościami, które potrafiły wstrząsnąć jego otwartym, altruistycznym sercem. Ciężko było coś takiego znaleźć, bo nawet będąc samemu w lesie i dostając upomnienie od aurora, że znajduje się na niebezpiecznym terenie, nie przejmował się tym. Chodził swoimi drogami i pozwalał, by wszechświat się nim zajmował. Jeśli zależało mu an przeżyciu profesora Vane'a, musiał o niego dbać i tyle. Nic dziwnego że spora grupa brała go za szaleńca i nie zamierzała zmieniać zdania na jego temat. Jeśli nie bał się ani ludzi, ani zwierząt - gdzie więc było to niebezpieczeństwo?
- Jeśli coś miałoby mi się stać, już dawno by się stało - odparł z typową dla siebie optymistyczną aurą, która mogła zarówno irytować jak i podtrzymywać na duchu. I jak sam się nie przejmował możliwościami, który krył ciemny, cichy las, tak nie chciał, żeby ktoś inny wystawiał się na szwank. Zawsze uważał, że człowiek był stworzony do przygód i poznawania świata, ale czy samotna postać szlachcianki w takim miejscu i o takiej godzinie pasowała do krajobrazu? Elizabeth sama potwierdziła jego obawy, ale nie miał kompetencji, żeby mówić jej co mogła, a czego nie mogła robić. Zresztą nawet przez myśl mu to nie przeszło, bo wolał cieszyć się jej towarzystwem niż rozmyślać nad rzeczami, na które wpływu nie miał i nie chciał mieć. - To okropne. Ciągle słyszę o tym, że kolejna osoba zaginęła lub się nie odnalazła. Musisz być niezwykle odporna psychicznie - rzucił, nie będąc ani przez chwilę fałszywym. Oczywiście że ją podziwiał! Musiała sobie przecież radzić z gorszymi rzeczami, presją ze strony rodzin jak i przełożonych... Nie to co u niego, gdzie życie polegało na obserwacjach czy wpajaniu nauki młodym, chłonnym umysłom. - A - odparł jedynie i odwrócił się, by zerknąć za siebie. - Inne miejsca znam lepiej, ale tak. Całkiem nieźle sobie tutaj radzę - dodał, poprawiając pasek torby na ramieniu. - Raz słychać było wilki, które równie dobrze mogły być wilkołakami. Nie znam się na rozpoznawaniu głosów. Z tamtej strony. Prócz tego czasem znajdowałem tutaj rzeczy jak buty, ale było to związane z obozującymi tu czasem ludźmi. Zawsze po nie wracali. Dziadek mówił też, że niektórzy wypatrują tu jednorożców, ale... To jakieś legendy.




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley http://www.morsmordre.net/t773-odyn http://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley http://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a http://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Auror
26
Szlachetna
Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
16
13
0
0
2
0
2
5
Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

PisanieTemat: Re: Polana   10.06.17 16:49

Znała strach. Chyba każdy człowiek znał, choć zapewne niektórzy Gryfoni nigdy by się do tego nie przyznali. Nie lubiła go, lecz go nie unikała. Pracując jako auror musiała się z nim pogodzić i go udomowić. Musiała umieć go rozpoznać, okiełznać i sprawić, by nie miał znaczenia. Zarazem często powodował, że myślała szybciej, biegła dłużej i reagowała natychmiastowo. Najdłużej musiała pracować nad strachem przed bólem. W czasie akcji człowiek nie może nagle być sparaliżowany, gdy uświadomi sobie, że nie uniknie bólu. On i tak nadejdzie, zawsze nadchodzi. Gdy już człowiek uświadomi sobie, że nie może nic zrobić to wtedy go zaakceptuje. Akceptacja bólu nawet jeśli brzmi okrutnie pozwala na ruszenie do przodu. Są różne rodzaje strachu – te krótkotrwałe w czasie akcji i te długotrwałe np. przed śmiercią. Wszystkie były ważne, gdyż nawet jeśli nie lubimy strachu jest on naszą najważniejszą emocją. Gdyby nie on ludzie nigdy, by nie przetrwali. To właśnie on mówi nam, że jednak może lepiej uciekać, a nie wąchać kwiatki na łące. Niektórzy powiedzieliby, że to miłość znajduje się na pierwszy miejscu ale to idealiści, którzy chcą bardzo w to wierzyć. Ona w to nie wierzyła, choć była to miła wizja. Dorastając jednak w otoczeniu, gdy miłość miała małe znaczenie nie potrafiła zaufać temu stwierdzeniu.
- Może los zaplanował, by stało się to po spotkaniu ze mną? Bym później mogła Ci to wytknąć? – zapytała figlarnie z uśmiechem. Chyba powinna położyć się spać, gdyż następnie człowiek jest zmęczony i mówi największe głupoty. Wierzyła w wybór człowieka i przypadek, ale nigdy nie mogła niczego wykluczyć. Żyli w świecie magii, gdzie mogłeś transmutować kijek w żabę – jak mogło istnieć niemożliwe w tym świecie? Oczywiście, istniały prawa magii, które nie mogły być złamane jak wyjątki od prawa gampa, ale lubiła myśleć o nieskończoności magii.
- Na początku było ciężej, ale zawsze miałam grubą skórę. – zdradziła czując pewne zadowolenie słysząc jego słowa. – Ale ostatnie miesiące były naprawdę ciężkie, liczba spraw przytłoczyła nas wszystkich. Co pewien czas odnajdujemy nowe ofiary, również mugoli. Trudno czasem w tej próżni poszukać człowieczeństwa, ale tym ważniejsze jest utrzymanie równowagi w życiu. – stwierdziła po cichu. Już w czasie kursu powiedziano im, by nie przewiązywali się emocjonalnie do spraw i pamiętali, że jest to ich praca. Musieli mieć inne życie, by mogli odreagować stres związany z zawodem. Ona rzadko kiedy miała problemy z  emocjonalnością względem spraw – pozostawała chłodno obojętna, lecz nie oznacza, że nie pracowała równie ciężko. Było to jej taktyka radzenia sobie w pracy.
- Można to prawie powiedzieć o każdym miejscu w lesie. – zawód słuchalny był w jej głosie.– Mimo wszystko dziękuje, że mi to opowiedziałeś. Miałam głupią nadzieje, że jest to jakieś istotne miejsce, na znalezienie jakiego tropu. Muszę dalej poszukiwać, ale nie będę Cię więcej zajmować swoją osobą. Powinniśmy spotkać się w bardziej przyjaznym miejscu, bardziej dogodnym do rozmowy. – zaproponowała poprawiając szatę  w celu przygotowania się do teleportacji. Pożegnała się z Jaydenem i z różdżką w ręku zniknęła z polany.

zt serce


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
10
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Polana   10.06.17 17:46

- Musiałabyś stanąć w kolejce - odparł, przypominając sobie Evey, która gotowała była przemówić mu do rozsądku przy każdej możliwej sytuacji. Trzeba było przyznać, że Howell matkowała mu już od początku Hogwartu, gdy się poznali. Te same zajęcia i ten sam wiek sprzyjał ich przyjaźni, a niektórzy sądzili, że mają do czynienia z bliźniakami, bo Vane ciągle dreptał za koleżanką, a ona pilnowała, żeby ten nie władował się w żadne poważniejsze lub nie kłopoty. Dobrze było mieć obok siebie kogoś tak pewnego siebie jak i odważnego. Gdyby nie Lia to pewnie szybko skończyłby w jakiejś jaskini trolla. Parsknął krótkim śmiechem pod nosem, wyobrażając sobie walkę Howell z trollem. Chociaż gdyby potrzebował jej pomocy, zapewne tak by właśnie zrobiła. Musiał się z nią niedługo znowu spotkać, bo chwilowo nie miał czasu, żeby to zrobić. Evey jednak pewnie też nie mogła narzekać na nudę. Praca aurora wykańczała i widać było to po wszystkich pracownikach departamentu związanego z przestrzeganiem prawa. Posłał jeszcze ciepłe spojrzenie Lizzie. - Domyślam się, że nie jest ci prosto. Pewnie będzie jeszcze ciężej, ale wierzę w to, że sobie poradzisz. Ty i cała reszta z waszego biura. My bezbronni szarzy obywatele potrzebujemy was - dodał, wiedząc, że bez uczciwych stróżów prawa większość czarodziejów była po prostu skazana na łaskę Ministerstwa. Była to czysta ironia, ale własnie tak to się prezentowało. Ciężko było nazwać ten czas łatwym. Oboje jednak doskonale zdawali sobie sprawę dlaczego tak było. Jednak chwilowo w Zakonie nie zapowiadały się żadne poważniejsze spotkania czy misję, więc członkowie byli w stanie spoczynku. Sysząc słowa Lizzie, Vane zmarszczył brwi, próbując zrozumieć przekaz wypowiedzi szlachcianki. Chodziło jej o jego osobę? Cóż. Akurat nie można było powiedzieć, żeby się świetnie dogadywali, ale Jay nie każdego człowieka na świecie musiał doskonale rozumieć. Wzruszył więc ramionami, robiąc kilka kroków w tył, by odłożyć torbę z powrotem na miejsce i wyjąć z niej swój ulubiony kompas. Badając ich położenie, kiwnął niemrawo głową. Miał jeszcze trochę roboty i nie zamierzał też zatrzymywać Fawley, która wyraźnie chciała zniknąć.
- Widać, że nie pomogę - odparł smutno, po czym pożegnał się i wrócił na swoje miejsce badać gwiazdy. Zaraz wyleciała mu z głowy panna Fawley, jej poszukiwania, a zostały tylko obliczenia i wspaniałe niebo, które niezwykle go uspokajało.

|zt




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
 

Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17