Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Yeri Jo (budowa)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Yeri Jo
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t86-wzor-karty-postaci http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/
wstępnie obwoźny sprzedawca magicznych jabłek
20
Półkrwi
Panna
i've found my light.
0
0
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Yeri Jo (budowa)   17.07.17 2:19


Yeri Jo

Data urodzenia: 18 lipca 1936
Nazwisko matki: Park
Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożny
Zawód: hodowca kugucharów
Wzrost: 158cm
Waga: 42kg
Kolor włosów: przeważnie brązowe
Kolor oczu: brązowe
Znaki szczególne: głupota widoczna gołym okiem dość pokaźna blizna na lewym biodrze, po uderzeniu przez pałkę jednego z Czerwonych Kapturków, falowane włosy, co u Azjatek jest bardzo rzadko spotykane


Osiemnasty lipca tysiąc dziewięćset trzydziestego szóstego. Właśnie tego dnia na świat Yeri - pierwsza, długo wyczekiwana córka Somi Park i Kihyuna Jo, będąca równocześnie ich trzecim dzieckiem. Początkowo mieszkali na obrzeżach niedużego miasteczka na południu Półwyspu Koreańskiego, jednak gdy tylko wojenne nastroje zaczęły przybierać na sile, przenieśli się na należącą do Korei wyspę Jeju-do. Mimo przynależności do państwa, na wyspie było o wiele spokojniej, w tamtym okresie mało kto tam mieszkał. Pierwsze dwa lata życia minęły jej... W sumie to nawet nie za bardzo wie jak, bo niczego z tego okresu nie pamięta. W każdym razie słyszała, że już wtedy była niezłym urwisem, co pozostało jej do dziś, a większość rzeczy, których się w dzieciństwie dotknęła... No cóż. A to ubabrała w mące siebie i cały salon, gdzie postanowiła się pobawić, a to zapragnęła matce pomóc przy warzeniu eliksiru, co niemalże zakończyło się wybuchem, gdyż wrzuciła nieodpowiedni składnik do kociołka zanim została powstrzymana, a to nazrywała kwiatków w ogródku tej starej jędzy z naprzeciwka, a to wysadziła teleodbiornik w powietrze. Plusem tego zdarzenia było to, że w końcu objawiły się magiczne umiejętności trzyletniej wówczas Yeri. Z tego wyczynu była akurat niezmiernie dumna, wszak w końcu potrafiła robić takie fajne sztuczki jak jej bracia - pięcioletni wówczas Seungri i Seunghyun. To właśnie za ich namową w wieku lat czterech dolała ojcu odrobinkę eliksiru słodkiego snu do herbaty. Mężczyzna nawet nie przypuszczał, że ten słodki aniołek o falowanych włosach coś knuje. Był za to dumny ze swojej małej księżniczki, która przecież była już taka samodzielna! Następstwem tej dumy była dość długa drzemka, ale przynajmniej ukochany tatuś sobie w końcu odpoczął, prawda? Później co prawda oberwało jej się od mamy, ale nie było tragedii. O wiele większą burę dostała, gdy mając pięć lat postanowiła zakraść się z braćmi na plantację mandarynek mieszkającego jakiś kilometr dalej dziadka. Yeri dobrze pamięta ten dzień. Skórki po zjedzonych owocach walały się po ziemi wokół ich stóp, Seunghyun stał na czatach, Seungri chował owoce do kieszeni, a ona właśnie zerwała z krzaczka kolejną mandarynkę, kiedy to niemalże znikąd przy trójce rodzeństwa pojawił się właściciel plantacji. Na jego widok Yeri wyszczerzyła się radośnie, ukazując swe niepełne na tamtą chwilę uzębienie. Widząc grymas na twarzy mężczyzny, przemieniła trzymane przez niego grabie w ogromną, kolorową miotełkę do kurzu, co u jej starszych braci wywołało niekontrolowany atak śmiechu. Później jednak tak zabawnie nie było.
Rodzeństwo zostało odprowadzone do domu przez właściciela plantacji. Mężczyznę wystarczyło tylko potraktować Obliviate, przywrócić do porządku jego grabie i wcisnąć jakąś historyjkę, natomiast rodzeństwo... Cóż, dzieciaki otrzymały zakaz na wychodzenie poza przydomowe podwórko, zakaz na jedzenie słodyczy, a także po kilka uderzeń pasem na goły tyłek. Później przez kilka dni między trójką trwała wojna o to, kto wpadł na pomysł z mandarynkami i wzajemne obwinianie się, aż w końcu uzgodnili między sobą, że chyba nie jest to zbyt istotne, skoro nie pamiętają, a każdy otrzymał taką samą karę. Mimo tego, ciągle robili jakieś psikusy sobie nawzajem, albo innym, niezbyt przejmując się konsekwencjami.



Przeprowadzka okazała się konieczna, kiedy wojenne nastroje w państwie przybrały na sile w 1944 roku. Rodzice postanowili przenieść się do czarodziejskiej dzielnicy Londynu, gdzie w końcu nie musieli kryć się przed sąsiadami z posiadaniem w domu różnych czarodziejskich przedmiotów. Wtedy też rodzina zakupiła małego jeszcze kuguchara. Yeri mocno pokochała cętkowanego zwierzaka i postanowiła, że w przyszłości będzie hodować takie stworzenia. Kolejne trzy lata upłynęły jej całkiem spokojnie, przez ten czas głównie uczyła się języka angielskiego, żeby bez problemu móc się porozumieć w nowym kraju. Szło jej to dość opornie, jednak dzięki rozmowom z rówieśnikami w końcu była w stanie zrozumieć niemalże wszystko, co się do niej po angielsku powiedziało. Mówiła płynnie, jednak ciągle z charakterystycznym, koreańskim akcentem. Na wakacjach w 1947 roku Yeri otrzymała długo wyczekiwany list z Hogwartu. Jedenastolatka była niezwykle podekscytowana tym faktem i z wielką radością udała się wraz z rodziną na Ulicę Pokątną, gdzie zakupiła całą szkolną wyprawkę potrzebną każdemu pierwszoklasiście. Poza książkami rodzice zakupili jej także komplet nowiutkich szat oraz, co najważniejsze - różdżkę. Dopiero za czwartym razem różdżka dopasowała się do Yeri. Była to dość sztywna, czternastocalowa różdżka wykonana z drewna cynamonowego, z rdzeniem z pióra pegaza. W dłoni leżała idealnie i, jak potem Jo się przekonała, różdżka była wprost idealna do czarów. Od czasu zakupów na Pokątnej nie potrafiła usiedzieć w miejscu, tak bardzo nie mogła doczekać się rozpoczęcia roku szkolnego. Przez całą drogę do Hogwartu zastanawiała się, do jakiego domu zostanie przydzielona. Może trafi do Ravenclawu, jak jej starsi bracia? Chociaż nie, zbyt mądra to ona nigdy nie była.
Pozostały więc tylko trzy domy, do których ewentualnie mogła trafić. Kiedy jej nazwisko zostało wyczytane, na drżących nogach podeszła do stołka, na którym miała zasiąść aby profesor odpowiedzialny za wyczytywanie nowych uczniów założył na jej głowę Tiarę Przydziału. Jedenastolatka słyszała mamrotanie, jakby w jej myślach, a jednak gdzieś na zewnątrz, obok niej. Do dziś pamięta te słowa, "Towarzyska, pełna pogody ducha... Pracowita, a także uczciwa...". Siedząc na stołku zastanawiała się, jak to możliwe, że Tiara aż tak dobrze ją zna. Wydawało jej się, że rozmyślania Tiary trwają całymi godzinami, aż... "Hufflepuff!" rozległo się nagle, a dziewczynka podskoczyła odruchowo. Była zaskoczona decyzją starej czapki, jednak zaakceptowała wybór Tiary, gdy tylko zasiadła przy stole Puchonów. Byli to bardzo mili ludzie i Yeri bardzo szybko nawiązała z nimi dobry kontakt. Szybko znalazła wielu przyjaciół, wolny czas spędzała ze swoimi braćmi. Z zajęć do gustu najbardziej przypadła jej transmutacja, zaś najmniej - historia magii. Na trzecim roku zainteresowała się także opieką nad magicznymi stworzeniami głównie dlatego, że od zawsze kochała zwierzęta. Mimo to, nauka szła jej opornie, z trudem zaliczała niektóre przedmioty. Ale starała się jak tylko mogła, żeby nie odstawać zbytnio od braci.
Jeśli o braci chodzi - będąc w piątej klasie wraz z nimi wymknęła się z nimi i ich kumplami do Zakazanego Lasu, żeby pooglądać sobie jednorożce. Ta, jednorożce. Co jej wtedy do łba strzeliło, to do dziś nie ma pojęcia, w każdym razie zamiast pięknych koni z rogami na głowach, napotkali bandę Czerwonych Kapturków. Dziewczyna próbowała się bronić, aż w końcu jeden ze zwierzaków trzepnął ją raz a dobrze pałką po biodrze, w wyniku czego padła na ziemię jak długa. Na całe szczęście jej bracia oraz ich przyjaciele w końcu unieszkodliwili te stworzenia i przetransportowali Yeri do skrzydła szpitalnego. Nie obyło się oczywiście bez nagan, utraty punktów i adekwatnej do ich wyczynu kary.




Patronus: Dokładniejszy opis patronusa: dlaczego przyjmuje postać akurat takiego zwierzęcia i jakie przywołuje wówczas wspomnienie


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 0 Brak
Zaklęcia i uroki: 0 Brak
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 0 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Dodatkowy językI lub II2 lub 6
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Nazwa  biegłościI, II, III, IV lub V2, 5, 10, 20 lub 35
Nazwa  biegłościI, II, III, IV lub V2, 5, 10, 20 lub 35
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Nazwa  biegłościzależnezależne
Nazwa  biegłościzależnezależne
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak -0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Nazwa  biegłościI, II lub III1, 7 lub 25
Nazwa  biegłościI, II lub III1, 7 lub 25
AktywnośćWartośćWydane punkty
Nazwa  biegłościI, II lub III1, 7, 25
Nazwa  biegłościI, II lub III1, 7, 25
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila, wilkołak lub brak)-0
Reszta: 0

Wyposażenie

WYPISZ po przecinku rzeczy (zwierzęta, inne) zakupione w sklepiku MG



Powrót do góry Go down
 

Yeri Jo (budowa)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rasy Smoków
» BUDOWA.
» Fenne [BUDOWA]
» Salem Darklyn (budowa)
» [BUDOWA] Maxine van Tresskovff

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17