Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 [SEN] Znasz mnie na pamięć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: [SEN] Znasz mnie na pamięć   21.07.17 12:57

Nie pamiętał, jak się tu znalazł. Ile czasu stał w wierzbowym cieniu drzew? Kiedy jego stopy utkwiły nieruchomo tuż przed kamiennym usypiskiem? Nie pojęcia. Długi cień trwał nieruchomo na kamiennym podwyższeniu, chowając przed blaskiem zachodzącego słońca kilka, grawerowanych, zgrabnie nakreślonych liter.
Gabrielle. Kilka lat wystarczyło, by imię w wielu miejscach wytarło się, przypominając jeden z zapomnianych grobów. Popękana powierzchnia przypominała pajęczynę, a przecież on pamiętał. Do końca.
Poruszył się niespokojnie, czując na karku zimny powiew i nikłe szarpnięcie spiętych włosów. Odwrócił twarz za siebie, próbując dostrzec pośród sunących wokół cieni coś, co mógłby nazwać żywym. A zdawało się, że nawet jego serce bije wolniej, głośnym echem wieszcząc bolesny rytm, który pojawiał się zawsze w tym miejscu. Kiedyś miał jeszcze wspomnienia wspólnych wieczorów, uśmiechu, którym go obdarzała, zieleni spojrzenia i ust, które smakowały miodem. Świat porwał je wszystkie, zostawiając go z nowymi ranami i przekleństwem, które łomotało za każdym razem, gdy przypominał sobie jej imię. Zostawił ją znowu. Razem z pierścionkiem, który do tej pory tkwił przy piersi, przytwierdzony do cienkiego rzemyka na szyi. Fiolet oczka nie drgał w świetle, poruszany przy każdym ruchu. Pozostawił po sobie tylko puste miejsce pod czarna koszulą. Poświęcenie. Poświęcił wszystko.
Poświęcił nawet ją. Gabrielle.
- Gdzie teraz jesteś? - nie spodziewał się, że jego głos będzie tak bardzo ochrypnięty, jak po długim krzyku. A może właśnie tak było? A zerwana do lotu złotooka wrona spłoszyła się jego wołaniem? Słowa jednak rozpierzchły się w nadchodzącym, wieczornym wietrze, mieszając się z kilkoma, urwanymi z drzew liśćmi. Pytanie w końcu nie znajdowało nigdy odpowiedzi. Auror nie wierzył w mugolskie zaświaty i koncepcje powrotów. te które znał z doświadczenia, spowite było plugawiącą magią. Nie o takie powroty chodziło. A chciał wierzyć, że gdziekolwiek była...?
Spojrzenie ciemnych źrenic i tak powędrowało do wytartego punktu na grobowej płycie. Wyciągnął dłonie, do tej pory ukryte w kieszeniach płaszcza. W palcach jednej reki trzymał zmięta paczkę papierosów, ale nie wyciągnął żadnego. Mielił tylko jej zawartość, nieświadomie łamiąc kilka kolejnych, tytoniowych zwitków. Drugą, wolną dłonią wykonał gest, który z wyszeptanym Reparo miało na nowo skleić spękany nagrobek. A mimo faktu, że czuł pulsowanie magii płynące przez  całe ciało - skalna powierzchnia pozostała niewzruszona. Samuel zacisną usta, tworzące cienką, równie spękaną linię. czarne brwi zmarszczyły się, a Skamander pochylił gwałtownie do przodu, jakby chciał uderzyć niewidzialną barierę. Nieprzyjemne pulsowanie w klatce piersiowej zagłuszyło moment, w którym najpierw kucnął, potem klęknął, wspierając się poznaczoną bliznami dłonią. I dopiero teraz dostrzegł, że przy jego nogach leżał nieduży bukiet fiołków. Przesunął się do tyłu i nachylił, sięgając po delikatne łodyżki, przewiązane cienką, białą, nitką. Przecież zawsze jej takie przynosił. Podniósł się z miejsca, po drodze wypuszczając zmięte opakowanie, połamanych papierosów.
Ulotny zapach dopadł go niemal natychmiastowo. Mieszanka słodkiego fiołka, miodu i ostrych przypraw. A ciszę przełamał odgłos kroków. Tym razem mężczyzna się nie odwrócił. Los znowu go mamił, śmiejąc się za każdym razem, gdy szukał spojrzeniem tak znajomej, ukochanej postaci. Ale kto mógłby uwierzyć, że Samuel rzeczywiście potrafił kochać? Że przez tyle lat wciąż kochał tę sama kobietę, której serce oddał i złożył razem z nią do grobu?
- Przepraszam. - wyszeptał, a powieki opadły w przedłużającym się mrugnięciu. Ale ta ciemność nigdy nie dawała spokoju.






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: [SEN] Znasz mnie na pamięć   21.07.17 21:05

Żałujemy w naszym życiu wielu rzeczy. Wielu kroków, które wykonujemy każdego dnia. Wielu słów, które mówimy lub zachowujemy w pamięci, z bólem patrząc na twarze tych, którzy nigdy nie mieli dowiedzieć się o tym, co lśniło wśród naszych myśli. Żałujemy wydanych na niepotrzebne bibeloty galeonów, gdy braknie nam ich na zakup nowego egzemplarza encyklopedii magii. Żałujemy uschniętych w wazonie kwiatów, z tchnieniem smutku przypominając sobie o ich niedawnym pięknie. Żałujemy dni, żałujemy nocy.
I żałujemy naszego życia, jeśli nie istnieje już ono na ziemskim padole.
Gabrielle tkwiła w próżni, uwięziona między światem zmarłych i żywych, obserwując to, jak bardzo zmieniały się oba – pierwszy zapełniał się duszami tych, którym odbierano życie, a drugi… drugi po brzegi wypełniony był chaosem i niesprawiedliwością. Ale mimo że mogła mieć baczenie na cały Londyn, na całą Anglię, na każdy jej zakamarek, wolała utkwić swój wzrok tylko w jedną sylwetkę.
Samuel Skamander żył, na chwałę Merlina, i miał się dobrze, chociaż potrafiła dostrzec, jak wiele trudów, jak wiele ciężarów spadało na jego mocne, wytrzymałe barki aurora. Prócz kilku delikatnych zmian w mimice, w kolorze skóry, nie zmienił się jednak wcale. Spojrzenie wciąż tak gotowe zdobyć świat, usta wciąż dające ujście tak silnie nacechowanym słowom, skóra wciąż przetkana drobnymi szpileczkami czarnego zarostu. Czasami, gdy czas tracił dla niej jakiekolwiek znaczenie, tęskniła, a te chwile tęsknoty przeciągały się w nieskończoność.
Tęskniła za pewnym uściskiem jego dłoni, za zapalczywością, którą przetkane były jego brązowe tęczówki.
A teraz mogli spotkać się oko w oko – po raz pierwszy od czasu jej śmierci, tego dnia, gdy przyszedł z innymi aurorami i objął jej martwe ciało, i po raz ostatni, żeby mogli się pożegnać. W jego śnie. W świecie wykreowanym przez niego samego.
Nie mogła mieć do niego pretensji, gdy razem obudzili się pod wierzbami, które każdego wieczoru utulały jej ciało do snu kołysankami śpiewanymi przez wiatr grający na drobnych listkach. Jej kroki były ciche. Bose stopy zaledwie szeleściły wśród traw, a delikatnie unoszona przez dłonie suknia weszła w cichą rozmowę z wiatrem. W którymś momencie Sam poczuł jak pod jego łokieć wsuwa się ciepła, kobieca dłoń i zaciska na jego przedramieniu swoje palce. Jego właścicielka obdarzyła go ciepłym uśmiechem, gdy na nią spojrzał. Czarny warkocz zapleciony na prawym ramieniu lśnił w promieniach słońca.
- Zawsze przy tobie byłam, Sam – odpowiedziała na jego pytanie swoim miękkim, choć zdecydowanym głosem, przerywając tę zalegający w jego sylwetce monolog. – Dlaczego przepraszasz za coś, czemu nie jesteś winien?
Bo nigdy nie był winien jej śmierci. To ona. To jej pomyłka na to pozwoliła.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
http://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander http://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 http://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 http://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 http://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
27
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
30
20
1
0
0
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: [SEN] Znasz mnie na pamięć   30.07.17 0:50

Szum wiatru nieprzerwanie mieszał się się z cichym głosem, który drgał gdzieś na granicy słyszalności. Nie potrafił wskazać, czy było to oddalone daleko wołanie, czy ton tkał jego własny umysł. A trwanie przed marmurowym nagrobkiem wydawało się nie mieć ani początku, ani końca. Kiedy przyszedł i dokąd miał wracać? Nie pamiętał. Chwila, w której pozostawał, wydawała się wieczna, jakby ktoś zawiesił go pomiędzy światami. I nawet nie wiedział, jak bliski był prawdy.
Pamięć bywała zdradliwa. Z biegiem czasu zacierała wspomnienia, jak obrazem malowany farbami, na który ktoś wylał wodę. Kolory mieszały się ze sobą, rozmazywały kontury i jeśli tylko się pozwoliło, kończyło całość niezidentyfikowaną plamą. Czas był okrutny dla przeszłości, ale ta - jeśli była uporczywie pielęgnowana - trwała jasno, tkając jedynie brzydkie rysy. Im więcej lat upływało, tym bardziej przeszłość wydawała się Samuelowi niedokończona. Skarb, który takim cudem do niego trafił, został mu brutalnie odebrany. Jedyna kobieta, która przełamała wysunięte w sercu bariery - zniknęła, pozostawiając go pustym, tęskniącym i...przeraźliwie winnym. Nie ochronił jej, nie zatrzymał czarnomagicznego zaklęcia, które torturowało ją, nie dopadł sprawców i chociaż powtarzano mu, że zamknięci w Azkabanie parszywcy odpowiadali za jej śmierć - nie wierzył.
Nie usłyszał lekkich kroków, ani zmiany, która zatliła się w powietrzu. Delikatny zapach fiołków uderzył mocniej, jakby otulił go niewidzialny płaszcz, ale Samuel stał bez ruchu, wpatrując spojrzenie w nieruchomą, zimną skałę pod nogami. Tam, gdzie ciemność przysłoniła drobne ciało, pogrzebane pod ziemią razem z jego własnym sercem.
Drgnął zaskoczony, gdy ciepło - tak bardzo znajome - owionęło jego ramię. na odkrytej skórze zamknęły się smukłe palce, a głos  - ten głos - sprawił, że serce najpierw zgubiło kilka niespokojnych uderzeń, a potem zamarło, razem z oddechem, które zamknęło sie w ciasnej klatce płuc. Jak w gorączce, nieprzytomnie, chwycił druga ręką ciepłe, kobiece palce, te same? które podczas próby tak boleśnie go podrapały. Była tam. Nie rozmyła się pod jego uściskiem, jak każdy koszmar i tęsknota, która go mamiła gdzieś nad ranem, na granicy snu.
- Gaby - wypuścił gwałtownie powietrze i odwrócił głowę, przez kilka sekund objęty lękiem, że spotka się z upiorem, przekleństwem, które dopadło i zraniło najmocniej - Gaby... - powtórzył, a serce ruszyło gwałtowna galopadą. Odwrócił się całym ciałem, ani na moment nie wypuszczając z dłoni drobnych palców - Mój Anioł - szeptał już, gdy ramiona wsuwał na talię, przyciągając kobietę ku sobie, zamykając ją w objęciu. Nachylił się, niemal garbiąc, by zanurzyć twarz w czarnych włosach, opierając policzkiem o jej policzek, wdychając zapach tak bardzo żywy, że mógłby przysiąc, że była tuż obok. Bo była? Czemu tak przeraźliwe tęsknił, skoro trwała u jego boku? Czemu niemiłosiernie tuczące się w klatce piersiowej miejsce prawie krzyczało w mieszance radości i strachu?
- Jesteś cały czas - mówił szeptem, słowa wypowiadając tuż przy uchu, ciepłym oddechem otulając jasne lico. Czarne pasmo opadło na jej ramię, na warkocz i stopiło się w kruczej czerni. A potem drzazga wbiła się w serce, przypominając - Pozwoliłem im cię odebrać. Miałem cię chronić - palce zacisnęły sie i rozluźniły. Nie chciał jej wypuszczać, na sama myśl coś szarpało się w duszy, jak uwięziony na łańcuchu hipogryf - To powinienem być ja, nie ty - śmierć zabrać jego życie miała. Czemu okrutny los pozwalał, by piękno mogło ginąć? By światło, które nosiła w sobie, musiało zgasnąć?






There is beauty in the madness

I just can’t see it
yet.

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: [SEN] Znasz mnie na pamięć   08.08.17 0:07

Realność we śnie była pojęciem względnym; on mógł sądzić, że była prawdziwa, ona mogła czuć swoje ciało – i w ten sposób docierali do momentu, w którym wilk był syty i owca cała. Tęsknota znajdowała ujście w gestach, w dłoniach obejmujących talię, w ramionach zaciskających się wokół szyi, w drobnych muśnięciach rzęs na policzku. Żadne z nich nie przejmowało się tym, że okoliczności nie były tak naprawdę realne, że żaden z bodźców, które pozornie czuli na swojej skórze, nie był prawdziwy. Mogli się okrutnie rozczarować – a raczej mógł, Sam mógł się okrutnie rozczarować. Gabrielle, żyjąc w zupełnie innym świecie, świecie koszmarów i sennych marzeń, miała możliwość posiadania świadomości tego zjawiska, ale jej usta były tym razem złączone przysięgą, więc przekazanie mu tej świadomości nie było możliwe. Wykreował ją na zapamiętany przez siebie obraz i w takim stanie musiała pozostać, wkładając jedynie kilka swoich elementów, które miały za zadanie nadać ich historii pewien kształt, barwę, ciepłą nutę.
Nie pozwoli, żeby Samuel obudził się mokry od potu, przerażony i obolały od ciężarów, które przygniatają jego barku.
Dlatego objęła go jak najmocniej jak tylko mogła, zamykając przy tym oczy, zaciskając dłoń na jego ramieniu, kiedy i on odpowiadał tym samym gestem. Znowu byli razem – ona cieszyła się z tego podświadomie, on chłonął z tego zdecydowanie więcej, ale to nie miało znaczenia. Powróciła do nich przeszłość. Chciała ją utrzymać w ciepłych barwach, dopóki mogła.
Odsunęła się od niego odrobinę, na tyle, by móc objąć dłońmi jego twarz i miękko na niego spojrzeć, pozwalając, by usta uniosły się w delikatnym łuku uśmiechu. Lekkim, mimowolnym ruchem odgarnęła kosmyki włosów, które wiatr omyłkowo szarpnął zza ucha. Wierzchem palców otarła jego policzki przetkane cieniutkimi pasemkami dawnych doświadczeń. Był zmęczony. Chciała przynieść mu ukojenie – zarówno w bólu, jak i w utrapieniu.
Zawsze, Sam, zawsze przy tobie byłam, najdroższy – odpowiedziała pewnym głosem, błądząc wzrokiem po jego twarzy. Uśmiech delikatnie zbladł, gdy usłyszała jego dalsze słowa.
Zawsze uczyła go, że przeszłość to tylko wbijające się w nasze ciało igły. Była krótka, szybko przemijała, a świat pędził i nie mogliśmy stracić go z oczu na rzecz tego, co minęło. Igły kłuły, zostawiały gorzki smak bólu, ale były również szybko wyrzucane. To była chwila, to zawsze była tylko chwila.
Nie mów tak, Sam – głos, choć zmieniony, zdecydowany, wciąż muśnięty był miękkim pędzlem pastelowych barw. – Nigdy nie odpowiadaj za cudze błędy, nigdy. Musisz żyć swoimi decyzjami, w innym wypadku pożre cię twoje własne sumienie. – jej dłoń, wciąż ciepła i jasna, spłynęła z jego policzka, by objąć ramię. Zacisnęła lekko na nim swoje palce, jakby chciała go w ten sposób wesprzeć, przekazać swoją siłę. – Widzę, jak każdego dnia się zadręczasz, jak dusisz w sobie zemstę i tęsknotę za mną. Nie powinieneś, Sam. Wciąż żyjesz, wykorzystaj ten potencjał, mój kochany.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

[SEN] Znasz mnie na pamięć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Izba Pamięci
» Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
» Jak to jest stracić pamięć? ~Roko Scarlet
» Pamiętnik Jessi
» Łąka pamięci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17