Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Jezioro   10.03.12 23:12

Jezioro

Umiejscowione nieopodal zagajnika jezioro jest wielkie, ogromne, ale nie niebieskie. Szara tafla wskazuje na dużą głębokość zbiornika. Nad lśniącą, gładką linią wody wije się mgła. Brzeg jeziora zdążyły już zająć wodorosty i glony, nie widać tu śladu ryb. A może to jedynie złudzenie? Może jezioro jest tak głębokie, że zamieszkują je dziwne stworzenia? Z pewnością nie ma tu kaczek, a kiedy zawieje wiatr, tafla niemal wcale się nie porusza. W tym miejscu nie słychać nic prócz szumu wiatru i delikatnego bicia fal o brzeg jeziora. Jest ciche, spokojne, mgliste i przyprawiające o dreszcze - opuszczone, puste, gdyż rzadko kto odważa się tu przyjść. To z pewnością nie idealny zakątek na romantyczny piknik, ale o gustach się nie rozmawia.


Powrót do góry Go down
Finnick Potter
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1390-finnick-potter#11374 http://www.morsmordre.net/t1436-mufelsa#12499 http://www.morsmordre.net/t1435-ten-fajniejszy-potter http://www.morsmordre.net/f169-west-country-dolina-godryka-62
spiker radiowy
25
Czysta
Zaręczony
(...) ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze.
7
9
6
0
3
0
0
4
Czarodziej
kocham laoise maks

PisanieTemat: Re: Jezioro   23.09.15 21:19

#2, po rozgrywce z Doreą

Czuł się zagubiony. Pierwszy raz w życiu czuł się tak cholernie zagubiony. Na głowę Merlina, nigdy by nie przypuszczał, że może to być tak okropne uczucie. Nie wiedział jak ma się zachować, pewnie powinien w tej chwili pędzić na złamanie karku w stronę mieszkania brata, kiedy tymczasem nie robił nic żeby powiedzieć mu o tym, że spotkał jego żonę. Ot, nie było to przecież takie zwykłe spotkanie, w końcu Dorea od przeszło trzech lat była jakby... zaginiona. No, w zasadzie to wszyscy doskonale wiedzieli co się z nią stało, a jednocześnie zachowywali się jakby po prostu słuch o niej zaginął. Jasne, Charlie i Finn próbowali jej szukać. Bezskutecznie. To tak jakby po prostu zapadła się pod ziemię. A teraz, jak gdyby nigdy nic, stała sobie pod tym cholernym pomnikiem. Na środku Londynu. Jakby w ogóle te poprzednie trzy lata nie miały miejsca. Dlatego też Potter sam nie wiedział co ma zrobić. Jeszcze kilka dni temu był pewien, że gdyby taka sytuacja miała miejsce, poruszyłby niebo i ziemię, żeby tylko jego brat dowiedział się o powrocie żony, a teraz? Teraz nie do końca był pewien jak w ogóle mu o tym powiedzieć. Nie miał bladego pojęcia w jaki sposób Charlus mógłby zareagować, w końcu nie codziennie staje się w obliczu takiej sytuacji. I to właśnie to sprowadziło go w te tereny. Musiał przyznać, że to jezioro miało na niego wyjątkowo kojący wpływ. Pamiętał, jak przyjeżdżali tutaj za młodu z całą rodziną, kiedy jeszcze Klara żyła. Było to idealne miejsce do walki z własnymi myślami, zawsze przynosiło mu natchnienie. Siedząc tak na ziemi, podnosił z niej kamienie i rzucał na taflę wody, po której się odbijały. Pewnie, że z pomocą różdżki mógł zrobić z nimi różne cuda, ale po co? Ten na pozór nieskomplikowany, mugolski sposób wydawał mu się odpowiedni do sytuacji. Przy którymś kamieniu z kolei, usłyszał niedaleko jakiś szelest. Bez wahania podniósł się z miejsca i rozejrzał dookoła. - Halo? - rzucił w przestrzeń, nie ulegało wątpliwości, że nie był tu sam. Ale kto i dlaczego naruszał jego prywatną przestrzeń?




if this is love, I do not want it. finnick potter
THERE'S AN ENERGY, WHEN YOU HOLD ME, WHEN YOU TOUCH ME, IT'S SO POWERFUL. × BY LIZZOU.
Powrót do góry Go down
Laoise Carrow
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1384-laoise-carrow http://www.morsmordre.net/t1432-margot#12466 http://www.morsmordre.net/t1431-panienka-carrow-zaprasza#12465 http://www.morsmordre.net/f168-yorkshire-dwor-carrowow http://www.morsmordre.net/t1433-laoise-carrow#12467
właścicielka stadniny
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
I'm better than all of you.
3
6
3
0
3
3
0
4
Czarodziej
and she, in a dark night still loves him

PisanieTemat: Re: Jezioro   24.09.15 17:54

/ wieczór, po grze z Rigel.

Potrzebowałam chwili dla siebie. Potrzebowałam chwili samotności, choć, musiałam przyznać, że jeszcze bardziej potrzebowałam chwili z Finnickiem… Tak dawno nie miałam żadnego, nawet najmniejszego kontaktu z jego strony, kompletnie, nic, zero. Zapomniał o mnie? A może dowiedział się o moim narzeczeństwie i był wściekły? Z drugiej strony… on przecież też był zaręczony, dlaczego miałby być zły? Nie wiedziałam naprawdę, ale było mi przykro, strasznie przykro i jeszcze bardziej tęskniłam.
Wzięłam jednego ze swoich aetonanów i zaraz po wyjściu Rigel ze stadniny, wzbiłam się w powietrze. Uwielbiałam czuć ten wiatr we włosach, a cóż… lot na koniu był zdecydowanie bardziej majestatyczny i szlachetny niż zwykła miotła. Poza tym uwielbiałam ten środek „transportu”, uwielbiałam te zwierzęta. Leciałam już jakiś czas i wylądowałam w lesie, przywiązując konia do drzewa. Wszystko robiłam w mugolski sposób, różdżkę jednak trzymając w ręku. Westchnęłam cicho i ruszyłam przed siebie, spacerując.
Nie przeszłam kilku metrów, gdy… usłyszałam tak znajomy mi głos. Zamarłam, a serce mi przyspieszyło. Czy to możliwe, że spotkał nas aż taki przypadek?
- Finnick! – krzyknęłam i pobiegłam w jego stronę, jak mała dziewczynka. Wpadłam w jego ramiona, wywracając go na ziemię, leżałam teraz na nim, przytulając go, z całą miłością, jaką go darzyłam, z tęsknotą, jaką odczuwałam… Kochałam go najmocniej na całym świecie, był dla mnie wszystkim, wszystkim.




Powrót do góry Go down
Ginnie Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1870-virginia-travers http://www.morsmordre.net/t1910-morfeusz http://www.morsmordre.net/t1884-virginia
szpieguję szlachciców
22
Szlachetna
Panna
Łamiesz jej kości, wyrywasz włosy, uderzasz głową - ona kocha być z Tobą.
0
2
0
0
18
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Jezioro   18.12.15 16:56

Twoją egzystencję spowiła rutyna, niemalże każdy dzień wygląda identycznie. Dostrzegasz urozmaicenie wyłącznie w postaci Anthony'ego, odwiedzającego ciebie nieregularnie, bowiem cotygodniowe terapie u Samaela nie zaliczasz na poczet rzeczy niespowitych rutyną – większość wizyt masz zaplanowanych z miesięcznym wyprzedzeniem. Pozostaje ci także radio, ale i w tym przypadku terminy audycji masz z góry ustalone przez pracodawce. Jesteś na straconej pozycji dopóki nie otworzysz się na świat zewnętrzny. Nie osiągniesz niczego, jeśli nie przestaniesz się trwożyć spojrzeń ludzi za każdym razem, gdy wyjdziesz z mieszkania, wynajętego przez twojego kuzyna. Choć masz dni podczas których wydaje ci się znalezienie pośród ludzi rzeczą realną to cichy głos w twojej głowie podpowiada ci, iż łatwo się załamiesz. Wystarczy jeden gest, jedno słowo – a ty wpadniesz w czarną otchłań. Przeraża cię jak bardzo stałaś się podatna na zranienia i chociaż pamiętasz czasy szkolne, gdzie nie poddawałaś się tak łatwo, to teraz ty z przeszłości a ty z obecnych czasów wydają ci się zupełnie innymi personami.
Zataczasz okręgi palcem po piasku, który wchodzi ci za paznokcie. Siedzisz sama w miejscu, które winno cię przerażać, ale już dawno temu straciłaś zdrowy rozsądek. Wiesz, co to zagrożenie i boisz się go jedynie pośród ludzi, a sęk w tym, iż tu nie dostrzegasz żadnej żywej duszy. Więc wodzisz tym palcem po piasku, wpatrując się w niego oddychasz regularnie świeżym powietrzem, aby następnie wziąć go w dłonie i obserwować jak przepływa ci przez palce. Ponawiasz czynność jeszcze raz z uwagą studiując upadek, żałując że w życiu wszystko nie wygląda podobnie, bo twoje upadki sprawiają ci tylko ból. Czasem zastanawiasz się, czy twoja egzystencja w dalszej części bytu upłynie ci w podobnym nastroju, czy już będzie tak zawsze.






in the end
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Jezioro   18.12.15 18:22

Londyn jest brzydki i przytłaczający, wiem to nie od dziś, ale dopiero od jakiegoś czasu coraz chętniej uciekam z obleganego przez ludzi jak przez najplugawsze robactwo centrum na rzecz o wiele spokojniejszych miejsc. I coraz częściej, o zgrozo, myślę ciepło o rodzinnych stronach, w których próżno wypatrywać szwendającego się wszędzie plebsu, w których nie uświadczysz dźwięków innych poza śpiewem ptaków w szumiących lasach, w których toksyczne wyziewy szalonych mugolskich wynalazków nie zatrują powietrza, które ochoczo wdychasz do płuc. Nie rozpaczam wcale nad końcem lata. Daleko mi do fanów temperatur szybujących w górę, do słońca pastwiącego się nad szatami w ciemnych barwach, od ostrego światła padającego prosto w oczy, dlatego też wirujące na wietrze pozłacane liście przyjmuję niejako z ulgą. Krzywię się, spoglądając na ludzi mijanych na ulicy, odpalam papierosa i idę przed siebie, próbując wyrzucić z głowy wszystkie natrętne myśli, zbierające się jak ciężkie, burzowe chmury. Kiedy nogi same zaprowadziły mnie nad jezioro? Podeszwy moich butów miękko zatapiają się w piasku, gdy zwalniam nieco kroku, nie ma przecież sensu pędzić dalej. Czy to ten moment w moim życiu, w którym należałoby przyznać, że zdziwaczałem, bo oto od spotkań z przyjaciółmi wybieram piesze wędrówki i bliskość natury? Rozglądam się naokoło i dopiero wtedy dostrzegam drobną sylwetkę przy brzegu. Z początku zaledwie prześlizguję się po niej spojrzeniem, ale jednak jest w niej coś, co zwraca moją uwagę. Jej ciemne włosy wydają się być znajome, delikatne ruchy rąk przywodzą na myśl konkretne wspomnienia i zanim zadam sobie pytanie czy to w ogóle możliwe po siedmiu latach, zmierzam już w kierunku dziewczyny, by przystanąć w odległości paru kroków dalej, dalej się w nią wpatrując.
- Ginnie? - Czy to nie byłby piękny zbieg okoliczności?




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ginnie Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1870-virginia-travers http://www.morsmordre.net/t1910-morfeusz http://www.morsmordre.net/t1884-virginia
szpieguję szlachciców
22
Szlachetna
Panna
Łamiesz jej kości, wyrywasz włosy, uderzasz głową - ona kocha być z Tobą.
0
2
0
0
18
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Jezioro   18.12.15 19:43

Nie potrafisz wypowiedzieć się na temat Londynu – bywasz tu głównie za sprawą wizyt w świętym Mungu na co dzień zamieszkując Hogsmeade. Potrzebowałaś znajomego miejsca, a w swoim życiu widziałaś jedynie mury posiadłości, należącej do twojej familii, Hogwart oraz lokację, którą odwiedzałaś w każdy weekend podczas ostatnich lat nauki w szkole. Zewsząd nie otaczali cię sami szlachcice, ale przez te pięć lat zamknięcia, straciłaś wolę tępienia wszystkiego, co plugawe; nawet do domowego skrzata z czasem zaczęłaś przemawiać, używając zwrotów grzecznościowych. Odganiasz rzeczy, ludzi, przyzwyczajenia oraz poglądy, tak ci bliskie, zanim umarła twoja matka. Słysząc więc głos, podnosisz głowę do góry i znacznie drżysz. Zgrabnie wstajesz  z ziemi, pokrytej piaskiem, oblizując swoje wargi z zakłopotania.
- Dzień dobry, panie Avery – witasz się sucho, zupełnie nie wiesz jak masz się zachować, ale z pewnością nie tak reaguje się na przyjaciela po siedmiu latach nie widzenia jego twarzy. Przez ten czas rozłąki słyszałaś o nim tylko dwa razy – za pierwszym dotarły do ciebie informację o jego pobycie za oceanem, drugi zaś to oświadczenie o jego zaręczynach z Linette Greengrass. Jego podróż przyjęłaś ze spokojem – i tak zaszyłaś się w posiadłości, plany ślubne natomiast spowodowały u ciebie popadnięcie w czarną rozpacz, ale pokryły się ze snuciem marzeń na temat wyprowadzki od ojca. Wkrótce zaczęłaś terapię, dając się opleść wokół palca kolejnemu z rodu Averych, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Później powróciły twoje sny, strach przed głową rodu i nie miałaś czasu, aby ponownie zagłębić się w temat. - Gratuluję zaręczyn – mówisz, przełykając z trudem ślinę. Przez myśl przebiega ci, że nie tak winno wyglądać wasze pierwsze spotkanie po latach.






in the end
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Jezioro   18.12.15 20:28

Jak to możliwe, siedzieć w zamknięciu przez pięć lat? Odciąć się od wszystkiego i wszystkich, zostać w czterech ścianach tylko z własnymi myślami i usługującą służbą? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, pozostawanie w miejscu zawsze wyprowadzało mnie z równowagi. Najgorszymi dniami w moim życiu były te spędzone na byciu przykutym do szpitalnego łóżka, gdzie zewsząd spozierała na mnie nienaturalna biel wszystkiego, co znajdowało się w pomieszczeniu. Wtedy też jednym ruchem odciąłem od siebie nici wszelkiego rodzaju relacji, nie chcąc rozpoczynać teatrzyku litości i oglądać współczucia w oczach swoich znajomych - czy podobna sytuacja miała miejsce u ciebie, tylko poszłaś o krok dalej i zamiast wypełnić pustkę nowymi znajomościami opartymi na nowych zasadach, otoczyłaś się murem, wypierając się jakiejkolwiek chęci kontaktowania się ze światem zewnętrznym?
Dzień dobry, panie Avery. Powstrzymuję automatyczną chęć skrzywienia się. Naprawdę jesteśmy na etapie oschłych kurtuazji? Dokonuję w głowie szybkiej kalkulacji listów wysłanych od momentu zakończenia przeze mnie szkoły, gdy widzieliśmy się ostatnim razem i chociaż wszystko świadczy przeciwko mnie, nie chcę przyjąć do wiadomości tego, że po latach beztroski w murach Hogwartu stać nas tylko na tyle.
- Nie byłem pewny czy to ty, długo się nie widzieliśmy. - tłumaczę swoje zawahanie przy wypowiadaniu twojego imienia i tym samym zdaję się ignorować sztywne formy, które narzucasz swoim przywitaniem. - Dobrze cię widzieć, Ginnie. - dodaję, uśmiechając się lekko. Wyglądasz tak podobnie do panny Travers znanej mi przed laty, a jednak jest w tobie coś innego, czego jeszcze nie potrafię zinterpretować. - Zasługa mojej familii. - odpowiadam głucho, gdy poruszasz temat tabu, bo nie, nie chcę słyszeć żadnych gratulacji. Przez chwilę krąży mi po głowie pomysł złożenia kondolencji z powodu twojej rodzicielki, ten jednak wydaje się być szalony w obliczu płynnego przechodzenia od kwestii matrymonialnych do zgonów w rodzinie, dlatego też postanawiam przemilczeć całą sprawę. Minęło już dużo czasu odkąd spadło na ciebie to nieszczęście, z pewnością wybaczysz mi pominięcie tego punktu programu spotkania po latach. - Jesteś tu sama? - pytam zamiast tego protekcjonalnie, bo może byłaś zamknięta w domu bardzo długo i nie wiesz jakie rzeczy mogą spotkać samotnie wałęsające się na obrzeżach miasta szlachcianki, ale ja niestety wiem. Może więc masz szczęście, że trafiłaś właśnie na mnie.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ginnie Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1870-virginia-travers http://www.morsmordre.net/t1910-morfeusz http://www.morsmordre.net/t1884-virginia
szpieguję szlachciców
22
Szlachetna
Panna
Łamiesz jej kości, wyrywasz włosy, uderzasz głową - ona kocha być z Tobą.
0
2
0
0
18
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Jezioro   18.12.15 21:19

Odgrodzenie się od świata zewnętrznego miało swoje zalety – nikt prócz głowy rodu nie mógł ci przysporzyć bólu, żadna informacja, żadna pogłoska, żadne szyderstwa czy szykany innych. Na ciele oraz duszy masz blizny jedynie po n i m, osobie, która w ostatnim czasie nawiedzała cię również w koszmarach. Otwieranie oczu niekiedy przynosi ci ulgę. Jeśli twój umysł jest tak otępiały po leczniczych eliksirach, że nie potrafisz jasno myśleć, wtedy wybudzasz się ze złych snów z ulgą. Ale są również dni, kiedy przebudzenie nie daje ci nic prócz koszmarów na jawie. Zanim Anthony wyrwał cię ze szponów twojego kata takie dni były codziennością. Miałaś nadzieję uodpornić się na fizyczny ból, lecz taki moment nigdy nie nadszedł. Granicy również nie doświadczyłaś. Może ona wcale nie istniała?
Kiwasz głową, nawet próbujesz się uśmiechnąć, choć niezbyt ci to wychodzi. Uśmiechałaś się od śmierci matki do kogokolwiek poza Tony'm? Nie potrafisz sobie przypomnieć. Może przelotnie do Samaela w przypływie czułych chwil.
Chcesz powiedzieć, że tobie również miło jest go widzieć, ale słowa stają ci w gardle – zaczynasz się nimi dusić niczym dymem. Przykładasz rękę do skroni, okropnie zaczęła boleć cię głowa. Chcesz zadać pytanie, czy nie pragnął tych zaręczyn, poddajesz się jednak. To zbyt intymne pytanie, tak bardzo nie pasujące do zestawienia ze słowem pan.
Zastanawiasz się, czy nie skłamać, odpowiadając na pytanie dawnego przyjaciela. Co, jeśli chce zrobić ci krzywdę? Nie bałaś się tego miejsca dopóki nie zawitał tu człowiek i choć Perseus jest osobą ci znaną to jednak nie wiesz, kim mógł się stać przez te lata rozłąki. Przez myśl przebiega ci nagle ojciec, persona ci znana od początku twojego istnienia, a tak cię krzywdząca przez całe dotychczasowe życie.
Zasłaniasz prawą dłonią lewą, aby zasłonić pamiątki po dwudziestu dwóch latach spędzonych w rodzinnym domu. Nie odpowiadasz dalej. Przecież i tak już swój wolny czas spędzasz w świętym Mungu na wydziale czubków.






in the end
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Jezioro   19.12.15 0:07

Ulga odczuwana podczas tkwienia w izolacji jest ulgą złudną. Możesz wierzyć w to, że uciekniesz od wszystkiego, od czego uciec próbujesz, ale prawda jest taka, że na zewnątrz twojego azylu problemy zamiast znikać, kumulują się w oczekiwaniu na dogodny moment, by dopaść cię, gdy tylko opuścisz gardę. Wszystko to, czego istnienia nie chcesz przyjąć do wiadomości, uderzy cię w twarz i pożałujesz, że pozwoliłaś sprawom toczyć się bez kontroli przez tak długi czas. Co sobie wyobrażałaś, zamykając się na cztery spusty w rodzinnej rezydencji? Świat na zewnątrz nie zatrzymał się wcale, by czekać, aż łaskawie do niego powrócisz, teraz pozostaje ci już tylko skakać na głęboką wodę i liczyć na to, że po tylu latach bez praktyki, wciąż potrafisz pływać. Albo przynajmniej unosić się na powierzchni.
Uśmiechasz się do mnie, ale uśmiech twój jest nieprzytomny i blady, tak jak ty. Zapamiętałem cię jako bardziej rozmowną, ale może po prostu zdradziecka pamięć podsuwa mi przed oczy niewłaściwe obrazy? W czasach szkolnych zawodziła mnie przecież nie raz, nie zapisując rzeczy istotnych lub ich zapis modyfikując w dziwny sposób, odbiegający od wersji innych uczestników wydarzeń. Teraz zdaję się już nie pamiętać większości spraw, które kiedyś pochłaniały mnie bez reszty, jakżebym więc mógł być pewny czegokolwiek po tak długim czasie? Marszczę lekko brwi, gdy dotykasz skroni, jakby nagle dopadła cię migrena. Kim jesteś po tych wszystkich latach i jak mam się z tobą obchodzić?
- Dobrze się czujesz? Mam cię gdzieś odprowadzić? - pytam, ściszając nieco głos, żeby głowa nie bolała cię jeszcze bardziej od decybeli. Zdecydowanie należy ci się medal za wprawienie mnie w zakłopotanie w zaledwie minutę.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ginnie Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1870-virginia-travers http://www.morsmordre.net/t1910-morfeusz http://www.morsmordre.net/t1884-virginia
szpieguję szlachciców
22
Szlachetna
Panna
Łamiesz jej kości, wyrywasz włosy, uderzasz głową - ona kocha być z Tobą.
0
2
0
0
18
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Jezioro   19.12.15 11:41

W momencie zamknięcia się w murach posiadłości nie przemykała ci przez myśl wolność toteż nie zastanawiałaś się nigdy nad światem zewnętrznym. Byłaś zamknięta we własnym królestwie, w którym panował twój ojciec – również nad tobą. Wiedziałaś jednak, że zasłużyłaś na każde poniżenie, nie ochraniając swojej matki przed tym tyranem. Musisz wycierpieć tyle, co ona i jeszcze więcej, aby jej zadośćuczynić krzywdę pozostawienia na pastwę losu z człowiekiem nieobliczalnym. Preferowałaś prowadzić bujne życie towarzyskie w Hogwarcie aniżeli podjąć naukę w domu i mieć tym samym na nią oko. Zamiast tego wybrałaś śledzenia wzrokiem Perseusa, wyniosłe spojrzenia na uczniów o wątpliwym statusie krwi czy też plotki, wymieniane tak ochoczo z roześmianymi koleżankami.
Jego słowa sprowadzają cię na ziemię.
- Wszystko w porządku – odpowiadasz, nie chcąc narzekać na swój marny los ani zarzucać go lawiną niepotrzebnych mu informacji. - Nie, dziękuję – patrzysz w jego oczy, czując przyspieszone bicie serca. - Powietrze tutaj jest czystsze niż w mieście. – Nie potrafisz rozmawiać z ludźmi, nie dodajesz dalszej części zdania dlatego zostanę tutaj, ono mi służy; stosujesz skróty myślowe, oczekując, iż rozmówca doskonale wie, co chcesz przekazać. Taka konwersacja jest do przyjęcia z Anthony'm czy Samaelem, ale z pewnością nie jesteś zadowolona z tego w obecnym momencie, spotkawszy Perseusa pierwszy raz od siedmiu lat. - Co u ciebie słychać? – pytasz choć ciężko ci przechodzi przez gardło zarówno zwrócenie się do niego na ty jak i dowiedzenie się, jak bardzo szczęśliwy jest podczas gdy ty nie widziałaś świata zewnętrznego przez ponad pięć lat. Część ciebie pragnie pozbyć się tego dystansu jaki was dzieli, zarówno w słowach jak i w odległości. Powstrzymujesz się jednak od rzucenia mu się w ramiona i powiedzenia, jak bardzo ci go brakowało w twoim życiu. Ale oboje podjęliście decyzję o nie kontynuowaniu znajomości - nikt z was nie napisał ani jednego listu od czasu ukończenia przez niego szkoły. Pozostawała również kwestia twojego strachu przed obcymi ludźmi. Przerażało to ciebie - obcy Pers, choć twoje życie szkolne wydawało ci się przeżyte przez inną osobę to stojąc tu, naprzeciwko niego, czujesz wciąż ciepło jego warg na twoich.






in the end
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Jezioro   19.12.15 15:28

Sekundy tonące w absolutnej ciszy zdają się ciągnąć w nieskończoność, gdy stoimy naprzeciwko siebie z chorym dystansem pomiędzy, jakbyśmy nigdy nie zamienili nawet ani słowa, nie wspominając nawet o wspólnym pójściu na jeden ze szkolnych bali. Bali, których dużą część nie pamiętam, ale nie ma w tym niczego dziwnego, skoro swoje rozgoryczenie po wypadnięciu z zakrętu ścieżki przyszłej wymarzonej kariery zawodowej zagłuszałem w hurtowych ilościach trunków wysokoprocentowych. Eliksiry zwalczające dokuczliwe skutki syndromu dnia wczorajszego stały się moimi najdroższymi przyjaciółmi, jednak nawet po ich zażyciu zagubione elementy układanki tworzącej sekwencję zapomnianych obrazów nie powracały na swoje miejsce. Nigdy nawet przez myśl nie przemknęło mi to, że mógłbym się tak potwornie wygłupić i pocałować cię pod wpływem etanolowego impulsu, po czym zapomnieć o całej sprawie.
Kiwam głową wciąż nie do końca przekonany, gdy zaprzeczasz i karmisz mnie kurtuazjami, które zawsze były nam obce i z którymi teraz nie wiem jak powinienem się obchodzić. - Od nadmiaru czystego tlenu może się czasem zakręcić w głowie. - mówię neutralnym tonem, podsuwając ci w miarę wiarygodną wymówkę chwilowego zachwiania niczym koło ratunkowe, którego możesz się chwycić, jeśli tracisz grunt pod nogami. - Jeśli jednak poczujesz się gorzej, powiedz tylko słowo. - odprowadzę cię do domu, wesprę ramieniem, zabiorę cię do uzdrowiciela, zaoferuję wino, napiszę do Anthony'ego, nie wiem sam, ale zrobię co będzie trzeba, bo to spotkanie po latach jest już wystarczająco dziwne, byś jeszcze zemdlała nad jeziorem czy zrobiła Merlin wie co. - Rozczaruję cię, ale nic ciekawego. Praca pochłania mnie bez reszty. - daję się jej pochłonąć, bo wolę uciekać w pracoholizm niż zgrzytać zębami ze złości nad swoimi beznadziejnymi wyborami, z którymi teraz muszę żyć. - Rozpoczął się sezon ślubów, wiesz sama, że nigdy nie byłem ich fanem, unikam więc ich jak ognia. - swojego też najchętniej bym uniknął, ale i tę część przemilczam taktownie, racząc cię ciepłym uśmiechem i licząc na to, że ociepli on nieco nasze skostniałe relacje. - Może branie udziału w wydarzeniach towarzyskich nie byłoby taką męką, gdybyś mi towarzyszyła. - dodaję dla rozluźnienia atmosfery, nawiązując w oczywisty sposób do czasów szkolnych, z których, o ironio, nie pamiętam naszych najbardziej beztroskich chwil.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ginnie Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1870-virginia-travers http://www.morsmordre.net/t1910-morfeusz http://www.morsmordre.net/t1884-virginia
szpieguję szlachciców
22
Szlachetna
Panna
Łamiesz jej kości, wyrywasz włosy, uderzasz głową - ona kocha być z Tobą.
0
2
0
0
18
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Jezioro   20.12.15 11:56

Pamiętasz ten bal doskonale, choć przyszłaś z nim wyłącznie jako przyjaciółka to na długo przed nim twoje serce znacznie przyspieszało rytmu na możliwości, które – według ciebie – otwierało. Wszystko skończyło się twoim pocałunkiem z chłopakiem marzeń, ale poranek okazał się być dla ciebie brutalny – Perseus nie pamiętał twojego zbliżenia z nim. Przełknęłaś więc gorycz upokorzenia oraz porażki, próbując nie dać po sobie nic poznać. Nie chciałaś okazać się dziewczyną, wymuszającą na nim głębsze uczucia tylko dlatego, że w stanie upojenia alkoholowego popełnił błąd lub po prostu pragnął o tym błędzie zapomnieć. I choć po dzień dzisiejszy nie wiesz, co następnego dnia siedziało w jego głowie, lub też, co nie siedziało, to nie potrafisz zmusić się do wyrzucenia z pamięci szczęścia. Masz za mało takich momentów w życiu.
- Dziękuję – mówisz, trochę onieśmielona faktem, że ktokolwiek poza Anthony'm czy psychiatrą oferuje ci pomoc. Nie ma w tobie dawnej ciebie. Momenty, w który to on był dla ciebie swoistego rodzaju opoką, wyblakły podczas krzyków oraz ciosów wymierzonych przez ojca. Dawna ty nie trzymałaby również takiego dystansu i ta część ciebie od początku daje o sobie znać, pragnąc jedynie rzucić mu się nie szyję. Obecna ty jednak nie zniosłaby dotyku kogoś obcego. - Czym się zajmujesz? – pytasz, mając ton niczym policjant przy przesłuchaniu. Wiesz, że nie powinnaś zagłębiać się w tę relację – będziesz cierpieć.
Zamarzasz na dłuższy moment przez słowa o towarzyszeniu. Nie wiesz czy znowu się zapadasz czy może to zgoła coś innego.
- Od dawna nie jestem zbyt towarzyską osobą, Perseusu – uśmiechasz się blado, a wypowiedzenie jego imienia sprawia ci ogromną trudność. Sama nie wiesz, czemu wygłosiłaś to zdanie, czy chciałaś uświadomić mu, że nie wie kompletnie o tobie nic czy może by potwierdzić plotki o twoim zamknięciu się na tak wiele lat w murach posiadłości.






in the end
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Jezioro   20.12.15 13:51

Zawiodę cię okrutnie, jeśli powiem, że dnia następnego w mojej głowie nie działo się zbyt wiele, a agresywne bodźce kacowe, nakazujące mi odpokutować za grzechy poprzedniego wieczora, wyjątkowo chętnie zamieniłem na błogą pustkę, zupełnie nieświadomy faktu, że powinienem sobie coś przypomnieć i może rozważyć lub przynajmniej omówić, ale taka jest brutalna prawda. Musisz mi wybaczyć, w tamtych czasach słynąłem z niespokojnej głowy i tendencji do bezustannego przesuwania niewidzialnych granic, nie chcąc uznać narzucanych przez nie norm. Byłaś niewinną ofiarą, która oberwała rykoszetem mojej lekkomyślności. Szkoda, całkiem cię lubiłem, a mogę to powiedzieć o naprawdę okrojonej ilości osób. Czy więc to moja wina, że kontakt nam się urwał? Czy to ja, wielce pochłonięty dorosłym życiem, popełniłem kolejny błąd, nie wysyłając sowy w kierunku Hogwartu czy może to ty, wbrew oczywistemu zrażeniu moim zachowaniem, powinnaś była napisać pierwsza?
Uśmiecham się krótko, wciąż nie rozpoznając w tobie tej dawnej Ginnie. Im dłużej się przyglądam, tym więcej zmian widzę. Nie chodzi już nawet o zachowanie czy sposób mówienia, wyglądasz inaczej. Wychudłaś odrobinę niezdrowo, twoje oczy nie błyszczą jak kiedyś, usta nie rozciągają się w wesołości. Robię krok w twoim kierunku, ale gwałtownie się zatrzymuję. Nie wyglądasz na chętną do zmniejszania dystansu, mój uśmiech więc przybiera nieco kwaśne zabarwienie, gdy spoglądam przelotnie na spokojną taflę jeziora i zastanawiam się czy w tej znajomej-nieznajomej powłoce jest jeszcze gdzieś moja Ginns. - Wiedźmia straż dba o moje skoki adrenaliny - lepsze to niż nudna praca za biurkiem. Sama wiesz, nigdy tego nie chciałem, ale ojciec los się ze mną nie cackał i wyznaczył mi inną ścieżkę. - A ty? Czym się zajmujesz? - czy coś cię pochłania w zaciszu domowym, czy tkwisz tam w wiecznym marazmie? Kolejne moje słowa padają w pustkę i marszczę lekko brwi, nie chcąc wierzyć w to, że uraziłem cię swoją wypowiedzią o ślubach. Cisza dźwięczy mi w uszach przez dłuższą chwilę, nim porywasz się na odpowiedź.
- Może jest to jeszcze do zmienienia, Virginio - czy mój uśmiech i lekki ton cię nie przekonuje? Wyciągam z kieszeni paczkę papierosów i szybko odpalam jednego z nich, by zająć czymś ręce i usta w trakcie kolejnych pauz w naszej żywo się toczącej konwersacji, po czym wyciągam paczkę w kierunku panny Travers w zachęcającym geście. Czy nie demoralizowałem jej w podobny sposób w czasach, gdy nie było pomiędzy nami niezręczności?




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ginnie Travers
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1870-virginia-travers http://www.morsmordre.net/t1910-morfeusz http://www.morsmordre.net/t1884-virginia
szpieguję szlachciców
22
Szlachetna
Panna
Łamiesz jej kości, wyrywasz włosy, uderzasz głową - ona kocha być z Tobą.
0
2
0
0
18
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Jezioro   22.12.15 13:01

Nie potrafiłaś pisać do niego listów tuż po ukończeniu przez niego szkoły i nie potrafiłaś też tego czynić po śmierci matki ani wiele lat później. Mogłabyś jedynie teraz błądzić wzrokiem po krajobrazie lasu, po jeziorze z idealnie gładką taflą, ale wstyd nie przepełnia cię ani trochę. W głowie kłębi ci się tylko myśl, że być może nic dla niego nie znaczyłaś i choć dziś jego słowa mówią zgoła, co innego to ty jesteś niczym innym jak wrakiem człowieka z poszarpaną psychiką. Nie umiesz już nawet odróżniać prawdy od kłamstw jak więc miałabyś trafnie rozpoznać uczucia Perseusa?
Jak odpowiesz mu na pytanie, czym się zajmujesz? Dochodzeniem do stanu normalności? Spędzaniem całych dni na patrzeniu się w ścianę? Może powinnaś przywitać się z nim raz jeszcze, powiedzieć mu jak bardzo nie odróżniasz bieli od czerni. Nie oszukuj sama siebie, gdybyś nie miała tak wiele pieniędzy to z pewnością nie trafiłabyś na terapię, a od razu do szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze, gdzie patrzenie się całymi dniami w ścianę jest codzienną rutyną każdego mieszkańca.
- Głównie czytam – kłamiesz, to lepiej brzmi niż niczym lub chodzeniem na terapię. Nigdy mu nie powiedziałaś o swoich problemach z ojcem i nieszczególnie masz ochotę na wylewaniu swoich gorzkich żalów na ten temat. Mogłoby to wszystko pójść w złą stronę, gdzie wypluwałabyś z siebie wyrzuty. Dawno temu uporałaś się z tym, że nie było go w momentach, w których potrzebowałaś słów pocieszenia. Inne nie ukoiły cię tak bardzo jakby to zrobiło jedno jego.
Uśmiechasz się pół uśmiechem, choć szczerze wątpisz, że potrafiłby zmienić cokolwiek w twoim życiu. Za bardzo oddaliłaś się od niego; wątpisz, iż miałby taki wpływ na twoje decyzje jak kiedyś. Nie możesz jednak powiedzieć, że nie jest to kusząco-słodka opcja. Wydaje się być błoga. W tamtym świecie nie było problemów, nie oponowałabyś, aby go ci przywrócił.






in the end
Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery http://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 http://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 http://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych http://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Jezioro   28.12.15 13:18

Lubię wierzyć w to, że przez ostatnie lata zajmowałem się samymi niezwykle istotnymi lub znaczącymi sprawami i w ten właśnie sposób tłumaczę sam sobie notoryczny brak czasu na czynności tak przyziemne, jak wymiana korespondencji. Muszę w to wierzyć, inaczej jeszcze doszedłbym do wniosku, że moja młodość mija w szaleńczym tempie, a ja rozmieniam czas na drobne i przetracam na głupoty. Ale przecież nie spojrzę w lustro i nie powiem, że głupotą jest sięganie po alkohol każdego wieczoru czy zapominanie o troskach życia powszedniego w ramionach niewiast, których imiona nie zakotwiczają w mojej pamięci na dłużej niż jedną noc. Teraz przez chwil parę myślę o listach wszystkich niewysłanych i nienapisanych, bo myśl ta jest pochłaniająca bardziej niż cisza, która ponownie rozlała się pomiędzy naszą dwójką, gdy ucichło echo moich pytań niosących się po wodze jeziora.
- Och świetnie, może więc będziesz mogła w najbliższym czasie polecić mi jakąś literaturę? Obawiam się, że moja rodzinna biblioteka nie ma już przede mną tajemnic, a brak mi zaufania do rekomendacji księgarzy, którzy sprzedaliby nawet największą szmirę, byleby ucieszyć swe oczy blaskiem galeonów - naprawdę nie chcę już się doszukiwać drugiego dna w twoich wyjątkowo lakonicznych słowach, które nawet po nieznośnie długiej pauzie wypowiadasz z pewnym ociąganiem. Chcę tylko, by konwersacja toczyła się dalej, by ten chory dystans w naszych relacjach, które nie przypominają już niczego, co znałem wcześniej, zmalał chociaż odrobinę. Chowam paczkę do szaty i zaciągam się papierosowym dymem po raz kolejny i już chcę powiedzieć coś jeszcze, leczy nagle na horyzoncie majaczy zbliżający się szybko srebrzysty kształt, w którym rozpoznaję patronusa mojego współpracownika. Krzywię się nieznacznie, gdy będący już blisko mglisty lis przemawia głosem, za którym nie tęsknię i wzywa mnie do biura, po czym rozpływa się w powietrzu, jakby nigdy go nie było. Zupełnie jak nasza przyjaźń.
- Wygląda na to, że na mnie już pora - oznajmiam niechętnie, po raz kolejny prześlizgując się spojrzeniem po smutnej twarzy Ginnie. - Moja familia planuje wyprawienie balu halloweenowego. Czuj się zaproszona, gdyby jednak chęć uspołeczniania się wygrała z głodem mola książkowego - dodaję niezobowiązująco, nie godząc się z myślą, że możesz z uporem maniaka unikać wszystkich wydarzeń towarzyskich. - Może jednak cię odprowadzić? - proponuję po raz kolejny, niepewny czy wolisz powrócić do przerwanego moją nachalną obecnością kontemplowania życia w otoczeniu natury, czy zamierzasz powrócić do cywilizacji. Wydmuchując chmurę szarawego dymu, robię krok w kierunku, z którego przybyłem i czekam na odpowiedź. Szkoda, że nasze spotkanie, chociaż niefortunne i niezręczne, musi dobiec końca tak szybko.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
 

Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17