Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pokoje gościnne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pokoje gościnne   03.05.15 1:18

Pokoje gościnne

Sypialnia przeznaczona dla gości, eleganckie pomieszczenie obłożone zdobionym arrasem. Znajduje się na parterze, przez przestronne okno skierowane na wschód przysłonięte delikatną, kremową firanką, wpada dużo światła. Niska komódka stoi pusta, przygotowana na przyjęcie gości, nad nią błyszczy duże, osadzone w złotej ramie lustro. Ponad obszernym, dwuosobowym łożem okrytym futrem z białych lisów wyrzeźbiono dwa zwrócone ku sobie jednorożce otoczone liściastym ornamentem; od sypialni odchodzi niewielka toaletka przeznaczona dla nocujących tutaj gości.


Powrót do góry Go down
Darcy Cressida Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t593-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t615-artemis http://www.morsmordre.net/t611-darcy http://www.morsmordre.net/f116-rosier-park-dover-kent http://www.morsmordre.net/t969-darcy-rosier
astronom & bywalczyni salonów & wierna narzeczona
23 lata
Szlachetna
Zaręczona
past and present now embrace,
worlds collide in inner space
unstoppable, the song we play
8
12
0
0
3
0
0
2
Czarodziej
nulla rosa sine spina

PisanieTemat: Re: Pokoje gościnne   15.11.15 0:21

| przed wyścigiem

Była piękna nawet wtedy, kiedy spała, a krew na poduszce dodawała temu obrazkowi malowniczości, choć stanowiła też powód, dla którego Darcy nie zdecydowała się obudzić Evandry od razu. Ukłucie zazdrości, które dopadło ją po przekroczeniu progu gościnnej sypialni, minęło wraz ze spostrzeżeniem plamy na śnieżnobiałej pościeli. Lewitująca taca za śniadaniem zatrzymała się za głową panny Rosier, filiżanka stuknęła o imbryk, nie rozlewając na szczęście ani kropli herbaty. Co tu się stało?
Gdy tylko dowiedziała się, kogo przyjdzie jej spotkać z samego rana, od razu ubrała jedną z ulubionych dziennych sukienek. Rozkloszowana, z różanym wzorem, wyglądająca jak wyjęta z żurnala i uwydatniająca wszystkie atuty właścicielki w absolutnie nie wulgarny sposób. A jednak, nawet w takim stroju można było nabawić się kompleksów, gdy po drugiej stronie znajdowała się prześliczna półwila.
Do grona niepozornych odgłosów dołączyło niebawem ciche westchnienie ciemnowłosej, która zdecydowała się wreszcie oderwać wzrok od twarzy gościa i rozejrzała po pomieszczeniu. Na najbliższym fotelu leżała damska torebka i nie trzeba było mistrza dedukcji by odkryć, do kogo należała. Karafka z wodą na nocnym stoliku, lisie futro w roli koca… Tristan dobrze zadbał o swoją lubą, pozostawiając ją na noc w swojej rezydencji. A jeszcze lepszą decyzją było wezwanie siostry, by powitała pannę Lestrange śniadaniem i tym samym nie wystraszyła jej od razu.
Przygotowaniem śniadaniowej tacy zajęły się oczywiście skrzaty, chociaż wpływ na wybór poszczególnych dań miała sama Darcy, która całkiem w swoim stylu przesadziła. Nie była w stanie przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek uczestniczyła w niewątpliwie fascynującej rozmowie, dotyczącej preferencji kulinarnych Evandry (lub czy nie słyszała przypadkiem monologu Tristana na ten temat), przygotowała więc po trochu wszystkiego, choć w samym centrum znajdowało się kedgeree. Chciała wypaść dobrze i z klasą, bo dzisiejszego ranka to na niej spoczywał obowiązek spełnienia zachcianek gościa.
Dawno już nie miały okazji do rozmowy w cztery oczy, chociaż oczywiście po spektakularnym uwolnieniu wilokrwistej z rąk porywaczy spotkały się na salonach parę razy, Rosier śledziła wzmianki w Czarownicy i uczyniła blondynkę jedną z bohaterek swojego nie-tak-dawnego listu do brata. Nie łączyły ich jednak przyjazne stosunki, musiała więc utrzymać stosowny dystans, dlatego nie zdecydowała się przysiąść na skraju łóżka, choć miała na to przedziwną ochotę.
Podeszła więc do komódki, na chwilę chwytając własne odbicie w dużym lustrze, a później wyciągnęła z szuflady chusteczki, szczotkę z miękkiego włosia i wszelkie artykuły niezbędne do porannej toalety; nieużywane, choć należały do niej i czekały na okazje wizyty w dworku, który już niebawem oficjalnie miał należeć do Tristana. Pochłonięta przygotowaniem zestawu dla Evandry i odwrócona do niej plecami, nie mogła zauważyć ewentualnego przebudzenia.




Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Pokoje gościnne   20.11.15 20:19

Coś sprawiło, że świadomość powoli zaczęła do niej powracać - może to długie godziny odpoczynku, a może to bliskość Darcy. Tak czy inaczej, Evandra przez krótką chwilę nie pamiętała, gdzie się znajduje, ani co się stało, dlaczego wszystko ją boli i z jakiego powodu spała w niewygodnej sukni, lecz niewesołe wspomnienia powróciły nagle, niczym kolejny bezwzględny atak choroby, odbierając wszelką chęć do życia. Była w Dover, była u Rosierów, zaś wczoraj wieczorem...
Bała się rozewrzeć powieki, by nie ujrzeć znów jego znienawidzonej twarzy. Niczego nie pamiętała, musiała zemdleć, oddając się tym samym we władanie swego oprawcy - czy naprawdę dał jej już spokój, czy może próbował wykorzystać sytuację, sprawić, by pożałowała, by oprócz siniaków pozostała jej po tej wieczorze jeszcze jedna pamiątka...? Zakasłała mimowolnie, unosząc dłoń ku spierzchniętym ustom; krew, która nagromadziła się w jej gardle w trakcie nocy, znów zaczęła ją dusić, nie pierwszy i nie ostatni raz. Ostatnio ciągle przemieniając jej sny w koszmary o tonięciu. Młódka poruszyła się lekko, nie potrafiąc dłużej wytrzymać w tej niewygodnej pozycji, przejeżdżając przy tym dłonią po miękkim lisim futrze - otaczały ją piękne, luksusowe rzeczy, lecz była tylko słowikiem zamkniętym w złotej klatce, więźniem przepychu, w którym nie istniało miejsce dla wznioślejszych uczuć.
Ostrożnie otworzyła oczy, modląc się, by ten intruz - z pewnością Rosier - nie patrzył w jej stronę; wciąż pamiętała jego palący, pogardliwy wzrok, którym raczył ją ubiegłego wieczoru. Lecz miast męskiej sylwetki, dostrzegła mniejszą, smuklejszą, wyraźnie kobiecą, a do przepełniającego ją strachu dołączyło niemałe zdziwienie. Kto, skąd, dlaczego...? Ulżyło jej, że to nie on, lecz z drugiej strony - nikt nie powinien widywać jej w takim stanie, tym bardziej ktoś obcy, kto mógłby sprzedać ten sekret prasie, kto mógłby wynieść go na salony...
Dopiero po chwili jej umęczony, skołatany jeszcze umysł naprowadził ją na właściwy trop - tylko jedna z jego sióstr miała takie włosy, tylko ją mógł poprosić o taką pomoc.
- Darcy - powiedziała cicho, prawie niedosłyszalnie, zdziwiona słabością swego głosu. Po chwili jednak pożałowała, gdy zdała sobie sprawę z tego, jak tragicznie musi teraz wyglądać, w rozmazanym makijażu, z pozasychaną na twarzy krwią. Wykrzywiła szpetnie usta, myśląc już tylko o tym, jak zachować resztki godności, jak skryć się przez wzrokiem panny Rosier, jak zniknąć.
Dawno już nie miały okazji, by porozmawiać w cztery oczy, tym bardziej porozmawiać o czymś innym, niż dorastający Rudolf i Rabastan, dlatego Evandra bała się, jak zakończy się to spotkanie i czy zdołają przełamać tę niezręczną ciszę, która z pewnością niebawem zapadnie. Czy Darcy mogła cokolwiek zrozumieć...? Co wyobrażała sobie, kiedy widziała ją tutaj, teraz, po samotnym spacerze po klifach z narzeczonym?


Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokoje gościnne   25.03.16 12:16

Darcy nie zadawala pytań. Tristan poprosił ją o pomoc, dał jej szczątkowe informacje na temat stanu zdrowia swojej narzeczonej, obiecując, że później jej to wyjaśni. Nie drążyła tematu. Ufała mu. Zjawiła się w tym domu właśnie z tym przeświadczeniem, że cokolwiek o co jej brat by jej nie prosił, musiał mieć ku temu swoje powody. Jednocześnie była mu wdzięczna za to samo zaufanie jakim on obdarzył ją, wciągając ją w swoje skomplikowane perypetie życiowe. Nie zastanawiała się dlaczego Evandra skończyla w takim stanie akurat po spacerze z lordem Rosierem. Wiedziała, ze prędzej czy później powód albo sam wyda się jasny, albo ktoś jej tą sprawę pomoże rozwikłać. Tymczasem zajęła się tym, co w tej sytuacji jako jedyne mogła zrobić. Układała przedmioty do codziennej pielęgnacji przed sobą, wdzięczna w sumie za fakt, że kobieta za nią jest jeszcze nieprzytomna. W tym stanie, w którym się znajdowała, Darcy nie chciałaby, żeby ją ktoś widział. Dlatego właśnie bardzo intensywnie odczuła jej zaniepokojony ton, dobrze rozumiejąc jej obawy, chociaż wcale nie wypowiedziała ich na głos.
Młoda Rosier nigdy nie ukrywała, ze nie darzyła narzeczonej brata szczególną sympatią. Tolerowała ją ze wzgląd na Tristana, ale nie uważała, żeby ktoś z krwi wili był godny jej rodzeństwa. Jedyna wila, jaką znała i której ufała to była Rosalie, ale z nią dorastała. Jej mogła powierzyć swoje życie, pewna, że dziewczyna jej nie zdradzi, tak samo, jak i Darcy nie mogłaby tego samego zrobić jej. Tymczasem Evandra… niezaprzeczalnie była dla niej nierozwiązalną zagadką. Nie ufała jej z prostej przyczyny. Nie miała pewności, ze swoich genów, powabu, wdzięczności i uroku nie użyła przeciwko jej bratu. Nie mogła wiedzieć ile szczerości było w uczuciach jakimi ją darzył, a ile jedynie zwierzęcego instynktu i słabości wobec czaru kobiety.
Ten wieczór mógł jednak wiele zmienić. Jak dotąd nie miały okazji ze sobą rozmawiać w należytych warunkach sprzyjających otwartości tych dyskusji. Dotychczas konwersacje z przyszłą żoną brata Darcy traktowała dość po macoszemu, tyle ile było to konieczne. Sytuacja jednak, której się podporządkowała przez wzgląd na Rosiera, stawiała Evandrę w innym świetle. Rosier nigdy się nie spodziewała, żeby ta piękna kobieta mogła cierpieć na tak dotkliwe schorzenie, jaką była serpentyna. Była pełna wdzięku, na pierwszy rzut oka idealna, tak bardzo, jak mocno perfekcyjne odbicie miała w oczach Tristana, o czym Darcy niejednokrotnie się przekonała. Teraz zaś wydawała jej się mniej odczłowieczona. Jak każdy, leżała bezradnie na łóżku, udowadniając, że jednak miała jakieś słabości. Dla ironii, Darcy w żaden sposób nie planowała ich wykorzystywać. Ta sytuacja otwarła jej oczy na fakt, że Evandra nie była bezduszną skorupą sztucznych emocji. Jak każdy, miała swoje problemy i była po prostu, cóż… człowiekiem. Wcześniej dostrzegała w niej znacznie mniej ludzkich cech, w większym stopniu opierając się na jej magicznej istocie i niebywałej urodzie.
Tristan przekazał mi to, co było konieczne. Nic ponad to — wytłumaczyła jej, w niezrozumiałym dla siebie instynkcie próbując ją uspokoić, a przecież nigdy wcześniej aż tak nie zależało jej na komforcie panienki Lestrange. — Pozwól mi — ostrzegła, zanim podjęła się doprowadzenia do porządku. Wolała dać jej chociaż złudne poczucie kontroli. Sama nie chciałaby jej tracić na rzecz obcej osoby.
Usiadła obok niej, mokrą chustą ścierając rozmazany makijaż, wpatrując się bardziej w jej oczy niż mankamenty odbijającego się na jej twarzy zmęczenia.
Twojej urodzie nic nie zaszkodzi — zapewniła ją, bo owszem, nawet teraz przez maskę złamania i bezradności przebijała się swojego rodzaju magnetyczna gracja.




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Pokoje gościnne   03.04.16 16:40

Zdawała sobie sprawę z rezerwy, z jaką traktowała ją Darcy. Bądź co bądź, była ona tą, która unieszczęśliwiała Tristana od wielu długich lat, tą, z którą Druella najchętniej darłaby koty przy każdym możliwym spotkaniu... Na szczęście Darcy umiała być ponad to - a przynajmniej na tyle, by potrafić rozmawiać z nią na temat chłopców, którzy byli przecież ich wspólną troską, ze spokojem i dobrą wolą.
Lecz ta sytuacja, to niespodziewane spotkanie w rezydencji Tristana - Evandra nie wiedziała nawet, jakie dokładnie uczucia kłębią się w jej piersi. Upokorzenie? Strach? Rozpacz? Odrobina ulgi, że to jednak nie Rosier? Szczypta lęku przed konsekwencjami, jakie z tego wynikną? Nie powinno jej tutaj być. A już na pewno nie powinna zostawać tutaj na noc. Gdyby ktokolwiek się dowiedział... Cóż, ona już wiedziała. Jak zareagują rodziciele? Co pomyśli sama Darcy i, co gorsza, czy powie o tym Druelli?
Choć Evandra próbowała wyrwać się ze schematu typowej arystokratki, nie mogła, ani nie chciała, odrzucić wszelkich obowiązujących ją konwenansów - zaś życie arystokratki polegało na dbaniu o swój wizerunek, swą reputację, stąd ten strach, ten dojmujący lęk o plotki, które mogły powstać, i reakcję matki, która mogła być zaiste... wybuchowa. Ta nierozważna nocna eskapada do przyszłego narzeczonego mogła kosztować ją naprawdę wiele, jej dobre imię mogło zostać wystawione na szwank - wszystko zależało jednak od tego, jak potraktują ją Rosierowie.
Wiodła wzrokiem za podchodzącą doń młódką, z uwagą obserwując jej dostojne, arystokratyczne lico, przeklinając przy tym w duchu swą słabość, która doprowadziła ją do tak żałosnego stanu - gdyby tylko nie ta choroba! Gdyby tylko mogła dowiedzieć się, o czym myśli Darcy! Próbowała skryć swe usta za kruchą, bladą dłonią, lecz i ona była już we krwi, i ona nosiła na sobie znamię serpentyny; nie było przed nią ucieczki, nie mogła ochronić choć resztki swej godności.
Zdziwiła się, gdy w końcu jej towarzyszka przerwała zalegającą między nimi ciszę. Przekazał to, co było konieczne...? Nic więcej? Próbowała ją uspokoić, ukoić jej skołatane nerwy; lecz mimo to, Darcy wiedziała już, że nie była idealną kandydatką na żonę. Że była chora, słaba i choć wielu oddałoby swe bogactwa za jej względy, to równie wielu przeklęłoby ją wraz z chwilą poznania prawdy.
- Dziękuję, Darcy - odpowiedziała w końcu słabym głosem, nie mogąc zapanować nad nim w pełni. Choć słów było niewiele, znaczyły one dla niej tak wiele. Dziękowała za uspokojenie, dziękowała za łagodność, z jaką traktowała ją siostra Tristana, za brak złośliwości czy kpiny, której mogła przecież doświadczyć. Za to, że była ludzka i że oferowała swą pomoc. I choć duma Evandry cierpiała, zwijała się w konwulsjach, to wiedziała, że pomocy tej potrzebuje.
Uśmiechnęła się krótko, smutno, gdy panna Rosier komplementowała jej urodę; nic jej nie zaszkodzi, nawet śmierć. Kiedy już umrze przy porodzie pierworodnego, przynajmniej będzie wyglądać pięknie, a cała arystokracja będzie wychwalać jej urok pod niebiosa. Dziękuję, matko, za ten dar na otarcie łez.
Obserwowała jej twarz z bliska, poznając ją lepiej, dokładniej, bez zbędnego makijażu. Darcy była urodziwą i, z tego, co słyszała, ambitną panną. Nic więc dziwnego, że Thibaud tak interesował się jej losem, mimo jej zaręczyn z Lornem.
- Wybacz ten kłopot. Nie sądziłam, że... Że będę potrzebować opieki. Że Tristan zwróci się do ciebie z prośbą o pomoc - podjęła cicho, pozwalając jej na oczyszczenie twarzy z resztek makijażu, z krwi, z łez. Nie stawiała oporu, poddając się jej staraniom bez słowa sprzeciwu. Zazwyczaj zajmowała się tym sama. Zazwyczaj tylko ona oglądała się w tym stanie.
- Nie odciągnął cię od twych zajęć? - zainteresowała się, odczuwając lekkie ukłucie wstydu, do którego jednak nie przyznałaby się na głos. Sama nie byłaby przecież szczęśliwa, gdyby, na prośbę Caesara, musiała porzucić swe alchemiczne badania na rzecz opieki nad Isoldą, gdyby musiała pomagać mu w tuszowaniu takich dramatów... Lecz może w tej sytuacji najistotniejsza była sama postać Isoldy.
- Nie chcę być dodatkowym ciężarem, pokaż mi tylko, skąd mogę wziąć proszek Fiuu... - zaczęła, w założeniu silnie, z opanowaniem, planując zniknąć jej z oczu jak najszybciej.


Powrót do góry Go down
Darcy S. Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2082-darcy-rosier http://www.morsmordre.net/t2119-arcobaleno#31733 http://www.morsmordre.net/t2120-no-mercy#31734 http://www.morsmordre.net/f116-dover-dwor-rosierow http://www.morsmordre.net/t2125-darcy-s-rosier#31823
HIPNOTYZERKA
22 LATA
Szlachetna
Zaręczona
Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.
8
17
0
0
0
7
0
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pokoje gościnne   29.05.16 0:31

Darcy zrobiłaby dla Tristana wiele i jeśli to znaczyło opieke nad jego narzeczoną, to właśnie robiła najlepiej jak mogła, chociaż prawdę mówiąc liczyła, że być może jej brat zaszczyci ich swoją obecnością, wytłumaczy dokładnie co się tutaj właśnie dzieje. Darcy nie była tego pewna. Ufała jego osądowi, chciała spełnić jego prośbę, ale nie znaczyło to, że te zdawkowe informacje jej wystarczyły. Wpatrywała się w twarz Evandry obmywając ją, podczas tej czynności wcale się nie odzywając. Były zbyt blisko, tak blisko nie trwały obok siebie nigdy. Odzywanie się w tak intymnej atmosferze, pozbawionej naturalności, a raczej wymuszonej przez stan lady Lestrange nie zwiastowało najlepiej wymianie zdań. Dlatego Darcy odezwała się dopiero, kiedy skończył tą czynność. Odłożyła miseczkę z wodą na bok, podając kobiecie niewielki ręcznik, w który już sama mogłaby otrzeć twarz.
Evandro — odezwała się w końcu trochę ostrzegawczo, wpatrując się w oczy uważnie — mniemam, że mój brat nie pozostawił Cię pod moją opieką po to, żebyś teraz opuszczała ten dom beze mnie.
Darcy nie czerpała z tych okoliczności żadnych profitów. Dla niej ta sytuacja była tak samo niezręczna i najpewniej chciałaby się podobnie jak Evandra znaleźć teraz w zupełnie innym miejscu. Choroby i słabości panienki Lestrange nie chciała wykorzystywać przeciwko niej. Więcej, z nią Evandra wydawała jej się bardziej ludzka. Wcześniej była dla niej pustą skorupą, wytworzonym przez kogoś ideałem, który nie miał prawa istnieć. Teraz była bardziej realna. I tak samo realnie drażniła Rosier swoją sztuczną grzecznością.
Nie udawajmy, że jesteś w stanie gdziekolwiek wybrać się sama. Jeśli nie chcesz być dla mnie ciężarem, nie karz mi Cię prosić żebyś została — Darcy postawiła sprawę jasno. Nigdy nie okazywała Evandrze nadmiernej sympatii, teraz nic się nie zmieniło. Została odciągnięta od swoich spraw, oczywiście, ale nie robiła przeciez tego dla niej, a dla Tristana, a Tristan mógł ją odciągać od czegokolwiek chciał. Była pewna, że i on jeśli jej byłaby potrzebna jego pomoc, nie zawahałby się odłożyć swoich spraw na drugi tor.
Chcesz mi opowiedzieć co się wydarzyło?




And promise me this: you’ll wait for me only scared
of the lonely arms that surface, far below these birds.

Who am I, darling to you?
Who am I? I come alone here
Powrót do góry Go down
 

Pokoje gościnne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokoje gościnne
» Mały salon
» Pokój Marzeń
» Przed Kamienną ścianą
» Rodzina Bein. Dublin, Irlandia, 72.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Kent, Dover, Château Rose-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17