Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Komnaty Fantine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Komnaty Fantine   10.08.17 21:46

Komnaty Fantine

Komnaty lady Fantine znajdują się na jednym z najwyższych pięter dworu, składają się z trzech pomieszczeń, w których królują  jasne, kremowe barwy oraz mocne, krwistoczerwone elementy. Pierwszą jest komnata dzienna, przestronna i elegancko urządzona, gdzie Fantine spędza czas z rodziną oraz przyjaciółki. Na ścianach wiszą liczne obrazy przedstawiające głównie krajobrazy, smoki, rodowe róże oraz jednorożce,  gdzieniegdzie stoją również marmurowe rzeźby. Na środku stoi wygodna, obita karminowym perkalem sofa oraz podobne jej fotele, ustawione wokół stolika z jasnego drewna. Naprzeciw tychże mebli znajdują się wysokie drzwi prowadzące na balkony z rzeźbionymi. Drzwi po lewej stronie od wejścia prowadzą do łaźni, słonecznej i jasnej, gdzie w podłogę wbudowano niewielki, marmurowy basen naprzeciwko okien wychodzących na morze.
Drzwi na prawo zaś prowadzą do komnaty, gdzie wstęp przysługuje jedynie najbliższym, a mianowicie bogato urządzonej, podobnej do pokoju dziennego sypialni, gdzie punktem centralnym jest wielkie loże z baldachimem, zazwyczaj zaścielone szkarłatną, miękką pościelą. Pod ścianą stoi kilka obszernych szaf, które pękają w szwach od sukien, kapeluszy, czarodziejskich szat i peleryn lady Fantine. Naprzeciwko łoża zaś stoi duża toaletka z aż trzema lustrami, zastawiona licznymi buteleczkami perfum i inszymi kobiecymi mazidłami.


Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier http://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 http://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier http://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine http://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
dama, malarka z zamiłowania
21 lat
Szlachetna
Panna
even though she looks innocent
she's really
a perverted demon
5
10
19
0
0
1
10
0
Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Komnaty Fantine   26.11.17 21:11

15 maja


Wskazówki starego, rzeźbionego w drewnie zegara, stojącego na gzymsie kominka, wskazały godzinę jedenastą, lecz zasłony komnat Fantine wciąż pozostawały zasłonięte; w sypialni panował półmrok i głęboka cisza, mącona jedynie przez cichy oddech i mruczenie kota. Rosierówna jeszcze się nie przebudziła i nie zanosiło się na to, by uczyniła to prędko; kiedy tylko nie wzywały ją obowiązki, gdy nie miała w planach rodzinnego posiłku, bądź drugiego śniadania z lady Lestrange (a może Flint, może Avery?), nie wychylała nosa z własnych komnat przed południem. Jako persona społecznie uprzywilejowana nie miała takiego obowiązku. Nie musiała, a wręcz nie mogła podjąć prawdziwej pracy, a życie towarzyskie brytyjskiej społeczny rozpoczynało się nieco później. Fantine przewróciła się na drugi bok, pogrążona we śnie, w którym pan ojciec, pani matka, Tristan, Marianne i Melisane towarzyszyli jej podczas wernisażu; uśmiechnęła się przez sen, mrucząc coś cicho naprawdę, bo w tej fantazji sennej opowiadała o tańcu Melisande, który zatrzymała na płótnie. Byłaby śniła tak słodko nawet i do godzin popołudniowych, lecz Prymulka brutalnie jej tę przyjemność odebrała.
Kierowane magią sługi zasłony czmychnęły z okiennicy, wpuszczając do środka ostre światło; słońce zawisło już wysoko nad morzem, lekki wiatr przegnał chmury, które wczorajszego popołudnia zawisły nad Dover, przez co Chateau Rose pogrążyło się w sennej, ponurej atmosferze. Rosierówna chwilę walczyła z ciężkimi powiekami, aż Prymulka nie przypomniała jej subtelnie, że panna Baudelaire niebawem się zjawi. W pierwszej chwili poczuła złość. Któż to śmie zjawiać się tu o tak wczesnej, nieludzkiej godzinie? Rozwiała się jednak prędko, bo to przecież ona ustaliła godzinę spotkania. A właściwie wskazała ją przypadkowo, gdy rozkazywała służce wezwać, czy też uprzejmie zaprosić utalentowaną projektantkę w skromne progi Chateau Rose. Wielkie łoże z baldachimem opuściła z ciężkim sercem; Prymulka uchyliła okna, a rześkie powietrze, chłodna morska bryza prędko przegoniła z powiek resztkę snu. Z twarzy Fantine zniknął zarazem słodki uśmiech, blade oblicze znów spochmurniało, cierń w sercu zakuł boleśnie.
Śniła o panu ojcu i Marianne, a przebudziwszy się znów musiała pogodzić się z ich śmiercią. Dziwne, ze świat wciąż istniał, skoro stracił tych dwoje. Nie potrafiła stwierdzić, czy pulsujący ból w skroni ma przyczynę ze stratą, która znów ją przytłoczyła - tak jak każdego poranka od śmierci ojca - czy też zbyt wielu kielichach wina, które wczoraj wypiła. Na stole w swym pokoju dziennym odnalazła jednak nie tylko tacę ze śniadaniem, słodki croissant z konfiturą malinową oraz szklankę soku dyniowego, lecz również miksturę, która prędko pomogła pożegnać się Fantine z uporczywym bólem - w skroni. Cierń w sercu tkwił w nim bez ustanku, rana pulsowała bólem, nie mającym zamiaru ustąpić.
Ledwie zdążyła, a raczej - służka ledwie zdążyła. Fantine trwała w bezruchu przed lustrem, wpatrzona we własne odbicie, gdy dziewczyna zaczarowaną szczotką układała jej włosy w misterny kok tuż nad karkiem, by nie przeszkadzał w przymiarkach; kiedy podkreślała pełne usta Różyczki karminową szminką i pomagała jej ubrać nader suknię o barwie żałobnej czerni.
Rosierówna ledwie usiadła w eleganckim, miękkim fotelu, blisko drzwi prowadzących na balkony, gdy usłyszała słowa Prymulki: lady Kent czeka już na panienkę, wypowiedziane tuż przed otwarciem przez nią drzwi i wprowadzeniem do pokoju dziennego Fantine młodej projektantki.
-Dzień dobry, panno Baudelaire - przywitała Solene Rosierówna, przywołując na usta pełen czaru uśmiech i skupiając spojrzenie piwnych oczu na doskonałej twarzy półwili.




Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina

Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Powrót do góry Go down
Solene Baudelaire
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4706-solene-baudelaire-budowa#100715 http://www.morsmordre.net/t4836-echo#103798 http://www.morsmordre.net/t4776-a-moze-nowa-szate http://www.morsmordre.net/f323-lavender-hill-100-domostwo-krewnych-baudelaire-ow http://www.morsmordre.net/t4775-solene-baudelaire
projektantka, malarka, krawcowa
25 lat
Czysta
Panna
She smelled like white roses and felt as fragile and satiny as her dress.
0
10
2
5
3
0
2
3
Półwila

PisanieTemat: Re: Komnaty Fantine   05.12.17 21:27

Wizyty w szlacheckich komnatach zazwyczaj przyprawiały ją o bóle głowy i zły humor, kiedy automatycznie po przekroczeniu gustownych posiadłości powracała myślą do ostatniej z rozmów z rodzicami, nim jeszcze postanowiła wyprowadzić się z Francji do ponurej Anglii. Pamiętała tamten dzień doskonale, gdy przesądziła swój własny los, odrzucając zaręczyny zamożnego kandydata. Z początku miała wyrzuty sumienia, bo przecież narobiła rodzicom wstydu i sprawiła, że blisko od ośmiu lat zarabiała sama na siebie (pieniędzy wujostwa starała się nie uwzględniać w swoich potrzebach) przestawiając tym samym przyjęty w społeczeństwie porządek, którego ją uczono. Po wyrzutach sumienia pojawiła się pora rozliczenia z własną wygodą, kiedy przyzwyczajona do opływania w luksusach i przestronnych pokojach musiała zadowolić się małym pokoikiem, w którym miała ograniczone pole manewru a ubrania, buty, różnorakie dodatki i płótna nie mieściły się w nim. Niejednokrotnie zastanawiała się na co jej to było - przez chęć niezależności i postawienia na swoim czuła się jak zwycięzca tylko przez chwilę, podczas gdy wraz z sakramentalnym "tak" dostawałaby wszystko to, czego chce bez szczególnego wysiłku. Poza wolnością, której doświadczała teraz i możliwością dalszej pracy, która miała odejść wraz ze zmianą nazwiska na nazwisko niedoszłego męża.
Borykała się z wieloma sprzecznymi emocjami, kiedy w dobie kryzysowych dni powtarzała sobie, że winna szybko wyjść za mąż, a potem jedynie leżeć i pachnieć w komnatach wyścielonych atłasami szyjąc swoim dzieciom ubranka i zabawki, zaś na drugi dzień uświadamiała sobie, że u boku poważanego wśród innych rodów męża wcale nie prowadziłaby tak kolorowego życia. Zakazy, nakazy, ciągła kontrola nie godziły się jednak z jej lekkomyślnym i ognistym temperamentem, i nawet te dzieci, których pragnęła w ostatnim czasie coraz bardziej z całego serca, zaburzały jej wizję kariery.
Dziś humoru niestety nie miała najlepszego, a mimo to jak na razie nie zboczyła w te zakamarki swojej głowy; po porannym rytuale i śniadaniu zjawiła się na miejscu przed czasem, uważając od dawien dawna, że celowe spóźnialstwo nie wynikające z żadnego konkretnego powodu było cechą prostaków i pokazaniem absolutnego braku kultury.
- Lady Rosier. - Przywitała dziewczynę z grzecznościowym uśmiechem na ustach, skrywającym doskonale to, jak ciężko przeszedł jej przez gardło ten tytuł. W tym jednym jedynym przypadku jeszcze nie zdołała przejść do swobodnych rozmów, bez używania ugrzecznionych zwrotów i pilnowania niemal każdego słowa, a to z kolei znacznie utrudniało jej pracę. Weszła wgłąb komnaty, nie rozglądając się dookoła - znała już dość dobrze to miejsce, jak i to, które powinna zająć. Usiadłszy jak prawdziwa (a przynajmniej ta wyuczona od dziecka) dama, czyli w dość średnio wygodnej pozycji, przeniosła wzrok na Fantine.
- Jak samopoczucie? Wygląda lady coraz lepiej. - Spytała, nie kłamiąc i jednocześnie nie mając pojęcia o żałobie, którą nosiła. Nie była przecież wróżką, nie czytywała gazet i nie słuchała plotek, jeśli jakiekolwiek miałyby prawo bytu w przypadku któregoś z rodów. Sam list również nie zawierał tej informacji, poza rozkazem szybkiego przybycia. - Cóż to za nagląca sprawa, o której wspomniano w liście? - W oczekiwaniu na odpowiedź przesunęła wzrok na fotel tuż obok Fantine, wgłębi którego wylegiwała się Mademoiselle Choupette - jej obecność przypomniała jasnowłosej o dwóch własnych kociakach, które w ostatnim czasie stawały się coraz bardziej nieznośne i najprawdopodobniej w tej chwili siały spustoszenie w jej sypialni.



Powrót do góry Go down
 

Komnaty Fantine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Komnaty Królowej
» Komnaty Władcy (Zamek Pyke)
» Komnaty Maestra Edvyna
» Komnaty księżnej Ivory Targaryen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Kent, Dover, Château Rose-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17