Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pracownia alchemiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pracownia alchemiczna   22.08.17 22:55

Pracownia alchemiczna

Pracownia alchemiczna nie znajduje się w lochach, bądź piwnicach, jak to zwykle bywa, lecz na pierwszym piętrze, w starszym i mniej uczęszczanym skrzydle dworu; komnata ta została oddana pod użytek panny Fantine, by mogła szlifować swoje umiejętności i samodzielnie uczyć się sztuki warzenia mikstur. Jest to przestronne pomieszczenie, gdzie dominują jasne, kremowe barwy, tak jak w inszych komnatach Chateau Rose.
Ściany zastawione są regałami z księgami, słojami i pudełkami, które pełne są potrzebnych do mikstur ingrediencji. W centralnej części komnaty stoi duży, kamienny stół, a obok niego znajduje się palenisko z niedużym kociołkiem. Zasłony są zazwyczaj zasłonięte, lecz okna uchylone, by można było odetchnąć świeżym powietrzem.


Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier http://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 http://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier http://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine http://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
dama, malarka z zamiłowania
21 lat
Szlachetna
Panna
even though she looks innocent
she's really
a perverted demon
5
10
19
0
0
1
10
0
Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   22.08.17 23:36

3 maj

Była rozedrgana. Nie zdołała wciąż dojść do siebie; nie mogła uspokoić myśli, ani opanować drżenia rąk. We snach nawiedzała ją wizja potwornej nawałnicy, która znów zaciska swoje szpony na Chateau Rose i dręczy jej rodzinę. W ciągu tych trzech dni wciąż śniła o śmierci matki, śmierci Tristana i Melisande, śmierci Evandry. Budziła się zlana zimnym potem i rozedrgana, zlękniona, że los odbiera jej kolejnych członków rodziny. Pytała wówczas swego przodka, który drzemał w złotych ramach swego portretu, zawieszonego na korytarzu, tuż obok drzwi prowadzących do jej sypialni. Dopiero, gdy upewniła się, że na pewno są cali - wracała do łoża; długo nie mogła zasnąć, leżała jedynie i wsłuchiwała się w rytm kropli deszczu spadających na okiennice.
Potrzebowała zajęcia, by oderwać myśli, inaczej - zadręczyłaby się, pogłębiała jedynie własną rozpacz i smutek, a była pewna, że ojciec by tego nie chciał - pragnąłby, by niezależnie od okoliczności kroczyła przez życie z dumnie uniesioną głową. By jednak odzyskać spokój, potrzebowała uwolnić umysł od dręczących myśli - dlatego więc postanowiła zająć się czymś pożytecznym.
Nie miała natchnienia, ani ochoty, by chwycić za pędzel, znalazła się więc w pracowni alchemicznej - mikstury nie wymagały wiele wyobraźni, lecz precyzji i dokładnego podążania za instrukcją. Zaklęciem przywołała księgę; nie miała konkretnych potrzeb, chciała zająć się czymś dla samego zajęcia, dlatego wybrała recepturę na chybił trafił. Pierwszą, do której składniki miała skompletowane. Ogień zapłonął pod kominkiem, a Fantine zakasała rękawy. Starannie pokrajała korzonki, w idealnie równe części. Z nieco obrzydzoną miną na ślicznej buzi patroszyła ropuchę, próbując dobyć z jej wnętrzności nerki i wątrobę; przypomniała sobie jednako, by zganić skrzatkę za niekupienie w aptece osobnych, żabich narządów. Wkrótce dłonie miała już brudne, lecz pracownia ta była jedynym miejscem, gdzie nie zwracała uwagi na podobną drobnostkę. Liczyła się mikstura, która nieśpiesznie bulgotała w kociołku. Gęstniała z każdym dodawanym przez Fanny składnikiem; po dodaniu mięty zzieleniała, lecz Fantine liczyła, iż przybierze bardziej trawiastej barwy, dlatego też dodała delikatnie nacięte jagody, tak by puściły szybciej sok.
Cierpliwie mieszała w kociołku; kilka razy zgodnie ze wskazówkami zegara, a reszta obrotów chochlą na odwrót, licząc, że mikstura stanie się bardzo gęsta i przyjemnie zielona.

| wykorzystuję jagody z jemioły




Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina

Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   22.08.17 23:36

The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 32


Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier http://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 http://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier http://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine http://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
dama, malarka z zamiłowania
21 lat
Szlachetna
Panna
even though she looks innocent
she's really
a perverted demon
5
10
19
0
0
1
10
0
Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   13.09.17 19:12

18 maj


Wczorajszego popołudnia wróciła do Chateau Rose wściekła i rozjuszona. Słowem nie odezwała się do nikogo, jedyną zresztą osobą, która śmiałaby przeszkadzać Fantine w takiej chwili, była matka; lady Cedrina jednak przebywała we własnych komnatach, próbując pogodzić się ze stratą małżonka, a ponadto sądziła, iż jej dwie córki spędzają właśnie czas w spokoju w Białej Willi. Najmłodsza z jej pociech zamknęła się jednak we własnych komnatach, jasno dając do zrozumienia, że nie życzy sobie by jej przeszkadzano. Nie wiedziała co mocniej wytrąciło ją z równowagi. Zdrada Melisande, czy obecność tej... wywłoki pod dachem jej rodziny. Prychała w myślach jak kot, niezadowolona i obrażona na cały świat. Chciała odpocząć, a orientalna zabawka jego brata zepsuła jej całe popołudnie. W takiej chwili jak ta! Kiedy potrzebowała spokoju i zrozumienia. Oburzenie było zbyt łagodnym słowem.
Wyściubiła nosa z własnych komnat dopiero nazajutrz. Pogoda znów nie była dla Dover łaskawa, lał deszcz jak z cebra, choć nie szalała już tak potężna nawałnica jak choćby przeszło tydzień temu. Spacer wybrzeżem nie wchodził w rachubę, malować nie miała ochoty - była pewna, że spod jej ręki wyszedłby wyłącznie bohomaz, a to rozwścieczyłoby ją jeszcze bardziej. Postanowiła więc zająć się czymś, co oderwie jej myśli od złości, a jednocześnie pozwoli napawać się fantazjami o zemście. W rzeczywistości nie miała powodu, by się mścić, lecz gniew Różyczki często wcale nie był racjonalny.
Przemknęła wcale nie tak cicho, bo stukając głośno obcasami pantofelków, korytarzami dworu ku komnacie, która służyła jej za pracownię. Zaklęciem przywołała księgę, po czym ułożyła ją na stole i pogładziła opuszkiem palca wypukłe litery na okładce. Z rzadka zabierała się do warzenia trucizn. Nie miała wielu okazji, by je wykorzystać, a nie lubiła marnować cennych ingrediencji - niektóre z nich były trudno dostępne nawet dla takiego klienta jak ona, lady Rosier. Otworzyła księgę na odpowiedniej stronie, gdzie zapisana była receptura na eliksir Garota. Czytała o nim wielokrotnie, lecz jeszcze nigdy nie odważyła się go stworzyć. Przez chwilę wyobrażała sobie tę żołtą dziewuchę nie mogącą złapać oddechu w trującej chmurze... Fantine uśmiechnęła się lekko i sięgnęła po jedwabną chustę, którą zawiązała z tyłu głowy tak, by chroniła jej usta i nos. Sama wszak nie miała zamiaru tego wdychać.
Pod kociołkiem zapłonął ogień, a jego zawartość niedługo po tym jęła nieśpiesznie bulgotać. Tak trudne eliksiry wymagały czasu i precyzji. Odpowiedniego, subtelnego podejścia. Fantine ujęła ostrze ostrożnie, niemal z namaszczeniem krając pnącze diabelskiego sidła w idealne równe kawałki. Wrzuciła do kociołka pierwszą część, po czym przemieszała eliksir kilkukrotnie zgodnie ze wskazówkami zegara. Wrzuciła drugą i przemieszała chochlą w kociołku dokładnie dwa razy, wciąż w tym samym kierunku. Trzecia część rośliny, pięć obrotów chochlą w przeciwną stronę. Lady Rosier wciąż kontrolowała, czy postępuje zgodnie z instrukcją i czy mikstura zachowuje się zgodnie z opisem. Póki co była zgniłozielona, lecz powinna stracić swą barwę.
Wsunęła na dłoń czarną rękawiczkę, nim sięgnęła do słoja z owocami z czarnego cisu. Wzięła całą garść i wrzuciła do kociołka, a eliksir stał się się szmaragodowozielony. Fantine zmarszczyła nos, zastanawiając się chwilę, czy nie dała aby na pewno za dużo owoców. Było już jednak za późno, by zaczynać od nowa. Zmniejszyła ogień pod kociołkiem, by w spokoju zmiażdżyć w moździerzu kolec smoka. Była bliska poproszenia służby o pomoc, kolec nie chciał ustąpić, był zbyt twardy, lecz nie chciała, by wiedziano czym się właśnie zajmuje; dlatego dysząc z wysiłku próbowała dalej, dopóki nie zmiażdżyła tego cholernego kolca. Nie wiedziała kiedy zaczęła weń uderzać tak mocno, jakby uczynił jej śmiertelną krzywdę. Sfrustrowana wysiłkiem ostrożnie wsypała proszek do kociołka, a eliksir przybrał zadowalającą, szarą barwę - doskonale. Zaklęciem sprawiła, że buchnął mocniejszy ogień, po czym przywołała do siebie słój z ususzonymi karaluchami.
Skrzywiła się znacznie, lecz było to konieczne. Obrzydliwe, lecz nie miała innego wyjścia. Rzecz jasna nie miała zamiaru ujmować robaka w palce, nie po to na stole leżały małe szczypce. Martwy karaluch wylądował w kotle, a Fantine zamierzała szybko zapomnieć o tej traumie, poświęcając się poszukiwaniom pudełka z włosami kelpii. Wystarczył zaledwie jeden. Ujęła ostrożnie go w palce, niosąc go ku palenisku, jakby był artefaktem, po czym wrzuciła go do kociołka i...
Czekała.


| wykorzystuję: pnącze diabelskiego sidła, kolec smoka




Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina

Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   13.09.17 19:12

The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 48


Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier http://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 http://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier http://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine http://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
dama, malarka z zamiłowania
21 lat
Szlachetna
Panna
even though she looks innocent
she's really
a perverted demon
5
10
19
0
0
1
10
0
Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   14.09.17 22:40

Wrzuciła włos kelpii do kociołka i buchnęło nieprzyjemnie. Fantine powachlowała się dłonią, by odegnać dym od swojej twarzy. Wszystko wydawało się być w porządku. Mikstura straciła jakąkolwiek barwę, choć i tak trudno było to dostrzec zza chmury dymu, który z trucizny buchał. Musiała być bardzo ostrożna. Naciągnęła chustę mocniej na twarz, by przypadkiem nie wciągnąć w płuca trującego dymu, po czym zabrała się do napełniania fiolek.
Sama nie miała zamiaru tego używać - Tristan jednak miewał różne potrzeby.

| zt




Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina

Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier http://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 http://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier http://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine http://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
dama, malarka z zamiłowania
21 lat
Szlachetna
Panna
even though she looks innocent
she's really
a perverted demon
5
10
19
0
0
1
10
0
Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   14.09.17 23:06

9 maj

Na zewnątrz szalała burza. Nawałnica niezwykle potężna, choć jak Fantine dopiero nazajutrz miała się dowiedzieć, wciąż nie najsilniejsza. Dziwne anomalie pogodowe szły w barze z zaburzeniami magii. Nikt nie wiedział w czym rzecz, ani jak temu zaradzić; lady Rosier nie była wyjątkiem. Nigdy o czymś podobnym nie słyszała, a tym bardziej nie zajmowało jej badanie magii. Wiedziała jednak, że te burze... Nie są zwykłymi burzami. Nie niosły śmierci i krzywdy jak noc pierwszomajowa, lecz były niebezpieczne. Wicher wydzierał drzewa niemal z korzeniami, łamał gałęzie, zniszczył kilka posągów w ich ogrodów. Przez okiennice swoich komnat obserwowała popołudniami wzburzone, gniewne morze i wysokie fale o spienionych brzegach. Czuła się w dworze uwięziona. Nie mogła ani go opuścić, ze względu na żałobę, ani nawet odetchnąć świeżym powietrzem podczas spaceru wybrzeżem. Czas spędzała we własnych sypialniach, przy płótnie, bądź muzyce - albo w pracowni.
Eliksiry także były swego rodzaju sztuką, a ich tworzenia traktowała jako proces twórczy. Nie przeszkadzało jej brudzenie rąk i obrzydliwe składniki; farby również brudziły jej palce. Sztuka wymagała poświęceń. Świadoma nadchodzącej wyprawy Tristana znów znalazła się w swojej pracowni, mając nadzieję, że będzie mogła podarować mu coś praktycznego.
Eliksir Wiggenowy warzyła do tej pory tylko raz, pod czujnym okiem mistrza eliksirów, którego dla niej najęto, by uczył ją sekretów alchemii w zaciszu dworu Rosierów i pamiętała ile stresu wówczas przeżyła. Eliksir był skomplikowany, czasochłonny i trudny; zamierzała poświęcić mu więc cały wieczór. Przez chwilę rozważała wybranie innego specyfiku, którymi Tristan również wcale by nie wzgardził, lecz sprawdzenie map nieba i przekonanie się o odpowiednim ułożeniu Jowisza w stosunku do Ziemi - ostatecznie ją przekonało.
Jedynym źródłem światła były świece i ogień pod kociołkiem, kiedy Fantine pieczołowicie przygotowywała składniki. Gęsta ciecz przybrała brunatną barwę kiedy dolała doń fiolkę krwi memortka, po czym zamieszała kilkukrotnie zgodnie ze wskazówkami zegara. Musiała odczekać godzinę, nim wrzuciła do kociołka pokruszoną korę wiggen. Poczuła delikatny zapach lasu, lecz wiedziała, że przed nią daleka droga. Zmniejszyła pod kociołkiem ogień i czekała na odpowiedni moment. Dokładnie czterdzieści pięć minut później w kotle wylądowało pięć ślimaków rogatych. Ble, pomyślała, patrząc na swoje lepkie palce. Krojąc jednak tykwobulwę stwierdziła, że wolałaby zanurzyć dłoń w słoju ze ślimakami. Bulwa przypominająca zieloną cebulą tak cuchnęła, że Fantine bała się, iż jej droga suknia przesiąknie tym smrodem. Smakowała pewnie jeszcze gorzej. Pamiętała, iż jej piastunka, gdy była małą dziewczynką, chciała ją napoić wywarem z tykwobulwy, by uchronić ją przed wypadkami. Fantine przewróciła kufel na kolana kobiety i rozpłakała się z powodu smrodu.
Minęła kolejna godzina. Eliksir z wolna przybierał koloru leśnej zieleni. Fantine włożyła na dłonie rękawiczki, po czym z lnianego woreczka wyciągnęła garść świeżych pokrzyw, które jęła drzeć na małe kawałeczki nad kociołkiem. Syknęła z bólu, kiedy liść otarł się o jej nadgarstek i zostawił piekący ślad. Zaczęła mieszać eliksir zgodnie z instrukcjami, mając nadzieję, że przybierze odpowiednią barwę i zapach.


Wykorzystuję: kora z drzewa Wiggen




Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina

Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   14.09.17 23:06

The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 42


Powrót do góry Go down
Fantine Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier http://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 http://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier http://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine http://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
dama, malarka z zamiłowania
21 lat
Szlachetna
Panna
even though she looks innocent
she's really
a perverted demon
5
10
19
0
0
1
10
0
Czarownica
królowa kier

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   14.09.17 23:20

Pozwoliła myślom odpłynąć w nieodpowiednim kierunku, ku lordowi Nottowi i ostatniemu przyjęciu, podczas którego porwał ją do tańca. Nie prędko znów pojawi się na salonach i znów z nim zatańczy. Było jej żal i poczuła ukłucie zazdrości, kiedy wyobraziła go sobie z inną panną, lecz poczuła jednako smutek - wcale nie miała ochoty ani na zabawę, ani na tańce. Jeszce nie teraz. Tak ją pochłonęły podobne rozmyślania, że zamiast zamieszać w kotle dziesięć razy - uczyniła to piętnastokrotnie. Zapomniała także o zmniejszeniu ognia. Może i po drodze uczyniła coś nie tak? Eliksir buchnął jej w twarz czarnym dymem, usmolił policki i zamiast pachnąć lasem - cuchnął spalenizną.
-Evanesco! - wyrzekła, celując różdżką w kociołek.
Zawartość, która była dlań teraz bezużyteczna, zniknęła, a Fantine podeszła do lustra na ścianie (musiało się tu znaleźć, tam gdzie ona, tam i lustro), po czym jedwabną chusteczką jęła ścierać plamy z twarzy. Była na siebie wściekła. Drogocenna kora drzewa Wiggen zmarnowała się przez jej bujanie w obłokach.
Nie zamierzała jednak odpuścić ze względu na odpowiedni dzień i ułożenie ciał niebieskich. Ponownie zabrała się do pracy, zamierzając siedzieć w tej pracowni choćby i godzinę. Nie dlatego, że tak bardzo Tristan potrzebował akurat od niej tychże eliksirów, lecz pragnęła udowodnić i sobie, i jemu, że umie coś więcej, niźli ładne wyglądanie.
Gęsta ciecz znów stała się brunatna kiedy dolała doń fiolkę krwi memortka, po czym zamieszała kilkukrotnie zgodnie ze wskazówkami zegara. Znowu odczekała godzinę, tym razem już wyjątkowo zniecierpliwiona, lecz skupiona. Nie mogła sobie pozwolić na dekoncentrację, bo znów zepsuje wywar. Wrzuciła do kociołka pokruszoną korę wiggen. Zmniejszyła pod kociołkiem ogień i zaczekała na odpowiedni moment. Czterdzieści pięć minut później znów zanurzyła rękę w słoju ze ślimakami, wyjęła zeń pięć i dodawało kolejno do kociołka, zgodnie z instrukcją. Pokrajała drugą tykwobulwę z taką miną, jakby wolała komuś wydłubać oko trzymanym przez siebie nożem. Fantine Rosier źle znosiła porażki. Zawsze przekonywano ją, że we wszystkim jest po prostu najlepsza - dlatego bardzo źle znosiła porażki w alchemicznej pracowni.
Minęła kolejna godzina. Fantine znów włożyła na dłonie rękawiczki, po czym z lnianego woreczka wyciągnęła garść świeżych pokrzyw, które jęła drzeć na małe kawałeczki nad kociołkiem. Wzięła głęboki oddech, nim zaczęła mieszać eliksir.


Wykorzystuję: kora z drzewa Wiggen




Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina

Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   14.09.17 23:20

The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 92


Powrót do góry Go down
 

Pracownia alchemiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pracownia alchemiczna
» Pracownia alchemika
» Pracownia Nanaś~
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Pracownia Laczka.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Kent, Dover, Château Rose-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17