Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Klub "Piórko Feniksa"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Klub "Piórko Feniksa"    03.05.15 18:27

First topic message reminder :

Piórko Feniksa

Klub umiejscowiony przy jednej z głównych ulic otwiera się dopiero po zmroku; przy wejściu sprawdzane są dokumenty - wpuszczane są osoby wyłącznie pełnoletnie - oraz ubiór, wymagane są formalne szaty czarodziejskie. Przy szatni urzęduje pucybut, który dba o obuwie gości.
Wnętrze klubu urządzone jest w eleganckim stylu, stoliki są nieduże, przeznaczone dla najwyżej czterech osób. Na półkach za barem da się dostrzec różnokolorowe trunki, królują wykwintne drinki i likiery.
Kluczowym elementem klubu jest jednak scena, na której co wieczór odbywają się  pokazy burleski, a w niektóre dni również występy bardziej cenionych gwiazd muzyki  i kabaretu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Magnus Rowle
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t4426-magnus-phelan-rowle http://www.morsmordre.net/t4650-korespondencja-m-p-rowle-a http://www.morsmordre.net/t4655-careless-whisper http://www.morsmordre.net/f310-cheshire-farndon-posiadlosc-rowle-ow http://www.morsmordre.net/t4786-magnus-rowle
reporter Walczącego Maga
35
Szlachetna
Żonaty
Beteween the idea
And the reality
Between the motion
And the act
Falls the Shadow
5
5
0
0
0
30
2
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Klub "Piórko Feniksa"    01.11.17 19:38

| 18 maja?

Wraz z wiekiem i doświadczeniem obciążającym ramiona konkretnym bagażem, Magnus powoli pojmował, że dokonanie przewartościowania wartości zazwyczaj się opłaca. Poglądy przestawiał gwałtownie, jakby po prostu w momencie dotarcia do krytycznego punktu, jego świat zmieniał się o sto osiemdziesiąt stopni, rzucając mężczyznę w nieprzystosowane nieznane. Przeżył to kilkakrotnie i wychodził na tym - o dziwo - na dobre, choć wydawałoby się, że takie szaleństwo implikuje wyłącznie łzy oraz żal pochopnych decyzji. Nijak miało się do tego szczęście; Rowle prędzej posądziłby o szachrajstwa jakiegoś bożka fortuny, oczywiście gdyby wierzył w równie tandetne bzdury. Podejmował właściwe wybory, w odpowiedniej chwili odcinając kupony łączące go z dawnymi ścieżkami. Zaniedbanie rodzonego brata nie napawało go wprawdzie szaloną dumą (prędzej wstrętem), lecz nie wahał się w ogóle, ograniczając kontakty z Louvelem do absolutnego minimum. Nakręcały go aktualnie inne priorytety, ważniejsze od pracy, a nawet rodziny - najwyższej świętości Rowle'ów, których nie mógł (i nie chciał) godzić z innymi obowiązkami. Wciąż był słaby po przyjęciu Czarnego Pana w gościnne progi Cheshire, chociaż przestał już pluć czarną krwią i chodził całkiem wyprostowany, wymazując ze swej pamięci przygarbionego łamagę, wymiotującego na własny dywan. Czarna magia pulsowała pod skórą, rozlewając się wnętrznościami, nieśpiesznie plamiąc serce ciemnym barwnikiem, zasłaniającym naturalny koloryt i kierującym umysł ku absolutnemu rozdzieleniu Magnusa oddanego swojej historii, uformowanego krzywdzącą, ojcowską musztrą od nowego, bezimiennego tworu. Stał się płynny, elastyczny, jakby Czarny Pan tchnął w niego moc zmieniania swej materii i pełnego panowania nad przybranym kształtem w zamian za jedną tylko rzecz: obietnicę wierności. Przysięgę Wieczystą, złożoną głośno i dźwięcznie, recytował jej treść z ognistym zadowoleniem przepalającym trzewia; satysfakcja miała równie wysokie płonienie, co czarny pożar, zachłannie liżący jego wnętrzności. Przekroczył dawno swój próg bólu, ale zagryziony język działał cuda. Wolałby się nim zakrztusić, niż zawyć, obnażając się przed Mulciberem z drobną słabością. Po wszystkim nie mógł spać, nieustannie przebiegając szczupłymi palcami po lewym przedramieniu, wygrywając upiorne crescendo na śniadej skórze, wodząc po liniach splatających się w symbol potęgi jego Pana, wbijając paznokcie w czarny tusz, chcąc wyczuć pod spodem jakby bicie drugiego serca. Nie pasożyta, a karmiciela, ukrytej duszyczki, wspierającej Rowle'a potencjałem magicznym, hojnie przekazanym mu przez Lorda Voldemorta. Nie mógł być bardziej wdzięczny i racjonalnie okazywał swoją uniżoność, całą swoją energię wkładając w rozwój oblepiających go czarnomagicznych sideł. Księgi naznaczone upiorną przeszłością, ciała dygoczące pod uderzeniami różdżki-batuty, troskliwa opieka nad Rycerzami, dociekliwe badania nad trzonem ich ideowych adwersarzy. Miał pełne ręce roboty i nie łudził się przed wyniesieniem służby Czarnemu Panu ponad młodszego brata. Wiernego zasadom, postępującego godnie, lecz za mało radykalnego, by jednoznacznie opowiedzieć się po słusznej stronie. Ostrożność Louvela nieco go mierziła; nie ogłaszał pochopnie swego zawodu, lecz w głębi duszy krył nieco rozczarowania. Podejrzewał, że wkrótce wypłynie, jak wzburzone morze zalewając ich chirurgicznie sterylną relację, lecz powstrzymywał się jeszcze od krytyki brata. Na razie, lecz obojętności nie mógł ignorować w nieskończoność, ani tym bardziej nagradzać.
-Nietypowe miejsce wybrałeś - przywitał się z Louvelem, zasiadając naprzeciw niego, przodem do sceny, by móc kątem oka obserwować prężące się tancerki, przy energicznych ruchach odsłaniające fragmenty skąpej bielizny - idealne, by uczcić śmierć naszej kuzynki - zakpił z grobowym wyrazem twarzy, mimo wszystko żałował, nie cierpiał Daphne, acz dla rodu niekoniecznie musiała być stracona - dla odmiany, mam też dobre wieści - rzekł, uśmiechając się tryumfalnie i robiąc efektowną pauzę, pewny, że Louvel pociągnie go za język.


Powrót do góry Go down
Louvel Rowle
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4459-louvel-rowle http://www.morsmordre.net/t4472-poczta-louvela#95528 http://www.morsmordre.net/t4471-lou#95512 http://www.morsmordre.net/f75-cheshire-beeston-castle http://www.morsmordre.net/t4474-louvel-rowle#95532
łącznik z duchami w MM
33
Szlachetna
Wdowiec
Death is not the end.
10
20
0
0
0
5
3
5
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Klub "Piórko Feniksa"    14.11.17 19:33

Nieświadom nowego życia swojego brata, Louvel nadal ciągnął swoją starą egzystencję, według dawno utartych prawideł oraz zwyczajów. Pracował, nadzwyczaj dużo, starając unieść na barkach więcej niż normalnie mógłby znieść. Nadmiar czasu go paraliżował - sprawiał wszakże, że mógł bez przeszkód rozmyślać o tym, o czym nie powinien. Ostatnie wydarzenia w magicznym świecie, niemożność pomocy córce oraz wiele innych prywatnych aspektów mocno wpłynęła na samego Lou. Coś mu podpowiadało, że czuł się zwyczajnie samotny, chociaż nie powinien na to narzekać. Powinien się cieszyć z wolności dopóki ją posiadał - zamiast tego szukał swojego miejsca w Beeston; nie mogąc go odnaleźć uciekał w pracę. Opieka nad córką nie wchodziła w grę, natomiast nic innego nie trzymało go w ponurym zamczysku.
Poglądy miał jednakie, niezmienne na przestrzeni czasu - nie obawiał się ich głoszenia. Jednakże nawet gdyby wiedział o istnieniu Rycerzy Walpurgii wątpliwe, że zgodziłby się na dołączenie do nich. Cenił sobie swoją neutralność oraz spokój, bez względu na to, czy wpływał nań destrukcyjnie czy wręcz przeciwnie. Naturalna niechęć do angażowania się prawdopodobnie wypłynęła od któregoś krewnego, zapewne odległego w drzewie genealogicznym. Nie ulegało natomiast wątpliwości, że w razie wojny, jako Rowle obierze jedyne słuszne stanowisko. Póki co nie widział takiej potrzeby. Mógł wspomagać brata z zupełnie innej perspektywy - szczególnie braku zagrożenia.
Dzisiaj zaproponował braterskie wyjście gdzie indziej niż herbaciarnia - zasłużyli na rozrywkę. Nawet jeśli wiele osób nazwałaby ją raczej niskich lotów. Nic nie działało lepiej na męskie ego oraz poczucie estetyki niż piękno kobiecych wdzięków, eleganckie miejsce pełne dobrej klasy klienteli oraz znakomitych trunków. Uczta dla oczu oraz duszy - z pewnością piekło dla portfela oraz trzeźwości. Louvel nie zamierzał nawet na to spoglądać.
Ubrał się elegancko - jak to miał w zwyczaju - poświęcając temu stosunkowo sporą ilość czasu. Względy zajęcia sobie tych nadprogramowych, wolnych chwil, które tak chętnie rozdawał. Znalazłszy się w środku zasiadł przy zarezerwowanym dla nich stolików, siadając tuż obok Magnusa - wszakże nie zamierzał cały wieczór podziwiać jego facjaty. Wygimnastykowane tancerki nieporównywalnie bardziej trafiały w jego gusta.
Na komentarz dotyczący miejsca ich spotkania odpowiedział nieznacznym uśmiechem. Przywołał gestem obsługę, żeby sprezentowali im najlepszy alkohol jaki posiadali w swoim lokalu - najprawdopodobniej Toujours Pur. Nie mylił się zresztą, wkrótce ozdobna karafka pełna bursztynowego trunku oraz dwa ciężkie, szklane naczynia znalazły się na drewnianym blacie.
Młodszy z braci mimowolnie skrzywił się na wspomnienie śmierci Daphne - wszakże nie był do niej negatywnie nastawiony, w przeciwieństwie do Magnusa. Zdecydowanie nie cieszył się z jej odejścia, mogła jeszcze przysporzyć się rodowi, chociaż zapewne nie wpływowym małżeństwem. Lou czuł do niej sympatię, dogadywali się; przez chwilę nawet sądził, że rodzina zacznie ich swatać, jednakże - na szczęście? - tak się nie stało.
- Możliwe, że przewraca się w grobie z powodu tej szowinistycznej rozrywki - odpowiedział wreszcie, nawet pełnym zdaniem. Nalał im alkoholu. - Dobre czy nie, wymagają napicia się - uznał po chwili. Napełniwszy naczynia trunkiem, ujął w ręce swoją szklankę. - Tym razem to ja posłucham - stwierdził ostatecznie, rozsiadając się jeszcze wygodniej niż dotychczas, nie odejmując tym samym wzroku od sceny.




When you're standing on the crossroads that you cannot comprehend - just remember that death is not the end

Powrót do góry Go down
 

Klub "Piórko Feniksa"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Zakon Feniksa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: Royal Borough of Kensington and Chelsea-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17