Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Biuro Ministra Magii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Biuro Ministra Magii   21.06.15 20:09

Biuro Ministra Magii

Biuro Ministra Magii zajmuje większą część piętra, wewnątrz podzieloną na mniejsze sektory. Znajduje się tutaj miejsce do przyjmowania szefów departamentów, a także inne, bardziej komfortowe dla ważnych zagranicznych gości. Nie należy zapominać o części prywatnej, oddzielonej potężnymi dębowymi drzwiami, służącej chwili odpoczynku lub zebraniu myśli. Wedle tradycji na ścianie za biurkiem wiszą magiczne portrety dawnych Ministrów, których podobizny przeważnie udają drzemkę, przysłuchując się rozmowom, lecz zdarzają się sytuacje, w których służą mniej lub bardziej cenną radą obecnemu Ministrowi.


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro Ministra Magii   19.08.17 1:43

16 maja, później
To faktycznie była dziwna sprawa. Błysk, jasność i potem nic. Ocknął się w nieznanym sobie miejscu i to już drugi raz. Na skarpety Merlina! Czy to oznaczało znowu te piekielne anomalie czy tylko mu się to zdawało?! Oby nie. Szybko się podniósł i zaczął dotykać twarzy czy aby nie został poparzony tak jak Jocelyn. Mówiła, że widziała w końcu błyskawice nim wylądowała w tym dziwacznym zakątku, do którego oboje trafili poprzez przeładowanie magiczne. Na szczęście nic mu się nie stało, a chwilę później okazało się, że obok niego znajdowała się również Sue. Też nie miała żadnych obrażeń i nie dane im było długo pozostawać w nieświadomości o tym, co się wydarzyło, bo zaraz pojawił się jakiś służbista i zaczął ich wypytywać o to jak się pojawili i co robili w Muzeum Figur Woskowych Madame Tssaudus. Zgarnął ich Oddział Kontroli Magicznej, który zdecydowanie nie był przyjaźnie nastawiony do tych, którzy krzątali się w miejscach, które znajdowały się pod ich pieczą i jurysdykcją. Wspólnie z Lovegood Jaydenowi udało się przekonać mężczyznę i jeszcze jego kolegę, że znaleźli się tam zupełnie przypadkiem, a manekiny same rzuciły się bez żadnego konkretnego powodu na dwójkę przechodniów. Vane nie był pewien czy było to spowodowane perswazją Sue czy jego retoryką, ale dopięli swego i wypuszczono ich z aresztu. Jednak żeby wybić im z głów kolejne mieszanie się w nieswoje sprawy narzucono im mycie szyb na dowolnym wybranym piętrze Ministerstwa Magii. Skierowano ich do kantorka, gdzie jakaś gruba pracownica zaczęła wyjmować odpowiedni sprzęt, który miał im w tym pomóc. Musiał się orientować gdzie co leciało, bo kobieta nie patrzyła za siebie. Rzucono w niego szmatami i do tego dorzucono wiadro na koniec z wielką szczotą w środku. O! Wiadro, przemknęło mu przez myśl. Ostatnio dość gorliwie szukał podobnych cudeniek, jednak kompletnie nie wiedział gdzie. Koniec końców dostał to co chciał, ale gdyby brakowało odpowiedniego sprzętu wolałby wiedzieć, gdzie się najlepiej uzbroić.
- Przepraszam bardzo. A skąd mają państwo wiadro, bo... - zaczął, ale nie dane mu było skończyć, gdy starsza kobieta zatrzasnęła mu drzwi przed nosem, znikając równie szybko jak się pojawiła. - Bo też potrzebuję kupić... - dodał już pod nosem, myśląc o zakupach, które wykonywał wspólnie z lordem Carrowem na odbudowę Starej Chaty. To było ciekawe doświadczenie, a teraz zgarnął kolejne, którego nie można było się pozbyć. W pewien sposób mogło mu to pomóc pojawić się w miejscach, gdzie nigdy normalnie by się nie dostał. Dopiero wtedy spojrzał na Sue z uśmiechem i rzucił wesoło:
- Czy na pierwszym piętrze nie znajduje się przypadkiem biuro Ministra Magii?




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood http://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
23
Półkrwi
Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
10
0
5
0
20
0
9
0
Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Biuro Ministra Magii   19.08.17 11:08

Widocznie chciała za bardzo i w ferworze dzikiej walki zapomniała o instrukcjach - powinni uciekać od razu, gdy zaklęcia zawiodły; teraz już wiedziała, że nawet tak liche działanie czarów może sprowokować niekontrolowany wybuch rozszalałej magii. Mimo udanego zaklęcia - było za późno. Możliwe, że tylko jej się wydawało, iż woskowe figury zatrzymały się, zastygając w bezruchu; miała zbyt mało czasu, by potwierdzić swoje przypuszczenia, momentalnie zalewała ich jasność, pochłaniając świadomość jednym haustem. Nie czuła nawet zderzenia z podłogą, mdlejąc jeszcze w pionie.
Bardziej realistyczna jasność nastała w nieznanym miejscu. Ocknęła się, rozglądając po pomieszczeniu skołowana, początkowo nawet nie pamiętając, co ostatnio robiła - myśli wynurzały się powoli, kreśląc obraz sytuacji szerzej i wyraźniej. Muzeum Madame Tussauds, woskowe figury, nietrafna decyzja - musiała wyzbyć się tej lekkomyślności. Smutek uderzył w nią, ale ogólne rozkojarzenie całym wydarzeniem pomogło w przekonaniu pracowników Oddziału Kontroli Magicznej, że nie zamierzali znaleźć się w budynku. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła swoją różdżkę w całości - jeszcze tego brakowało, by ją straciła - lecz oznajmiono, że zostaje zarekwirowana na czas wykonywania prac społecznych w Ministerstwie Magii.
- O - skomentowała wylewnie, z utęsknieniem wpatrując się w swoją różdżkę. Gorzki, bardzo gorzki smak porażki. Kiwnęła głową, zgadzając się oczywiście na swoją karę - choć nie uważała, że za chęć pomocy ktokolwiek powinien być karany. Dziwny rozbłysk podziałał na nią bardzo dziwnie - czuła się bowiem lepiej (ile leżeli nieprzytomni?), nawet kilka zmartwień rozbiegało się posłusznie na boki. W porządku. Teraz ich celem były brudne szyby Ministerstwa Magii - musieli podjąć się tego zadania. Przyjęła swoją porcję szmatek, patrząc z zaciekawieniem na wiadro. Łatwiej było z magią, ale skoro tak - trudno Na szczęście zdarzało jej się kiedyś pomagać bab... ci w sprzątaniu. Mina jej zrzedła, serce zadrżało. Przedramieniem otarła łzy, zanim spłynęły. Dopiero słowa Jaydena wyrwały ją z ponurych wspomnień - o ile cokolwiek mogło to zrobić. Kiwnęła krótko głową, dostrzegając ozdobne drzwi i uśmiechnęła się blado. Zmierzali w stronę gabinetu. Ostatnio coś jej się usłyszało o programie hodowania i udomawiania dementorów.
- Myślisz że trzeba wyczyścić szyby dla nowego ministra? - zapytała konspiracyjnie, doskonale wiedząc, że właśnie tak myślał. Zgadzała się. Zbliżyli się więc do wejścia, przy którym stał pachołek, wyglądający pozornie groźnie - jego niewzruszona mina mogłaby wywołać ciarki, ale nie u tak odważnych Zakonników.
- Profesjonalne usuwanie brudu z powierzchni szklanych - zapowiedziała ich, stając na baczność i salutując ze szmatką w dłoni. - Wpuści nas pan? Tam musi lśnić - cóż za perswazja, cóż za dar przekonywania! Wezwał dodatkowo swojego towarzysza (jemu też salutowała, ale był tak samo niewzruszony), ten zaś wsunął się z nimi do środka, by pilnować wszelkich dokumentów i ogólnego porządku w gabinecie. Nie mieli różdżek, miał przewagę - ale to nic, nie planowali robić mu krzywdy. Dziś byli łaskawi. - Pozwalam panu dowodzić w tym pomieszczeniu, sir! - zobowiązała się, kierując te słowa do Jaydena, ale sugestywnie wędrując wzrokiem do ochroniarza. Stanęła przy magicznym oknie. Nigdy nie pucowała szyb pod ziemią.
- Na szlafmycę Helgi, czy widzisz te grudy ziemi? - faktycznie, na parapecie za magicznym oknem zalegało sporo ciemnego piachu. Urok podziemnych okien. Otworzyła je ostrożnie - ależ w nich dmuchnęło! Piach wleciał do pomieszczenia, gdy otwór beknął donośnie. Widocznie anomalie wpływały też na zaczarowane okna. - Żarło się piach, to teraz się ma! - skomentowała, już szykując swoją szmatkę do pracy.

♩ ♪ ♫ ♬




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
astronom, profesor w Hogwarcie
29
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biuro Ministra Magii   19.08.17 11:48

Każdemu zdarzało się niekiedy zrobić coś lekkomyślnie. Jayden akurat dość często się z tym zderzał, chociażby dlatego że pracował z młodymi czarodziejami i czarownicami, a także sam posiadał pewne predyspozycje do szybkiego reagowania i nieprzemyślenia całkowicie swoich czynów wraz z ich następstwami. Przecież nie robił tego specjalnie. Wiedział też, że bliskie mu osoby, które go znały, mu wybaczą. Nic dziwnego że jego myśli automatycznie wybiegły ku Evey i jego problemach z orientacją. Wiecznie się gubił przez ich spotkaniami, ale wierzył w to że jego ukochana siostra chwilę się poirytuje, a co ważniejsze znajdzie. Z tym jej nosem do rozwiązywania zagadek i spraw, których na pewno rozwiązała całe stosy. Zresztą zawsze jakimś cudem go znajdowała. Czy to w Hogwarcie, czy gdziekolwiek indziej. Zupełnie jakby nałożyła jakiś namiar na Jaydena i podążała za nim, gdy tylko czuła, że znowu stracił drogę. Z tym wszystkim kojarzyło mu się pewne wydarzenie, gdy za karę za włóczęgostwo po nocy, Vane trafił do lochów, żeby posprzątać tamtejsze korytarze. Stary woźny wcale nie widział nic złego w zostawieniu ucznia samemu sobie bez mapy czy wskazówek jak wrócić z powrotem do właściwych schodów, które zaprowadziłyby Krukona na górne piętra zamku. Trzynastoletni wtedy Jay zdążył wszystkim się zająć, ale nie mógł znaleźć drogi powrotnej. Zupełnie jak wepchnięci do labiryntu Minotaura nieszczęśnicy krążył, mając za towarzystwo jedynie ciemność i chłód bijący od kamieni. Nie miał pojęcia, ile spędził tam czasu, chociaż już był głodny, spragniony i przemarznięty. Przez nieznane otoczenie nie chciał zasypiać - może gdzieś w oddali dojrzałby płonący ogień oznaczający przechodzącego nauczyciela albo woźnego? Niespecjalnie się bał, chociaż o podziemiach krążyły przeróżne legendy. W końcu niezauważenie przysnął, a gdy się ocknął patrzyła na niego Lia ze spojrzeniem zmieszanym ze strachem i ulgą. Oczywiście że go wtedy skrzyczała, bo zaginął na dwa dni i nikt nie wiedział, gdzie był! Dopiero później jakiś Gryfon podpytał woźnego czy widział gdzieś szalonego astronoma. Mężczyzna kompletnie o nim zapomniał, ale później okazało się, że Howell postawiła cały Hogwart na nogi, żeby znaleźć zgubę. Od tamtego czasu Jay wiedział, że gdziekolwiek pójdzie, Evey będzie za nim. Były to jego ostatnie również prace społeczne, chociaż w samym Hogwarcie dostał parę szlabanów za gapienie się gwiazdy o drugiej nad ranem.
- A kto nas zatrzyma? - spytał, wzruszając ramionami i uśmiechając się do Sue porozumiewawczo. Nigdy nie był i zapewne nie miał być z biurze najważniejszego urzędnika w kraju, dlaczego więc nie mieli skorzystać z jedynej nadarzającej się okazji, by tam wejść? Przed drzwiami do gabinetu stał jakiś osiłek, który wpasowywał się idealnie między tę dwójkę Zakonników. Nieco wyższy od Sue i nieco niższy od Jaydena powinien się do nich przyłączyć. Stał jednak dalej, nie reagując na ożywcze słowa Lovegood. Musieli się wspaniale prezentować - w strojach roboczych, z wiadrami i szmatami poupychanymi gdzie się dało. A mimo wszystko pracownik Ministerstwa wpuścił ich wraz ze swoim kolegą do środka. Vane przez chwilę tylko się rozglądał naokoło, nie zauważając, że Sue już popędziła naprzód i zaczęła salutować do każdej ze ścian. Dopiero gdy wbiła w niego spojrzenie, zareagował. - Doskonale, obywatelko. Zgodnie z paragrafem sto sześćdziesiątym siódmym na temat mycia szyb i polerowania powierzchni płaskich proszę zaopatrzyć się w ścierkę o wyglądzie meduzy - odparł, biorąc do ręki coś co przypominało mu tę morską mątwę. Gdy podszedł do okna, w tym samym momencie białowłosa otworzyła okno, a to rzuciło piachem prosto mu w twarz. Jay zamknął oczy i usta, wyglądając przy tym komicznie i dopiero po chwili odkaszlnął, pozbywając się nadmiaru brudu. - Ostrożniej, obywatelko - wychrypiał, starając się złapać oddech. Biuro Ministra Magii miało jednak widok na niższe piętra, więc tak zupełnie uziemieni nie byli. Vane wychylił się przez nie, by zobaczyć przechodzących na dole czarodziejów i czarownice. - Myślę, że trzeba będzie z drugiej strony też umyć. Patrz! - rzucił, przejeżdżając palcem po zewnętrznej stronie szyby, na którym został wyraźny ślad w brudzie. Zagwizdał i jedna szmatka wycisnęła się w wodzie, by wylądować tam gdzie kazał. Następna za to dostała się do jego ręki, a JJ powiedział tylko:
- Pilnuj mnie!
I wychylił się, by pogwizdując zacząć myć okna wychylonym na drugą stronę.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood http://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 http://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
23
Półkrwi
Panna
walking in my sleep
like the naked trees
will they wake up again?
do they sleep, do they dream?
10
0
5
0
20
0
9
0
Czarownica
now take me home, home where I belong

PisanieTemat: Re: Biuro Ministra Magii   19.08.17 20:57

Stawali na wysokości zadania. Konkretniej mówiąc - na pierwszym piętrze. Nikt nie mógł ich zatrzymać, nawet sam Minister Magii ze swoim zastępem hodowlanych i udomowionych dementorów - dostali rozkazy. Szyby musiały być czyste. Zaczynała czuć się jak na polu bitwy, ale była to miła odmiana - być może nerwy schodziły z nich powoli, odbijając się w czymś na kształt rozbawienia, kojąc bolesne myśli i wspomnienia ostatnich dni oraz tygodni. Skupiła się na uśmiechu, jaki dawno nie gościł na jej twarzy i teraz - paradoksalnie - znów czuła się chwilę wolna. Wyrzuty sumienia prześwitywały przez cienki materiał dobrego humoru, ale odwracała się do nich tyłem i zatykała zawzięcie uszy, pragnąc dla siebie choć chwili dobrego czasu.
Salutowanie było motywem przewodnim tego gabinetu, dlatego dzielnie odgarnęła krótkie włosy do tyłu (cóż z tego, że od razu wróciły na swoje miejsce) i zasalutowała kolejny raz na polecenie swojego dowódcy. - Tak jest, sir! - a ministerialny pachołek jak stał, tak stał. Tylko spojrzenie miał nieco podejrzliwe, ale Lovegood była zbyt pochłonięta misją, by zwracać na niego uwagę. Chwyciła dziwny rodzaj gąbki, unosząc ją wysoko do góry w zwycięskim geście gotowości do zadania. A potem było okno.
- Brudne nie znają kultury - wzruszyła drobnymi ramionami, pokazując, że niewiele miała do gadania w kwestii otwierania bekającego okna. Wytrzepała drobinki ziemi z włosów i spojrzała na podłogę. Cóż, mieli w przydziale tylko okna, prawda? Za czyste okna trzeba było płacić, choćby brudną posadzką. - Oho, ohoho - mruknęła, zaskoczona tym okropnym brudem. Pokręciła głową z niedowierzaniem. - Ministerialne służby specjalne zawiodły w przypadku okien, kontrola jakości przebiegała niepomyślnie - zaczęła narrację grobowym tonem, jakby w cieniu czaiła się prawdziwa tragedia. Zerknęła na niższe piętra, wychylając się lekko. Przytrzymała posłusznie łydkę dowódcy, by nie wywinął fikołka na inne piętro, ale zaraz oznajmiła - Mam pomysł, mam sposób! - w ten sposób na pewno byłoby szybciej, lepiej i ładniej. - Myjesz je z tamtej strony, o tak - w dół - pokazała w powietrzu gąbką meduzianą. - A ja wtedy w górę, z tej strony - o tak - zapowiedziała, tym razem wystrzeliwując rękę w górę. - Rozumiesz, na zmianę, do rytmu - wyjaśniła, czekając aż zarządzi przystąpienie na stanowiska. Wtedy zaś zaczęła nucić hymn, do którego dziarsko polerowali okna, pod czujnym okiem cichociemnego dryblasa. Czekały na nich jeszcze inne szyby, musieli pracować sprawnie!

♩ ♪ ♫ ♬
| ztx2 - idziemy pucować gdzie indziej




I'm walking in the air

I'm floating in a moonlit sky; the people
far below, they greet us as we fly


Powrót do góry Go down
 

Biuro Ministra Magii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Ministra Magii
» Klasa Historii Magii
» Magiczny Urząd Stanu Cywilnego Ministerstwa Magii
» Szkoły Magii na świecie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Ministerstwo Magii :: Poziom I: Minister Magii i Personel Pomocniczy-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17