Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Hogwart, 1948

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley http://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 http://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 http://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow http://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
16
18
11 (15)
5 (17)
Czarodziej

PisanieTemat: Hogwart, 1948   29.09.17 9:54

Wspomnienie pierwsze
Wieża Zachodnia, która stanowiła uwieńczenie Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, wbijała się w ziemię tuż obok miejsca, gdzie czarny sosnowy las zaczynał ustępować pola grzęzawisku, dalej zaś trzcinie i powyginanym wiatrem drzewom na stromym zboczu. Za skałami i wystającymi niczym ostre zęby smoków kamieni znajdowało się jezioro, a nieopodal na wybrzeżu sieć kanałów, która meandrowała między wodą, a zamkiem. W mniej mgliste dni można było dostrzec drugi brzeg, chociaż najczęściej tonął on w bieli mgły unoszącej się między pagórkami, otaczającymi jezioro. Woda choć z góry wydawała się spokojna, była lodowata, a przy tym zamieszkiwana przez trytony, druzgotki i wielką kałamarnicę, której lepiej było nie spotkać. Ponad tym wszystkim rozpościerała się Szkocja, a za nią Cambridgeshire. Pełne mgieł, bagien, wędrujących po dzikich lasach trolli i odizolowania od reszty świata. To właśnie tam znajdował się d o m.
Morgo już od dłuższego czasu chodził po korytarzach Hogwartu z ręką zaciśniętą na papierze. Zawierał on słowa od jego ojca wystarczające dosadne, by zrozumiał, że nie pozwoli swojemu synowi na wyjazd do Bukaresztu wraz z kuzynem matki do jednego z większych rezerwatów smoków w całej Europie. Przeciwnościami był nie tylko młody wiek, chociaż on nie był głównym powodem, dla którego Leon Vasilas odmówił dziecku zgody. Podkreślał on wielokrotnie, że nie tym zajmują się Yaxleyowie. Czyżbyś zapomniał o powinności względem rodziny? Nie żyjesz dla siebie. Żyjesz dla nas. Dla rodziny. Zgadzał się z tymi słowami, ale czy oznaczało to od razu, że musiał robić to, co ojciec? Lub zajmować się trollami jak planował Cyneric? Nie prosił o wiele. Jedynie o szansę rozwinięcia tego, co chciał robić w życiu. Na niczym nie zależało mu bardziej jak właśnie na ukończeniu Hogwartu, by później móc zacząć pracę w rezerwacie w Peak District. Nie brał pod uwagę tego w Kent, zdając sobie sprawę, że miejsce pod administracją francuskich czarodziejów byłoby uwłaczające. On urodził się w Anglii i dla niej miał pracować. Nigdy nie przeciwstawiał się swojemu ojcu, ale matka znała prawdę. Nie miał ustąpić pod tym względem. Szczególnie że głowa tej części rodu Yaxley od dziecka wymagała od niego przeciwstawiania się swoim słabościom. Jego nazywała się klątwą Ondyny. Nacisk ojca na rozwijanie się w szermierce, jeździectwie nie był przypadkowy i to właśnie chciał wykorzystać przeciwko niemu Morgoth, oznajmiając, że nie zajmie się niczym innym - tylko właśnie smokami. Stojąc na Wieży Zegarowej, miał doskonały pogląd na otaczający zamek teren. Zakazany Las, Sowiarnię, chatkę gajowego, wielkie jezioro... Oddałby wszystko, żeby już zakończyć ten etap swojego życia i pożegnać się ze szkołą na zawsze. W pewnym stopniu zazdrościł Cynericowi tego, że był w siódmej klasie i nie miało go już interesować nic innego jak życie poza murami Hogwartu. Wiedział, że zazdrość nie była godna szlachcica, ale nie mógł pozbyć się tego uczucia żalu do własnego wieku. Do tego że czas tak wolno mijał. Jakby na przypomnienie mu o tym główny zegar nad jego głową rozbrzmiał donośnie wybijając siódmą wieczorem. Powinien był wracać. Kolacja już pewnie dawno się zakończyła, a uczniowie rozchodzili się po swoich dormitoriach przejedzeni i myślący jedynie o ciepłych łóżkach. Pośród nich na pewno były Rosalie, Liliana. Oczami wyobraźni widział również między nimi Cynerica, który zawsze dbał o swoich. Może próbowali wyszukać go w tłumie, ale bezskutecznie. Morgoth spędził dość dużo czasu, myśląc o wszystkich ostrych słowach skierowanych w jego kierunku przez ojca. Wciąż go podziwiał, ale czy oznaczało to, że nie mógł mu się postawić?
Schodząc po schodach, wyczuł jak papier dosłownie pali go po wewnętrznej stronie dłoni. Cóż... Ojciec musiał być pewny, że do jego syna dotrze każde ze zdań napisanych na pergaminie. I dotarło aż za dobrze. Może dlatego że wciąż był pogrążony przez własne myśli, początkowo nie dosłyszał brzęczenia rozlegającego się po dolnym korytarzu, w którym zaraz miał się pojawić. Dopiero gdy przechodził najbliżej źródła dźwięku, zdał sobie sprawę, że nie działo się to tylko w jego głowie. Zmarszczył lekko brwi, widząc jak jedna ze stojących normalnie nieruchomo zbroi, teraz zaczęła kłapać przyłbicą raz po raz uderzając w stalową szczękę. Yaxley zatrzymał się, a gdy to zrobił, niewidzialny rycerz zacisnął metalową dłoń na włóczni i nagłośnił swoje domagania się. Morgoth spojrzał w stronę dołu korytarza, ale nic nie zauważył. Ani nikogo kto mógłby mu powiedzieć, co się właśnie działo. Nie wiedział czy ta ciekawość nad dziwnym zachowaniem zbroi miała go czymś przypłacić, ale podszedł kilka kroków, a gdy to zrobił, rycerz znów zamarł. Nie było to zbyt normalne zachowanie, ale Yaxley nie zamierzał odchodzić, nie wiedząc, co je spowodowało. Wolno podniósł przyłbicę różdżką, zastanawiając się czy ktoś nie wrzucił tam dla żartu jakiejś sowy lub nietoperza. Już nie raz i dwa słyszał jak profesorowie karcili śmieszków, którzy to robili, a biedne zwierzęta dosłownie szalały ze strachu. Tym razem jednak nie takiej sowy się spodziewał. Wciąż podtrzymując jedną ręką przyłbicę, sięgnął szybko do gardła zbroi i złapał miękką, puszystą zabawkę, która po chwili patrzyła na niego wielkimi, szklanymi oczyma. Morgo chwilę okręcał ją sobie w dłoniach, próbując sprawdzić czy przypadkiem ktoś nie zmienił prawdziwego zwierzęcia w pluszaka. Zaraz jednak zobaczył kawałek papieru przytwierdzony do pleców sówki, a na niej dość ładnym pismem widniało Książę. W przypadku zgubienia proszę zwrócić do Pandory Sheridan. Sheridan... Znał to nazwisko. Był z tą dziewczyną na zajęciach. Z tego co się orientował należała do Krukonów. Nie zamierzał zastanawiać się co dziewczyna na czwartym roku nauki robiła z pluszową zabawką, ale schował ją do skórzanej torby, która wisiała mu na ramieniu i skierował się do Wielkiej Sali, mając nadzieję, że ją tam spotka, chociaż zapewne nie został tam już nikt. Mijał kilku uczniów na korytarzach w tym również jednego należącego do domu Roweny Raveclaw. Zatrzymał go i spytał czy nie widział gdzieś Pandory. Ten popatrzył się na niego dziwnie, ale wspomniał coś, że dziewczyna szukała jakiejś swojej rzeczy i możliwe że wywędrowała na błonia. Ale możliwe że siedzi też na krużgankach. Morgoth skierował się więc wpierw do tego drugiego miejsca ze świadomością, że było mu po drodze, a nie chciał później tłumaczyć się jakiemuś z profesorów co robił na zewnątrz o tej godzinie i to bez odpowiedniej opieki. Liczył na to więc, że znajdzie dziewczynę na krużgankach i nie będzie musiał chodzić z jej zabawką w torbie.




The enemies we have at present will be multiplied tenfold. We must survive the storms
ourselves

Powrót do góry Go down
 

Hogwart, 1948

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Regulamin Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart
» London Eye
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Bell Rodwick
» Wieża Północna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17