Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Charlene Leighton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Charlene Leighton
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton http://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie http://www.morsmordre.net/t5374-charlie http://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 http://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
alchemiczka, badaczka
23
Półkrwi
Panna
xxx
5
0
15
0
15
0
2 (30)
0
Czarownica

PisanieTemat: Charlene Leighton   22.10.17 17:32


Charlene Artemis Leighton

Data urodzenia: 4 lipca 1933
Nazwisko matki: Wright
Miejsce zamieszkania: przedmieścia Londynu
Czystość krwi: półkrwi
Status majątkowy: średniozamożna
Zawód: alchemiczka, badaczka alchemii i astronomii
Wzrost: 164 cm
Waga: 55 kg
Kolor włosów: blond
Kolor oczu: zielone
Znaki szczególne: nieco zamyślony wyraz twarzy, delikatne piegi na policzkach, bladość, lekki zapach ziół, którym są przesycone jej ubrania





Pojawia się na świecie początkiem lipca, ledwie promienie letniego słońca wdarły się przez okna do niewielkiego domku na obrzeżach na wpół magicznego miasteczka Tinworth. Jest trzecim dzieckiem Jamesa i Leonii Leightonów. Oboje zręcznie godzą wychowywanie dzieci ze swoją pracą i pasją – on jest pracownikiem Wydziału Zwierząt, ona alchemiczką pasjonującą się astronomią i magizoologią. Dzieci Leightonów dorastają otoczone miłością kochających rodziców, w pięknym i spokojnym miejscu pomiędzy wybrzeżem a nieodległym lasem. Leonia, pochodząca z rodziny Wrightów, wysoko ceni bliskość lasu, natury i stworzeń, a także wartości rodzinne. Chętnie pomaga potrzebującym zwierzętom, niekiedy oferuje swoje alchemiczne usługi rezerwatom magicznych stworzeń. Najczęstszymi zwierzęcymi gośćmi domu Leightonów są jednak koty i kuguchary, najprawdopodobniej przyciągane jakąś magiczną mocą do Leonii, posiadającej dar rozumienia ich mowy. Nieopodal mieszka kilka innych rodzin czarodziejów, nic więc dziwnego, że w okolicy nierzadko można spotkać magiczne stworzenia.
Charlene szybko okazuje się bardzo ciekawskim i bystrym dzieckiem. Nie ma takiego miejsca, w które nie chciałaby zajrzeć w ślad za niewiele starszym rodzeństwem i odkąd nauczyła się składać zdania, nieustannie zadaje mnóstwo pytań o otaczający ją świat. Ciekawskość często naraża ją na kłopoty – siniaki są dość częstym widokiem na ciele dziewczynki, która czasami musi sama przekonać się, że czegoś nie powinna robić. Dużą ciekawość budzą w niej także zwierzęta. Obserwując swoją matkę, dziewczynka pragnie potrafić z nimi rozmawiać, ale choć na własny dziecięcy sposób uparcie próbuje naśladować wydawane przez nią dźwięki, nie potrafi porozumieć się z kotami i usłyszeć przynoszonych przez nie opowieści.



Tłusty, rudy kot prycha z oburzeniem, ale... już nie jest rudy. Jego futerko przybiera jaskrawo niebieski kolor ku uciesze siedzącej obok pięcioletniej dziewczynki, która przez ostatnią godzinę próbuje do niego przemówić, nieporadnie naśladując odgłosy wydawane przez kotoustą matkę. W ten właśnie sposób ujawnia się magiczność Charlene, ale kocisko jest mniej zadowolone i przez dobry miesiąc unika jej towarzystwa. Z czasem staje się jasne, że nie odziedziczyła talentu rozumienia zwierzęcej mowy, z czym długo jeszcze nie potrafi się pogodzić, przynajmniej póki matka nie otwiera przed nią zupełnie innej możliwości – eliksiru umożliwiającego porozumiewanie się z dowolnym gatunkiem zwierząt.
Właśnie wtedy, mając może sześć lat, zaczyna z coraz większą fascynacją zaglądać do alchemicznej pracowni Leonii, która wydaje jej się nie mniej interesująca niż dziecięce zabawy na świeżym powietrzu. Choć jest zbyt młoda, by rozumieć coś więcej, z ciekawością przygląda się alchemicznym czynnościom, zachwycona, jak niezwykłe możliwości daje odpowiednie połączenie ze sobą kilku magicznych składników. Choć magia otacza ją od najwcześniejszych chwil życia, to jest coś, co z czasem coraz bardziej rozpala jej wyobraźnię.
Równie interesujące okazuje się nocne niebo. Matka czasami zabiera ją ze sobą na poddasze lub okoliczną łąkę, pokazując jej zawiłe piękno rozsypanych po niebie gwiazd oraz ruchów odległych ciał niebieskich. Gdy jest starsza, robi to sama; przysiada na parapecie swojego pokoju lub wchodzi na poddasze, gdzie przy otwieranym oknie dachowym stoi teleskop, a dookoła leżą rozłożone mapy nieba starannie nakreślone pewną ręką matki. Jeszcze nie rozumie ich znaczenia, ale wodzi opuszkami wzdłuż misternych linii i punktów, próbując porównać je z tym, co widzi na niebie. Z okna da się też wyjść na płaski fragment dachu, gdzie w letnie noce kładzie się, a jej spojrzenie mknie ku gwiazdom, z zachwytem wpatrując się w ich odległe piękno.
Mimo młodego wieku chłonie wiedzę jak gąbka, z ciekawością zapamiętując interesujące ją informacje. To wszystko wydaje jej się niezwykłe i jest pewna, że świat skrywa jeszcze wiele tajemnic, na poznanie których ma przecież całe życie.



Drobne dłonie dziewczynki zaciskają się na gałęzi drzewa, na które próbuje się wspiąć w ślad za starszym bratem. Świat z tej perspektywy wygląda zupełnie inaczej, więc stara się nie myśleć o wysokości i perspektywie bolesnego upadku. Jest zresztą w otoczeniu bliskich, w pełni korzystając z uroków dzieciństwa. Choć nad wiek bystra, nie stroni od rozrywek odpowiednich dla dzieci w jej wieku. Wraz z rodzeństwem i kuzynostwem spędza dużo czasu na świeżym powietrzu, wspinając się na drzewa, bawiąc na okolicznej plaży i latając na miotłach. Jej dzieciństwo upływa spokojnie, bo choć nie przyszło jej dorastać w dostatku i przepychu, niczego jej nie brakuje. Ma przecież rodzinę i gromadkę zaprzyjaźnionych stworzeń, a swój czas spędza na poznawaniu świata i innych przyjemnościach.
Ale wbrew temu, co może wydawać się dzieciom, czasy wcale nie są takie spokojne. Czasem może usłyszeć dziwne odgłosy i przemykające po niebie sylwetki przypominające kanciaste, metalowe smoki, innym razem widzi na plaży dziwnie ubranych mugoli  ze sprzętami o nieznanym przeznaczeniu. Zawsze wycofuje się, dbając o to, by nie przekroczyć granicy zaklęć ukrywających obszar wokół domu przed wzrokiem mugoli, ale parę razy zdarza jej się podglądać ich z pewnym zaciekawieniem, zastanawiając się, co tam robili. Czasami przysłuchuje się rozmowom rodziców z odwiedzającymi ich dorosłymi krewnymi i znajomymi przynoszącymi wieści, które dla małej dziewczynki brzmią nie do końca zrozumiale, ale wyczuwa unoszący się w powietrzu niepokój, atmosferę czegoś niedobrego, czego nie potrafi jeszcze nazwać i dopiero po latach zacznie rozumieć więcej.



Starannie nakreślone litery błyszczą szmaragdowo na tle pergaminu trzymanego przez jej starszego brata. Charlene z ciekawością zagląda mu przez ramię, spoglądając na to, co było obiektem tęsknoty każdego magicznego dziecka. Chwilę temu kuchnię opuściła sowa niosąca list z Hogwartu, przeznaczony dla jej brata, który wyrusza do magicznej szkoły jako pierwszy. W dzień jego odjazdu Charlie patrzy na dymiący pociąg i biegnie wzdłuż peronu, machając mu dłonią, dopóki nie znika. W jej oczach lśnią łzy; tak pragnie wyruszyć do Hogwartu razem z nim! Niestety mama łapie ją za rękę i mówi, że jest jeszcze za mała, żeby tam pojechać. Musi poczekać jeszcze kilka lat.
Dzieciństwo nie wydaje się tak kolorowe, gdy brat i spora część kuzynów uczą się już w szkole. Siostry Leighton zostają same, ale to sprawia, że zbliżają się do siebie. Ale ich samotność nie trwa długo. Ich matka w ostatnich miesiącach zaniedbała alchemię i nocne obserwacje nieba, i spędzała większość czasu w łóżku, by parę miesięcy później pokazać dziewczętom małe zawiniątko z ich kolejną siostrzyczką – Helen. Najmłodsza siostra wkrada się w ustalony porządek i z początku budzi w Charlie sprzeczne uczucia, tym bardziej, że zagarnia dla siebie większość uwagi matki. Niedługo później do szkoły wyjeżdża jej siostra i Charlie naprawdę poznaje smak samotności, bo mała Helen, zaczynająca gaworzyć i pałętać się po domu na tłuściutkich nóżkach, nie jest jeszcze odpowiednim towarzyszem zabaw czy rozmów.



Sowa ląduje na parapecie okna jej pokoju rankiem w dzień jej jedenastych urodzin, a Charlie chwyta go drżącymi z przejęcia dłońmi i otwiera kopertę, znajdując w niej wiadomość napisaną starannie szmaragdowozielonym atramentem. Jest dokładnie taki sam jak te, które zaprosiły do Hogwartu jej starsze rodzeństwo. W lecie wraz z ojcem wybiera się na Pokątną; choć książki ma otrzymać po rodzeństwie, tata kupuje dla niej nowiutki teleskop, jej własny kociołek i inne przybory do szkolnej nauki eliksirów. I oczywiście różdżkę – chyba najbardziej wyczekiwany zakup, oznaczający stanie się pełnoprawną czarownicą, która wkrótce nauczy się rzucać pierwsze zaklęcia. Charlie spędza resztę lata, z fascynacją zapoznając się z nowiutkimi skarbami i podręcznikami. Ogląda niebo przez własny teleskop, zapoznając się z jego możliwościami, i choć jeszcze nie może używać różdżki, często otwiera pudełeczko z nią, gładząc palcami jej błyszczące drewno.
Pierwszego września wsiada do pociągu, kurczowo ściskając w dłoniach kufer i klatkę z siedzącym w środku kotem. Szybko miała zatęsknić za rodzicami, zwierzętami, a nawet za małą Helen, ale chciała już znaleźć się w magicznej szkole wraz ze starszym rodzeństwem. Trafia do przedziału z grupką innych podekscytowanych pierwszorocznych, zastanawiających się głośno, do jakiego domu zostaną przydzieleni. Choć krew Charlie nie jest czysta, dziewczynka wie całkiem sporo o domach i powiązanych z nimi cechach, więc szybko dzieli się opowieściami z innymi dziećmi. Jest wśród nich dziewczynka z rodziny mugoli, która nie znała jeszcze magicznego świata, ale rodzice nauczyli Charlene nie tylko serca do zwierząt i wrażliwości na piękno natury, ale i tolerancji. Wciąż pamięta ich słowa zapowiadające, że w Hogwarcie zetknie się z różnymi dziećmi z różnych środowisk. Uprzedzali też, że znajdą się tacy, którzy będą traktować ją z góry z powodu mieszanej krwi, i że takich osób powinna unikać. Nie można w pełni ufać ludziom, dla których najważniejsza jest czystość krwi.
I w końcu Tiara Przydziału opada na jej oczy, przysłaniając widok na Wielką Salę. Do uszu Charlie docierają jej ciche słowa, szeptane tylko do niej, ale po krótkiej chwili niepewności zostaje umieszczona w Ravenclawie. To w tym domu był niegdyś jej ojciec, co stanowi dla niej powód do dumy, właśnie tam najbardziej chciała się znaleźć.



Korytarz rozbrzmiewa stłumionym echem jej kroków. Zaciekawione zielone oczy drobnej, niewysokiej blondynki przesuwają się po ruchomych obrazach licznie pokrywających stare, wiekowe mury, które z pewnością pamiętają niezliczone pokolenia uczniów. W pierwszych dniach często się gubi, ale szybko odkrywa wiele ciekawych miejsc, zdając sobie sprawę, że nawet siedem lat to za mało, by odkryć każdy sekret wiekowej szkoły. Zamek wydaje się nawet bardziej niesamowity niż w opowieściach i codziennie czymś ją zaskakuje. Tajemne przejścia, puste sale, mówiące obrazy i duchy potrafiące znienacka wychynąć ze ściany lub podłogi – to tylko część niezwykłości, które ją otaczają.
Nawet jak na standardy Krukonów Charlene jest dość ekscentrycznym dzieckiem, a pierwsze miesiące spędza głównie w towarzystwie rodzeństwa. Nie może pochwalić się licznym wianuszkiem znajomych, choć z czasem odnajduje pierwsze przyjaźnie i odkrywa kolejne niezwykłe miejsca. Rozległe błonia, szkolna biblioteka zastawiona księgami od podłogi po sufit, a nawet dawno opuszczone sale szybko zjednują sobie jej sympatię. Ciekawa świata dusza nie pozwala jej kluczyć tylko między wieżą Ravenclawu a salami lekcyjnymi. Pokój wspólny najbardziej podoba jej się późnymi wieczorami, kiedy się wyludnia i pozwala w spokoju grzać się przed kominkiem i czytać lub wpatrywać w płomienie i rozmyślać.
Nigdy nie szuka konfliktów z rówieśnikami. W Hogwarcie staje się bardziej spokojna, i choć ciekawska i głodna wiedzy, unika kłopotów. Obelgi na temat mieszanej krwi zdarzają się, choć sporadycznie; celem zaczepek ze strony Ślizgonów częściej padają dzieci mugolskiego pochodzenia. Charlie już wtedy może zauważyć pewne nierówności i dyskryminację, choć jeszcze brakuje jej odwagi i umiejętności, by stawać w obronie pokrzywdzonych. Nie rozumie jednak podziałów tak chętnie podtrzymywanych przez uczniów, dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.
Jej ulubionymi przedmiotami szybko stają się eliksiry i astronomia, którymi zainteresowała się jeszcze przed trafieniem do szkoły za sprawą matki. To ona otworzyła przed nią piękny i zawiły świat bulgoczących mikstur, nie mogących powstać bez znajomości fundamentalnej wiedzy z zakresu astronomii. Podoba jej się też transmutacja; okazuje się mieć do niej dryg, a przemienianie jednych obiektów w inne staje się niezwykle interesujące i satysfakcjonujące. Na trzecim roku dołącza do tego opieka nad magicznymi stworzeniami, gdzie daje się poznać nauczycielowi jako osoba wyjątkowo wrażliwa i umiejętna w obchodzeniu się ze zwierzętami. Często odwiedza je po lekcjach, ucząc się dodatkowych informacji.
Ale nie ze wszystkim radzi sobie tak dobrze; na historii magii prawie przysypia z nudów, znużona niekończącymi się opowieściami o wojnach goblinów, a jej zaklęcia często dają zupełnie nieoczekiwane skutki. Nikt nie może być dobry we wszystkim i Charlene nie jest wyjątkiem, a jej lotny umysł, tak dobrze radzący sobie z astronomią czy eliksirami, przegrywa w starciu z ciągiem dat i historycznych nazwisk.



Szczupła dłoń kreśli mapę nieba, a oko co chwilę spogląda w teleskop, obserwując jedną z widocznych na niebie konstelacji. Słyszy ciche kroki; kilkuletnia Helen wsuwa się na poddasze, idąc z ciekawością w jej stronę. Choć o tej porze dawno powinna już spać, w letnie wakacje dzielnie podąża za siostrą, zapatrzona w nią jak w obraz, a Charlene nie potrafi jej przegonić, choć jeszcze ubiegłego lata postrzegała ją jako irytującego, nieznośnego szkraba. Helen okazuje się bardzo pojętna i ciekawska, jak ona przed laty, i choć jest dość wątła, blada i chorowita, uwielbia towarzyszyć siostrze tak, jak ona niegdyś towarzyszyła swojemu starszemu rodzeństwu.
Opowiada jej o nocnym niebie, o gwiazdach, magicznych stworzeniach i zaklęciach zdolnych w mgnieniu oka przemienić jeden obiekt w drugi. Mówi o Hogwarcie, w którym Helen znajdzie się za kilka lat. Po każdym roku szkolnym Charlie wraca na letnie wakacje do domu, mądrzejsza o nową wiedzę zdobywaną w szkole. Nawet podczas wakacji nie osiada na laurach; warzy eliksiry, zbiera składniki, szkoli się w astronomii i nadrabia teoretyczne informacje z innych dziedzin. Ojciec czasem zabiera ich do rezerwatów magicznych stworzeń, gdzie może zobaczyć tak niesamowite istoty, jak smoki czy jednorożce. Zwierzęta wciąż budzą w niej pewną fascynację, zwłaszcza te magiczne.
Tego lata okazuje się też, że Helen odziedziczyła po matce zdolność rozmawiania z kotowatymi, co wzbudza w Charlie dawne, odległe ukłucie zazdrości sięgające czasów dzieciństwa. Sama nie posiada żadnego niezwykłego daru, choć naprawdę dobrze radzi sobie z ulubionymi przedmiotami, tak naprawdę nie jest nikim wyjątkowym.



Coraz bardziej zmęczone oczy śledzą tekst w zawiłym podręczniku transmutacji, a stojąca obok świeca powoli się wypala, niosąc ze sobą woń nadtopionego wosku. Schematy obrazujące przemianę w zwierzę wyglądają dość przerażająco, ale Charlene wie, jakiego zadania się podejmuje. Na pomysł zostania animagiem wpada pomiędzy szóstym a siódmym rokiem nauki w Hogwarcie, choć umiejętność przemiany w zwierzę budzi w niej fascynację odkąd pierwszy raz usłyszała o animagach na lekcjach transmutacji. Okazuje się to bardzo trudną sztuką nawet dla osoby, która z transmutacją radzi sobie całkiem dobrze. Prawie nikomu poza starszą siostrą nie wspomina o swoich planach, potajemnie ucząc się najpierw teorii, potem praktyki. Musi dzielić swój czas jeszcze na naukę innych przedmiotów, więc chronicznie niedosypia i parę razy mdleje, po czym ląduje w skrzydle szpitalnym, gdzie wlewają w nią wzmacniające eliksiry.
Choć ma już za sobą dobrze zdane sumy, zbliżały się owutemy, które pragnie zdać jak najlepiej, by po nich rozpocząć alchemiczny kurs. Mimo upływu lat nie wygasa w niej fascynacja eliksirami i astronomią. Wytrwale uczy się o ruchach ciał niebieskich i ich wpływie na alchemiczne wywary. Uczy się też podstaw run, żeby umieć odczytać niektóre stare manuskrypty zapisane tym pismem. Miewa tendencje do zaniedbywania innych przedmiotów na rzecz tych, które uważała za najważniejsze, ale ostatecznie uzyskuje niezbędne owutemy z eliksirów, astronomii i opieki nad magicznymi stworzeniami (zdanych na „wybitny”), a także zielarstwa, transmutacji, obrony przed czarną magią, a nawet zaklęć. Te ostatnie udaje jej się zaliczyć na „zadowalający”, ale i to jest dobre, biorąc pod uwagę, że nigdy nie była biegła w magii ofensywnej. Siedem lat dobiega końca zaskakująco szybko i niedługo później opuszcza ekspres Hogwart-Londyn po raz ostatni, stając na progu dorosłego życia.



Nic nie zwiastuje tragedii, która wkrótce ma się wydarzyć, przerywając rodzinną sielankę. Przez ostatnie lata poważniejsze nieszczęścia omijały dom Leightonów, ale zbliżał się kres tego spokoju. Krótko po ukończeniu Hogwartu Charlene wybiera się z wizytą do mieszkającego w Londynie brata, a kiedy wraca, zastaje dom pogrążony w zaskakującej ciszy. Na podłodze salonu leżą rozsypane zabawki Helen, ale jej samej nigdzie nie widać, nie ma też mamy, a przed kominkiem leży tylko sędziwe rude kocisko, które na widok Charlene nawet nie unosi głowy ze spłowiałego dywanika.
Gdy dociera do niej stłumiony szloch, idzie na górę i trafia pod drzwi pokoju Helen, w którym zastaje zapłakaną matkę, zafrasowanego uzdrowiciela i Helen leżącą nieruchomo na łóżku. Niespełna dziewięcioletnia dziewczynka wygląda jakby spała, ale Charlie już wie, że to wcale nie sen.
Nagły atak uśpionej klątwy Ondyny, wyrokuje uzdrowiciel. Mimo pogłębiającej się ostatnimi czasy słabowitości i bladości Helen nikt wcześniej nie domyśla się, że dziewczynkę o mieszanej krwi mogła dotknąć choroba genetyczna. Ta zabrała ją we śnie, cicho i niepostrzeżenie odbierając jej dech, a Helen prawdopodobnie nawet nie wiedziała, że umiera. Kilka dni później mała trumienka znika w ziemi, a Charlie stoi sztywno między matką a starszą siostrą, wciąż nie dociera do niej ponura prawda o tak młodym i niezapowiedzianym końcu Helen. Dziewczynka była jak krucha lalka, której ktoś zbyt szybko przeciął sznurki, nie pozwalając jej nawet posmakować życia i marzeń, które tak lubiła snuć.
To wydarzenie zmienia wszystko i burzy dotychczasowe życie kochającej się i szczęśliwej rodziny. Pogrążony w żalu ojciec skupia się na pracy, a dręczona ogromnym poczuciem winy matka zatapia się w głębokiej depresji, odrywając się od dawnych pasji i od życia towarzyskiego, od wszystkiego, co mogło przypominać tragicznie utraconą najmłodszą córkę.
Charlene jeszcze długo czuje żal i niedowierzanie. Do Helen, że tak młodo odeszła, choć jeszcze niedawno witała ją, gdy wróciła z Hogwartu. Do matki, że niczego nie zauważyła, choć była tamtej nocy w domu. Do siebie, że jej wtedy nie było, bo może mogłaby zapobiec tragedii. Może sama powinna wcześniej zauważyć, że Helen była coraz bardziej mizerna i apatyczna.
Niedługo później z okien wita ją zupełnie nowy widok. Zamiast klifów i nieodległego lasu widzi kilka podobnych domków, a dalej znajduje się łąka i las zupełnie inny od tego, w którym bawiła się w dzieciństwie. Ale przebywanie w domu, który zawsze kochała i w którym wciąż żyło tyle dobrych wspomnień, staje się nieznośne i ciężkie. Nie mogąc znieść przytłaczającej atmosfery i apatii rodziców wciąż opłakujących utracone dziecko, przeprowadza się do Londynu, do siostry, która mieszka na spokojnych obrzeżach miasta. Domek jest niewielki, odziedziczony po starej ciotce, która wyjątkowo lubiła ich matkę i zmarła jeszcze przed tragedią Helen. A wraz z Charlie przybywa tutaj kot zmarłej siostry. Oboje na swój sposób cierpią po utracie Helen i w pewnym sensie stają się przyjaciółmi, a Charlene nie musi znać kociej mowy, by zrozumieć tęsknotę zwierzęcia.



Para z kociołka wzbija się w lekkie spirale, a wokół czuć intensywną woń ziół i medykamentów. Fiolki połyskują na pobliskim regale, a ciche odchrząknięcie stojącej obok starszej alchemiczki szybko przywraca ją do rzeczywistości i zmusza do skupienia się na obowiązkach, których nie brakuje. Jest już jesień, gdy Charlene rozpoczyna kurs alchemii, decydując się przejść go w katedrze alchemii i uzdrowicielstwa przy Klinice Magicznych Chorób i Urazów Świętego Munga. Impulsem do tego wyboru staje się właśnie śmierć siostry, która uświadamia Charlene, że choć nie pomogła jej, wciąż może pomagać innym i wykorzystywać swoją wiedzę i umiejętności w dobrych celach. Kurs nie jest łatwy, wymaga od niej pełnego zaangażowania, co jednak okazuje się dobrym lekarstwem na smutek i żal. Może je przepracować, skupiając się na wytrwałej nauce eliksirów i astronomii. Kontynuuje pasję matki, która pogrąża się w mroku, odsuwając się od rodziny i stając się regularnym gościem oddziału magipsychiatrii. Wpatrywanie się w niebo przynosi ukojenie, obserwowane z ziemi gwiazdy wydają się spokojne i odległe od ludzkich spraw, pogrążone w swym odwiecznym tańcu na nieboskłonie.
Ale jej zainteresowania nie ograniczają się tylko do alchemicznego kursu i nauki animagii, którą wznawia wkrótce później. Życie w Londynie otwiera przed nią inne, nowe perspektywy. Jest regularnym gościem londyńskiego Ogrodu Magizoologicznego, gdzie nawet w zgiełku wielkiego miasta może przebywać z magicznymi stworzeniami. Jednymi z ulubionych miejsc staje się też Wieża Astrologów oraz Biblioteka Londyńska; jako osoba z naukowym zacięciem również bywa tam regularnie. W czasie kursu pisze też kilka krótkich artykułów do „Horyzontów zaklęć”, a kilka z nich zostaje opublikowanych na łamach czasopisma, napełniając ją dumą.



Jej mięśnie i stawy pulsują bólem, a ciało nagle się kurczy, zbliżając do poziomu podłogi. Wszystko dookoła wydaje się dużo większe i nabiera innej barwy, w pierwszej chwili zaskakuje ją ta nagła eksplozja zmysłów i doznań tak różnych od tych, które towarzyszą jej w ludzkim ciele. To jest prawdziwym szokiem, ale teraz jest kotem. Widzi świat tak jak kot, a jej ludzkie emocje są przyjemnie stłumione. Porusza się bezszelestnie i z gracją, której nie potrafiłaby osiągnąć w ludzkim ciele, wyczuwa nowe zapachy i słyszy cichy szmer myszy przemykającej za listwą podłogową.
Przez ostatnie miesiące dzieliła czas na kurs alchemiczny i naukę animagii. Próby nie są przyjemne; coraz częściej towarzyszą jej bóle kości i stawów, a którymś razem dokonuje niepełnej przemiany i na jej głowie wyrastają kocie uszy, które udaje jej się odczarować dopiero po kilku dniach. Ale jej wysiłki w końcu przynoszą rezultaty i Charlene pierwszy raz zmienia się w burą kotkę. Czasem wykorzystuje swoją nową zdolność, by przemykać po mieście i poznawać świat z nowej, nieznanej wcześniej perspektywy. Londyn wydaje się jeszcze bardziej niesamowity, gdy ogląda się go oczami burej kotki łatwo wtapiającej się w miejski krajobraz. Zwierzęca perspektywa wciąż jest czymś niezwykłym, co często ułatwia uporanie się z natłokiem ludzkich emocji; w kocim wcieleniu nie są one tak intensywne. Jak okazuje się później, także do ludzkiej postaci przenikają niektóre kocie nawyki, na przykład upodobanie do zapachu kocimiętki. Kiedy rejestruje się w Ministerstwie Magii, czuje dumę, że udało jej się osiągnąć cel, który wymarzyła sobie jeszcze w czasach szkolnych. Żałuje tylko, że nie mogła doczekać tego Helen.



Kończy kurs alchemiczny w 1954 roku, stając się pełnoprawną alchemiczką. Czekała na ten moment przez ostatnie trzy lata szkolenia wypełnionego przepisywaniem alchemicznych receptur, oporządzaniem ingrediencji i warzeniem eliksirów pod kierunkiem starszych alchemików. Dzięki wiedzy wyniesionej z domu była pojętną i samodzielną uczennicą, która zręcznie radziła sobie z wyzwaniami i robiła nawet więcej, niż oczekiwano. Teraz może sprawdzić się w faktycznej pracy, choć i wcześniej, jako stażystka, pomagała w warzeniu rozmaitych eliksirów leczniczych.
Koniec 1955 roku przynosi do Londynu powiew niepokojących zmian i grozy, która mogła zawisnąć nad społecznością czarodziejów. Ostatnie spokojne lata zdają się odchodzić w niepamięć, a niepokojące wydarzenia prawdopodobnie stanowią tylko zapowiedź czegoś większego i znacznie gorszego. A Charlene nie jest już dzieckiem. Minęły lata, odkąd doświadczyła posmaku wcześniejszego konfliktu, tak naprawdę nie wiedząc, co się dzieje i nie będąc w pełni świadomą niebezpieczeństwa. Jako dorosła czarownica ma gorzką świadomość, że zmiany mogą zachwiać ustalonym porządkiem. Coraz częstsze wieści o zgonach i zaginięciach dotykających czarodziejów i mugoli budzą w niej niepokój i uświadamiają, że dzieje się coś niedobrego. Kiedy znika jedna z jej koleżanek z kursu będąca mugolaczką, Charlie zdaje sobie sprawę, że niebezpieczeństwo jest bardzo realne i bliskie. To nie dotyczy wyłącznie nieznajomych twarzy z tłumu, bezimiennych ludzi, których nigdy nie poznała. Wtedy uświadamia sobie, że nie może być bierna i może czas znaleźć w sobie odwagę do działania. Już rodzice w przeszłości uczyli ją tolerancji i wpajali, jak ważną wartością jest równość, i że nie należy być obojętnym w obliczu niesprawiedliwości i krzywd.
Wiosną 1956 roku dowiaduje się o Zakonie Feniksa, organizacji próbującej przeciwdziałać szerzącemu się złu i groźbie kolejnej wojny mogącej dotknąć magicznego świata. A Charlene decyduje się dołączyć, nie chcąc pozostawać obojętną na to, co się działo. Może dzięki swoim umiejętnościom może zrobić coś dobrego dla innych, i to nie tylko jako alchemik warzący medykamenty dla Munga? Może jej wiedza i zdolności mogą przysłużyć się czemuś jeszcze większemu? Pragnie świata, w którym panowałby pokój, ale czuje, że ten nie nadejdzie sam, jeśli nie znajdą się ludzie gotowi na to, by zrobić coś więcej. Zakon Feniksa może otworzyć przed nią zupełnie inną, nową drogę. Może właśnie tego potrzebuje, żeby znaleźć swoje miejsce w świecie.





Patronus: Charlene do tej pory tylko raz udało się zobaczyć cielesną postać patronusa, ale przybrał on postać kota, takiego samego, jak jej wcielenie animagiczne. Przywołuje go wspomnieniami czasów szczęśliwego dzieciństwa i młodości, zazwyczaj jednak udaje jej się otrzymać tylko srebrną mgiełkę.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 5 +3 (różdżka)
Zaklęcia i uroki: 0 Brak
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 15 +1 (różdżka)
Eliksiry: 15 +1 (różdżka)
Sprawność: 0 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
AnatomiaI2
AstronomiaIV40
Historia magiiI2
NumerologiaI2
ONMSII10
RetorykaI2
Starożytne runyI 2
SpostrzegawczośćI2
Ukrywanie sięI2
ZielarstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Brak-0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa 00
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I0,5
Literatura (tworzenie prozy)I0,5
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleI1
PływanieI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (brak)-0
Reszta: 2

Wyposażenie

Różdżka, animagia


[bylobrzydkobedzieladnie]









Ostatnio zmieniony przez Charlene Leighton dnia 23.10.17 11:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Charlene Leighton   27.10.17 20:46

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Drobna, pogodna i uśmiechnięta dziewczyna na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się z tłumu, jednak jej dobre serce i alchemiczny talent czynią z niej przydatną sojuszniczkę. Charlene może pochwalić się szczęśliwymi wspomnieniami z dzieciństwa i szkoły. Pilna nauka pozwoliła na osiągnięcie dobrych rezultatów i spokojne wejście w dorosłe życie. Niestety, rozpoczęte od rodzinnej tragedii. Śmierć młodszej siostry motywuje Charlie do alchemicznego kursu a głód wiedzy i ambicja popychają ją zaś do rozpoczęcia nauki animagii. Obydwie zdolności z pewnością przydadzą się Zakonowi Feniksa, stanowiącego nowy priorytet w życiu młodej badaczki.

OSIĄGNIĘCIA
ambitna kotka
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Animagia
Kartę sprawdzał: Tristan Rosier


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Charlene Leighton   27.10.17 20:46

WYPOSAŻENIE
Różdżka, kot

ELIKSIRYBrak

INGREDIENCJEposiadane: Brak

BIEGŁOŚCI
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[22.10.17] Karta postaci, -700 PD
[30.10.17]Wykonywanie zawodu (maj) +50PD
[11.11.17] Zwrot za animagię, +100 PD


Powrót do góry Go down
 

Charlene Leighton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Czarodzieje-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17