Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wrzosowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wrzosowisko   22.06.15 21:19

First topic message reminder :

Wrzosowisko

To jedno z miejsc, które swoim urokiem przyciąga osoby pragnące zatrzymać piękno lata choć na chwilę dłużej. Od końca sierpnia do października można dostrzec tu pary spacerujące wąską dróżką lub brodzące wśród wrzosów i traw. Zdarzają się także samotnicy ze swoimi psami, widocznie ucieszonymi z popołudniowego spaceru. Najczęściej można tu jednak spotkać czarodziejów z miotłami, którzy chwytają ostatki pogody sprzyjającej lotom, nie obawiając się dostrzeżenia przez mugoli. Miłośnicy pewnego gruntu powinni uwierzyć na słowo, że widok z góry na różnorodną paletę fioletu kwiatów, zieleni wzgórz, zapiera dech w piersiach. Piękno kończącego się lata wyczuwalne jest przy każdym słodko-słonym wdechu kwitnących wrzosów wymieszanych z niewielką ilością morskiej soli niesionej z wiatrem znad pobliskiego wybrzeża.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   29.03.17 9:30

Jej też było przykro. Było jej przykro, że pozwoliła sobie myśleć, że to już koniec. Było jej przykro, że naiwnie myślała, że gdzieś  jest ukryte dla niej szczęśliwe zakończenie. Przykro, że kolejny raz była tak naiwna, że pozwoliła sobie na to by ruszyć do przodu. Miała dość bycia ofiarą tej historii chociaż była sama sobie temu winna. To konflikt wewnętrzny, którego nigdy już nie miała być w stanie rozwiązać. Z jednej strony cierpiała z każdą myślą o swoim małżeństwie, a może bardziej jego imitacji, z drugiej gdyby nie ono nigdy nie miałaby Nate'a a dla niego mogłaby cierpieć tak jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz. Zmusiła się by kącik ust drgnął jej w uśmiechu. - Wiem. To po prostu nie jest jeszcze czas. Za wcześnie pozwoliłam sobie myśleć, że to już koniec. - powiedziała zgodnie z prawdą chociaż zamiast złości w jej głosie była już tylko rezygnacja. Nie mogła się dłużej nad tym użalać. Chociaż była silniejsza niż jeszcze dwa lata wcześniej i wiedziała, że musi sobie z tym poradzić to nie chciała też zajmować się tym sama. Otaczała się ludźmi, którzy byli w stanie zrobić dla niej wiele. Tak samo jak ona była w stanie zrobić dla nich. Westchnęła. - Nie znalazłam. - mruknęła podirytowana tym faktem. - Przeszukałam chyba każdy skrawek domu i naprawdę rozważam zburzenie ścian w salonie. Nie mam bladego pojęcia gdzie on mógł to schować i pluje sobie w twarz, że się wcześniej tym nie zainteresowałam. Ale wiesz… to był czas, w którym kiedy on był w domu ja starałam się jak najmniej wchodzić mu w drogę. Po prostu teraz nie mam bladego pojęcia gdzie on mógł to ukryć. - powiedziała. Tak naprawdę nawet nie wiedziała co mogło być tym przedmiotem. - W końcu skoro nawet po śmierci mu na tym zależało to chyba było to coś czego naprawdę powinnam się bać? Jeszcze nie panikuje, ale naprawdę chce się tego pozbyć. Przecież nie mogę mieszkać w miejscu gdzie wszystko może być jakieś przeklęte. - dodała ściskając mocniej dłoń brata i zaraz odnajdując wzrokiem Nate'a. Nie mogła go spuścić z okna. Wiedziała jak bardzo szybko można go stracić, a ona nie była gotowa by nawet przez chwilę tę stratę odczuć. Położyła mu dłoń na ramieniu trochę w uspokajającym geście, a trochę po to by samą siebie podeprzeć. Tym dla siebie byli. Podparciem w każdej sytuacji. - Nie wydaje mi się by ktoś miał po to przyjść. W końcu gdyby komuś na tym zależało to zrobiłby już to dawno, prawda? Jestem tutaj od stycznia, a dom wcześniej stał całkiem pusty. Nie mówię, że to bagatelizuje, ale no… chyba nie mogę tak na to patrzeć po zwariuje. - dodała ze wzruszeniem ramion. - Ale proszę...powiedz mi Aspenie co ty o tym wszystkim myślisz? Gdzie ja powinnam tego szukać? A może uważasz, że nie powinnam? - zapytała. Potrzebowała usłyszeć radę od starszego brata.




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   06.07.17 23:41

Cieszył się z powodu dzisiejszego spaceru, a już w szczególności z faktu, że idą właśnie na wrzosowisko. Jak przystało na Sprouta cenił sobie naturę, lecz nie było to głównym powodem jego radości. Wiedział, iż na miejscu będzie mógł popatrzeć na krótkie mecze quidditcha bądź po prostu obserwować czarodziei latających na miotłach. Będzie mógł wyobrażać sobie, że jest tam razem z nimi, że czuje wiatr we włosach a pod stopami nie ma gruntu. Póki co wszystko to należało jedynie do sfery jego fantazji, ale pewnego dnia miało się stać rzeczywistością. Prawdopodobnie czas ten miał nadejść dopiero w chwili, w której podejmie się nauki w Hogwarcie, gdzie nie będzie czuł na sobie bacznego wzroku matki. Ta nie chciała, by podejmował podobne ryzyko i w pewien sposób to rozumiał. Nie do końca umiał to jednak zaakceptować, co niejednokrotnie było powodem sporów pomiędzy nim a rodzicielką. Denerwował go jej brak wiary w jego możliwości, a przecież był już wystarczająco duży! A jednak musiał ograniczyć się do marzeń. Dzisiaj jednak nie chciał wypominać tego mamie. Dostrzegał, że od paru dni jest nieswoja. Często się zamyślała, wyłączała na świat dookoła. Nie był ślepy, wiedział, iż coś jest nie tak, a dzisiejsze spotkanie z wujkiem i rozmowy na ławce, których miał nie słyszeć, utwierdzały go w tym przekonaniu. To zaś wywoływało w nim naturalny odruch - ciekawość, którą pragnął zaspokoić. Mama jednak wiedziała w które miejsce go zabrać, by odciągnąć jego młodzieńczą uwagę. Zafascynowany latającymi miotłami szybko stłumił chęć podsłuchiwania i poszedł z bliska podziwiać powietrzne akrobacje. Tym samym niemal natychmiast zapomniał o problemach, pochłonięty widokiem. Dla wielu mogło się wydawać dziwne, że potrafił tak wytrwale skupiać się na jednej rzeczy, ale on to po prostu kochał. Zgłębianie zaś wielu książek o sztuce latania pozwalało mu coraz lepiej dostrzegać niuanse w ruchach sportowców. Oczywiście jego wiedza nie była ogromna, lecz jemu wydawała się taka być. Wszak był dzieckiem i jeszcze przez długi czas jego nawet najmniejsze kroki w dorosłość miały wydawać się większymi.
Nagle poczuł coś nieprzyjemnego na szyi. Wzdrygnął się od zimnego dotyku, który powoli rozchodził się od karku po całe plecy, a ostatecznie ciało. Po chwili wszystko się powtórzyło, ale uczucie zaczynało się również od policzka, dłoni, głowy... Nathaniel spojrzał do góry czując, jak kolejne krople deszczu spadają mu na twarz. Wydawały się niewinne, drobne. Odwrócił się w stronę mamy i wujka pochłoniętych rozmową. Najwyraźniej nawet nie poczuli pojedynczych kropli. Te były jednak jedynie pozornie nieliczne, bowiem już po chwili zaczęło spadać ich coraz więcej i więcej. Nie minęła chwila, a z nieba zaczęło szybko spadać milion kropel, które razem tworzyły istną ulewę. I to jedną z tych nieprzyjemnych, ponieważ wyjątkowo zimnych. Szybko pobiegł w kierunku mamy, która zaczęła go wołać.
- Urwanie chmury - powiedział, wzdrygając się. Jeszcze tylko na chwilę odwrócił się patrząc na czarodziei, którzy jeszcze przed chwilą wisieli w powietrzu.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
Peony Sprout
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3392-peony-sprout http://www.morsmordre.net/t3422-zafir#59251 http://www.morsmordre.net/t3421-piwonia#59246 http://www.morsmordre.net/f105-west-country-dolina-godryka-73 http://www.morsmordre.net/t3742-peony-sprout
własna hodowla Mandragor & warzenie eliksirów
27
Czysta
Wdowa
nie widziałam cię już od miesiąca. nic.

jes­tem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, lecz wi­dać można żyć bez powietrza.
2
13
19
1
0
0
4
2
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wrzosowisko   11.07.17 11:46

To była dla Peony ważna rozmowa. Odważyła się opowiedzieć o czymś o czym wcześniej nie była w stanie mówić. Mogła zrzucać to na chęć uchronienia swoich bliskich przed bólem, ale tak naprawdę była tchórzem. Kiedyś usłyszała, że to nie jest wypowiedziane na głos po prostu nie istnieje. Może uparcie chciała wierzyć, że właśnie tak było. Teraz wszystko spadło na nią ja grom z jasnego nieba. Wszystkie rozmowy jakie ostatnio prowadziła należały do tych poważnych i nie wiedziała już jak wygląda ten luźny ton, który jeszcze miesiąc temu tak bardzo w niej iskrzył. Patrzyła na swojego brata z jednej strony czując wielką ulgę, ale z drugiej… czując strach. Przed oceną? Przed jego złością? Potrafiła sobie wyobrazić co czułaby gdyby ktoś z jej rodzeństwa ukrył przed nią koszmar swojego życia. Wiedziała, że chcieliby jej pomóc. Wyciągnąć rękę. Zabrać jak najdalej od wszelkich problemów, ale ona nie potrafiła im tego powierzyć. Każdy z nich miał już swoje życie. Każdy z nich miał własne plany, marzenia, a nawet i cierpienia, które wbrew pozorom były czysto indywidualne. Sprout chociaż ufała Aspenowi jak nikomu innemu to… po prostu się bała. To, że postanowiła mu w końcu o tym powiedzieć było dyktowane wieloma ukrytymi powodami. Znalazła się w takim momencie życia, że nie wiedziała już co robić i jak to robić. Szukała pomocy u osoby, której otwarty umysł zawsze pomagał znaleźć wyjście z sytuacji. Szatynka obejrzała się by spojrzeć na biegającego w zadowoleniu syna. Tak, doskonale wiedziała gdzie powinna go zabrać. Chłopiec z zafascynowaniem patrzył na przelatujących nad nim zawodników, a ona potrafiła odczytać z jego twarzy wszystkie marzenia, które w sobie nosił. Żałowała, że nie może mu zapewnić więcej. Żałowała, że w tym świecie musieli radzić sobie we dwójkę, ale z drugiej strony wiedziała, że tak będzie dla niego najlepiej. Od czasu do czasu w jej głowie pojawiała się myśl… czy on tęskni za ojcem. Nigdy nie unikała tematu i dzielnie odpowiadała na każde zadane przez syna pytanie, ale w głębi duszy bała się, że ten zacznie ją winić za jego brak. Daleko im było do szczęśliwego małżeństwa chociaż Nate nie mógł tego pamiętać. Kiedy kropla deszczu uderzyła o czubek jej nosa szybko spojrzała w górę. Jak to się stało, że wcześniej tego nie zauważyli. - Chyba będzie padać. - mruknęła do brata i spojrzała w stronę syna wskazując mu ręką by podszedł do nich. Zanim chłopiec przybiegł pogoda popsuła się już całkowicie. - Wróćmy do Doliny Godryka. Skończymy tam naszą rozmowę. Nie chce później was leczyć. - mruknęła mierzwiąc synowi słowy. Podeszli kilka kroków w głąb wrzosowiska i teleportowali się domu.

z.t




do not cry because it is over
smile because it happened

Powrót do góry Go down
 

Wrzosowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Cliodna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17