Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pub Siwy Dym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pub Siwy Dym   24.06.15 21:39

First topic message reminder :

Pub Siwy Dym

Siwy Dym to urokliwy, klimatyczny, całkowicie przesiąknięty magią pub w samym centrum tętniącej wakacyjnym życiem Cliodny. Sławą dorównuje samemu Pubowi pod Trzema Miotłami. Można tu zasiąść przy barku lub przy stolikach i wybrać z bogatej oferty koktajli, win, piw i kawy przyrządzanej na dziesiątki sposobów. Oczywiście barmani nie szczędzą przy tym użycia magii, przez co każde zamówienie ma swój niezwykły charakter - błyszczące drinki przyciągają wzrok, a efekty spożycia niektórych napojów mogą być zaskakujące.
Rozrywkowa specjalność lokalu to szachy dla czarodziejów o mocnej głowie, po zbiciu pionka ma się jedyna w swoim rodzaju okazję wypicia jego alkoholowej zawartości. Popołudniami można przyjść tutaj na kolację, natomiast wieczorem zrelaksować się przed kolejnym dniem wypoczynku.
Latem posiłki i napoje podawane są również w pełnym zieleni ogródku, rutynowo przy muzyce na żywo, do której organizowane są najlepsze dancingi w altance na tyłach ogrodu, trwające często do białego rana.
Możliwość gry w darta


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   13.11.16 10:13

Tak, zdecydowanie było inaczej niż z mężem. Ale jakby nie patrzeć, byli od siebie bardzo różni, poza tym, dzieliła ich duża różnica wieku. Kto wie, może Glaucus, będąc w ich wieku, też lubił tak szaleć? Może miał wtedy dziewczynę bądź przyjaciółkę, którą zabierał w różne miejsca, dobrze się z nią bawiąc i nie wiedząc jeszcze, co go czeka za ileś lat, a może wprost przeciwnie, dostosowywał się do woli rodziny? Kiedy Glaucus wkraczał w dorosłość, Lyra i Titus byli jeszcze zaledwie dziećmi.
Pewnie nie powinni tego robić, nawet gdyby Lyra nie była mężatką. Ale zrobili, i miała gorącą nadzieję, że nikt niepowołany się o tym nie dowie. Glaucus zapewne by zrozumiał, że młódka chciała spędzać czas z przyjacielem, ale nie wszyscy mogli być tak wyrozumiali dla szaleństw dwójki nastolatków.
Podczas tańca skupiała się przede wszystkim na ruchach swojego ciała i na tym, żeby nie wpaść na kogoś lub nie wywrócić się. Tak więc wszystkie inne zmartwienia chwilowo odeszły w dal, nawet martwienie się o męża, czy o ewentualne kłopoty, które mogli mieć za swoje chwile niefrasobliwości.
Lyra słabo znała się na tym, jaka muzyka była aktualnie w modzie; w końcu jej ostatnie miesiące były pełne różnych zajęć i bardzo rzadko bywała w takich miejscach jak to. Po ślubie był to chyba jej pierwszy raz, ale skoro Titus tak ją namawiał... Musiała się skusić, podobnie jak na ten taniec. Nie wiedziała, ile to trwało, ale po pewnym czasie tak się zmęczyła, że nawet policzki tej nowej twarzy zaczęły się czerwienić, tym bardziej, że w którymś momencie przyłapała Titusa na wpatrywaniu się w jej oczy (nadal tak samo zielone jak zawsze, ponieważ nie była w stanie ich zmienić) i poczuła się nieco niezręcznie. Opuściła nieznacznie spojrzenie i poruszyła się; przyjaciel najwyraźniej wyczuł jej napięcie, bo po chwili obrócił ją i zatrzymał się, nachylając się nad jej uchem, by wyszeptać do niej pytanie.
Lyra leciutko zadrżała, onieśmielona tą nagłą bliskością. Niestosowną, biorąc pod uwagę, co znajdowało się na jej palcu.
- Może zróbmy chwilę przerwy? – zaproponowała niby beztrosko, choć nieznacznie zwiększyła dystans. – Muszę odpocząć i napić się czegoś. – W końcu należy pamiętać, że Lyra była słabowitą istotką, i chociaż jej stan uległ znacznej poprawie, nadal nie było zupełnie idealnie i nie powinna nadmiernie się forsować, tym bardziej, że jej organizm był na etapie odwyku od niektórych eliksirów.
Wrócili do stolika. Tam zapewne zamówili kolejną porcję kremowego piwa. Spragniona Lyra dość łapczywie zaczęła opróżniać swój kufel, a jej zielone oczy znów spoczęły na Titusie. Sama nie wiedziała, co robić: czy zdecydować się na kolejne tańce (przecież było całkiem przyjemnie!), czy lepiej nie kusić już losu i pójść w inne miejsce? Przygryzła lekko wargę i po chwili odstawiła kufel na blat stolika, po czym zaczęła bawić się brzegiem obrusu.






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 http://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 http://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 http://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow http://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   02.12.16 16:37

Pokiwał głową, posłusznie wypuszczając ją z objęć i zaraz za Lyrą podążając do stolika, gdzie opadł zmęczony na poprzednie miejsce. Zacmokał, zanim kolejna porcja złotego płynu zalała podniebienie, powoli doprowadzając Titusa do stanu trochę bardziej podchmielonego niżby się mógł spodziewać. Zawsze był podatny na wszelkie używki, a alkohol szczególnie masował mu mózg, bo choć na chwilę pozwalał zapomnieć... A miał Ollivander o czym zapominać! Najsamprzód o pewnej rudej Lisicy, którą oswoił i która jego także oswoiła, o tych niebieskich oczach, osadzonych w delikatnej buźce upstrzonej całym stadem uroczych piegów... Pomyślał o Lotcie i jakoś zmarkotniał na chwilę, poczuł, że znowu ściska mu się żołądek, że mięsień zwany sercem spina, czuł nieprzyjemne ukłucie gdzieś w okolicach klatki piersiowej, więc odetchnął, niby to ze zmęczenia, zaraz powracając spojrzeniem do Lyry. Wsparł łokcie na blacie stolika, tym samym nieznacznie pochylając się w jej stronę i posyłając delikatny uśmiech.
- Hej, mam pomysł. - zaczął, spijając kolejny porządny łyk piwa - Co ty na to żebyśmy zabrali ze sobą butelkę wina i przeszli się po miasteczku? Znudził mnie już ten pub, chcę zobaczyć więcej. - kiwnął łepetyną. Ufał, że oprowadzi go po okolicy, albo może po prostu razem zbadają niektóre jej zakątki nieznane zarówno Titusowi jak i Lyrze. Czym prędzej opróżnił swój kufel, puste naczynie odstawiając na blat stolika, na którym już za moment wylądowało kilka złotych galeonów - w ramach napiwku za bardzo miłą obsługę. Ollivander nigdy nie skąpił pieniędzy... nie, wróć, on po prostu był rozrzutny, monety przelewały mu się przez palce. W jednej chwili miał pełną sakwę, w drugiej nawet miedzianego knuta i totalnie nie potrafił wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,why not us?
Powrót do góry Go down
Lyra Travers
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/t838-zlotko http://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley http://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle http://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Malarka
19
Szlachetna
Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
21
20
0
0
6
0
2
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   02.12.16 19:13

Lyra nawet nie wiedziała, że w życiu jej przyjaciela pojawił się ktoś nowy. Jakiś inny piegowaty rudzielec. Skąd miała wiedzieć, skoro po skończeniu Hogwartu ich drogi powoli, ale nieodwołalnie zaczęły się rozchodzić? To spotkanie, jak i poprzednie, miały być taką próbą odbudowania dawnej przyjaźni. W innym kształcie, skoro byli już dorośli, a na jej palcu widniał znak przynależności do innego mężczyzny, ale jednak. Dla Lyry (i miała nadzieję, że dla Titusa również) była to naprawdę cenna znajomość, której nie chciała tracić. Zbyt wiele pięknych wspomnień ich łączyło.
- To bardzo dobry pomysł – zaaprobowała jego propozycję opuszczenia pubu. Lyrze robiło się tu gorąco, miała ochotę wyjść na zewnątrz i przewietrzyć się trochę po szybkim tańcu. – Chodźmy gdzieś, gdziekolwiek. Przyznaję, że sama nie znam dobrze tego miejsca, więc chyba będziemy poznawać je razem.
Ale tym bardziej powinno być ciekawie; zupełnie jak w dawnych czasach, kiedy mając jedenaście lat poznawali zakamarki nieznanego sobie jeszcze Hogwartu. Och, jak bardzo ekscytowały ją te wszystkie wędrówki i odkrywanie kolejnych niespodzianek!
Uśmiechnęła się lekko, patrząc, jak dopił swoje piwo i położył na stole kilka monet. Wiedziała, że zawsze miał problemy z oszczędzaniem i hojnie wydawał galeony. Pod tym względem Lyra była jego przeciwieństwem, bieda nauczyła ją oszczędności i nawet po ślubie dziewczyna bardzo uważała na to, ile wydaje, bo wbrew pozorom, nagłe bogactwo wcale nie uderzyło jej do głowy i nie pozbawiło zdrowego rozsądku wyrobionego latami życia wśród Weasleyów.
Jako pierwsza ruszyła w stronę wyjścia z pubu i wyszła na uliczkę, również przywołującą dobre wspomnienia z Hogsmeade.
- Więc chodźmy, może znajdziemy coś ciekawego? – zaproponowała więc. Mogli powałęsać się po miasteczku, pozwiedzać, może jakiś zakątek szczególnie ich zainteresuje. W Lyrze znowu zaczęła się budzić dawna, dziecięca ciekawość, której wcale nie zabił ślub ani konieczność wdrożenia się w ramy przykładnej szlachcianki.

| zt. x 2






come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   04.12.16 22:40

|13 kwiecień

Ogółem nie był za stałym bywalcem pubów, czy barów. No chyba, że wychodził z Raidenem, tak jak i dzisiaj, no i oczywiście z mała grupką innych funkcjonariuszy. Wtedy faktycznie te wszystkie miejsca punktowały w jego oczach. Fakt faktem nie miał za bardzo z kim wychodzić do takich miejsc prócz mężczyzny siedzącego teraz obok niego, a picie samotnie podpadało już chyba trochę pod alkoholizm... Ale każdy musi w końcu odreagować przy szklance ognistej, a już w szczególności w taki przewrotny dzień jak ten. A zaczęło się niewinnie... ptaszki śpiewały, słońce o dziwo świeciło, a on obudził się w bardzo dobrym humorze. Jak się okazało w Ministerstwie nie czekała go żadna praca papierkowa, bo wszystkie zaległości nadrobił dzień wcześniej, wypił bardzo dobrą kawę, znalazł galeona, dostał misję w terenie, a później było już tylko gorzej. Przez pół miasta musiał uganiać się za jakimś chłystkiem zaliczając przy tym jakże elokwentny upadek na twarz, później jeszcze dodatkowo dostał w tą twarz, następnie godzinę wykłócał się w Tower z nadętym bezmózgiem, aż w końcu i tak wylądował za biurkiem.
Więc, czy cieszył się, że po całym dniu mógł wyjść z kumplem się napić zapominając o tym dziwacznym dniu? Tak. Nie pamiętał nigdy momentu, w którym tak bardzo cieszył się na widok tego faceta tak samo jak dziś. Jednak czasem, rzadko co prawda, bo rzadko przydawał się on do czegoś. A tym czymś było niemal siłą przytachanie go w to miejsce, posadzenie na jednym z krzeseł wśród reszty ich znajomych i podtykanie mu pod nos kolejnych "dawek" alkoholu.
-Więc... za co w ogóle dziś pijemy?-Rozsiadł się wygodniej na krześle łapiąc w dłoń swoją szklankę. Każdy powód do wypicia jest ponoć dobry, a przynajmniej wypadałoby takowy mieć...




Ostatnio zmieniony przez Aspen Sprout dnia 29.12.16 18:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   04.12.16 23:15

Raiden nie pił już ognistej. A przynajmniej sam jej nie kupował. W końcu Artis całkowicie mu tego zakazała, ale on lubił dalej ryzykować i łamać jej zasady. Jak zresztą wszystkie, które obowiązywały na tym świecie. Zapewne gdyby teraz go zobaczyła, zobaczyła co robi i co pije pewnie by go zabiła jakimiś swoimi ruchami, które znali tylko aurorzy. Dlaczego w myślach Raiden widział ninję? Jednak jedyne co mu pozostało to wzruszyć ramionami i wypić kolejną kolejkę. Szczególnie że dawno nie był z Penny'm nigdzie poza pracą, a przecież jego kuzynek sam by się nigdzie nie wybrał. Nie napił się piwa czy czegoś mocniejszego, nie pokazywał kobietom Londynu... Ogólnie mało co robił bez niego. Aż mu to schlebiało, ale już nie mieli po kilkanaście lat. Kiedy były te czasy? Carterowi wydawały się wcale nie takie odległe, chociaż zdecydowanie dawno pożegnalni się z murami Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Przeżyli od tego czasu wiele dobrego jak i złego, ale dalej trwali. Najwidoczniej nic nie mogło ich zniszczyć i tak miało być. Nie, żeby byli nieśmiertelni, chociaż jeszcze jedna akcja z zagrożeniem życia, a Raiden zacząłby w to wierzyć. Zawsze przypominała mu się sytuacja z pewnym wilkołakiem, który zmasakrował brygadzistów. Było blisko, ale było też co opowiadać. Zdecydowanie było co opowiadać. Wystarczyło namierzyć odpowiednią osobę płci żeńskiej i funkcjonariusz policji był w swoim żywiole.
- Miałeś całą Anglię i jej kobiety dla siebie przez jedenaście lat i nic nie zrobiłeś przez ten czas? - rzucił Raiden, patrząc wymownie na Sprouta i pijąc kolejną kolejkę. Sam miał dość leniwy dzień, chociaż pod koniec znacznie przyspieszył. A to za sprawą nikogo innego jak i samej panny ciężarnej, która powiadomiła go listownie, że źle się czuje. Popędził do niej jakby zaraz miał dostać zawału. Wpadając do domu, sądził, że to naprawdę było coś poważnego. Jak się jednak okazało... Artis po prostu leżała u niego na łóżku i nie mogła dosięgnąć do kubka z herbatą. Raiden nie zamierzał tego komentować. Prócz tego incydentu miał dwa przesłuchania, w których trzeba było użyć czegoś silniejszego niż słowa, ale udało się. Był w końcu w tym dobry. A wyjście z kolegami z pracy na piwo było idealnym pomysłem. Słysząc jednak pytanie Aspena, Carter przestał się uśmiechać i spojrzał poważnie na kuzyna.
- Przejdźmy się po jeszcze kolejkę - rzucił, po czym mruknął do stolika pełnego gliniarzy, że zaraz wracają na co odpowiedziały mu pomruki przyjęcia informacji. Zaraz gdy doszli do baru, Raiden oparł się o niego prawym łokciem i uśmiechnął się do kuzyna. - Jeszcze jedną ognistą - rzucił mężczyźnie po drugiej stronie, po czym dodał:
- Oj, kuzynie. Ty przez całe życie nie dokonałeś tego co ja w dwa miesiące po dekadzie niebytu. Kobiety Anglii naprawdę tego potrzebowały.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   04.12.16 23:35

- Przez Ciebie ludzie zaczną mówić, że spędzam czas tylko i wyłącznie w barach - powiedziała ze śmiechem do mężczyzny idącego obok niej. Poruszali się z lekkim pośpiechem ze względu na fakt, że byli już prawdopodobnie spóźnieni. O ile można tak powiedzieć na tego rodzaju imprezę. Tego dnia miało się odbyć jakieś spotkanie dla policjantów i ich towarzyszy - zwykłe, na stopie typowo koleżeńskiej w celu rozluźnienia się po ciężkiej pracy. Każdy przecież potrzebował chwili wytchnienia gdzieś pomiędzy obowiązkami wypełniającymi życie codzienne. Ona sama doskonale to rozumiała - może nie biegała codziennie za rabusiami czy przewracała stertę papierów ze starych spraw, ale jej praca również wymagała dużo wkładu i energii. Zresztą jak każda inna, jeśli naturalnie zależy komuś na jej dobrym wykonaniu.
- Mam nadzieję, że twoi znajomi mają chociaż trochę normalne myśli. Wiesz, że czasami nie umiem się powstrzymać.. - powiedziała w tym samym momencie, gdy wraz z towarzyszącym jej mężczyzną przekraczali wejście do pubu. Od razu uderzyło w nią ciepło dobiegające z środka pomieszczenia, głośne rozmowy i wesołe rechoty. Wilkes rozejrzała się po wnętrzu pomieszczenia - wystrój był dość przytulny, o wiele bardziej niż Dziurawy Kocioł, w którym ostatnio była. Swoją drogą było to dość ciekawe doświadczenie, miała tylko nadzieję go nie powtarzać w najbliższym czasie.
Po ściągnięciu odzieży wierzchniej, znajomy zaprowadził ją do stolika z policjantami. Ku początkowemu zatrwożeniu Grace, wśród nich nie było żadnej osoby tej samej płci co ona. Dopiero po chwili dostrzegła kilka kobiet, co nieco ją uspokoiło i pozwoliło w spokoju usiąść na miejscu. Z uśmiechem i zaciekawieniem zaczęła obserwować siedzące osoby. Szczególnie jeden z mężczyzn przykuł jej uwagę swoim ciągłym śmiechem i żartami, które co jakiś czas wywoływały salwy śmiechu przy stoliku. Ona sama nie na wszystkie tak reagowała, co spowodowane było faktem, iż nie zdążyła jeszcze nic wypić. Postanowiła więc na chwilę odejść od całego towarzystwa, by pójść sobie coś zamówić. Idąc w stronę baru nagle zwolniła krok, słysząc znajomy, dość niski głos. Mimowolnie zaczęła szukać jego właściciela, niemalże natychmiast go dostrzegając. Widok znajomej twarzy wywołał u niej dość szeroki uśmiech i sprawił, że nieco zmieniła kierunek swojej drogi. Celowo wpatrywała się uparcie w Cartera, chcąc ściągnąć tym jego uwagę. W ostatniej chwili najwyraźniej jej się to udało.
- Cześć Raiden - powiedziała szatynka, mając nadzieję, że ten ją rozpoznaje.- Czy to przypadek, że znowu spotykamy się w pubie?
Nie spodziewała się spotkać mężczyznę jeszcze kiedyś. Chociaż jego towarzystwo niesamowicie jej odpowiadało, to po jej wyjeździe z Chicago kontakt się urwał. I chociaż minęło trochę lat, to ten prawie nic się nie zmienił.
Po chwili Grace przeniosła wzrok na jego towarzysza, któremu również posłała szeroki uśmiech.
- Hej, jestem Grace. - powiedziała, wyciągając w jego kierunku dłoń. - Nie chodziłeś przypadkiem do Hogwartu? Wydajesz się mieć znajomą twarz.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   05.12.16 6:34

Postanowił, że grzecznie zignoruje uwagę przyjaciela na temat jego życia uczuciowego. Tak wyszło, że nie miał go niemal wcale. Po szkole poświęcił się szkoleniu, później pracy, jeszcze później zachorował, przez co w ogóle nie myślał o takich rzeczach. Sam się dziwił takiemu obrotowi spraw. Nigdy nie spodziewałby się, że to Raiden jako pierwszy z nich założy rodzinę. To właśnie Aspen był tym odpowiedzialniejszym, poważnie myślącym o takich rzeczach i może dlatego Raiden go ubiegł?
Na słowa mężczyzny wstał ze swojego miejsca i udał się z nim do baru opierając się o niego bokiem.
-Na Merlina, Raiden daruj sobie.-Przeczesał swoje włosy lewą ręką rzucając mężczyźnie pełne wyrzutu spojrzenie.-Tak wiem, ze miałem niepowtarzalną okazję do podrywu gdy cię nie było, którą zmarnowałem. Wybacz, że nie doceniłem twego poświęcenia.-Odpowiedział jedynie zgryźliwie. Jednakże widząc ewidentne zainteresowanie czymś Raidena, co na pewno nie było ich wymianą zdań odwrócił głowę w kierunku usłyszanego imienia kuzyna. Jak się okazało nie było to coś, a ktoś. Co ciekawe dziewczyna stojąca naprzeciw nich wydawała mu się znajoma, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć skąd. Grace... teraz już pamiętał. Mała Grace o ślicznych brązowych oczach, która nawet stojąc na palcach nie mogła dosięgną książki z wyższej pułki w czym starał się ją jak tylko mógł wyręczać, a następnie trochę niezręcznie odchodzić bez słowa. Chyba Raiden miał jednak rację na temat jego nieudolności w takich sprawach, ale prędzej go poćwiartują niż się do tego przyzna.
-Aspen.-Uśmiechnął się i chwycił jej dłoń potrząsając ją lekko aby następnie ją puścić.-Tak, a nawet do Hufflepuffu i jeśli się nie mylę ty też.-Stwierdził niepewnie, gdyż nadal nie był pewien, czy jednak dobrze połączył fakty. Dziewczyna bardzo się zmieniła przez ten czas
Dopiero po chwili doszedł do niego pewien fakt. Przenosił wzrok raz na Raidena, to raz na Grace.-Znacie się?- Zapytał marszcząc lekko brwi. I choć jego przyjaciel w znajomościach wśród dziewczyn raczej się nie ograniczał, to akurat za uczennicami Huffu, tak samo jak i Slytherinu rzadko się rozglądał. Zresztą jedynymi Puchonkami jakie go zawsze interesowały były jego kuzynki i siostra.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   05.12.16 13:03

Raiden uwielbiał się przekomarzać z Aspenem. To było dla niego i w ich relacjach jak powietrze. Dzień bez przytyku czy wrednej uwagi w stronę kuzyna to był dzień stracony. Wiedział, co działo się u przyjaciela, gdy jego nie było w pobliżu i miał odczuwać wstyd za to chyba do końca życia. Penny nie poznał jeszcze jego tajemnicy, ale zapewne miało się to nieco opóźnić. Carter wiedział, że Sprout nigdy by nikomu nie powiedział, co się wydarzyło kilka tygodni temu i zachowałby to dla siebie, chociaż nie wiedział jak się za to zabrać. Powiedzieć mu, że został ojcem jeszcze by tak nie nadszarpnęło postanowienia, jakie mieli z Artis. Wystarczyłoby, żeby dowiedziała się o tym Peony, dołożyła dwa do dwóch z meczu i... Tak. Każdy scenariusz kończył się dla niego niezbyt wesoło. Dlatego w pewnym sensie był wdzięczny za całą sytuację, która wydarzyła się w kilka chwil później.
Słysząc swoje imię z kobiecych ust uniósł brwi, patrząc nieco rozkojarzonym spojrzeniem na Penny'ego, a dopiero po chwili odwrócił się, by zobaczyć za sobą nie tylko znajomą twarz... Gdyby powiedział, że była tylko znajoma to by skłamał.
- Gracie? - rzucił, uśmiechając się lekko zaskoczony i zmieszany równocześnie, co odbiło się wyraźnie na jego twarzy. - Co ty tu... No... Nieźle... Świetnie cię zobaczyć! - gadał bez ładu i składu, nie mogąc uwierzyć, że dziewczyna stała przed nim jak jeszcze... O, cholera. Sześć lat temu! Otwierał, po czym mrużył oczy. Otwierał i zamykał usta, patrząc na Grace Wilkes. Tę Grace Wilkes, dla której chwilowo zgłupiał podczas pobytu w Chicago. Chociaż i tak było to całkiem łagodne określenie. Ciągle miał w głowie ich spotkania, które czasami nie kończyły się dla nich najlepiej, gdy następnego dnia trzeba było iść do pracy na sporawym kacu. Uśmiechał się do niej głupio, nie wiedząc w sumie jak zareagować. Ona zdawała się wcale nie być zaskoczona tym spotkaniem. Zupełnie jakby wchodząc do pubu spodziewała się go tam zastać. I chociaż to jej się wydawało, że Raiden w ogóle się nie zmienił, on twierdził tak właśnie o niej. A nawet więcej. - Świetnie wyglądasz - dodał z szerokim uśmiechem, kręcąc przez chwilę głową z niedowierzania i dziwności całego zajścia. Patrzył na nią dalej, gdy z taką łatwością przedstawiała się Penny'emu, a Raiden poczuł się jakby znowu miał te dwadzieścia sześć lat i stał w bluesowym pubie. - Hę, co? - mruknął, przenosząc wolno spojrzenie na kuzyna, który chyba zadał mu pytanie.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   05.12.16 18:41

Po wyjeździe z Chicago Grace kilkakrotnie zastanawiała się, czy kiedykolwiek będzie jej dane ponownie spotkać Cartera. Układała nawet kilka scenariuszy, wymyślając coraz to bardziej wyimaginowane historie, nigdy niemające odbicia w rzeczywistości. Z czasem jednak, kiedy pojawiała się coraz większa ilość obowiązków, a szalony pobyt w Chicago stawał się coraz bardziej odległym wspomnieniem, przestawała o tym myśleć. Teraz jednak, gdy patrzyła na twarz Raidena, wszystkie ich spotkania przewinęły jej się przed oczami, sprawiając iż uśmiech wcale nie blakł. Bądź co bądź chwile spędzone z mężczyzną były jednymi z najbardziej zwariowanych.
Z początku nie była świadoma jak z boku wyglądała reakcja mężczyzny, może dlatego że sama była nieco podekscytowana i jednocześnie zaskoczona tym spotkaniem?
- Ciebie też dobrze widzieć. Jednak trochę czasu minęło... - odpowiedziała, mimowolnie licząc szybko ile dokładnie lat temu widzieli się ostatni raz. Sześć... a zatem wszystko mogło się zmienić. Z pewnością jednak nie komplementy znajomego - słysząc jego słowa, jej ręka automatycznie powędrowała w kierunku włosów, które w geście lekkiego zawstydzenia odgarnęła je za ucho.
Gest ten ponownie powtórzyła, gdy skupiła się na znajomym Cartera. Z początku jedynie kojarzyła jego twarz, dopiero po chwili udało jej się połączyć go z chłopcem, który zwykł w bibliotece pomagać jej w dosięgnięciu najwyżej położonych książek.
- Tak, ja również - odpowiedziała na pytanie dotyczące domu. Po zapadnięciu chwilowej ciszy, przeniosła spojrzenie z powrotem na Raidena, by po pytaniu rzuconym przez jego znajomego, ponownie skupić swoje spojrzenie na Aspenie. Nie odpowiedziała jednak od razu, czekając na reakcję Cartera. Dopiero po braku jego reakcji postanowiła odpowiedzieć na pytanie:
- Tak, poznaliśmy się w Ameryce, ale to było już jakiś czas temu... - odpowiedziała niby to normalnie, ale jednak ważąc nieco słowa. Uśmiech nie schodził jednak z jej twarzy. Dopiero po chwili w głowie szatynki pojawiła się pewna myśl:
- Czekaj, ty jesteś Aspen.... Raiden o tobie opowiadał - powiedziała, śmiejąc się cicho pod nosem. Zupełnie inaczej go sobie wyobrażała, przez co z lekkim wyrzutem acz nadal uśmiechając się spojrzała na Cartera. - On wcale nie miał fryzury jak garnek...
Mówiąc to nie do końca przemyślała, jak to brzmi. Dopiero po fakcie dotarło do niej, że może powinna darować sobie aż taką szczerość. Z drugiej strony jednak słyszała, że Carter jest blisko z mężczyzną, ten na pewno nie będzie aż tak zły. Postanowiła jednak nieco się poprawić:
- Ale Raiden mówił o tobie w samych pozytywach - dopowiedziała, ponownie zwracając się do wielkoluda.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   06.12.16 21:38

Przez dłuższą chwilę przyglądał się w zamyśleniu Raidenowi. Od kiedy niby temu facetowi plącze się język przy kobiecie? To było działką Aspena, a nie nałogowego podrywacza wszystkiego co oddycha, ma zgrabne nogi i wygląda na kobietę. Słysząc Grace zmarszczył lekko brwi dłuższą chwilę zastanawiając się nad jej słowami
-Garnek?-Ze zdziwieniem i lekką urazą zmierzył wzrokiem przyjaciela.-Rai proszę cię, od moich włosów wara. Ja wiem, że mi ich całe życie zazdrościłeś, ale dałbyś sobie już spokój.-Powiedział z coraz to szerszym głupkowatym uśmiechem wypływającym na usta.-Nie moja wina, że skończysz jako łysy krasnal.-Tak samo jak Raiden uwielbiał dokuczać jemu, tak i on Raidenowi. Czy tego chciał, czy nie to działało w dwie strony. Zresztą jego włosy nie wyglądały jak garnek! Był wręcz pedantyczny jeśli o nie chodziło i dopiero gdy je trochę zapuścił zrozumiał co czują kobiety. Ułóż je człowieku rano... Dopóki mu się one jednak podobały, na pewno nie miał zamiaru pozbywać się tego sprzętu kuchennego z głowy. Poza tym jego włosy były po części jego znakiem rozpoznawczym, choć szczerze wątpił aby ktoś mógł go pomylić dla przykładu z takim Raidenem... szczególnie jeśli w grę wchodziłby wzrost.
-Nie pamiętam aby Raiden kiedykolwiek mówił o mnie w pozytywnym kontekście, ale wierze ci na słowo.-Odpowiedział uśmiechając się lekko do kobiety. No chyba, że czegoś akurat chciał. Fakt faktem w takich momentach potrafił być naprawdę miły. Szczególnie gdy w grę wchodziło jedzenie. Do czasu oczywiście, bo na dłuższą skalę bycie ułożonym i miłym mu nie wychodziło. Szczerze dziwił się samemu sobie jakim cudem wytrzymał z nim tyle lat... cóż ta krótka separacja, którą był wyjazd Raidena do Ameryki chyba wyszła mu na dobre, bo teraz stał się nawet znośny. Ale dobrze wiedzieli oboje, że wyjazd nie był jedynym powodem jego "wewnętrznych przemian". Ostatni okres nie był dla tego mężczyzny za łatwy i choć ten w życiu by do tego się nie przyznał, czy choćby nawet to okazał, to nie trudno było to zauważyć, gdy znasz kogoś tak długo.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   06.12.16 22:26

Nic dziwnego, że odebrało mu mowę. Najwidoczniej życie nieważne jak bardzo szalone, dawało mu ciągle znać o sobie. I o tym że jeszcze potrafi zaskoczyć nawet Raidena Cartera. Raiden miał niewątpliwy żal do życia, że ta znajomość skończyła się jak się skończyła, chociaż nie mógł powiedzieć, że rozpaczał, wylewając tabuny łez. Po prostu zaczął zajmować się pracą, chcąc oderwać nieprzyjemne myśli i skupić się na czymś innym. I bądź co bądź był to naprawdę skuteczny sposób na powolne nie zapominanie, a pójście dalej i żyć jak wcześniej. Dość szybki awans i przerzucenie do w teren zgrało się idealnie w czasie.
Fakt. Minęło sześć długich lat, ale Ray wcale się nie zmieniła. Dalej miała ten tik z odgarnianiem włosów za ucho. Równocześnie gdy to zobaczył, zdał sobie sprawę, że chyba znowu wrócili do chwili, w której się poznali. A przecież tyle się wydarzyło u niego w międzyczasie! Najchętniej zaraz by zaczął jej o tym opowiadać i wypytywać, co robiła po wyjeździe z Ameryki. Mogli pisać listy, ale nie było w tym sensu. Wiedzieli, że ani jedno ani drugie nie będzie wracało do Anglii czy Chicago. Jak się okazało, żeby ściągnąć Raidena za Nowego Kontynentu potrzebna była śmierć najbliższych mu osób. Jednak wiedział, że z tego złego wypływało również dobro. Dobro, które zalewało go ciepłym uczuciem, za każdym razem gdy o tym pomyślał. Policjant zmiękł w tym właśnie momencie, odpływając na chwilę w świat, o którego istnieniu ani Penny ani Grace na razie nie mieli pojęcia. A przynajmniej tak mu się wydawało... Zaraz wrócił na ziemię, patrząc raz to na Aspena, by zaraz wrócić spojrzeniem do Wilkes.
- Nie sądziłem, że cię jeszcze zobaczę - mruknął, zupełnie zapominając o tym, że Sprout stał zaraz za nim i też uczestniczył w tej rozmowie. Tak samo jak zignorował lub nie usłyszał w ogóle uwagi kuzyna o włosach. Zaraz jednak odwrócił się do niego i rzucił:
- Oh, przestań! Przecież wiesz jak cię adoruję, a ty jeszcze tu marudzisz!
Musieli zdecydowanie odrobić jedenaście lat oddzielnej egzystencji, ale znowu będąc blisko Penny'ego Raiden czuł się jak nastolatek, który w ogóle nigdzie nie wyjeżdżał. Po prostu... Nic się nie zmieniło. Dalej potrafili sobie przyłożyć jak i zaraz się pogodzić i pójść na piwo. I chociaż obaj przeżyli dramatyczne chwile, nie złamało to w nich ducha i dalej mogli być sobą. Dziwne... On nie widział w sobie tych zmian, o których myślał Penny.
- Co ty tutaj robisz, Ray? - spytał, odwracając się do Wilkes i wpatrując się w kobietę dość intensywnie. Chciał ją wypytać o wszystko. I to bardzo dosłownie o wszystko. Przecież nigdy nie sądził, że jeszcze ją spotka. A na pewno nie po takim czasie. Zabawne, bo nagle wszystkie te zapomniane gdzieś wspomnienia odżyły.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   06.12.16 23:14

W pierwszym momencie widząc znajomą twarz mężczyzny, zapomniała o bardziej przykrych aspektach pobytu w Chicago - do głowy przychodziły jej same pogodne chwile, w których naprawdę dobrze się bawili. Dopiero w momencie zastanawiania się nad tym, co powinna powiedzieć Aspenowi o jej znajomości z jego kuzynem, przypomniała sobie ten swego rodzaju żal, który czuła przez jakiś czas po ich ostatnim spotkaniu. To też przyniosło ze sobą poczucie niepewności - czy dobrze zrobiła podchodząc do mężczyzny? Czy pomimo jego uśmiechu ten żywi do niej jakieś negatywne emocje? Kusiło ją aby użyć leglimencji i tym samym wyczytać to z jego myśli. Powstrzymała się jednak nie tylko z powodów czysto moralnych, ale i z obawy co mogłaby w jego umyśle dostrzec.
Na szczęście spotkanie to nie przebiegało tylko pomiędzy ich dwójką - cieszyła się z obecności Aspena chociażby ze względu na fakt, że przez jego niewiedzę, niektóre kwestie nie zostaną poruszone. A przynajmniej nie w tym momencie.
Zaśmiała się wesoło słysząc reakcję mężczyzny na porównanie jego włosów do garnka. To oraz późniejsze pytanie Raidena nieco oswobodziło ją z wcześniejszych obaw, a nawet pozwoliło jej odrzucić je na dalszy plan.
- Mój znajomy pracuje w policji, a ci postanowili podobno zorganizować dzisiaj jakieś luźne spotkanie. Chciał nie iść na nie sam, więc poprosił mnie o towarzystwo. - odpowiedziała, delikatnie wzruszając ramionami. Po chwili postanowiła usiąść na stojącym obok krześle. Barman niemal natychmiast zareagował na to, podchodząc do niej. Ta po chwili namysłu zamówiła flamandzkie czerwone ale, jednocześnie patrząc znacząco na Raidena. Od pobytu w Chicago stało się to jedne z jej bardziej ulubionych alkoholi, najczęściej zamawiane w momencie kiedy nie miała ochoty na próbowanie nowych smaków.
- A co skłoniło cię do powrotu do Wielkiej Brytanii? W końcu podobało ci się w Chicago...
Grace prawdopodobnie inaczej by to ujęła, jednak mogło to być kwestią sporną. W jej oczach miasto, a nawet sama Ameryka całkowicie go pochłonęła. Nie chciał wracać do miejsca, z którego się wywodził. Dlaczego zmienił zdanie?




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout http://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 http://www.morsmordre.net/t4075-penny http://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   07.12.16 22:20

Słysząc śmiech Grace pozwolił sobie trochę dłużej jej się przyjrzeć. Rozumiał już czemu zainteresowała Raidena. Ewidentnie była piękną kobietą, która wydawała się być miła i mieć coś więcej w głowie. Choć Raiden nie zawsze należał do sympatyków tego ostatniego.
Czyli była jego znajomą z Ameryki... nie wątpił w to, że musiał mieć ich tam dość sporo, spędził tam jednak trochę lat. Jak na jego gust może nawet za wiele. Choć często są na siebie wkurzeni i mają siebie dość, to brakowało mu tych docinków, czy wyskoczenia wspólnie na piwo, po prostu Raidena. Ale choćby mieli go torturować, głodować, czy nawet ściąć włosy nigdy się do tego nie przyzna. Zresztą Carter tak samo.
-Jasne...-Na słowa mężczyzny burknął cicho pod nosem. Akurat do wzajemnego adorowania się w ich relacji było jeszcze daleko. Ale przynajmniej prowadząc z nim nadal te słowne utarczki wiedział, że niewiele się przez te lata zmieniło. Rai zawsze był dzieckiem, nawet gdy był już pełnoletni wciąż potrafił zachować się jak ostatni gówniarz i choć teraz może nie zamienił się w sztywniaka, czy w wiecznie poważnego gbura, to na pewno nareszcie dorósł. Nie chcąc stać jak ostatni kretyn on również usiadł przy barze, na którego blacie już leżało złożone przez nich wcześniej zamówienie.
Słysząc pytanie kobiety lekko spiął się obserwując reakcje przyjaciela. To był dla niego wciąż drażliwy temat, choć starał się tego nie okazywać. Państwo Carter byli wspaniałymi rodzicami, równie dobrymi co i jego, dlatego mógł sobie tylko wyobrazić co musi czuć Raiden i Sophie. Nie czekając na odpowiedź przyjaciela doszedł do wniosku, że najlepiej będzie jeśli skieruje tą rozmowę na inny tor.-A ty Grace? Stęskniłaś się za wiecznym deszczem?-Uśmiechnął się niezręcznie w jej kierunku mając nadzieję, że ta zrozumie jego aluzję i popchnie dalej ten temat. Wolał nie wchodzić z Raidenem w rejony tego typu rozmów. Nie był już dzieckiem, ale śmierć rodziców na pewno, bez względu na wiek musi być bolesna. Powinien po prostu iść do przodu, no i dobrze się dziś zabawić.


Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 http://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 http://www.morsmordre.net/t3273-agent-carter#55386 http://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 http://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
funkcjonariusz policji, brygadzista
31
Półkrwi
Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
15
27
0
0
0
0
1
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   08.12.16 10:24

- Widzę, że gliniarze zostali twoimi dobrymi przyjaciółmi - rzucił do niej, po czym odszukał spojrzeniem barmana i ich zamówienie. Całą trójką usiedli za blatem, nie chcąc jednak wracać do stołu pełnego policjantów, którzy szczerze mówiąc, całkowicie wypadli Carterowi z głowy. Nie co dzień spotyka się dawnych znajomych. A na pewno nie tych z Chicago w samym centrum zabrudzonej stolicy Anglii. Samo to wydarzenie zasługiwało na wypicie za nie. Słysząc co zamówiła Grace, spojrzał na nią i, przechwytując również jej wzrok, uśmiechnął się do niej ciepło. Najwyraźniej przynajmniej coś z ich znajomości zostało przy niej.
A co skłoniło cię do powrotu do Wielkiej Brytanii? W końcu podobało ci się w Chicago...
Raiden lekko zesztywniał na jej pytanie, nie wiedząc, co miał odpowiedzieć. Usta mu się otworzyły, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Dlatego że dowiedział się o śmierci rodziców? Że czuł się winny, że nie wrócił szybciej? Nie. Pewnie powiedziałby coś zupełnie innego, zasłaniając spięcie początkowo nerwowym uśmiechem, a potem starając się o tym zapomnieć. Wciąż czuł dziwny chłód na samą myśl o tym, że nie zdążył się z nimi pożegnać. Ale nikt nie wiedział, nawet Aspen, że Raiden ciągle węszy w tej sprawie i najlepiej, żeby tak zostało. Kuzyn od razu by chciał pomóc, ale to było coś, co Carter musiał zrobić sam. Zresztą im więcej rozpytujących, tym gorzej dla śledztwa. Może kiedyś mu powie, ale na pewno nie teraz.
Słysząc szybką reakcję Penny'ego, Carter spojrzał na niego, uśmiechnął się krótko i blado pod nosem, by wrócić uwagą na szklankę przed sobą. Nalał w milczeniu ognistej, później też Sproutowi i czekał z nim na odpowiedź Grace. Mimo że ciągle sobie dogryzali, Aspen był jego najlepszym przyjacielem nie bez powodu. Nie tylko łączyły ich więzy krwi czy blizny po spadaniu z drzew lub pakowaniu się w nowe kłopoty. Raiden wiedział, że długo by nie wytrzymał bez niego i ciągle miał pluć sobie w brodę, że nie wrócił, gdy kuzyn leżał w szpitalu. Może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby wrócił... Skrzywił się, nie chcąc się rozklejać i wypił zawartość szklanki.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes http://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace http://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa http://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   10.12.16 23:30

Grace w przeszłości, podobnie zresztą jak i teraz, nie mogła pochwalić się umiejętnością dobrego czytania ludzi. Proste znaki z ich strony były dla niej widoczne, gorzej z tymi bardziej skomplikowanymi. Za to też między innymi podziwiała swoją siostrę, które w tej dziedzinie wydawała się niezwykle utalentowana. Gdyby ją poproszono, prawdopodobnie zaczęłaby wysuwać przeróżne wnioski na temat emocji "czytanej" osoby, gdzie większość byłaby prawdziwa. Nie trzeba było być jednak starszą siostrą Wilkes, by dostrzec lekkie zahamowanie u Raidena, na które dokładniejszą uwagę zwróciła dopiero po wypowiedzi Aspena. Z wyraźną dezorientacją spojrzała to na jednego, to na drugiego mężczyznę, mrużąc lekko oczy. Przez chwilę powstrzymała swoje wszelkie zahamowania, przenosząc uwagę na myśli Cartera. Nie trwało to długo - Grace szybko się wycofała, jednak i tak było już za późno. Chociaż nie znała głębszych sekretów mężczyzny, to udało jej się poznać najświeższe myśli i wspomnienia do których ten powracał. A z tych poznała prawdziwy powód powrotu mężczyzny z Chicago.
Przez ułamek sekundy na twarzy szatynki pojawił się wyraz lekkiego szoku, który szybko jednak ukryła. Na jej szczęście Ci nie wiedzieli o zdolnościach Wilkes, bo skąd mieliby wiedzieć? Nawet jeśli dostrzegli emocje na jej twarzy, nie domyśliliby się.
- Lubię deszcz - odpowiedziała w końcu.- Czasami tylko jest nieco uciążliwy w czasie pracy...
Ponownie uśmiechnęła się, jednakże trudno było jej zapomnieć o tym, czego przed chwilą się dowiedziała. Pomimo tego, że sama straciła własnych rodziców, to jednak nie czuła się jako osoba zdolna całkowicie zrozumieć Raidena. W końcu państwo Wilkes zmarli gdy Grace miała rok - nie pamiętała ich i chociaż kochała, to nie tak jakby mogła ich kochać, gdyby ich miała wciąż przy sobie.
- Aspen czy nikt w twojej rodzinie nie ma prowadzi przypadkiem hodowli hipogryfów? - spytała szatynka.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
 

Pub Siwy Dym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia :: Cliodna-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17