Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pub pod Roztańczonym Czartem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pub pod Roztańczonym Czartem   27.06.15 22:03

First topic message reminder :

Pub pod Roztańczonym Czartem

„Między niebem i piekłem. Pośród słynnych bezdroży.
Co je lotem starannie mija duch boży.
Stoi karczma stara w której widma opojów
Święcą triumfy szałów swych pijackich znojów.”

W Pubie pod Roztańczonym Czartem zabawa trwa bez końca. Z wiekowym budynkiem wiąże się stara legenda, jakoby tutaj, gdy jeszcze czarodziejów nie wiązał Kodeks Tajności, na długo przed prześladowaniami, mugole pertraktowali z samymi demonami, tylko czekającymi na chwilę słabości, by zawrzeć pakt. Wtedy, pomimo dobrej zabawy zmuszeni byli do szczególnej ostrożności. Oczywiście, nawet w magicznym świecie ciężko uświadczyć wysłanników piekieł, jednak niemagiczni właśnie w taki sposób odbierali zakapturzone postacie czarodziejów, wiedźm, przemytników, cichych zabójców na zlecenie, mogących rozwiązać niejeden problem, oczywiście za drobną opłatą w postaci sakiewki srebra. Od tego czasu wszystko uległo drastycznej zmianie, magia została zapomniana, a wnętrze wielokrotnie zmieniało swój charakter. Jednak jedno, pomimo upływu czasu, pozostaje niezmienne - wciąż łączy się tutaj świat czarodziejów i mugoli, choć ci drudzy nie są już tego świadomi.
Wnętrze pubu jest nie tylko zadbane, ale i eleganckie - wzdłuż baru ustawiono kilkanaście krzeseł z wygiętymi oparciami i bordowymi obiciami, lekko przetartymi od częstego używania. Reszta pomieszczenia sprawia wrażenie ciasnego, jakby zagraconego przez gęsto ustawione kanapy, stoły. Toczą się tutaj humorystyczne, choć często ironiczne pojedynki na słowa przy akompaniamencie muzyki na żywo, czy to na pianinie, czy na klawiszach i gitarze. Na lekko podwyższonej scenie odbywają się także wieczorki poetyckie, innym razem ktoś zaśpiewa, ktoś odstawi kabaret. To wszystko czyni lokal miłym i przystępnym miejscem do nawiązywania bliższych znajomości. Najchętniej przyjmowani są tutaj klienci o poczuciu humoru i z dystansem do samych siebie. Jeśli jednak potrzebuje się prywatnego, pewnego miejsca, można wynająć lożę na balkonie, oddzielaną od reszty świata ciężkimi, nieprzepuszczającymi dźwięku kotarami.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   19.01.16 19:47

Oczywiście, nie miał jej tego za złe, rozumiał, jaka jest sytuacja. Poza tym nigdzie się nie spieszył. Póki co nic nie wskazywało, by miano go nagle wezwać z powrotem do Hogwartu. Nie był opiekunem domu, więc spoczywało na nim mniej obowiązków i częściej mógł sobie pozwolić na wyrywanie się poza szkolne mury. Skupił się na lekturze, więc nawet nie zauważał upływu czasu. Gdy jednak usłyszał znajomy głos, opuścił gazetę, dostrzegając sylwetkę zmierzającej w jego stronę Cynthii. Na jego twarzy pokrytej cieniem jednodniowego zarostu pojawił się uśmiech.
- Witaj, Cynthio – pozdrowił ją. – Nic się nie stało, siedzę tu może dopiero z dwadzieścia minut. Miło cię znowu widzieć. I tak planowałem spędzić weekend w Londynie, więc znalezienie wolnej chwilki na spotkanie nie stanowiło większego problemu.
Patrzył, jak siadała naprzeciwko niego. Należała do tego nielicznego grona, z którym starał się utrzymywać bliższy kontakt, choć z racji na prace każdego z nich, czasami bywało z tym różnie. Mimo dwuletniej różnicy wieku dogadywali się całkiem nieźle, tym bardziej, że za szkolnych czasów byli w tym samym domu. Jednak zakolegowali się bardziej dopiero w dorosłym życiu, były pewne sprawy, które ich łączyły.
- Właściwie to nic szczególnego. Sporo nowinek towarzyskich. Wiadomości o ślubach, zaręczynach i tak dalej – skrzywił się nieznacznie. Życie towarzyskie szlachetnych rodów nigdy go nie interesowało. – Ponadto trochę informacji z ministerstwa, to już ciekawsze. – Od czasu pojawienia się nowego dekretu próbował doszukiwać się jakichś informacji, choćby o kolejnych zatrzymaniach czy nowych zasadach obowiązujących w magicznych miejscach. Interesowało go to zarówno w aspekcie pracy w Hogwarcie i ewentualnych problemów mogących się przydarzyć w Hogsmeade, jak i ze względu na to, że kiedyś sam pracował w Departamencie Przestrzegania Prawa, i to, co się teraz działo, wprawiło go w niemałą konsternację i dobitnie świadczyło o tym, że czasy się zmieniają.
- Jednak chyba mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że wolę lekturę „Horyzontów zaklęć” czy „Transmutacji współczesnej” – stwierdził, zwijając pismo i odkładając na bok, woląc poświęcić swą uwagę rozmówczyni. – Ale powiedz lepiej, co u ciebie. Mam nadzieję, że zarówno w pracy jak i poza nią jest spokojnie i nie dzieje się nic szczególnie niepokojącego?
Był ciekaw, co się u niej działo w ostatnim czasie i miał nadzieję, że sama nie padła ofiarą żadnego dziwnego dekretu, ani innych problemów.


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   20.01.16 22:14

Huh! Dwadzieścia minut to dosyć sporo, by czekać na moją osobę. Nawet nie miałam pojęcia, że spóźniłam się tyle czasu, ale, cóż, przynajmniej nie była to godzina. Wtedy bym przegięła, Michael by się naczekał, być może napsuł sobie nerwów z mojego powodu i stwierdził ostatecznie, że tej pani podziękujemy, bo ta pani Vanity to smarkaty urwis, z którego już nigdy nie wyrośnie. Faktycznie czasem czułam się jak ta mała dziewczynka z sadu, która biegała po drzewach i oglądała obłoki, leżąc wśród traw i chwastów.
Śluby i zaręczyny... Przypomniały mi one o deimosowym przyjęciu weselnym i o tym jak paradował wśród gości ze swą żoną. Elegancko i dumnie... Prawie zawsze tak wyglądał, z wyjątkiem kilku chwil, a szczególnie tej jednej, w której staliśmy oboje mokrzy i roześmiani. Przez drobniuteńką chwileczkę. Potem znów stał się poważny i taki szlachecki. Szlachectwo było chyba jakąś chorobą genetyczną gorszącą ludzi, a ja... Czyżbym była o to zazdrosna? O to, że on gdzieś tam w tej chwili przebywał ze swoją żoną?
Pokręciłam głową i spojrzałam na Michaela zbita z tropu.
Z Ministerstwa? Ciekawsze? Ostatnio kompletnie nie wiem, co oni tam wymyślają. Zawsze Frederick przekazywał mi wszelkie nowinki z Ministerstwa Magii – odparłam. Westchnęłam ciężko, kiedy przed moimi oczami stanął jego roześmiany portret. – Brakuje mi również czasu na plotkowanie z pacjentami... Pracoholiczka ze mnie w ciągu dalszym. Ogłosili coś ciekawego? – zapytałam i kiwnęłam ręką na kelnera, który okazał się być kolejnym znajomym. Zamówiłam u niego herbatkę, gdyż chłodny i nieoczekiwany prysznic sprawił, że było mi nieco zimno. Tak miało być lepiej dla zdrowia. Czułam to.
Wspominałam ci, że myślę otworzyć własną cukiernię? Nadal nie jestem do tego przekonana, choć bardzo bym chciała... Musiałabym zrezygnować z nadgodzin w szpitalu, ale dzięki dochodom z cukierni mogłabym uszczęśliwiać dzieciaki w szpitalach. Biedactwa non stop siedzą w tych smutnych murach i chorują – dodałam nieco niepewna, co do tematu cukierni, zaś jak najbardziej zdeterminowana, jeśli chodziło o te maleństwa. Kawałek ciasta choćby raz na tydzień zmieniał ten smutny obrazek w coś pięknego. I wartego walki.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   22.01.16 18:08

Były takie chwile, kiedy sam tęsknił za przeszłością, może nie tyle samym dzieciństwem, co młodością, kiedy wszystko wydawało się dużo prostsze, zaś bagaż doświadczeń był znacznie mniejszy. Kiedy najpoważniejszym problemem była nauka i zastanawianie się, co robić po ukończeniu szkoły i nie musiał drżeć w strachu, że coś złego stanie się z jego córką. Na punkcie jej bezpieczeństwa niemal miał obsesję, w końcu dawno temu obiecał żonie, że zrobi wszystko, żeby dobrze się nią zająć. Nie lubił łamać danego słowa, a ta obietnica była dla niego wyjątkowo ważna.
Michael zawsze był jakby poza tym wszystkim. Już w Hogwarcie pojął, że był traktowany inaczej, przez wielu uważany za zwykłego szlamę, który nigdy nie powinien znaleźć się w szkole magii. Później stopniowo oswoił się z tym i dawno już nauczył nie przejmować uwagami na swój temat, aczkolwiek często wydawało się go drażnić to, że czystokrwiści tak często stali ponad zasadami i mieli zwyczajnie łatwiej w wielu kwestiach. Było to szczególnie uciążliwe w ministerstwie, gdzie te nierówności szczególnie rzucały mu się w oczy, nawet jeśli zazwyczaj były starannie zawoalowane. Zawsze chciał być sprawiedliwy i uczciwy, ale to się na nim zemściło i sam został zmuszony do odejścia właśnie z powodu tego typu sytuacji. Teraz uważał, że może dobrze się stało, bo w tamtym okresie, tuż po utracie żony i zostaniu samotnym ojcem, był w kompletnej rozsypce i ta praca tylko pogorszyłaby jego stan, skupił się więc na zaklęciach i opiece nad Meagan.
- Cóż, zawsze lepiej wiedzieć, co się dzieje, nawet jeśli nie wszystko musi się nam podobać – wyjaśnił jej, znowu wracając myślami do przeszłości. – Zwłaszcza ostatnio. Po tym, co się działo na Pokątnej, wolę mieć oczy i uszy szeroko otwarte.
Zdecydowanie nie miał ochoty przez jakąś błahostkę czy niewiedzę o czymś istotnym narobić sobie problemów. Tak więc, starał się zachować czujność.
Patrzył, jak kobieta także zamawia dla siebie herbatę. Był zdania, że przyda jej się chwila odpoczynku; wiedział, że lubiła swoją pracę, ale czasem faktycznie miała tendencję do brania na siebie zbyt wielu obowiązków. Może miało to coś wspólnego także z jej samotnością? Sam w końcu też przez to przechodził, uciekał w obowiązki, żeby nie myśleć o pustce, jaką odczuwał w swoim życiu odkąd umarła Annabeth. Przypuszczał, że Cynthia mogła czuć się podobnie i praca pozwalała nie myśleć tyle o jej mężu.
- To całkiem dobry pomysł – podsumował; w końcu sam lubił jej wypieki, uważał, że miała do tego talent, i Meagan też zawsze je lubiła. – Ale jesteś pewna, że dałabyś radę z tyloma obowiązkami? Praca, i jeszcze zajmowanie się cukiernią... – W jego oczach pojawiła się troska, choć samą inicjatywę pomocy chorującym dziecom uważał za bardzo dobrą. – Ale jeśli tak, to czemu nie? Myślę, że twoja cukiernia cieszyłaby się sporym zainteresowaniem. Nikt nie oprze się dobrym słodyczom. Myślałaś o ulicy Pokątnej czy raczej pozamagicznej części miasta?
Nawet Michael by się nie oparł, mimo że przecież był dorosłym facetem. Nie stronił jednak od słodkich przysmaków.


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   27.01.16 20:45

|hyhyhy uwaga! nie czytałam tej paplaniny drugi raz Very Happy

Zanotowałam w swojej głowie, by dowiedzieć się co nieco o tych rewelacjach na Pokątnej, ale by też być na bieżąco z nowinkami wprowadzanymi przez Ministerstwo Magii. Jako przykładny obywatel społeczności czarodziejskiej powinnam dbać o dobry wizerunek i nie dawać innym powodu do niezadowolenia, aresztowani czy coś. Co powiedzieliby moi przełożeni, gdybym była kryminalistką mającą w głębokim poważaniu zmiany zachodzące w prawie i same prawo.
Uśmiechnęłam się nieco zmęczona, kiedy moje wypieki po raz kolejny zostały skomplementowane. Właśnie takie opinie ludzi utwierdzały mnie w przekonaniu, że w dzisiejszych czasach przydałyby się moje wypieki na poprawę humoru oraz wizerunku tego mrocznego świata. Miałam okazje już niejednokrotnie przekonać się o tym, że słodkości naprawdę rozświetlały mrok i wprowadzały do życia niesamowicie piękne barwy w postaci śmiechu i zabawy – mówiłam tu między innymi o dzieciach, chociaż również dorośli, w tym Deimos, potrafili się na drobną chwilę zamienić w te mały łobuzy i radością rozkoszować każdym kęsem. To było niczym nowy rodzaj magii, który dotychczas nie został w żaden sposób zaklasyfikowany.
Musiałabym zrezygnować z nadgodzin. Może nie w zupełności, ale... I pewnie zmniejszyć pracę o jeden etat. Aktualnie ciągnę dwa. Głównie dwa... Nie zawsze – stwierdziłam niezadowolona. Nie uśmiechało mi się rezygnować tak bardzo z pomocy innym. Obawiałam się, że przez ten cały pomysł z cukiernią, wiele osób straci szanse na zdrowie i szczęście, bo ja postanowię inaczej niż dotychczas, bo nie otrzyma pomocy na czas. Uzdrowicieli ponoć brakowało...
Nie wiem, czy powinnam rezygnować z tych dodatkowych godzin. Pomogłam naprawdę wielu ludziom... Co z resztą? Musieli otrzymać pomoc... Byłam doświadczona po tych kilku latach posługi. Nie to, co stażyści, choć i ci są doskonali i w sposób dosyć lekki wkręcają z uzdrowicielski tryb życia – przyznałam dumna, popijając z lubością przyniesioną herbatę. Była taka cieplutka i milutka. Rozgrzewała mnie od środka.
Na razie nie zastanawiałam się nad tym, ale chyba wolałabym coś na ulicy Pokątnej. Nie chciałabym uczynić żadnego błędu w dzielnicy mugolskiej, a wiesz, jaka ja jestem roztrzepana, nieostrożna... Sama nie wiem. Najchętniej rozpieszczałabym wszystkim podniebienia oraz poprawiała całemu światu humor, ale tak się chyba nie da na większą skalę, zwłaszcza, że nie zamierzam rezygnować z pracy w Świętym Mungu. – Pokiwałam głową, potwierdzając te słowa. Kiedy myślałam o ograniczeniu pracy w szpitalu, cały ten pomysł z cukiernią bladł, kiedy serce niemal się wyrywało do masowego wypiekania. Najlepiej byłoby, gdybym mogła się rozdwoić.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   29.01.16 19:13

Zamyślił się na moment, upijając łyk swojej herbaty. Naprawdę lubił słodycze i ciasta. Jego matka i siostry także potrafiły piec naprawdę fantastyczne rzeczy. Michaelowi niestety nie przypadł w udziale taki talent; potrafił ugotować samodzielnie niezbyt skomplikowany obiad, ale większość ciast zwyczajnie psuł i kiedy chciał uszczęśliwić siebie lub Meagan czymś słodkim, prosił o pomoc kogoś z rodziny.
- Sama musisz zdecydować, ile jesteś w stanie na siebie wziąć – rzekł, choć miał wrażenie, że Cynthii trudno było zachować pełen obiektywizm i dlatego tak mocno angażowała się we wszystko, co robiła. – Pomyśl nad tym wszystkim na spokojnie. Rozważ wszystkie za i przeciw, a potem spróbuj jakoś rozwiązać tę kwestię.
Posłał jej ciepły, pokrzepiający uśmiech.
- Pokątna brzmi sensownie. Tam zawsze są tłumy czarodziejów i z pewnością wielu potencjalnych chętnych na coś słodkiego. W końcu kto nie lubi chwili relaksu po pracy? – Sam to uwielbiał. Wieczorami w Hogwarcie często prosił jednego ze szkolnych skrzatów o podrzucanie mu smakołyków prosto do gabinetu. Niedługo to chyba będzie się turlać na zajęcia zamiast normalnie chodzić, jak dalej będzie tyle jadł. Chyba powinien coś z tym zrobić. – Możesz też pomyśleć o kimś do pomocy w kawiarni, dużo młodych osób szuka pracy w obrębie magicznej dzielnicy. Myślę, że to by było dobrym rozwiązaniem, abyś mogła nadal wykonywać swoje obowiązki uzdrowicielskie – podsunął jej chwilę później, ciekaw, jak zareaguje na taką propozycję, według niego całkiem sensowną.
- Ale najważniejsze, że wszystko układa się u ciebie w miarę pomyślnie – podsumował, patrząc na nią lekko z ukosa, wciąż uśmiechnięty i zrelaksowany, w końcu mimo sympatii do Hogwartu i do swojej pracy lubił się czasem stamtąd wyrwać.


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   31.01.16 0:26

Za i przeciw? – pomyślałam, zdmuchując z twarz zagubiony pukiel włosów. Powinnam chyba coś z nimi zrobić, ale żal mi było je ścinać, zaś me upięcia nie miały szans przetrwać całego dnia w pracy. Ponadto odchodziłam od tematu, schodząc na inny, mniej kłopotliwy, wygodniejszy, który nie miał priorytetu, który wcale nie był istotony.
Nie miałam pojęcia, jak miałabym to rozważyć. Przerastało mnie to, gdyż brak czasu opowiadał się przeciwko otwieraniu cukierni. Nie chciałam zrezygnować z pomocy innym, rezygnować z dodatkowej zmiany, nadgodzin... Tego wszystkiego. Utrzymywałam zdanie, że jestem im potrzebna, że powinnam tam być niezależnie od tego, co wydarzy się złego w moim własnym życiu. Musiałam, bo robiłam coś, co nie cierpiało zwłoki. Byłam istotna i strasznie zapracowana. Czułam się zmęczona tym całym ganianiem dzień w dzień po szpitalu, me serce wyrywało się do przeżywania przygód na własnej skórze, nie zaś tych opowiadanych w szpitalu czy na takich drobnych spotkaniach raz na jakiś czas z kimś znajomym. Na przykład z Michaelem. Po wszystkim mieliśmy się rozdzielić, a ja znów miałam wrócić do ciągłego myślenia o potrzebujących, o ile można to było nazwać powrotem. Ja non stop tam byłam i się martwiłam, i zastanawiałam, czy przypadkiem ta dziewczynka, którą dziś przynieśli, nie potrzebowała może eliksiru...
Wyrwanie się na szpitala... Może nie wyrwanie, ale odpoczęcie. Drobne. Zmienianie otoczenia jednego dnia. Raz tu, raz tu. Wypiekanie słodkości, które mnie relaksowało, rozdawanie ich dzieciom, rozmawianie z ludźmi i od czasu do czasu flirtowanie z nieznajomymi i bardziej znajomymi, a przede wszystkim ja za ladą w słodkim fartuszku – pragnęłam tej wizji i miałam wrażenie, że to bardzo samolubne. Bardzo. Nie powinnam.
Znaczy... Dobra znajoma zaoferowała się, że mi pomoże w razie potrzeby. Z pewnością niejedna para rąk się przyda, jeśli zjednam sobie czarodziejów – przyznałam nieskromnie, bardziej rozmarzona niż myśląca poważnie o tym wszystkim, choć wizja ta wyrywała się w moim sercu do wprowadzenia w życie. Serce również chciało zostać w szpitalu, kiedy głowa myślała o pacjentach tam będących.
Mruknęłam jedynie w odpowiedzi na kolejne słowa, gdyż ma głowa chciała eksplodować, wyemigrować z dala od tej wewnętrznej walki.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   05.02.16 9:13

Michael na swój sposób także lubił być istotny. Dlatego właśnie po kilku latach siedzenia w domu i utrzymywania się z pisania artykułów do czasopism naukowych, postanowił podjąć pracę w Hogwarcie. Chciał robić coś pożytecznego, nie tkwić w miejscu, choć przecież i w tym okresie był kimś istotnym – przynajmniej dla swojej córki, której musiał poświęcać jak najwięcej czasu, skoro mieli tylko siebie. Dopiero, gdy była troszkę starsza, na tyle, by umieścić ją w domu jego siostry, mógł pomyśleć o znalezieniu sobie konkretnej pracy. Bo czuł, że jeszcze trochę i dosłownie by go rozniosło, nie był stworzony do siedzenia w domu, choć oczywiście dla Meagan był zdolny do każdego poświęcenia, byle tylko była szczęśliwa.
Dlatego też rozumiał potrzeby Cynthii. Nie zamierzał jej potępiać za to, że chciała czuć się istotna i potrzebna, choć przecież była, wielu z pewnością doceniłoby jej zaangażowanie. Ale przecież każdy miał swój kres wytrzymałości i potrzebował odrobiny odpoczynku i relaksu. Gdyby on miał być przez cały rok dzień w dzień zamknięty w Hogwarcie bez możliwości opuszczania go na weekend, mimo całej sympatii do starego gmaszyska i do swojej pracy, oszalałby z frustracji.
- To bardzo dobrze – stwierdził. – Przynajmniej w razie czego nie zostałabyś z tym sama. Czas pokaże, co z tego wyjdzie, choć oczywiście życzę ci, by było po twojej myśli.
Zerknął przelotnie w okno.
- Swoją drogą, czy opowiadałem ci, że Meagan zaczęła w tym roku naukę? – zapytał nagle. Jak przystało na dumnego tatuśka, lubił chwalić się przed znajomymi postępami swojego oczka w głowie. – Ma dopiero dziesięć lat, ale w Beauxbatons zaczynają edukację rok wcześniej. Tęsknię za nią, zobaczymy się dopiero w święta, ale regularnie przysyła mi listy i opowiada o szkole i lekcjach.
Uśmiechnął się z nieskrywaną dumą. Jednak była to dla niego pierwsza aż tak długa rozłąka z córką, więc to oczywiste, że mu jej brakowało... Może nawet to on bardziej potrzebował jej obecności, niż ona jego?


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   08.02.16 21:46

W głębi serca wierzyłam, że jakoś uda mi się pogodzić obie kwestie, że w sensie pracę w szpitalu z prowadzeniem cukierni. Co prawda wtedy nie będę miała za wiele czasu wolnego dla siebie, ale spełnienie jednego z marzeń, które od zawsze gdzieś tam kłębiło się w mojej głowie... To było coś, co zapierało mi dech w piersiach, kiedy ważyłam się o tym pomyśleć na poważnie. Podobnie teraz. Zapierało dech w piersiach i jednocześnie wprowadzało do mego serca strach, obawę, że jednak nie sprostam temu rozer... Phi! Ja miałabym nie dać rady? Byłam Cynką Vanity! Twardszej baby nie wyróżnicie!
Nabrała wiatru w skrzydła. Mogłam lecieć niezrażona, pewna siebie i niezwyciężona.
Na Merlina! Wysłałeś ją aż do Beauxbatons? Skąd ten pomysł? – zapytałam zaskoczona tą decyzją. Byłam przekonana, iż Michael wyśle ją do Hogwartu, żeby mieć ją na oku, by dorastała tam, gdzie my, by poznała uroki Hogwartu.
Nie wyobrażałam sobie dzieciństwa nigdzie indziej niż w hogwarckich murach. To jawiło mi się jako normalność, jako coś, co było aż nazbyt oczywiste... Dzieciństwo w Hogwarcie! – pomyślałam, kiwając w zamyśleniu głową i wspominając te wszystkie dni, kiedy byłam młoda, beztroska i taka silna. Nigdy nie zapomnę tych wszystkich meczów, w których dałam niejednemu uczniowi w kość, ani kłótni o czystość mej krwi. Wtedy też potrafiłam dać w kość...
I jak? Podoba jej się tam? Oni tam ich chyba uczą różnych artystycznych rzeczy, prawda? Ma lekcje tańca, śpiewu, malarstwa? Jestem ciekawa jak to jest... Używają jakiejkolwiek magiina tych przedmiotach czy edukują się jak normalni ludzie, czyli mugole. Miałam okazję obserwować przypadkiem naukę tańca i to było coś niesamowitego – przyznałam zauroczona wizją, iż panienka Tonks w przyszłości będzie uwodzić mężczyzn ze sceny, zaś jej tatuś będzie patrzył z boku na tych wszystkich nicponi i ich wyławiał wzrokiem, by co nieco z nimi uzgodnić na boku. Ciekawe, czy zrobiłaby karierę jedynie w Anglii czy stałaby się gwiazdą międzynarodową... I co by robiła...?
Pokochała już jakieś zajęcia? – zapytałam ciekawa. Właściwie non stop wyciekała ze mnie ciekawość niczym woda ze źródełka.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   10.02.16 15:09

Sączył z uśmiechem swoją herbatkę. W którymś momencie postanowił także zamówić jakiś słodki deser, bo po tej rozmowie o cukierni i ciastach nagle przyszła mu na takowe ogromna ochota.
- Skusisz się? Ja stawiam – zaproponował, dla siebie zamawiając duży kawał ciasta czekoladowego z bitą śmietaną i polewą. Nie obchodziło go, że większość czarodziejów w pomieszczeniu raczej wolała skusić się na rozmaite trunki niż słodkie przekąski. Chciał po prostu zrobić przyjemność sobie i Cynthii, jeśli oczywiście miała ochotę. Nie wątpił, że była silna i twarda, i ceniła sobie niezależność.
- Zaważyły na tym względy jej bezpieczeństwa – wyjaśnił. Oczywiście, że bardzo żałował, że jego córka nigdy nie pozna uroków Hogwartu, który sam tak dobrze wspominał. Ale w sytuacji z Grindelwaldem bał się jej tam wysłać, nie chciał, by w razie jakiegokolwiek jego potknięcia zły czarownik użył jego córki, żeby utrzymać go w ryzach. Mówiąc dalej, ściszył znacząco głos. Na wszelki wypadek. – Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby w wyniku jakiegoś mojego błędu coś jej się stało. W Beauxbatons powinna być bezpieczna, z daleka od... tego wszystkiego. Tęsknię za nią i żałuję, że nie mogę mieć jej obok siebie w Hogwarcie, pokazać jej wszystkich jego wspaniałości... Ale tak będzie lepiej.
Westchnął, pocierając dłonią pokryty jednodniowym zarostem policzek. Niedługo później postawiono przed nimi zamówione słodkości, które nieco oderwały go od tych ponurych rozważań o rozmaitych niebezpieczeństwach i lękach o delikatną istotę, którą poprzysiągł chronić za wszelką cenę, trzymając za rękę umierającą Annabeth. Dlaczego życie musiało stawiać przed nim takie dylematy? Już od dłuższego czasu podskórnie czuł, że coś się szykowało, co tylko utwierdzało go w przekonaniu, że postąpił słusznie w kwestii wysłania córki za granicę. Może nawet coś gorszego, niż przejęcie Hogwartu przez Grindelwalda?
- Na razie wygląda na to, że jest zadowolona, choć pisze do mnie i do swojego dziadka, że za nami tęskni – rzekł z uśmiechem. – Mają normalne zajęcia magiczne, jak w Hogwarcie, ale także przedmioty artystyczne. Meagan zawsze lubiła rysować i śpiewać, myślę, że na pewno znajdzie coś dla siebie. W listach często przysyła mi swoje rysunki. Jak na ten wiek, jest całkiem utalentowana, chyba ma to po Annabeth, bo na pewno nie po mnie.



Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   15.02.16 18:12

Ależ oczywiście – odpowiedziałam entuzjastycznie. Jeśli chodziło o ciasta czekoladowe, nigdy nie przeszłabym obok nich obojętnie. Podobnie było z szarlotkami, szczególnie z tymi ze szczyptą cynamonu – te chyba zajmowały pierwsze miejsce w moim życiu już na wieczność. Ponadto lubiłam sprawdzać, czy inni cukiernicy nie dodają czegoś nowego do swoich receptur... Nieco sama lubiłam eksperymentować. Czasami wchodząc z pomysłami na groźne tereny.
Nie śmiałam jednak sądzić, iż w Hogwarcie naprawdę może być niebezpiecznie. Czyżby chodziło o tego całego Grindelwalda? Chyba dosyć często o nim szemrano. Szemrano, nie mówiono. To nie sprawiedliwe, że nie można było czuć się bezpiecznie w szkolnych murach, bo jakiś czarnoksiężnik miał przerost ambicji nad rozumem. Ktoś w końcu powinien coś z nim zrobić, zamiast skomleć bezgłośnie w cieniu.
Nie można nic z tym zrobić? – zapytałam niepocieszona przyciszonym głosem. Wyobrazić sobie Hogwartu w takiej sytuacji nie potrafiłam. – Z pewnością można jakoś zepchnąć go ze stanowiska... – stwierdziłam pewna siebie. Do krzesła dyrektora raczej nie został przyklejony, a nawet jeśli został, to można go było wyrzucić z krzesłem, prawda? Zainwestuje się w nowe. Najlepiej chyba będzie, jeśli sama osobiście podciągnę rękawy i tam sobie wpadnę z nim pogadać. Byłam przekonana, że mała Tonks pokocha Hogwart równie mocno, co ja... A tu Hogwart, mój drugi dom, okazuje się być miejscem niebezpiecznym. To godziło w moje serce.
Westchnęłam ciężko, kiedy podano nam porcje ciast. Skosztowałam kawałek ciasta czekoladowego i moja umęczona dusza przeniosła się do kompletnie innego świata. Mimo to i tak uważałam, że można by się pozbyć tego całego Pana Tyrana ze szkoły.
To świetnie, że jej się tam podoba. Szkoda jednak, że tęsknicie za sobą... Przyjedzie dopiero na święta, tak? – dopytałam niepewna, czy przypadkiem mi już tego nie wspominał. – Jak już zostanie malarką, z wielką przyjemnością kupię jej dzieło. Ba! Koniecznie będę musiała coś kupić! Możesz jej o tym napomknąć w liście – przyznałam. Dawno sama nie wiedziałam tej pannicy. Pewnie urosła.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   20.02.16 14:12

Nie zdziwił się, że nie potrafiła odmówić. Kto by się oparł pokusie skosztowania ciasta czekoladowego? Na pewno nie Michael. I pewnie nie Cynthia. Ale jak będzie się tak często obżerał łakociami, to faktycznie niedługo zacznie się toczyć jak piłeczka, i uczniowie będą mieć niezły ubaw, gdy będzie wtaczał się do klasy, być może klinując w drzwiach? Na to wyobrażenie mimowolnie parsknął śmiechem.
Po chwili jednak znowu spoważniał.
- Niestety, chyba raczej nic nie da się zrobić. Skoro nawet ministerstwo nie... – urwał jednak. To nie był temat na spokojną rozmowę przy herbatce i cieście. Zdecydowanie nie. Nawet, jeśli jemu też było bardzo ciężko ze świadomością, że Hogwart, do którego przyszedł jako nauczyciel, nie był tym samym, bezpiecznym miejscem, które pamiętał z czasów młodości. Teraz nawet nie miał odwagi posłać tam własnego dziecka, choć tak żałował, że nie może wypatrywać córki wśród uczniów, a jedyny kontakt z nią miał przez listy. Cóż poradzić? Musieli jakoś z tym żyć.
- Tak, z pewnością wróci. Spędzimy święta wspólnie, być może z rodziną mojej żony – rzekł; jego teść, z którym razem pracował w Hogwarcie, zaproponował mu coś takiego i Michael uważał, że to dobry pomysł. – Oczywiście, przekażę jej twoje słowa, na pewno się ucieszy... I poczuje się zmotywowana, żeby jeszcze bardziej się starać.
Mrugnął do Cynthii, znowu wracał mu dobry humor, a ciasto, które systematycznie podjadał, jeszcze bardziej wprawiało go w wesołość.
- Chyba musisz mnie kiedyś nauczyć piec, kiedy oboje będziemy mieć dużo wolnego czasu – dodał więc, parskając cichym śmiechem. – I może uda ci się kiedyś w jakiś weekend wyskoczyć do Hogsmeade? Moglibyśmy razem powspominać stare, dobre czasy.
Ciekaw był, jak zareaguje na taką propozycję.


Powrót do góry Go down
Cynthia Vanity
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 http://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 http://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 http://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 http://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
33
Półkrwi
Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
7
5
0
8
1
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   27.02.16 18:18

Faktycznie zbliżały się święta – przypomniałam sobie zaskoczona, że jeszcze tylko zaledwie dwa miesiące dzieliły nas od świąt... I z pewnością ten czas miał upłynąć bardzo szybciutko. Zawsze tak było, a teraz... Teraz miałam mieć pewnie dużo pracy przed świętami, jeśli jednak zdecyduję się otworzyć cukiernię. I dobrze, nie będę musiała zajmować się dokładnym sprzątaniem mieszkania, bo będę miała jako takie usprawiedliwienie – wypiekanie, masowe wypiekanie! Nie przepadałam za sprzątaniem, więc koniecznie musiałam ją otworzyć, mimo wątpliwości związanych z ograniczeniem pracy w szpitalu.
A święta? W święta nie miałam pojęcia, co ze sobą zrobię. Może ponownie gdzieś polecę... Może do dawnego domu? To byłaby świetna okazja na odwiedzenie grobu rodziców oraz mojej Mistrzyni. Mogłabym jej ponownie podziękować za lekcje pieczenia i za księgę z przepisami.
Tak, możesz jej wspomnieć jeszcze, że będę miała zamówienie specjalnie. Zapewne ucieszyłaby się, gdyby jej prace zdobiły ściany cukierni... Ale to, jeśli w końcu się zdecyduję. Bardzo mnie kusi ta wizja... Pomyśl, ja i wypiekanie na szeroką skalę – przyznałam, kiwając głową z radością i fascynacją. – I to bardzo miło z ich strony. Z tym zaproszeniem. Chyba dobrze się dogadujecie, prawda? Ja ostatnio rzadko widuję rodzinę mojego męża, ale to głównie z powodu braku czasu. Może faktycznie za dużo pracuję? – przyznałam zadumana, a mimo to szczęśliwa. Cieszyłam się, że na świecie dzieje się również coś dobrego i ludzie nie są zamknięci na innych. Dzięki temu mogłam przetrawić kilka niezbyt uprzejmych jednostek w społeczności czarodziejskiej.
Hahaha. Ależ oczywiście! W sumie jeszcze nigdy nie miałam okazji z nikim nic piec, jeśli nie liczyć tej mugolskiej kobieciny, o której ci niegdyś opowiadałam jeszcze w Hogwarcie. Nie wiem, czy ją pamiętasz. Nauczyła mnie piec... To było tak dawno temu. Nie do pomyślenia! – Pokręciłam głową, konsumując leniwie ciasto. Miało raczej tradycyjny przepis, przynajmniej tradycyjny dla tego miejsca. Bywałam tu dosyć często i chyba znałam tu wszystkie podawane ciacha.
Hogseade brzmi ciekawie, o ile uda ci się mnie odciągnąć po raz kolejny od szpitala – przyznałam żartobliwie z kawałkiem ciasta w ustach. Zaśmiałam się z powodu tego dziecinnego zachowania.
Dawno mnie tam nie było. Musimy tam wpaść w poszukiwaniu słodyczy. Potem poukrywamy je wszystkie pod łóżkiem w pudełkach po butach – zaśmiałam się złowrogo, spiskując jak na rasowego uczniaka z Hogwartu przyznałam. – Jeszcze piwo kremowe... Musimy przemycić zapas piwa kremowego – dodałam, zastanawiając się, czy nie powinnam przypadkiem wymyślić jakiegoś przepisu z tym oto legendarnym alkoholem. Każdy znał piwo kremowe. Poniekąd to smak dzieciństwa.




» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Powrót do góry Go down
Michael Tonks
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://www.morsmordre.net/t1856-michael-tonks http://www.morsmordre.net/t2738-poczta-michaela http://www.morsmordre.net/t1895-michael http://www.morsmordre.net/f213-lavender-hill-124 http://www.morsmordre.net/t2154-michael-tonks
nauczyciel zaklęć
35
Mugolska
Wdowiec
...
15
24
0
0
5
0
2
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   03.03.16 15:05

- Oczywiście, napiszę jej o tym – rzekł, wyobrażając sobie, jaką sprawi frajdę Meagan, pisząc w liście, że jego dobra znajoma interesuje się jej pracami. – I kiedy już otworzysz cukiernię, pewnego dnia przyjdziemy razem skosztować twoich smakołyków.
Był pewien, że jego córka także przyjmie to z entuzjazmem.
- Myślę, że tak. Choć Annabeth niestety już z nami nie ma – przez jego twarz przemknął cień, ale mimo to ciągnął dalej: – Nadal utrzymujemy kontakt z jej bliskimi. Tym bardziej, że pracuję razem z jej ojcem. Widujemy się właściwie codziennie, ciężko byłoby się unikać.
Zjadł kolejny kawałeczek ciasta.
- To może być ciekawe doświadczenie. Choć od razu uprzedzam, że chociaż opanowałem umiejętności gotowania, z pieczeniem wychodzi mi naprawdę różnie – dodał z rozbawieniem. – I chyba faktycznie pamiętam tę opowieść. Zdumiewające, jak to czasem jest, że tak dobrze zapamiętujemy te przyjemniejsze wydarzenia z przeszłości, jednocześnie mając tendencję do marginalizowania tych mniej przyjemnych.
On również pamiętał z młodości przede wszystkim te wspomnienia, które się czymś wyróżniały. Bo o ile większość zwykłych dni z czasem zaczynały się ze sobą zlewać i trudno było sprecyzować, co kiedy dokładnie miało miejsce, i zazwyczaj nie rozmyślał zbyt wiele o tych wszystkich zwyczajnych dniach, tak wszystkie ważne wydarzenia pamiętał bardzo dokładnie.
- W takim razie muszę spróbować. Może kiedyś znowu mi się poszczęści, że trafię na twój wolny dzień. – Lubił Hogsmeade, zawsze kojarzyło mu się w bardzo pozytywny sposób, i ostatnimi czasy bywał w nim regularnie, czasami po jakieś konkretne sprawunki (np. artykuły piśmiennicze, czy słodycze dla siebie lub do wysłania córce), a czasami tylko po to, by pospacerować i powspominać. – Słodycze w Miodowym Królestwie są równie rewelacyjne, jak za naszych czasów, nawet powymyślali kilka nowych rodzajów. Musisz koniecznie ich spróbować. Piwa kremowego również, nadal cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. To się chyba nigdy nie zmieni.
Porozmawiali jeszcze trochę, głównie o czasach Hogwartu, szkolnych wyjściach do wioski oraz innych przygodach z czasów młodości, co było przyjemniejsze, niż roztrząsanie teraźniejszych problemów. Ale później niestety Michael zorientował się, jak dużo czasu minęło, a przecież oboje mieli swoje obowiązki. Było to jednak bardzo przyjemne popołudnie, więc z uśmiechem pożegnał się z Cynthią i zapewnił, że jeszcze muszą to kiedyś powtórzyć. A później opuścił lokal i zdeportował się do swojego domu na przedmieściach.

| zt.


Powrót do góry Go down
Cassian Morisson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t2183-cassian-t-morisson#33199 http://www.morsmordre.net/t2797-whisky#45280 http://www.morsmordre.net/t2247-witaj-w-piekle#34028 http://www.morsmordre.net/f225-blackhorse-lane-13-5 http://www.morsmordre.net/t2795-cassian-tobias-morisson#45256
UZDROWICIEL ODDZ. URAZÓW POZAKLĘCIOWYCH
33 LATA
Mugolska
Wdowiec
I will not budge for no man’s pleasure, I
3
5
9
16
0
1
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   19.05.16 14:40

6 grudnia
Cassian w typowy dla siebie sposób wdał się w bójke, ale Cassian nie byłby sobą, gdyby wdał się w nią z kimś sobie równym. Cassian musiał dostać po pysku, bo Cassian lubił czuć rękę boską na pysku. Cassian wtedy mógł siąść pod ścianą na środku ulicy, wyciągając lekceważąco nogi przed siebie przed jakimś pubem, którego nazwy nie mógł teraz odczytać, bo zapuchnięte oko widziało ledwie wyciągnięte na długość ręki dłonie. Cassian musiał kazać przeskakiwać damom nad jego nogami, chociaż większość z nich wolała go obejść. Wpatrywał się w swoją zakrwawioną dłoń. Kostki miał całe poobdzierane, kciuk najpewniej wyłamany, bo przeciwnik miał twardą szczękę. Cassian oczywiście nie używał magii leczniczej. Magia lecznicza była dla słabych, dla tych, których opatrywał w Mungu i on nie chciał zniżać się do ich poziomu. Oparł się zrezygnowany czerepem za sobą, wyciągając fajkę, a że ta wypadła spomiędzy sztywnych palców, spadła na zimny, obłocony deszczem w zimie bruk, to Cassian wyciągnął sobie kolejną, podsuwając paczkę pod nos, żeby w tej niewielkiej odległości od ust, wcisnąć sobie zwitek tytoniu pomiędzy wargi. Spróbował odpalić go różdżką, ale obolały zwichnięty nadgarstek nie chciał współpracować. Spróbował wysunąć papierosa trochę w przód, poruszając wargami i:
Kurwa Ciebie, jebana mać! — warknął bo kolejna fajka spadła obok jego nóg. Nie miał nawet ochoty się po nią schylać. Ktoś się obok niego zatrzymał. Uniósł podbródek, marszcząc niechętnie brwi.
Przecież nie ty, do stu piekieł, co się lampisz?
I Cassian nie miał szczęścia, bo Cassian nie wiedział, że mówi do Minnie. Cassian ogarnął to za późno. Splunął krwią na ziemię obok, nastawiając się poważniej do rozmowy, bo trzeba było przechodnia zmanipulować do podania i podpalenia mu fajki, skoro już tu stanął i przeszkadza. Kiedy obraz mu się wyostrzył, dostrzegł piękne, jasne włosy opadające na młodzieńcze ramionka i:
O ja pierdolę — wyrwało mu się, bo nie miał nic inteligentniejszego do powiedzenia. Syknął i prychnął i cmoknął niezadowolony, bo w obliczu takiej wiązanki słów, nie miał innych, które miałyby zmyć pierwsze wrażenie.
Minerwo — powitał ją oficjalnie, próbując nawet wstać, ale jak tylko podniósł zad powyżej poziomu swoich kolan, zsunął się znów bezwładnie na bruk. — To ja sobie tu klapnę.




I don't want to understand this horror
There's a weight in your eyes

I can't admit

Everybody ends up here in bottles



Powrót do góry Go down
Minnie McGonagall
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t1950-minerwa-mcgonagall http://www.morsmordre.net/t1967-niktymene#27808 http://www.morsmordre.net/t1966-minnie http://www.morsmordre.net/f264-maxwell-lane-17 http://www.morsmordre.net/t3213-minnie#53350
kariera naukowa
20
Półkrwi
Panna
Be careful as you go,
cos little people grow.
10
5
0
0
23
0
9
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   26.05.16 19:14

To był naprawdę parszywy dzień. W jej badaniach znaleziono dosłownie masę błędów, gdzie miała głowę, kiedy liczyła ostatnie tabele? O czym myślała? Dobre dwa tygodnie pracy poszły całkowicie na marne, choć najgorszy w tym wszystkim musiał być zawód profesora Bartiusa, niewyartykułowany, naturalnie, jak zawsze, ale Minerwa była przekonana, że wyczytała go z jego oczu. Była zbyt dobra, żeby robić tak pospolite błędy. Wiedziała zbyt dużo, żeby w ślepy zaułek tak prosto. Na dodatek rozpadał się paskudny deszcz, a ona nie miała nic, co by ją przed nim ochroniło. Nie mogła rzucić zaklęcia między mugolami. Deszcze strugami spływały po jej złotych włosach, a mokre ubrania nieprzyjemnie ciążyły przy każdym kroku przemoczonych czółenek.
Szła przed siebie, przyciskając do piersi czerwoną teczkę wypełnioną papierami, w większości już nieważnymi, wypełnionymi jej zapiskami badawczymi, zamyślona nad wydarzeniami ostatnich dni, w pierwszej chwili nie dostrzegając, że bluzgi, które słyszała, pochodziły od znajomego czarodzieja.
Zwróciła ku Cassianowi zielone spojrzenie dużych oczu, w pierwszej chwili nie rozpoznając w nim twarzy mężczyzny poznanego na spotkaniu Zakonu Feniksa. Odruchowo ścisnęła między palcami pierścień pozostający dla niej symbolem tamtego dnia, symbolem tajemniczego Zakonu. Cassian wydawał się wyglądać jeszcze gorzej, niż wtedy, był pijany - znów - bez wątpienia. Na dodatek był pobity i z jakiegoś powodu Minerwa podejrzewała, że tym razem nie zrobili tego funkcjonariusze Ministerstwa Magii.
- Och - odparła, jak zwykle, kiedy go widywała, przenosząc spojrzenie z jego twarz na szyld znajdującego się nieopodal pubu. Roztańczony Czart, nazwa wydawała się wymowna, podobnie jak hałasy dobiegające zza okien. Minerwa nigdy nie była w środku, ale domyślała się... jakości oraz specyfiki lokalu. Czy ten dzień mógł być gorszy? Puściła przekleństwa mimo uszu, wzdychając ciężko i w duchu prosząc Merlina o siły na ten wieczór. - Chociaż tyle, że to nie ja - stwierdziła w końcu bez zastanowienia, jeśli będzie witał przechodniów w podobny sposób, co ją, to w krótkim czasie ktoś podbije również jego drugie oko, obserwując jego zmagania z grawitacją i próby wstania na nogi. Jeszcze raz niepewnie spojrzała przez szybę do wnętrza pubu. Może mieli w środku kominek? Umyślnie przydepnęła papierosa, który wypadł mu z ust i niepewnie wyjęła z torebki przewieszonej przez ramię białą chusteczkę, drugą rękę wyciągając po jego dłoń. Na początek trzeba było przemyć krew, uprzednio odłożywszy teczkę na bok, na mokry bruk. Te dokumenty i tak były już bezwartościowe. - Jeśli mi jednak wolno popatrzeć... - Spojrzała mu prosto w oczy, a właściwie w oko, bo drugie niewiele widziało, wyczekująco. Ton jej głosu nie był ostry.
- Nie możesz tutaj zostać - stwierdziła, nie będąc pewną, czy bardziej mówiła do niego, czy do siebie.




kto z gwiazdobioru Wegapatrząc na ziemie zgadnie:

kto pierwszy był człowiekiem?
kto będzie nim ostatni?
Powrót do góry Go down
 

Pub pod Roztańczonym Czartem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17