Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pub pod Roztańczonym Czartem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pub pod Roztańczonym Czartem   27.06.15 22:03

First topic message reminder :

Pub pod Roztańczonym Czartem

„Między niebem i piekłem. Pośród słynnych bezdroży.
Co je lotem starannie mija duch boży.
Stoi karczma stara w której widma opojów
Święcą triumfy szałów swych pijackich znojów.”

W Pubie pod Roztańczonym Czartem zabawa trwa bez końca. Z wiekowym budynkiem wiąże się stara legenda, jakoby tutaj, gdy jeszcze czarodziejów nie wiązał Kodeks Tajności, na długo przed prześladowaniami, mugole pertraktowali z samymi demonami, tylko czekającymi na chwilę słabości, by zawrzeć pakt. Wtedy, pomimo dobrej zabawy zmuszeni byli do szczególnej ostrożności. Oczywiście, nawet w magicznym świecie ciężko uświadczyć wysłanników piekieł, jednak niemagiczni właśnie w taki sposób odbierali zakapturzone postacie czarodziejów, wiedźm, przemytników, cichych zabójców na zlecenie, mogących rozwiązać niejeden problem, oczywiście za drobną opłatą w postaci sakiewki srebra. Od tego czasu wszystko uległo drastycznej zmianie, magia została zapomniana, a wnętrze wielokrotnie zmieniało swój charakter. Jednak jedno, pomimo upływu czasu, pozostaje niezmienne - wciąż łączy się tutaj świat czarodziejów i mugoli, choć ci drudzy nie są już tego świadomi.
Wnętrze pubu jest nie tylko zadbane, ale i eleganckie - wzdłuż baru ustawiono kilkanaście krzeseł z wygiętymi oparciami i bordowymi obiciami, lekko przetartymi od częstego używania. Reszta pomieszczenia sprawia wrażenie ciasnego, jakby zagraconego przez gęsto ustawione kanapy, stoły. Toczą się tutaj humorystyczne, choć często ironiczne pojedynki na słowa przy akompaniamencie muzyki na żywo, czy to na pianinie, czy na klawiszach i gitarze. Na lekko podwyższonej scenie odbywają się także wieczorki poetyckie, innym razem ktoś zaśpiewa, ktoś odstawi kabaret. To wszystko czyni lokal miłym i przystępnym miejscem do nawiązywania bliższych znajomości. Najchętniej przyjmowani są tutaj klienci o poczuciu humoru i z dystansem do samych siebie. Jeśli jednak potrzebuje się prywatnego, pewnego miejsca, można wynająć lożę na balkonie, oddzielaną od reszty świata ciężkimi, nieprzepuszczającymi dźwięku kotarami.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   26.05.17 16:48

Przecież nie robił tego specjalnie. Wiedział, że jego ukochana prawie siostra mu wybaczy, a co ważniejsze znajdzie. Z tym jej nosem do rozwiązywania zagadek i spraw, których na pewno rozwiązała całe stosy. Zresztą zawsze jakimś cudem go znajdowała. Czy to w Hogwarcie, czy gdziekolwiek indziej. Zupełnie jakby nałożyła jakiś namiar na Jaydena i podążała za nim, gdy tylko czuła, że znowu stracił drogę. Z tym wszystkim kojarzyło mu się pewne wydarzenie, gdy za karę za włóczęgostwo po nocy, Vane trafił do lochów, żeby posprzątać tamtejsze korytarze. Stary woźny wcale nie widział nic złego w zostawieniu ucznia samemu sobie bez mapy czy wskazówek jak wrócić z powrotem do właściwych schodów, które zaprowadziłyby Krukona na górne piętra zamku. Trzynastoletni wtedy Jay zdążył wszystkim się zająć, ale nie mógł znaleźć drogi powrotnej. Zupełnie jak wepchnięci do labiryntu Minotaura nieszczęśnicy krążył, mając za towarzystwo jedynie ciemność i chłód bijący od kamieni. Nie miał pojęcia, ile spędził tam czasu, chociaż już był głodny, spragniony i przemarznięty. Przez nieznane otoczenie nie chciał zasypiać - może gdzieś w oddali dojrzałby płonący ogień oznaczający przechodzącego nauczyciela albo woźnego? Niespecjalnie się bał, chociaż o podziemiach krążyły przeróżne legendy. W końcu niezauważenie przysnął, a gdy się ocknął patrzyła na niego Lia ze spojrzeniem zmieszanym ze strachem i ulgą. Oczywiście że go wtedy skrzyczała, bo zaginął na dwa dni i nikt nie wiedział, gdzie był! Dopiero później jakiś Gryfon podpytał woźnego czy widział gdzieś szalonego astronoma. Mężczyzna kompletnie o nim zapomniał, ale później okazało się, że Howell postawiła cały Hogwart na nogi, żeby znaleźć zgubę. Od tamtego czasu Jay wiedział, że gdziekolwiek pójdzie, Evey będzie za nim.
Dzisiejszy dzień nie różnił się specjalnie od każdego innego. Po prostu było pochmurnie, ale nawet to nie umniejszało całkiem ładnie prezentującemu się miastu. Latarnie świeciły nad jego głową, przypominając mu o pochodniach płonących w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Osobiście wolał jak cień nie skakał po ścianach jak szalony, a utrzymywał się w jednym miejscu. Dlatego te wszystkie wynalazki mugoli były niezwykle przydatne. Będzie musiał podpytać o nie Evey. Co to było za cudo, które przypominało balonik i świeciło bez ognia? W końcu ona wiedziała wszystko. A skoro o wilku mowa...
- Lia! - zawołał, odwracając się z szerokim uśmiechem w stronę znajomego głosu. Widział jak nadchodziła, głośno stukając obcasami i nieświadomy jej humoru po prostu na nią czekał zamiast uciekać. Słysząc jej kolejne słowa i czując na sobie gromiący wzrok, lekko się skulił sam w sobie. - Szukałem naszego miejsca spotkania, ale zupełnie się zgubiłem. Więc chciałem podpytać tę kobietę, gdzie jestem.
Umilkł na chwilę, rozglądając się na boki i udając, że ta uwaga wcale go nie dotyczy.
- Ale skoro już się znalazłaś to gdzie idziemy? - spytał, ignorując słowa o dziewczynie i uśmiechnął się ponownie szeroko. Nie chciał, żeby Evey się złościła za to, że znowu pomylił jedną drogę z drugą. Nie było jego winą, że niebo było całe zachmurzone.




Shoot for the moon n' if you miss, you'll land
among the stars

Powrót do góry Go down
Evey Howell
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4730-cecylia-evey-howell http://www.morsmordre.net/t4800-poczta-evey http://www.morsmordre.net/t4799-agentka-howell http://www.morsmordre.net/t4805-cecylia-evey-howell
auror
30
Mugolska
Panna
Promise me you’ll always remember: You’re braver than you believe, and stronger than you seem, and smarter than you think.
15
15
0
0
0
0
0
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Pub pod Roztańczonym Czartem   11.06.17 16:56

Przewróciła oczami słysząc jego wytłumaczenie, które przecież nie było dla niej żadną tajemnicą. Wiedziała, że nie przyszedł na umówione miejsce nie ze swojej złośliwości, której przecież w sobie nie miał, lecz przez fakt, iż się zgubił. Nie było to niczym nowym dla niej, bowiem już w Hogwarcie jej rolą było ratowanie go z podobnych opresji. To jednak w jakiś sposób było jednym z ogniw tworzących ich relacje, którą trudno było nazwać przyjaźnią, bowiem wydawało się być to słowo zbyt błahe. Jayden i Evey byli dla siebie jak najbliższa rodzina, a Howell traktowała chłopaka jak młodszego brata, którym należy się opiekować. I robiła to szukając go w ulicach, korytarzach, domach i innych miejsc potencjalnie atrakcyjnych do zagubienia. Na dłuższą metę było to zajęcie dość stresujące, a i odrobinę męczące, lecz w momencie odnalezienia Vane'a zawsze wiedziała, że wszystkie te negatywne uczucia są warte tej chwili. Naturalnie nigdy nie mówiła tego na głos, a i nie starała się tego zbytnio okazywać. Reprymenda wydawała się o wiele bardziej odpowiednia.
Na chwilę podniosła głowę ku górze, by jej wzrok padł na ciemne chmury kłębiące się pod sklepieniem. To wszystko tłumaczyło - Jayden bowiem korzystał głównie z naturalnej mapy jaką było niebo. Było to dość imponujące, ale w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych - niewygodne.
- Słowo daję, muszę Ci kupić jakąś mapę - skomentowała jedynie, tym samym zamykając temat. Jej wzrok ponownie padł na przyjacielu. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Howell nie potrafiła długo gniewać się na Vane'a, aczkolwiek były sytuacje w których niejednokrotnie długo milczała w jego towarzystwie. Jednak zagubienie nie było sytuacją wartą jakichkolwiek nerwów czy nieporozumień, bowiem nie zaistniała z winy przyjaciela.
- Po całym dniu pracy miałam nadzieję na zjedzenie normalnego posiłku - odpowiedziała. - Problem w tym, że nie wiem czy w okolicy jest miejsce serwujące dobre jedzenie.
Evey najczęściej jadła w pośpiechu. Pracując jako auror często tonęła w niezliczonej ilości zadań do wykonania, papierków do przeczytania, raportów do napisania i innych tym podobnych rzeczy. Najczęściej jej posiłek stanowiły jakieś szybkie przekąski, które mogły jej towarzyszyć w godzinach pracy, a więc cały czas. Porządny obiad czy kolacja były zatem miłymi odskoczniami od codzienności, a dzisiaj potrzebowała właśnie czegoś takiego.

|ztx2




I know my value.Anyone else's opinion doesn't really matter.
Powrót do góry Go down
 

Pub pod Roztańczonym Czartem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17