Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lunara Greyback
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5054-lunara-greyback#108735 http://www.morsmordre.net/t5376-piorka#121476 http://www.morsmordre.net/t5430-lunkowe#123439 http://www.morsmordre.net/f96-salisbury-milford-mill-road-19 http://www.morsmordre.net/t5442-lunara-yvonne-greyback#124096
Opiekunka hipogryfów
29
Czysta
Panna
Coś się kończy, coś się zaczyna
13
12
0
5
0
0
10 (18)
7 (15)
Wilkołak

PisanieTemat: Sypialnia   05.12.17 16:00

Sypialnia

Pomieszczenie, w którym Lunara zdecydowanie spędza chyba najmniej czasu. Zwykle kładzie się spać dość późno a wstaje bladym świtem.
Nie oznacza to jednak, że pokój jest pozbawiony charakteru, odzwierciedlającego gust Lunary. Sypialnia jest raczej niewielka, większą część pokoju zajmuje oczywiście łóżko, natomiast pod przeciwległą ścianą stoją komoda oraz szafa z ubraniami. Okno wychodzi na południe, dzięki czemu światło dociera tu niemal przez cały dzień. Ogólnie pomieszczenie jest raczej przytulne, niepozbawione drobnych sprzętów, takich jak zegar czy lustro, a całość utrzymana jest raczej w pastelowych, jasnych barwach.




You know that hiding ain't gonna keep you safe,
Because the tears on your face,
They leak and leave a trace,
So just when you think the true love's begun, run!
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk http://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 http://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
żeglarz
24
Mugolska
Kawaler
Jo - ho! Ciągnąć szot razem! Banderę stawić na maszt! Ciągnąć go, złodzieje, nędzarze! Śmierć nie dotknie nas!
5
6
0
0
1
0
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia   23.12.17 3:05

/pozostawiam ci wybór daty c:

Wiecie jak się nazywa flaszka ognistej przed południem? Dobry początek dnia. Ja w ogóle miałem dzisiaj dobry dzień - zapiłem porannego kaca klinem, a później to już poleciało i takim oto sposobem wieczorem byłem już w odmiennym stanie świadomości i to do tego stopnia, że właściwie nie wiedziałem gdzie mnie nogi niosą...
Nogi? To już nawet nie były nogi - kiedy wreszcie ocknąłem się z pijackiego letargu doznałem prawdziwego szoku, bo moim oczom ukazał się nie Londyn, nie przedmieścia Londynu, nawet nie Melina mojej starej jeno wielki, krowi zad! Krowi zad a wokół niego kopy siana, które do tej pory robiły mi za pościel. Co jest, do cholery?! Już myślałem, że kompletnie mi odbiło albo zostałem uprowadzony przez jakiegoś krowokrada, kiedy usłyszałem za sobą łagodny, męski głos.
- Oooo! Śpiąca królewna wstała! Zara będziemy na miejscu. - staruch kiwa łysym łbem, a ja robię minę mówiącą mniej więcej tyle co ależeococho. Wbijam się obok niego na siedzisko woźnicy i... zapijam kaca z piersiówki. A później rządam wyjaśnień! Cała jego opowieść trwa ze dwie godziny (autentycznie, nie zmyślam!), ale równie dobrze możnaby zmieścić to w ledwie kilku prostych zdaniach.
Upiłem się.
Później niewiadomo.
Ostatecznie spotkałem tego oto jegomościa gdzieś przy wyjeździe z Londynu, a że ledwie się trzymałem na nogach to mnie zapakował na furę i ruszył w swoją stronę.
Podobno nie miałem nic przeciwko podróży do Salisbury.
Podobno nawet wyraziłem chęci.
PODOBNO powiedziałem, że tam właśnie chcę się znaleźć, bo ten dzień jest odpowiednim dniem na zwiedzenie tamtejszej katedry.
Wzruszam ramionami - ahoj przygodo! Skoro jesteśmy już prawie na miejscu, to nie wypada mi zawracać, więc pogrążam się w rozmowie z mężczyzną, w międzyczasie racząc podniebienie kolejną porcją alkoholu.

I takim oto sposobem kiedy wreszcie wkraczamy na obrzeża na nowo jestem w stanie upojenia, ale nieszczególnie mi to przeszkadza. Żegnam mojego towarzysza życząc mu wszystkiego dobrego i ruszam dalej na piechotę, chociaż we łbie wciąż mi szumi, a obraz rozmywa się z każdym kolejnym krokiem; powoli tracę świadomość. Później nawiedzają mnie już tylko przebłyski - włóczę się bez celu po okolicy, zbliżam się do jakiegoś domu (ciemność w oknach mówi mi, że nikogo nie ma w środku), szarpię za klamkę, ostatecznie otwieram zamek za pomocą wsuwki (zawsze mam jakąś wsuwkę gdzieś w czuprynie), penetruję gary zalegające w kuchni, korzystam z toalety i wreszcie padam na łóżko w sypialni wtulając twarz w poduchy, ślinię pościel, a eter przeszywa moje głośne chrapanie.


Powrót do góry Go down
Lunara Greyback
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5054-lunara-greyback#108735 http://www.morsmordre.net/t5376-piorka#121476 http://www.morsmordre.net/t5430-lunkowe#123439 http://www.morsmordre.net/f96-salisbury-milford-mill-road-19 http://www.morsmordre.net/t5442-lunara-yvonne-greyback#124096
Opiekunka hipogryfów
29
Czysta
Panna
Coś się kończy, coś się zaczyna
13
12
0
5
0
0
10 (18)
7 (15)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Sypialnia   26.12.17 15:13

15.05

To zdecydowanie nie był lekki dzień. Już od samego rana Lunarę spotkała raczej nieprzyjemna niespodzianka - miała mieć tego dnia wolne, w rezerwacie było dość pracowników by dyżury mogli pełnić na zmianę i akurat dziś miała mieć przerwę. Niestety niemal z samego rana dostała informację o tym, że w rezerwacie było zamieszanie i każda para rąk była potrzebna do pracy. Jeden z nowych podopiecznych zaatakował samicę z młodym, a potem próbował uciec... krwi było co niemiara, trzeba było uspokoić rozhisteryzowane hipogryfy, odnaleźć agresora, spętać go, by nikomu nie zrobił krzywdy, opatrzyć poszkodowaną rodzinę... kiedy Lunara przybyła na miejsce nie wiedziała właściwie w co ręce włożyć.
Więc tak, to zdecydowanie nie był zbyt dobry dzień.
W końcu na szczęście sytuację udało się opanować, Greyback z resztą zwykle wykazywała się w podobnych przypadkach zimną krwią - miała w końcu czasem do czynienia z gorszymi przypadkami, i to nie tylko w pracy. W tej chwili jednak marzyła tylko o tym, żeby wrócić do domu, zjeść przygotowaną poprzedniego dnia potrawkę i zalec na czymś miękkim - najlepiej na własnym łóżku. Niestety, nie dane jej było cieszyć się w końcu uzyskanym spokojem. Pierwsze zaskoczenie spotkało ją już przy drzwiach. Nigdy nie zostawiała swojego domu otwartego, dałaby sobie więc rękę uciąć, że drzwi były zamknięte, gdy wychodziła! Zmarszczyła jednak tylko brwi, uznając, że może wyjątkowo w pośpiechu zapomniała... zaraz jednak dokonała kolejnego odkrycia, którym był... brak jej potrawki! Na widok brudnych, pustych garnków Lunarze w pierwszej chwili opadło wszystko, co tylko mogło opaść.
Dopiero potem zdała sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie padła ofiarą włamania.
To co zrobiła potem prawdopodobnie nie było zbyt mądre - zamiast wezwać pomoc, chwyciła mocno swoją różdżkę, wyjmując ją z kieszeni. Dokonała szybkiego rozeznania w salonie i w kuchni - nie odnalazła innych elementów, które się nie zgadzały, ruszyła więc dalej... i wtedy też usłyszała chrapanie. Czy to możliwe, że włamywacz był na tyle głupi, że zasnął w jej domu? Aż brakowało jej słów, jednak nie zwlekając dłużej, ruszyła w kierunku swojej sypialni. Drzwi otworzyła z hukiem, chcąc zaskoczyć złoczyńcę.
- Johnatan!
Wszędzie poznałaby tę niesforną czuprynę!




You know that hiding ain't gonna keep you safe,
Because the tears on your face,
They leak and leave a trace,
So just when you think the true love's begun, run!
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk http://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 http://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
żeglarz
24
Mugolska
Kawaler
Jo - ho! Ciągnąć szot razem! Banderę stawić na maszt! Ciągnąć go, złodzieje, nędzarze! Śmierć nie dotknie nas!
5
6
0
0
1
0
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia   04.01.18 1:53

Chociaż moje ciało wciąż spoczywało w sypialni w Salisbury, umysł odpływał właśnie na nieznane wody, gnany letnimi podmuchami wiatru. W najsłodszym śnie wpadałem właśnie w ramiona najbardziej urodziwiej niewiasty, którą moje oczy kiedykolwiek widziały - miała czekoladowe oczy i długie, blond włosy, a swoją dorodną piersią zapewne wykarmiłaby niejedno niemowlę. Ja w tym śnie byłem prawie że takim niemowlakiem, przyssanym do jej zgrabnego ciała. Kiedy natomiast uniosłem wzrok by jeszcze raz spojrzeć w to cudownie śliczne lico, ona uśmiechnęła się do mnie łagodnie... a później jej twarz zmieniła się nie do poznania, w coś ohydnie potwornego, co w dodatku chciało wyssać mi duszę. I usłyszałem krzyk, który wybudził mnie ze snu. Ktoś chyba wykrzykiwał moje imię.
- Johnatan!
Najpierw poczułem dreszcz przebiegający po kręgosłupie, który następnie wprawił w ruch wszystkie moje kończyny, tym samym sprawiając, że wyrżnąłem za krawędź łóżka, dosłownie spadając wreszcie na ziemię.
- A niech to solone śledzie... - mruczę pod nosem. Głowa mi pęka, żołądek wywraca się na drugą stronę, wszystko wokół wciąż wiruje, a ja z sekundy na sekundę czuję się coraz gorzej. Tak źle czułem się ostatnio w 52', po swoich dwudziestych urodzinach, które świętowałem bity tydzień. Sięgam dłońmi do głowy, bo może jak uda mi się ją wyrwać to to piekło wreszcie się skończy - niestety, moje wysiłki idą na marne, a czerep wciąż trzyma się szyi. Jęczę, prycham i charczę, dopiero po chwili zbierając się z podłogi. Nie wiem jakim cudem udało mi się połowicznie wspiąć na łóżko, ale to aktualnie szczyt moich możliwości. Zerkam na kobietę, rozpoznając w niej nikogo innego jak Lunarę Greyback. Nie widzieliśmy się chyba z milion lat!
- Lunara? - a może ja wciąż śnię? - Chyba się zerzygam... Co to za miejsce do jasnej Anieli? - no bo chyba nie moja sypialnia? Nie planowałem żadnych remontów. Ani wycieczek. Ani właściwie niczego, a tu taka niespodzianka! Gdybym tylko czuł się chociaż odrobinę lepiej, gdyby tylko wszystkie moje narządy wewnętrzne nie chciały opuścić organizmu przez gardło, tyłek i w zasadzie każdym możliwym otworem...


Powrót do góry Go down
Lunara Greyback
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5054-lunara-greyback#108735 http://www.morsmordre.net/t5376-piorka#121476 http://www.morsmordre.net/t5430-lunkowe#123439 http://www.morsmordre.net/f96-salisbury-milford-mill-road-19 http://www.morsmordre.net/t5442-lunara-yvonne-greyback#124096
Opiekunka hipogryfów
29
Czysta
Panna
Coś się kończy, coś się zaczyna
13
12
0
5
0
0
10 (18)
7 (15)
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Sypialnia   13.01.18 19:52

Spodziewała się gwałtownej reakcji, a jakże. Podejrzewała, że jej niespodziewany rezydent poderwie się na równe nogi, ewentualnie podskoczy niczym oparzony, podlatując niemal pod sam sufit, a potem opadnie i w końcu raczy na nią spojrzeć. Nie przewidziała jednakże, że poczochrany jegomość najzwyczajniej w świecie zleci z jej łóżka i wyrżnie głową o ziemię. Kobieta założyła ręce pod boki, spoglądając na wijącego się po deskach podłogi mężczyznę z mieszaniną miliona emocji - od zaskoczenia, po zażenowanie, irytację, rozpacz, obrzydzenie, ale także nawet odrobinę radości. Przewróciła oczami, widząc jak Bojczuk próbuje jakoś oprzytomnieć, krzywiąc się, jęcząc i sapiąc. Śmierdział niesamowicie - nie potrzebowała do tego specjalnie wyczulonego nosa, by stwierdzić, że swoimi aromatami powaliłby zapewne co najmniej hipogryfa a może i garboroga. Buchorożec ewentualnie jeszcze by dał radę utrzymać się na nogach.
- A tylko spróbuj! To cię rzucę Pióroszponowi na pożarcie - ostrzegła, podchodząc do niego i kucając przy mężczyźnie i pomagając mu się podnieść. Skrzywiła się, czując ten zapach, ale cóż mogła zrobić. Posadziła go na łóżku - Gdzie? Och, Johnatan, jak ty tu w ogóle wlazłeś? Jesteś w moim domu, pacanie.
Och, gdyby spotkali się w innych okolicznościach prawdopodobnie bardzo by się ucieszyła na jego widok. Może nie wszystkie jej wspomnienia z nim w roli głównej były pozytywne, jednakże raczej miło wspominała tego miłośnika trunków, włóczykija i zawadiakę. Teraz jednak była bardziej skupiona na tym, że mężczyzna faktycznie może zarzygać jej podłogę w sypialni. A tego by zdecydowanie nie chciała. Dopiero potem zacznie w ogóle zastanawiać się i wypytywać go, co on tu robił. Bo że nie widzieli się milion lat, to raz. A że spotkali się u niej w domu, a ściślej mówiąc, w jej sypialni, kiedy on leżał na jej pościeli nawalony w płaskorzeźbę, to dwa!
- Nie ruszaj się - ostrzegła, a potem szybko wyszła z sypialni i ruszyła do łazienki. Zaraz też przyniosła miskę i zarzuciła mu ją na kolana. Teraz przynajmniej czuła się pewniej, wiedząc, że prawdopodobieństwo że zawartość jego żołądka wyląduje na jej podłodze była mniejsza. - Więc jeszcze raz, co ty robisz w mojej sypialni, Bojczuk? - zapytała, tym razem już po prostu zdziwiona.




You know that hiding ain't gonna keep you safe,
Because the tears on your face,
They leak and leave a trace,
So just when you think the true love's begun, run!
Powrót do góry Go down
Johnatan Bojczuk
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk http://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 http://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
żeglarz
24
Mugolska
Kawaler
Jo - ho! Ciągnąć szot razem! Banderę stawić na maszt! Ciągnąć go, złodzieje, nędzarze! Śmierć nie dotknie nas!
5
6
0
0
1
0
9
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Sypialnia   15.01.18 1:57

Korzystam z pomocy Lunary - sam raczej nie dałbym rady wgramolić się na łóżko. W ogóle cud, że mogłem poruszyć chociaż palcem. Łeb tak mnie naparza, że autentycznie miałem mroczki przed oczami.
- Przynajmniej przestałbym cierpieć. - spomiędzy moich warg wypada kolejna salwa jęków - Co... - nie wierzę... Znaczy... właściwie to wierzę, ale w tym momencie zadziwiam sam siebie. Marszczę brwi, próbując skupić się na wspomnieniach, jednak widzę w umyśle jedynie nic nieznaczące przebłyski świadomości. Rozmasowuję czoło.
- O mój... Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia. Czuję się jak... nawet nie znajduję słów by opisać to uczucie. - stwierdzam, delikatnie i powoli kiwając głową. Każdy bardziej energiczny ruch przynosił ze sobą kolejną falę cierpienia - Każdy ruch jest katorgą... - mówię, tym samym zapewniając, że nie zamierzam nawet ruszać powieką. Odprowadzam Lunarę wzrokiem, po czym opadam ponownie w poduchy, giętki jak dętka czy coś w tym guście. Chowam twarz w pościeli, w duchu błagając by ktoś mnie zabił. Teraz, w tym momencie, zanim będzie jeszcze gorzej. Uchylam jednak powiekę kiedy Luna wraca do pokoju i odbieram od niej miskę, patrząc na nią wzrokiem zbitego psa.
- Umieram, Luna, umieram tutaj jak matkę kocham. - bo serio, nie mam pojęcia jak się tu znalazłem, a mój stan wcale nie pomaga mi w przeszukiwaniu szufladek pamięci - Błagam, powiedz, że masz jakieś specjalne ziółka na kaca, bo zaraz będziesz tu miała trupa. - trup w sypialni, raczej nic przyjemnego. Wyciągam ku niej jedną rękę - dłoń trzęsie mi się jak u starego pijaka, w ogóle czuję skurcz mięśni i niewyobrażalną suchość w ustach - Schnę tu, schnę tu! - wołam w nadziei, że to pomoże - nie pomaga. Zaraz się chyba popłaczę - A ty nie wiesz co się działo przez ostatnich... właściwie jaki mamy dzień? - mam nadzieję, że nie przewaliłem tygodnia albo, co gorsza, miesiąca! Na ladzie to mi jednak odbijało, zdecydowanie potrzebowałem wypłynąć w kolejną podróż, bo się tu prędzej czy później wykończę. A chciałem dożyć sędziwego wieku - ostatecznie nie spłodziłem jeszcze syna, nie zasadziłem drzewa i nie zbudowałem własnego statku!


Powrót do góry Go down
 

Sypialnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Salisbury, Milford Mill Road 19-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18