Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Rodzinny warsztat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Rodzinny warsztat   05.02.18 16:52

Rodzinny warsztat

Warsztat to z pewnością najbardziej niesamowite pomieszczenie w posiadłości Ollivanderów. Znacznie także różniące się od innych komnat - mniej tu przepychu, więcej tajemniczej, magicznej aury. Drewna czekające na obróbkę, rdzenie leżakujące w słojach, ozdoby zwisające z sufitu, stolarski stół, słupy światła wpadające przez zakurzone okienka, dłuta oraz pędzle - znaleźć można tutaj wszystko i wszystko to sprawia, że owa pracownia wygląda jak enigmatyczny gabinet osobliwości. Raczej nie wchodzą tu obcy, a goście przyjmowani są zazwyczaj w bardziej reprezentacyjnych punktach dworku. To azyl każdego różdżkarza!


Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
Ulysses Ollivander

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Zawód : wytwórca i znawca różdżek
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty


words like stones
falling through the broken glass

OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   25.08.18 18:53

2. lipca
Notatki pofrunęły we wszystkie strony, opadając z szelestem w paskudnym nieładzie, a narzędzia - spoczywające tuż obok sprawnych dłoni różdżkarza - poturlały się na brzegi stołu, byle dalej od źródła niespodziewanego powiewu. Mężczyzna syknął pod nosem, zaciskając palce na prototypie różdżki, z której póki co miał więcej nieszczęścia niż pożytku. Teraz rwała się we wszystkie strony, pragnąc wyrwać z solidnego uścisku, pobudzona do życia nagłym bodźcem - problem w tym, że nie wiedział, którym dokładnie. Błądził po omacku. Z trudem zanurzył dłonie w lodowatym roztworze, trzymając je tam przez chwilę razem z wyrzeźbionym pobieżnie dziełem, aż ziołowa mieszanka nie zneutralizowała burzliwej energii nowego rdzenia. Woda bulgotała jeszcze parę minut, towarzysząc w układaniu wszystkich zapisków do pierwotnej kolejności, co przy zapisach numerologicznych wcale nie było proste - gdyby nie wyraźne oznaczenia, spędziłby nad tym ponad pół dnia, bowiem materiału zdołał zgromadzić oraz stworzyć całkiem sporo. Wciąż nie miał odpowiedniej wiedzy ani doświadczenia, by rozeznać się w każdej kombinacji, zaś metody prób i błędów stawały się udręką, zwłaszcza przy wyzwaniu, jakiego podjął się już w zeszłym miesiącu. Oparłszy się o mocny blat, pamiętające czasy praprapradziadów, bił się z myślami. Intensywnie przenikliwe spojrzenie wyzywająco spozierało na podłużny kształt, skryty pod wodą w misie - rozmazywał się lekko, raz na jakiś czas wzbudzając niewielkie drgania oraz pomniejsze fale, przez co krople wydostawały się pojedynczo na posadzkę. Uderzały o nią, dzieląc się na jeszcze mniejsze cząstki - i tu tkwił ten paradoks. Zamiast składać wszystko z niewielkich kawałków, wszystko rozbryzgiwało się na drobniejsze, niwecząc cały trud i cofając bardziej niż prowadząc na przód. Miał wrażenie, że brakuje mu jednego istotnego elementu, niemożliwego do uchwycenia.
Miesiąc - wystarczająca ilość godzin, by schować dumę do kieszeni i poszukać wskazówek. Najlepiej zaś było zasięgnąć pomocy ojca - nie miał wątpliwości co do jego kompetencji oraz znajomości numerologii, ta z kolei była mu teraz niezbędna do ukończenia przynajmniej wstępnego przygotowania rdzenia do współpracy w późniejszych badaniach. Problem leżał tylko w sposobach, bowiem mimo ścisłego pokrewieństwa oraz lat spędzonych razem w warsztacie, Marcus Ollivander pozostawał tradycjonalistą, krzywo patrzącym na wszelkie niekonwencjonalne metody, podczas gdy jego syn chwytał się każdej alternatywy, która mogłaby przynieść zaskakujące efekty. Z westchnieniem przewertował strony, upatrując między nimi ostatniej nadziei na nagłe olśnienie, lecz znalazł tam tylko rzędy równo spisanych cyfr, notatek i strzałek, które wyrył już sobie w pamięci.
- Straszyku - wezwał krótko skrzata, pałętającego się zapewne bez celu po posiadłości. Miał dla niego ważniejsze zadanie. - Wezwij Marcusa - poprosił, układając ostatnie rozrzucone strony na stosiku, by nie straszyć rodziciela nieporządkiem w warsztacie. Dobrze znali swoje przyzwyczajenia, obydwoje mieli pedantyczne zapędy w miejscu pracy.




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   26.12.18 14:45

Marcus Ollivander nie zamierzał rzucać wszystkiego, co teraz zrobił, tylko po to, żeby zaraz zjawić się w warsztacie, gdzie oczekiwał go syn. Kończył popołudniową herbatę. Kiedy skrzat poinformował go o prośbie Ulyssesa, nie przyśpieszał tej czynności. W zimnej kalkulacji dawał jeszcze swojemu potomkowi czas do przemyślenia na chłodno problemu, jaki napotkał. Mimo, że proces rozwiązywania go trwał już od miesiąca, o czym Marcus zdawał sobie sprawę. Cały czas powtarzał mu, że chwyta się niepotrzebnych, niesprawdzonych metod. To, co ich przodkowie osiągali przez wieki – doskonałość — naprawdę wymagało nowych eksperymentalnych sposobów działania? Niszczenia bardzo dobrego jakościowo materiału, którego samo znalezienie i przygotowanie było prawie tak samo pracochłonne jak sam warsztat różdżkarstwa? Westchnął, dopijając herbatę. To była kwestia, o której nie przestawał dyskutować z synem i w której najwyraźniej nie mogli się zgodzić. Mimo wszystko mając na sercu jego rozwój, zakopał na chwilę swoją dumę i przyzwyczajenia, na rzecz udzielenia mu pomocy z zakresu numerologii, na której póki co znał się lepiej niż młodszy Ollivander.
Nieśpiesznie znalazł się w końcu w warsztacie, przystając z początku w drzwiach. Obserwował jak syn porządkuje przestrzeń wokół siebie, a i tak miał kilka uwag, co do zorganizowania miejsca na narzędzia pracy i zasoby podczas wykonywania różdżek. Przemilczał tą kwestię, stając obok młodego mężczyzny, odbierając w ciszy jedną z kartek, którą ten akurat dokładał do stosu swoich zapisków.
Ulyssesie — powiedział w końcu w skupieniu, przeglądając wersy obliczeń i cyfr. Przeprowadzone przez młodego Ollivandera badania miały swój własny porządek i algorytm, który jednak w jakiś sposób nie od razu wydał się Marcusowi czytelny.
Podaj mi pióro — zaczął rzeczowo, podnosząc wzrok do syna. W tonie nie dało się wyczuć wyższości nad młodszym pokoleniowo Ulyssesem, a jedynie przyzwyczajenie do zachowania pewnego rodzaju hierarchii rodzinnej, która panowała w tradycjonalnych rodach. Senior podrapał się po równo ściętej szczecinie na brodzie i zmarszczył brwi, ledwie dostrzegalnie, tak, że jego twarz dalej wydawała się nienaturalnie opanowana, wyzbyta ze zbytniej ekspresywności dobrej dla młodzików i temperamentnych Selwynów.
Nie zmieniłeś sposobu… — zauważył, co prawda łagodnie, ale Ulysses znał Marcusa całe swoje życie, więc musiał wyczuć w jego tonie podszytą grzecznościowym tonem krytykę.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
Ulysses Ollivander

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Zawód : wytwórca i znawca różdżek
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty


words like stones
falling through the broken glass

OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   27.12.18 14:23

Czekał cierpliwie, nie spodziewając się wizyty na zawołanie - zbyt dobrze znał ojca, jego surowość i emocjonalną wstrzemięźliwość. Byli podobni, może nawet za bardzo, kryjąc każdą wątpliwość, każdy błąd, każdą porażkę za niewzruszoną miną. Dziesięć, dwanaście lat wcześniej wypierałby się podobieństw, już tego czasu bardzo wyraźnych - teraz mógł za nie dziękować i przeklinać jednocześnie. To przy ojcu widział, jak trudnym człowiekiem bywał. Z nim nic nie przychodziło szybko ani łatwo, niejednokrotnie musiał zastanawiać się, czy walczy ze sobą, czy z dostojną postacią o wymagającym spojrzeniu. Wszystkie porażki, popełnione na jego oczach wydawały się o wiele bardziej dotkliwe i upokarzające - również ta, kryjąca się w zgromadzonych zapiskach. Nie chciał go angażować, nie chciał narażać chwiejnej relacji na kolejne szarpnięcia, lecz to jemu ufał najbardziej.
Młodszy różdżkarz nie siedział bezczynnie, kolejny raz próbując dotrzeć do źródła błędu - wyjął dzieło z lodowatej wody, ignorując jej temperaturę, od której wcześniej aż podrętwiały palce, by na nowo machnąć prototypem - z cholernym uporem maniaka. Tym razem delikatniej, wzniecając mniejszy wiatr, choć wcale nie mniej dziwny, pulsujący, rozsypujący tylko najbliższe elementy, układane właśnie wtedy, gdy starszy mężczyzna zjawił się w warsztacie. Uniósł spojrzenie, usłyszawszy swoje imię, wiedząc, że już od progu ich sposoby zderzą się ze sobą, krążąc gdzieś wokół wzajemnego szacunku, ale i powątpiewania. Bez słowa pokonał kilka kroków, odnajdując pióro, którego nie zdążył jeszcze odłożyć. Nie lubił konsultować zapisków, nie mówiąc już o widoku czyjegoś pisma wśród własnej logiki - na szczęście w rogu każdego pergaminu tkwiło oznaczenie, nie pozostawiające wątpliwości. Mimo tego, wraz z piórem, obok dłoni ojca pojawił się ozdobny kałamarz wypełniony zielonym atramentem, nie czarnym, jak znaczna większość zapisów. Nie chciał z nich rezygnować, a czytelność pozostawała jedyną rzeczą, dzięki której nie tracił w tym wszystkim głowy. Przyswojenie wszystkich praw i prawd numerologicznych naraz nie było możliwe. Poczuł ukłucie irytacji na upomnienie ojca, lecz powstrzymał je prędko, nie dając po sobie poznać rozdrażnienia i spokojnie przysuwając trzy kolejne stosy pergaminów. Nie w tym rzecz - miał wrażenie, że zwyczajnie nie znał odpowiedniego sposobu, mimo powiększającego się zaplecza literatury. Pokręcił głową przecząco, nie unikając spojrzenia chmurnych tęczówek. Naprawdę nie tkwił w miejscu przez cały miesiąc.
- Wróciłem do początku - stwierdził krótko. Nie pierwszy raz. - Rozpisanie potencjału magicznego jest nieuniknione - wiedzieli to, bez podstawy mógł próbować i marnować całe lata, nieświadomy tego, że dany rdzeń nawet nie osiągnie minimum wytrzymałości, by podołać przewodzeniu mocy. Już na tym etapie mógł popełnić błąd, źle oceniając możliwości materiału, choć sądził, że nieprawidłowości znajdują się gdzieś dalej. Spojrzał na pergamin trzymany przez Marcusa. - Próbowałem ponownie wyjść od rozpisywania kombinacji - lecz z tobą metody eksperymentalne odsunę w najdalszy kąt - przeszedłem przez dwa proste prawa - dwa kolejne stosy - i chwytałem się prób nad tym, którego nie jestem w stanie opanować - przyznał niechętnie, ponownie unosząc spojrzenie. Może któraś z tych dróg była ojcu bliższa.




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   29.12.18 18:47

Wyłapywanie błędów w kalkulacji syna nie było łatwe. Nie mogło być, skoro Ulysses wezwał jego. Z rzeczami prostymi sam dobrze by sobie poradził. Dlatego Marcus Ollivander utkwił skoncentrowane spojrzenie na dokumentach trzymanych w ręku. Do tego przydałby mu się jego porządek, w którym łatwiej mu się myślało. I czas. Tak skomplikowanych formuł nie dało się rozwiązać w moment. Dlatego mężczyzna pozwolił sobie podsunąć krzesło i zasiąść przy blacie, kolejno zgarniając w ręce następne woluminy papieru. Każde z nich wypełnione notatkami. Jedno, to były słowa młodego różdżkadża i zrozumienie jego metody, a drugie, zapoznanie się z całym kontekstem. Zmrużył oczy, patrząc na ilość ksiąg, które musiałby choćby poglądowo przejrzeć, zanim oceniłby całkiem metodologię działań w przypadku tej konkretnie tworzonej różdżki.
Mogę? — trzymając już w jednym ręku pióro, w drugiej książkę z przerzuconym przez jedną stronę pergaminem z ręcznymi notatkami Ulyssesa, wetknął pióro pomiędzy palce trzymające tom i sięgnął ręką do różdżki trzymanej przez swojego syna. Okazało się, że zbadanie jej faktury i zidentyfikowanie potencjału, jak i budowy, czy szkieletu wraz z rdzeniem, wymagało większej uwagi. Dlatego odłożył jednak dokumentację na bok, schwytując różdżkę w obie ręce. Długo obracał ją w palcach, pomimo, że obejrzał ją już z każdej strony. Ważył ją jednak w dłoniach i oceniał również jakość drewna, jak i drzemiącą w nim moc magiczną. Machnął nieukończonym modelem w powietrzu, czując dokładnie to, co wcześniej Ulysses. Pewien opór i echo magiczne, które nie powinno opuszczać wykonanej konstrukcji różdżki. Westchnął. Gdyby Ulysses korzystał ze sprawdzonych, dopieszczanych przez lata połączeń drewna, warstw, rdzeni, umocnień magicznych, nie byłoby tego samego problemu. Rozumiał jednak, że praca nad tym prototypem była ważna, skoro młody mężczyzna poświęcił jej tyle czasu. Cały miesiąc.
W porządku. Potrzebuję chwilę, żeby to wszystko przejrzeć.
Umościł się wygodniej na krześle, odkładając model różdżki na blat i zanurzył się w lekturze papierzysk na dłużej, gdzieś pomiędzy przygotowaniem pergaminów, informując syna, że to może chwilę potrwać i najlepiej gdyby zrobił sobie przerwę na herbatę.
Odpoczynek i nabranie dystansu jest tak samo ważne — udzielił radę, którą Ulysses najpewniej już wcześniej znał. Niemniej jednak jego ojciec próbował dać tym samym do zrozumienia, że sam również potrzebował trochę przestrzeni i dystansu. Robił to niechętnie, ale zamierzał pomóc mężczyźnie w tych jego nowych metodach. Szczególnie po tym, kiedy zaprezentował mu pewne drogi, z których niektóre aż tak bardzo nie odbiegały od tradycji.
Co najmniej godziny, Ulyssesie.
W tym czasie Ollivander mógł zgromadzić więcej materiałów źródłowych, czy może pomóc ojcu, wskazując mu te z nich, z którymi powinien się poznać, jako źródła bazowe. Niezbędne do podjęcia się pomocy.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
Ulysses Ollivander

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Zawód : wytwórca i znawca różdżek
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty


words like stones
falling through the broken glass

OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   06.01.19 23:15

Niedopracowana różdżka prezentowała się ni mniej, ni więcej, a zwyczajnie źle - choć była wolna od nieprzyjemnych zadziorów, drewno nosiło wyraźne ślady dłuta oraz topornego ciosania, zapewniającego zaledwie pobieżny kształt, poprawne wyważenie. Nie była pierwszą próbą, poprzednie dwa prototypy odłożył, nie wytrzymały testów - rdzeń wyniszczał je od środka w dziwny sposób, który wcześniej Ulyssesowi się nie zdarzył. Wypalał egzemplarz od środka, przedostając się przez niewielkie kratery na zewnątrz, żyjąc własnym życiem i rozrastając się niczym pędy wspaniałych roślin Constantine'a - znalazłszy ujście oplatały powłokę, osiadając na niej w formie zawijasów, przy każdej kolejnej próbie użycia parząc niemiłosiernie - dłoń oraz drewno, spalające się powoli. Wybrał kasztanowca nie bez powodu. To on najłatwiej poddawał się rdzeniom, dopasowując do nich i poniekąd ukazując ich naturę. Dzięki niemu bez przeszkód można było obserwować problem, potencjał, zachowanie - nie pamiętał żadnego przypadku, w którym ów drewno zawiodło, nie pierwszy raz używał go do testów i był niemal pewien, że nie nosiło znamion winy. Lecz tym razem nie działał zgodnie z intuicją, a z tabelami umieszczonymi w księgach, z których wiele zdążył przez lata zapomnieć. Teraz pluł sobie w brodę, próbując odświeżyć wiedzę numerologiczną. Był zdeterminowany, by do rodzinnego dziedzictwa dodać coś od siebie - nowy rdzeń, nowy sposób, nowe prawo. Sprawdzone schematy przestały odpowiadać, widział w nich ograniczenia, a nawet sprzeczności.
- Naturalnie - odpowiedział, podając ojcu różdżkę, znając już efekt, jaki wywoła - nawet w bardziej doświadczonej dłoni nie zmieniła postępowania, wypluwając z siebie zbyt wiele niestabilnej mocy. W milczeniu obserwował badanie, pozwalając sobie na słowa dopiero chwilę po odłożeniu różdżki na blat. - Wypala się od środka. Im szybciej wyląduje w lodzie, tym więcej przetrwa - poradził, nie nalegał, zerkając w stronę przygotowanego roztworu. Był prosty, obok mistrzostwa w alchemii Ulysses nawet nie stał, na szczęście do procesu zdatna okazała się kompozycja utworzona przez specjalistę - mieszanka wykorzystywana przez różdżkarza względnie często, prawie niemożliwa do zepsucia, stanowiąca jeden z drobnych elementów eksperymentowania.
Spodziewał się oczekiwania. Spodziewał się nawet kilku dni, dlatego kiwnął krótko głową, nawet jeśli ani myślał wybierać się na herbatę. Wybrał trzy z ksiąg leżacych w małej stercie na jednym z blatów. - Przyniosę dwa poprzednie prototypy. Są ciekawe, choć wolałbym, byś wcześniej zapoznał się z zapisami dotyczącymi każdego. Wszystkie prawa są założone w tych księgach - kawałki pergaminu przetykały stronice, opisane wyraźnie. Nie spodziewał się, że ojciec wyczyta w zapiskach, jak rdzeń pasożytuje na drewnie, aczkolwiek nie wykluczał podobnej opcji. Był pewien, że niezależnie od rozwiązania mnóstwo pracy czekało go przy kolejnych próbach - nieścisłość w jednym momencie nie oznaczała końca, jedynie rozpoczęcie kolejnych etapów i badań, następnych żmudnych obliczeń. - Wyślij po mnie Straszyka, gdy będziesz gotów - poprosił, nie wyobrażając sobie zaglądać co godzinę i dopytywać o postępy. - Rady co do literatury są mile widziane - dodał jeszcze, dopiero po usłyszeniu odpowiedzi udając się do biblioteki.




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   08.01.19 15:48

Ulyssesie — zatrzymał syna ostatnim słowem zanim mężczyzna wyszedł — Pamiętasz tę księgę o zaawansowanej numerologii z ręcznymi zapisami Twojego dziadka? Będzie mi potrzebna. Poślesz Straszyka? — oczywiście Marcus znał prawie cały tom na pamięć, ale w kwestiach nauki wolał nie ufać czemuś tak niepewnemu jak ludzki, przeładowany przez lata wiedzą, umysł. Wolał to co wiedział mieć podparte dodatkowym źródłem informacji, zapisane czarno na białym. To co się wiedziało, jednocześnie wcale nie było zawsze tym, co pierwsze przychodziło na myśl, za to jako pierwsze mogło rzucić się w oczy przy kartkowaniu literatury. Przypadkiem, albo specjalnie szukane. Dlatego od tego zaczął swoją pomoc. Zanurzył się w lekturach, przeglądając zarówno zapiski syna, jak i podstawowe zbiory magiczne, na których podparł swoje eksperymenty i metodologię. Nie brakowało przy tym procesie poznawczym marszczenia brwi, drapania się po brodzie i psioczenia, jedynie w myślach na trudną naturę Ulyssesa, która kazała mu sięgać po nowe metody różdżkarstwa. Pomimo jednak, że Marcus nie był ich zwolennikiem, musiał przyznać, że sposób w jaki Ulysses się za to zabierał wprawiał go w dumę. Tą niewypowiedzianą, jaką z synem nigdy się nie dzielił, syn jeszcze gotów byłby pomyśleć, że całkowicie pochwalał jego eksperymentalność. On doceniał jednak porządek w jego zapiskach, pomimo, że różny od tych, które on sam by stworzył. Im więcej czytał, tym większą jasność miał co do techniki i systematyki wyliczeń. Musiał przyznać, choć robił to niechętnie, że Ulysses wyniósł kwintesencję z nauk, jakie wpoił mu on – Marcus, wykorzystując większość tej wiedzy w sposób efektywny. Przekładając ją na coś nowego, mniej sprawdzonego, ale też mającego szansę zadziałać. Gdyby tylko przyłożył się kiedyś bardziej do numerologii, być może zauważyłby, że podążał bardzo dobrą drogą, ale popełnił bardzo śmieszny w gruncie rzeczy, choć bardzo ciężki do wychwycenia błąd. Marcus uśmiechnął się kątem ust do siebie, zaznaczając go podkreśleniem w tekście i sięgnął po nową kartkę papieru, rozpisując obliczenia Ulyssesa w nowym wierszu, od początku, porządkując liczby i końcowe wyniki, które jednak nieznacznie różniły się od tych należących do jego syna. Tak przygotowany po kilku godzinach pracy wolumin, przygotował do pokazania. Wezwał Straszyka i kiedy Ulysses wkroczył do pomieszczenia, wstał z miejsca, pokazując mężczyźnie odpowiedni fragment w tekście, zupełnie tak, jakby młody Ollivander w ogóle z tego warsztatu nie wyszedł.
Tutaj — wskazał palcem fragment, który sam wcześniej podkreślił — Masz bazowy błąd. Na każdym innym etapie obliczeń nie byłby tak decydujący, ale przy początkowym rozłożeniu mas i potencjału magicznego wprowadził niemałe zamieszanie.
Sam podrapał się po brodzie, bo kiedy tłumaczył to Ulyssesowi, zdawał sobie sprawę, bardziej niż wcześniej, że to nie był jedyny czynnik jaki wpływał na błąd w sztuce. Marcus zawiesił na moment głos. Przez chwilę słychać było tylko jak przygładza swoją brodę w zamyśleniu.
To wyjaśnia tylko część niestabilnej mocy. Poprzednie prototypy… czym różniły się od tego, zanim rdzeń całkiem je wypalił? — że wypalił, Marcus widział to na pierwszy rzut oka, nie musząc ich brać do rąk.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
Ulysses Ollivander

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Zawód : wytwórca i znawca różdżek
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty


words like stones
falling through the broken glass

OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   01.03.19 18:47

Zatrzymał się w pół kroku, reagując na dosyć późną odpowiedź, jednak zerkając jeszcze przed wyjściem na ojca. - Znajdę ją i odeślę skrzata do ciebie - zapewnił, wiedząc, że księga znajduje się w ich zbiorach, przytarganych z Silverdale przed nawałnicą, te z kolei mieściły się niedaleko jego komnat. Stos dzieł numerologicznych był względnie uporządkowany, a Ulysses dosyć regularnie zaglądał do niego. Ten konkretny tom miał w rękach raz, może dwa, lecz (zupełnie słusznie) sądził, że na obecnym etapie zgłębiania sztuki numerologii niewiele może z lektury wywnioskować i wyciągnąć, więc po pojedynczych próbach postanowił odłożyć zapiski dziadka na później, zachowując jednak w pamięci ich istnienie i przydatność.
Zajął się więc poszukiwaniami, gdy dotarł na miejsce, uważnie wodząc wzrokiem po grzbietach. Nie wszystkie miały wypisane tytuły, pamiętał jednak ciemnozieloną barwę ciężkiej okładki i to nią kierował się podczas przeglądania zbiorów - kilkanaście minut wystarczyło, by dotrzeć do woluminu, upewnić się co do trafności znaleziska i odesłać z nim Straszyka do ojca. Nie pojawił się jeszcze w warsztacie, nie zamierzając czynić tego przed wyraźnym znakiem od Marcusa, zamiast tego chwycił kolejną z książek, którą miał w planach przestudiować i zaszył się w gabinecie, przeglądając kolejne strony i notując, ćwicząc, tonąc w obliczeniach i kalkulacjach, angażujących umysł na tyle mocno, by nie musiał myśleć o żadnych innych sprawach. Nieco brakowało mu notesu, zostawionego razem z notatkami w różdżkarskim pomieszczeniu, lecz potraktował ten brak jako okazję do przypomnienia sobie podstaw oraz utrwalenia ich. Lata temu próbował zabrać się za numerologię, lecz inne zajęcia wyparły próby dosyć prędko, zamazując zdobytą wiedzę, przez co niektóre zagadnienia kojarzył, aczkolwiek zbyt mgliście, by sprawnie z nich korzystać.
Poza dwiema krótkimi przerwami na list oraz rozprostowanie kości, nie odrywał się od liczb aż do przybycia skrzata, informującego o tym, iż starszy lord Ollivander oczekuje go w warsztacie. Zerknął krótko na zegar, nim opuścił gabinet - nie stracił rachuby czasu, a na miejscu zjawił się odpowiednią chwilę później, mając ze sobą dwa prototypy różdżek, zgodnie z zapowiedzią. Podszedł od razu do mężczyzny - niespiesznie i spokojnie, choć był ciekaw, do jakich wniosków doszedł. Zerknął na wskazany fragment, marszcząc brwi w konsternacji, ostrożnie odkładając też popalone różdżki, w szklanych trumienkach.
- Tutaj? - zapytał ze szczerym zdziwieniem - nie dlatego, że błąd popełnił, bowiem tego się spodziewał; raczej dlatego, że błędu nie dostrzegał, w pamięci jeszcze raz analizując zapis. Przysunął sobie stołek, nie odrywając spojrzenia od podkreślenia, dopiero po chwili kręcąc głową. Nie rozumiał. - Wyjaśnisz, proszę? - przeniósł wzrok na ojca, gdyż bez sprostowania niewiele mógł wywnioskować. Musiał źle coś zrozumieć, mylnie oceniać proporcje, przekręcić zasadę - nie wiedział, choć próbował dotrzeć do źródła.
- Um - mruknął, zerkając na przyniesione egzemplarze. Pierwszy przypominał bardziej siatkę kruchego, prawie całkowicie spalonego drewna, oplecioną rdzeniem - wyglądał, jakby mógł obrócić się w proch w dowolnej chwili. - Drewno i rdzeń są niezmienne. Podejmowałem próby wzmocnienia kasztanowca różnymi sposobami, podobnie z rdzeniem. Z każdą próbą wytrzymałość drewna wzrasta, sprawdza się też lepiej, lecz ostatni prototyp jest już przypadkiem wyciągniętym do dosyć absurdalnej skrajności - która nie powinna mieć miejsca - a mimo tego - rdzeń wciąż pozostaje nieustabilizowany i wygryza się na zewnątrz z każdym zaklęciem - wyjaśnił.




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f47-sowia-poczta http://www.morsmordre.net/f5-powiazania http://www.morsmordre.net/f55-mieszkania http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   10.03.19 2:58

Straszyk był bardzo dumny z tego co robił. Bardzo dumny z rodziny, której służył. Nawet jak na skrzata domowego, był Ollivanderom niezwykle oddany, a to między innymi dlatego, że rozumiał, jak istotną rolę dla całego czarodziejskiego świata spełniały dzieła wychodzące spod ich rąk. Bardzo lubił, kiedy jego państwo pozwalali mu czasami obserwować swoją pracę - chociaż nie zdarzało się to zbyt często, ale Straszyk to rozumiał. Ciężko było się skupić, kiedy ktoś cały czas spoglądał ci na ręce. Nawet jeśli był to zwykły skrzat domowy. Robił więc co mógł, by wspierać swoją rodzinę, a także niezwykłą pracę, którą wykonywali. Księgę, którą miał zanieść Marcusowi, wziął z rąk Ulyssesa niemal z nabożną czcią, uważając, aby nie wyślizgnęła się z niewielkich, skrzacich dłoni i nie doznała uszczerbku. Nie miał najmniejszego pojęcia, co dokładnie młodszy z Ollivanderów próbował opanować, wiedział jednak, że było to szalenie istotne - dlatego bez wytchnienia biegał pomiędzy warsztatem, a biblioteką, niosąc wiadomości pomiędzy synem i ojcem. To właśnie dlatego z pewną dozą żalu przyjął od lady Ollivender informację, że będzie musiał przerwać te intensywne nauki, i to akurat w momencie, gdy, jak wywnioskował z urywków rozmowy, które zdołał wychwycić swoimi nietoperzymi uszami, był niezwykle istotny dla panicza Ulyssesa! Rozkaz jednak wciąż pozostawał rozkazem, dlatego też skrzat z lekko opuszczonymi uszami pojawił się w warsztacie - czemu towarzyszył oczywiście charakterystyczny cichy trzask, typowy dla aportacji.
- Mój panie, najmocniej przepraszam, przykro mi, że przerywam tak ważną rozmowę - zaczął, zerkając ku Marcuwoi i swoim zwyczajem nie od razu przechodząc do sedna. Najpierw musiał odpowiednio długo poprzepraszać za to, że musieli oderwać się od swoich zajęć i zwrócić na niego uwagę - Lady Ollivander prosiła, abyś udał się do jej komnat. Mówiła, że to pilne.
Choć określenie "pilne" mogło w przypadku kobiet oznaczać równie dobrze rzecz niezwykle błahą, nawet Marcus wiedział, że nie należy lekceważyć swojej żony. Skrzat nic więcej niestety nie wiedział, dlatego też wyglądał jakby było mu niemal podwójnie przykro za brak jakiegoś konkretniejszego wyjaśnienia.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ulysses Ollivander
Ulysses Ollivander

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4176-ulysses-francis-ollivander https://www.morsmordre.net/t4228-nebula#86429 https://www.morsmordre.net/t4213-ufo-z-lasu https://www.morsmordre.net/f207-lancashire-silverdale-posiadlosc-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t4227-skrytka-bankowa-nr-1059#86421 https://www.morsmordre.net/t4229-ulysses-francis-ollivander#86432
Zawód : wytwórca i znawca różdżek
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty


words like stones
falling through the broken glass

OPCM : 20
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Rodzinny warsztat   10.03.19 20:57

Popełnionego błędu z początku zupełnie nie rozumiał, dostrzegając go raczej w rozpiskach ojca - prędko okazało się jednak, że nauka na własną rękę zaowocowała złym nawykiem. Przekręcając jedno twierdzenie rujnował całą późniejszą pracę - z takim niedopatrzeniem nie było szans na powodzenie i dopiero teraz, pod bacznym okiem ojca, mógł to dostrzec. Było mu wstyd - mógł tego przecież uniknąć, ale miał w pamięci podstawową w takich powiedzeniach prawdę - nie uczy się ten, kto nie popełnia błędów. Wykorzystał czas Marcusa, prosząc go o dokładne wyjaśnienia i wskazówki, od razu tworząc własne zapiski i notując naprędce niezbędne do utrwalenia obliczenia. Za jednym błędem poszło parę kolejnych, przy każdym musieli spędzić przynajmniej kilkanaście minut, ale przez ten czas nadrobił wiele podstawowych braków, niedociągnięć oraz zauważył, jak wiele rzeczy pominął. Uczył się dziwnie, naokoło albo zupełnie nie po kolei, trochę na tym korzystając, trochę tracąc - teraz całość została ułożona w logiczny ciąg, który może momentami mimowolnie stosował, ale nie dostrzegając bardzo ważnych zależności. Zapiski wyglądały dobrze - nawet według ojca - jednak po przedyskutowaniu ich, wspólnie doszli do wniosku, że wiele pracy przed nim. Na dłuższą metę, gdyby zamierzał kontynuować je w taki sam sposób, efekty byłyby podobne do obecnych. Z ciężkim sercem spoglądało się na te notatki, zabierające całe godziny, tak przecież cenne.
- Zacznę od początku - stwierdził, nie zamierzając poddawać się w próbach. - Możemy jeszcze zerknąć, jak to wszystko ma się do praktyki? - zapytał, podsuwając ojcu prototypy, którymi nie zdążyli się jeszcze przyjrzeć podczas dyskusji i notowania - Marcus nie zdołał jednak odpowiedzieć, gdy w rozmowę wtrącił się Straszyk, rzucając niekonkretną prośbą lady Ollivander. Słowa skrzata zmusiły mężczyzn do lekko zaniepokojonej wymiany spojrzeń - obydwoje wiedzieli, że po majowym wybuchu podnosiła się do zdrowia bardzo powoli, parę razy ocierając się o niebezpieczny stan, mając nawroty w zupełnie niespodziewanych chwilach, ale znali też Odettę na tyle, by móc podejrzewać ją o zupełnie błahą sprawę, w jej oczach urastającą do ogromnych rozmiarów.
- Zawołaj mnie, jeśli to powikłania - poprosił ojca, nim ten oddalił się do komnat matki. Do notatek Ulysses wracał w nieco mniejszym skupieniu, ale brak wieści od ojca pozwolił mu sądzić, że wszystko jest w porządku i może dalej trwać przy obliczeniach.

| zt




a może ja jestem opowieść zmęczonych ust? nie ma już nic po tamtej stronie. nie ma już nicza ścianą powiek
Powrót do góry Go down
 

Rodzinny warsztat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Lancashire, Lancaster Castle-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19