Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949

Go down 
AutorWiadomość
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Empty
PisanieTemat: Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949   Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 I_icon_minitime12.03.19 13:27

| koniec września 1949

Ledwie parę tygodni temu Charlie rozpoczęła szósty rok nauki. Dobrze zdane sumy umożliwiły kontynuowanie jej niezbędnych przedmiotów. „Wybitne” z eliksirów i astronomii cieszyły ją najbardziej, ale zaliczyła też wystarczająco dobrze opiekę nad magicznymi stworzeniami, zielarstwo, obronę przed czarną magią, transmutację, a nawet uroki, co do których bała się, że właśnie ten przedmiot ją pogrąży. Rzadko kto kontynuował na poziomie owutemów aż siedem przedmiotów, bo większość decydowała się tylko na to, co niezbędne do wymarzonego zawodu, ale Charlie była ambitna i nie zamierzała się ograniczać, choć z pewnym żalem zrezygnowała po piątym roku z numerologii i starożytnych run, bo ciężko byłoby jej je upchnąć w rozkładzie zajęć. Historię magii porzuciła natomiast z chęcią i ulgą, ciesząc się, że już nie będzie wysłuchiwać monotonnych elaboratów profesora Binnsa na temat wojen olbrzymów i goblinów.
Na eliksiry na szóstym roku dopuszczani byli już tylko ci, którzy najlepiej zdali egzaminy, więc na zajęciach było znacznie mniej uczniów niż w poprzednich latach. Trudniejsze były również mikstury, które musieli warzyć, co Charlie akurat bardzo cieszyło. Potrzebowała wyzwań, bo warząc to, co nie sprawiało jej problemów, nie uczyła się tyle, ile mogła się nauczyć, warząc coś trudniejszego. Marzyła o kursie alchemicznym i zostaniu alchemiczką z prawdziwego zdarzenia. Wśród Leightonów alchemiczne talenty były dość powszechne.
Nadal jednak często zdarzało jej się próbować warzyć coś we własnym zakresie, bo to, co na lekcjach nie wystarczało jej do zaspokojenia pasji i głodu wiedzy. Czytała dużo książek na temat zaawansowanej alchemii, wyszukiwała interesujące receptury, a potem, po zakończeniu lekcji i obiedzie, często zamykała się w swojej ulubionej nieużywanej klasie niedaleko wieży Ravenclawu z kociołkiem i dokonywała alchemicznych prób. To obok przesiadywania w bibliotece i wałęsania się po błoniach był jej ulubiony sposób spędzania popołudni.
Nie należała do pewnych siebie i przebojowych dziewcząt otoczonych wianuszkiem chichoczących przyjaciółek, ale była miła i koleżeńska, i nieraz chętnie pomagała młodszym kolegom oraz mniej uzdolnionym rówieśnikom z eliksirami, astronomią czy transmutacją. Także dziś była umówiona z pewną osóbką, w której także już dawno temu odkryła alchemiczne zacięcie i właśnie to sprawiło, że z czasem, powoli i stopniowo zaczęły ze sobą rozmawiać i spędzać czas. Któregoś dnia nawet zaprosiła ją tutaj na wspólne warzenie po lekcjach. Ciekawe, czy i dziś przyjdzie? Wydawała się pilna i pełna zapału, a Charlie chętnie pokaże jej coś z poziomu owutemów.
Siedziała po turecku na podłodze, a przed nią na trójnogu był już ustawiony mały kociołek, pod którym stał miniaturowy, ale jeszcze niezałączony staroświecki magiczny palnik. Obok leżało parę książek z recepturami, a także pakunki z ingrediencjami. Część z nich sama nazbierała na obrzeżach Zakazanego Lasu. Czekała cierpliwie na pojawienie się Sileas. Gdy tylko drzwi nieużywanej sali skrzypnęły, podniosła głowę i uśmiechnęła się.
- Przyszłaś - rzekła, zachęcając ją gestem, by podeszła.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Sileas Podmore
Sileas Podmore

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7091-sileas-podmore https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7117-alchemik-samouk-z-nokturnu#188582 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7108-skrytka-bankowa-nr-1409 https://www.morsmordre.net/t7106-sileas-podmore
Zawód : alchemik z nokturnu
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
otwarte oczy mam
a głowa pełna i pusta
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 9
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Tumblr_ol1vvaG3xy1s39hlao1_500

Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Empty
PisanieTemat: Re: Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949   Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 I_icon_minitime22.03.19 17:24

Powrót do szkoły był błogosławieństwem. Choć nie była istotą towarzyską, nie lgnęła do ludzi, nie uciekała wzrokiem na boki w poszukiwaniu osób, z którymi mogłaby spędzić czas, to jednak szkoła była swego rodzaju ostoją. Ucieczką od domu, od surowego tonu ciotki. Miejscem, gdzie mogła zająć się samą sobą, bez ciążącego wzroku krewnej na sobie. I nawet jeśli niewiele osób faktycznie chciało z nią rozmawiać, spędzać czas, to wciąż wolała być wśród nich, niźli razem z ciotką i jej przyjacielem. Poza tym - to działało również w drugą stronę. Ludzie nie garnęli do niej, zaś ona - do nich. Nie miała zbyt wielu bliskich osób, takich, z którymi mogłaby spędzać swój czas, bowiem niewielu tolerowało jej małomówność i wycofanie, swoistą nieśmiałość. A jeśli już zdarzały się osoby, które rzeczywiście były chętne do znoszenia jej towarzystwa, to wcale nie czuła się pewnie. Lepiej. Wciąż czuła wewnętrzną blokadę, która stopowała ją przed zbytnim spoufalaniem. A mimo to - korzystała niepewnie z uprzejmości co niektórych, z ich chęci do siedzenia przy niej, niekiedy w ciszy, a niekiedy racząc ją, w głównej mierze, monologiem.
Charlene była jedną z tych osób. Nie była przebojowa, była łagodna; była osobą, która charakterem najbardziej odpowiadała Sileas. Unikała przebojowych osób, trzymała się z daleka od tych głośnych, silnych osobowości, otaczając się raczej osobami spokojnymi, miłymi, takimi, u których wcale nie było czuć, by się próbowały narzucać. Przy takich jasnowłosa, młoda dziewczyna chętniej się otwierała; chętniej przemawiała, spędzała czas, choć dalej mając gdzieś w sobie niepokój. Otwierała się, mimowolnie znajdowała z takimi ludźmi wspólny język. Szczególnie z Charlie, z którą dzieliła zainteresowanie eliksirami. I wszystko to składało się na to, iż ostatecznie, po usłyszeniu propozycji, zgodziła się przyjść, spędzić swój czas ze starszą dziewczyną.
Gdy stanęła przed salą, jej serce zabiło nieco szybciej. Znała Charlene, lubiła się uczyć, zdobywać nową wiedzę, szczególnie z zakresów, które jej odpowiadały, a mimo to czuła w głębi siebie niewytłumaczalny, dławiący lęk. Nie potrafiłaby sprecyzować dlaczego czuła się tak, a nie inaczej. Wolała nie myśleć nad tym zbyt wiele, nie zadręczać własnego umysłu. Trwała w miejscu przez paręnaście uderzeń serca, stojąc pod drzwiami, nim wreszcie odetchnęła i nacisnęła klamkę. Momentalnie została przywitana głosem znajomej, na który uniosła spojrzenie i skierowała je w stronę starszej blondynki. Kiwnęła głową.
Tak — bąknęła wreszcie, przełykając przed tym ślinę. Westchnęła na nowo, zaś kiedy dostrzegła zachęcający gest - podeszła powoli do dziewczyny, spojrzeniem jeżdżąc po wszystkich rzeczach, jakie ta przytargała ze sobą. Mrugnęła, przeniosła wzrok na twarz Leighton, a po paru chwilach usiadła obok. — Co masz? — rzuciła dość niemrawo, ruchem głowy wskazując na pakunek z ingrediencjami, a w jej oczach błysnęło szczere zainteresowanie tym, co Charlie przygotowała.


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Empty
PisanieTemat: Re: Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949   Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 I_icon_minitime24.03.19 23:40

Charlie lubiła szkołę, choć w pierwszych tygodniach, zanim jeszcze wsiąkła na dobre w szkolny tryb życia, odczuwała tęsknotę za bliskimi. Brakowało jej znajomego rodzinnego domku na wybrzeżu Kornwalii oraz towarzystwa rodziców i małej Helen, która z irytującego szkraba plączącego się pod nogami stała się rezolutną dziewczynką uwielbiającą opowieści o Hogwarcie, do którego pragnęła wyruszyć i uczyć się tego co jej starsze rodzeństwo. Miała już siedem lat i była nad wiek bystra, a także, czego Charlie w głębi duszy ogromnie jej zazdrościła, posiadała umiejętność rozmawiania z kotowatymi.
Podczas wakacji towarzyszyła matce w wytwarzaniu eliksirów w domowej pracowni a także w obserwowaniu nieba przez teleskop, więc nie próżnowała w oczekiwaniu na powrót do szkoły. Do Hogwartu wróciła z Verą, która zaczynała ostatni rok edukacji, ale że należały do różnych domów, nie spędzały ze sobą całego czasu.
Charlie nie była przebojowa i pewna siebie, ale była na tyle tolerancyjna, miła i otwarta na innych, że raczej nie miała większego problemu z zawieraniem znajomości, choć trochę trwało, zanim mogła kogoś nazwać naprawdę bliskim. Była jednocześnie cierpliwa i nie narzucała się, jeśli ktoś nie miał ochoty na towarzystwo. W Hogwarcie byli różni ludzie, począwszy od tych bardzo głośnych i towarzyskich, a skończywszy na osobach nawet bardziej nieśmiałych od niej. Nie miała jednak problemu, jeśli chodzi o relacje z takimi wyrzutkami, choć wiedziała, że z Sileas musi postępować ostrożnie, by młodsza koleżanka nie zraziła się i nie zamknęła jeszcze bardziej. Nie wiedziała, co takiego panna Podmore w życiu przeszła, ale mogła odnieść wrażenie, że jej skrytość i wycofanie muszą mieć korzenie w jakichś życiowych doświadczeniach. Nie miała jednak śmiałości wypytywać, cierpliwie czekając, aż znajoma sama postanowi coś jej opowiedzieć.
Sama też nie mogłaby określić ich relacji bliską, skoro zazwyczaj przesiadywały w ciszy w bibliotece, wymieniając pojedyncze zdania, głównie na temat eliksirów, bo na życie poza szkołą rozmowy schodziły niezwykle rzadko. Za to eliksiry i nauka były gruntem o wiele bardziej neutralnym i bezpiecznym. Sileas wydawała się też odpowiednią osobą do wspólnej nauki w pustej klasie, którą niewiele osób znało i którą traktowała raczej jako swoją samotnię. Raczej nie zaprosiłaby tutaj osoby przebojowej, która mogłaby łatwo zdradzić jej sekret swoim licznym znajomym, zresztą ludzie przebojowi z reguły nie interesowali się eliksirami, które była dziedziną dość statyczną i dla wielu po prostu zbyt nudną, pozbawioną emocji i ryzyka, którą dawały pojedynki czy gra w quidditcha. W eliksirach należało być przede wszystkim skupionym i precyzyjnym.
- Właściwie to zależy od tego, co chciałabyś warzyć. Wybrałam kilka eliksirów, które mogłybyśmy spróbować zrobić. Na przykład eliksir kociego wzroku, który pozwala widzieć w ciemnościach? Albo iskrzący roztwór? Ten przydałby się podczas nauki. Eliksir kociego kroku też brzmi ciekawie, zwłaszcza gdyby tak próbować w nocy zakradać się do biblioteki... – Nie żeby Charlie lubiła łamać regulamin, ale czasem ją kusiło zapuszczenie się do działu ksiąg zakazanych, by sprawdzić, czy nie ma tam ciekawych ksiąg z jeszcze trudniejszymi i rzadszymi recepturami alchemicznymi. Co przy użyciu eliksiru kociego kroku oraz kameleona, by wtopić się w tło, mogłoby być łatwiejsze do zrobienia.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Sileas Podmore
Sileas Podmore

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t7091-sileas-podmore https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7117-alchemik-samouk-z-nokturnu#188582 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7108-skrytka-bankowa-nr-1409 https://www.morsmordre.net/t7106-sileas-podmore
Zawód : alchemik z nokturnu
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
otwarte oczy mam
a głowa pełna i pusta
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 9
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Tumblr_ol1vvaG3xy1s39hlao1_500

Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Empty
PisanieTemat: Re: Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949   Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 I_icon_minitime29.03.19 16:55

Sileas nie tęskniła za domem wcale. Właściwie nawet przez jej usta nie mogło przejść określenie "dom", gdy wspominała o miejscu, do którego trafiła po śmierci rodziców. Już dawno zapomniała jak to było tęsknić za własnym łóżkiem, pokojem, kuchnią, w której spędzała czas z mamą. Nie czekał już na nią ciepły obiad i uścisk rodzicielki, wesoły ton ojca. Czekał na nią chłodny, skrzypiący dom, twarde łóżko i oceniające spojrzenie ciotki. Patrzyła na wszystko - na każdy jeden ruch swojej wychowanki. Nie było w tym dumy, zadowolenia, a wyczekiwanie i niezadowolenie. Czy zazdrościła młodym osobom takim, jak Charlene? Takim, które miały za czym tęsknić? Z początku - owszem. Myślała o tym często, czuła w sercu ukłucie zazdrości, choć z roku na rok wszystko to wygasało. Bo i nie miała po co marnować energii na tego typu emocje. Miast tego skupiała się na nauce, wchłanianiu wszystkich rzeczy, które uznawała za interesujące. Jak, na przykład, eliksiry.
Sileas łatwo było spłoszyć; będąc zbyt głośnym, zbyt nachalnym, niekiedy nawet zbyt pewnym siebie. Nawet w zwykłych relacjach z osobami, które tolerowała, nie czuła się do końca pewnie. Choć znała Charlene, przesiadywała z nią przez długi czas w bibliotece, w ciszy i spokoju, wciąż czuła niepewność, chęć ucieczki. Dopiero po wkroczeniu do sali, odezwaniu się i wysłuchaniu propozycji koleżanki, część emocji odeszło z niej. Przełknęła ślinę, zmrużyła lekko oczy, zatrzymując spojrzenie na postawionym kociołku. Wszystkie pomysły podane przez Charlie były interesujące, były czymś, co chciała spróbować i najchętniej poświęciłaby resztę swojego czasu na warzeniu każdego eliksiru po kolei, ale... Ale wolała nie narzucać się, nie zabierać więcej czasu dziewczynie, niż musiała, toteż po krótkim zastanowieniu, odezwała się:
To może eliksir kociego kroku?
Na moment nawet uniosła lekko kąciki ust ku górze, acz zaraz jednak na jej twarzy pojawił się znowu ten sam wyraz co zawsze. I podobnie jak Charlene, nie ciągnęło ją ku temu, by łamać regulamin, lecz... Lecz czasami myślała o tym, że chciałaby znaleźć się wśród zakazanych ksiąg; kusiło ją to, co było zakazane, acz nie przyznawała się do tego. Przed nikim - ani przed innymi, ani przed samą sobą. Odetchnęła lekko, spojrzała wyczekująco na znajomą, jednocześnie gotowa do tego, by działać, coś robić.


Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 Empty
PisanieTemat: Re: Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949   Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949 I_icon_minitime02.04.19 13:19

Charlie na szczęście nie miała za sobą podobnych przeżyć. Trudno było jej sobie wyobrazić, jak to jest, nie mieć bliskich do których można z radością wracać. Z pewnością byłaby jednak bardzo nieszczęśliwa, gdyby nie miała rodziców i rodzeństwa. Dorastała w ciepłej, dobrej atmosferze, otoczona miłością i uwagą, miała także towarzystwo w postaci rodzeństwa i licznego kuzynostwa, więc nigdy nie czuła się samotna. Dlatego współczuła osobom, na które nikt nie czekał z utęsknieniem, aż wrócą ze szkoły. Które nie miały prawdziwego domu i rodziców. To było straszne i nie do pojęcia – być na świecie samemu. Charlie ze swoją wrażliwością i potrzebą bliskości prawdopodobnie szybko by zmarniała.
Starała się z Sileas postępować ostrożnie, wiedząc jak nieufną i płochliwą osobą była, a nie chciała jej wystraszyć ani speszyć. Przez cały czas była łagodna i miła, i choć lubiła rozmawiać, to potrafiła też powstrzymać się od mówienia i pytań. Siedziała po turecku przed kociołkiem ustawionym na stojaczku na podłodze i zapoznała młodszą koleżankę z propozycjami odnośnie tego, co mogłyby przygotować.
Uśmiechnęła się, słysząc że Sileas ma ochotę na eliksir kociego kroku. Pewnie wydawał się interesujący osobie, która lubiła się ukrywać i przemykać niezauważenie, nie zwracając na siebie uwagi.
- Pewnie – zgodziła się. – Jego sercem jest żądło mantykory. Jeśli nie masz, to ja mam jeszcze trochę. Mam też trochę ingrediencji dodatkowych. Na lekcjach pewnie jeszcze go nie omawialiście, ale to eliksir z kategorii bojowych, a więc do jego uwarzenia potrzebne są łącznie cztery ingrediencje zwierzęce i jedna roślinna – mówiła, przybierając niemal profesorski ton, ale nie po to, by się wywyższać czy popisywać. Po prostu lubiła dzielić się wiedzą. – Za jego sprawą kroki stają się niezwykle lekkie i ciche, można więc przemykać przez korytarze bezszelestnie niczym kot.
Pod kociołkiem w odpowiednim miejscu zapaliła różdżką malutki płomyk i zaczęła grzać wodę. Składniki miała przygotowane zawczasu, wystarczyło je tylko w odpowiedniej kolejności dodać, kiedy już woda zacznie się gotować.
- Przygotuj też swój kociołek, jeśli go przyniosłaś – poleciła, niepewna czy Sileas chciała warzyć równocześnie z nią, czy miały się dzielić jednym kociołkiem i robić na zmianę. – Masz jakieś pytania, zanim zaczniemy? – spytała jeszcze, czekając na ewentualne wątpliwości. Otworzyła też podręcznik i położyła go na podłodze, otwartego na odpowiedniej recepturze, którą najpierw przesunęła w kierunku koleżanki, by mogła ją przeczytać.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
 

Eliksirowe rozmówki, wrzesień 1949

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19