Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 [sen] odważnym szczęście sprzyja

Go down 
AutorWiadomość
Lucinda Selwyn
Lucinda Selwyn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 30
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
[sen] odważnym szczęście sprzyja  Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

[sen] odważnym szczęście sprzyja  Empty
PisanieTemat: [sen] odważnym szczęście sprzyja    [sen] odważnym szczęście sprzyja  I_icon_minitime03.04.19 0:09

Uroki snów są takie, że nie zawsze człowiek wie, iż wszystko co widzi jest tylko snem. Czasami pomimo tego, że wizje te są całkowicie pokręcone i szalone to człowiek śniąc nie zastanawia się nad ich prawdziwością. Po prostu im wierzy.
Była sroga zima, która nawet w Londynie zostawiła zaspy śniegu, a to w końcu nieczęste zjawisko na Wyspach. Ludzie narzekali, że przez opady znowu wiosna przyjdzie za późno, że jest za zimno i że nawet sam Merlin nie wymyśliłby sobie takiej pogody. W końcu ludzie narzekali na wszystko i blondynka zdążyła się już do tego przyzwyczaić. Lucindzie wcale nie przeszkadzała taka pogoda. Dopiero co wróciła z Norwegii, a tam zima nie odpuszcza nawet kiedy w innych miejscach na Ziemi już od dawna świeci gorące słońce. Przyzwyczaiła się do zimna, ciepłych ubrań na grzbiecie i grzanego wina w kubku chociaż to musiało być przyprawione dużą ilością goździków bo inaczej ciężko przechodziło jej przez gardło. Selwyn nie rozumiała dlaczego wszyscy narzekają na taką pogodę skoro była Wigilia i to właśnie śnieg dodawał temu dniu magii, a nie kolejne światełka na kolumnach posiadłości.
Myślenie o tym przywiodło ją nad brzeg Tamizy gdzie stała dokładnie tak jak to wcześniej sobie wymyśliła: przyzwyczajona do zimna, z grubym swetrem na grzbiecie i kubkiem grzanego wina i to koniecznie z dużą garścią goździków. Nie przyszło jej przez myśl, że to wszystko może być tylko wytworem jej wyobraźni. W końcu mogłaby tak spędzać Wigilię i nikt by się temu nie dziwił. Spoglądając na horyzont nie myślała nawet, że może coś w oddali dostrzec. Dopiero widząc wzbierające fale przymrużyła oczy by skupić wzrok na płynącym w jej stronę statku. Nigdy wcześniej po tej stronie rzeki nie widziała żadnego, ale to nie to najbardziej ją zaskoczyło, a stojący praktycznie na samym dziobie człowiek. Jego twarz przez dłuższą chwile była dla niej całkowicie niewidoczna, ale przecież to nie mógł być ktoś normalny skoro postanowił płynąć w taką pogodę. - Mikołaj? - zapytała zaskoczona samą siebie, że w ogóle na coś takiego wpadła, ale skoro to nie Mikołaj to kto? Ta broda mogła należeć tylko do Mikołaja!




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Edgar Burke
Edgar Burke

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Zawód : łamacz klątw, B&B
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 30
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 25
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

[sen] odważnym szczęście sprzyja  Empty
PisanieTemat: Re: [sen] odważnym szczęście sprzyja    [sen] odważnym szczęście sprzyja  I_icon_minitime11.04.19 17:41

Prawdziwy Edgar Burke smacznie spał w swojej sypialni, nie mając zielonego pojęcia, że w tym samym czasie znajduje się w czyimś śnie. Jego wyimaginowana wersja wyglądała podobnie, tylko strój miał na sobie mniej elegancki niż zazwyczaj. Nie powinno to jednak nikogo dziwić, wszak strojenie się na lodołamacz nie miało żadnego sensu, i tak szybko wybrudziłby się jakimś smarem. Ktoś mógłby powiedzieć, że pływanie lodołamaczem wzdłuż wybrzeży Wielkiej Brytanii mija się z celem - tutaj nigdy nie ma tak srogich zim - ale akurat tego roku było inaczej. Woda była skuta lodem i każdy inny statek od razu zniszczyłby sobie kadłub, jednak nie ten. Ten bez problemu wytrzymywał trudne warunki: od twardych brył lodu po dwunastostopniowy sztorm.
Wpływając do portu, stał na samym dziobie wielkiego statku, wynurzającym się z mgły. Obserwował z zainteresowaniem otoczenie, nie wydając swojej załodze żadnych rozkazów - każdy dobrze wiedział co ma robić, szybko ze statku zaczęli zeskakiwać szczupli młodzieńcy, przywiązując grube liny do kamiennych polerów. Edgar zszedł ze statku na samym końcu, poprawiając kołnierz marynarki - nie miał na sobie żadnego płaszcza, ale jakoś w tej rzeczywistości nie było mu zimno. - Witaj, lądzie - powiedział, stawiając stopę na ziemi. Odetchnął głęboko, czując ląd nie tylko pod stopami. Tu czuć było smażone mięso, tam słychać było śmiech dzieci. Na statku ze święcą można było szukać tak codziennych bodźców. Wtedy zauważył młodą niewiastę - patrzyła wprost na niego, ale wołała kogoś zupełnie innego. Podrapał się po brodzie, zdecydowanie za długiej, ale podczas rejsu nie było czasu na tak, nomen omen, przyziemne czynności. - Nie znam żadnego Mikołaja - odpowiedział, podchodząc bliżej. Chociaż właśnie poczuł jak coś rośnie mu w kieszeni. Wyjął z niej niewielki skórzany mieszek, który nagle urósł do wielkości wielkiego wora. - Ho - odkaszlnął. - Ho - chyba zaczął się dusić, sam nie wiedział co się właśnie z nim dzieje! - Ho - aż się czerwony zrobił, ale kiedy te trzy sylaby wydostały się z jego ust, wszystko się uspokoiło. - Jestem kapitanem tego lodołamacza, aczkolwiek... - intuicyjnie wiedział, że musi zajrzeć do tego worka, który przed chwilą przed nim urósł. Wygrzebał z niego tylko świstek papieru. Przeczytał nagłówek, marszcząc czoło, nic z tego nie rozumiał. - Mam coś dla ciebie. To chyba decyzja o cofnięciu szlachectwa - podał kobiecie dokument, spoglądając do wora, ale chyba nic więcej tutaj nie było. Taki wielki wór na jeden papierek? Cóż to za czary! - Mogę łyk? - Jakże on dawno nie pił niczego ciepłego, a to co kobieta trzymała w dłoniach wyglądało tak pysznie i rozgrzewająco.




We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
Lucinda Selwyn

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 30
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
[sen] odważnym szczęście sprzyja  Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

[sen] odważnym szczęście sprzyja  Empty
PisanieTemat: Re: [sen] odważnym szczęście sprzyja    [sen] odważnym szczęście sprzyja  I_icon_minitime18.04.19 22:26

Lucinda z podekscytowaniem czekała na pojawienie się Mikołaja. Kompletnie nie miała pojęcia skąd ów podekscytowanie się brało. W końcu była dorosłą kobietą, która nie wierzyła w takie rzeczy. Czasami jednak dobrze było widzieć rzeczywistość oczami dziecka. Choć na chwile człowiek oddawał się prostym emocjom nie doszukując się w tym drugiego czy nawet trzeciego dnia.
Kiedy statek w końcu dopłynął do brzegu, a mężczyzna, którego Lucinda wzięła za Mikołaja podszedł do niej upierając się, że wcale Mikołajem nie jest spochmurniała. Twarz mężczyzny wydawała jej się aż nadto znajoma, ale jakoś nie potrafiła dopasować do niej ani sytuacji ani konkretnego imienia. - Czy my się już czasem gdzieś nie spotkaliśmy? - zapytała zbliżając się do mężczyzny o krok by lepiej się mu przyjrzeć. W tym samym momencie nieznajomy zaczął wydawać z siebie głośne HoHoHo i wtedy Lucinda już wiedziała, że to nie może być nikt inny jak Mikołaj. Z radością zacierała rączki na prezenty, które może od niego dostać bo w końcu była całkiem dobrą czarownicą w tym roku i na rózgę na pewno nie zasłużyła. - Jakiego lodołamacza? - zapytała jeszcze spoglądając ponad ramię mężczyzny i widząc jedynie małą łódeczkę z dziurawym żaglem uniosła pytająco brew. - Myślę, że nawet lodów u Fortescue byś nie połamał tym stateczkiem – dodała upijając łyk grzanego wina. Skoro on tak szybko sprowadził ją na ziemię brakiem prezentów to ona nie miała zamiaru pozostać mu w tym dłużna.
Na kolejne słowa mężczyzny zmarszczyła niepewnie brwi. - Jaka decyzja? Od kogo ta decyzja? - zapytała i w tym samym momencie kiedy jej ręce dotknęły wypisanego pergaminu jej suknia zmieniła się z pięknej w postrzępioną i nijaką. Zniknął także płaszcz i sakiewka z oszczędnościami. Zaczęło do niej docierać, że nawet mieszkanie na Pokątnej nie należy już do niej. - Nie można tak. Jestem Se… Sel… Se… - nawet nie potrafiła wypowiedzieć swojego nazwiska.
Zdruzgotana blondynka podała mężczyźnie kubek gorącego wina z goździkami kręcąc głową ze zdezorientowaniem. - To co teraz, Edgarze? Co mam zrobić? - zapytała wypowiadając imię mężczyzny, które właśnie jej się przypomniało. Ale skąd? Tego nie wiedziała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
 

[sen] odważnym szczęście sprzyja

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19