Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Fontanna   10.03.12 23:21

Fontanna

Umiejscowiona na rogu skrzyżowania Hawthorn Grove z Levander Road fontanna zbudowana jest z białego kamienia i przedstawia cztery łabędzie podrywające się do lotu. Otoczona zielonymi drzewami i budynkami z czerwonej cegły prezentuje się naprawdę uroczo, szybko stanąwszy się wizytówką Enfield. Szczególnie upodobały ją sobie ptaki - podczas gdy za dnia bardzo często goszczą na niej wróble i gołębie, niekiedy w nocy dostrzec tu można także i sowy, głównie ze względu na rozlegle zielone parki tuż nieopodal, a także niewielki ruch panujący na tejże ulicy.
Po prawej stronie umiejscowione są poczta i przedszkole, po lewej zaś budka telefoniczna, która - po wciśnięciu odpowiedniej kombinacji cyfr na tarczy - pozwala teleportować się na dowolnie wybrany obszar Londynu.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   12.09.15 22:04

Mężczyźni to biedne stworzenia. Żyją w ciągłej niepewności, targani przez własne żądze i uczucia. Niewiele w nich konsekwencji, patrzą na świat przede wszystkim powierzchownie. Jeśli ktoś zna tę słabość, z łatwością może ich zgubić.

Za każdym razem powtarzał sobie, że to ostatni raz. Że więcej nie będzie marzyć, że jeśli spróbuje, to tylko w poważnej kwestii. Ustatkuje się, przestanie oglądać się za każdą napotkaną kobietą i wyobrażać sobie potem, że jest jego. Prędzej czy później powinien się zakochać, prawda? Ale nigdy nie poznał, czym jest naprawdę owe uczucie. Kiedyś wydawało mu się, że kocha. Ale nie kochał. Wiedział, jaką miało to nazwę - pożądanie. Każda spotkana kobieta była jak szansa na przygodę, myśli jego krążyły wokół różnych, z niektórymi udało się przenieść wizje do rzeczywistości. Czasem same do niego przychodziły, wystarczyła tylko odrobina zainteresowania. Jeśli angażował się w jakieś związki, nie trwały one długo. Albo on się nudził, albo ona, albo odkryła, że wcale nie jest tą jedyną. Bo nawet ten fakt nie wystarczał, by przestał próbować z innymi. Nigdy nie przymuszał, tylko czekał na odpowiedni moment, by móc wykonać śmielszy ruch.
Znowu sobie obiecywał, ale wiedział, że jest z góry przegrany. Łudził się tylko perspektywą zdrowej znajomości, choć zdawał sobie sprawę, że w razie czego, nie zawaha się sięgnąć po więcej. Bo chciał tego więcej. Mógł być na zewnątrz opanowany jak zawsze, lecz nie przeszkadzało to jego wnętrzu krzyczeć. Domagać się.

Całe miejsce emanowało spokojem. Daniel wziął głębszy wdech i cieszył się zwyczajnie tą chwilą dla siebie, podczas której mógł poukładać wszystkie myśli, zastanowić się nad artykułami i zwyczajnie odpocząć od całego zgiełku. Spojrzenie mężczyzny, choć na pozór nieobecne, obserwowało wszystko z niemałą uwagą. Nie umknęła jemu również postać znanej mu osoby, która również pisała do Proroka i którą był zainteresowany, choć nigdy jawnie się do tego nie przyznał. Co za przypadkowe spotkanie. Z takich niewątpliwie się cieszył.
-Dzień dobry -powiedział na powitanie. Spojrzenie miał łagodne, twarz spokojną, z goszczącym na niej delikatnym uśmiechem. -Miło panią widzieć.
Nie miał w zwyczaju narzucać się, czy prowokować. Nigdy specjalnie nie tryskał szczęściem, choć przez większość czasu starał się pozostać pogodny. Oto zaangażowanie człowieka, który do wszystkiego podchodzi z dystansem. Który był obserwatorem, a w swojej skrytości - myślicielem, wcale nie takim ułożonym i poprawnym.
-Mam nadzieję, że dotarła wiadomość co do felietonu, który pojawi się w następnym numerze. Wszystko jest już gotowe -oznajmił.
Szum wody działał kojąco, sprawiał wrażenie, jakby wszystko działo się w zwolnionym tempie.
-Nawiasem mówiąc, było to bardzo trafne.
Badał teren, delikatnie; cała relacja była dla niego obecnie jak domek z kart, który mógł przewrócić nawet odrobinę głębszy oddech. Rozsypać, bez żadnych szans na jakąkolwiek poprawę. Będzie chciała go bliżej poznać? Będzie chciała z nim rozmawiać? Pytania błąkały się po głowie Daniela, z niecierpliwością oczekując na wyjaśnienie. Skupił swój wzrok na twarzy kobiety, czekał na choćby najmniejszy znak, który mógłby mu coś powiedzieć.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t1186-helena-mckinnon http://www.morsmordre.net/t1210-kleopatra#8947 http://www.morsmordre.net/t1213-femme-fatale#8958 http://www.morsmordre.net/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://www.morsmordre.net/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Fontanna   13.09.15 22:06

Mężczyźni wcale nie są biedni.
Sami pozwalają na to, by kontrolowała ich część ciała, która powinna przecież być posłuszna. Ale to i tak niewielka kara, za te wszystkie lata, podczas których próbowali zagłuszyć prawo kobiet do własnego zdania. Najpierw córka, potem żona, zawsze ograniczana silną ręką mężczyzny. Gardzę takim schematem, Danielu. Chyba właśnie dlatego nigdy nie chciałam czegoś więcej. Ustatkować się, wyjść za mąż, znaleźć swoją drugą połowę. Miłość jest słabością, która zagłusza zdrowy głos rozsądku. A po cóż osłabiać samego siebie?
Obejmowało mnie wiele ramion. Wiem, że w dzisiejszych czasach, gdy kobieta winna cnotliwą być i oddaną jedynie swojemu mężowi, to szokuje niebywale. Nie myśl sobie jednak, że należę do tych kobiet, które nie przejmują się swoją opinią i robią co im się żywnie podoba, we wszystkim znać trzeba umiar. Mogę uwodzić i kusić, ale by zasłużyć na więcej, trzeba sobie zasłużyć. Sądzisz, że dałbyś radę? Że udałoby Ci się skraść wystarczająco dużo mej uwagi, byś mógł dołączyć mnie do swojej kolekcji? Moje usta są ze złota, sam spróbuj je wycenić.
Dziś siedzę przy fontannie, pozwalam by promienie słońca delikatnie muskały moją twarz. Oczy powoli przesuwają się po czarnych literach, palce ze znudzeniem przerzucają kolejne strony. Czytanie jest moją słabością, Danielu. Choć gardzę wszystkim, co mugolskie, to do ich książek mam słabość niebywałą. Znam wszystkie klasyki, tłumaczę się dobrym gustem. Może to nie tak wielki grzech? Jak uważasz?
- Dzień dobry - odpowiadam i odkładam książkę na kolana, lustrując Cię wzrokiem. Dłonie najwyraźniej zbyt długo nie mają co robić, bo po krótkiej chwili sięgam do kieszeni spodni po paczkę papierosów, które odpalam nawet nie pytając o Twe zdanie. Tak, w tych niebywale konserwatywnych czasach, jestem jedną z tych kobiet, które palą, noszą spodnie, latają na miotle, piszą felietony i zachowują się dokładnie tak, jak według mężczyzn nie powinni. Wyzwolone, to tak często wam przeszkadza. - Pana również. Ale mówiłam już, że jestem zbyt młoda, by tytułować mnie "panią". Poczekajmy może na pierwsze zmarszczki, dobrze? - żartuję z kokieterią, bo doskonale wiemy, że nigdy nie będę wyglądać jak moje rówieśnice. Geny mojej matki dadzą mi to, o czym marzą kobiety - zastarzeję się ze starością i zachwycać będę nawet w wieku poczciwej matrony. Pewnie dlatego arystokraci upodobali sobie branie półwil za żony - to klejnoty, które zawsze dobrze będą prezentować się u ich boku.
Wcale nie musisz narzucać się i prowokować, ja już zdążyłam założyć nogę na nogę i owinąć kosmyk złotych włosów wokół palca - zaczynam rzucać na Ciebie swój urok. Wybacz, to silniejsze ode mnie.
- Owszem, dotarło. Nadal nie zgadzam się z korektą - dym wydycham wraz ze słowami, nigdy nie obiecywałam, że zatrudnienie mnie będzie łatwe. Ale chcieli mieć gwiazdkę, już samo moje zdjęcie przykuwało uwagę, o dość odważnych artykułach nie wspominając.
- Dziękuję - przynajmniej Ty nie boisz się postępu. A może jedynie udajesz, by zaskarbić sobie moją sympatię? Nie mam ochoty zastanawiać się nad tym zbyt długo. Dzisiaj możesz usiąść obok mnie, miejsce wskazuję Ci ruchem głowy, zachęcam do tego swym najlepszym uśmiechem. Mogę wydać Ci się odrobinę bardziej ugłaskana, niż zwykle, ale niech Cię to nie zwiedzie - wystarczy jeden fałszywy krok, bym pokazała pazurki.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   15.09.15 22:21

To było ciekawe. Zajmujące.  
Widok pięknej kobiety na tle malowniczego, chciałoby się powiedzieć - wyjętego wprost z artystycznego opisu - krajobrazu, miejsca, gdzie teoretycznie nikt i nic nie było w stanie zaburzyć równowagi, zepsuć tej sytuacji, w jakikolwiek sposób na nią wpłynąć. Daniel przymrużył odrobinę oczy, by móc lepiej uchwycić ów moment, który niewątpliwie w pewnym sensie go urzekł; zawsze uważał, że miał w sobie coś z sentymentalisty. I nie był sam pewny, czy dało się to nazwać wadą czy zaletą, ta cecha pozostała mu jeszcze z samego dzieciństwa. Ojciec zawsze powtarzał mu, że kierowanie się emocjami jest zgubne. Jednak mimo tych wszystkich nieustannie wpajanych do głowy zasad, osobowość Daniela wciąż stanowiła kłębek zmieszanych z sobą, często sprzecznych, uczuć, które skrzętnie chował we wnętrzu samego siebie, nie pozwalając nikomu się do nich zbliżyć. Jego pragnienia, myśli, emocje - nawet zwykłe postrzeganie świata, były rozgraniczone murem, gdy chodziło o zachowanie się na zewnątrz. Dlatego często ludzie odnosili różne wrażenia. Jaki był? Zdystansowany, oschły, wymagający? Tajemniczy a może nieśmiały? Przypuszczeń zawsze dało się znaleźć wiele, ale nie wszystkie musiały być poprawne.  
Wzrok Daniela przeszedł powoli - od dołu, zatrzymując się ułamek dłużej na książce, by wreszcie znów być skupionym na twarzy Heleny. Niezależność mu imponowała. Pewne siebie kobiety pociągały go znacznie bardziej od zagubionych, wymagających wiecznego prowadzenia za rękę. Były interesujące, wybijały się poza szarą rzeczywistość. Poniekąd nie dziwił im się. Wiedział, jak to jest, gdy zostają narzucone sztywne reguły mówiące, kim konkretnie ma się zostać w życiu. Bez względu na własną opinię.

Zachowanie Heleny było śmiałe, ale wiedział o tym, że lubiła budzić kontrowersje. Nie przeszkadzało mu to, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej pogłębiało ochotę na poznanie. Ostatkiem sił powstrzymał się jednak od skrzywienia. Nie przepadał za papierosami, ale w dzisiejszej dobie, zdążył do nich przywyknąć. Zapach tytoniu zawsze wdzierał się w nozdrza, powodując nieprzyjemne uczucie. Nauczył się mimo wszystko nie zwracać na niego specjalnej uwagi.
Owszem. Chciał nawiązać znajomość lub raczej próbował to sobie wmówić, śmiejąc się żałośnie z samego siebie. Ale sam już nie wiedział - czy przyciąga go bardziej osobliwe piękno czy zaintrygowanie osobowością siedzącej w pobliżu kobiety. Jego myśli wiły się, poskręcane i niejednoznaczne.
-Uznam, że tego pytania nie było -odrzekł równie miłym, z lekka żartobliwym tonem.  -A resztę przyjąłem do wiadomości.
Miał wrażenie, że serce na moment zabiło mu szybciej. Za każdym razem, z każdym słowem i spojrzeniem, zdawał się odkrywać coś nowego, zauważać znacznie więcej, coraz bardziej być pewnym, że właśnie tego chce. Ale czego konkretnie chciał? Rozmowy? Zobaczenia u siebie, jak całkowicie się przed nim odkrywa? Próbował oddalić te wizje, motywując, że przecież najpierw trzeba kogoś poznać. I zobaczyć, czy jest w ogóle zainteresowany jakimś kontaktem. To akurat nic nie kosztowało.
Odczekał chwilę, zanim zdecydował się na odpowiedź.
-W jakiej kwestii? -zapytał, a w jego głosie nie dało się wykryć niczego konkretnego.
Nie towarzyszyły mu jednak negatywne emocje. Wręcz przeciwnie, ogarniał go dziwny spokój, mieszający się na przemian ze zwyczajną, jakby dziecięcą ciekawością. Stary a wciąż głupi. W głowie miał mętlik, spróbował odciąć się od niego, by skupić się całkowicie na otaczającym go świecie. Znów miał ochotę się z siebie zaśmiać.

Odwzajemnił uśmiech. Prawdę mówiąc, nie sądził, że potoczy się to w ten sposób. Ucieszył się w duchu - nawet dla niego los potrafił być czasem przychylny. To może być miły dzień, ale lepiej nie chwalić tego przedwcześnie.
Usiadł obok kobiety, przez chwilę patrząc na widok, który miał przed sobą.
-Odnoszę wrażenie, że w większości przypadków my, jako ludzie, nie lubimy, gdy coś się zmienia -zaczął, sprawiając przy tym wrażenie zamyślonego.
Potem zwrócił się już bezpośrednio:
-Nawiasem mówiąc, czytałem kiedyś tę książkę. -To było silniejsze od niego, choć zdecydował się nadmienić ów fakt dopiero po chwili.
Bo rzeczywiście, że jeśli chodziło o nie, mógł na ten temat powiedzieć bardzo wiele.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t1186-helena-mckinnon http://www.morsmordre.net/t1210-kleopatra#8947 http://www.morsmordre.net/t1213-femme-fatale#8958 http://www.morsmordre.net/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://www.morsmordre.net/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Fontanna   20.09.15 15:06

Twój ojciec był mądrym człowiekiem, Danielu. Nie wiele wiem o nim, ale to jedno stwierdzenie pozwala mi domniemywać, że sporo miał oleju w głowie. Kierowanie się emocjami jest zgubne. Nawet nie wiesz, jak wielu osobom trudno jest pojąć istotę tego zdania, zrozumieć, że wyzbywając się ludzkich odczuć, egzystencja staje się o wiele łatwiejsza. Twój ojciec był mądrym człowiekiem, mój - nieudacznikiem. Całe życie zmarnował na pogoń za marzeniem tak odległym i nierealnym, że aż nieosiągalnym. Nie skalał swoich dłoni pracą, nie porzucił czczych nadziei, by zapewnić godny żywot swojej żonie i dzieciom. Wpierw stracił głowę dla mojej matki, która również musiała mieć nie po kolei w głowie, skoro zadowoliła się prostym autorzyną, miast mierzyć o wiele wyżej, a później macosze, która dla niego porzuciła całe swoje dotychczasowe życie i zamieszkała na strychu obskurnej kamienicy. Nie zrozumiem nigdy, jak można uznać to za romantyczne. Moja siostra potrafi godzinami słuchać historii o tym, jak się poznali i jak jej matka stoczyła bitwę z całym światem, byle by tylko móc zostać panią McKinnon i wychowywać cudze dziecko. Ja w tym samym czasie przewracam oczami.
Emocje są zgubne, Danielu.
Słyszałeś kiedyś historię o czarodzieju, który wyrwał sobie serce z piersi i zamknął je w szkatułce, byleby tylko nie czuć nic? Matki czytają je dzieciom jako przestrogę, ale uwierz, że gdybym tylko mogła, zrobiłabym to samo. Miłość jest słabością. Otumania zmysły, zagłusza rozsądek. Czy aż naprawdę tak mocno jej potrzebujemy?
Potrafię nie tylko patrzeć, ale również widzieć. Dlatego nie godzę się na los, który mi narzucają. Lata pięćdziesiąte są tak nowoczesne w swoim zacofaniu. Wreszcie na ulicy widać kobiety, które nie boją się ubrać spodnie, które chcą się kształcić i móc wyrażać swoje zdanie na równi z mężczyznami. A jednak te białogłowy w wykrochmalonych sukienkach, których jedynym marzeniem jest wyjść za mąż i urodzić gromadkę dzieci, wciąż zagłuszać będą chęć postępu. Jeśli czegoś nie znoszę, to skrajnego konformizmu. Porzucania wszystkich swych zasad dla wygody i ciepłego skrawka podłogi. Gdybym chciała, mogłabym zostać żoną arystokraty i pławić się w luksusach. Bez większego problemu omotałabym ich sobie wokół palca. Ale wiesz co? Jestem ponad to.
Jeśli moje śmiałe zachowanie Cię pociąga, podejdź bliżej. Nie zależy mi na mężczyznach, którzy słysząc moje zdanie lekceważąco przewrócą oczami i je zignorują. Nie chcę być lalką na wystawie, choć doskonale wiem, że wy wszyscy tak chętnie byście ją ze mnie uczynili. Oceniacie mnie po ślicznej buzi i dobrze, przynajmniej mogę udowodnić, jak bardzo się mylicie. Na ustniku papierosa odbiję ślad po czerwonej szmince, nie zapytam, czy nie przeszkadza Ci dym. Nakarmić płuca nim muszę, bez tego drapania w gardle trudno mi już oddychać.
- Było, proszę pana - odpowiadam wydychając dym z płuc, muszę postawić na swoim, nawet jeśli w kwestiach tak prozaicznych i błahych. - Niezmiernie mnie to cieszy - nie dodaję już, że mężczyznom zwykle należy powtarzać po razy kilka, nie chcę robić na Tobie aż tak złego wrażenia. W końcu chcesz mnie poznać, prawda? Patrzysz na mnie jak każdy inny, ale nie winię Cię za to. To moje geny otępiają Twoje myśli, sprawiając jednocześnie, że krążyć mogą one jedynie wokół mojej osoby. Jestem kobietą próżną, lubię być w centrum uwagi.
Zakładam nogę na nogę i przyglądam Ci się z uwagą. Myślisz, że nie zauważę tego wszystkiego, co targa Tobą od wewnątrz? Mój drogi, mężczyźni zachwycają się mną odkąd byłam dzieckiem, potrafię dostrzec to w wyrazie oczu. Ale nie przeszkadza mi to ani trochę, chyba mam ochotę zagrać z Tobą w tą grę. Pobawić się w kotka i myszkę. Mogę Cię kusić, doprowadzać do szaleństwa, w jednej chwili będąc uległą i chętną, by zaraz trzymać Cię na dystans. Mogę stać się zagadką, której nigdy nie rozwikłasz, Twym najskrytszym marzeniem, albo ulotną rzeczywistością. Co wybierasz?
- W każdej - nie muszę nawet zastanawiać się nad odpowiedzią. - Sądziłam, że zaproponowano mi pracę w Proroku, a nie możliwość podpisywania waszych artykułów swoim nazwiskiem. A skoro mam pisać, chcę by publikowano to, co napisałam - już rozumiesz? Chcę być niezależną felietonistką, a nie kolejną dziennikarzyną w kieszeni redaktora naczelnego, kontrolowanego przez innych. Mam talent, nie powiem nigdy, że po ojcu, ale chcę móc wykorzystywać go na własnych warunkach.
- Zmiany są dobre, stagnacja i zacofanie od lat niszczą społeczeństwo - kręcę głową, jestem w końcu największą zwolenniczką postępu. - W tym wypadku nie chodzi jednak o zmianę, a brak ingerencji w moje poglądy - wyjaśniam Ci po raz kolejny, nie przeszkadzają mi uwagi o przecinkach, ale na brodę Merlina, nie pozwolę zmieniać tego, co napisałam.
- Naprawdę? Nie powiedziałabym, że jest pan miłośnikiem mugolskiej literatury - uśmiecham się kokieteryjnie, zakładam za ucho kosmyk jasnych włosów.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   21.09.15 16:28

Wszyscy potrzebujemy miłości. Bez niej jesteśmy zagubieni, zlęknieni - samotnie błądzimy w odmętach życia. Możemy się wzbraniać, udawać, ale gdy ona przyjdzie, staniemy się jedynie marionetkami w rękach jej losu. Daniel wierzył, że tak dzieje się w przypadku każdego człowieka - kiedy było tylko kwestią czasu.
Ludzie przychodzili i odchodzili. A kiedyś, często bezwiednie, natrafiało się na tę jedyną osobę.
- Bez proszę pana będzie równie dobrze. A nawet lepiej. - Zaznaczył. - Choćby ze względu na wcześniejsze ustalenia.
Wiedział, ile miał lat. Nie był młody, choć jeszcze do starości trochę mu brakowało. Ale skoro chciała przejść na inny ton rozmowy, nie powinna zwracać się do niego inaczej. To się po prostu gryzło.
- Prorok rządzi się swoimi prawami, które są mniej lub bardziej odczuwalne. - Wypuścił powietrze z ust, co brzmiało niemal jak nieme westchnienie. - Wiem o tym doskonale, w końcu też dla niego pracuję i piszę. Pozostaje tylko jedno pytanie - co można z tym zrobić?. Ale to już inna sprawa.
Mógłby opowiadać godzinami, ile razy siadał nad napisanym tekstem i jakby wpadał w bezdenną przepaść rozpaczy. Tragedia, po prostu tragedia. Niektóre jego artykuły powinny mieć osobą rubrykę - Pisane rzewnymi, męskimi łzami. Czy ktoś by się tym przejął, wątpił. Ale żalić się też nie miał zamiaru. Wydobywać wszystkie brudy własnych doświadczeń, to jak odczuwać je po raz kolejny. A on nigdy nie słynął ze specjalnego zwierzania się drugiej osobie. Pisał różne rzeczy, bo musiał. Bo inaczej skończyłby jako uliczny żebrak z Niemiec. Czy Helena o tym wiedziała? Raczej nie. Ona była gwiazdą, mogła wybrzydzać. Poniekąd wiedział, że zmiany wprowadzone do własnego tekstu mogą być irytujące. Ale co on miał do tego? Tylko poprawiał przecinki. Nie miał w zwyczaju ingerować sens czyjejś pracy, podobnie jak nie miał w zwyczaju wchodzić na siłę w czyjeś życie. Zmień temat, modlił się w myślach. Gdyby jedno niewłaściwie użyte słowo przekreśliło szanse w jej oczach, do końca życia plułby sobie w brodę z tego powodu. Wiedział o swoim niebywałym talencie do mówienia nie tego, co trzeba i nie wtedy, kiedy trzeba. Bo gdy było trzeba, ulegał bez większych pretensji.
Kobiety zawsze stanowiły dla niego zagadkę, mimo częstych dogryzań brata, że sam miał urodzić się dziewczynką. Matka już szykowała dla ciebie sukienki. Nawet w tym zawiodłeś. Daniel nie potrafił określić swoich odczuć wobec tej sytuacji. Chciała go poznać czy nie? Jak była nastawiona? Dopuści go do siebie, czy wręcz przeciwnie, nie jest nim zainteresowana? Pewna siebie i wymagająca, równocześnie skrywa wszystko pod maską miłego uśmiechu, zdawała się być tak samo wyniosłą jak i uległą.
Jedno słowo a raczej zastanowienie. Toksyczna? O dziwo podobało mu się to; słodka substancja, która wyżerała od środka jego wnętrzności. Mogła go porzucić, pozostawić w całej świadomości, mogła dawać złudzenie, mogła... Przyjąć tę ofertę kontaktu? Jedna wielka niewiadoma. Trudno - jedni truli się tytoniem lub alkoholem, on truł się kobietami. I tak nie widział siebie z obrączką na palcu. To byłoby... niepoprawne w całej swojej właściwości.
Znów zdecydował się odrzucić nadmiar myśli.
- Wszystko rozumiem, jednak teraz mówiłem ogólnie. - Do diaska, gdyby kobiety nie brały wszystkiego do siebie, życie byłoby o wiele łatwiejsze. Twarz jego jednak nie zmieniła wyrazu, a sam z tym samym tonem dodał: - O zmianach. O tym, że świat zaczyna się ich domagać, choć równocześnie wydaje się być tak samo obojętny. Zastanawiam się nad tym, nic więcej.
Uśmiechnął się lekko.
- Ja też. Właściwie to zdarzało mi się czytać. Wychodzę z założenia, że warto poznać wiele rzeczy, jeśli tylko zasługują one na uwagę.
Nie obchodzili go mugole i ich nowoczesne osiągnięcia, ale musiał przyznać, że niektórzy niemagiczni pisarze tworzyli naprawdę dobrą sztukę. Nawet niemieccy - jak na ironię losu, w całej swojej konkretności, wywodził się z tego państwa choćby Goethe, jakiego utwory stanowiły wręcz fundament dla romantyzmu. Es irrt der Mensch so lang er strebt - błądzi człowiek, póki dąży.
- Interesuje cię ich literatura?




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t1186-helena-mckinnon http://www.morsmordre.net/t1210-kleopatra#8947 http://www.morsmordre.net/t1213-femme-fatale#8958 http://www.morsmordre.net/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://www.morsmordre.net/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Fontanna   25.09.15 20:20

W tym tkwi całym problem, mój drogi. Przez całe życie to ja pociągałam za sznurki, uczyłam się jak robić to wystarczająco umiejętnie, by moje marionetki nie zorientowały się, że nimi właśnie są. Nie uchodzę za kobietę fatalną, choć bez wątpienia nią właśnie jestem. Ale oboje wiemy, co dzieje się z pożeraczkami męskich serc, gdy komuś uda się skraść ich własne.
A ja zdecydowanie nie chcę być bohaterką kolejnej ckliwej historii.
- W takim razie, niezmiernie mi miło, Danielu - wyciągam w Twoją stronę drobną dłoń i uśmiecham się zachęcająco. Jak zawsze muszę być czarująco, skraść te resztki Twej uwagi, które jeszcze nie krążą wokół mej osoby.
- Jestem tylko maskotką Proroka, wszyscy o tym wiemy. Zatrudnili mnie nie dlatego, że cenią sobie moje błyskotliwe zdanie, a dlatego, że zdjęcie znanej zawodniczki przyciąga rzeszę czytelników - jak zawsze mówię wszystko prosto z mostu, nie zamierzam owijać woalem półsłówek tego, co oczywiste. Redakcja zawsze traktowała mnie przez palce, a ja zawsze potrafiłam udowodnić im, jak bardzo się mylą. Nie jestem kolejną głupiutką blondyneczką, zbyt przestraszoną by wyrazić swoje zdanie. - Ale to nie znaczy jeszcze, że zamierzam grać dokładnie tak, jak mi zagrają.
W pisaniu odnajduję siebie, uprzednio się w nim zatraciwszy. Wiem, że robię to dobrze, wiem, że ludzie z zapartym tchem składają litery całego mojego artykułu, że później tygodniami dyskutują o dość kontrowersyjnej zawartości, że części z nich mogę wreszcie dać do myślenia. To Quiddtch jest moją pasją, moim życiem, jednak gdybym już dłużej nie mogła bronić bramek, z pewnością zostałabym dziennikarką. I może nawet do redakcji nosiłabym szpilki, byleby tylko podkreślić swoją dziennikarskość.
- Świat jest jeszcze zbyt niedojrzały, by na poważnie zająć się zmianami. To żadna tajemnica, że są one potrzebna, te wszystkie kostniałe systemy, które jako tako funkcjonowały w poprzednich stuleciach, w dwudziestym wieku tracą na wartości. Po wojnie wszystko się zmieniło, ale do niektórych jeszcze to nie dociera - podchwytuję od razu temat, nawet jeśli próbujesz wziąć mnie pod włos i zainteresować tym, co jest moją specjalnością.
- Jakieś inne przykłady? - flirtuję z Tobą, jednak wcale nie tak oczywiście. Możesz wyczytać to z tonu mego głosu, zalotnego spojrzenia, kosmyka włosów, który nienachalnie nawijam na palec. Taka już ze mnie kokietka, uwielbiam udowadniać wam wszystkim, że potracicie swoje chłodne wyrachowanie gdy tylko zatrzepoczę rzęsami. - Nie posunęłabym się w tym stwierdzeniu aż tak daleko, ale trzeba przyznać, że to jedyna rzecz, jaka im wychodzi. Można to docenić - tak naprawdę brzydzę się mugolami, choć nie tak bardzo, jak skazą wśród czarodziejów. Dopóki nasze światy nie mieszają się, nie mam nic przeciwko ich egzystencji, jednak dopuszczanie ich do nauki magii to spora przesada.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   26.09.15 19:38

Życie byłoby łatwiejsze, gdyby ludzie słuchali się głosu rozsądku. Nie ulegali impulsom, wszystko mieli rozplanowane, każdą sytuację dostosowaną do własnych potrzeb. Mniej by było konfliktów, mniej kłopotów, mniej podjętych źle decyzji, których echo odbijało się jeszcze przez cały czas, powodowało wyrzuty niemal do samej śmierci. Ale życie lubiło zwodzić człowieka, który w całej tej plątaninie mógł jedynie ulegać złudzeniu, że jest kowalem własnego losu. Zabawne. Uważać się za pana życia, nie znając nawet daty swojego kresu. Twierdzić, że dyktuje się warunki, choć w rzeczywistości jest się przed nimi stawianym. Nawet w takich sytuacjach, przypadkowych spotkaniach, początkach - które mogą zarówno przynieść nic, co zaowocować przyjaźnią, wrogością, albo czymś zupełnie innym. Wystarczyło zadać jedno proste pytanie - czy naprawdę wybieramy osoby, jakie pojawiają się w naszym życiu?
- Mnie również jest miło, Heleno - powiedział, z nadal utkwionym w nią spojrzeniem.
Była ładna... Nie, bardziej. Piękna. Pociągająca. Aż chciałby sprawdzić, jak wiele zalet w sobie kryje i móc je badać, powoli, centymetr po centymetrze. Mógłby jej zaoferować dużo, przynajmniej ile mógł jako mężczyzna - jeśli tylko wyraziłaby zgodę, pozwoliła go do siebie dopuścić. Tobie naprawdę przydałoby się trochę ogłady. Za dużo myślisz, czyżbyś nagle zapomniał, dlaczego zacząłeś rozmowę? Zignorował jednak głos, który odzywał się w jego wnętrzu. W takich sprawach zawsze go pomijał - wystarczyło, że w pobliżu znalazła się kobieta, a słowo nie mogę zaczynało brzmieć jak prawdziwa obelga. Ich dłonie zetknęły się, miał nadzieję zapamiętać fakturę jej skóry. I dotyk, który choć prowizoryczny i wyłącznie w geście grzeczności, stanowił dla niego niebywałą przyjemność.
- Zdjęcie zawodniczki przyciągałoby równie dużą rzeszę czytelników, gdyby wieńczyło przeprowadzany z nią wywiad, albo krótką wypowiedź na temat zainteresowań, miejsc i ludzi, obok których zwykła się obracać. Ale cóż, Prorok ceni sobie zachowanie ostrożności. I wcale nie mówię tego z wyrzutem, po prostu stwierdzam fakt. Niebezpieczeństwo zawsze tkwi w uświadomieniu.
Nie wiedział, czy da się to podciągnąć pod komplement, ale starał się wyważyć dobrą granicę między byciem bezstronnym a wyrażeniem własnej opinii. Jednak nie trzeba być geniuszem do stwierdzenia, że redakcja Proroka bała się poruszania niektórych spraw i wzbudzania przesadnych kontrowersji. Trzęsła się na tę myśl z prostego powodu - musieli się utrzymać jako najpopularniejsze pismo, a stronniczość zawsze dzieliła ludzi. Oni zaś mieli docierać do ogółu czarodziejskiego świata i obstawali przy tym przekonaniu, ściśle przestrzegając ustalonych reguł.  
- Tu nawet nie zdaje się chodzić o wojnę, nowe czasy, ale samo podważenie, czy człowiekowi powinno się dyktować określone warunki. Czy powinno się tworzyć zasady w rzeczach, na które nie ma się najmniejszego wpływu. Zdarza się, że sam nie wiem, co o tym sądzić - dobrze jest czasem podyskutować.
Mówił szczerze. Naprawdę lubił rozmawiać na różne tematy i bolało go, że większość ludzi wolała pozostawać przy sprawach niezobowiązujących i prostych - bo po co, na co, komu to potrzebne. Ciekawił go punkt widzenia Heleny, intrygował równie tak samo bardzo, jak cała jej osoba.
Uśmiechnął się; mimo tego ciężko było określić jego aktualne nastawienie, na które składała się mieszanka różnych emocji, choć w gruncie rzeczy na pewno uchodzących za pozytywne.
- Długo by wymieniać. Moje zainteresowania są ukierunkowane... Na różne strony. Nawet pozornie zwyczajne - same zaklęcia i magia, do których zamiłowanie pozostało mi po ukończeniu szkoły. I cała sztuka w swoim szerokim pojęciu. Ale nie interesują mnie wyłącznie rzeczy - postanowił podjąć temat, jednocześnie pozostawiając niedopowiedzenie.
Tak, Helenę niewątpliwie cechował urok osobisty. Nigdy nie zastanawiał się, czy sam taki posiada - podchodził do własnej osoby bardzo sceptycznie, jako że z natury częściej zwykł narzekać, niż dostrzegać dobre strony w życiu. Ale jednak niektóre kobiety coś w nim widziały. Co - nie umiał dokładnie określić.
- W końcu sztuka ma łączyć, a nie dzielić - przyznał. - W przypadku mugoli to jedyna rzecz, która mnie zainteresowała. I jak widać... Nie tylko mnie. A co jeśli chodzi o gatunki? - zapytał. Zawsze lubił rozmawiać na temat książek, ale często czytane przez niego tytuły nie pokrywały się z tymi u drugiej osoby. Mówił wszystko w charakterze zwyczajnej pogawędki, choć jednocześnie czuł się w nią zaangażowany.
- Osobiście myślę, że najbardziej ciekawe są utwory, w których można się czegoś doszukać. Jakie odkrywa się powoli, za każdym razem zauważa coś nowego. Gdy dzieło jest przesadnie proste i przewidywalne, łatwo o znudzenie.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t1186-helena-mckinnon http://www.morsmordre.net/t1210-kleopatra#8947 http://www.morsmordre.net/t1213-femme-fatale#8958 http://www.morsmordre.net/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://www.morsmordre.net/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Fontanna   28.09.15 19:27

Słyszałeś kiedyś o gejszach?
To japońskie kobiety, błędnie brane w zachodniej kulturze za prostytutki, których zadaniem jest bawienie gości rozmową, tańcem i śpiewem. Są doskonale wyedukowane, brylują w towarzystwie. Wiesz, czym nagradzają za odpowiednią uwagę i właściwe podejście? Widokiem mlecznobiałego nadgarstka. Pokazać niewiele, a kusić - to jest sztuka, którą pragnę opanować do perfekcji. W mojej szafie nie znajdziesz tych wszystkich fikuśnych sukienek na tonach tiulu, które upodobały sobie dzisiejsze kobiety, nie zobaczysz mnie również w wielkich dekoltach ani fikuśnych fryzurach. Bo elegancją jest prostota. To nie problem brylować w towarzystwie, gdy świeci się jak choinka. Popatrz na mnie, Danielu. Mam na sobie kraciaste cygaretki i czarną marynarkę, a jednak w tym całkowicie męskim stroju i tak wydam Ci się bardziej kobieca, niż każda inna mijająca nas na ulicy. To ja przyciągnę Twoje spojrzenie i to ja je przy sobie zatrzymam.
Jestem niczym narkotykiem, gdy tylko raz zaciągniesz się moim towarzystwem, nie będziesz potrafił przestać. Będziesz żebrać o każdą chwilę spędzoną ze mną i to ja zdecyduję, czy obdarzę Cię moim cennym czasem. Już dawno zrozumiałam, że więcej w życiu ugram, jeśli emocje odstawię na bok. Jeśli otaczać się będę tymi, którzy mogą zaoferować mi najwięcej. Mówisz, że nie wybieramy osób, które pojawiają się na naszej drodze. Może i masz rację, ale pozwól mi dodać kilka słów od siebie - wybieramy tych, którzy zostają w naszym życiu. W pełni świadomie, w pełni przemyślanie.
- Nie zgodzę się z Tobą. Wywiad może przeprowadzić ze mną każda gazeta, a Czarownica chyba do znudzenia upodobała sobie moje życie prywatne, jednak to posunięcie Proroka było czymś nowym. Do żadnej innej gazety nie pisuje zawodnik, a co innego czytać banany wywiad, co innego felieton.
Nie można zadowolić wszystkich, to święta prawda, o której nie powinno się zapominać. Ludzie zawsze będą mieć różne zdania i poglądy, a znalezienie złotego środka to mit, którym karmi się dzieci na dobranoc. Prorok jak każda gazeta jest pod kontrolą Ministerstwa Magii, które nie chce wzbudzać zbytnich sensacji wśród czarodziejów. Ale tylko naiwni uważają, że wraz z codziennym numerem otrzymują wszystkie informacje.
- Mój drogi, myślę, że ten temat wybiega w przyszłość o wiele lat. Nie ma wolności, dla nikogo - wszyscy jesteśmy skrępowani konwenansami i żyjemy w klatce zasad, narzucanych nam przez władzę. Na dzień dzisiejszy możemy co najwyżej polemizować, kogo w dzisiejszym społeczeństwie uważa się za człowieka.
Myślisz, że nie wiem co o mnie mówią? Jestem kobietą, w dodatku wilą, a moja krew nie świeci czystością od pokoleń. To wystarczająco, by uczynić mnie podgatunkiem człowieka. A jednak walczę. Nie dam sobie wejść na głowę, nie zapomnę o tym, kim jestem. Mam swoje zdanie i nie boję się go wyrażać.
- Cóż, nawet tego, co wymieniłeś, nie nazwałabym rzeczą - odpowiadam przekornie, od razu podejmując Twoją grę.
Nietrudno domyślić się, co w widzą w Tobie kobiety, Danielu. Jesteś przystojny, masz dobrą pracę i pochodzisz z całkiem dobrej rodziny, to aż nadto by widzieć w Tobie dobrego kandydata na męża.
- Posiadam dziwną skłonność do dramatów - żartuję sobie, doskonale zdając sobie sprawę, że moje słowa rozumieć można na wiele sposobów.
- Nie zgodzę się z Tobą, Danielu. Żadne dzieło nie jest proste i właściwie w każdym można doszukać się ukrytej rzeczywistości. Największym żartem, jaki może zrobić autor, jest stworzyć dzieło enigmatyczne, nie posiadające żadnego przesłania/


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   30.09.15 22:35

Kusić można było na wiele sposobów. Wodzić, dyktować pragnienia, skupiać je wokół tylko jednego celu, całkowicie zniewalając umysł. Zwrócić czyjąś uwagę to jedno, zatrzymać ją - stanowiło zupełnie odrębną kwestię, niekiedy o wiele bardziej trudniejszą. Zwłaszcza, gdy opcji i alternatyw było tak dużo, że ciężko dało się odczuć wrażenie braku, przynajmniej z samego pozoru.
Jego obecna sytuacja przypominała psa, któremu udało spuścić się ze smyczy. Chodził, dokąd chciał i zadawał się, z kim tylko miał ochotę. Nie licząc swoich obowiązków, prowadził naprawdę wolne życie. Owszem, nie zapominał. Powracał do miejsc i ludzi, jakich darzył zainteresowaniem. Ale i tak we wszystkim był raczej typem wędrowca, który krążył po własnych ścieżkach i nie umiał skupić się na czymś jednym przez dłużej niż chwilę spotkania.
- Wszystko tkwi w tym, że ludzie pragną sensacji - przyznał.  - Owszem, fakt pisania artykułów do gazety takiej a nie innej, może znacznie podwyższyć jej renomę. Ale do tego potrzeba czegoś więcej, niż bycia po prostu znanym. Właśnie, że zdanie ma dużo tutaj do rzeczy. Reprezentowanie określonych poglądów - właśnie to sobie cenią i na tym mogą się opierać. A że trzymają się przy tym też innych zasad, jest już, można powiedzieć, bardziej wtórne. To, co skrajne, często jest odbierane jako niebezpieczne. Stąd próba złagodzenia. I cała filozofia. Chcą mieć coś, co przyciągnie czytelników, ale z drugiej strony usiłują być ostrożni.
Ludzie sławni mieli dostęp do wielu rzeczy. Ze względu na samo nazwisko, łatwiej było im wydać choćby powieść i nie musieli się martwić, że nikt nie sięgnie po nie z księgarnianych półek. Los im sprzyjał, przynajmniej dopóki o nich mówiono. A że inni chcieli mieć kontrolę - cóż, to rzecz jak najbardziej naturalna.
- Trudno powiedzieć, ile coś zajmie. Zmiany mogą być wprowadzane powoli, albo przyjść nagle na drodze rewolucji - odpowiedział po chwili, a następnie dodał: - Za ludzi uważa się podobnych sobie. Tyle, że granice tolerancji miejscami wydają się dość wąskie.
W wielu przypadkach chodziło również o interesy. Nie należało ulegać złudzeniu, że większość działań współczesnego człowieka opierała się tylko i wyłącznie na własnych korzyściach.
- W takim razie inne, o których myślałem, tym bardziej do tego określenia nie pasują.
Jego spojrzenie, dotychczas zamyślone, wyostrzyło się. W niebieskich oczach odbijał się rozmyty zarys krajobrazu - uchwyconej chwili, widoku, który aktualnie lustrował.
- Tragedii czy komedii? - Odruchowo wspomniał o teatrze, o tym, że chętnie poszedłby na jakąś sztukę. Klimat wystawianego na deskach przedstawienia zawsze był sam w sobie niesamowity. Aktorzy, relacje między nimi i obserwująca wszystko publiczność. Tak, teatr niewątpliwie był urokliwy i różnorodny w odbiorze równie, co powiedziane przez kobietę zdanie. Zdecydował się kontynuować ów temat. - Lubisz, gdy bohaterowi jest coś przeznaczone, niezależnie od jego czynów? I niezależnie, do czego go to doprowadzi?
O tak. Ona z pewnością była niezwykle inteligentna. Ten, kto widziałby w niej wyłącznie piękno zewnętrzne, byłby nikim innym jak ślepym głupcem. Nawet on, z początku kierując się tylko przeczuciem, mógł teraz sam się przekonać. Tutaj. W tej chwili.
- Uważasz więc, że wszystkie książki są tak samo dobre? - dopytał, chcąc, aby rozwinęła tę myśl.




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t1186-helena-mckinnon http://www.morsmordre.net/t1210-kleopatra#8947 http://www.morsmordre.net/t1213-femme-fatale#8958 http://www.morsmordre.net/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://www.morsmordre.net/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Fontanna   02.10.15 21:36

Wy, mężczyźni, wszyscy jesteście niczym psy zerwane z łańcucha. Wystarczy jeden kuszący uśmiech, a już zostawiacie rozum daleko za sobą i biegniecie tam, gdzie dyktuje wam pewna część ciała. Czasami bawi mnie, jak łatwo uczynić z was marionetki i pociągać za sznurki tak, byście żyli w przekonaniu, iż jesteście panami sytuacji.
- To czysta hipokryzja, Danielu - odpowiadam spokojnie, zakładając za ucho kosmyk włosów. - Nie można jednocześnie być postępowym i przyklaskiwać na każdym kroku konserwatystom. A już zdecydowanie nie przez coś, co firmuję imieniem i nazwiskiem. Uwielbiam pracę dla Proroka, nigdy nie sądziłam, że znajdę coś, w czym odnajdę się równie dobrze jak na boisku, a jednak nie mogę pozwolić na to, by przeinaczali moje poglądy tylko dlatego, że mogą zbulwersować kogoś, kto łoży na ich utrzymanie.
Od książek trzymam się z daleka, choć nie lubię mówić dlaczego. Nie chcę skończyć jak mój ojciec, który cały swój żałosny żywot poświęcił na wydanie marnej powieści, zaprzepaszczając tym samym szanse mojej rodziny na godny żywot. Nazwij mnie cyniczną, ale nie wierzę w pogoń za marzeniami. Żyje się jedynie raz i dlatego powinno żyć się jak najwygodniej, a nie zastanawiać, co wrzucić do garnka.
- Różnica jest taka, że rewolucja nigdy nie kończy się dobrze - historia aż nazbyt dosadnie to udowodniła. - W tym chyba tkwi cały problem, nie sądzisz?
Moim problemem nie są interesy, a żałosny ojciec i matka wila. Nawet nie wiesz ile razy nie doceniono mnie z tego powodu, ile razy potraktowano jak kogoś gorszego. A co mają powiedzieć inni?
- Słowa to nie wszystko, Danielu - uśmiecham się do Ciebie zalotnie, nie pozwolę Ci stracić dobrego nastroju nawet na moment. Taki już mój urok, jestem złodziejką uwagi, którą potrafię podporządkować sobie na każdy sposób.
- Tragedii, nie wierzę w szczęśliwe zakończenia - uwielbiam teatr, nawet nie masz pojęcia jak często zajmuję miejsce na jednym z balkonów, z uwagą śledząc dobrze znaną mi sztukę. Może jestem sportowcem, nie jestem jednak pozbawiona wrażliwości na piękno. Wręcz przeciwnie, mój drogi. Wręcz przeciwnie. - W fatum również nie wierzę, jesteśmy kowalami własnego losu. Czasami jednak patrząc na walkę protagonisty, można ulżyć własnej niedoli.
Zdobywasz kolejne plusy, kolejne korzyści skradają większą część mojej uwagi. Bo musisz wiedzieć, że obdarzam nią jedynie tych, którzy są jej warci.
- Tego nie powiedziałam. Są utwory dobre i złe, ale wszystkie są na swój sposób złożone.


Powrót do góry Go down
Daniel Krueger
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t1164-daniel-krueger http://www.morsmordre.net/t1243-krebs http://www.morsmordre.net/t1216-pan-k http://www.morsmordre.net/f174-long-acre-14-8 http://www.morsmordre.net/t1485-daniel-krueger
Dziennikarz Proroka Codziennego
33
Czysta
Kawaler
po drugiej stronie
na pustej drodze
tańczy mój czas
w strugach deszczu dni toną
10
11
0
0
0
1
0
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   04.10.15 20:01

Nie byłoby złym stwierdzenie, że mężczyźni poznają świat przede wszystkim za pomocą wzroku. Wrażenia estetyczne, połączone z wyzwalaną niemal natychmiast plątaniną emocji, od razu skupiały ich uwagę na określonych sprawach. Nie tyle sprawach, co przede wszystkim kobietach, pięknych – których sam widok od razu rozbudzał ich wyobraźnię, motywował do dążenia w określonym kierunku. Mężczyzna zawsze wodził gdzieś spojrzeniem i zawsze skupiał je chętnie na tym, co było dla niego przyjemne. Albo wiązało się z doświadczaniem przyjemności.
Działanie rozumu opiera się na chłodnych kalkulacjach, ale gdy w grę wchodzą emocje, jego udział zaczyna gwałtownie maleć - aż do zera. Wtedy druga, w pełni świadoma osoba może powiedzieć: przegrałeś.
- Najwyraźniej wychodzą z założenia, że mogą. Albo raczej – że powinni. - Odpowiedział, wsłuchując się wcześniej uważnie w jej wypowiedź. Ton miała spokojny jak zawsze, ale czuł podświadomie presję, że nie zniósłby on jakichkolwiek sprzeciwów. Nie, żeby się bał Heleny, ale znając swój talent do podpadania nie chciał, aby stała się ona kolejną osobą, która wpisze go na swoją czarną listę. Jedna wielce urażona gwiazda Quidditcha wystarczała mu w zupełności. Zwłaszcza, że swoimi pokładami nienawiści mogłaby obdarować połowę czarodziejskiego świata. - To ciekawe. Mam na myśli taką formę pisania. Niecodziennie ludzie się na taką decydują, zwłaszcza ci, którzy naprawdę mogą sobie pozwolić na wiele. - Większość w końcu wolała brać się za książki, co poniekąd gwarantowało dużą niezależność, przynajmniej z pozoru. - ...i co, w takim razie uważasz, że można z tym zrobić?
Nie mógł powiedzieć podobnie, że uwielbia pracować dla Proroka. Z jednej strony na pewno dzięki niej mógł się spełniać twórczo, robić coś, o czym marzył jeszcze w dzieciństwie - z drugiej zaś często znajdywał się przyparty do muru, zmuszony do robienia artykułów wyłącznie dla pieniędzy. Gównianych, opisujących życie gwiazdek, jakich wstydził się podpisać imieniem i nazwiskiem czy nawet którymś z głównych pseudonimów.
- Bunt ludzi zabija ich samych. Minione wydarzenia wskazują, że to prawda - przyznał. - Nie wiem jednak, co ich gubi. Może lepiej, żeby wszystko stopniowo dojrzewało. Ostatnio dotknęła nas wystarczająca liczba walk.
Nie znosił wojen, nie znosił mordowania się. Jako człowiek cenił sobie spokój i sprzeciwiał się wszelkiego rodzaju otwartym konfliktom. Zarówno w świecie mugoli, jak i tym bardziej wśród czarodziejów.
- Słowa to jeszcze nie wszystko, Heleno. – Odwzajemnił uśmiech, odsłaniając przy tym częściowo zęby. Sam nie wiedział, skąd przybłąkał się w jego głowie cytat ze Zbrodni i kary - nim się zdążył zorientować, całe ukryte nawiązanie przeszło płynnie przez jego gardło, niemal od razu i bez żadnych załamań w głosie. Słowa to nie czyny. Słowa to jeszcze nie czyny.
- Cóż, niby zawsze istnieje szansa, by coś skończyło się dobrze. - Nie, żeby sam tego doświadczył, jednak podświadomie zawsze w to wierzył. Na bieżąco starał się twardo stąpać po ziemi i trzeźwo oceniać własne szanse, choć nie umiał przyznać, że pozytywna wizja zawsze musi być oderwana od rzeczywistości. - Też nie wierzę w przeznaczenie. Uważam jednak, że nie na wszystkie rzeczy ma człowiek wpływ, więc nie jesteśmy w stanie całkowicie decydować o swoim losie.
Życie go tego nauczyło. Budował sobie znacznie inną wizję; nie tak to miało wyglądać. A jednak, zamieszkał na stałe w Anglii i zaczął pracować jako dziennikarz. Wszystko jest możliwe - można powiedzieć i wcale się przy tym nie pomylić. On był tego definitywnym przykładem.
- Masz na myśli kreowanie przez autorów światów, gdzie każdy na swój sposób posiada unikalne cechy? Jakie my, czytelnicy, możemy odnaleźć? - Patrząc na to w ten sposób, rzeczywiście wydawało się mieć poniekąd sens. Z taką różnicą, że w świat złych książek, niechętnie się zagłębiało, z trudnością, niekiedy nie mogąc znieść kłamstw przewijających się między wszystkimi zdaniami. Kłamstw o tym, że to powinno być dobre, zaciekawić, że w to należało się wczuć i uwierzyć.
W wyniku całej rozmowy zatracił poczucie czasu i stwierdził, że ma jeszcze do dokończenia wiele rzeczy. Z drugiej strony nie chciał zostawić Heleny, ale przedłużając owe spotkanie w nieskończoność, mógłby również znaleźć się na przegranej pozycji. Jego myśli znów uległy nastrojeniu, skupiając się na wielu innych rzeczach.
- Będę zmuszony się zbierać. Dziękuję za rozmowę - Oznajmił spokojnym, miłym głosem, nie spuszczając przy tym z kobiety wzroku. Chciałby umieć zapamiętać każdy szczegół jej twarzy i sylwetki, by móc go w dowolnej chwili odtworzyć i cieszyć się widokiem tak samo jak przedtem. Miał coś jeszcze dopowiedzieć, lecz nagle zaświtał mu w głowie pewien konkretny pomysł: - Właściwie to pomyślałem sobie, że może chciałabyś się ze mną udać za jakiś czas do teatru?




I'll hit the bottom

hit the bottom and escape

escape

Powrót do góry Go down
Helena McKinnon
avatar

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
http://www.morsmordre.net/t1186-helena-mckinnon http://www.morsmordre.net/t1210-kleopatra#8947 http://www.morsmordre.net/t1213-femme-fatale#8958 http://www.morsmordre.net/f146-west-country-dolina-godryka-12 http://www.morsmordre.net/t1211-helena-mckinnon#8951
Obrońca harpii i felietonistka
25
Czysta
Panna
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream
2
3
3
3
1
4
0
7
Półwila
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Fontanna   14.10.15 20:54

- To już nie moje zmartwienie - wzruszam obojętnie ramionami. Uwierz mi na słowo, iż nie chciałbyś się znaleźć na mojej czarnej liście. Choć na pierwszy rzut oka mogę Ci się wydać uosobieniem niewinności, nie daj się zwieść. Wiele mam za uszami, zawsze stawiam na swoim i docieram do celu nawet po trupach. Nie znajdź się więc na mojej drodze, bo zdepczę Cię jak nic nie znaczącego robaka. Nie, nie podpadnij mnie. Wtedy nadal będę bawić Cię kokieterią i słodkimi uśmiechami. Uwierz, że wolisz tę wersję mnie. - Nigdy nie ciągnęło mnie do pisania książek, zbyt mocno szanuję tych, którzy potrafią to robić - celowo podkreślam słowo "potrafią", nie licz jednak, że wdam się w szczegóły. Nie zwykłam poruszać tematu swojego ojca. - Walczyć - jedno słowo winno wystarczyć Ci za odpowiedź.
Nigdy nie wydałabym czegoś, czego się wstydzę. Każdy z moich felietonów jest sztuką samą w sobie, perełką swojego gatunku. Nie czuję presji, co innego napełnia moje garnki. I dlatego właśnie, Danielu, jestem wolna.
- To niemożliwe, Danielu. Świat nadal się rozwija i nie przestanie przez kolejne stulecia. A rewolucja jest nieodłączną częścią zmian - świat czarodziejów też tego potrzebował. Oczyszczenia z brudu i zacofania, czasami nie można usunąć tego drogą pokojową.
- Mam wiele na myśli, potrzebowałbyś znaczenie więcej czasu, by wdać się w szczegóły - nie oczekuj ode mnie, że tak szybko odkryję przed Tobą swoje karty i pozwolę Ci choćby stworzyć zarys mojego umysłu. Nie, mój drogi. Pozostanę dla Ciebie tajemnicą, odsunę się właśnie wtedy, gdy zaczniesz pragnąć jeszcze więcej. Podaruję Ci przywilej niedosytu, może kiedyś zasłużysz, by dostać odrobinę więcej.
- Do zobaczenia - odpowiadam, na powrót sięgając po książkę. Może to i pora na mnie? Zasiąść w zaciszu własnego salonu, zaparzyć zieloną herbatę, pozwolić by z magicznego gramofonu dobiegła do mych uszu słodka muzyka. Po chwili jednak unoszę głowę i obdarzam Cię uroczym uśmiechem. - Z wielką chęcią, Danielu - odpowiadam zalotnie. - Widzimy się w pracy, miło było Cię spotkać - żegnam Cię raz jeszcze i po chwili odchodzę w swoją stronę.

ztx2


Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth http://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 http://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Fontanna   18.04.16 22:12

/klub

Ramsey potrafił mamić. Sprawiał, że chciało się przebywać w jego towarzystwie i łaknąć wszystkiego, co ma do zaoferowania. Przypominał nieodgadnioną - jak dotąd - zagadkę, która tuż przy rozwiązaniu zmienia wszystko, a osoba próbująca rozwikłać tajemnicę, musi pogodzić się z błędem. Katya nie zamierzała tego czuć i właśnie dlatego pozwalała mu na to, by prezentował się w ten sposób, który ją przyciągał, a zachowując jeszcze zdrowy rozsądek była w stanie uwolnić się spod jego uroku. Bała się, że gdy podda mu się całkowicie... Runie na nią ulewa gwarantująca pełne zaspokojenie, a tego się lękała, bo co jeśli uzależniłaby się w pełni? Stałaby się wierną imitacją samej siebie, gdzieś po drodze gubiąc tożsamość. Obojgu natomiast chodziło o to, by nie musieli obawiać się potencjalnej straty, bo to słodycz płynąca z dziewczęcego czaru zatrzymałaby ich przy sobie na wieki. I Ollivander doskonale się z tym liczyła, dlatego odsuwała się, gdy tylko miał ją na wyciągnięcie rąk, który bezpardonowo wsunęłyby się pod materiał sukni i drażniły newralgiczne miejsca. Tak złaknione jego męskich dłoni, a umysł wymagający mentalnego zaspokojenia. Słowa. Tylko słowa zdawały się trzymać ją w ryzach i nie wyłamywać się poza wszelkie ramy własnego jestestwa.
Rozważała frazy, którymi ją nakarmił. Starała się złapać dystans, ale im bardziej pozwalała mu w siebie wchodzić i tworzyć iluzoryczne miejsce w swoim małym, niezbyt głośno bijącym sercu. Nie myślała o nikim w ten sposób, co o nim, jakby dając narzeczonemu nieme prawo do tego, co czekało ich po ślubie. Nie musiał już się ograniczać, a kosztowanie jej karminowych ust, a także wlepianie bezczelnego spojrzenia w ciemne oczy młodej dziewczyny, tak nieświadomej rozkoszy płynącej ze wspólnego życia, nie było już problemem. Należała w końcu do swojego Króla, prawda? I godziła się z tym. Chciała na to wszystko przystać, by tylko widzieć go uśmiechniętego, zadziornie zadzierającego brodę i ganiącego ją wzrokiem, gdy tylko przekroczy granice, których przekraczać nie powinna, ale... Czy byłby w stanie się złościć dłużej niż kilka minut? Byłaby w stanie się ukorzyć się i przyjść potulnie i prosić o wybaczenie, ale gdyby tylko rozbudził w niej emocje i pragnienia, to uwolniłby najgorsze demony z Puszki Pandory, której nie dałoby się już zamknąć. A on? Patrzyłby na upadek i odrodzenie istoty, która zbyt długo spętana w łańcuchy, szukała ukojenia. To on był jedynym, który mógł jej dać i choć walczyła ze sobą, to czy ta walka nie była już przegrana?
Chłód przyjemnie otulał jej ciało, które czekało na chwilową przerwę. Łapanie oddechu nie przychodziło więc z trudem, gdy raz po raz nabierała powietrza w płuca, a przykry ból, który wynikał ze zderzenia ciepła z zimnem przypominało o starciu sprzed kilku dni. Oddychała więc wolniej, a jej drobna dłoń mimowolnie powędrowała na wysokość klatki piersiowej, którą trzymała w tym samym miejscu, gdy ledwie była w stanie uwolnić się spod czarnomagicznego zaklęcia. Uniosła nieznacznie wzrok do góry, by spojrzeć na gwieździste niebo, a następnie przygryzła policzek od środka, jakby modląc się w duchu, że się tu zjawi. Przyjdzie i otuli ją swoimi męskimi dłońmi, które nie będą pozwalać na wieczne ucieczki, bo gdyby się na to odważyła, to czekałaby ją ogromną kara. Wierzyła więc, że dojdą do porozumienia i podpiszą pakt własną krwią. Czy to nie byłoby najpiękniejsze w tym wszystkim? Słodkie obietnice, które winny się spełnić.
Dlaczego jednak zostawiła go samego sobie? Pozwoliła mu jedynie na zapamiętanie woni perfum, którymi skropiona była chusteczka, by nigdy nie pomylił go z innym zapachem. B ył charakterystyczny i to nim miał pachnieć od dnia ślubu, kiedy to ona będzie najważniejszą kobietą i stanie się panią jego ciała, ale to dusza interesowała ją bardziej, a także umysł, który stał się dla niej od pierwszej chwil nieprzejednany. Myślała więc o wszystkim, co się zdążyło już wydarzyć, ale gdy pozostawiona samotności patrzyła na fontannę i figurki czterech łabędzi... Dzierżyła w dłoni różdżkę, tak na wszelki wypadek, gdyby tylko spotkała kogoś nieodpowiedniego. Usłyszawszy więc kroki spojrzała przez ramię, a kącik ust uniósł się ku górze.
-Bardzo cię rozgniewałam, mój słodki Królu? - zapytała delikatnie, ledwie słyszalnie, jakby naiwnie wierząc, że to właśnie on. Któż inny pchałby się w tę część Londynu, gdy zmrok spowił ulice, a jedyne co było słychać to świszczący wiatr. Serce uderzyło dwukrotnie szybciej, bo była pełna obaw względem ich wspólnej przyszłości. Ciekawość była jednak silniejsza i tylko ona miała dla niej jakąkolwiek wartość.




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber http://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 http://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 http://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 http://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Niewymowny
30
Czysta
Kawaler
When I hear that trumpet sound I'm gonna rise right
out of the ground.
There ain't no grave can hold my body down.
20
20
0
0
0
43
5
3
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Fontanna   19.04.16 11:45

Enfield. Miał sentyment do tego miejsca. W jakiś sposób żałośnie ironiczny, bo przecież to tu pozwolił sobie po raz pierwszy na wyciągnięcie różdżki w kierunku kieszonkowca, który chciał go okraść. To tu po raz kolejny zabił, to tu spotkał Morfeusza, który opowiadał mu o ukochanej. O szlachciance z różdżkarskiego rodu. To tu rzucił na niego Imperio i sprowokował do zabicia Isobelle. I choć było to wiele lat temu powietrze wciąż pachniało tak samo, a alejki i uliczki nic się nie zmieniły, aczkolwiek te, którymi teraz kroczył powoli były mniej zatęchłe i brudne. Budziły się w nim wspomnienia, gdy tak przechadzał się pomiędzy kamienicami, kierując w stronę parku. Kroczył bez pośpiechu, już nie przykładając chustki do nosa. Jego wyczulone zmysły doskonale pamiętały ten zapach, który towarzyszył mu teraz w wędrówce do czterech łabędzi, wśród których miał jej szukać. Od razu wiedział, gdzie będzie, a lekki, nonszalancki uśmiech ozdabiał jego męską twarz. Mijał przypadkowych ludzi po drodze, choć z każdą chwilą robiło się coraz bardziej pusto. Późna pora nie sprzyjała spacerom, ale przecież Mulciber wręcz napawał się chwilą samotności, by w końcu dotrzeć do swojej zguby, która wodząc go za nos uciekła mu bez ostrzeżenia.
Dostrzegł ja przy fontannie. Stała tyłem. Jakże ulotna, jakże krucha w obliczu wiatru smagającego jej drobne ciało. Jawiła się niczym zjawa w słabym blasku latarni oświetlających to szczególne miejsce. Czy gdyby chwycił ją w dłonie, przeleciałaby mu przez palce? Czy zniknęłaby jak spłoszona szelestem kroków w trawie łania?
Uchwyciła jego kroki w ponurej ciszy gwałconej szumem wody. Odwróciła się przez ramię, by upewnić się, czy to aby na pewno on. Trzymała różdżkę w gotowości, aby go zaatakować?, a może się obronić. Przed czym? Przed kim? Przed nim, rzecz jasna. Może już wiedziała, co ją czeka, może jej naiwne serce podpowiadało jej w rekach jakiego człowieka się znalazła. Ale on nie był zdenerwowany a nawet nie czuł obaw przed jej reakcją. Zaszedł ją od tyłu bez słowa, aby zamknąć ją szczelnie w swoich ramionach. By mu nie uciekła już, by nie zniknęła. Bo nie chciało mu się za nią gonić, jej szukać. Chciał ją mieć. Tu i teraz, w tej właśnie chwili.
— Potwornie — odparł niskim tonem wprost do jej ucha, gdy oparł się piersią o jej plecy, a dłoń sięgnął po jej różdżkę, żeby obniży jej stan, skłonić ją do schowania potencjalnego narzędzia zbrodni w jakże szalonej wizji zamordowania przyszłego męża. — Może tego nie widać, ale wewnętrznie kipię ze złości — zadrwił nieco, uśmiechając się przy tym lekko, lecz nie ogła tego widzieć, kiedy oparł się o jej głowę, przeczesując wzrokiem otoczenie tuż przed nią.
Byli sami. We dwoje. Bezpieczni i niebezpieczni we własnym towarzystwie jednocześnie. Skąpani w dziwnych potrzebach i pasjach, które ich nękały. Skąd jej przyszło do głowy właśnie to miejsce? Nie mogła wiedzieć,że to tu tkwił z Morfeuszem, słuchając jego przynudnawych opowiesści.
— Dlaczego tutaj, moja droga?— spytał, odsuwając się od niej powoli i niechętnie, aby ułożyć dłonie na jej ramionach. W ten sposób dał jej trochę luzu, choć wciąż pozostawał blisko, zagarniając jej przestrzeń osobistą dla siebie. Nie mogła się od niego uwolnić, nie mogła wyswobodzić z jego bliskości. A on nie chciał dać jej odejść. Dlaczego?





Not a spell gonna be broken with a potion or a priest. When you're cursed, you're always hoping that a prophet would be grieved. When the fires, when the fires have surrounded you. With the hounds of hell coming after you. I've got blood. I've got blood on my name

Powrót do góry Go down
 

Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18