Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 W blasku gwiazd

Go down 
AutorWiadomość
Fantine Rosier
Fantine Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Zawód : dama, alchemiczka, malarka z zamiłowania
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna

veni
vidi
amavi

OPCM : 5
UROKI : 10
ELIKSIRY : 22
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
królowa kier

W blasku gwiazd Empty
PisanieTemat: W blasku gwiazd   W blasku gwiazd I_icon_minitime13.07.19 23:02




Londyn, Hampton Court

06.07.1953
* * *


Marzyła o tym dniu odkąd tylko sięgała pamięcią. Wyobrażała sobie ten wieczór niemal każdego dnia i nocy, stroiła swoje porcelanowe lalki i wyprawiała im przyjęcia, udając, że to jej debiut. Na lekcje tańca balowego chodziła z zadziwiającym samego nauczyciela entuzjazmem - jak na żadne inne nauki - wierząc, że gdy nadejdzie ta chwila, olśni wszystkich.
Tak bardzo zazdrościła Marie, gdy opuszczała Chateau Rose, w olśniewającej sukni i rumieńcami ekscytacji na policzkach, by wziąć udział w swym pierwszym sabacie. Przepłakała wówczas cały wieczór, żaląc się guwernantce, że chciałaby jej towarzyszyć, pytając ile jeszcze będzie czekać i dlaczego musiała urodzić się tyle lat młodsza - tak gorąco pragnęła stać się oficjalnie częścią tego świata i towarzyszyć umiłowanej, starszej siostrze. Nie zmrużyła oka aż do świtu, czekając na jej powrót, nie pozwoliła Marie zasnąć, dopóki nie opowiedziała Fanny wszystkiego - o tym jak się zaprezentowała, komu podarowała pierwszy taniec i kto prosił, by zatańczyła z nim walca. Wreszcie matka przerwała im rozmowę prowadzoną pod pościelą, by zabrać Fantine do jej własnych komnat i zrugać, że nie pozwala siostrze się wyspać. Usychała wtedy z zazdrości.
Nie mogła wręcz uwierzyć, że ta wymarzona chwila wreszcie nadeszła, że naprawdę tu jest - wieczór szóstego lipca tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego trzeciego roku miał należeć do Fantine. Inny scenariusz nie wchodził w grę, przygotowywała się do niego latami. W Hampton Court pojawiła się z mocno bijącym sercem i lśniącymi od ekscytacji oczyma, podkreślonymi delikatnym makijażem, będącym elementem starannie zaplanowanej - na długie miesiące przed - kreacji. Łagodnie podkreślał świeżą urodę nastoletniej Fantine, nie wychodził na pierwszy plan, jedynym mocnym akcentem były krwistoczerwone usta, tak jak na Różę przystało.
Wiedziała doskonale czego się spodziewać, zarówno matka, jak i starsze siostry nie szczędziły jej opowieści, porad i ciekawostek, wiedząc jakie to dla niej ważne; czuła się przygotowana lepiej, niż do jakiegokolwiek szkolnego egzaminu, ale mimo wszystko serce Fanny bilo niespokojnie. Dopiero, gdy oficjalnie ją przedstawiono, stres prysnął jak mydlana bańka.
Znalazła się dokładnie na swoim miejscu, w świecie, do którego przynależała - teraz już naprawdę i oficjalnie. Przepełniło Fantine poczucie szczęścia i radości, nie mogła wyobrazić sobie wspanialszego wieczoru; wszystko było doskonale. Sala balowa w Hampton Court, dworze należącym do lady Nott, ozdobiono na bal debiutantek jeszcze strojniej niż zazwyczaj, na samym zaś sabacie pojawiło się mnóstwo gości, ciekawych młodszych dziewcząt, wprowadzanych oficjalnie do towarzystwa. Czuła, że jej gwiazda lśni najjaśniej, że wszyscy spoglądają na nią - poczucie znalezienia się w centrum zainteresowania nie peszyło Fantine wcale, wprost przeciwnie, dawało poczucie pewności siebie, dziwne szczęście. Zadowolone spojrzenie matki napawało ją dumą, tak jak i karnecik tańców, który zapełnił się natychmiast. Prawie nie schodziła z parkietu, spódnica bogatej, krwistoczerwonej kreacji ze złotymi zdobieniami, cały czas wirowała w tańcu. W chwili, gdy umilkły ostatnie nuty kontredansa, Fantine pożegnała się uprzejmie z lordem Avery i zwróciła ku mężczyźnie, któremu obiecała pierwszego walca, z błyszczącymi oczyma i rumianymi od tańca policzkami.
- Panie - odezwała się uprzejmie, dygając lekko, zgodnie z dworską etykietą i podała mu drobną dłoń, na której, w blasku świec, zalśnił pierścień z rubinem.





Tell me I'm your midnight muse,
write about me when you're alone.
Whisper to me all your secrets,
feel me in your bones.




Powrót do góry Go down
 

W blasku gwiazd

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19