Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Korytarz   02.08.15 18:19

Korytarz

W pewnym momencie, gdy przechodzi się przez kotarę, zamiast kolejnej bliźniaczej sali restauracyjnej, napotyka się długi korytarz, który wydaje się nie mieć końca. Każde z drzwi prowadzą do losowych pomieszczeń wypełnionych klientami, lecz wytrwali z pewnością znajdą salę ze swoim stolikiem.

UWAGA Aby przemieścić się po pomieszczeniach wewnątrz restauracji, należy rzucić kością opisaną jej nazwą.

1 - postać przechodzi do stolika nr 1
2 - stolik nr 2
3 - stolik nr 3
4 - wejście
5 - bar
6 - fontanna
7 - taras
8 - korytarz

Wartość zdublowana (np. wyrzucenie czwórki, podczas gdy postać znajduje się przy wejściu) upoważnia do dowolnego przemieszczenia się po wyżej wymienionych pomieszczeniach. Pierwszy post powinien zostać umieszczony przy wejściu.

W przypadku, gdy postać zgodnie z wyrzuconym rzutem powinna przenieść się do wątku, w którym znajduje się inna postać należąca do tej samej osoby (multikonto) do rzutu należy dodać jedno oczko, a następnie podążyć za powyższymi wskazówkami.


Powrót do góry Go down
Diana Crouch
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t711-diana-octavia-crouch#2419 http://www.morsmordre.net/t777-puszka#3024 http://www.morsmordre.net/t731-diana-czy-hel#2491 http://www.morsmordre.net/f109-ashford-hythe-road http://www.morsmordre.net/t983-panienka-crouch#5415
szlachcicuje
22
Szlachetna
Zaręczona
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
7
11
0
0
2
5
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 1:45

Ohh! – szepnęłam zaskoczona, gdy drzwi zamknęły się za moimi plecami.
Znalazłam się nieoczekiwanie na korytarzu, kiedy byłam pewna, że otwierane przeze mnie drzwi prowadzą do sali restauracyjnej, skoro hol okazał się być tak sporym miejscem. Miałam nawet wzruszyć ramionami i pójść w kierunku pierwszych lepszych drzwi, póki nie przypomniałam sobie nazwy przybytku. Le Revenant – jeśli pamięć mnie nie myliła, miałam tu nie wpadać z powodu tego niemałego dziwactwa. Slughornowie  najwidoczniej mieli niezłe poczucie humoru, organizując stypę w takim miejscu. Zanotowałam sobie w główce, by za nimi nie przepadać za ten bezsensowny pomysł.
Moim życzeniem było spokojne spocznięcie i zatopienie warg w jakimś alkoholu w wyższej półki, nie zaś pałętanie się po budynku, którego planu nie znałam i którego raczej nikt nie znał, gdyż, o!, budynek ten wyrzucał gości tam, gdzie mu się żywnie podobało i najwyraźniej miał też niezły ubaw, widząc mą niezadowoloną minę.
Jęknęłam i natychmiastowo zamilkłam, stwierdzając, że w każdej chwili mógł ktoś do mnie dołączyć. Ja, panienka Crouch, nie chciałam wyglądać jak pierwsze lepsze dziewczę wyciągnięte z najtańszego sklepiku z odzieżą. Prędzej jak pewna siebie kobieta, która wie, czego chce i po to sięga, gdy tylko nadarza się okazja. Czego pragnęłam? Wpierw chciałam oczyścić myśli i właśnie miałam ku temu okazję, dlatego też ruszyłam powoli przed siebie, by nie stać w miejscu. Postanowiłam wodzić wzrokiem po zebranych tu obrazach, chłonąć ciszę i pozwalać swoim myślom płynąć swobodnie.
Musiałam przemyśleć kwestię mojej przyszłości, poszukiwań związanych z małżeństwem i najlepiej znaleźć dla siebie jakąś pracę, która umiejętnie wypełni mój wolny czas.


Powrót do góry Go down
Linette Greengrass
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t671-linette-greengrass http://www.morsmordre.net/t890-moka http://www.morsmordre.net/t734-unknown-pleasures#2559 http://www.morsmordre.net/f125-wollongong-7-9 http://www.morsmordre.net/t1596-linette-greengrass
kelnerka w imbryku
21
Szlachetna
Zaręczona
then love, love will tear us apart again
2
1
12
5
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 17:16

Kiedy trafiłyśmy do miejsca ze stolikami, rozejrzałyśmy się w poszukiwaniu wolnych miejsc, niestety takich nie odnalazłyśmy. Spojrzałam na ciebie zrezygnowana, ochoczo przystając na twoją propozycję, aby ponownie przejść przez magiczne drzwi. Trochę śmiać mi się chciało, gdy tym razem znalazłyśmy się w korytarzu wraz z Dianą Crouch.
- Diana, jak miło zobaczyć coś znajomego – mówię, całując ciebie w oba policzki. - Dosyć nieprzewidywalne to przejście, nieprawdaż? – obdarzam was, dziewczęta, przemiłym uśmiechem. Ten uśmiech taki szczery jest, a nie taki inny, niby uśmiech, jaki mam specjalnie dla Cezara. Brakowało mi tu jednak Franza, on by się śmiał ze mną śmiechem szaleńca przez te drzwi dziwnie szalenie. Wchodzisz, a wychodzisz w miejscu nieznanym, później znowu wychodzisz i znajdujesz się ponownie w miejscu nieznanym. Wydaje ci się, że to te drzwi jednak, co poprzednio prowadziły cię do miejsca pięknego, a nie niepięknego ani trochę, w którym się znalazłeś.
Upiłam ostatni łyk wina ze swojego kieliszka, rozglądając się za czymś, gdzie mogłabym zostawić ów przedmiot, dzierżący w swoich dłoniach. Uwagę jednak moją właśnie przykuły obrazy, wiszące na ścianach.
- Ileż tu sztuki pięknej. – Nie wiem, czy ją lubicie, ale ja kocham szczerze. Przepraszam, jeśli was zaraz zanudzę opowieściami o stylach, interpretacji, kolorach oraz wszystkim tym, czego słuchać może wcale nie chcecie.


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 18:43

Przechodząc znowu przez drzwi nie spodziewałam się, że wpadniemy z deszczu pod rynnę. Z pomieszczenia, gdzie w ogóle nie było dla nas miejsca, trafiłyśmy do korytarza, gdzie byłyśmy praktycznie same. Była z nami jeszcze Diana Crouch, którą znałam z widzenia. Widać było jednak, że Linette zna ją lepiej.
- Lepiej być nie mogło, jak nie zatłoczone pomieszczenie, to strasznie długi korytarz chyba z milionem drzwi - powiedziałam zrezygnowana.
Linette od razu przystąpiła do przyglądania się obrazom na ścianach. Ochoczo się do niej przyłączyłam. Wręcz uwielbiałam sztukę i kochałam mieć z nią dużo do czynienia. Chyba otrzymałam to w genach po matce, ponieważ ojca niezbyt interesowały takie rzeczy.
- Jakie piękne, jestem ciekawa, kto je namalował - zapytałam sama siebie zainteresowanym głosem.
Obrazy były śliczne, przyglądałam im się z zaciekawieniem. Z powodzeniem mogłyby dołączyć do kolekcji w naszym domu, żaden z nich nie równał się jednak z fenomenalnym obrazem mojej matki.
Przechodząc pomiędzy obrazami i każdemu z uwagą się przyglądając zaglądałam do mijanych drzwi. Kilka pierwszych było kompletną klapą, bo za każdymi ciągnął się równie długi korytarz. Zaczynało mnie to drażnić, co jeśli nigdy się nie znajdziemy? Podeszłam do kilku drzwi dalej i otworzyłam je z hukiem.
- Znowu korytarz! - krzyknęłam.
Absolutnie nie miałam żadnej klaustrofobii czy czegoś w tym rodzaju, jednakże martwiłam się naszym położeniem. Byłyśmy we trzy, żadna z nas nie znała wyjścia. Jedyne na co mogłyśmy liczyć, to przychylność drzwi albo, że pojawi się jakiś kelner i uratuje nas z opresji.
- Jak tylko się stąd wydostaniemy, to utnę sobie porządną rozmowę z Tristianem. Zostawił nas pozwalając by porwał nas tłum, przez co my teraz się zgubiłyśmy - powiedziałam ze złością w głosie.
Musiałam się jednak uspokoić, nie chciałam aby zaczęły mną rządzić emocje. Wzięłam kilka głębszych wdechów i zwróciłam się w stronę dziewczyn, a w szczególności do Linette.
- Macie może jakiś pomysł? Ten korytarz chyba się nie kończy - wskazałam na oba końce długiego tunelu, gdzie nie było widać żadnego wyjścia.





Odnaleziona w życiu, zrodzona w królestwie marzeń – kobieta jest
jak ów kwiat mistyczny
lilia przeczystej bieli
Powrót do góry Go down
Diana Crouch
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t711-diana-octavia-crouch#2419 http://www.morsmordre.net/t777-puszka#3024 http://www.morsmordre.net/t731-diana-czy-hel#2491 http://www.morsmordre.net/f109-ashford-hythe-road http://www.morsmordre.net/t983-panienka-crouch#5415
szlachcicuje
22
Szlachetna
Zaręczona
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
7
11
0
0
2
5
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 19:47

Odwróciłam wzrok od obrazu i z ciekawością wymalowaną na mej rozradowanej twarzy spojrzałam na swoje rówieśniczki: na Linette Greengrass oraz na Rosalie Yaxley. Nie musiałam unosić podbródka, by patrzeć na nie z góry, gdyż obie panny nie dorównywały mi wzrostem... Wszystkie trzy byłyśmy blondynkami, choć zdolna byłam zazdrościć jedynie Rosalie jej włosów. Nie straciły dawnego blasku. Nie miały ku temu żadnego powodu. Moje zaś... Wilkołactwo...
Zazwyczaj starałam się nie mieć o ludziach zdania, by nie przepełniać listy z tymi, za którymi nie przepadałam. Może właśnie dzięki temu, obie panny nadal pozostawały na neutralnym gruncie i nie zamierzałam być wobec nich oschła, a za to jak najbardziej uprzejma. Powinnam dbać o jak najlepsze kontakty z pannami z innych szlacheckich rodów i pielęgnować je dokładnie i należycie w takich przypadkach jak te, gdy nie miałam okazji znać tych panien ze szkoły.
Nie pozwoliłam otoczeniu wytrącić się z równowagi. Kto by pomyślał! Le Revenant przyszykował dla mnie więcej atrakcji niż oczekiwana przeze mnie samotność i towarzyszący jej spokój w pustym korytarzu. Najwyraźniej to by było zbyt mało! Zbyt skromne przywitanie w swych progach panienki Crouch! Nie dałam po sobie poznać niezadowolenia. Wręcz przeciwnie. Postanowiłam radować się z tym nieoczekiwanym spotkaniem, co już okazywałam od samego początku.
Linette – odezwałam się, witając się z nią. – Mogłabym się obrazić za to coś, gdyby mnie również nie kłopotała ta restauracja. Nie mam pojęcia, co za szalony czarodziej wpadł na pomysł wybudowania takiego miejsca – stwierdziłam, uśmiechając się od ucha do ucha. Postanowiłam powitać również Rosalie, mimo że sama nie wyszła ze mną z jakimkolwiek uprzejmym gestem w tym kierunku. – Witaj, Rosalie.
Muszę też przyznać wam rację, że kolekcja obrazów jest okazała... Jednakże na waszym miejscu nie zachwycałabym się tak nimi. Jak na razie nie dostrzegłam podpisu żadnego słynnego malarza. Sami amatorzy – stwierdziłam przemądrzale, podnosząc swój wzrok na ten, na który aktualnie patrzyła Linetta. Poprawiłam pukiel swoich włosów i przyjrzałam się znajdującej się na nim polanie i latającym motylkom, by następnie spojrzeć na podpis kompletnie nic mi niemówiący. – Z Tristanem? Rosierem? – spytałam, patrząc na szukającą wyjścia Rosalie. Z chęcią porzuciłam przyglądanie się amatorskiej sztuce. – Tłumem? Znałyście tego Horacego Slughorna? Byłaś z nim spokrewniona Linette? – spytałam niepewnie, bardziej strzelając, niż posiadając takową wiedzę na temat pokrewieństwa. Ucieczka z korytarza mi się nie spieszyła, zwłaszcza że gdzieś tam mogłam trafić na tłumy i na łowców, przy których robiło mi się duszno albo chłodną, albo raz tak i tak.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 19:50

Młode arystokratki nie były pierwszymi, które zgubiły się w przejściach Le Revenant. Często postacie zamieszkujące obrazy rozsiewają doskonale słyszalne plotki o osobach, które straciły orientację w salach bez wyjścia i zanim ktokolwiek z obsługi odnalazł nieszczęśników, często popadały w obłęd. Inne historie mówią, że im bardziej rozpaczliwie pragnie się wydostać z pomieszczenia, tym trudniej odnaleźć wyjście – po zamknięciu drzwi lub zasunięciu kotary, nigdy nie trafiało się w to samo miejsce.
Nie wiadomo, czy wyraźnie poirytowana panienka Yaxley słyszała te historie, lecz nagromadzenie innych emocji niż smutku, przyciągnęło na korytarz ducha małego mężczyzny, w pewien sposób komicznego i to nie dzięki staroświeckim ubraniom sięgającym pierwszej połowy XVII wieku.  
- Madame, złość piękności szkodzi… – zwrócił się do półwili, ujmując jej dłoń i składając na niej wyrafinowany pocałunek, który Rosalie nie odczuła inaczej niżeli kontakt z lodowatą wodą. - A szkoda byłoby takiej piękności! – dokończył ze śmiechem, lecz szybko się pościągnął.
- Szanowne panie, proszę wybaczyć mi me maniery. Jestem Nicodem i jak zwykle służę tylko pięknym damom pomocą. Cóż to za straszna złośliwość losu, zgubić się na tym korytarzu, gdy chciałoby się należycie komplementować pamięć zmarłego... Horacego, tak? Słyszałem, słyszałem... To niezwykła tragedia ginąć tak niespodziewanie!


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 22:06

Spojrzałam na Dianę, która się odezwała. Czyżby znała lepiej mojego ukochanego kuzyna? Uśmiechnęłam się delikatnie na samo jego wspomnienie. Cóż, myśl o takich panach zawsze sprawiało mi ogromną przyjemność. Podeszłam do niej bliże, nie chciałam stać z 10 metrów dalej pomiędzy otwartymi drzwiami. Jeszcze mnie coś wciągnie.
- Tak, Tristian Rosier to mój bliski kuzyn. Znacie się? - zapytałam z zainteresowaniem.
Następnie zapytała o profesora Slughorna. Jego wspomnienie sprowadziło mnie na ziemię i przypomniało o tym, dlaczego się tutaj znalazłyśmy. Momentalnie mój w miarę dobry humor prysł, jak bańka mydlana, za to znów pojawił się ból po nauczycielu.
- Profesor Slughorn był naszym nauczycielem eliksirów i moim opiekunem w Hogwarcie. Cudowny człowiek, bardzo lubiłam spędzać z nim czas na spotkaniach Klubu Ślimaka - poinformowałam dziewczynę.
Po chwili obok nas pojawił się duch, który zwrócił się bezpośrednio do mnie. Wyglądał trochę komicznie, strój jego był jakby z innej epoki. Przyglądałam mu się z zainteresowaniem, a kiedy ujął moją dłoń, mimo bardzo nieprzyjemnego uczucia, dygnęłam delikatnie skłaniając głowę, chcąc się przywitać z nim jak najlepiej.
- Miło cię poznać, Panie Nicodemie - przywitałam się z nim, delikatnie uśmiechając. - Przykro mi, że spotyka nas Pan w takich okolicznościach. Nie dość, że kompletnie zabłądziłyśmy w tych cudownych, ale jakże poplątanych, korytarzach, to jeszcze sprowadziła nas tu śmierć Horacego Slughorna.
Głos miałam dumny i pewny siebie. Miałam do czynienia z duchem, nie zmieniało to jednak faktu, że był to kiedyś mężczyzna, który mimo swojej śmierci, w ogóle nie stracił na manierach.
- Śmierć w tak niespodziewany i zagadkowy sposób, to prawdziwa tragedia - kontynuowałam. - Mam nadzieję, że Ministerstwo szybko rozwikła tą sprawę.
Spojrzałam na dziewczyny, nie może być tak, że tylko ja z nim rozmawiam. Wypadało by się przedstawić, skoro my już poznałyśmy jego imię.
- Proszę mi wybaczyć, z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. Rosalie Yaxley, to Linette Greengrass i Diana Crouch - poinformowałam go wskazując na dziewczyny.
Kiedy już się przywitali, znów spojrzałam na ducha. Skoro żaden z naszych mężczyzn, ani Tristian ani Cezar nie chcieli dotrzymać nam towarzystwa, to czemu by nie skorzystać z czasu, którego jak mniemam Nicodem ma dość sporo, i nie spędzić z nim tego wieczoru?
- Panie Nicodemie, czy byłby Pan tak łaskaw pomóc nam się stąd wydostać? Przy okazji może nam Pan opowie coś o sobie? Ja zawsze bardzo lubiłam słuchać o historii innych... duchów. Bo kto jak kto, ale duchy znają ją najlepiej - powiedziałam, delikatnie trzepocząc rzęsami.


Powrót do góry Go down
Linette Greengrass
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t671-linette-greengrass http://www.morsmordre.net/t890-moka http://www.morsmordre.net/t734-unknown-pleasures#2559 http://www.morsmordre.net/f125-wollongong-7-9 http://www.morsmordre.net/t1596-linette-greengrass
kelnerka w imbryku
21
Szlachetna
Zaręczona
then love, love will tear us apart again
2
1
12
5
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   05.08.15 23:27

Rzeczywiście, to było niemało frustrujące – takie błądzenie. Jedyne o czym marzyłam to ponowne znalezienie się przy wyjściu i opuszczenie nieśmiesznego Le Revenant.
- Och, wiesz, co miałam na myśli – zwracam się do ciebie słodko, machając dłonią. Nie potrafię mówić źle, jeśli zaś teraz popełniłam gafę to przepraszam. Nie jestem idealną Wenus, która zawsze wie, co powiedzieć ma, jaki gest wykonać i że nie ziewa się z otwartą buzią albo że nie mówi się słowa kurwa na głos przy mężczyznach czy też kokieteria to rzecz ważna. Nie mam jej obycia w towarzystwie i pewnie nigdy mieć nie będę – nie dbam o to. Nie lubię być spętana konwenansami. Chcę tylko ładnego domu z kominkiem, męża kochanego, trójki synów oraz szczęścia ogromnego. Nie mam jednak nic, ani domu z kominkiem ani męża kochanego ani trójki synów (choć do tego śpieszno jeszcze mi nie jest), a już na pewno nie mam szczęścia ogromnego. - To moja dosyć daleka rodzina – zakładam włosy za ucho.
- Mój przyjaciel jest duchem! – entuzjazmuję się, kiedy na horyzoncie pojawiłeś się ty, Nicodemie. Masz takie ładne imię, mogłabym tak nazwać swoje trzecie dziecko. Miałabym Antka, Julka i Nikodema, tak pięknie jak pięknie tylko może być. - Do baru – szepczę na uszko duchowi. Dopowiadam ci tam, gdzie masz nas zabrać duszku kochany. Wiem, że wy tak lubcie jak się do was mówi, bo mi wszystko Franz już powiedział o was, a on przecież nie kłamie ani odrobinę.


Powrót do góry Go down
Diana Crouch
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t711-diana-octavia-crouch#2419 http://www.morsmordre.net/t777-puszka#3024 http://www.morsmordre.net/t731-diana-czy-hel#2491 http://www.morsmordre.net/f109-ashford-hythe-road http://www.morsmordre.net/t983-panienka-crouch#5415
szlachcicuje
22
Szlachetna
Zaręczona
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
7
11
0
0
2
5
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 0:23

Tristan Rosier to również mój bliski kuzyn. Mój ojciec i jego matka to rodzeństwo, więc nie mogłabym go nie znać – stwierdziłam z ciepłym uśmiechem.
Rosaline Yaxley, te piękne blond pukle... Musiałam już wcześniej ją widywać u Rosierów i ignorancko nie zwracać na nią uwagi. Było to całkiem możliwe, skoro ostatnimi czasy miałam na głowie inne sprawy, jak choćby konflikt z rodzicami czy mój spory problem, o którym starałam się nie rozmyślać poza domem. Nie zawsze udawało mi się skierować myśli na właściwe tory i to świadczyło na moją niekorzyść. Przez tę drobnostkę nie zauważyłam takiej porządnej konkurencji... albo wybawienia. Jeśli się nie myliłam, żadna z towarzyszących mi dziewcząt nie miała już zamówionego przez rodziców narzeczonego. Choć kto wiedział, co siedziało w główkach naszych mądrych rodziców.
Informację o tym, jakim to genialnym nauczycielem był Horacy Slughorn i że był daleko spokrewniony z Linette przyjęłam z lekkim kiwnięciem głową. Znałam go jedynie z kilku nielicznych przyjęć, więc postanowiłam nie wypowiadać się w jego temacie, ani w sposób chwalący jego osobę, ani w żaden krytyczny. Zmarł, przybyłam na pogrzeb, zaś teraz... Teraz miałyśmy na głowie ducha. I to nie Horacego... Na szczęście. Miałam takową nadzieję.
Mi również miło pana poznać, panie Nicodemie – skłoniłam się, przysłuchując się w milczeniu rozmowie Rosalie z Nicodemem i też puszczając mimo uszu uwagę Linette o tym, iż jej przyjaciel jest duchem. Stwierdziłam jedynie w duchu, że dziewczę jest niespełna rozumu lub że mądrością nie grzeszy. Pierwszy raz widzi ducha i już okrzykuje go swym przyjacielem. W każdej chwili mógł się okazać tym złym duszkiem... Ciekawe, co wtedy rzuci na głos z takim entuzjazmem. On chce nas zabić!
Panie Nicodemie, czy błędem będzie, jeśli śmiem stwierdzić, iż te drzwi nigdy nie prowadzą do miejsca, którego się pragnie? – zapytałam uprzejmie, robiąc kilka kroków w kierunku ducha, by ten lepiej mnie słyszał. – Miałam życzenie, by spocząć, a, cóż, tu raczej nie ma gdzie przysiąść – zauważyłam. — Czy może to gra losowa i nigdy nie wiadomo, na co się wpadnie, niezależnie od intencji? – Jak duch mógł nas stąd wyprowadzić? Choć, jeśli istniały tajne przejścia dla obsługi, a on je znał, to mógł.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 15:19

- Niezwykle miło mi poznać młode przedstawicielki szanownych rodów – Nicodem skłonił się szarmancko przed każdą z dziewczyn, składając na ich dłoniach dwa niezwykle zimne pocałunki. - Przyjaciel duch! Doprawdy toż to prawdziwy szczęściarz! – skomentował z niemałym zaskoczeniem słowa Linette.
- Droga pani, jestem duchem zamieszkującym ten przybytek od pokoleń. Byłem tutaj na długo przed tym, jak jeden z właścicieli wpadł na pomysł uczynienia z naszego dworu restauracji. Oczywiście nie narzekamy na to! W przeciwnym razie nigdy nie miałbym okazji poznania tak uroczych panien – duch odpowiedział na pytanie Rosalie, dumnie wypinając pierś. - Obecnie jestem jednym z najstarszych duchów w tym przypadku, przez co czuję się zobowiązany pomagać zabłąkanym istotom, szczególnie tak uroczym jak panie. Mam też inne obowiązki, choćby pilnowanie innych współmieszkańców, by zbytnio nie rozrabiali i nie straszyli gości. Niech panie wierzą, niektórzy potrafią być całkiem upiorni i złośliwi! – skrzywił się nieznacznie, jakby opanowywanie psot innych mieszkańców przyprawiało go o ból żołądka.
- Bar! Ma panienka rację, nawet na stypie trzeba się dobrze bawić! Niech pomyślę… Wydaje mi się, że będą to trzecie drzwi po lewej… Albo dziewiąte… Wszystko tutaj jest takie zakręcone! I panno Coruch, niestety nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie. Wyjawienie wam sekretu przejść, obdarłoby restaurację z całej tajemnicy! Drogie panie, a może to tamta kotara… Oh, byłoby o wiele łatwiej, gdyby panie, tak jak ja, potrafiły przenikać przez ściany. Jednak wtedy restauracja traci na całym... – nie dane było mu dokończyć słowa, gdy w pomieszczeniu rozległ się ogłuszający pisk, a następnie śmiech. O ile to możliwe, Nicodem pobladł bardziej niżeli blady powinien być duch, na widok dziwnego stworka, który zawisnął kilka cali od twarzy panny Greengrass.
- Co ja tu widzę! Nicki przyprowadziłeś gości do zabawy! WYŚMIENICIE! – rozdarł się na całe gardło. - Reszta towarzystwa jest taka nuuudnnaaa! – przyglądał się z każdej strony Linette, dziwnie wykrzywiając nos, zanim zaczął kręcić nosem. - Chyba żartujesz Nickie! One są jakieś nijakie! Zbyt PORZĄDNE! – kolejny krzyk przypieczętowany wybuchem rubasznego śmiechu, zanim zaczął przeskakiwać do kolejnych z panien. - Moja droga, taka fryzura była modna, gdy sam jeszcze żyłem! – zwrócił się do Diany i nim dziewczyna zdążyła zareagować, jej włosy wyglądały już niczym rażone prądem.
- Czy to pryszcz? – zapytał, odciskając na twarzy Rosalie dwie dłonie, po których pozostały jaskrawo czerwone ślady, zaczynając od czoła, poprzez policzki, a kończąc na dekolcie. - O przepraszam, wydawało mi się!
Zatrzymał się ponownie przez ogłupiałą w całej sytuacji Linette i zacmokał zniesmaczony. - Ta suknia wygląda jak firanka! Zero gustu! – chwycił za rąbek i zaczął ciągnąć jak na ducha z zaskakującą siłą, tak że materiał zaczął się rwać – nie przestawał dopóki nie odsłonił ud dziewczyny, reszta starganego materiału zawisła niczym długi tren panny młodej. - O, teraz wyglądasz jak dama! – zaśmiał się odskakując przed atakującym go Nicodemem.
Na nic zdały się próby powstrzymania i błagalne jęki Nicodema, by uchronić młode arystokratki przed działaniem poltergeista.
- Od razu lepiej! Jesteście piękne! Niech was zobaczą dziennikarze! – zaśmiał się ze swojego dzieła, wciąż uciekając przed goniącym go Nicodemem. Lecz zanim duchy zniknęły przez złośliwa istota zrzuciła dwie fiolki, z których zaczął wydobywać się różowy dym, szybko wypełniając cały korytarz.

***

Panno Crouch, Greengrass, Yaxley, ponownie zostajecie same, dodatkowo w pomieszczeniu rozpyla się jasnoróżowy dym, który utrudnia wam widzenie. Rosalie ma całą twarz z czerwonej farby, włosy Diany są w całkowitym nieładzie, a suknia Linette nadaje się tylko do kosza, jednak to nie wasze jedyne zmartwienie - z każdym wdechem odczuwacie coraz to bardziej działanie gazu rozweselającego. Ogarniająca was wesołość uniemożliwia rzucanie jakichkolwiek zaklęć, które bez koncentracji i ze źle wypowiedzianą formułą byłyby zgubne w skutkach.
By wydostać się z korytarza, po otwarciu którychkolwiek z drzwi, należy wykonać rzut kością eventową. Tylko wyrzucenie ośmiu oczek przypisanych do korytarza, upoważnia was do opuszczenia obecnego miejsca rozgrywki i przejścia do tematu „wejście”.

/zt dla Nicodema i poltergeista


Powrót do góry Go down
Rosalie Yaxley
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t649-rosalie-yaxley http://www.morsmordre.net/t696-smuzka#2194 http://www.morsmordre.net/t695-rosalie http://www.morsmordre.net/f113-fenland-yaxley-s-hall http://www.morsmordre.net/t955-rosalie-yaxley
doradczyni w zarządzie w Rezerwacie jednorożców w Gloucestershire
22
Szlachetna
Zaręczona
Nienawidzę pająków... dlaczego to nie mogły być motyle?
0
17
3
5
5
0
7
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 16:10

Przysłuchiwałam się duchowi uważnie. Dzięki jego opowieści dowiedziałam się, że jest tu najstarszym duchem i nie jest tym jedynym. Czyli była to kiedyś jego rezydencja, która przekształcili na restauracje. Restaurację dosyć dziwną, prawdę mówiąc, zastanawiało mnie, co jej właściciel sobie w tym momencie myślał, kiedy przychodził mu do głowy tak dziwny pomysł.
- Bar, to bardzo dobre miejsce – potwierdziłam. – Na pewno spotkamy tam mojego ojca.
Spojrzałam na niego delikatnie się uśmiechając. Duchy to miały dobrze. Żyły sobie spokojnie, nie musząc się niczym martwić. Latały po pomieszczeniach i przynajmniej w tej restauracji nie musiały przejmować się, że drzwi, które otworzą przeniosą je w zupełnie inne miejsce.
Niestety, ale ma Pan, Panie Nicodemie rację, że wtedy restauracja straciłaby cały swój urok – stwierdziłam.
Nagle usłyszałam okropny pisk. Zasłoniłam uszy dłońmi i zacisnęłam oczy, a kiedy je otworzyłam dookoła nas latał stworek. Poltergeist – jak ja nie lubiłam tych stworów. Uprzykrzały życie każdemu, kto stanął im na drodze. Od powrotu z Hogwartu na szczęście nie miałam z nimi w ogóle do czynienia. W samej szkole, na szczęście Irytek bał się Krwawego Barona i to ochraniało nas przed atakiem.
Poltergeist krzyczał niemiłosiernie, żeśmy jakieś nijakie. Dorwał się do Diany, mówiąc coś o przed epokowej fryzurze, zanim ktokolwiek coś zrobił, dziewczyna wyglądała jakby strzelił ją piorun. Potem podleciał do mnie.
- Precz z łapami, poltergeiscie! – zawołałam.
Mimo moich protestów poczułam jego dłonie na swojej twarzy. Kiedy je zabrał, a ta dotknęłam tego miejsca, na moich dłoniach została czerwona farba. Mój krzyk wymieszał się z krzykiem ducha i błaganiem Nicodema.
Kiedy odlecieli wcale nie zaznałyśmy spokoju. W pomieszczeniu unosił się różowy dym, a moja złość nagle zaczęła ustępować miejsce radości i dobremu humorowi. Przyciągnęłam do siebie dziewczyny, chwyciłam je po omacku. Z takiej odległości doskonale je widziałam. Wybuchłam śmiechem widząc twarz Diany i podartą sukienkę Linette.
- Hahahahaha! Hahahaha! Jakie nóżki – śmiałam się, aż rozbolał mnie brzuch.
Chichrałam się nie mogąc się uspokoić. Dziewczyny, którym również się dobry nastrój udzielił, swoim śmiechem wcale mi nie pomagały. Stałyśmy tak przez dobrych kilka minut kiwając się ze śmiechu i nie mogąc przestać.
- Hahahahaha! Hahaha! Ale… ale przyznacie, dobrze nas urządził – krzyknęłam, jakby stały kilkanaście metrów ode mnie. – Wynośmy się stąd.
Cały czas się chichrając ruszyłam w stronę pierwszych lepszych drzwi, mając nadzieję, że zabiorą nas do wyjścia.


// Jeżeli wylosuje 8, to niech następna pisze już w wejściu, jak nie, to próbujemy dalej. I tak po kolei.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 16:10

The member 'Rosalie Yaxley' has done the following action : Rzut kością

'Le Revenant' : 6


Powrót do góry Go down
Linette Greengrass
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t671-linette-greengrass http://www.morsmordre.net/t890-moka http://www.morsmordre.net/t734-unknown-pleasures#2559 http://www.morsmordre.net/f125-wollongong-7-9 http://www.morsmordre.net/t1596-linette-greengrass
kelnerka w imbryku
21
Szlachetna
Zaręczona
then love, love will tear us apart again
2
1
12
5
1
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 18:35

Uśmiecham się do ciebie duszku wspaniały o tak pięknym imieniu. Franz też ma ładne imię, Franz jak Franz Kafka, ale ty masz piękniejsze troszeczkę. Nie myślę jednak o tym długo, później się rumienię pod wpływem ładnych słów od ciebie. Franz też tak potrafi ładnie do mnie mówić, a ja jestem łasa na miłe słówka. Mogę się w nich kąpać i nawet oddychać w nich, niech mi do głowy uderzą. Szkoda, że mi nikt aż tak wiele ich nie mówi. Wydaje mi się, że mój duszek-przyjaciel-Franz, czasem celowo szepcze mi rzeczy ładne, abym zrobiła, co on tylko sobie życzy. Chyba więc wystarczy powiedzieć coś mi ładnego i jestem cała czyjaś, tylko palcem kiwać wystarczy na mnie i nic poza tym nie czynić, obiad zrobię, śniadanie zrobię i posprzątam mieszkanie nawet. Jeszcze wiele innych rzeczy zrobię, ognistej naleję, masaż zrobię (z Wenus, żeśmy się uczyły robić na sobie, ona to ma szalone pomysły, trochę jej wtedy za dobrze wychodziło, ale wolałam jednak nie zaprzątać sobie głowy tym i wypytywać ją o to).
Tak mi się miło słuchało duszka, a później przyszedłeś ty, przebrzydły poltergeiście. Patrzę zaskoczona na twoje poczynania i twoje słowa wcale, a wcale miłe. Słyszę jak mówisz do Rosalie i słyszę jak mówisz do Diany. Moje zszokowanie miesza się z powstrzymywaniem uśmiechu na twarzy, co tak niestosowne jest aż zasłaniam usta dłonią. Może to i dobrze, że tak właśnie zrobiłam w tamtym momencie, bo w kolejnym zły duszek psotnik rozerwał moją sukienkę.
- Jak śmiesz! – oburzam się nie na żarty, już chcę wyciągnąć różdżkę z kieszeni, kiedy znikają mi z pola widzenia dwie zjawy, a ja nic więcej nie mogę zrobić i śmieję się, choć wcale już mi do śmiechu nie jest. Nie wiem jak to zrobiłam i jak byłam wstanie w ogóle to wymyślić, ale zdjęłam czarny sweter i obwiązałam go prawie w pasie tuż pod sukienką. Teraz moja niby-sukienka sięgała mi jedynie raptem przez kolano, ale to wciąż lepsze niż latanie z prawie gołymi pośladkami na stypie wuja Slughorna. - Niech go ja tylko dorwę w swoje ręce – zgrzytam zębami pomiędzy salwami przymusowego śmiechu.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 18:35

The member 'Linette Greengrass' has done the following action : Rzut kością

'Le Revenant' : 6


Powrót do góry Go down
Diana Crouch
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t711-diana-octavia-crouch#2419 http://www.morsmordre.net/t777-puszka#3024 http://www.morsmordre.net/t731-diana-czy-hel#2491 http://www.morsmordre.net/f109-ashford-hythe-road http://www.morsmordre.net/t983-panienka-crouch#5415
szlachcicuje
22
Szlachetna
Zaręczona
Caught in a landslide, no escape from reality.
Open your eyes, look up to the skies and see.
7
11
0
0
2
5
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Korytarz   06.08.15 22:29

Świetnie! Pan Nicodem bardzo mi pomógł swą odpowiedzią, która nie wnosiła kompletnie nic przydatnego. Może to, a może tamto, że nie zdradzi tajemnicy restauracji... Miałam w głębokim poważaniu to, czy ta okropna restauracji straci swą magię tajemnicy czy też nie. Chciałam się jedynie stąd wydostać, gdyż nie robiło się tu milej, a jedynie coraz bardziej podejrzanie. Na co im korytarz w tym przybytku, skoro drzwi same niosły gdzie sobie zechciały?
Nie powstrzymałam  prychnięcia, gdy usłyszałam, że Rosalie podziela zdanie tego ducha. Wywróciłam oczami, czego raczej nikt nie zauważył, gdyż pałeczkę zwracania na siebie uwagi przejął jakiś psotny duch. Jeszcze mi tu go brakowało...
Co ty... – zaczęłam oburzona, cofając się o krok, gdy poltergeist do mnie podleciał. Był jednakże szybszy i po chwili moja fryzura... MOJA. FRYZURA. przypominała jakąś żałosną strzechę na głowie wieśniaczki. – JAK ŚMIESZ! – zagrzmiałam. Żałowałam, że w tej chwili moje oczy nie ciskały gromami, na które ten okropny duch nie byłby odporny. – Niech ja cię tylko dorwę! – wrzasnęłam wściekła, przeczesując włosy palcami. Nijak nie chciały się słuchać. Jak zwykle, tylko że teraz jeszcze bardziej. Próbowałam go wściekła złapać, ale, człowieku, próbuj złapać ducha. Wyciągnęłam więc różdżkę niemal równo z Linette, gdy duchy zniknęły, zaś pomieszczenie zaczął wypełniać ten podejrzany różowy dym.
Jak ja... Eee... Ten dym... TEN DYM JEST RÓŻOWY! Hahahaha! – wybuchłam śmiechem, chowając naprędce różdżkę i machając rękami, by róż wirował w powietrzu, tworząc te  piękne fale, z których to się oczywiście śmiałam. – Jakie to piękne! Chcę stąd wyjść! Chodźmy do baru! – rzuciłam do Rosalie, która nieoczekiwanie złapała mnie za rękę i przyciągnęła do siebie. – Linetto... Moja fryzura... Twoja twarz... Hahahaha! Mam plan! Biegniemy do końca korytarza... Hahahaha! I otwieramy ostatnie drzwi! Oczywiście, kto pierwszy ten lepszy! – wrzasnęłam podniecona pomysłem, podnosząc nieco swą sukienkę i zrywając się do biegu, gdyż otwieranie najbliższych drzwi i tak nie miało sensu, a tak miałyśmy okazję do niezłej zabawy!
Linettko, pokaż, ile te twoje nóżki są warte! – zachichotałam, dopadając do ostatnich drzwi, by sprawdzić, czy gdzieś nas wypuszczą. Chciałam baru! Chciałam panów! Chciałam nieskończonej zabawy! Na pogrzebie! Hehehe!
Stwierdzałam, że lubiłam gaz rozweselający. Wystarczyło przestać się spinać, a jego działanie można było porównać do niektórych odurzaczy, których miałam okazję spróbować.


Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Restauracja Le Revenant-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17