Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Fontanna   02.08.15 18:26

First topic message reminder :

Fontanna

W jednej z sal znajduje się urokliwa, sprawiająca wrażenie żywej fontanna. Magiczne rzeźby często namawiają gości, aby wrzucali do niej galeony lub napiły się zeń wody - czarodzieje jednak rzadko idą na taki układ w obawie, że woda, jak zresztą cała restauracja, może być zaklęta.

UWAGA Aby przemieścić się po pomieszczeniach wewnątrz restauracji, należy rzucić kością opisaną jej nazwą.

1 - postać przechodzi do stolika nr 1
2 - stolik nr 2
3 - stolik nr 3
4 - wejście
5 - bar
6 - fontanna
7 - taras
8 - korytarz

Wartość zdublowana (np. wyrzucenie czwórki, podczas gdy postać znajduje się przy wejściu) upoważnia do dowolnego przemieszczenia się po wyżej wymienionych pomieszczeniach. Pierwszy post powinien zostać umieszczony przy wejściu.

W przypadku, gdy postać zgodnie z wyrzuconym rzutem powinna przenieść się do wątku, w którym znajduje się inna postać należąca do tej samej osoby (multikonto) do rzutu należy dodać jedno oczko, a następnie podążyć za powyższymi wskazówkami.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   22.08.15 15:40

The member 'Evandra Lestrange' has done the following action : Rzut kością

'k100' : 79


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   24.08.15 1:37

Colin zapewne pożałował swojej decyzji prędzej, niż się spodziewał. Krótką chwilę po tym, jak wszedł do wody, poczuł dojmujące, wciąż narastające mrowienie wzdłuż łydek. Zielonkawa woda najwyraźniej wciąż zmieniała swoją naturę, a skóra Colina zaczynała piec... Podstęp okazał się jednak sukcesem, wąż wybił ku górze w połowie drogi do rodzeństwa i uczynił pod sufitem zwrot, by następnie uderzyć w Fawleya.
Nie sięgnęło go ani zaklęcie Sorena, ani Ceasara, mijając dziwaczną bestię ledwie o cale. Trafiła dopiero Evandra, przeobrażając twór w lodową rzeźbę - rozdziawiony pysk węża zastygł w bezruchu tuż przed twarzą Colina. Taflę wody w fontannie pokryła gruba warstwa lodu; nie na tyle jednak gruba, by utrudnić Colinowi wyjście z wody (która notabene znacznie się ochłodziła, ściąganie spodni mogło wydawać się teraz niekoniecznie trafionym pomysłem).

Colin ma na nogach swędzące czerwone placki, wyjścia z pomieszczenia wciąż wydają się być zamurowane.


Powrót do góry Go down
Soren Avery
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t796-sren-avery http://www.morsmordre.net/t859-stella http://www.morsmordre.net/t850-sren http://www.morsmordre.net/f121-whitcomb-st-43-7 http://www.morsmordre.net/t1180-sren-avery
pałkarz Os z Wimbourne
26
Szlachetna
Zaręczony
jest szósta mojego serca
a po kątach trudno pozbierać wczorajszy dzień
0
7
7
0
0
2
0
10
Czarodziej
sny są dla ludzi bez wyobraźni

PisanieTemat: Re: Fontanna   24.08.15 20:36

Cisza, która zapadła po zaklęciu Evandry była wręcz ogłuszająca po wcześniejszym zamieszaniu. Søren siedział przez chwilę zasłuchany w szum własnej krwi w uszach, którą napędzała adrenalina. Wszystkie emocje zaczynały teraz powoli opadać, a docierał do niego chłód z przemoczonego ubrania. Wciąż ściskał w dłoni różdżkę, jakby wciąż oczekiwał jakiegoś niebezpieczeństwa, które może pojawić się zza rogu. Rozejrzał się, wciąż siedząc na mokrej podłodze, ale jedynym zagrożeniem było wciąż zagrodzone wyjście z tego przeklętego pomieszczenia. Widok zamarzniętego węża z wody z rozdziawioną w kierunku Fawleya paszczą może napawać grozą, ale nie wydaje się stanowić zbytniego zagrożenia. Rodzeństwo Lestrange również wydawało się bezpieczne, więc postanowił samolubnie zająć się sobą.
- Szlag by to – mruknął dźwigając się na nogi. Kłucie w piersi nie ustawało i Søren czuł, że nie skończy się na zwykłym stłuczeniu. Co tylko potęgowało jego rosnącą irytację, bo sezon zbliżał się wielkimi krokami, a kontuzja na starcie była najgorszym, co mogło się zdarzyć sportowcowi. Odsunął jednak nieprzyjemne myśli na bok, czarno widzenie na pewno nie pomoże w tej patowej sytuacji. Gdy uznał, że pewnie stoi na nogach po raz kolejny spojrzał na brodzącego w zamarzniętej fontannie Fawleya. Dziwiło go, że jako jedyny z nich nie próbował czarować, aby powstrzymać to monstrum. Nie było to jednak odpowiednie pytanie na ten moment, bo gdy ignorując pulsowanie w piersi podszedł do mężczyzny zauważył na jego nogach wysypkę.
- Wszystko w porządku? – spytał wyciągając w jego kierunku rękę, aby mu pomóc. Darcie kotów z jakiegokolwiek powodu nie było specjalnie pomocne, bo aktualnie wydawali się tutaj zdani na siebie.




okay, i hated you but even when you left, there was never a day that i’ve forgotten about you and even though i actually miss you, i’m gonna erase you now cause that’ll hurt way less
than blaming you


Powrót do góry Go down
Colin Fawley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://www.morsmordre.net/t592-colin-fawley http://www.morsmordre.net/t1184-poczta-kociarza-colina http://www.morsmordre.net/t2648-ten-smaczniejszy-wafelek http://www.morsmordre.net/f123-inverness-stuart-street http://www.morsmordre.net/t1185-colin-fawley
Właściciel Esów&Floresów i własnej sieci ksiegarni
36
Szlachetna
Kawaler
Zasada pierwsza: nie angażować się
9
9
0
0
1
2
0
5
Czarodziej
A co, jeśli wszyscy żyjemy w świecie, który nie ma końca?

PisanieTemat: Re: Fontanna   26.08.15 14:37

Nawet przez chwilę nie pomyślał, że robi jakąś głupią czy niezrozumiałą dla obecnych rzecz. W końcu arystokracja arystokracją, ale każdy z nich był młody i z pewnością miał na sumieniu nie takie wybryki - a brodzenie w żądnej krwi fontannie, która postanowiła się z nimi zabawić w węża i myszkę nie było zresztą wcale takie złe. Co innego, gdyby zaczął im tu odstawiać jakiś godowy taniec salamander albo spróbował się uwiesić na wężowej szyi, wtedy mogliby z czystym sumieniem wzywać uzdrowicieli z Munga i zapakować go na oddział magipsychiatrii. Ale gadanie z wodnym potworem? Normalka.
Dopiero po chwili poczuł, że nogi zaczynają mu dziwnie ciążyć i narastała w nich jakieś mrowienie; z początku zrzucił go na karb niezbyt ciepłej wody, ale mrowienie nie ustawało. Nie miał jednak czasu się tym przejmować, bo potwór zwrócił swój pysk w jego stronę, gotowy zaatakować i zmoczyć go w całości, ale dokładnie w tej samej chwili uderzyło go zaklęcie. I to na tyle celne i skuteczne, że lodowata skorupa jego nozdrzy zatrzymała się centymetry od jego szlacheckiej facjaty. Popukał jeszcze palcami w łeb węża, ale po chwili wyszedł z wody z małą pomocą Sorena. Ten to wiedział, kiedy się pojawić, przeleżał sobie grzecznie wszystkie dramatyczne sekundy, jak na dobrze wychowaną młodzież przystało, pozwalając walczyć starszym. Oczywiście ci starsi dali ciała na całej linii (właściwie to dali co innego, ale Colinowi przez usta by nie przeszło takie brzydkie słowo) i finalnie uratowała ich dziewczyna. Chwała feministycznym aktywistkom!
- Dzięki - wyszczerzył się nawet nieco radośnie, gdy już pierwszy stres minął, a dziwna sytuacja została zażegnana przynajmniej chwilowo. Spojrzał w dół swojego ciała, ale paskudna wysypka czy cokolwiek to było nie była zbyt atrakcyjnym widokiem i od razu odwrócił wzrok. Sprawdzi to później w Mungu, teraz trzeba było się dowiedzieć, co to za idiotyczny incydent. - Ktoś ma ochotę na wężowy sorbet? - rzucił w przestrzeń, siadając na brzegu fontanny i wylewając sobie wodę z butów. - Ewentualnie czy ktoś ma pomysł, jak pozbyć się tego paskudztwa i powiadomić właścicieli restauracji, że powinni zmienić dekoratora wnętrz?


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   26.08.15 17:21

Godne zapamiętania. I widok zastygającego węża. I strach pomieszany z niemocą odbijający się zlęknionym frazesem a co by było gdyby po jego pustym od emocji, skoncentrowanym umyśle, które znów, gdy niebezpieczeństwo ustało, na powrót wypełniało się skrajnościami, a te skutecznie i w zaparte starały się go rozproszyć. Nie myślał nad swoją cichą podszeptującą mu do uszka obrzydliwą porażką. Nic się jej nie stało, a to najważniejsze, choć do końca dnia będzie musiał męczyć się z niewidzialnym ciężarem zagnieżdżającym się w jego sercu, cieniem podążającym krok w krok za nim wywołującym nieracjonalny lecz znajomy niepokój. Bywał przewrażliwiony. Lub bał się, że ją straci – najgorzej z własnej winy. W takim razie oddanie jej pod opiekę komuś innemu, zrzucenie szkodliwego obowiązku, który zaczął doskwierać popękanej duszy roztrzęsionego emocjonalnie dziwkarza miało być ukojeniem, a wprawiało go w coraz większy strach, irytację i niemoc.
Zrzucił z siebie marynarkę, którą, w przeciwieństwie do nerwów jakie nim targały, okrył czule ramiona Evandry, gdy obrócił się w jej kierunku. Colin Fawley produkował się za jego plecami, żartował i sprawnie grał na cezarowych nerwach, które w ciągu ostatnich kilku minut zostały wystawione na próbę.
-Podziękuję – rzucił nad wyraz uprzejmie obdarzając zgromadzenie grzecznym uśmiechem, na który jako jedyny stać go było w takich sytuacjach – Czas wrócić do domu – dodał ciszej w kierunku Evandry poprawiając garnitur na jej ramionach.
Podszedł odrobinę bliżej do zamurowanych drzwi celując różdżką w miejscu, gdzie te powinny się znajdować.
-Bombarda Maxima.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   26.08.15 17:21

The member 'Caesar Lestrange' has done the following action : Rzut kością

'k100' : 92


Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t578-evandra-lestrange http://www.morsmordre.net/t621-florentin#1749 http://www.morsmordre.net/t629-evandra#1794 http://www.morsmordre.net/t1074-sypialnia-evandry#6552 http://www.morsmordre.net/t982-evandra-lestrange#5408
Alchemiczka
23
Szlachetna
Zamężna
Smile, because it confuses people. Smile, because it's easier than explaining what is killing you inside.
0
1
30
4
0
0
1
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Fontanna   02.09.15 18:15

Kamień spadł jej z serca, gdy wąż zastygł w bezruchu - i to zastygł w ostatniej chwili, by zapobiec katastrofie. Nie sądziła, że podoła, a oczyma wyobraźni już widziała padającego na ziemię Fawleya. Widziała też tego potwora, który znów wybija w ich kierunku, zwiastując tym samym kolejną stypę; co by powiedzieli rodzice, gdyby mieli pochować ich dwoje za jednym zamachem? Z pewnością byliby przeszczęśliwi.
Odetchnęła ciężko, szybko, wytrzeszczając oczy w wyrazie przerażenia; przecież dopiero co szalał wśród nich, siejąc przy tym strach i grozę, każąc kwestionować wszelkie podejmowane w swym życiu wybory i wykonywać prędki rachunek sumienia. Naprawdę cieszyła się, że to bydle zamieniło się w lodową rzeźbę - nie mogła jednak uwierzyć, że to koniec, już koniec. Bo dlaczego fontanna miałaby przestać? Dlaczego nie miałaby ich poszczuć kolejnym potworem, kolejną mgłą, kolejnym nieprzewidzianym zagrożeniem?
Nie skomentowała słów Fawleya w żaden sposób - ani nie miała na to siły, ani nie bawiły jej takie żarty, nie w tej chwili. Nadal kryła się za plecami brata, nadal wbijała palce w jego ramię, pewnie odrobinę za mocno, i przeżywała wydarzenia sprzed kilku uderzeń serca.
- Dziękuję - mruknęła do Cezara, kiedy ten zaoferował jej swoje okrycie wierzchnie; patrzyła na niego z obawą, ale i wdzięcznością. Dziękowała Merlinowi za to, że był przy niej w tej tragicznej chwili, że jej nie opuścił; nie przeżyłaby kolejnej samotnej napaści.
Skinęła krótko głową na wspomnienie domu; nie tak to sobie wyobrażała, profesor Slughorn zasłużył na lepsze pożegnanie, lecz nie mieli większego wyboru - musieli stąd uciekać, a ona musiała wrócić do siebie, do swojego pokoju i tam w spokoju dojść do siebie. Za ile zacznie się atak i na ile silny się okaże...?
Złapała go za rękę, nie dbając o to, na ile to infantylne czy niestosowne; był jej starszym bratem, a ona czuła się teraz jak małe, przerażone dziecko. Wolną dłonią mocno ściskała swą różdżkę, na wypadek kolejnego ataku. Nie mogła teraz skupiać się na pozostałych mężczyznach, nie mogła myśleć o etykiecie i konwenansach; po prostu musiała wrócić do domu.


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   04.09.15 21:27

Zaklęcie Ceasara świsnęło przez powietrze z olbrzymią siłą i przemknęło przez iluzję muru osłaniającego drzwi, rozpraszając ją. Potężna Bombarda pomknęła dalej, wysadzając ścianę na korytarzu naprzeciwko wejścia do komnaty z fontanną. Szybka ewakuacja mogła wydać się w tej sytuacji rozsądnym pomysłem.

Wszystkie postaci mogą przenieść się do wyjścia bez rzucania kośćmi, punkty zostaną Wam przyznane podczas podsumowania eventu. Soren ma złamane żebro, a Colin skórę na nogach podrażnioną kwasem; wszyscy macie mokre ubrania.


Powrót do góry Go down
Caesar Lestrange
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://www.morsmordre.net/t661-caesar-lestrange http://www.morsmordre.net/t841-poczta-caesara http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t1615-caesar-lestrange
sutener oraz brygadzista
30 lat
Szlachetna
Zaręczony
pięć palców co po strunach chodzą
zegną się jak żelazo w ogniu
w owoc granatu martwy splot
0
16
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   14.09.15 11:32

Nie wiedział czy śmiać się - bo komizm przekroczył dopuszczalną granicę - czy płakać. W mgnieniu oka żarty naczelnych komików tego wieczoru zaczęły go bawić, ale nijak dał to po sobie poznać. Najrozsądniejszym wyjściem w tym wypadku byłoby jak najszybsze opuszczenie pomieszczenia: przez strach przed samą nieobliczalną macką czy może odpowiedzialnością za poniesione przez restaurację straty? Niewątpliwym piorytetem było bezpieczeństwo Evandry, której zimna dłoń przypominała mu o jej obecności natarczywie i nieustępliwie nakłaniając do wyjścia. Nie odwrócił się nawet, nie pożegnał - cóż, z pewnością Panicz Fawley zapamięta to rażące foux pas - jak najprędzej opuścił pomieszczenie, aby pospiesznie przejść przez główne wejście mijając nieszczególnie zadowolonych gości (Slughornowie nie popisali się z doborem restauracji!) i zniknąć w drzwiach.

zt dla tych dwojga cwaniak


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   25.03.17 20:33

|z wejścia

Jayden niczego nie pojmował. Przecież nie był zadnym opryszkiem ani opojem. Chciał zwyczajnie wejść do restauracji, w której był z kimś umówiony. Czy tutaj zawsze się tak traktowało każdego obywatela? Nie spodobało mu się to, co się zaczęło dziać. Szczególnie że z wielką chęcią zostałby w swoim gabinecie albo w mieszkaniu. Ale postanowił że przyjdzie i odbierze swoją długo wyczekiwaną książkę. Nie przewidział, nawet mu do głowy nie przyszło, że go nie wpuszczą, bo jest jakiś zlot artystów. Dziwna sprawa. A co jeśli tamtego mężczyzny też ie wpuścili? A może przyszedł wcześniej i spokojnie wszedł i został w środku? Ale jakby wyszedł to chyba wysłałby sowę, prawda? Do tego napisał, że zna ten lokal i jest on idealny do tego spotkania. Skoro tak dobrze znał miejsce, nie wiedział, że będzie jakiś wieczorek... No, właśnie. Ktoś mignął mu w oknie z rogami na głowie i jeszcze ktoś inny jakąś klatką... Teraz to poważnie zastanawiał się czy w ogóle chciał tam wchodzić. Zmieszał się na początkowe odmówienie. Nie posiadał przepustki ani nie towarzyszył nikomu, więc nie mógł wejść. Kategoryczne nie było jedynymi słowami, które powiedzieli do niego na raz panowie po obu stronach drzwi. Jayden odchylił się lekko w tył jakby próbował ocenić swoje szanse na przedostanie się do środka. Jeśli nie drzwiami, będzie próbował oknem, chociaż różnie się prezentowało to co zamierzał zrobić. Gdy chciał otworzyć usta i coś powiedzieć jeszcze, zaraz został zgromiony spojrzeniami groźnych ochroniarzy. Chyba nie dochodził do nich przekaz. Zaraz jednak cała sytuacja została wyrwana z jego myśli, bo oto obok niego rozległ się wesoły młody głos, a uśmiechnięta dziewczyna położyła mu dłoń na ramieniu. Wybiło go to z rytmu zabiegania o przepustkę. Spojrzał na nią uważnie, zastanawiając się skąd mogli się znać. Musiał przyznać, że była naprawdę ładna, ale w ogóle jej nie kojarzył. Przecież zapamiętałby, chociaż Vane mógł tak uważać, często umykały mu postaci osób, które spotykał na swojej drodze. Może naprawdę się znali? Z nim to nigdy nie było nic wiadome. Patrzył na nią z lekko rozdziawionymi ustami i kręcił głową w rytm jej słów. Potem zauważył chyba to zaproszenie, o które tak się rozchodziło, a później poczuł dotyk jej dłoni na swojej. Jayden zerknął na nią jeszcze raz jakby z niezrozumieniem, ale ona w ogóle nie patrzyła w jego stronę tylko ścisnęła rękę. Nie odzywał się, bo zwyczajnie nie wiedział nawet co miał powiedzieć. W końcu jednak obaj mężczyźni rozstąpili się na obie strony i astronom ze swoją towarzyszką mogli wejść do środka. A przynajmniej wyglądało to jakby to ona ciągnęła za sobą lekko skołowanego mężczyznę. Poprowadziła ich przez kilka sal, aż doszli do pomieszczenia z fontanną. Tam przystanęli, a Vane w końcu puścił dłoń młodej kobiety, zatrzymując się nieco za nią. Czuł się dosłownie zmieszany. Nie wiedział, co powiedzieć, ale w końcu się odezwał:
- Dziękuję za pomoc. I... Nie spotkaliśmy się nigdy, prawda?
Musiał o to spytać. Musiał wiedzieć czy znowu jego pamięć szwankuje czy tym razem była to pełna improwizacja i chęć pomocy ze strony nieznajomej. Miał nadzieję, że naprawdę widzieli się po raz pierwszy.




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fontanna   01.04.17 22:55

Nie czuła napięcia w czasie oczekiwania na reakcję mężczyzn. Nie miała takiej potrzeby, bowiem wiedziała że i tak tam wejdzie. Nie mogła mieć jednak pewności co do jej towarzysza, który tak naprawdę nim nie był. Nie znała go, toteż nie czułaby się winna, gdyby ochroniarze zabronili go wpuścić. Możliwe, iż gdzieś pojawiłby się żal, że nie udało jej się odpowiednio przekonać dwóch osiłków, lecz prawdopodobnie nic więcej. Tak przynajmniej sądziła, trudno było dokładnie przewidzieć swoją reakcję. Po chwili jednak już nie musiała o tym myśleć. Najwyraźniej zabrzmiała wystarczająco wiarygodnie, by zostać wpuszczoną do środka wraz z nieznajomym, gdzie wkroczyła dumnie, niemalże ciągnąc za sobą najwyraźniej zaskoczonego zaistniałą sytuacją mężczyznę. Nie sprawiało jej to jednak trudności, łatwo się nim sterowało, a i ona była z siebie dość dumna. Ukrywała to. Poruszała się z wyraźną godnością, w sposób, jaki poruszali się ludzie krwi szlachetnej. Jednocześnie jednak jej krok był nieco taneczny, winnymi było ostatnie zainteresowanie tańcem, przejawiające się niemalże na każdym polu. Z chęcią zastanawiała się, jak można połączyć wcześniej ułożone przez nią sztuki teatralne z tą jakże inną formą sztuki. Było to dość trudne, lecz jak się okazało - wykonalne.
Kobieta zawędrowała wraz z nieznajomym pod fontannę, która już po raz pierwszy gdy pojawiła się w tym miejscu, zyskała jej przychylność. Wszystkie jej elementy i wyraźne dbanie o szczegóły artysty, zapierały dech w piersiach i przykuwały jej uwagę. Przez to też jej udawany znajomy z początku stracił całkowicie jej zainteresowanie, które jednak powróciło, gdy usłyszała jego słowa. Nie zareagowała od razu, chciała dokończyć oglądanie jednej z postaci przedstawiającej smukłą kobietę nieco przypominającą jej wyobrażenie o mitologicznej Persefonie.
- Nie, nie przypominam sobie- odpowiedziała w końcu, podnosząc wzrok na mężczyznę. - Ale z tego pytania mogę wywnioskować, iż dobrze odegrałam swoją rolę. Nawet bardzo dobrze, skoro i pan ma wątpliwości i nie jest pan pewny, co do tego co tu było kłamstwem, co zaś prawdą.
Chociaż mówiła to z przekonaniem, w jej głowie pojawiło się zwątpienie. Nie potrafiła do końca uwierzyć w jego zdezorientowanie kwestią ich znajomości - czyżby i on grał? Chociaż wyglądał jak artysta, nie wyglądał jej na aktora. Posądzałaby go raczej o pisanie powieści czy wierszy romantycznych; poruszanie tematyki werterowskiej czy innych związanych z marzeniami i miłością.





But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   06.04.17 18:36

Jayden jak każdy człowiek miał pewne charakterystyczne gesty, które wykonywał przy odpowiednich emocjach, wydarzeniach, gdy nie wiedział co powiedzieć lub gdy czuł się zbity z tropu. W chwili takiej jak ta, gdy czuł się i zawstydzony w pewnym sensie i niepewny tego, co się dzieje, przejeżdżał lewą dłonią we włosach, czując jakby to całe spięcie lub niewiedza razem z tym gestem miały odejść. Oczywiście że nie odchodziły tylko zostawały czasami w większym natężeniu niż wcześniej, jednak tak to właśnie wyglądało. Był zmieszany i w pewnym stopniu również zawstydzony. Początkowo naprawdę zwątpił w to, czy na pewno nie zna ów przedstawicielki płci przeciwnej, ale gdyby ktoś, kto go naprawdę znał, mógłby wybuchnąć śmiechem. Vane często zapominał nawet osoby, z którymi spędził dłuższy czas w swoim życiu. Niektóre zostawały w jego pamięci, inne nie. I nikt nie wiedział z czym było to związane, chociaż niewątpliwie miało to swoje dobre jak i złe strony. Co prawda jedynym minusem który odczuwał profesor astronomii w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie było właśnie ów zawstydzenie swoją niewiedzą. Bądź luką w pamięci. Tym razem jednak okazało się, że absolutnie żadne z nich nie były powodem, dla którego nie wiedział, co się dzieje. I zapewne był to jeden jedyny raz w jego życiu, gdy coś podobnego miało miejsce. Uniósł lekko brwi w górę, gdy dziewczyna odpowiedziała, że nigdy wcześniej się nie spotkali. Nie wiedział czy bardziej się zdziwiły, czy odetchnął. Istniała możliwość,że obraziłby ją, gdyby nie skojarzył ją z żadnym konkretnym imieniem i nazwiskiem. Uśmiechnął się lekko, chociaż wciąż nieśmiało, nie bardzo wiedząc jak odnaleźć się w chwili, w której się znalazł. Miał odejść, porozmawiać z nią przez chwilę? Przecież powinien znaleźć tego mężczyznę, z którym był umówiony, odebrać książkę i wracać. Tyle na nią czekał, że nie mógł wytrzymać ani chwili dłużej, ale JJa ogarnęła chwilowa niemoc, której źródła nie potrafił rozpoznać.
- Dziękuję za wprowadzenie. Nie miałem pojęcia, że dziś jest tutaj jakiś wieczór artystów... Źle mnie pokierowano, ale... Cóż... - odparł na jej słowa, wzruszając ramionami i przenosząc uwagę na wystrój sali, w której znajdowała się fontanna. Całą restauracja była raczej fikuśna i zapewne odpowiadała artystom, którzy mogli się tutaj poczuć w pewien sposób natchnieni. Może poruszało to ich wyobraźnie? Dla Jaydena była to w pewnym sensie pułapka, jak każde niskie pomieszczenie z uwagi na to, że nie mógł wyjrzeć przez okno i sprawdzić jak wygląda w tej chwili niebo. Skrzywienie zawodowe... - Często zapominam kogo znam, a kogo nie - dodał nieco ciszej, bo brzmiało to dość dziwacznie. Ale zaraz jednak wrócił do swojego codziennego uśmiechu i dobrego humoru. - Jayden Vane. Komu mam podziękować? - spytał i wyciągnął dłoń w stronę młodej dziewczyny.




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fontanna   06.04.17 22:54

Słuchając jego słów powstrzymała się przed delikatnym zmarszczeniem czoła, które miało ukazywać konsternację, która pojawiła się w jej głowie. Powstrzymała jednak wypływające na wierzch emocje, skupiając się na przemyśleniach i prawdopodobnie błędnym przemyśleniu, które się wcześniej pojawiło. Belle wcześniej była niemalże pewna tego, iż ma do czynienia z artystą - mężczyzna na pierwszy rzut oka jawił się jako osoba, nie do końca twardo stąpająca po ziemi; jako marzyciel. Wykazując te i inne cechy łatwo wówczas było pomyśleć, że ten jest pod tym względem nieco podobny do niej i innych osób, przebywających dzisiaj w restauracji. Teraz jednak, gdy tylko doszły do niej jego słowa, uczuła jak traci swoją pewność, a na jej miejscu pojawiła się kompletna pustka. Źle go odczytała? Pomimo tego, co przed chwilą usłyszała, nie potrafiła w to uwierzyć. Kimże innym mógł być ten dziwny osobnik i po co by przychodził do takiego miejsca? Cattermole spotykała tutaj prawie samych artystów, a skoro ten nim nie był, to po co miałby się tutaj pojawiać? Urzędnicy stronili od tego miejsca, a już w szczególności ci stereotypowi. Czyżby wbrew wszystkiemu należał do poważnego i pozbawionego wyobraźni stara biurokratów itp.? Naturalnie taka możliwość istniała, ona jednak uparcie brnęła w swoje przekonania, które miała zamiar niezwłocznie sprawdzić.
W tej chwili jednak przeniosła wzrok na wyciągniętą w jej kierunku dłoń, unosząc jedną brew ku górze. Z tego gestu dość łatwo wyczytała, iż nie stoi przed nią szlachcic; oni zwykli się witać w nieco inny sposób. Sam wygląd mężczyzny, chociaż nie miała mu nic do zarzucenia, nie wydawał się charakteryzować czarodzieja krwi nieskazitelnie czystej. Nie przeszkadzało jej to jednak, bowiem nie zwracała uwagę na kwestie czystości, a przynajmniej w głębi serca. Niejednokrotnie zmuszona była pozować w podobny sposób, lecz z pewnością nie w tej chwili. Nie miała więc problemu z uściśnięciem dłoni nieznajomego.
- Belle Cattermole - odpowiedziała, po chwili zabierając dłoń z powrotem. A zatem formalności mieli już z głowy, a ona mogła bez problemu postawić przed nim kolejne pytanie, które prawdziwie ją nurtowało. - Czy jesteś pisarzem?




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
http://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 http://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 http://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 http://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 http://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#95109
Astronom, profesor w Hogwarcie
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
14
17
3
0
0
0
2
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fontanna   10.04.17 19:33

Jayden wcale nie mówił tak skomplikowanie jak się wydawało. A przynajmniej dla niego było to wręcz oczywiste. Nigdy nie posądziłby siebie o bycie artystą w jakiejkowielk kategorii. Przecież nie umiał pisać wierszy, rzeźby może robił z piasku, gdy był mały, a teraz? Nie był też poważnym politykiem, który chodził wszędzie z dyplomatyczną miną, by przypominać wszystkim o swoim statusie społecznym. Absolutnie. Był po prostu sobą z mapami nieba wystającymi z kieszeni. Może miała się tam znaleźc nawet jakaś luneta, chociaż trzeba by było trochę szukać. Nie. Vane był naukowcem z krwi i kości, a że jego profesja kojarzyła się najczęściej ze starszymi, pomarszczonymi brodaczami siedzącymi jedynie w swoich laboratoriach było to zbudowane na ułudzie. W końcu młodzi ludzie dokonywali największych przełomów, ale często o nich zapominano na cześć bardziej doświadczonych kolegów po fachu. Niestety... Jemu też początkowo nie było łątwo bronić swoich racji, ale nie potrzebował w tym przypadku pomocy sławnego astronoma - swojego dziadka. Jeśli chodziło o swoje badania, Vane'a nie dało się zbić z tropu.
Spojrzał na kobietę z uniesionymi brwiami, ale zaraz zapomniał, że mogła go pytać o prozę, która wzbudzała w czytelnikach dreszcze emocji, płacz lub śmiech. Dla niego pisarzem był ten, który wydawał książki. Czy się mylił? Sam był autorem jednej z nich, a pisał kolejną. Jedynym problemem były fundusze, ale jak na poprzednią się znalazły, na ta na pewno też znajdzie w końcu sponsorów. Uśmiechnął się do niej, czując delikatny uścisk młodej kobiety. Wyglądała tak poważnie... Nie wpływało to jednak specjalnie na humor profesora. Na jej pytanie, skinął głową.
- Wydałem jedną książkę, teraz pisze drugą. Nie sądzę, byś o niej słyszała, ponieważ nie jest zbyt znana zapewne w kręgach artystycznych. Poniekąd może źle osądzam, bo opisuje najpiękniejsze zjawisko świat - odparł, przechodząc bliżej fontanny i obserwując rzeźbę na jej środku. - A ty? Jaki posiadasz dar, że się tu znalazłaś? - spytał, przenosząc na chwilę na nią spojrzenie.




Shoot for the moon and if you miss you will still
be among the stars

Powrót do góry Go down
Belle Cattermole
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t4436-belle-cattermole http://www.morsmordre.net/t4476-bilbo http://www.morsmordre.net/t4475-zapraszamy-na-przedstawienie http://www.morsmordre.net/t4477-belle-cattermole
aktorka życia|wolontariuszka|pisarka
20
Czysta
Panna
In the end, we’ll all become stories.
5
14
0
0
4
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fontanna   19.04.17 23:27

Słuchała uważnie jego odpowiedzi, czując się nieco pewniej. A zatem jej osąd nie był mylny - prawidłowo odgadła, iż ma do czynienia z pisarzem. Szybko jednak uczucie zagubienia powróciło ze zdwojoną siłą. Wydawało jej się, że mężczyzna zaprzecza sam sobie na każdym kroku, tym samym burząc jej wyobrażenie o nim. Jej wcześniejsze domysły odeszły, a na ich miejscu pozostała biała plama. Nie rozwiał ich wątpliwości ani ich nie potwierdził, a jedynie pomnożył. Ostatecznie nie wiedziała z kim ma do czynienia; co jest prawdą, a co odebrała źle. Na samym początku myślała o nim jako o pisarzu - artyście, a skoro mówił o najpiękniejszym zjawisku świata, Belle niemalże od razu pomyślała o miłości, a zaraz po niej o innych rzeczach, które w rzeczywistości, chociaż nie miała jeszcze o tym pojęcia, nie miały nic wspólnego z nauką, którą zajmował się Jayden. Później jednak pojawiły się kolejne słowa, a w skutek nich Cattermole pozwoliła sobie, by na jej twarzy zaistniał szczery wyraz zdziwienia.
- Mógłbyś mi opowiedzieć o swojej książce i tym zjawisku? - spytała w końcu, chcąc pozbyć się uczucia konsternacji. Była zainteresowana tym, kim naprawdę okaże się stojący przed nią jegomość i jak bardzo będzie odbiegał od jej początkowych wyobrażeń. Zdawała sobie sprawę, że jej wizja może się różnić od oryginału, lecz to nie byłoby dla niej zaskoczeniem. Często zbyt mocno puszczała wodze fantazji, pozwalając jej stwarzać obrazy iście nierealne. Gdyby jednak nie one, prawdopodobnie nie miałaby stałego zajęcia w Mungu. Może nawet, o zgrozo, byłaby zupełnie inną osobą? Może już na samym początku egzystencji skończyłaby, jako wierna marionetka matki? Poniekąd już teraz była nią, lecz w tej gorszej rzeczywistości miało to o wiele gorszy charakter, a do tego ryzykowało brakiem możliwości do buntu.
- Co się tyczy mnie, to można powiedzieć, że potrafię władać sztuką niemalże pod każdą postacią - powiedziała, ważąc powoli słowa. - Wywodzę się z artystycznej rodziny, w której wymogiem jest opanowanie przynajmniej jednej dziedziny sztuki. Na szczęście ja, w przeciwieństwie do niektórych, nie miałam z tym żadnego problemu, bowiem nie wyobrażam siebie jako kogoś innego, niż tak zwana artystyczna dusza.




But are we all lost stars trying tolight up the dark?
Powrót do góry Go down
 

Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu :: Restauracja Le Revenant-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17