Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Most Westminster

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Most Westminster   10.03.12 22:14

First topic message reminder :

Most Westminster

Ten najsłynniejszy angielski most ulokowany tuż obok Pałacu Westminsterskiego łączy ze sobą kluczowe londyńskie dzielnice: Lambeth i Westminster. Tak jak większość mostów przewieszonych nad rzeką Tamizą, tak i ten służy zarówno do przemieszczania się nim pieszo, jak i obsługuje ruch samochodowy, stąd w każdej chwili panuje na nim gwar i tłok. Najstarszy w Londynie, posiadający ponad stuletnią historię pamięta kadencje kilku mugolskich premierów Anglii, a także i Ministrów Magii, wielokrotnie zresztą próbujących zatuszować przed niemagiczną społecznością wojenne zniszczenia tudzież skutki mniej lub bardziej zmyślnych zaklęć. Zbudowany ze stalowej konstrukcji z siedmioma łukami pomalowany został na zielono, tak jak pomalowane są siedzenia w Izbie Gmin, która umiejscowiona jest w samym Pałacu Westminster. Nie brak tu jednak również odwołania do Ministerstwa Magii - na niektórych z łuków umiejscowiono fioletowe pasy, tym razem nawiązujące do kolorów szat członków Wizengamotu.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Zamężna

she tastes like every dark
thought I've ever had

17
10
0
0
0
41
2
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Re: Most Westminster   02.12.17 21:44

Nie udało się; z niezadowoleniem obserwowała zbyt słabe zaklęcie, wydobywające się z własnej różdżki. Transmutacja nie była jej najmocniejszą stroną - lekko mówiąc - i powinna spodziewać się takiego biegu wydarzeń, lecz i tak ledwie powstrzymała skrzywienie. Niedobrze, liczyła na łut szczęścia a ten opuścił ją już dawno, radośnie pogrywając sobie z chwiejną pewnością siebie. Nie zdążyła zerknąć pytająco na Rosiera, od razu usłyszała spokojną inkantację, padającą z jego ust, a sekundę później wybrzuszające się niebezpiecznie podłoże opadło z głośnym trzaskiem. Falująca powierzchnia uspokoiła się, stężała, z sykiem zapadając się w podpory mostu, gruntując im drogę wgłąb mostu, ku sercu anomalii. Deirdre odwróciła się przez ramię, spoglądając na Tristana z lekkim uśmiechem, wykwitającym na sinych od chłodu ustach.
- Nie wiedziałam o twoim talencie do transmutacji - skomentowała lekko, z pozoru nonszalancko, choć w z jej oczu z pewnością mógł odczytać mimowolny, poddańczy podziw. Potrafił wiele, udowodnił to dziesiątki razy; nie znała czarodzieja silniejszego, posługującego się biegle zarówno sztuką morderczego okrucieństwa jak i przydatnej obrony, lecz zawsze sądziła, że umiejętności przemiany należą do tych dość problematycznych. Myliła się, ale wcale nie wywołało to w niej zawodu, wręcz przeciwnie: z każdym wspólnym, wieczornym spacerem, kończącym się zachwycającym finałem, coraz mocniej upewniała się w podjętej kiedyś decyzji. Ślepa na fakt, że to ona została wybrana, pochwycona w szpony drapieżnika, wyjątkowo postanawiającego uczynić ze słabszego rywala pojętnego ucznia, dziedzica swej wiedzy, a nie zetrzeć go na proch. Duma nie pozwalała spojrzeć na ich chaotyczną, ścisłą, pełną napięcia relację z dystansu; stała w środku emocjonalnego chaosu i nie wyobrażała sobie innego świata, innej magii, innych wyzwań - nie bez niego.
Uspokojenie wybrzuszającego się podłoża było jednak zaledwie początkiem. Mogli już wkroczyć na most, pewnie stąpając po wyprostowanym, czarnym asfalcie, gwałtownie i zdecydowanie okiełznanym przez silne zaklęcie Tristana. Deirdre nie stąpała ostrożnie, czuła jego moc - zagrożenie nie pomknie już z tej strony, lecz w powietrzu czaiło się inne, silniejsze, bardziej podstępne. Przystanęła przy jednej z wygaszonych latarni, spoglądając w lodowatą toń Tamizy - dopiero później zsunęła z głowy kaptur, pozwalając, by śnieg zaiskrzył w czarnych włosach i owiał ją przeszywającą, duszną bryzą. Powietrze wibrowało od czarnej magii jeszcze intensywniej niż wtedy, gdy przekraczała próg kasyna z Ramseyem. Czyżby anomalie nasilały się wraz z upływem czasu, nie słabnąc, a obrastając w następne warstwy toksycznej magii? Uśmiechnęła się lekko, co wcale nie oznaczało, że nie jest przejęta pokorą i strachem - zaczynała jednak odkrywać w tych uczuciach drżącą przyjemność, łechtanie ambicji, nakazującej wygrywać z pętającymi ją ograniczeniami. Wykorzystywać potknięcia do wyhodowania grubszej skóry, onyksowej zbroi, chroniącej ją przed podobnymi błędami w przyszłości. Wyciągać wnioski, a przede wszystkim, uwierzyć w siebie, w to, co już potrafiła i czego nauczyła się pod czujnym okiem wymagającego mentora. Służąc wraz z nim najpotężniejszemu czarnoksiężnikowi wszech czasów, powierzającymi w ich dłonie instrukcje, kiełznające anomalie, czyniące je posłusznym pokarmem dla rosnących sił Rycerzy Walpurgii.
Zrobiła jeszcze kilka kroków w bok, dalej od kamiennej balustrady mostu - dopiero wtedy uniosła powoli różdżkę, mocno ściskając ją w bladych, przemarzniętych palcach. Czuła się pewniej, trzymając drewno nagimi opuszkami: zdawało się jej, że w ten sposób miała większą kontrolę nad czającą się w niej magią. A w starciu z potężną anomalią potrzebowała każdej jej cząstki. Odetchnęła głębiej, lodowate powietrze wdarło się do płuc, wywołując osty ból, ale nie okazała tego w żaden sposób, skupiając się w odtwarzanych z pamięci wskazówkach, nakreślonych równym pismem Czarnego Pana. Władza. Potęga. Czarna magia. Należało ją spętać, ustabilizować, jednocześnie czerpiąc siłę z każdego szarpnięcia. Przymknęła oczy, całkowicie skupiona na zadaniu, na okiełznaniu pulsującej coraz wyraźniej magii. Materia przerażała ogromem, lecz była też delikatna, niestabilna; nawet drobny błąd w ruchu różdżki mógł kosztować ich bardzo wiele, wysadzając cały most w powietrze.

| naprawiamy metodą Rycerzy Walpurgii.
deirdre: 41cm*2poziom=82






clearly out of body experience interferes and dreams of flying i fit nearly surrounds me though i get lonely interia creepsmoving up slowly
x




Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most Westminster   02.12.17 21:44

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 24


Powrót do góry Go down
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 http://www.morsmordre.net/t639-vespasien http://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 http://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 http://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Arystokrata, smokolog
27
Szlachetna
Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
29
30
0
0
0
42
4
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most Westminster   03.12.17 3:35

Przedziwna moc wstrząsająca mostem zniknęła; odrzucona w tył nagłym wyprostowaniem się powierzchni schodów przestała być im przeszkodą i nie mogła im już zagrozić. Nie miał wprawy w tej dziedzinie magii, bynajmniej nie korzystał z tego zaklęcia często i niezależnie od swoich planów - pędu do wiedzy - nie miał go jeszcze wyćwiczonego. Nieistotne, fortuna mu sprzyjała i łut szczęścia sprawił, że był w stanie powstrzymać straszliwą moc bijącą od źródła tajemniczej anomalii. Skinął lekko głową Deirdre, sugerując, że nie wiedziała o jego wielu talentach; fakt, że tak naprawdę wcale go nie posiadał, bynajmniej mu w tym nie przeszkadzał. Był jej nauczycielem, mentorem i przewodnikiem, jego reputacja była ich reputacją i lwią częscią łączącej ich relacji. Musiała w niego wierzyć, musiała wierzyć jemu, jeśli to wciąż miało funkcjonować w taki sposób. Opuścił dłoń wciąż mocno trzymającą różdżkę, z niepewnością przyglądając się powierzchni schodów. Pierwszy mały sukces nie mógł jednak cieszyć długo, musieli ustabilizować magię w tym miejscu: niemal czuł jej czerń drżącą w powietrzu, sycącą się lekką mgłą unoszącą się nad zmierzwioną od tej dziwnej mocy wodą Tamizy, nad asfaltem popękanego mostu. Uniósł wzrok ku Deirdre w momencie, w którym jej kaptur opadł lekko na jej smukłe ramiona. Płatki śniegu topniejące w jej włosach dodawały jej niewinnej świeżości, tak innej od ognia, który rozpalała zwykle. Nie musiał się martwić, odkąd stawiała na ich wspólnej ścieżce pierwsze kroki, minął już niemal rok. Rok, w trakcie którego jego kochanka zmieniła się nie do poznania, z kotki zamkniętej w klatce przeobrażając się w drapieżną czarną panterę - doskonale radzącą sobie z czarnomagicznymi arkanami. I nie zawiodła go, przez pierwsze chwile przyglądał się z uwagą jej zamkniętym powiekom, skupionym wargom i lekko chwiejnej rózdżce, jej wątłemu ciału smaganemu kolejnymi szarpnięciami dzikiej, nieokiełznanej magii. Jeszcze nieokiełznanej - właśnie mieli to zmienić.
Zadarł lekko brodę, nieświadomym zwyczajem, kiedy prosto w jego twarz uderzył kolejny podmuch zimowego wiatru; nie pierwszy raz zaczął się zastanawiać nad tym, do czego te przedziwne zjawiska doprowadzą - i jakie były ich szanse na ostatecznie przeżycie tego wszystkiego. Powrócił spojrzeniem ku Deirdre, która skupiła na sobie większość uwagi źródła; jak łaknąca mocy rusałka wsysająca cudzą energię. Rozkoszował się tym widokiem może chwilę, może dwie, dłużej nie mógł: sama nie była w stanie podtrzymać okiełznanej mocy. Uniósł więc obleczoną skórzaną rękawicą dłoń wciąż zaciśniętą na rękojeści różdżki i powoli, ostrożnie, dołączył do Deirdre, wykonując opanowany, krótki gest. Chciał wejść w to płynnie, nienachalnie przejmując od niej niewidzialny ciężar; to, czego właśnie dokonywali, wymagało ogromnych pokładów koncentracji, siły woli i - przede wszystkim - talentu, który posiadali. Obydwoje już to robili, wierzył, że Deirdre nie popełni błędu - i nie dopuszczał myśli, że sam mógłby to zrobić. Nie żałowałby mostu w razie niepowodzenia, bardziej lękałby się konfrontacji z Tym, Którego Imienia Nie Miał Odwagi Wypowiadać, kiedy dowie się już, jak niewiele udało im się na froncie zdziałać. Większość zniszczeń pozostała przez nich nienaruszona. Wtem, w trakcie, w oddali dostrzegł zakapturzoną sylwetkę; zmarszczył lekko brew, nie dekoncentrując się od pełnionego zadania.
- Ktoś idzie - zaalarmował, ostatecznym gestem mając zamiar ukończyć ten proces.


82+24+42*3+mój rzut = 232+k100




the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns outgrown

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most Westminster   03.12.17 3:35

The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Deirdre Tsagairt
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
http://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt http://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 http://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 http://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa http://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
kochanica króla
25
Czysta
Zamężna

she tastes like every dark
thought I've ever had

17
10
0
0
0
41
2
0
Czarownica
maybe I have always been more comfortable in chaos

PisanieTemat: Re: Most Westminster   03.12.17 17:03

Skupiała całą dostępną uwagę i ćwiczoną miesiącami moc na tym jednym miejscu, na rozległym sercu anomalii, pulsującym czernią krwi, nocy i szumiącej nieustannie wody, przepływającej pod zaklętym mostem. Wiedziała już, jak postępować z chwiejną magią - wtedy, w kasynie, niepokoiła się mocniej, stawała wobec ogromu nieznanego po raz pierwszy. Dzisiejszego wieczoru czuła się pewniej, spokojniej, nawet z dekoncentrującą obecnością Rosiera tuż obok. Chciała udowodnić mu, że przykładała się do jego nauk, wertowała ciężkie woluminy, zapoznała się z instrukcjami Czarnego Pana, potrafiąc przywołać je z pamięci bez najmniejszych problemów, wykorzystując mroczne inkantacje w praktyce. Skutecznie, każda drżąca sekunda zmagania z potęgą kosztowała ją wiele sił, lecz w momencie, w której dołączył do niej Tristan, także unosząc różdżkę prosto w lepki aksamit otaczającej ich ciemności, prawie odetchnęła z ulgą. Moc mężczyzny znów wprawiła ją w konsternację, w jednej sekundzie przejął kontrolę nad anomalią, poskromił szarpnięcia, ukrócił buzującą energię - nie spodziewała się, że będzie w stanie uczynić to tak szybko, zachwiała się nieco, gdy spięte ciało i skoncentrowany umysł natrafił na pustkę. Czarna magia czaiła się jeszcze w przyjaznym dla siebie mroku...tak samo jak nowy towarzysz, nagle wkraczający na most. Zobaczyła go dopiero po ostrzeżeniu Tristana; barczysta sylwetka wyłoniła się naprzeciwko nich, wysoko unosząc różdżkę. Tsagairt drgnęła nerwowo, słysząc ostry, donośny głos: poszczególne słowa trafiały do niej z nieprzyjemnym pogłosem, podkreślane wściekłością i jawnymi groźbami. Sprawiał wrażenie szaleńca, samobójcy - być może przyciągnęły go anomalie, być może naprawdę chciał chronić czarodziejską społeczność. Nie było to istotne, Deirdre wyczuwała, że nie żartował, rozpoznawała w drżeniu głosu rozpaczliwą szczerość. Uniesienie w tej chwili różdżki nie wchodziło w grę, zdesperowany człowiek mógł zrobić wszystko - w tym spełnić swoje jasno wyartykułowane groźby, grzebiąc ich troje od gruzami mostu.
- Spokojnie - powiedziała od razu, cicho i miękko, lecz słyszalnie - nic nie zagłuszało jej dźwięcznego tonu. Opuściła różdżkę, czując, jak przez kark przechodzi dreszcz niepokoju, nie znosiła bezbronności, lecz jeśli chciała wzbudzić zaufanie nieznanego mężczyzny i przekonać go do opuszczenia mostu, nie mogła wykonywać żadnych gwałtownych ruchów - ani, tym bardziej, zwiększać poczucie zagrożenia. - Jesteśmy tutaj w tej samej sprawie. Dobro czarodziejskiego świata jest dla nas najważniejsze. Podejrzewam, że dla ciebie również, inaczej nie znalazłbyś się tu tego wieczoru, odważnie broniąc swoich racji - kontynuowała łagodnie, lecz nie protekcjonalnie: zrobiła jeden chwiejny krok do przodu, tak, by mężczyzna mógł lepiej się jej przyjrzeć i by zminimalizować poczucie obcości. Balansowała na granicy, odrobinę ryzykowała, ale przecież uzdrawianie anomalii zawsze wiązało się z największym niebezpieczeństwem. Nie sądziła, że nadejdzie ono ze strony szaleńca, grożącego wysadzeniem w powietrze mostu, ale czasami ludzie bywali groźniejsi od chaosu magii - głównie ci, którzy postradali zmysły. - Ministerstwo działa nieudolnie, wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Jak długo anomalia niszczy tę okolicę? Rozrasta się, nawarstwia, pożera czarodziejską moc. Musimy coś z tym zrobić  - kontynuowała delikatnie, wierząc w swe słowa. Mówiła przecież prawdę, uzdrawiali świat, leczyli pokiereszowane majowym wybuchem miejsca - co prawda sycąc się przy tym czarnomagiczną mocą i podporządkowując ją sobie, ukierunkowując ku własnym celom, ale czyż nie wszyscy wychodzili przy tym na dobre? - Pozwól nam zadbać o nasze wspólne bezpieczeństwo. Opuść różdżkę. Zejdź z mostu. Nikomu nie stanie się krzywda - poleciła już bardziej zdecydowanie, z powagą; uprzejmie, lecz nieustępliwie, wpatrując się spokojnie w lśniące w półmroku męskie oczy, rozognione, zdenerwowane. Nawet z tej odległości wyczuwała gniewną, wariacką aurę - wierzyła, że nieznajomy był gotów naprawdę zrobić coś skrajnie głupiego, niwecząc ich dzisiejszą pracę nad uzdrowieniem anomalii - przy okazji wyrządzając znacznie większe szkody.

| rzut na retorykę, III poziom, +70





clearly out of body experience interferes and dreams of flying i fit nearly surrounds me though i get lonely interia creepsmoving up slowly
x




Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most Westminster   03.12.17 17:03

The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 96


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Most Westminster   08.12.17 8:14

Wprawionym w boju do walki z anomaliami Śmierciożercom z łatwością udało się pokonać wszystkie przeszkody, czekające na nich w tym niebezpiecznym miejscu. Uregulowali magiczne zaburzenia doprowadzające do falowania powierzchni mostu, zabezpieczając go przed powstawaniem dalszych zniszczeń. Nie zatrzymał ich również niespodziewany czarodziej-terrorysta, który groził wysadzeniem mostu. Słowa Deirdre przekonały go do opuszczenia różdżki i oddalenia się z miejsca zdarzenia, bez krzywdzenia kogokolwiek. Biedak za sprawką majowych anomalii oszalał, nawet gdyby ktoś spytał go kiedyś o was, nie byłby w stanie opisać waszych twarzy.
Od tej pory to ustabilizowane za pomocą czarnej magii miejsce staje się terenem sprzyjającym rzucaniem czarów przez wszystkich Rycerzy Walpurgii. Sukces zagwarantował wszystkim poplecznikom Czarnego Pana bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców podczas kolejnych gier w tej lokacji. Zostanie wam to zapamiętane.

| Możecie kontynuować swoją rozgrywkę w tym miejscu.


Powrót do góry Go down
 

Most Westminster

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Błędny Rycerz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-17