Wydarzenia





 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Lazaret

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Lazaret   05.08.15 16:59

First topic message reminder :

Lazaret

Odrapane ściany i drewniana posadzka odbarwiona krwią nie budzą zaufania, sala, w której Cassandra przyjmuje chorych, niczym nie przypomina sal w Mungu. Kilka podpróchniałych szafek zajmują głównie stare prześcieradła służące do odrywania opatrunków i, najpewniej, chowania zwłok tych, których nie dało się już odratować. Stare okna chronione są solidnymi okiennicami, dobrze chroniącymi pomieszczenie przed światłem. Wzdłuż ściany ustawiono trzy łóżka, na przeciw których znajduje się również prowizoryczny siennik, na parapetach lśnią fiolki i gliniane miseczki wypełnione różnobarwnymi maziami, których pochodzenia ani przeznaczenia lepiej jest się nie domyślać.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lazaret   19.05.17 1:34

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : rzut kością


'k100' : 63


Powrót do góry Go down
Alisa Mulciber
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4076-alisa-mulciber-budowa http://www.morsmordre.net/t4091-ech-znowu-ty#79931 http://www.morsmordre.net/t4338-alisa-mulciber#92588
n/d
22
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
1
10
0
0
0
21
1
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Lazaret   07.07.17 23:51

Dnie i noce zwykła spędzać w swojej pracowni lub rodzinnej bibliotece. Jedyne towarzystwo którego wówczas zaznawała było tym oferowanym przez matkę. Monotonnie dnia codziennego przerywały spotkania z innymi członkami rodziny bądź osobami należącymi do wąskiego grona tych z którymi warto było wymienić parę słów, jednak koniec końców - dziewczyna rzadko miała okazję do otwierania ust. Skrycie tego żałowała, lecz nigdy nie śmiałaby tego okazać. Nie pozwalało jej na to wychowanie. Dlatego też pomimo niefortunnych okoliczności zmuszających ją do odwiedzenia Cass czerpała przyjemność z tej rozmowy. Uśmiechała się w duchu choć w rzeczywistości przetaczała swoimi oczami po pomieszczeniu gestem godnym męczennicy.
- Pewnie to dlatego, że tak się sprawy miały pięćset lat temu - momentami czarownica odnosiła wrażenie, że Cassandra brzmi czasami jak babcia. Brakowało tylko by na parapecie trzymała słój lukrecjowych cukierków - ten jednak na szczęście(?) był przepełniony ludzkimi palcami.
- Magiozoologiemnie jestem, lecz o kuli nie chodził - Zmarszczyła czoło próbując przywołać wspomnienie minionej nocy i jakoś tak niefortunnie zdała sobie sprawę, że częściej tą kupę pierza miała za sobą niż przed - musiał więc być osobnikiem młodym. Inna możliwość byłaby nieco hańbiąca.
Mięśnie twarzy jej stężały niczym u rasowego pokerzysty na wspomnienie o Czarownicy.
- Bardzo. Zabawne. - Wyartykułowała dosadnie chcąc pokazać całą sobą co myśli o poczuciu humoru uzdrowicielki - Chociaż nie tak bardzo, jak twoja teoria dotycząca władzy - przypomnij mi raz jeszcze o tym twoim prezydencie w MM - odbiła piłeczkę wypominając dokonanej przez wróżbitkę wpadki podczas ostatniej, niewinnej wymiany zdań. Alisa jako osoba będąca biegła w temacie historii magii nie mogła tego nie wypomnieć mając przy okazji po raz kolejny niemały ubaw z tego tytułu.
- Tylko uważaj na przeciągi. Moja ostatnio przez taki zginęła. Okno trzasnęło akurat gdy wystawiła łeb - to była nietypowa śmierć biorąc pod uwagę fakt, że pokój Alisy był wiecznie okupowany przez trzy koty. Jeszcze bardziej nietypowe były sadystyczne zapędy Cass które ujawniłyby się,gdyby tylko porosła pierzem jak kura. Alisa uniosła brwi co wywołało zmarszczkę zatroskania na czole
- Cass, wietrzysz czasem to miejsce, prawda...? - Kto wie, czy unoszące się opary nie wyrządzały jej krzywdy. Mulciberowa zapisała w pamięci by następnym razem przyjść tu w celach czysto badawczych. Dla dobra wróżbitki.
- Cokolwiek byś mi zaproponowała to i tak będzie mało więc szkoda fatygi - czarownica już pogodziła się z faktem, że przez tydzień kręcić ją w nosie będzie zapach lazaretu. Teraz skupiała się jedynie na tym by z tego też powodu w tym momencie nie omdleć.


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Lazaret   09.07.17 18:56

Lubiła odwiedziny Alisy - była silną kobietą. Rzadko przejmowała się jej zrzędzeniem i nie wszystkie słowa brała do końca poważnie, towarzystwo bardziej rozmowne niż to, które zawdzięczała trupom, siedmiolatce i oddanemu trollowi mimo wszystko bywało czasem pożądane - poziom rozmowy plasował się na nieco innym poziomie.
- Któż by pomyślał, że jesteś taka postępowa - zauważyła uprzejmie, uśmiechając się półgębkiem; słuchanie, jak konserwatywna Alisa oburza się wspomnieniami sprzed ledwie połowy tysiąca lat było jak miód na jej złośliwe uszy. Wzruszyła lekko ramieniem. - Wielu stulatków nie chodzi o kulach, medycyna też postępuje. Nawet byś nie rozpoznała sprawnej protezy. - Żaden ruch jej twarzy nie zdradził myśli, nie, w rzeczy samej nie potrafiła sobie wyobrazić dzikiego hipogryfa z drewnianą nogą uganiającego się za Alisą - ale kimże by była bez tego subtelnego uszczypnięcia? Na pewno nie sobą. Przyglądała się z wolna zasklepiającym się ranom na jej plecach - perfekcyjnie rzucone zaklęcie ściągało tkanki, pozostawiając lekkie zgrubienia w miejscu przeorania pleców czarownicy pazurami.
- Co z nim? - wytrącona z zamyślenia powróciła słuchem do wspomnianego prezydenta - kiedyś usłyszała to słowo od jednego z obcokrajowców, których leczyła. Wiedziała, że ma zabarwienie polityczne - bo tak wywnioskowała z kontekstu - ale nic ponadto. Królowie, premierzy, prezydenci, ministrowie - żadnego z tych słów nie łączyła z żadnym nazwiskiem i wcale nie było jej to do szczęścia potrzebne. Nokturn był oddzielną, mroczną krainą - i to na jego polityce koncentrowało się jej życie. - Znowu się zmienił? - Nie pamiętała swojej wpadki - a więc i złego użycia wspomnianego określenia. Gry polityczne nie były jej bajką - na ich szachownicy nie była nawet pionkiem - z pobłażaniem podchodziła więc do bardziej entuzjastycznych zachowań Alisy. Miała ledwie dwadzieścia lat.
- Och - odruchowo obejrzała się na zamknięte okno - upewniając się, że rzeczywiście jest zatrzaśnięte. - Naprawdę? Ależ te ptaki są durne - Nie dostrzegała, że na swój sposób - mówiła o samej sobie. - A wydawała się taka inteligentna - dodała, nie kryjąc zaskoczenia i cmokając pod nosem z dezaprobatą. - Martwa też mi się przyda, sowie jelita świetnie się sprawdzają w maściach leczniczych - dodała, tonem niezobowiązującej pogawędki. - A w paliczkach uwielbiają preparowane szpony. Ale o martwą jest łatwiej niż o żywą, nie da się tego wytresować? Sądziłam, że to będzie zakup... przynajmniej na parę lat - Pokręciła głową z dezaprobatą, sprzedawcy oszukiwali dzisiaj na wszystkim.
- Jesteś pewna, że chcesz mnie pouczać w kwestii higieny? Kiedy robiłaś ostatnio badania na pasożyty? - Przesunęła dłonią wzdłuż zasklepiający się ran - dopiero teraz uświadamiając sobie, że jej zarzuty nie były do końca bezpodstawne; na szczęście, i tak nie potrafiła rozpoznać wypowiadanych przez nią zaklęć. - Purus - mruknęła, jeszcze nim poprzednie zaklęcie ściągnęło skórę do końca. Odsunęła się od dziewczyny, przywołując do ręki czystą, mokrą szmatkę, którą ściągnęła krew z jej skóry. - Grzeczna dziewczynka - odparła, słysząc jej rezygnację. - Jak się czujesz?




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/ http://www.morsmordre.net/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Lazaret   09.07.17 18:56

The member 'Cassandra Vablatsky' has done the following action : rzut kością


'k100' : 55


Powrót do góry Go down
Alisa Mulciber
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
http://www.morsmordre.net/t4076-alisa-mulciber-budowa http://www.morsmordre.net/t4091-ech-znowu-ty#79931 http://www.morsmordre.net/t4338-alisa-mulciber#92588
n/d
22
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
1
10
0
0
0
21
1
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Lazaret   09.07.17 23:51

Burknęła coś niewyraźnie pod nosem, a jej usta wykrzywiły się w smutną podkówkę. Czasami żałowała, że brakowało jej odpowiedniego obycia towarzyskiego - zdecydowanie łatwiej byłoby jej wymyślić wówczas odpowiednią ripostę. Czas jednak płynął, a w głowie miała pustkę. Po kolejnych ciągnących się sekundach nie było już sensu nawet nad tym rozmyślać bo dziwnym byłoby komentować coś z takim opóźnieniem. Nadąsała się więc trochę nie rozumiejąc jak Cassandra i Ramsey robili to, że czuła się przy nich jak dziecko. Tak po prostu. Leżała więc chwilę w ciszy, czując, jak rzucone zaklęcie wywołuje na jej plecach uczucie swędzenia.
- Nie chcę słuchać o protezach. To obrzydliwe - powiedziała wprost by przypadkiem Cass się w tym kierunku nie rozpędzała. Brutalne obrazy i eksperymenty nie robiły na niej wrażenia, jednak myśl o połączeniu człowieka z jakimś martwym obiektem było dla niej czymś karykaturalnym i niesmacznym. Prawdopodobnie gdyby sama straciła kończynę to zmieniłaby zdanie niemniej - na chwilę obecnąmiała wszystkie sprawne.
Alisa zbaraniała w chwili w której Cassandra radośnie spytała się co z tym prezydentem. Zamrugała potem nerwowo, a usta ściągnęła w jakimś dziwnym rybim geście. Gdy pierwszy szok minął podniosła się na łokciach, prycza zaskomlała pod naparciem, a sama Mulciberowa spojrzała na Cassandrę będąc wyraźnie skonfundowaną - Ty tak na poważnie...? - odezwała się nieśmiało, jak gdyby obawiając się poznać odpowiedź jednocześnie walcząc z narastającym wewnątrz jej zażenowaniem i organizowaniem stypy dla tej części historycznego serduszka które w tym momencie nieco obumarło słysząc polityczne teorie uzdrowicielki. Przez chwilę Alisa poczuła silną potrzebę wpojenia w starszą przyjaciółkę nieco odpowiedniej wiedzy, którą przecież powinna wynieść ze szkoły, lecz najpierw osiem razy zastanowiła się czy ma siłę i cierpliwość na tłumaczenie tego wszystkiego. Na samą retrospekcję nieskalanej świadomością twarzy Cassandry pytającej się czy zmienił się prezydent miała ochotę schować twarz w rękach...a co jeśli potem okaże się, że myślała, że MM to skrót jakiegoś zespołu muzycznego, a dekrety o których się mówi to zamienne nazewnictwo spektakli...? Nie, nie miała teraz na to siły. W akcie bezradności rozluźniła wszystkie mięśnie i opadła na pryczę. Jej klatka piersiowa uniosła się i opadła spektakularnie.
- Przyślę ci odpowiednią książkę - wymamrotała w pościel na tyle jednak wyraźnie, że pomimo stłumienia odpowiedź ta musiała dosięgnąć uszu uzdrowicielki. Cóż, przynajmniej znała się na swoim fachu. Młoda czarownica jednak po tym incydencie spochmurniała zadając sobie co chwila pytania: Jakim cudem? Prezydent...? Skąd...?
Bardziej słuchała, niż się wypowiadała.
- A kiedy ostatni raz cie odwiedzałam? - mruknęła z monotonią i nie było w tym jakiegoś szyderstwa czy uszczypliwości.
- Słabo mi, jednak... - poruszyła barkami, czując nieznaczy dyskomfort jednak było to nic w porównaniu do tego co odczuwała parę chwil wcześniej. Do rana najpewniej zapomni o tym, że w ogóle była ranna - ...jest fantastycznie. Dziękuję - z uznaniem pochwaliła jej umiejętności. Niedługo po tym w akompaniamencie kilku kolejnych dobrych słów i obietnicy odwiedzin w najbliższym czasie opuściła Lazaret.

|zt


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
avatar

Neutralni
Neutralni
http://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 http://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky http://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 http://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Uzdrowicielka, szabrowniczka, współpracuje z Paliczkami
27
Czysta
Panna
A ty, czy ty, już rozumiesz, że: czy chcesz, czy nie, czeka na nas
ś m i e r ć.
0
0
5
29
5
1
0 (10)
0
Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Lazaret   10.07.17 1:51

Westchnęła cicho, Alisa była taka delikatna.
- Obrzydliwie to jest nie mieć ręki albo nogi - wyjaśniła cierpliwie, czarodzieje tracili je w wypadkach, w trakcie teleportacji, po zażyciu podejrzanych eliksirów - a po amputacji nigdy, ale to nigdy nie mogli pogodzić się ze swoim nowym losem. Zupełnie niepotrzebnie, magiczne protezy nie tylko całkowicie zastępowały dawne ciało, ale znacznie je przewyższały swoimi możliwościami. Uszanowała jednak prośbę Alisy i zachowała te przemyślenia dla siebie - wyjątkowo. Głównie dlatego, że leżała na brzuchu, a ona nie miała najmniejszej ochoty na sprzątanie wymiocin.
Uniosła lekko brew, z zaskoczeniem przyglądając się jej twarzy, co dziwne - nie mniej zaskoczonej. Powiedziała coś nie tak?
- Zupełnie - stwierdziła niezrażona. - Wiesz, ile potrafi proteza ludzkiego oka? Najnowsze osiągnięcia są zdumiewające, nie tylko łączą cechy zwierząt o zmyśle znacznie bystrzejszym od ludzkiego, ale nawet wzmacnia niedostępne dla czarodziejów umiejętności. Zgoda, może nie są piękne, ale mówimy o przetrwaniu... - Delikatnie powiodła dłonią nad raną, upewniając się, czy wszystko jest z nią w porządku - było. Zadrapania po hipogryfich szponach wydawały się całkowicie zaleczone, potrzebowała wrócić do siebie po utracie krwi, a ból zniknie pewnie dopiero za jakiś czas - ale zrobiła dla niej wszystko, co mogła. Umilkła jednak po chwili, oklapnięta Alisa nie podjęła dyskusji - chyba jednak miała na myśli coś innego. - Och. - Ten nieszczęsny prezydent - znowu?
- Na pewno się przyda - westchnęła. Książka - na pewno. Zwłaszcza, jeżeli będzie wystarczająca ciężka, żeby przytrzymać papiery, okładka wystarczająco twarda, żeby skroić na niej kilka ziół, objętość wystarczająco szeroka, by Lysa, stojąc na niej, dostała do górnych szafek, a jeśli nie spełni żadnego ze swoich zadań, zawsze mógł ją zjeść Umhra. Nie chciała sprawiać jej przykrości, przekonując ją, że polityka naprawdę w ogóle jej nie obchodziła. Wiedziała, że chodziło w niej o wielkie pieniądze oraz władzę - i więcej nie potrzebowała, takich jak ona politycy spychali na margines wszystkiego. Może to i lepiej - gdyby zachowywali się inaczej, jej lecznica dawno temu zostałaby zamknięta, a sam Nokturn oczyszczony z nawiedzającego go zła. Nie do końca byłoby to po jej myśli.
- Uważaj na siebie, nie powinnaś podrażniać tych ran. Dziś i jutro, żadnych wygibasów. Z hipogryfami czy bez. - Ton jej głosu mógł się wydać nieco surowy - głęboka rana znacznie ją osłabiła. I choć poprzednie starcie przeżyła, z drugiego z pewnością wyszłaby w dużo gorszym stanie. Żegnając przyjaciółkę, wręczyła jej na pożegnanie słoiczek maści przyśpieszającej gojenie ran - powinien pomóc uśmierzyć ból przez noc. I spokojnie usnąć. - Bywaj i bądź bezpieczna.

/zt




Noc była piękna jak sen, a śmierć -
Śmierć była jeszcze piękniejsza.

Powrót do góry Go down
 

Lazaret

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg Redoran- gra tekstowa fantasy

Morsmordre 2015-17