Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Miasto Bath
AutorWiadomość
Miasto Bath [odnośnik]09.06.21 9:53
First topic message reminder :

Miasto Bath

Położone w dolinie rzeki Avon miasto to jedna z perełek architektonicznych Somerset. Podczas kolonizacji Rzymianie wybudowali w Bath charakterystyczne dla ichniej kultury łaźnie oraz świątynie, które przetrwały próbę upływających lat i dzięki skrupulatnej pielęgnacji czarują urokiem do dziś. Czasy gregoriańskie, podczas których w miasteczku koronowano angielskiego króla, również zaopatrzyły uliczki miejscowości w zabytki. Dziś Bath stało się nieformalną perłą w koronie turystyki Somerset, dzięki mnogości pięknych widoków, spokojnej atmosferze i czystej rzece przecinającej je niemal równo w połowie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Miasto Bath - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Miasto Bath [odnośnik]23.04.22 1:41
Nigdy nie był zbyt obowiązkowy. Próbował. Starał się. Patrzył na brata, wierząc, że pewne rzeczy robić musiał bo tak trzeba. Cała ta nauka, która mu przekazywał wynikała z obowiązkowości. Miał wobec niego oczekiwania, chciał, by umiał zająć się sobą. Próbował go nauczyć samodzielności, ale najlepiej radził sobie z tym wtedy, gdy nie było go obok. Znikał, zmuszając go by radził sobie sam. Gdy się zakochał i gotów był się ożenić, James zrozumiał, że jego też to czeka. Zwlekał zbyt długo, bawił się. Zakochiwał się kilka razy do roku, w szkole było wiele pięknych dziewczyn. Tylko nie w niej, nie tej jednej. Nie sądził nawet, że łączyło ich cokolwiek. Przyjaźń była przyjaźnią, nie płomiennym uczuciem dusz, które pragnęły być ze sobą. Dopiero później zrozumiał, że to musiało być to. Miłość. Tylko trochę inna. Nie prosił jej o to z poczucia obowiązku, czy presji, którą zaczynał czuć. Ale Thomas się ożenił, a on? Dlaczego nie mogli iść przez życie razem, skoro się rozumieli, świetnie ze sobą bawili. Ufali. Urzekła go sobą po tym, jak podjął decyzję. Gdy odkrył strony, których jako przyjaciel miałby nigdy nie oglądać. Gdy dotarło do niego, że jest piękna i zmysłowa i niczego jej nie brakuje przy dziewczętach, za którymi się oglądał. A w końcu, gdy zdał sobie sprawę, że nie zasłużył na nią, bo miała wszystko. Mogła być ideałem. Rozłąka wszystkie te nieodkryte karty uczyniła pozbawionymi tajemnic. Odpowiadał sam sobie, wiedział, co kryło się na zasłoniętym awersie. Tworzył w głowie jej obraz uzależniony od własnych potrzeb, uczuć, tęsknot. Gdy stanęła w progu mieszkania w dokach nikogo nie pragnął i nie kochał mocniej niż jej.
Diable ziele sprawiło, że na moment rozmazała mu się przed oczami, ostrość powróciła dość szybko, ale czuł się płynny, gęsty. Mógłby się przelewać do basenu z gorącą, termalną wodą. Byłe lekki jak piórko, unosił się na wodzie. Wszystko zaczynało być przyjemne, słodkie. Nigdy nie chciał jej zamykać w klatce, nie taką ją chciał, nie taką ją znał. Uśmiechnął się sam do siebie, myśląc, że miłość robiła z niego głupca. Zabrała wszystko to, co mieli przed nią. Stali się jej niewolnikami. Chciał być dla niej dobry, być dla niej przyjacielem, towarzyszem. Może to echo Tower nie pozwalało mu zapomnieć kim był. Może wiecznie nieobecny brat. Może ci wszyscy uczniowie w szkole, którzy się śmiali z ułomności. Uważali go za głupka, nie umiał za dobrze pisać, kiepsko czytał. Może to matka, która ich zostawiła. Może ojciec, który wolał by nigdy się nie urodzili. Może on sam, patrzący we własne odbicie i nie widzący niczego wartościowego. Wiedział, że ściągnie ją na dno. Nie zasługiwała na to, by musieć być boją, której się uczepi, by nie utonąć. To nie tak miało być. Obiecywał sobie, że nie będzie, a później...
Pokiwał głową. Już z uśmiechem. Błogim, delikatnym. Pozwoliłby jej odejść. Nie ze złości, a już z pewnością nie z powodu własnej dumy. Nie był dumnym człowiekiem. Pozwoliłby jej odejść, bo chciał jej szczęścia. Kochał ją i chciał, by miała to, czego chciała. Oferta była krótka, jednorazowa. Nie miał sił, by żyć w niepewności. Patrzył na nią w ciszy — pośród odległych odgłosów miasta, przyjemnego szumu wody — przyglądał się jej twarzy, przesuwał spojrzeniem po szyi, obojczyku, ramieniu, by znów powrócić do jej oczu. Jej słowa brzmiały słodko. Jak nektar. Uśmiechnął się błogo; nie chciało mu się odpowiadać, ale wyraz twarzy łatwo zdradził go w tym stanie. Podobały mu się jej słowa. Wyraz twarzy mu się wypogodził, jakby diable ziele starło troski i smutki, które wrosły w jego skórę przez ostatnie tygodnie. Zaraz potem całował ją, powoli, leniwie, czule. Bez pośpiechu, niepotrzebnej nerwowości. Jakby nie musieli stąd uciekać lada moment, chować się przed strażnikami. Muskał jej szyję, zbliżając się jeszcze bardziej, choć nie topornie i ciasno w klatce ramion. Podążył za nią, kiedy się odsunęła. Patrzył jej w oczy z leniwym, spokojnym uśmiechem. Już ni nie było ważne. Ani Connor, ani Thomas. Wszystko przeminęło. Oparł czoło o jej czoło, czubkiem nosa pocierając o jej nos. Przymknął oczy, wspierając się rękami o zimny kamień. Odpowiedział jej ciepłymi pocałunkami, którymi ją obsypał. Diable ziele zmieniło wszystko. I wszystko zabrało. Na moment.

| zt? :pwease:


Czas także ulega potknięciom i wypadkom
i dlatego może się rozbić i zostawić
w jednym pokoju ułamek swojej wieczności.
James Doe
Zawód : grajek, złodziejaszek
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
How do you love?

Like a fist. Like a knife.
But I want to be more like a weed,
a small frog trembling in air.
OPCM : 0
UROKI : 0 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 28
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej
 little unsteady
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9296-james-doe https://www.morsmordre.net/t9307-leonora https://www.morsmordre.net/t9300-skrzypek-na-dachu https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9776-skrytka-bankowa-nr-404 https://www.morsmordre.net/t9322-james-doe

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Miasto Bath
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach