Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Ogrody
AutorWiadomość
Ogrody [odnośnik]26.06.21 4:04

Ogrody

Może i nie są to największe ogrody świata, ale tutejsi ogrodnicy cenią sobie dobrą glebę i tempo wzrostu roślinności, doglądając ich z pieczołowitą pasją. Kolumny szczupłych, wysokich iglaków wyznaczają główną ścieżkę od marmurowego podestu, aż do tyłów murów ogradzających Dunster Castle; wszędzie gdzie nie spojrzeć znajdują się jasne kwiaty roztaczające wokół słodką, kojącą woń, otulające alabastrem miniatury antycznych ruin, ich repliki. W centralnej części ogrodów umiejscowiono największą z nich, przedstawiającą klasyczne rzeźby w otoczeniu starorzymskich kolumn tworzących altanę. Wiele z tych konstrukcji porośniętych jest przez bluszcze.
Jedna z ogrodzonych żywopłotem i miedzianego koloru płotem części ogrodów wciąż pozostaje niezagospodarowana; panuje w niej bujna i swobodna dominacja przyrody.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ogrody Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogrody [odnośnik]07.07.21 14:46

21 października 1957

„Ziemia zabiera wszystko, co zrodziła”
- Lukan

Pachniało październikowym wiatrem, osnuwającym się pomiędzy rozłożystymi jesiennymi krzewami i drzewami, spomiędzy których zaglądały marmurowe rzeźby. Pełne gracji damy oraz czarowni młodzieńcy z muskulaturą wyniesioną wprost z rzymskiego koloseum. Pamiętał zakamarki ogrodów, choć te mogły zmieniać się pod względem roślinności i wewnętrznych układów labiryntów plecionych przez ogrodników, jacy przewinęli się przez wieki istnienia Dunster Castle, tak zawsze układ całości pozostawał ten sam. Wiedział, gdzie znajdowały się najlepsze kryjówki, a także jak zastosować najsprytniejsze skróty, by poruszać się niepostrzeżenie między zawirowaniami roślinności. W maleńkości uwielbiał tworzyć wspólne zabawy z innymi młodymi lordami, wędrując po ogrodach. Wierzył, że i jego synowi odnajdowali podobną radość, nawet w czasach okraszonych wojenną zawieruchą. Oprowadzał możliwe, że przyszłego pracownika po okolicy, starając się zaprezentować mu przede wszystkim fragmenty, które uznawał za wymagające pracy. Wskazał również miejsce, gdzie jego córka zapragnęła swój zaczarowany ogród. Była to niezagospodarowana część ogrodu, która, chociaż skryta między innymi roślinami wciąż pozostawała pustką.
Wreszcie dotarli do szklarni, której wrota przed lordem oraz panem Greyem uchylił drobny skrzat o trzęsących się kolankach.
Ciepło uderzyło w twarz szlachcica, a pierwsze krople potu zrosiły czoło gdy we dwóch wędrowali między rozłożystymi egzotycznymi paprociami. W tle szumiała woda, a jeden z żółwi sprytnie zsunął się z kamienistego brzegu sadzawki, aby zniknąć w odmętach wody, gdzieś na niewidocznej granicy z gigantycznymi karpiami koi, które bacznym okiem łypały na dwie sylwetki mężczyzn, licząc, że wraz z ich przybyciem nastąpi upragniony poczęstunek. Jasne, zaklęte rzeźby z cichym szmerem przesuwały się, zmieniając nieznacznie pozycje, dopełniając kamiennym dźwiękiem atmosferę kojącego spokoju. - Zapraszam w głąb, to część gościnna szklarni, gdzie, jak pan widzi można się zrelaksować - wyjaśnił, prezentując stolik i dwie ławki z plecionego drewna. – Prawe skrzydło obejmuje rośliny sucholubne, zaś lewe ze zmiennym zapotrzebowaniem na wodę, natomiast na wprost wilgociolubne oraz bagienne - objaśnił nie bazując na swojej wiedzy, a na oznaczeniach, które zdobiły przejścia szklanych drzwi odseparowujących strefy klimatyczne. – Którą część zechce pan obejrzeć, jako pierwszą? - zapytał, zerkając na mężczyznę. Następnie dłonie mimowolnie powędrowały do marynarki, którą rozpiął i podał skrzatowi, który odwiesił marynarkę na pobliski stojak na odzież wierzchnią.


Kto zatem czyni postępy?
Ten z was, kto machnąwszy z pogardą ręką na rzeczy zewnętrze, wszelkim staraniem otacza swą wolną wolę, tak ją zaprawia, tak ją hartuje i w rezultacie doprowadza ją do stanu takiej doskonałości, iż jest ona zgodna z naturą, prawdziwie wzniosła, wolna, niezależna od wszelkich trudności i przeszkód, wierna i skromna.


Romulus Abbott
Zawód : Radca prawny
Wiek : 39
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
sprawiedliwości musi się stać zadość, choćby niebo miało runąć
OPCM : 26
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9935-romulus-abbott#300392 https://www.morsmordre.net/t9965-minerva#301345 https://www.morsmordre.net/t9966-quo-vadis#301348 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t9968-skrytka-bankowa-nr-2258#301376 https://www.morsmordre.net/t9969-romulus-abbott#301428
Re: Ogrody [odnośnik]08.07.21 14:41
Zgodnie z ustaleniami zjawił się dnia następnego w posiadłości lorda Abbotta by omówić dalszą, możliwą współpracę. Mógł otrzymać posadę ogrodnika, który będzie doglądał rozległych założeń parkowych wokół posiadłości Dunster Castle. Poprzedniego dnia mógł jedynie zajrzeć przez chwilę do ogrodów aby mniej więcej wiedzieć z czym przyjdzie mu się mierzyć. Te zaś były zadbane i zaopiekowane choć nadal było miejsce do popisu i do pracy. Z ogrodami tak właśnie było, że zawsze ogrodnik miał nad czym pracować. Herbert zaś potrzebował pracy aby móc w przyszłości znów podróżować i oddawać się temu co było jego powołaniem. Odkrywaniem nieznanych gatunków, tworzeniem krzyżówek, odkrywać możliwości roślin do wykorzystania ich w eliksirach i nie tylko. Skoro zaś praca była, to musiał skorzystać z tej możliwości i starać się wspierać budżet domowy pomimo wojny i działań tyranów, którzy rościli sobie prawa do decydowania kto jest gorszy, a kto lepszy.
Powitany przez gospodarza udał się z nim w głąb ogrodów rozglądając się uważnie by zorientować się jak są stworzone rabaty, jaka towarzyszyła im myśl przewodnia. Czasami zwalniał kroku aby pozwolić sobie na lepsze przyjrzenie się danemu ułożeniu roślin. Miejsce na tajemniczy ogród córki lorda musiał sobie naszkicować w swoim notatniku, który zabrał ze sobą na tą wizytę. Jeżeli miał zaprojektować całą część było mu to niezbędne do pracy.
W końcu dotarli do szklarni, którą lord Abbott chciał mu pokazać. Poczuł to uderzenie gorąca, choć uznał, że powinno być ciut mniejsze. Zerknął na wiszący termometr aby spisać temperaturę jaka panowała w środku. Z zadowoleniem musiał stwierdzić, że zakątek do relaksu był bardzo dobrze zaplanowany, a szum wody koił myśli i nerwy. Jedna rzeźba delikatnie zmieniła pozycja wyginając białą dłoń ku górze, jakby chciała sięgnąć nieba.
Poczuł, że jest mu ciut za ciepło więc idąc za przykładem Romulusa zdjął z siebie kurtkę zostając w granatowej koszuli. Popatrzył po opisach, które wskazywały w jakiej części się znajdują. Szklarnia nie była wielkich rozmiarów, na pewno była mniejsza od tej, którą sami z bratem postawili w przeciągu paru lat, a teraz ją ulepszali, praktycznie każdy miesiąc przynosił nowe prace.
-Sądzę, że na sam początek najlepiej udać się do roślin o stanowisku wilgotnym i mokrym. – Tam zawsze było najcieplej i najszybciej człowiek się męczył. Poza tym były to rośliny, w których się głównie specjalizował więc był bardzo ciekawy jakie okazy lord Abbott posiada u siebie.
Jak tylko wkroczyli do wskazanego skrzydła wciągnął głęboko powietrze w płuca. Było ciepłe, ciężkie i prawie osadzające się wewnątrz klatki piersiowej. Takie jakie powinno być, następnie przeszedł dalej przyglądając się roślinom.
- Falenopsis Modesta – wskazał jedną z orchidei o drobnych biało-różowych kwiatach, która pięła się w górę na specjalnie przygotowanych do tego podporach. –Jedna z trzydziestu czterech odmian pachnących. Ta ma i tak bardzo łagodny. Bywają takie, które pachną niczym kokos lub pomarańcze. – Zwrócił się do mężczyzny pochylając się nad rośliną by dotknąć grubych liści. –Mięsiste, sztywne kiście świadczą o tym, że jest dobrze prowadzona. – Orchidee wydawały się łatwe do hodowli, ale wcale tak nie było, widział wielokrotnie jak umierały zgnite, przez to, że zbyt intensywnie były podlewane. –Odmianą Cymbidium można cieszyć się w domu w okresie zimowym, wtedy przypada ich kwitnienie. Posiadamy takich parę u nas, jeżeli jest lord zainteresowany.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Ogrody [odnośnik]31.07.21 15:34
Oczywiście – skinął głową, słysząc odpowiedź względem obranego kierunku. Nie zamierzał w tej chwili kierować się własnymi upodobaniami pod względem preferowanego klimatu, zależało mu na zadbaniu o całość, wiedząc, że wielu mieszkańców Dunster Castle ma różnorodne upodobania. Nie było to może wielkie miejsce, jednak lord chciał, aby stanowiło wytchnienie, a także pozwalało utrzymać te gatunki, jakie nie miałyby możliwości zaistnieć w naturalnych warunkach Wielkie Brytanii. Kroczył obok pana Greya chwytając swój nadgarstek za plecami, dostojniej wyprostowany, baczący po roślinach, zdając sobie sprawę, jak niewiele nazw z nich znał. Jego córka z pewnością mogłaby opowiedzieć o nich, zmierzyć się nawet wiedzą, ale przede wszystkim czegoś nauczyć. Chociaż sam Romulus nigdy nie odtrącał nauki, tak jego umysł zaprzątały inne sprawy, a raczej paragrafy prawne, niżeli finezyjne nazwy, chociaż te łacińskie nie stanowiły dla niego żadnego problemu. Podążył spojrzeniem za wskazaną orchideą i mruknął przytakująco pod nosem, wsłuchując się w ten krótki wykład. Dobrze to świadczyło o mężczyźnie, widocznie naprawdę bardzo dobrze znał się na rzeczy, mogąc wyrecytować tak ważne informacje z pamięci, zaledwie rzuciwszy okiem na roślinę. – Mój syn zwykł mawiać, że to rośliny z paszczami – przypomniało mu się, na co nawet nie powstrzymał się od uśmiechu. – Kokos lub pomarańcze… Czy posiadają jakieś specyficzne właściwości oprócz tych wizualnych i zapachowych? – zapytał z ciekawości. – Istnieją jakieś ich magiczne odmiany? – kolejne pytanie, nie służące sprawdzeniu wiedzy ogrodnika, a raczej zatańczyło ono z czystej ciekawości. Słysząc o dobrym prowadzeniu rośliny, pokiwał znacząco głową – zaiste poprzedni pracownik wykonywał swoje obowiązki, w wybitny wręcz sposób, dlatego tak bolesnym była sytuacja, która zmusiła go do opuszczenia kraju. Abbott nie miał jednak zamiaru rozpaczać z tego powodu, kto wie, być może pan Grey okaże się, zacznie lepszy w swoim fachu? – Nie przeszkadzać im będzie niższa temperatura? – zapytał dla pewności. – Mojej córce i żonie z pewnością przypadłoby do gustu udekorowanie salonów gościnnych w tak egzotyczne kwiaty – zastanowił się na głos, przenosząc spojrzenie na inne rośliny, których nazw nie znał. Odchrząknął, czując dziwne uczucie w gardle spowodowane bardzo wilgotnym powietrzem, aż wreszcie odkaszlnął, kierując dalej swoje kroki. Musnął dłonią wreszcie jedną z paproci i ponownie zwrócił się do pana Greya. – U was…? W rodzinnej szklarni, jak rozumiem? Wszystkie gatunki sprowadzał pan sam?


Kto zatem czyni postępy?
Ten z was, kto machnąwszy z pogardą ręką na rzeczy zewnętrze, wszelkim staraniem otacza swą wolną wolę, tak ją zaprawia, tak ją hartuje i w rezultacie doprowadza ją do stanu takiej doskonałości, iż jest ona zgodna z naturą, prawdziwie wzniosła, wolna, niezależna od wszelkich trudności i przeszkód, wierna i skromna.


Romulus Abbott
Zawód : Radca prawny
Wiek : 39
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
sprawiedliwości musi się stać zadość, choćby niebo miało runąć
OPCM : 26
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9935-romulus-abbott#300392 https://www.morsmordre.net/t9965-minerva#301345 https://www.morsmordre.net/t9966-quo-vadis#301348 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t9968-skrytka-bankowa-nr-2258#301376 https://www.morsmordre.net/t9969-romulus-abbott#301428
Re: Ogrody [odnośnik]04.08.21 17:48
Pokiwał z nieznacznym uśmiechem głową słysząc nazwę jaką roślinom nadał syn lorda. Mógł się z nim zgodzić, ponieważ kwiaty rzeczywiście przywodziły na myśl rozwartą paszczę.
-Część z nich jest czysto ozdobna, ale ususzone płatki wykorzystywane są często jako składniki do tworzenia eliksirów. - Wyprostował się odstępując od kwiatów by ruszyć dalej między alejki szklarni. Nie chciał w tej strefie przebywać zbyt długo aby obydwaj się nie ugotowali.
-Istnieją odmiany orchidei, inaczej zwane storczykami, które można spokojnie trzymać w domu. Przy odpowiedniej pielęgnacji rozkwitają i cieszą oko. - Zapewnił czarodzieja i z tymi słowami opuścili ciepłą, wręcz parną część szklarni i udali się do skrajnie odmiennej, czyli do roślin, które uwielbiały podłoże i klimat suchy. Z tymi miał najmniej do czynienia, co nie znaczy, że w ogóle się na nich nie znał. Najzwyczajniej nie były jego życiową pasją, ale nigdy nie zamykał się tylko na jeden rodzaj roślin. Od razu dostrzegł kwiat, który nie każdego zachwycał. Posiadał niebieskie, duże i kolczaste kwiatostany. Nie potrzebował wiele wody, a jedynie dobrze nasłonecznionego stanowiska. Następnie zauważył całe stanowisko fioletowych, czerwonych i białych kwiatów.
-Bodziszek. - Nazywał od razu roślinę, której dużo było również u nich w ogrodzie. Należała do jednej z ulubionych Hattie, a nie wymagała wielkiej i dokładnej pielęgnacji.-Widzę też rozchodniki oraz dławisza okrągłolistnego. Głównie rośliny ozdobne o silnej toksyczności. Wykorzystywane głównie w produkcji talizmanów, z tego co się orientuje. - Zauważył Herbert i wskazał na jałowca i bukszpan uformowany w idealną kulę. Musiał przyznać, że lord Abbott miał dobrze zadbaną szklarnię i były w niej hodowane rośliny, które na pewno rosły już w jego ogrodach albo były szykowane do przesadzania. Utrzymane w idealnym stanie, w odpowiednich warunkach kwitły i prezentowały się okazale.
-Z bratem mamy własną szklarnię przy domie. - Odpowiedział na poprzednie pytanie czarodzieja kierując się do ostatniej części ich spaceru. - Większość egzotycznych gatunków sprowadziłem z Amazonii i okolic, inne zaś brat zamawiał i przypływały do nas na statkach. Następnie w szklarni hodowaliśmy je, obserwowaliśmy i uczyliśmy się jak o nie dbać. - Wyjaśnił pokrótce zdając sobie sprawę, że nie każdy chciał słuchać o hodowli przedziwnego grzyba przez którego Szmidt porachował mu kości zaraz po tym jak przybył do Anglii ze swoich podróży.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Ogrody [odnośnik]04.08.21 18:23
To jego żona oraz córka przodowały w znajomościach eliksirów, często ustalając z byłym ogrodnikiem, jakie konkretnie rośliny powinny znaleźć się w szklarniach. On nie miał głowy do tego wszystkiego, stawiając sobie za cel zupełnie inne kwestie zarządzania domostwem w jakimś stopniu. Zresztą w Hogwarcie również nie przodował z zielarstwa czy alchemii, chociaż przykładał doń wiele pracy, aby utrzymać się na odpowiednim poziomie ocen, które były zadowalające dla krewnych. Nie chciał przecież wychodzić na nieuka, który miał głęboko w poważaniu podstawową wiedzę, ta jednak rozmyła się na przestrzeni lat. Eliksiry wiedział raczej jak dawkować oraz jaka nazwa spajała się z konkretnymi skutkami, jednak uwarzenie specyfików oraz zastosowanie konkretnych składników pozostało poza zakresem jego wiedzy. Pokiwał zaledwie głową potakująco, przyjmując do wiadomości, jakie zastosowanie miały orchidee, a także zanotował w pamięci, by spytać żony, do czego służyły. – Wspaniale w takim razie, jeśli mógłby pan przygotować wstępny kosztorys za wzbogacenie domu o te egzemplarze… storczyka, byłbym wdzięczny – stwierdził, wiedząc, że nie był w stanie, przeznaczyć nie wiadomo, jak wielkiej kwoty na udekorowanie wnętrza. Jednak nad tym konkretnym zagadnieniem przyjdzie mu rozważać dopiero za biurkiem w swoim gabinecie, gdy pan Grey przedstawi ceny za kwiaty.  
Ruszył dalej za czarodziejem, przechodząc w klimat suchy i chociaż temperatura również była wyższa od tej panującej na zewnątrz, tak brak wilgoci w powietrzu zdawał się sprawiać, że pośród roślin było nieco chłodniej. Słysząc kolejną nazwę, uśmiechnął się, wodząc spojrzeniem po płatkach i listkach, przy jakich akurat się znajdowali. Słysząc o toksyczności i talizmanach uniósł nieco brew w zastanowieniu, czy ostatnio nie zlecił komuś przeprowadzeniu lekcji dla córki odnośnie talizmanów? Sam był ciekaw, jak skutkowała nauka Livii w tej kwestii. – Chciałbym, aby szklarnia oprócz walorów estetycznych była przydatna, szczególnie alchemikom. Nastały takie czas, że każdy składnik się przyda – zauważył. Może to u Prewettów można było się zaopatrzyć doskonale, jednak mieszkańcy Doliny Godryka również potrzebowali zapasów na eliksiry, gdy wszystko straszliwie podrożało. – Zastanawiam się również czy dałoby się hodować tutaj rośliny uprawne? – zapytał, ponieważ zbliżały się zimne miesiące, a wyhodowanie podstawowych warzyw mogących być rozdanymi ludziom w Doline, mogłoby znacznie poprawić morale ludności.
- Amazonia, niesamowite – mruknął pod nosem, gładząc brodę w zastanowieniu. – Wiele pan podróżował? – ot, zapytał z czystej ciekawości, chcąc nieco bardziej poznać pana Greya. – Jak wyglądała ta nauka dbania o te egzotyczne rośliny? Wiedzieliście panowie, co sprowadzacie? Odbywało się to na zasadzie prób i błędów? Fascynuje mnie, ile polegał pan na wiedzy książkowej, a na ile… hm… jakby to ująć, ten rzeczowej, praktycznej? – rozwinął, wciąż podążając między roślinami, gotów wysłuchać opowieści ogrodnika.    


Kto zatem czyni postępy?
Ten z was, kto machnąwszy z pogardą ręką na rzeczy zewnętrze, wszelkim staraniem otacza swą wolną wolę, tak ją zaprawia, tak ją hartuje i w rezultacie doprowadza ją do stanu takiej doskonałości, iż jest ona zgodna z naturą, prawdziwie wzniosła, wolna, niezależna od wszelkich trudności i przeszkód, wierna i skromna.


Romulus Abbott
Zawód : Radca prawny
Wiek : 39
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
sprawiedliwości musi się stać zadość, choćby niebo miało runąć
OPCM : 26
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9935-romulus-abbott#300392 https://www.morsmordre.net/t9965-minerva#301345 https://www.morsmordre.net/t9966-quo-vadis#301348 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t9968-skrytka-bankowa-nr-2258#301376 https://www.morsmordre.net/t9969-romulus-abbott#301428
Re: Ogrody [odnośnik]04.08.21 22:25
Ledwo półtora roku po opuszczeniu murów Hogwartu wybrał się na swoją pierwszą wyprawę do lasów tropikalnych. Nie miał pojęcia w co się pakuje ani jak się to skończy. Wrócił z olbrzymim bagażem doświadczeń i blizną biegnącą przez całe plecy, sprezentowaną mu przez jaguara, którego nie zauważył w trakcie wędrówek. Wyminął stanowisko bukszpanów, a wcześniej zapewniając lorda Abbott, że dokona stosownej wyceny, którą przedstawi jak tylko będzie gotowa. Miał nad czym pracować bo odmian było całkiem sporo, a nie wiedział jakie przypadną do gustu jego pracodawcy więc uznał, że sfotografuje wszystkie i stosownie opisze. Następnie dostarczy te, które zostaną wybrane i nauczy jak się nimi zajmować.
W szkole zawsze ciągnęło go najbardziej do obrony przed czarną magią i zielarstwa, a na samym końcu do transmutacji. Wydawało się, że roztrzepany Grey nie będzie w stanie pojąć tej delikatnej i jakże trudnej dziedziny magii, a jednak potrafił się w niej odnaleźć, a teraz bardzo mu pomagała przy pracach nad szklarnią w Greengrove Farm.
-By stworzyć miejsce do uprawy roślin należy albo dobudować kolejne skrzydło albo całkowicie noszą szklarnie, lordzie Abbott. - Zwrócił się do mężczyzny. -Należy przygotować odpowiednie stanowiska. Najlepiej w szklarni hoduje się pomidory, paprykę, ogórki, melony, bakłażany. - Rozejrzał się po szklarni po czym wyszedł szybkim i zdecydowanym krokiem z części sucholubnej i wszedł do umiarkowanej. Spojrzał na termometr pokazujący jaka panuje temperatura w środku i zwrócił się do lorda. -Najlepiej aby mieściło się blisko tego skrzydła. Najlepszy mikroklimat i nie będzie wpływać negatywnie na siebie jedno i drugie stanowisko.
Spojrzał teraz uważnie na czarodzieja intensywnie niebieskimi oczami jakby coś analizował i właśnie tak było, ponieważ młody Grey przeliczał w pamięci miesiące i rozmyślał nad tym czy są wstanie w szklarni stworzyć klimat jak na wiosnę aby rośliny rosły w niej już zima. Znał pewne zaklęcia i mógł śmiało stwierdzić, że mogliby dać radę. -Kiedy lord chciałby zacząć nad nimi pracę? Nad stanowiskami pod uprawę?
Mógł szybko przejść do działania, jeszcze nie tak dawno pomagał Kerstin Tonks z jej grządkami i spodziewał się, że z czasem coraz więcej ludzi zacznie uprawiać warzywa przy swoich domach. Zwłaszcza jak wojna będzie się przedłużać.
-W swoją pierwszą podróż wyruszyłem w 1938 roku. - Powiedział po chwili namysłu. -Od tamtego czasu ciągle bywałem w drodze. Na miejscu zajmowałem się obserwowaniem nie tylko roślin ale również zwierząt. O samych roślinach uczyłem się od miejscowych Indian. To ich wiedza i doświadczenie było dla mnie przewodnikiem. Niesamowici ludzie, moglibyśmy się od nich wiele nauczyć. - Herbertowi zdarzyło się raz zapomnieć, że w Angli trwają święta, tak stracił poczucie czasu wśród Indian. Wtedy też zrozumiał, że za pewnymi rzeczami nie warto gnać na oślep. -Kiedy dowiedziałem się wszystkiego od miejscowych zabierałem zaszczepki ze sobą i wracałem do Anglii. Na miejscu z bratem staraliśmy się odtworzyć warunki jakie roślina miała w pierwotnym miejscu i zaczynały się miesiące obserwowań jak się zachowuje. Wcześniej badaliśmy glebę, wodę, otoczenie rośliny. Wiele książek ich nie opisuje, lordzie. - Grey trochę się chwalił tym, że część flory dopiero on opisze. Miał już materiały, pozostało tylko usiąść i to wszystko wreszcie opisać.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Ogrody [odnośnik]05.08.21 4:57
Słuchał uważnie tego – jakby nie było – wykładu o roślinach, zastanawiając się, czy opłacalnym byłoby postawienie kolejnego skrzydła lub szklarni oraz jaki wydatek by się z tym wszystkim wiązał. Wszystko, o czym opowiadał ogrodnik, wydawało się dosyć skomplikowanym procesem, a z każdym słowem wątpił, czy uzyskanie plonów w najbliższym czasie miałoby jakikolwiek sens. Postawione pytanie zadrżało przez chwilę w ciszy, aż z ust lorda wydobył się cichy pomruk, owinięty westchnieniem. – Rozważałem opcję, która pozwoliłaby na, jakby to ująć, dożywienie tych potrzebujących zimą, jednak wnosząc po pańskich słowach, zakładam, że jest już zdecydowanie za późno na tego typu przedsięwzięcie, czy może się mylę? – zapytał otwarcie. – Nie wiadomo, jak długo potrwa ten stan oraz z jakimi siłami zaatakuje nasze ziemie ministerstwo, powinniśmy być jednak gotowi w kwestii samowystarczalności. Ciężkie czas nastały, panie Grey – zauważył, niemrawo spuszczając spojrzenie na listki znajdujące się najbliżej butów, a potem ruszył w dalszą drogę.
Snuł się za panem Greyem wsłuchując w opowieść o podróżach. Nie śmiał nawet porównywać doświadczenia zagranicznego ze swoim, które prawdę mówiąc, było wyjątkowo nikłe. Nie wyjeżdżał poza granice Wielkiej Brytanii za często, chociaż tęskno mu było do włoskiej ziemi, która obdarzała go wyjątkowym poczuciem smaku i atmosferą dawnej świetności kultur, których sięgały korzenie jego rodu. Pragnąłby znów przechadzać się po uliczkach Rzymu, stanąć w ruinach dawnej cywilizacji i oddać się poczuciu przynależności do tamtego miejsca. Jednak tam nie było jego domu oraz rodziny, a przywiązanie do obowiązków jasno wskazywało mu, gdzie było jego miejsce – w Dolinie Godryka, którą musiał się, jak najlepiej zająć, aby odegnać od nestora najgorsze trwogi. – Indian? Słyszałem oraz czytałem kiedyś o ich kulturze. Naprawdę jest tak… odmienna od naszej? – zapytał zaintrygowany, doskonale znając historię, która okazała się brutalna dla rdzennych mieszkańców Ameryki. Żywe zainteresowanie rozbrzmiało w tonie, wszak uwielbiał tego typu opowieści, których na co dzień niedane było mu słyszeć. Słuchał więc dalej fascynującej historii, delikatnie unosząc kąciku ust, gdy w zaciekawieniu zerkał na pana Greya, zaintrygowany jego doświadczeniami. Nie spodziewał się tego usłyszeć, jednak było to miłe zaskoczenie, w końcu wychodziło na to, że jego przyszły ogrodnik nie był zaledwie ogrodnikiem, ale również swego rodzaju naukowcem. Gdy czarodziej wyrzekł ostatnie zdanie, Romulus zatrzymał się, przyglądając w zastanowieniu kwiatom. – Chciałby pan… to opisać, jeśli dobrze rozumiem? Wydać własną książkę? – zapytał, wciąż mając utkwiony wzrok w roślinach. Oczywistym było, że mógłby spróbować zasponsorować część badań botanika, pozwalając tym samym, aby mógł szerzyć wiedzę naukową pomimo wojny, a może raczej… rozwijać tę wiedzę w trakcie wojny, tym samym doprowadzając do odkrycia czegoś, co mogłoby być przydatne dla Zakonu Feniksa?     


Kto zatem czyni postępy?
Ten z was, kto machnąwszy z pogardą ręką na rzeczy zewnętrze, wszelkim staraniem otacza swą wolną wolę, tak ją zaprawia, tak ją hartuje i w rezultacie doprowadza ją do stanu takiej doskonałości, iż jest ona zgodna z naturą, prawdziwie wzniosła, wolna, niezależna od wszelkich trudności i przeszkód, wierna i skromna.


Romulus Abbott
Zawód : Radca prawny
Wiek : 39
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
sprawiedliwości musi się stać zadość, choćby niebo miało runąć
OPCM : 26
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9935-romulus-abbott#300392 https://www.morsmordre.net/t9965-minerva#301345 https://www.morsmordre.net/t9966-quo-vadis#301348 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t9968-skrytka-bankowa-nr-2258#301376 https://www.morsmordre.net/t9969-romulus-abbott#301428
Re: Ogrody [odnośnik]05.08.21 21:12
Przeczesał dłonią ciemne włosy rozmyślając długo nad tym co powiedział mu mężczyzna.
-Jesteśmy wstanie stworzyć warunki w szklarni takie aby rośliny mogły rosnąć już teraz. Może.. tymczasowo… udałoby się nam stworzyć przestrzeń dla nich… - Obszedł część gdzie panował umiarkowany klimat i podszedł do jednego zakątka. -Tutaj. Postawiliśmy piętrowe rabaty. Bokami puszczając pomidory, po środku bakłażany. A dla ziemniaków stanowiska w donicach i poustawiać je pod ścianami. - Kiedy to mówił przechadzał się po całości wskazując miejsca, w których mogłyby stać warzywa, o których wspominał. -Moglibyśmy też podjąć próbę szybszego wzrostu warzyw. -Nie przepadał za takim podejściem uważając, że każda roślina ma swój czas wzrostu, wiedział jednak, że nie mieli luksusu jakim był czas. Tego brakowało, z każdym dniem coraz bardziej. Rozumiał potrzebę lorda Abbotta i jego poczucie odpowiedzialności za ludzi. On sam był tylko podróżnikiem i botanikiem, nie był lordem, który musiał patrzeć szerzej, ale nie był też ślepy i rozumiał pewne schematy i zasady jakimi rządził się ich świat. Lord Abbott był zapewne postrzegany przez okolicznych mieszkańców jaki lider, który im przewodzi, za którym należy podążyć. Czy i Grey byłby wstanie zrobić to samo? Pójść za innym człowiekiem? Te pytania musiały na razie pozostać bez odpowiedzi. Pojawiły się inne, na które wiedział co powiedzieć.
-Na pograniczu Peru i Brazyli żyje grupa plemion, zwana Majunina. Odkryli ich poszukiwacze kauczuku, którzy nazwali jedno z nich “Enojado” co po hiszpańsku znaczy “wściekły”. Tatuują swoje twarze na wzór pyska jaguara.- Odpowiedział mężczyźnie, który zainteresował się tematyką jego podróży, a tych Grey odbył w swoim życiu całkiem sporo. A opowieści snuł wiele, w końcu powinien je spisać. Zdawał sobie sprawę, że zyskiwał słuchaczy, ponieważ obrał kierunek tak mało znany innym i nieoczywisty, ale to właśnie w dzikiej Amazonii było tyle do odkrycia i poznania. Wołało Herberta a on na to wołanie odpowiedział z wielką ochotą.
-Taki mam plan.- Przyznał po chwili. Notatki czekały aż tylko usiądzie przy maszynie do pisania.-Tworzę też własne krzyżówki, które mogłyby przetrwać w naszym klimacie. Staram się poznać również leczniczą czy też trującą naturę tych roślin. Mogłyby zrewolucjonizować wytwórstwo eliksirów czy też kadzideł. - Przeszedł dalej, aż w końcu wyszli z lordem Abbottem do punktu wyjścia gdzie zaczęła się ich wycieczka po szklarniach rodu jego gospodarza. -Szamani Indian regularnie z nich korzystają. Nie udało się jeszcze wszystkiego na ich temat dowiedzieć.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Ogrody [odnośnik]05.08.21 23:18
Czy tymczasowa przestrzeń była wystarczająca, aby zapewnić, chociaż części osób w Dolinie Godryka wyżywienie? Nie wiedział dokładnie, jaki plon by uzyskali, próbując to wszystko stworzyć, a z opisów pana Greya nie był w stanie wyczytać wiele więcej, pojmując zaledwie zajętą przestrzeń. Rozwiązanie piętrowe nieco pomogłoby temu wszystkiemu, o ile wyglądałoby to, tak jak sobie wyobrażał, jednakże czy naprawdę byłoby wystarczające? Ilu ludzi zamieszkiwało Somerset i jak doszłoby do wyboru tych, którzy najbardziej potrzebowali tego typu zapasów? Stanowiło to kolejne przeszkody na drodze do zadbania o tę społeczność, na której tak bardzo mu zależało. – Przy takim rozwiązaniu, jak prędko bylibyśmy w stanie uzyskać teoretyczny plon? Ważnym byłoby dla mnie, aby móc wykarmić potrzebującą ludność. Czy wystarczyłoby tego dla jednej rodziny, powiedzmy… na miesiąc? Widzi pan, rozważam środki, które należałoby zainwestować w tym przypadku. Czy byłoby to… miarodajne? – zastanowił się, wpatrując w czarodzieja z głębokim zastanowieniem. – Inną opcją jest import lub transport z innych hrabstw, próbuję wycenić, co będzie bardziej opłacalne. Orientuje się pan może w cenach obecnie panujących na rynku za warzywa? – zagaił, zastanawiając się, czy być może pan Grey posiadał jakieś dojścia, którymi można próbować zapewnić mieszkańcom Doliny żywność w tańszy sposób. Oczywiście nie rzucił tej propozycji wprost, nie od razu, wolał pierwej wybadać znajomości i obszary, w których poruszał się Herbert. Ochmistrzyni zajmująca się zapasami posiadłości, najpewniej mogłaby również co nieco rzec w tej kwestii, lecz najpewniej nie posiadała tak rozległej wiedzy, ponieważ jedynie trzymała pieczę nad dostawami.
Słuchając opowieści o tubylcach z Peru i Brazylii, uśmiechnął się ponownie, na myśl o ilości pytań, które jeszcze miał, zaintrygowany ciekawą rozmową o przeżyciach niecodziennego ogrodnika. Jednak te dokładniejsze wolał pozostawić na później, woląc dowiedzieć się jak najwięcej o pracowniku. – Zna pan hiszpański? – wtrącił i chociaż zaraz, chciał zapytać o jaguara wytatuowanego na twarzach, powstrzymał się ostatecznie. Przed samym sobą musiał ostatecznie przyznać, że nie spodziewał się tak światłego człowieka w progach swego ogrodu, czuł się zadowolony, że nawiązał z nim kontakt, oferując współpracę. Kiwał głową, absorbując słowa czarodzieja i ciesząc się z jego planów na przyszłość oraz badań, jednak nie śmiał teraz wystosowywać żadnej prośby czy oferty w tej kwestii. Gdy dotarli ponownie do wyjścia, lord zabrał swoją marynarkę i włożywszy ją, zwrócił się wreszcie do towarzyszącego mu mężczyzny. – Panie Grey, od kiedy mógłby pan zacząć pracę?


Kto zatem czyni postępy?
Ten z was, kto machnąwszy z pogardą ręką na rzeczy zewnętrze, wszelkim staraniem otacza swą wolną wolę, tak ją zaprawia, tak ją hartuje i w rezultacie doprowadza ją do stanu takiej doskonałości, iż jest ona zgodna z naturą, prawdziwie wzniosła, wolna, niezależna od wszelkich trudności i przeszkód, wierna i skromna.


Romulus Abbott
Zawód : Radca prawny
Wiek : 39
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
sprawiedliwości musi się stać zadość, choćby niebo miało runąć
OPCM : 26
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9935-romulus-abbott#300392 https://www.morsmordre.net/t9965-minerva#301345 https://www.morsmordre.net/t9966-quo-vadis#301348 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-dunster-castle https://www.morsmordre.net/t9968-skrytka-bankowa-nr-2258#301376 https://www.morsmordre.net/t9969-romulus-abbott#301428
Re: Ogrody [odnośnik]06.08.21 22:41
Miejsca nie było dużo, jeżeli lord Abbott liczył, że wyhodują ilości ogromne, które pozwolą wykarmić połowę Doliny przez miesiące to się mylił. Nie było aż tyle miejsca.
-To pomysł tymczasowy aby coś zrobić. Jednak jeżeli lord chce wykarmić więcej niż parę osób to czeka nas dużo pracy. - Przyznał otwarcie marszcząc brwi. -Możemy jeszcze tą część powiększyć za pomocą odpowiednich zaklęć i wtedy stworzyć prawdziwą uprawę. Jednak nie zrobimy tego w trzy dni. Potrzebujemy czasu. Nie wszystko da się załatwić za pomocą magii. - Czarodzieje czystej krwi zdawali się zapominać, że zaklęcia nie były zawsze najlepszym rozwiązaniem. Ponownie przeczesał dłonią gęstą czuprynę i westchnął głośno.-Sądzę, że… jedna rodzina, góra dwie na tym co zrobimy na szybko, ale nie więcej.
Nie chciał mydlić oczu, że na pewno uda się więcej. Nie był tego aż tak pewien. Mógł jednak zapewnić o tym, że osobą szklarnię czy skrzydło mogą postawić, rozpocząć tam uprawę warzyw i być może zimą będzie ich na tyle dużo, że całkiem spora część ludzi wyżyje. Choć osobiście sądził, że lepiej pomóc rodzinom zbudować ich własne szklarnie, w których mogliby hodować rośliny wszelkiej maści. Jeden człowiek nie jest wstanie zbawić ich wszystkich.-Nie jestem biegły w tej kwestii, ale myślę, że będę wstanie się wywiedzieć mniej więcej ile co kosztuje - Tyle mógł pomóc, a wymiana handlowa pomiędzy hrabstwami mogła okazać się owocna i korzystna dla wszystkich stron.
-I portugalski - Dodał uśmiechając się kącikiem ust, a uśmiech ten nie należał do człowieka, który w spokojnych pieleszach spędza popołudnia. Czaił się za nim ktoś kto był żądny przygód i śmiały, nie bojący się wyzwań. Sięgając po swoją kurtkę przeniósł spojrzenie niebieskich oczu na czarodzieja. -Mógłbym zacząć od przyszłego tygodnia. - Oznajmił. Za dwa dni miał spotkanie z Despenser i nie mógł sobie odmówić wyprawy do Szkocji aby z dawną przyjaciółką się zobaczyć i dowiedzieć co u niej się słychać. -Zjawię się z samego rana.

|zt x2


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Ogrody
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach