Wydarzenia


Ekipa forum
Magiczny lew
AutorWiadomość
Magiczny lew [odnośnik]29.06.21 11:12
First topic message reminder :

Magiczny lew

Nieopodal skalistych brzegów, blisko portu znajduje się niewielki park. Kryje się tam wykuty w kamiennej ścianie magiczny lew. Dostojny, dumny drapieżnik to dzieło lokalnego artysty, dość świeża rzeźba, która szybko stała się charakterystycznym punktem na mapie Plymouth. Dzieło powstało z inicjatywy tutejszych miłośników zwierząt, a nawiązuje do historii do zbiegłym z Parku Dartmoor lwa, który kilka lat temu przyprawił okolicznych mieszkańców o niemałe palpitacje serca. Stworzenie udało się pochwycić i bezpiecznie przewieźć do ogrodu zoologicznego, ale do dziś opowieść ta chętnie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Niewiele osób wie, że sprytny artysta podczas pracy ze skałą odkrył przejście prowadzące do tajemniczego przedsionka. Wewnątrz, pośród wilgotnych ścian, znajduje się małe jeziorko, w którym żyją skrzydlate morskie koniki. By odsłonić niesamowitą drogę wewnątrz jaskini polodowcowej, należy przesunąć dłonią po długości lwiego ogona i rzucić kością k3. Powiadają jednak, że posąg przepuści dalej tylko tego, kto ma szlachetne zamiary i nie krzywdzi zwierząt. Ciepła woda z wodnego oczka w pełni wynagradza tę dobroć.

k1 - słyszysz dziwaczny chrzęst przy prawym brzegu, w skale pojawia się przejście do polodowcowej jaskini z ciepłym oczkiem wodnym. Ty i Twój towarzysz wejść do środka.
k2 - spłoszył się! Lew wskakuje w kamienną ścianę i tyle go było widać! Kto wie, może następnym razem pójdzie lepiej?
k3 - chyba nie masz dobrej ręki do zwierząt. Kiedy próbowałeś zbliżyć rękę do jego ogona magiczna rzeźba pacnęła cię kamienną łapą. Opuchlizna pojawi się kwadrans później.


Lokacja zawiera kości.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczny lew - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Magiczny lew [odnośnik]06.08.22 0:54
The member 'Neala Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Magiczny lew - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Magiczny lew [odnośnik]12.08.22 13:21
W najgłębszych zakamarkach mego umysłu rozkwitała myśl, co stałoby się, gdyby poplecznicy Voldemorta przejęli pełną kontrolę nad Wielką Brytanią i pozbawili nas własnych ziem; jaka przyszłość rysowałaby się przed najmłodszą z latorośli Weasleyów z Ottery, gdyby — nie daj Merlinie — została schwytana. Jej szlachetna krew była pożądana, bez dwóch zdań. Przelanie, choć kropli byłoby w oczach wroga marnotrawstwem; w takich okolicznościach mógłby ją czekać los gorszy niż śmierć — dożywotnie upokorzenie na wrogim dworze i przedłużenie zbrodniczej linii krwi. Obecna pozycja promugolskiej szlachty była niemal znikoma, agresywne posunięcia armii Śmierciożerców odbierały nam coraz więcej swobody, patrole ich policji zaczęły zapuszczać się nawet do Devon. Być może w takich okolicznościach rychłe wydanie kuzynki za poczciwego lorda byłoby dobrym posunięciem, choć sam nie traciłem nadziei, że wyzwolimy się spod jarzma i odzyskamy niepodległość. — Nie życzę Ci tego, Nealo, wierz mi — przyznałem. Wolałbym, aby poślubiła kogoś z miłości, nie polityki; byłbym zresztą hipokrytą, gdyż sam odetchnąłem z ulgą, gdy aranż mojego małżeństwa nie doszedł do skutku, uprzednio naprawdę mącąc mi w życiu. — Ale w tych czasach nic nie jest pewne — dodałem z żalem. Prawda była taka, że mogła płakać i histeryzować, ale jeśli zapadnie decyzja — nie będzie miała nic do powiedzenia.
Temat zauroczenia wciąż pozostawał dla mnie dość niezręcznym wątkiem. Ilekroć próbowałem traktować ją jak dorosłą kobietę, ona zdawała się jakby niczego nie rozumieć, co zmuszało mnie do stosowania okrężnych wyjaśnień i prostych metafor obrazujących to uczucie. Niestety miałem wrażenie, że nawet to nie pomoże, bo barierą nie było zrozumienie, a wyparcie; przyzwoitość? - za wszelką cenę. — Niektórzy mylą to uczucie z miłością, tylko że jest bardziej intensywne, niestabilne i ulotne. Jeśli jest ktoś, kogo nie umiesz wyrzucić z głowy, na sam jego widok serce chce wyskoczyć Ci z piersi i nie widzisz swojej przyszłości u boku nikogo innego - to właśnie zauroczenie — zobrazowałem w wielkim uproszczeniu. — Mężczyźni chyba przeżywają je trochę inaczej niż kobiety, więc musisz o tym porozmawiać z Rią — ona lepiej będzie umieć jej to wyjaśnić, ja mogłem jedynie gdybać. — To piękne doświadczenie i nie ma w nim nic złego, jeśli potrafisz utrzymać je w ryzach moralności — istnieją granice, których lady nie wolno przekraczać, o czym dodałem po chwili.
I wtedy podniosła głos, a ja najpierw zastygłem — i wkrótce się zagotowałem. Neala nieświadomie wywołała wilka z lasu; bestię, którą powstrzymywałem ostatkami sił, niemal płonąc z gniewu i wstydu. Czułem na sobie wzrok ludzi zdumionych jej postawą, spłoszonych moim zawistnym spojrzeniem, które na końcu spoczęło na mojej kuzynce. — Nie bądź zdziwiona, gdy naprawdę stracisz wybór. Nie potrafisz korzystać z zaufania, którym obdarzyli Cię rodzice, więc może nadszedł czas, żeby im o tym napomnieć — pogroziłem palcem, cedząc przez zęby; słowa padły w emocjach i nie byłbym do tego skłonny, ale w tamtej chwili o tym nie myślałem. — Przestaniesz spotykać się z tymi ludźmi, inaczej dobiorę im się do skóry i pożałują każdej życiowej decyzji, która sprowadziła ich na moją drogę — zatrzymałem się na chwilę w miejscu i przymknąłem oczy. Zdawałem sobie sprawę, że przesadziłem, a w odwecie zaraz uzyskam wiązankę i płacz, więc na chwilę wyciszyłem wszelkie dźwięki, zamykając się w nieprzenikalnej bańce umysłu, która nie dopuszczała do mnie żadnych bodźców. Dopiero po chwili unormowałem oddech i zebrałem się w sobie, aby trochę załagodzić sytuację. — Neala, zaczekaj — poprosiłem. — Oboje z nas poniosło. Wiesz, że nie miałem tego na myśli, ostatnio tak już mam; po prostu obiecaj mi, że będziesz na siebie uważać — wytłumaczyłem się. W tej chwili emocje już ze mnie zeszły, charakterystyczne wahania emocjonalne skutkowały krótkimi eksplozjami, po których następował spokój — nie inaczej było i tym razem. — I nie krzycz już na mnie. Jest między nami w porządku? — przeprosiłem i wyjaśniłem jej, że po prostu się o nią martwię, a moje groźby nie zostaną spełnione — ale atmosfera napięcia przez dłuższą chwilę nas nie opuściła.
Musiałem je rozładować głupią historią, która miała jak najbardziej realne podłoże, choć mogła wydawać się absurdalna. Po drodze do płaskorzeźby magicznego lwa wymieniliśmy jeszcze kilka słów na ostudzenie nastrojów, w których potwierdziłem ich prawdziwość, a w historii na chwilę zrobiłem pauzę, gdy dotarliśmy do celu. — Nie bój się, będę Cię asekurował — wyciągnąłem różdżkę, gotów rzucić na nią zaklęcie, gdyby miała zacząć spadać do wody, lecz świetnie poradziła sobie z pokonaniem półki skalnej i zachowaniem równowagi. Co więcej, to co mówili w legendach, okazało się prawdą; kiedy dotknęła lwiego ogona, ten uchylił przed nami wejście do tajemniczej jaskini, którą mogliśmy razem eksplorować. — Devon nigdy nie przestanie mnie zachwycać — podjąłem z uciechą, dołączając do niej na półce, z której prędko przedostałem się za otwarte przejście. Gdy tylko weszliśmy do środka, zamknęło się za nami, lecz istniał mechanizm, który umożliwiał nam bezpieczny powrót, czego nie omieszkałem wypróbować przed zagłębieniem się do wnętrza. — Lumos — inkantowałem, by wywołać z różdżki jasny blask, który po chwili otoczył cały przedsionek. — Co uważasz? — spytałem, samemu pochłaniając wzrokiem piękno polodowcowej jaskini z jeziorkiem, w którym jeszcze nie dostrzegłem specyficznej morskiej fauny.
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley
Re: Magiczny lew [odnośnik]19.08.22 13:24
Nie miałam pojęcia, że to wszystko aż tak skomplikowane będzie. Nawet rozmowa. Znaczy już po tej z Sheilą wiedziałam, że postanowiłam dobrze, ale to nie zmieniało faktu, że nadal wielu rzeczy nie potrafiłam zrozumieć. Ale nie mogłam mu kłamać czy udawać, że się zgodzę na cokolwiek. Nie zamierzałam wychodzić za mąż - koniec i kropka. Zmarszczyłam brwi na to jego nieżyczenie całe. Mogą sobie ustalać jak chcą, ale mnie w swoje gierki wciągać nie będą. Co to, to nie. Uniosłam brwi na tą niepewność w tych czasach. Odwróciłam wzrok od niego unosząc brodę ku górze.
- Nie wyjdę za mąż. Niepewność tego co wokół nie ma nic do rzeczy. - zaparłam się, bo postanowiłam już sobie. Nie wyjdę i tyle. Jak będzie trzeba to wezmę i ucieknę. Co prawda sprawa mogła się trochę skomplikować, bo będę musiała sobie poradzić sama. Każdy kto znał mnie znał też Garfielda i pewnie by mnie wydał. Ale poradzę sobie jakoś przecież. Co innego jeszcze zaprzątało mi głowę, te całe miłości i zauroczenia - bo jeśli je zrozumiem dokładnie, poznam objawy, to będę mogła się sama przebadać pod tym kątem i wiedzieć czy jestem nadal spokojna i bezpieczna. Dlatego pytałam, ale im dłużej to trwało tym wrażenie miałam, że mało się dowiem. W końcu jednak padło jakieś stwierdzenie. Splotłam dłonie przed sobą. Pierwsze zdanie dało mi tyle ile wszystkie poprzednie. Ale potaknęłam krótko głową. Niech będzie, przyjmuję do wiadomości. Kolejne miało trochę większą wartość. Dobra po kolei teraz sprawdzić trzeba było więc zamilkłam na trochę. Czy był ktoś kogo nie umiałam wyrzucić z głowy? Co to właściwie znaczyło? Że myślało się o kimś często czy ciągle? Jeśli ciągle to nic mi z tym nie było. Ciągle nie myślałam o jednej i tej samej osobie. Dalej? Serce chce wyskoczyć z piersi na sam widok. Zmarszczyłam lekko brwi, wydęłam usta, uniosłam rękę zaciskając wargi na palcu wskazującym. Nic mi nie wyskakiwało na sam widok. Czasem zatłukło trochę mocniej ale to było co innego. Więc i tu było w porządku. Trzecie? Nie widzę przyszłości u boku kogoś innego. To w ogóle mnie nie dotyczyło, bo nie widziałam przyszłości przy boku kogokolwiek. Nikt by nie wytrzymał z kimś tak okropnym jak ja. Dziw, że tyle dni James wytrzymywał ze mną na stajni, jak jeszcze częściej na nią chodziłam trochę częściej niż teraz. - Nie ma o czym rozmawiać - zdecydowałam więc po tym jak zdiagnozowałam samą siebie. - Żadnego zauroczenia nie mam. - zapewniłam go, spoglądając ku górze żeby posłać mu zapewniający o tym właśnie uśmiech. Wszystko w porządku, byłam wolna i czysta. CAŁE SZCZĘŚCIE. Szczęśliwie dla siebie podjęłam swoje postanowienia zanim się coś strasznego wydarzyło. Jak widać, od razu wiedziałam co robię. Odetchnęłam trochę. Co prawda tęskniłam trochę do chodzenia na stajnię jak wcześniej, ale to do rozmów tylko. Nic mnie nie rozrywało w środku. Ale kolejne słowa Garfielda to mnie wzięły i z równowagi wyprowadziły po prostu. No bo mówił tak, jakby mnie się ktoś o zadanie zapytał. A oni to wzięli i zrobili po prostu. Bez pytania, czy czegokolwiek innego. Ja się wściekłam, ale on też chyba bo nagle zaczął mówić inaczej całkiem. Rozchyliłam usta w kompletnym zdziwieniu i niezrozumieniu. JAKI WYBÓR?! Wyzezowałam w palec którym mi groził i cofnęłam się o pół kroku otwierając i zamykając usta. Splotłam dłonie na piersi unosząc brodę. - Z Thomasem i tak nie zamierzam. A Leon pomógł ostatnio w Wellswood. Postanowiłam się do niego zwracać, gdy będę potrzebować pomocy. - orzekłam nadal zła na niego. - Od teraz będziesz Garfield decydował z kim mi wolno się spotykać? - zapytałam urażona kompletnie tym wszystkim co powiedział. Zamierzałam się spotykać z tymi którzy wprawiali moją duszę w lekkie drgania, poprawiali humor i nastrój z tymi przy których czułam się dobrze. Ruszyłam dalej, ale zatrzymałam się, kiedy poprosił, żebym zaczekała. Mierzyłam go w milczeniu wzrokiem po czym skinęłam głową krótko. - Naprawdę uważam. - powiedziałam zgodnie z moim własnym postrzeganiem sprawy. Nie przedstawiałam się całkiem i mimo, że zazwyczaj zdradzały mnie i tak włosy. I mimo, że nie bardzo za tym przepadałam starałam się nie podróżować sama. - W porządku, Garfie. - zapewniłam go spokojnie, bo w porządku było. Po kłótni zazwyczaj wychodziło słońce. Wierzyłam w to, że kłótnie też coś dobrego nieść potrafiły.
Trochę się obawiałam tego, że znając życie mnie i świat to wezmę i wpadnę do tej wody z tej półki. Przytaknęłam jednak głową i weszłam na nią, kiedy Garfie obiecał, że będzie mnie pilnował. Miałam się nie bać, to się nie bałam i poszłam. Prawie podskoczyłam, kiedy lew ruszył się odsłaniając wejście. Oczy rozszerzyły mi się w zdumieniu z którym spojrzałam na kuzyna a potem ponownie do środka. Weszłam dopiero za nim z początku jeszcze jakby nie wierząc. Rozglądając się wokół.
- [b] Dość abstrakcyjnie. Dlaczego udało nam się wejść? [b] - zapytałam spoglądając na niego. To nie był jakiś podstęp albo iluzja? Czemu właściwie istniało coś takiego w środku parku po prostu.


She took things too seriously, or not too seriously at all. She hated with every fiber of her being, or loved with every piece of her heart. There was no in-between for her. It was either all or nothing.
Brenyn
Zawód : dobry duch Devon
Wiek : rocznikowo 17
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
courage is not the absence of fear it is acting in spite of it
OPCM : 10
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6 +3
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
into the woods
Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t4071-neala-weasley https://www.morsmordre.net/t4260-victoria-sowa-brena-ale-tez-moja#87876 https://www.morsmordre.net/t9448-for-as-long-as-the-sun#287505 https://www.morsmordre.net/f171-ottery-st-catchpole https://www.morsmordre.net/t9744-skrytka-bankowa-nr-1054#295656 https://www.morsmordre.net/t4240-neala-weasley#86909
Re: Magiczny lew [odnośnik]27.09.22 17:11
Kontynuacja tego drażliwego tematu była mi nie w smak. Mówić jej mogłem, że ufam jej osądowi, ale tak przecież nie było. Uprzednio wszak dała dowód swojej podatności na sugestie, przyzwalając znajomym na przesuwanie granic, których nie godziło się przekraczać żadnej młodej damie. Pewne rzeczy byłem w stanie zrozumieć. W jej wieku kierowany porywem serca, sam pozwalałem sobie na zdecydowanie więcej, niż mi przystało — ale do diaska, zawsze miałem przy tym zdrowy rozsądek. Nie podobało mi się, że Neala pozwalała sobą manipulować, zapominając o wszelkich powinnościach idących z tytułu lady Devon; zapominając, że jako odpowiedzialna przedstawicielka rodziny Weasley, winna była dawać, a nie czerpać ze złych przykładów. Coraz bardziej optowałem za tym, by zgłosić sprawę nie tyle do rodziców, co Lorda Nestora — być może narzucone przezeń konsekwencje przywróciłyby jej rozum, skoro rodzice zaniedbali ten temat. Być może faktycznie powinien jej przydzielić kogoś, kto zdecyduje, z kim będzie mogła się spotykać.
To był jednak temat, który musiałem poruszyć już ze starszymi członkami rodziny. Może nieco fałszywie i egoistycznie, acz nie chciałem być tym, który wyegzekwuje na niej karę, kłótliwy nastrój też zresztą przeminął. Wkrótce i tak dotarliśmy do miejsca docelowego podróży, więc psucie tej chwili taką dyskusją było nieodpowiednie. — Jest kilka wersji tej historii. Najbardziej wiarygodna mówi, że artysta magicznego lwa natrafił na ten przedsionek podczas uwieczniania swego dzieła i odkrył tu coś niesamowitego — zatrzymałem się na chwilę, by rozejrzeć po ścianach wokół i sprawdzić, czy nie kryją się na nich jakieś interesujące rzeczy. Pomyślałem, że być może gdzieś tu znajduje się wiadomość od samego autora rzeźby, może nawet inne wskazówki. — Powiada się, że zaklął wtedy płaskorzeźbę, by strzegła tej jaskini przed intruzami o złych intencjach. Lew zstępuje z drogi tylko tym, w których wyczuwa szlachetne zamiary i dobre serce — uśmiechnąłem się. Pozwalając jej otworzyć przejście, chciałem dowieść, że nigdy nie zwątpiłem w jej dobroć i cnotę, mimo niesnasek i dozy rezerwy do grona, którym się otacza.
W chwili ciszy, która zaistniała między nami, dało się usłyszeć kapanie kropli, które nawigowały do otwartego pomieszczenia z gorącym źródełkiem. W osłupienie wprowadził mnie jednak brzęczący trzepot skrzydeł, wiodący na myśl skojarzenie ze Złotym Zniczem lub jego zwierzęcym prekursorem. Równie szybko unosiły się wokół magiczne stworzenia, które wydawały ten dźwięk. — A więc to wszystko prawda — chłonąłem wzrokiem uroczy obraz dziesiątek dryfujących w oczku skrzydlatych koników wodnych i ich błyskawicznie fruwających towarzyszy.
Garfield Weasley
Zawód : Biuro Informacji i Propagandy "Memortek"
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Wilkołak

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t11219-garfield-weasley#345390 https://www.morsmordre.net/t11265-persymona#346336 https://www.morsmordre.net/t11272-futerkowy-problem https://www.morsmordre.net/f426-devon-appledore-wooda-road-12 https://www.morsmordre.net/t11264-skrytka-bankowa-nr-2454#346322 https://www.morsmordre.net/t11263-garfield-weasley

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Magiczny lew
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach