Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Miasteczko Buxton
AutorWiadomość
Miasteczko Buxton [odnośnik]29.06.21 11:52
First topic message reminder :

Miasteczko Buxton

Buxton jest malowniczym, niewielkim miastem położonym blisko pięćdziesiąt kilometrów od Derby. Przed wojną jego ludność wahała się w granicach kilkunastu tysięcy mieszkańców, jednakże wyniszczone głodem i biedą znacznie straciło na populacji. To miasto kontrastów, gdzie zdewastowane, dotknięte zębem czasu budowle stykają się z bogatą florą, teraz dziko porastającą w zaniedbanych parkach i lesach na obrzeżach. Miasto wydało na świat wielu mugolskich celebrytów i zasłynęło z Buxton Opera House, rozchwytywanego ośrodka kultury w centrum Anglii. Pomimo znaczącego opustoszenia widowni, opera gra dalej.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Miasteczko Buxton - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Miasteczko Buxton [odnośnik]10.07.22 12:07
Ku jej zdziwieniu ludzie wokół niespecjalnie zainteresowali się sytuacją. Kilka osób przystanęło, lecz po krótkim przyjrzeniu się dwójce, oddalali się, parę osób rzuciło cichym komentarzem w eter, po czym wracało do swoich zajęć – nie mogła powiedzieć, że wcale nie cieszyła się z zaistniałych okoliczności. W ten sposób była w stanie brnąć w grę, głupie kłamstewko, wymyślone na poczekaniu i być może udałoby się wyjść z opresji cało, gdyby nie to, że mucha powróciła po chwili i usiadła jej na czole. Z początku nie poczuła jej wcale; badawczym wzrokiem obserwowała Elroya, który nareszcie odsłonił twarz i zakrwawiony nieco nos, ale nie wyglądał na szczególnie złego. Nawet nie wiedziała, w którym momencie uniosła zaskoczona jedną z brwi i pomyślała, że może wcale nie uderzyła go tak mocno, skoro nie krzyczał, nie szukał sprawcy z żądzą mordu w oczach, a kiedy tylko przyłapała się na podobnej myśli, zganiła się wewnątrz i odchrząknęła.
Och, niestety nie, przykro mi – odparła – w obecnej sytuacji chyba nic pan nie wskóra, sprawca już pewnie jest daleko – dodała przekonująco, mając nadzieję, że odwiedzie go od pomysłu przepytywania przechodniów i szukania człowieka, od którego dostał w nos. Wprawdzie kłamstwo miało krótkie nogi a ona brnąc w nie dalej igrała z ogniem, ale jak miała wyjaśnić dlaczego zrobiła tak duży zamach i wylądowała dłonią na jego twarzy? Ten zamach, nawet jak na próbę roztrzaskania muchy, był nieco przesadzony i aż żałowała, że za czasów kadencji w szkolnej drużynie Quidditcha nie prezentowała podobnych możliwości. Może wtedy z pozycji obrońcy znalazłaby się na pozycji pałkarza i nigdy nie dostałaby tłuczkiem prosto w twarz, spadając z kilkunastu metrów na ziemię.
Proszę pokazać nos – z kieszeni wyjęła czystą, białą chusteczkę i na szybko oceniła straty. Uzdrowicielem nie była, by ocenić to fachowo, ale jak dla niej, to raczej wszystko było w porządku – raczej nie jest złamany, trochę poboli, aż opuchlizna zejdzie – uśmiechnęła się, wręczając lordowi kawałek materiału a potem mimowolnie podrapała się w głowę, dopiero teraz orientując się, że stała przed nim z czarną, żywą plamą na środku czoła. Mucha odleciała, na krótki moment doczepiając się do mężczyzny. Już prawie ucieszyła się w duchu, że się jej pozbyła, ale równie szybko zaczęła mu współczuć, że poza bólem nosa czeka go jeszcze przeprawa z nieznośnym owadem.


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175
Re: Miasteczko Buxton [odnośnik]22.07.22 13:03
Zmarszczył brwi, słysząc słowa kobiety, wcale jednak nie zadowolony z podobnego faktu. Kto widział, aby tak uderzać obcych na ulicy? Przecież taki człowiek był niebezpieczny, a stanowczo była potrzeba, aby z tym coś zrobić! Naprawdę żałował, że nie udało mu się dostrzec, kim tak naprawdę był atakujący go mężczyzna. Zaczął również się nieco rozglądać w płonnej nadziei, że jednak dostrzeże uciekiniera - może ten przyśpieszyłby kroki? Może czymś się wyróżniał? Mógł wyraźnie uciekać z miejsca zdarzenia! Jednak wcale nie było tak prosto dostrzec jednego człowieka, odpowiedzialnego za jego ranny nos, w tłumie tak wielu osób.
- Będzie potrzeba to zgłosić - westchnął, zaraz jednak spoglądając na kobietę. - Och, proszę się nie martwić. Zaistniała sytuacja nie jest ogromnym problemem dla mojej osoby, nie chciałbym jednak aby podobna sytuacja miała się powtórzyć. Doprawdy nie pojmuję podobnego zachowania - westchnął, zaraz jednak przyjmując pomoc ze strony kobiety, jak i chusteczkę, przykładając ją do nosa. Był pewny, że kiedy tylko wróci do rezydencji i Mare dostrzeże jego ranny nos, zaniepokoi się. Nie chciał jej informować o dzisiejszym zajściu, wiedząc że mogła się nadto zaniepokoić - a jednak zatajenie dzisiejszego wydarzenia również zdawało się zupełnie mijać z celem.
- Bardzo dziękuję za pani pomoc - zwrócił się do niej, dostrzegając, że jednak nie wyraziła zaniepokojenia swoim własnym stanem. Czy to oznaczało, że ręka tego niegodziwca, który policzkował przypadkowych ludzi na ulicy nie dosięgnęła jej osoby? Nie wydawało mu się, aby była w jakimś stanie obolała.
Zaraz jednak przed jego oczami przeleciała czarna plama, dość uciążliwa. Machnął elegancko dłonią, starając się odgonić od siebie owada, co jednak spoczęło na niczym. Zmarszczył brwi, zaraz wycofując się nieco o krok od kobiety.
- Proszę mi wybaczyć - powiedział, zaraz dobywając różdżki. Na dłuższą metę podobne stworzenia mogły być drażniące - a kto wiedział czy uderzenie nie miało na celu utrudnienia mu życia? Może było to zaklęcie lub inne niecne plany, w związku z którymi owady miały teraz do niego lgnąć? A może wszystko było tylko koincydentem?
- Animal Somni - wycelował w muchę, choć zajęło mu to dłuższą chwilę. Już po chwili zwierzę, dotknięte strugą białej magii i dzięki obszernej wiedzy Elroya w sprawie opieki nad zwierzętami, tymi magicznymi i zwykłymi, opadło na ziemię. Może rzeczywiście była to zaklęta mucha, która miała na celu podążać za niektórymi i ich drażnić? A może był to animag?
Widząc upadek muchy, zawahał się przez moment. Co jeśli rzeczywiście był to animag, śledzący ich poczynania w miasteczku? Nie mógł mieć pewności - chociaż czy właśnie nie popadał w paranoję?
Przesunął wzrok z powrotem na kobietę.
- Oh, proszę mi wybaczyć, nie przedstawiłem się wciąż. Lord Elroy Greengrass. Bardzo dziękuję za pani asystę. Mogę prosić o pani imię? Postaram się również zwrócić w późniejszym terminie chusteczkę - zapewnił, wiedząc że niekulturalnym byłoby oddawać teraz zakrwawioną. Jego służba zajmie się doprowadzeniem jej do porządku, a on późniejszym odesłaniem.




Hope's not gone
Elroy Greengrass
Zawód : Smokolog w Peak District
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I won't talk myself up, I don't need to pretend
You won't see me coming 'til it's too late again
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10916-elroy-greengrass#332716 https://www.morsmordre.net/t10962-obsydian#334127 https://www.morsmordre.net/t10970-elroy-greengrass#334429 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10963-skrytka-bankowa-2372 https://www.morsmordre.net/t10961-elroy-greengrass#334126
Re: Miasteczko Buxton [odnośnik]31.07.22 15:13
Millicenta tylko przytakiwała, kiwając głową i co chwila powtarzając: "mhm, tak, tak, oczywiście", w duchu zastanawiając się jednak nad kolejnym argumentem, żeby ostudzić zapał nieznajomego i żeby nie roztrząsać tej sytuacji.
To ja mam w takim razie inny pomysł – zmarszczyła nos, zezując na muchę, która do niej wróciła – możemy się przespacerować w tamtym kierunku, jestem prawie pewna, że widziałam jak ktoś biegł w tę stronę – zaoferowała wspaniałomyślnie, zamaszystym – tym razem kontrolowanym – ruchem ręki wskazując na ścieżkę prowadzącą pomiędzy budynkami. Odciągnięcie mężczyzny z miejsca zdarzenia minimalizowało ryzyko, że ktoś przypadkowo ją wkopie przed lordem a ona sama była zaskoczona, że jak do tej pory wszystko szło gładko, zgodnie z tworzonym na szybko planem działania. Z drugiej strony zastanawiała się, co właściwie by się wydarzyło, gdyby przyznała się do swojego niezaplanowanego czynu i widziała trzy możliwości. Pierwsza, nie uwierzyłby jej. Druga, uwierzyłby i uznał, że nic się nie stało. A trzecia, najgorsza, nakrzyczałby na nią na środku ulicy. I chociaż nie planowała robić sobie wrogów między szlachtą, czy kimkolwiek innym, w sumie była przygotowana na każdą ewentualność. Nazajutrz zapomniałaby o całym zajściu.
Kiedy tylko zebrała się w sobie do przyznania się do winy, ledwo zdążyła otworzyć usta, gdy zauważyła jak Elroy wycelował w muchę i sprawnym zaklęciem pozbył się natręta. W zaistniałych okolicznościach trudno było jej powiedzieć prawdę, skoro lord nieświadomie pomógł jej i zaoszczędził dalszych nerwów, czy połamanych nosów.
Och, proszę się tym nie kłopotać; moja babcia miała spory zapas materiałowych chusteczek, także nie zauważę braku jednej z nich – co prawda miała pośród skrawków materiałów swoją ulubioną, ale to nie była na szczęście ta. – Kto wie, może kiedyś się jeszcze przyda – dodała i szybko reflektując się, dodała zmieszana: – oby nie do krwawiącego nosa, ale może innej osobie w potrzebie – skrzętnie ominęła przedstawienie się, lecz ze świadomością, że grała tylko na czasie i prędzej czy później Elroy ponowi swoje pytanie. Dlatego niewiele myśląc zrobiła kilka kroków we wskazaną wcześniej stronę.
Na pewno nie mógł uciec daleko – ponagliła, spoglądając na mężczyznę z ukosa.


* * *
I bury my head in the sand and go on acting like it's all gone to plan. And I feel the sweat dripping down my neck, pretending it hasn't happened. And it hasn't happened yet.
Millicenta Goshawk
Zawód : wróżbitka, wytwórca kadzideł
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
she was life itself.
wild and free, wonderfully chaotic;
a perfectly put-together mess.
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 15 +4
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0 +1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11061-millicenta-goshawk#340439 https://www.morsmordre.net/t11254-cesarzowa#346161 https://www.morsmordre.net/t11256-niech-ja-ci-powroze#346166 https://www.morsmordre.net/f425-dolina-godryka-chata-na-uboczu https://www.morsmordre.net/t11255-skrytka-bankowa-2421#346163 https://www.morsmordre.net/t11257-millicenta-goshawk#346175

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Miasteczko Buxton
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach