Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kijem i marchewką - 12.12.1957
AutorWiadomość
Kijem i marchewką - 12.12.1957 [odnośnik]29.06.21 23:57


12 grudnia 1957

PROROK CODZIENNY POZOSTAJE NIELEGALNY.
ZACHOWAJ SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ.
POSIADANIE GAZETY I ZNAJOMOŚĆ JEJ TREŚCI MOŻE
WIĄZAĆ SIĘ Z POWAŻNYMI KONSEKWENCJAMI.


KIJEM I MARCHEWKĄ

o żerowaniu na ludzkiej słabości



Chociaż zima od miesiąca zagościła w naszych domostwach na dobre, tak nie możemy pozwolić jej zagnieździć się w naszych sercach. Czytelniku, pamiętaj o kraju na strzępy rozerwanym; o krwi na Londyńskim bruku przelewanej; o imionach w nekrologach, za którymi kryją się ludzkie twarze; o tych, którzy już nigdy nie powrócą, a za którymi łzy niezmiennie płyną. Nastały czasy trudne, ciężkie, okrutne oraz straszliwe. Lecz tam, gdzie jest lęk, tam wciąż tli się odwaga i chociaż odebrano nam poczucie bezpieczeństwa, zaburzono ład oraz porządek - tak woli walki nie zabiorą nam nigdy. Brak zgody na bestialstwo samozwańczego rządu nie musi być szumne, wymagać wyjścia na ulice oraz rzucenia się w wir potyczek. Może być drobne, zaczynać się od pomocy tym, ku którym nienawistne oko Ministerstwa sięga; od ostrzeżeń oraz wsparcia dla tych, którzy od zawsze byli nam rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami. Bunt niech tkwi w jedności, we wspólnym łączeniu sił pomimo tylu prób złamania naszego ducha. Nigdy nie zapominajcie - o strachu, o bólu, o tym co nam uczyniono. Nie pozwólcie umniejszać swojego cierpienia, zamydlać oczu pięknymi hasłami prawiącymi o dobroci serca samozwańczego Ministra Magii oraz popleczników Czarnego Pana, przez których życie straciło tak wiele niewinnych osób. Fałszywy gest dobroci nie wystarczy, by wymazać winy. Innego zdania są najwyraźniej przedstawicielki konserwatywnej szlachty, które darmowym posiłkiem zamierzają ubiegać się o naszą niepamięć. Dnia 20 grudnia z ramienia rodziny Black, Rosier oraz Burke ma rozpocząć się dobroczynna akcja rozdawania żywności, w miejscu nie innym jak Connaught Square, gdzie śmierć wita każdego dnia. Czy miska zupy, w której kryje się przelewana krew mieszkańców Wielkiej Brytanii, jest warta ugięcia karku? Czy duma oraz wiara w ideę równości odchodzi precz przy pajdzie chleba, rzuconej niby ochłap wygłodniałemu psu? Czytelnicy, nie jesteśmy zwierzętami, nie wystarczy byle drobiazg, byśmy wybaczyli każdy raz, każde uderzenie oraz poczucie dojmującej straty, jakie nam zadają. Dlatego redakcja Proroka Codziennego stosuje niecodzienną prośbę - nie ufaj, nie poddawaj się i przede wszystkim nie jedz zupy z trupa.



Krokodyle łzy lady Aquili Black


W ostatnim numerze poruszyliśmy śmierć lorda Alpharda Blacka, czarnoksiężnika, który swym okrucieństwem krzywdził bezbronnych obywateli na Londyńskich ulicach, pomagając zmienić dotąd i tak niespokojną rzeczywistość w najprawdziwszy koszmar. Z przykrością zawiadamiamy, iż zgniłe owoce jego rodziny nie padły od siebie daleko i chociaż o łzach lady Aquili na pogrzebie swego brata szeptano gorączkowo oraz z rosnącym współczuciem, ze smutkiem musimy podważyć dobroć serca oraz wrażliwość tej młodej damy. Szloch, jaki wyzierał z jej piersi, był prawdziwym łkaniem banshee, mitycznej istoty zsyłającej marny los na każdego, kto ją usłyszy, a łzy lejące się na pobladłych policzkach należały do tych z gatunku krokodylich. Jak bowiem można mieć w sobie resztki człowieczeństwa, gdy na zimną celę skazuje się tych z najbliższego otoczenia? 4 listopada w nocy w Parszywym Pasażerze dokonano zatrzymania przypadkowych, niewinnych mieszkańców stolicy, a pośród nich znalazła się Celine Lovegood, służąca lady Black czarownica, która o swej pani wyrażała się z niezmiennym oddaniem, nazywając ją aniołem, który uratował jej życie. Drobną, śliczną dziewczynę oskarżono o napaść na polityka popierającego zgubne idee Czarnego Pana. Powodem miał być rozpięty guzik bluzki panny Lovegood oraz lepkie palce wyżej wymienionego czarodzieja, przed którym niewinna czarownica zmuszona była się bronić. Czy jednak ktoś tak wątłej postury, dotąd walczący jedynie na scenie pośród zwiewnych baletnic, miałby siłę pokonać rzekomo dobrze wyszkolonego poplecznika Ministerstwa Magii? Celine została zesłana do Tower, bezbronna oraz osamotniona, zaś od strony jej pani dobrodziejki nastała cisza. Cisza zwieńczona wyrzuceniem rzeczy panny Lovegood na śmietnik oraz wszystkich wspomnień z nią związanych. To tylko ukazuje siłę przyjaźni, jaka panowała między kobietami oraz czerń, jaka znaczy skrzydła rzekomego anioła. Jak donoszą nasi informatorzy, lęk przed skandalem nie był wystarczającym powodem, by tak błyskotliwa wiedźma zrezygnowała z niesienia pomocy tej, którą ocaliła - a zwykła zazdrość. Panna Lovegood cieszyła się opinią ślicznej, przyjemnej w obyciu dziewczyny o miłym, łagodnym charakterze, przez co zdawała się wybijać na tle tych, które zostały podobnych przymiotów pozbawione. Rosnąca sympatia do poczciwej służki, a także coraz to dłuższe spojrzenia męskiej części przedstawicieli arystokratycznego świata sprawiły, iż stała się prawdziwym cierniem w oku szacownej lady Black, której ręka wciąż nie nosiła żadnego śladu zaręczynowego pierścionka. Zniknięcie Celine pod jakże wiarygodnym pretekstem było dla niej wyjątkowym uśmiechem fortuny. Nie tracąc czasu, lady Aquila podjęła się akcji charytatywnej, mającej za zadanie ocieplić wizerunek tych, którzy nieśli dotąd śmierć, o tej która najbardziej ją potrzebowała w tym czasie, zapominając. Connaught Square spływa krwią, podobnie jak krew tych, którzy postanowili zaufać arystokratce, pozostaje na nieskazitelnych dłoniach lady Black. Modę na kąpiele we krwi dziewczęcej zapoczątkowała lady Morgana Selwyn, czyżby lady Aquila zamierzała iść w jej ślady? Dlatego też drodzy czytelnicy, wy którzy cierpicie najmocniej, których codzienność staje się z każdym dniem trudniejsza - nie ufajcie tym jakże szlachetnym gestom, czym jest jeden dzień sycącego posiłku w perspektywie miesięcy czyjegoś cierpienia? Wasze serca, pełne wartości oraz nadziei są tym, czym będzie żywić się Krwawa Lady, łaknąca kolejnych ofiar.


Nade wszystko czujność


Redakcja Proroka Codziennego pragnie przypomnieć, iż działalność gazety została uznana za nielegalną - upraszamy więc o zachowanie jak największej ostrożności. Każdy numer gazety przekazuj tylko zaufanym osobom, jeśli istnieje ryzyko, iż jej posiadanie zostanie odkryte, a tym samym postawi pod znakiem zapytania twoje życie - nie zwlekaj, ukryj wszelkie ślady, spal jeśli masz taką możliwość. Rozpięty guzik oraz prasa stały się powodem do zesłania na szafot, oto nowy wspaniały świat, jaki roztacza przed nami samozwańczy lord Voldemort.



Reynard.

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kijem i marchewką - 12.12.1957 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Kijem i marchewką - 12.12.1957
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach