Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pracownia runiczna
AutorWiadomość
Pracownia runiczna [odnośnik]17.07.21 19:50

Pracownia Runiczna

Skromne, lecz zadbane pomieszczenie, służące profesorowi Villan za służbowy gabinet. Nie różni się nazbyt od klasycznej pracowni: na biurku prezentuje się nieład porozrzucanych dokumentów, książek czy licznych szpargałów. W oczy rzuca się szafa spętana łańcuchem z żelazną kłódką. Izba przystrojona żywymi kwiatami ciemiernika jest legowiskiem kota imieniem Runka i Widłogona, sowy śnieżnej.


Ostatnio zmieniony przez Vance Villan dnia 19.07.21 16:35, w całości zmieniany 1 raz
Vance Villan
Zawód : łamacz klątw, prywatny instruktor OPCM
Wiek : 49
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem
OPCM : 36
UROKI : 6
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10062-vance-villan#304330 https://www.morsmordre.net/t10069-widlogon https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f375-warwickshire-warwick-106-rochester-rd https://www.morsmordre.net/t10071-skrytka-bankowa-nr-10062#304781 https://www.morsmordre.net/t10070-v-villan
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]17.07.21 21:56
22.12.1957

Kilka dni temu spotkała się z Ronją. Opowiedziała jej nieco o sprawach, które oststnio nie pozwalały jej zmrużyć oczu. Wspomniała o tym, że chce się zwrócić po pomoc. Do osoby w której towarzystwie pierwszy raz zobaczyła na co ją stać. Nie sądziła, że drzemie w niej taka moc i jest w stanie zabić kogokolwiek.. Może nie zdarzyło się to tylko i wyłącznie przez jej czary, jednak duża w tym była zasługa właśnie panny Macmillan. Mimo, że ten mężczyzna, znajomy, jak się okazało jej dawny nauczyciel, mówił że to nie jej wina, nie do końca chciała w to uwierzyć. Te ślimaki.. Nie potrafiła pozbyć się ich widoku, zapewne nigdy nie będzie w stanie wymazać tego z pamięci.
Ustaliła z przyjaciółką datę, kiedy będą mogły wybrać się do mężczyzny o którym jej wspominała na spotkanie. Nie zamierzała go uprzednio informować, wolała go zaskoczyć. Po swoim ostatnim spotkaniu z olbrzymem zrozumiała, że potrzebuje pomocy, musiała znaleźć kogoś, kto będzie w stanie nauczyć ją, jak się bronić. Wydawał się jej być odpowiednim kandydatem, miała nadzieję, że jej nie odmówi, szczególnie, że była w stanie za te lekcje naprawdę dużo zapłacić.
Wspomniała o tym przyjaciółce, która również wydawała się być zainteresowana tematem. Również chciała rozwijać swoje umiejętności. Postanowiła więc zabrać ją ze sobą, wiedziała, że może jej ufać, miała jedynie nadzieję, że Vance nie będzie miał jej za złe tego, że go nawiedziła bez zapowiedzi. Ich ostatnie spotkanie zakończyło się dosyć burzliwie, jednak wiedziała, że może mu ufać, zresztą okazał jej zrozumienie, no i połączyło ich wydarzenie, do którego Pru wracała niemal każdego wieczora.
Umówiła się z Ronją o poranku w Warwickshire. Kiedy ta się zjawiła przywitała ja z uśmiechem. - Witaj, nie zwlekajmy, chciałabym to już mieć za sobą. Mam nadzieję, że nas nie pogoni. - może powinna go uprzedzić? Teraz było już na to za późno. Naciagnęła na głowę kaptur, zrobiło jej się bowiem nieco chłodno i ruszyła przed siebie. Po dłuższym spacerze znalazły się w znajomej jej okolicy. - Jesteśmy na miejscu. - odparła po czym przekroczyła próg. - Dzień dobry, jesteś w domu? - czekała aż usłyszy zgodę, na wejście fo środka.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pracownia runiczna D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]18.07.21 16:17
Nie spodziewała się propozycji Prudence, a tym bardziej spotkania z Villanem. Wspominała jego umiejętności i doświadczenie dobrze jeszcze z czasów swojej prefektury w Hogwarcie i nie wątpiła w to, że pełnił rolę instruktora z należytą pieczołowitością. Nie wnikała w naturę relacji lady Macmillan z czarodziejem, ani tego jak doszli do porozumienia względem lekcji obrony przed czarną magią, jednak gdy tylko pojawiła się okazja treningu własnych umiejętności, Fancourt przystała na nią bez większego zastanowienia. Naturalnie, jej zdolności skupiały się w dziedzinie magii leczniczej, ale dzięki aktywnej pracy polowej w Ministerstwie, a teraz ciągłego dbania o bezpieczeństwo rezerwatu Peak District, nie zapominała również o koniecznych treningach samoobrony magicznej. Inaczej jednak prezentowała się sprawa z ćwiczeniami pod okiem kogoś doświadczonego, a inaczej własne próby samodoskonalenia.
Poranek w Warwickshire wydawał się równie spokojny co okolica domu, pod którym znalazły się z Prudence. Cieszyło Fancourt, że ich kontakt z każdym spotkaniem starał się coraz silniejszy i Ronja miała wrażenie, że z każdym słowem poznaje Prudence jeszcze lepiej.
- Dziękuję, że zgodziłaś się, bym ci towarzyszyła. - Przywitała przyjaciółkę delikatnym uściskiem. Wydawała się dość dobrze orientować w terenie i znać Villana wystarczająco blisko, żeby wiedzieć kiedy należało spodziewać się go w domu. Stanęła w niedalekiej odległości od blondynki, tak żeby odpowiednio przywitać gospodarza przy jego pojawieniu się. Za pasem spódnicy kryła się gotowa do ćwiczeń różdżka, a zamiast ozdobniejszej koszuli, wybrała ciepły  golf, który nie będzie utrudniał jej poruszania się.
- Pamiętam Villana jeszcze z Hogwartu, był dobrym nauczycielem. Jestem ciekawa kiedy zrezygnował z pozycji instruktora. - Dodała cicho, pozwalając, aby wypełniła powietrze cisza oczekiwania na przybycie mężczyzny. Po plecach wiał chłodny wiatr, przypominając Fancourt, że zbliżała się końcówka grudnia, a co za tym idzie gorączkowe przygotowania do Nowego Roku i Yule. Chińskie obchody spędzała jak zawsze w towarzystwie rodziców już w styczniu, ale grudniowy wieczór miała nadzieję spędzić w otoczeniu siostry oraz kuzynki. Wspomnienie Demelzy, po raz kolejny wprawiło Ronję w zamyślenie, przerwane przez pojawienie się właściciela domu na progu.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]19.07.21 16:35
Sezon przedświąteczny był dla profesora wyjątkowo depresyjnym okresem. Zwyczajowo przez naście lat spędzał go z bliskimi, wielbiąc każdy świąteczny detal, dziś ich opłakiwał - niewiele więcej mu bowiem zostało. Pogrążony w smutku, z nosem w najnowszych numerach gazet i szklanicą ognistej whiskey, spędził całą noc, by wyśledzić kolejny ślepy trop córki; niestety redakcje nie publikowały już takich treści przez medialną cenzurę, teraz liczyła się tylko dehumanizacja mugolaków. Promienie wschodzącego słońca zmyły zrozpaczony grymas na zmęczonej twarzy i zmobilizowały do pracy - wszakże nie można było marnować dnia na gorzki żal, który paraliżował go jedynie nocą. Dzień rozpoczął od wykonania porannej toalety i przygotowania śniadania. Skromnie zastawił stół dzbankiem zsiadłego mleka i sucharami, rozdzielając pięć suszonych szprotek na trzy talerzyki. Gdy skończył konsumpcję, dwa z nich umieścił kolejno na parapecie w swym gabinecie i w klatce Widłogona. Dbając jeszcze o czystość rąk i sterylność pomieszczenia rozstawił swój złoty kociołek przy kąciku alchemicznym z intencją wytworzenia Eliksiru Banshee. I kiedy już zamierzał porcjować ingrediencje, kobiecy głos rozległ się spod drzwi.
Gości się nie spodziewał. Trudno mu było także orzec, czyj głos się do niego zwrócił, toteż wizyta postawiła go w stanie gotowości. Zachowując zdrowy rozsądek w tych wojennych czasach, dobył różdżkę z pochwy i skierował ciche kroki w kierunku drzwi. Uchylił je lekko, wystawiając głowę przez szparę, a gdy spostrzegł znajome twarze - rozchmurzył się, schował różdżkę i otworzył je na oścież.
- Panno Macmillan! Nie kryję zdumienia wizytą, choć niezmiernie raduje mnie Wasz widok. - wypowiedział entuzjastycznie, a jego słowa odzwierciedlały rzeczywiste emocje. W tych trudnych chwilach towarzystwo było mu cholernie potrzebne, nawet jeśli miało pokrzyżować mu plany. Przerzucił wzrok na koleżankę Prudence, jakby przez chwilę szukając w głowie skojarzenia twarzy z nazwiskiem. Błysk olśnienia pojawił się w jego oku, gdy zwrócił się równie ciepło do azjatki. - Pani Fancourt, prawda? Będzie ze dwanaście lat, odkąd się ostatnio widzieliśmy, to był bodaj czterdziesty piąty. Pamięta Pani? - gestem dłoni zachęcił je do wejścia, kwitując to jeszcze krótką ofertą. - Mogę zaproponować kawę? - poprowadził je przez salon ku pracowni dość pospiesznie, by nie zauważyły sterty porozrzucanych gazet i niesprzątniętych naczyń, co oczywiście nie musiało ujść ich uwadze.
Vance Villan
Zawód : łamacz klątw, prywatny instruktor OPCM
Wiek : 49
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem
OPCM : 36
UROKI : 6
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10062-vance-villan#304330 https://www.morsmordre.net/t10069-widlogon https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f375-warwickshire-warwick-106-rochester-rd https://www.morsmordre.net/t10071-skrytka-bankowa-nr-10062#304781 https://www.morsmordre.net/t10070-v-villan
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]19.07.21 20:40
Prudence ostatnio bardzo zacieśniała więzy z Ronją, należała do skromnego grona osób, którym ufała. Mogła z nią porozmawiać o wszystkim i nie było to spowodowane tylko tym, że zajmowała się tym zawodowo. Znały się z resztą od dawna, cieszyło ją, że stają się sobie coraz bliższe. W końcu każdy potrzebował przyjaciół - nawet panna Macmillan, szczególnie w czasach w jakim przyszło im żyć.
- Ależ nie masz za co dziękować. Przyszły takie czasy, że trzeba dbać o swoich przyjaciół, obie potrzebujemy lekcji, niestety musimy mieć świadomość, że zawsze będziemy w stanie sobie poradzić. - pierwsze, co przyszło jej na myśl to ich spotkanie w październiku, podczas którego nie czuły się na tyle pewnie, aby obronić niczemu winnego mugolaka. Nie mogły doprowadzić do takiej sytuacji po raz kolejny. Warto było ćwiczyć swoje umiejętności.
- Też go pamiętam, zrezygnował jakoś w połowie mojej edukacji, nie mogę sobie jednak przypomnieć kiedy dokładnie. Wiem jednak, że żałowałam, że już nie naucza, bo był świetny w swojej dziedzinie. Los skrzyżował nasze drogi w październiku, także myślę, że może będzie chętny nam pomóc. Szczególnie, że nasze ostatnie spotkanie przebiegło dosyć intensywnie.- miała nadzieję, że się nie myli. Zresztą nie przyjmowała nawet pod uwagę tego, że może im odmówić. Oby się nie myliła.
- Przepraszam, że się nie zapowiedziałam profesorze.- pomimo upływu lat, nadal darzyła go ogromnym szacunkiem. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy? - posłała mu przyjacielski uśmiech. Nie lubiła się narzucać, czasem jednak zamiast pisać, umawiać się na spotkania, po prostu wolała działać. - Pan to na pamięć, widzę, że się znacie z moją przyjaciółką.- dobrze, że Villan wiedział z kim ma do czynienia. Przynajmniej nie zarzuci jej, że przyprowadza obcych do jego domu.
Weszła do środka, kiedy mężczyzna je zaprosił. Chyba wszystko przebiegało po jej myśli. Dobrze, może choć jedna z rzeczy które sobie zaplanowała wypali. Zupełnie nie zwróciła uwagi na bałagan panujący w pomieszczeniu, nie była w końcu z jakieś inspekcji sanitarnej. - W sumie to kawa może być dobrym pomysłem.- rzekła do profesora. - Właściwie, to przyszłyśmy po prośbie. Nasze ostatnie spotkanie..- zamyśliła się na moment. - Spowodowało, że zaczęłam się zastanawiać nad swoimi umiejętnościami. Nie ukrywam, że ogromnie zależy mi, żeby być pewna tego na czym stoję. Miesiąc temu spotkałam olbrzyma, który dosyć mocno mnie poturbował, co tylko utwierdziło mnie w tym, że przydałyby mi się lekcje obrony przed czarną magią. Myślę, że nie ma bardziej kompetentnej osoby, która mogłaby mi pomóc. Ronja.. też chciałaby skorzystać z takich lekcji. Wiadomo, jakie mamy czasy.- Macmillan jak zawsze od razu przechodziła do konkretów.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pracownia runiczna D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]20.07.21 17:55
Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Nigdy nie wierzyła w te słowa. Agresja, przemoc, chociaż skuteczne, prężyły się na płomieniu żywym i krótkim, który siał spustoszenie równie szybko co całkowicie wypalał własne zasoby. Choroba ich ludzkich dusz, których żądza władzy i krwi dążyła do konfliktów. Nie zamierzała przed nikim udawać bezbronnej, ani też takiej która odmawiała obrony. W wielu przypadkach i ona mogła być właściwą odpowiedzią. W końcu niewielu praktykowało wiarę w jedyne słuszne dla Ronji podejście, mówiące, iż prawdziwie udana walka, to taka gdzie udało się jej uniknąć. Ponieważ jednak sytuacje niebezpieczne zdarzały się coraz częściej, musiała myśleć racjonalnie. Czarownica nigdy nie udawała, że ofensywa jest mocną stroną, bo chociaż odebrała dobre wykształcenie z zakresu obrony przed czarną magią, nie wybiła się umiejętnościami poza poziom użytkownika magii średniego, bez przesadnego potencjału. Przewagę nad sytuacją zdobywała własną taktyką, strategicznym umysłem, a przede wszystkim umiejętnością rozumienia tego co robią inni ludzie. Tak dobrze, jak dobrze rozumiała ich organizmy dzięki swej wiedzy uzdrowicielskiej.
Kątem oka zauważyła drobny ruch przy dłoniach profesora, podczas gdy jego twarz z podejrzliwej, rozchmurzyła się przyjaznym uśmiechem. Czyżby obawiał się nieprzyjaciół nawet we własnym domu? Przytaknęła uprzejmie na komentarz mężczyzny, wspólnie z Prudence przekraczając próg mieszkania.
- Panno Fancourt, nie jestem zamężna. - Poprawiła zwrot bez większego przejęcia, nie chcąc jednak by nauczyciel omyłkowo zakładał jej stan cywilny.
- Oczywiście, pamiętam. Byłam wtedy w najlepszej formie podczas spotkań Klubu Pojedynków, wszystko dzięki pańskiej zasłudze. Woda wystarczy, dziękuję. - Przytaknęła, nie zamierzając pozwolić profesorowi na marnotrawstwo zapasów kawy na tak niezapowiedzianego gościa jak ona. Była tu w końcu ledwo na doczepkę i nie zamierzała trapić gospodarza bardziej niż było to konieczne. Krótka droga przez korytarze domu doprowadziła ich do pracowni, gdzie uwagę Ronji przykuły żywe ozdoby ze znanej jej rośliny. - Ciemiernik. Piękne kwiaty ogrodowe, bardzo wytrzymałe. Interesuje się pan ogrodnictwem panie profesorze? - Spytała, miękko muskając płatki opuszkami palców, by następnie wzrok przenieść na wylegującego się w kącie pomieszczenia kota. Jednocześnie, uważnie słuchała opowieści Prudence, a kiedy tamta skończyła, dołączyła się zaledwie kilkoma zdaniami własnego wytłumaczenia.
- Mam niewielkie doświadczenie z pracą w terenie na zlecenie Ministerstwa, pracowałam jako polowy uzdrowiciel, ale niestety umiejętności nieodświeżane, zatrzymują się w miejscu, lub co gorsza, słabną, a tego chciałabym uniknąć. - Zastanowiła się przez chwilę, czy wspomnieć rozmówcom o jej bliskim spotkaniu z dementorem. Przy jeziorze, ledwo uniknęła śmierci i chociaż patronus wyłonił się z otchłani ciemności, to nie czuła się w rzucaniu zaklęć wystarczająco pewnie dla własnego komfortu.
- Jakiś czas temu, z początkiem listopada, ledwo uniknęłam pocałunku dementora. Udało mi się w porę wyczarować patronusa, ale zagrożenie było blisko. - Za blisko, dodała w myślach. - Dlatego chętnie poćwiczyłabym pod okiem kogoś doświadczonego. - Spojrzała przelotnie na Prudence, uśmiechając się lekko, tak by przyjaciółka nie przejmowała się zbytnio jej opowieścią. Fancourt nie należała do osób, które otwarcie obciążały innych swoimi problemami bez potrzeby, tym bardziej w wypadku, gdzie sytuacja zakończyła się bez żadnych strat.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]21.07.21 5:27
W wojennej zawierusze utożsamianie kawałka ziemi z domem było niezdrową nadinterpretacją. Towarzystwo znajdowało się wszakże w jednym z najbardziej niebezpiecznych rejonów Anglii - hrabstwie neutralnym, znaczy takim, którego mieszkańcy wciąż stawiali opór represji Rycerzy Walpurgii. Spokojna okolica była jedynie iluzją i mieszkający tu profesor Villan zdawał się mieć tego pełnię świadomości. Nie trzeba było pobudzać wielu szarych komórek, by domyślić się, że był aktywnym uczestnikiem tej podziemnej walki - w innym wypadku przeprowadziłby się zapewne na bezpieczny Półwysep Kornwalijski. Nie winno więc dziwić, że dość nieufnie podchodził do niezapowiedzianych wizyt - drogą dedukcji łatwo wywnioskować, że kwestią czasu jest, aż do domu profesora zawita nieprzyjaciel i lepiej byłoby być wtedy gotowym. Vance pomyślał przez chwilę, jak bardzo zaniedbał kwestię zabezpieczeń i postanowił poświęcić najbliższe dni na ufortyfikowaniu domostwa; teraz jednakże musiał przyjąć gości, toteż myśl ta przemknęła jedynie przez jego głowę, prędko wyparta przez życzliwe powitanie.
- Panno Fancourt zatem. - przytaknął w geście zrozumienia, choć w duchu zdziwił się, że kobieta w tym wieku, nadto niezaprzeczalnie atrakcyjna, pozostawała niezamężna. To dość liberalna, co za tym idzie - niepowszechna decyzja w tych czasach. - Proszę nie być taką skromną, byłaś wyjątkowo zdolną uczennicą, podobnie jak Lady Macmillan - nie moja w tym doniosłość. Ja tylko szlifowałem diamenty. - schlebił im z całkowitą szczerością. Spod jego skrzydeł wywodziło się naprawdę wielu czarodziejów i nie wszyscy mieli magiczny potencjał, którym mogły poszczycić się dziewczęta.
Wprowadziwszy je do pracowni, przeprosił je na chwilę i udał się do kuchni, by przygotować szklanicę wody i dwa kubki świeżo zmielonej kawy, dla siebie i Prudence. Z takim rarytasem wśród gości spotykały się pewno nieczęsto, toteż spytał raz jeszcze, czy azjatka skusi się na kubek ciepłego napoju, w następstwie zasiadając na krześle i gestem dłoni wskazał na pozostałe siedzenia.
- Właściwe pytanie brzmi: czy jest coś, czym się nie interesuję? Jakoś trzeba umilić sobie starość, nim zrosnę się z fotelem. - odpowiedział na zagadnienie Ronji, która zwróciła uwagę na kwiaty w pracowni. Był to oczywiście półżart, bowiem niejeden dwudziestolatek pozazdrościłby wigoru, który przepełniał mężczyznę nawet po nieprzespanej nocy. Faktem było jednak, iż Vance chętnie eksplorował gałąź zainteresowań i posiadał wiele hobby, którym poświęcał się w przerwie od rebelii na pełen etat. - Korzenie tych pięknych kwiatów stanowią powszechny składnik alchemiczny, toteż ich dobór nie jest przypadkowy. Niegdyś pomagałem żonie przy prowadzeniu ogrodu i nauczyłem się paru sztuczek, szczególnie przydatnych przy porcjowaniu ingrediencji do warzenia eliksirów.
Kiedy wszyscy na dobre się rozgościli, spokojnie wysłuchał wypowiedzi Prudence, darząc ją zachłanną uwagą. W istocie arystokratka wymagała nieco okrzesania i cieszył się, że zgodnie z sugestią sprzed dwóch miesięcy, zgodziła się uczestniczyć w jego zajęciach. Nie miał także nic przeciwko przyprowadzeniu towarzyszki, nastały ciężkie czasy - być może nabytą wiedzę przekują kiedyś, by uratować ludzkie życie, a temu było warto się poświęcić. Lekkie przejęcie pojawiło się na jego twarzy, gdy usłyszał o przygodach kobiet kolejno z olbrzymem i dementorem; to musiał być koszmar, lecz na pozytyw - obie wyszły z tego cało.
- Drzemie w Was niezwykły potencjał. Przeżycie spotkania z takimi istotami wiele świadczy o Waszych umiejętnościach, ale i wielkim szczęściu - nie wiem, czy ja poradziłbym sobie w takiej sytuacji. - zastanawiał się przez chwilę, czego właściwie dziewczęta od niego oczekują. Takie nieplanowane wizyty zdarzały się nad wyraz rzadko, a przygotowanie się do lekcji zazwyczaj wymagało czasu; miał jednakże dostatecznie wielkie doświadczenie, by improwizować, więc nie musiały się obawiać o odprawienie z kwitkiem. - Oczywiście, udzielę Wam pomocy. Takie sytuacje są niedopuszczalne i rad jestem, że nie spotkała Was wielka krzywda - wszakże wszyscy troje możemy się tutaj dziś spotkać w pełni sił. Nim jednak wdrożymy w życie obietnicę instruktażu, mogłybyście określić swoje oczekiwania względem tych zajęć? - w przypadku doświadczonych czarodziejek, jakimi niezaprzeczalnie były, takie pytanie nie powinno budzić zdziwienia. Nie znał ich na tyle dobrze, by ustalić plan nauczania samodzielnie, nie marnotrawiąc czasu na rzeczy nieistotne. Oczywiście Ronja sugestywnie zdołała wyrazić chęć doszlifowania zaklęcia Patronusa, na co jedynie przytaknął z uśmiechem, lecz Prudence była mniej precyzyjna i przeczuwał, że będzie musiał poświęcić jej nieco więcej uwagi po ślimaczej tragedii, wskazując jej słuszny kierunek.
Vance Villan
Zawód : łamacz klątw, prywatny instruktor OPCM
Wiek : 49
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem
OPCM : 36
UROKI : 6
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10062-vance-villan#304330 https://www.morsmordre.net/t10069-widlogon https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f375-warwickshire-warwick-106-rochester-rd https://www.morsmordre.net/t10071-skrytka-bankowa-nr-10062#304781 https://www.morsmordre.net/t10070-v-villan
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]21.07.21 22:26
Musiały zacząć uczyć się bronić. Może posiadały jakieś umiejętności, aczkolwiek w czasach w jakich przyszło im żyć, to nie wystarczało. Potrzebowały wsparcia, mentora, kogoś kto weźmie je pod swoje skrzydła i będzie w stanie poświęcić im czas. Pierwsza osoba o której pomyślała po tej sytuacji z olbrzymem, to był Villan. Nikt ze znanych jej osób nie wydawał się być równie kompetentny, a nie chciała prosić kogoś z rodziny, żeby organizował jej lekcje. Wolała wziąć sprawy w swoje własne ręce. W końcu była już dużą dziewczynką, zamierzała zacząć sama dbać o swoje sprawy.
Prudence zdawała sobie sprawę, że drzemie w niej spora moc. Miała jednak trochę problemów z tym, jak sobie z nią radzić. Złościła się, kiedy zaklęcia jej nie wychodziły, wybijało ją to z rytmu. Musiała jakoś to wszystko ugłaskać, może nieco zacząć panować nad emocjami, które bardzo szybko przejmowały władzę nad jej ciałem. Coś na pewno trzeba było z tym zrobić, a może wyjdzie jej to na dobre? Może wreszcie będzie w stanie nad sobą panować.
- Dlaczego nic nie mówiłaś.- spojrzała na Ronję słysząc o jej spotkaniu z dementorem. Sama miała również przyjemność jednego spotkać na początku października, jak widać te stworzenia zaczęły być coraz bardziej agresywne. Nie mogła jednak zrozumieć, dlaczego Ronja jak do tej pory o tym nie wspominała. Ona ciągle zawracała jej głowę swoimi błahymi problemami, a ta milczała nawet w tak istotnych tematach. Może powinna bardziej dopytywać przyjaciółkę o to, co dzieje się w jej życiu.
- Profesorze, naprawdę miło słyszeć taką opinię. Jest ona wyjątkowa, często bowiem słyszę, że nie jestem w stanie się obronić, że nie powinnam walczyć, bo wróg jest silniejszy. Nie chcę się bać, nie chcę siedzieć w zamknięciu przez to, że nie mogę do końca ufać swoim umiejętnościom.- Prudence była sfrustrowana, zależało jej na tym, aby po prostu móc spokojnie wychodzić poza Kornwalię i być pewną, że nie stanie jej się krzywda. Ostatnia sytuacja związana z olbrzymem bowiem wskazywała na to, że niestety nie może sobie do końca ufać. Musiała się jeszcze wiele nauczyć.
Zajęła jedno z wolnych krzeseł i poczęstowała się kawą, którą przygotował dla niej mężczyzna. Słuchała tego, co mówił o roślinach. Ona nie do końca się na nich znała, wszak nie była to do końca dziedzina, w której się specjalizowała, miała jakieś podstawy i nic więcej. Była pełna podziwu dla jego entuzjazmu i wigoru, nie dało się bowiem nie zauważyć, że Vance ma w sobie wiele energii i faktycznie może chcieć im pomóc. Nie mogła pozwolić sobie na wcześniejszą wizytę u niego z racji na swój stan zdrowia, teraz jednak była gotowa, aby podjąć nauki, zamierzała skorzystać z wiedzy profesora, szczególnie, że wykazywał zainteresowanie tym, co je do niego sprowadziło. Dokładnie kogoś takiego potrzebowała, kto nie zamierzał odwieść ich od chęci poszerzania swojej wiedzy w obronie przed czarną magią.
- Och, myślę, że poradziłby sobie profesor wyśmienicie, na pewno byłaby to błahostka, widziałam pana w akcji i jestem pełna podziwu dla umiejętności.- Prue ceniła sobie ludzi z doświadczeniem, uważała, że starsi czarodzieje mają naprawdę wiele do zaoferowania dla osób takie jak ona i Ronja.
- Jeśli chodzi o oczekiwania, myślę, że w moim przypadku należy nieco popracować nad moim temperamentem, nie do końca panuję nad swoimi czarami. Potrafię zupełnie przypadkowo rzucić silne zaklęcie, kiedy się tego nie spodziewam, albo zupełnie je popsuć, myślę, że może mieć na to wpływ to, że jestem taka porywcza.- zdawała sobie sprawę ze swoich wad. Miała świadomość, że czas najwyższy nad tym popracować. Nie mogła bowiem dłużej pozwalać sobie na takie błędy.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pracownia runiczna D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]26.07.21 23:48
Miała jasno sprecyzowane i pewne cele, które pragnęła osiągnąć i doskonalić, a wszelka pomoc bardziej doświadczonych była mile widziana. Ronja doceniała pokorę, uważała ją za cechę wartościową, która nierzadko pozwalała zdobyć całkowicie inną perspektywę na wydarzenie. Podobnie w przypadku ich planowanego treningu, nie zamierzała określać sobie niestworzonych celów, zamiast tego, skupić się na tym co realnie mogła poprawiać systematycznością i konsekwencją czynów.
- Wszystko stało się tak szybko. I wiem, że sama masz też sporo zmartwień, które zaprzątają ci głowę. Nie chciałam dokładać od siebie ciężaru kolejnej cegiełki. - Odpowiedziała, machając dłonią, jakby odganiała muchę, a nie wspominała prawie śmiertelny atak dementora. Miała nadzieję, że Prudence nie przejmie się tym zbytnio, obie w końcu wyszły z zagrożeń cało i musiały być gotowe na to, co przyniosą im kolejne miesiące. Przemilczała komplement profesora, kiwając tylko lekko głową w podzięce i zamiast tego skupiając się na słowach frustracji swojej przyjaciółki. Ta miała z pewnością utrudnioną sposobność do ćwiczenia zaklęć, ale Ronja nie wątpiła, że wyjątkowy hart ducha kobiety poniesie ją daleko. Obawiała się tylko, o granice niebezpieczeństwa, jakich Prudence zdolna była się podjąć i dlatego właśnie, czuła swego rodzaju obowiązek, by przybyć w razie potrzeby ze wsparciem.
- Najbardziej zależałoby mi na zaklęciach obronnych, mam w zwyczaju przyjmować w walce defensywną pozycję i ona sprawdzała się dotychczas najlepiej podczas pojedynków, chociażby w czasach Hogwartu. Moją rolą jest zapewnienie bezpieczeństwa innym, ale przy tym nienarażanie się na zbyt duże obrażenia, te z kolei można uniknąć tylko poprzez ćwiczenia obrony przed czarną magią. Zależy mi na doskonaleniu jej również w aspekcie umysłowym. Z fizycznych zajęć ćwiczę sztuki walki, równowaga umysłu i opanowanie są mi bliskie, ale wciąż daleko mi do perfekcji, chociażby zdolności oklumenty. - Miała nadzieję, że rzeczowy opis wymagań pomoże Vance’owi ustalić odpowiedni przebieg treningu, który najlepiej pomoże obu czarownicom rozwinąć potencjał. Wprawdzie Ronja zdawała sobie sprawę, iż jedno spotkanie nie mogło wystarczyć, ale podobnie jak w swych staraniach o doskonalenie umiejętności alchemicznych, również i tutaj wierzyła, że ciężka praca wspomoże jej w drodze do realizacji postanowienia.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]28.07.21 5:23
Samodzielności ostatnimi czasy było jak na lekarstwo. Kształtując w sobie tę cechę, Prudence dowiodła, że pragnie podążać własną ścieżką i wypracować w sobie dyscyplinę. Villan rzecz jasna doceniał szczere chęci, decydując się poświęcić jej należną uwagę i wspólnymi siłami okiełznać jej wielki potencjał.
- Popieram Twój zapał, panno Prudence i wierzę, że z moją pomocą wykształcisz w sobie odpowiednie zdolności. Jednakże protekcjonalizm Twej familii, jak śmiem założyć, jest w pełni uzasadniony - wszakże jesteśmy w stanie wojny i każdemu z nas może przytrafić się tragedia. Wiem, jak bardzo rwiesz się do pomocy innym, lecz pamiętaj, lady - martwa nikomu nie pomożesz! I właśnie dlatego chciałbym prosić, abyś z mych lekcji wyciągnęła kluczowy wniosek: nie warto prowokować sytuacji, w których ta wiedza Ci się do czegoś przyda. - Prudence miała talent do pakowania się w kłopoty i nie dziwiło go zupełnie, że jej ród trzyma ją pod kloszem. Niemniej nawet najbardziej przezorni kiedyś zderzą się z rzeczywistością; na taki wypadek warto było umieć się przed nią chronić. - Panno Fancourt, to zaiste szlachetne z Twojej strony, że troszczysz się o komfort psychiczny przyjaciółki. Jednakże tym, co łączy nas w tych podłych czasach, jest wspólna niedola i proszę mi wierzyć, wszystkim łatwiej jest znieść ten okres w solidarności. Z problemami zawsze raźniej zmagać się wspólnie, a rozmowa przyda się każdemu. Oczywiście niczego nie narzucam, jedynie doradzam. - uśmiechnął się szczerze w ich kierunku. W tym życzliwym geście obie mogły poczuć swoiste zaproszenie - Villan był bowiem typem człowieka, któremu cudze problemy nigdy nie były obojętne, a w roli mentora czuł się jak ryba w wodzie.
Wsłuchiwał się w wypowiedź obu kobiet, analizując spokojnie ich oczekiwania. Ucieszył się w duchu, że Macmillan tak odpowiedzialne podeszła do tematu samokontroli. Niestety nie wiedział lub totalnie umknęło mu, jakoby Ronja jest magipsychiatrą - z tego też tytułu nie mógł doradzić arystokratce terapii grupowej z jej udziałem.
- Twoja potrzeba, lady, jest bardzo indywidualna i będziemy musieli poświęcić więcej czasu na opanowanie Twego temperamentu. Oboje pamiętamy przykrą sytuację sprzed miesięcy. Podtrzymuję zdanie, które wówczas głosiłem, niemniej przyznam Ci rację - warto popracować nad magiczną samokontrolą. - odpowiedział jej, a zaraz później wysłuchał, co do powiedzenia ma Ronja. I wszystko było cacy do momentu, kiedy nie wspomniała o oklumencji - wówczas nieco się poruszył, co zdradził mimiką, gdy w głowie kłębiły mu się myśli.
Czy Ronja wiedziała o jego niecodziennej zdolności? Gdzie mogła usłyszeć ten termin? Czy wiedziała, z jakimi wyrzeczeniami może się to wiązać i... kim lub czym może się stać, wypierając się wszelkich emocji?
- Panno Fancourt. - momentalnie spoważniał, a jego twarz przybrała surowy wyraz. - Proszę mi wierzyć, że nie chcesz posiąść tej umiejętności. Nie wiem, kto udzielił Ci informacji, że mógłbym mieć z tym cokolwiek wspólnego - niemniej muszę stanowczo odmówić. Wypieranie się emocji czyni z człowieka potwora, zdolnego do najokrutniejszych czynów w imię racjonalizmu. To nie tylko opanowanie i równowaga umysłu, to kontrolowane wyrzeczenie się człowieczeństwa. - Prudence była świadkiem zimnokrwistego samosądu Villana i oklumencja miała w tym swój udział. To przez nią splamił dłonie krwią, choć niegdyś w życiu nie przeszłoby mu przez myśl, że byłby w stanie zabić drugiego człowieka. - Zapraszam na indywidualne spotkanie innego dnia. - odpowiedział po dłuższej chwili milczenia. Interpretować mogła to różnorako. Vance zdawał sobie sprawę, że oklumencja może zapobiec wielu tragediom, niemniej kobieta w jego mniemaniu powinna poważnie się zastanowić, czy jej nauka przysporzy w jej życiu więcej dobra, czy zła. Jeśli miała sumienie, ta umiejętność mogła go jej pozbawić.
- W porządku, nie mitrężmy. - dodał po chwili, zwracając się do obu dziewcząt. - Nie będę w stanie spełnić Waszych oczekiwań dziś, niemniej chętnie pomogę Wam doszlifować swe umiejętności. Mniemam, że obie potraficie radzić sobie w walce wyśmienicie - lady Macmillan zdołała mi już zademonstrować swoje zdolności, a Panna Fancourt potrafi wyczarować Patronusa, co nie zdarza się często - toteż chciałbym zobaczyć, jak Panie poradzą sobie w pojedynku. Przedstawię Wam bardzo skuteczny zestaw zaklęć obezwładniających, dzięki którym wprawni czarodzieje defensywni są w stanie stawić czoła zagrożeniom bez posuwania się do przemocy.
Vance Villan
Zawód : łamacz klątw, prywatny instruktor OPCM
Wiek : 49
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem
OPCM : 36
UROKI : 6
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10062-vance-villan#304330 https://www.morsmordre.net/t10069-widlogon https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f375-warwickshire-warwick-106-rochester-rd https://www.morsmordre.net/t10071-skrytka-bankowa-nr-10062#304781 https://www.morsmordre.net/t10070-v-villan
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]30.07.21 18:46
Prudence wiedziała, że właściwie to już nie ma wyjścia. Musiała się dokształcać, bo w czasach jak te było to potrzebne do przeżycia. Już dawno powinna się wziąć za doskonalenie pewnych umiejętności. Niestety, naukowcy nie mięli wcale tak łatwo w czasie wojny, oni również mogli zostać zaatakowani, zresztą ostatnimi czasy zdarzyło jej się to kilka razy, a zapowiadało się, że będzie tylko gorzej.
- Ronjo, nawet tak nie myśl, następnym razem, chcę wiedzieć o wszystkim. Jesteś jedną z bliższych mi osób, nie wyobrażam sobie, że nie dzielisz się ze mną takimi informacjami.- odparła jeszcze do przyjaciółki. Była rozczarowana. Nie wiedziała dlaczego kobieta nie powiedziała jej o tej sytuacji, w końcu powinny się informować o wszystkim, chyba? Może ona miała jakieś złudne wrażenie na temat ich znajomości, może źle ją odczytała? Będzie się nad tym zastanawiać później.
- Zdaję sobie z tego sprawę profesorze, jednak czasem po prostu nie można stać biernie! - powiedziała może trochę zbyt głośno. Widać było, że ogromnie przejmuje się tą sytuacją. - Zresztą, ja się nie wychylam, często po prostu znajduję się w złym miejscu, o złym czasie, nie wiem właściwie dlaczego i trafiam w sam środek niebezpiecznych sytuacji.- czasem miała wrażenie, że jest przeklęta. Nawet głupi spacer kończył się w jej przypadku starciem z olbrzymem, jak nie czarnoksiężnicy to mugole, którzy potrzebowali pomocy. Z drugiej jednak strony, może każdy aktualnie tak miał, w końcu niebezpieczeństwo kryło się za każdym rogiem! Musiała być gotowa, aby zawsze stawić mu czoło.
Pokiwała głową słysząc słowa Vancea skierowane w stronę Ronji, może on przemówi jej do rozsądku. Nie mogła się zamykać i tłumić w sobie takich rzeczy.
Spoglądała na mężczyznę z uwagą, kiedy wspominał o oklumencji. Widziała jego możliwości. Widziała, jak bez zawahania zabił tych czarnoksiężników, jak gdyby nigdy nic. Nawet nie mrugnął okiem. Może faktycznie ta umiejętność miała z tym coś wspólnego. Ona nie wiedziała zbyt wiele na ten temat, bo nigdy się nim jakoś specjalnie nie interesowała.
- Wspaniale!- powiedziała z entuzjazmem. Oto własnie jej chodziło, najlepiej jest się uczyć poprzez praktykę. Dobrze, że skończyli już tą pogawędkę i będą mogły zobaczyć, czy właściwie jest w nich jakikolwiek potencjał. - To zaczynamy?- złapała różdżkę, którą miała w kieszeni, była gotowa do pojedynku.


I am the storm and I am the wonder
And the flashlights nightmares
And sudden explosions
Prudence Macmillan
Zawód : Specjalista ds. morskich organizmów
Wiek : 26/27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
With wild eyes, she welcomes you to the adventure.
OPCM : 14
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 11
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Pracownia runiczna D36cb059e33df5c9cc27b3102f0bf437286d1298
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9686-prudence-macmillan https://www.morsmordre.net/t9710-limbo https://www.morsmordre.net/t9701-syrenka https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t10646-skarpeta-pru https://www.morsmordre.net/t9860-prudence-macmillan#298534
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]01.08.21 14:56
W skupieniu wysłuchała wymiany zdań między profesorem, a Prudence z zaciekawieniem zauważając jego nagłą zmianę nastawienia, gdy wspomniała o oklumencji. Nie odniosła się wprawdzie w swojej wypowiedzi bezpośrednio do niego, ale gwałtowna zmiana atmosfery kazała sugerować, że mężczyzna miał z nią większy związek, niż skłonny był powiedzieć otwarcie, a to wzbudziło jej zainteresowanie.
Umiejętność ta ma swoje wady i zagrożenia, jak zresztą wszystko inne czego może podjąć się człowiek. — Zgadzała się z tą częścią wywodu, ale też nie zamierzała kontynuować tematu przesadnie długo, nie był to czas na tego rodzaju dywagacje, zwłaszcza gdy łączył ich tutaj nieco inny powód spotkania. Być może w wolnej chwili mogła znaleźć czas i poprosić o indywidualną konsultację, by poznać punkt widzenia Villana lepiej, w końcu, chociaż nie wątpiła w jego umiejętności, wiedziała o doświadczeniach mężczyzny tyle ile powiedziano w Hogwarcie, a od tamtych czasów wiele w życiu człowieka mogło się zmienić. Skinęła głową na jego zaproszenie, zaraz potem przechodząc płynnie do kontynuacji głównego nurtu rozmowy.
W takim razie następnym razem postaram się o wszystkim, co konieczne ci wspomnieć. — Odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Prudence, w tym samym czasie wyjmując z kieszeni swoją różdżkę. Nauka teorii była niezwykle ważna i stanowiła podstawowy punkt rozwoju, ale wiedza wykorzystywana w praktyce pozwalała szybciej wyłapać błędy w rzeczywistym czasie, a następnie dokonać ich korekty. Chwyciła mocniej trzon różdżki w palcach, święte drzewo pewne pod jej dotykiem i gotowe do działania. — Jestem gotowa postępować wedle profesora instrukcji. — Przytaknęła, w postawie gotowości, doceniając entuzjazm Macmillan, która z typową dla siebie pewnością lubiła przechodzić do konkretów. Czekała ich długa droga jeśli miały zakończyć spotkanie porządnym treningiem, chociaż oczywiście nie miały w zamyśle celowych, poważnych ran, to wciąż gotowa była zapewnić im po wszystkim doraźną pomoc medyczną. Nawet drobnych obrażeń nie należało ignorować, szczególnie w zimowym sezonie zmniejszonej odporności, która przy topniejących zapasach żywności i ogólnej atmosferze, nie sprzyjała wzorowemu stanu zdrowotnemu wielu z nich.


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]02.08.21 5:28
Vance umoralniał Prudence w trosce o jej bezpieczeństwo. Sam wiódł życie na krawędzi, lecz nie miał nic do stracenia, osamotniony w męce po utracie najbliższych. Dziewczę miało przed sobą całe życie, nadto wiodąc żywot promugolskiej arystokratki. Było niezaprzeczalnie cenne; jeśli więc rodzina nie potrafiła jej upilnować, warto było przekazać jej wiedzę, która być może kiedyś uratuje jej życie. Ronja była nieco innym przypadkiem; tym nieznanym, którego jeszcze nie zdołał wybadać. Obecność tej drugiej krzyżowała jej nieco plany, bowiem mężczyzna nie ważyłby się rozpowiadać o oklumencji przy szlachciance po tym, co spostrzegła w lesie. Mogłaby się jeszcze wystraszyć, obarczyć go winą wszelaką... pozostać poza zasięgiem protekcyjnych skrzydeł instruktora. Niemniej podejście azjatki zainteresowało czarodzieja, który zechciał poznać jej perspektywę. Po tej dobrej stronie, o ile taką obrała, przydawali się ludzie z gołębim sercem, ale i ci bezwzględni, którzy bez wahania wymierzyliby sprawiedliwy samosąd. Jeśli Ronja miała to w charakterze... Lepiej, żeby szkoliła się pod jego czujnym okiem.
Radowało go, że kobiety doszły do konsensusu w kwestii wzajemnego zwierzania. Dziś warto było mieć przyjaciół, na których można polegać. Kiedy wszyscy byli gotowi, czarodziej chwycił za różdżkę skrywaną w pochwie - niespotykanie okazałą, bowiem osiemnastocalową, wykonaną z drewna jarzębiny - i poprowadził uczennice do sali ćwiczebnej, w której rozpoczął teoretyczny wywód.
- Skoro przybyłyście duetem, przećwiczymy defensywną sekwencję zespołową, obierając scenariusz walki z czarodziejem. Panna Macmillan miała okazję zastosować tę taktykę przy naszym pierwszym spotkaniu, koncentrując się na rozbrajaniu przeciwników. Zestawiając ze sobą trzy zaklęcia: Petrificus Totalus, Expelliarmus oraz Esposas, jesteśmy w stanie całkowicie wykluczyć wroga z walki, nie zadając mu żadnych obrażeń. - pierwej powtórzył z nimi wszystkie zaklęcia, przedstawiając intonację z naciskiem na poszczególne głoski i sylaby, a także gesty na sucho. Upewniwszy się, że kobiety wszystko zrozumiały, przeszedł do wyjaśniania tej prostej taktyki. - Jedna z Was - ta, która czuje się bardziej na siłach - winna zastosować petryfikację na przeciwniku, w tym wypadku na mnie, aby czasowo uniemożliwić mu podjęcie działania. W ten czas druga rozbraja go zaklęciem. Tak długo, jak jest spetryfikowany, nie może odzyskać swej różdżki. Wymóg rozbrojenia dotyczy trzeciego z wymienionych zaklęć - Esposas, którego zadaniem jest nałożenie magicznych kajdan na dłoniach nieuzbrojonego przeciwnika. Ta niezabójcza taktyka jest równie skuteczna, co jej śmiertelne odpowiedniki, lecz wymaga sprawnej koordynacji między zespołem. Wszystko zrozumiałyście? - zapytał rzeczowo. - W porządku. Pierwej okazjonalnie będę się bronić, lecz nie spodziewajcie się, że pozostanę bierny do końca walki. Ustawcie się na drugim końcu sali. - zarządził, rozpoczynając ćwiczebny pojedynek.

idziemy do szafki
Vance Villan
Zawód : łamacz klątw, prywatny instruktor OPCM
Wiek : 49
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem
OPCM : 36
UROKI : 6
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10062-vance-villan#304330 https://www.morsmordre.net/t10069-widlogon https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f375-warwickshire-warwick-106-rochester-rd https://www.morsmordre.net/t10071-skrytka-bankowa-nr-10062#304781 https://www.morsmordre.net/t10070-v-villan
Re: Pracownia runiczna [odnośnik]10.09.21 21:14
Ćwiczenia dobiegły końca, a efekt, chociaż wciąż pozostawiał wiele do życzenia, był z pewnością ruchem w dobrą stronę, jeśli chodzi o poszerzanie swoich umiejętności. Ronja otarła kroplę potu, która zsunęła się po jej skroniach i schowała różdżkę do kieszeni.
Wydaje mi się, że dołożyłyśmy wszelkich starań do treningu. — Pochwaliła swój i Prudence wysiłek, kładąc dłoń na ramieniu przyjaciółki, a następnie zwróciła się do Vance’a. Jego pomoc była nieodzowną częścią procesu i była przekonana, że bez oferowanych wskazówek niewiele by zdziałały.
Jesteśmy bardzo wdzięczne za pańską pomoc Profesorze. — Skinęła głową z na znak podziękowania, jednocześnie zbierając swoje rzeczy do wyjścia. W dzisiejszych czasach obrona własna musiała wznosić się na znacznie wyższe poziomy niż byli do tego przyzwyczajeni, a w dłoniach osób o tak dużym doświadczeniu jak Profesor leżała możliwość dzielenia się swoimi talentami. Chociaż nigdy nie uważała się za osobę szczególnie zdolną w zakresie obrony przed czarną magią, czy uroków, a zaklęcia używane dzisiaj skutecznie udowadniały Ronji, że długa droga ćwiczeń wciąż jeszcze przed nią, to z pewną dozą bezpiecznej pewności patrzyła na przyszłość. Już z Hogwartu wyniosła umiejętność szybkiego i pilnego uczenia się, zatem dalsze rozwijanie talentu magicznego nie wydawało się znów tak odległym celem.
Mam nadzieję, że bez problemu dotrzesz do Puddlemere, wyślij mi sowę na wszelki wypadek. — Zagaiła do przyjaciółki, kiedy obie minęły już próg domostwa Villen’a. Sama Fancourt miała jeszcze długi dzień pracy w rezerwacie przed sobą, toteż chociaż nie uważała bynajmniej tego czasu za stracony, umysł myślami szybował już w stronę kolejnych obowiązków, jakie jeszcze na nią czekały. Dokonała jednak mentalnej noty, by pożyczyć z biblioteki Peak District książkę mówiącą na temat zaawansowanego użytkowania Obrony, oraz przykładowych sytuacji do trenowania bardziej skomplikowanych zaklęć, niż te, które dotychczas opanowała. Z naręczem podjętych decyzji, po raz ostatni pożegnała się z Macmillan, kierując kroki w stronę drogi, by następnie aportować się do Derbyshire.
| zt.3


quiet. composed. grateful. disciplined
do not underestimate my heart, it is a fortress, a stronghold that cannot be brought down, it has fought battles worth fighting, and saved loved ones worth defending, the day you think it a weakness, is the day
you will burn
Ronja Fancourt
Zawód : magipsychiatra, uzdrowiciel
Wiek : 30/31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
battles may be fought
from the outside in
but wars are won
from the inside out
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
玉兰花
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9639-ronja-fancourt https://www.morsmordre.net/t9640-demimoz https://www.morsmordre.net/t9644-zapraszam-na-kozetke#293088 https://www.morsmordre.net/f360-hornchurch-haynes-road-39 https://www.morsmordre.net/t9641-skrytka-bankowa-nr-2194#293080 https://www.morsmordre.net/t9643-ronja-fancourt#293083
Pracownia runiczna
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach