Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Cmentarz poległych magów
AutorWiadomość
Cmentarz poległych magów [odnośnik]23.07.21 12:20

Cmentarz poległych magów

Za jednym z okolicznych lasów znajduje się cmentarz przeznaczony wyłącznie dla magicznych poległych. Znaleźć tu można wiele znanych na tych ziemiach nazwisk, tylko i wyłącznie tych cieszących się dobrą opinią rządzących. Utrata dobrego imienia i godności przez jakąkolwiek z odnóg familii może, choć nie musi, zwiastować społecznym wykluczeniem, które objawia się między innymi zdewastowaniem grobowców przodków takich delikwentów. Sama otoczka cmentarza jest dość surowa. Brakuje tu eleganckich mauzoleów czy bogato zdobionych tablic nagrobnych, króluje natomiast minimalizm i czysty, prosty kamień. Nad wszystkim czuwa kapliczka, w której rezyduje leciwy grabarz. Gdy mężczyzna jest jej środku, zaklęte magią przyrządy nieustannie zbijają drewno na nowe trumny. Znaleźć tu można duchy, które niechętnie rozmawiają o urokach śmierci.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Cmentarz poległych magów Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cmentarz poległych magów [odnośnik]10.11.21 19:15
18.02.1958


Rzadko opuszczała Londyn, przeważnie nie mając na to czasu lub ochoty. Miała dość zajęć w samej stolicy, dzieląc swoje życie na obowiązki i coraz więcej przyjemności, które jednak nie zmuszały jej do wyrwania się poza granice miasta. Wszystko, co potrzebowała, miała własne tam, lecz dziś przygnało ją do hrabstwa Cheshire. Nie chciała pojawiać się tutaj sama, mimo świadomości, że na terenach podlegających rodowi Rowle, powinno być względnie bezpiecznie. Niestety ten, na którego liczyła, miał własne priorytety, które rozumiała i nie miała żalu. Wiedziała na co się pisze, wiedziała, że tak właśnie będzie. Dlatego opuściła wspólne mieszkanie sama, otulając się płaszczem w kolorze butelkowej zieleni i poprawiając czarną chustkę. Naprawdę tęskniła za latem, lecz usatysfakcjonowałaby ją również nieco cieplejsza wiosna. Do tego było jednak daleko i wypadało się z tym pogodzić, nawet jeśli marudne myśli powracały za każdym razem, gdy wychodziła z mieszkania. Idąc długą, kamienną alejką na cmentarzu wsłuchiwała się w panującą na około ciszę, przerywaną tylko przez rytmiczny dźwięk obcasów, należących do niej kozaków.
Spojrzenie ciemnych tęczówek przeskakiwało po kolejnych płytach nagrobnych, poszukując dwóch nazwisk, zapomnianych dawno krewnych. Prawie dwa lata temu obiecała komuś, że będzie pojawiać się tu chociaż raz w roku. Nie oszukiwała się, że będzie częściej, nie było na to szans.
Przystanęła w końcu, by zaraz wejść między rzędy nagrobków i zatrzymać się przy jednym. Na płycie widniało nazwisko Prince, których krew płynęła w jej żyłach za sprawą matki. Długo sądziła, że bliżej jej było do rodziny swej matki, niż samych Blythe. Ostatni rok uświadomił ją jednak, że była w błędzie, poszukując swego miejsca, nie tam gdzie powinna. Podeszła o krok bliżej i przyklęknęła obok, wyciągając różdżkę z drzewa ohii. Skierowała jej czubek ku nagrobkowi, by wyszeptać cicho zaklęcie.
- Orchideus.- delikatny i płynny ruch, pozwolił już po chwili cieszyć oczy ślicznym bukietem mieczyków w kolorze głębokiego odcienia niebieskiego. Nie miały utrzymać się długo, temperatura była dla nich zbyt niska, ale to nie miało znaczenia. Były tylko symbolicznym gestem, że pamiętała o krewnym i zrobiła to, do czego się zobowiązała. Wyprostowała się w końcu, cofając o krok. Wsunęła dłonie w kieszenie płaszcza, by chronić je przed zimnem, które tutaj w tak ponurej aurze zdawało się dokuczać mocniej. Zerknęła raz jeszcze na płytę, zauważając dopiero teraz w samym rogu prawie niewidoczne już grawerowane R. Słyszała z opowieści, że spoczywający tu wuj miał jakieś konszachty z panującym na tych terenach arystokratycznym rodem. Nie miała jednak pewności, czy to było potwierdzeniem, czy jedynie przypadkiem o całkiem innym znaczeniu.
Z zamyślenia wyrwał ją stłumiony dźwięk kroków i coś jeszcze, równie rytmiczne postukiwanie o kamienie, jakimi wyłożona była ścieżka. Odwróciła głowę w tamtym kierunku, aby zatrzymać wzrok na zbliżającej się sylwetce zdecydowanie wysokiego mężczyzny.



Chodź, pocałuję cię tam, gdzie się kończysz i zaczynasz. Chodź, pocałuję cię w czoło, w duszę. Pocałuję cię w twoje serce. Na dzień dobry. Na dobranoc. Na zawsze. Na nigdy. Na teraz. Na kiedyś.

Belvina Blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych, prywatny uzdrowiciel
Wiek : 27 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 29
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Cmentarz poległych magów
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach