Wydarzenia


Ekipa forum
Warwick
AutorWiadomość
Warwick [odnośnik]23.07.21 12:22
First topic message reminder :

Warwick

Stolica hrabstwa Warwickshire posiada bardzo bogatą historię sięgającą szóstowiecznego neolitu, przez dziewięciowieczne grodzisko, aż do czasów, w którym nad Warwick zaczął królować zamek. W siedemnastym wieku znakomita część miasta spłonęła - gdyby nie czarodzieje mieszkający pośród mugoli, pożar wzniecony przez kilka iskier z zakładu miejscowego kowala być może nie zostałby ugaszony przed zrównaniem całej miejscowości z ziemią. Od tamtej pory wielką uwagę przykłada się tu do bezpieczeństwa i sposobu wznoszenia architektonicznych konstrukcji. To, co stało się po latach przerażającą legendą, wciąż żyje pokoleniowym strachem w umysłach mieszkańców; magowie roztaczają wokół Warwick zaklęcia ochronne, a mugole upewniają się, że wszystko dopasowane jest do zaktualizowanych standardów. Obecnie miasto wydaje się być nieco opustoszałe ze względu na trwającą wojnę, ale niektóre czarodziejskie rodziny mieszkające w tym miejscu od pokoleń, wciąż utrzymują na jego terenie zaklęcia ochronne przed ogniem.

W lokacji nie można rzucić zaklęcia Szatańskiej Pożogi.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Warwick - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Warwick [odnośnik]02.09.22 20:23
Wychodząc z domu nie powiedział dokładnie, gdzie szedł - rzucił jedynie rodzeństwu, że do pracy w Warwickshire, bo szukali ludzi. Nie mógłby powiedzieć im, że przy martwych ciałach. Ściskało mu żołądek na samą myśl, szczególnie kiedy leciał na miotle na miejsce, ale wiedział że potrzebowali pieniędzy - a tak długo jak udawało się mu coś zarobić, reszta nie miała znaczenia, prawda? Powinien zacząć korzystać z takiej pracy jaka była, nawet jeśli była obrzydliwa przez wojnę. Ale lepsze to od niczego.
- Jasne - rzucił cichona słowa mężczyzny, poprawiając przerzuconą przez ramię torbę, w której leżały bezpiecznie jego wytrychy. Nie ruszał się bez nich ostatnim czasem - na wszelki wypadek, jakby miały się kiedykolwiek mu przydać ponownie. Kto wiedział, kiedy będzie musiał gdzieś wejść albo coś rozbroić?
Rozejrzał się niepewnie po otoczeniu - po kolejnej rzezi, która chyba już tak na niego nie wpływała. Może nie chciał o tym po prostu myśleć? Który raz miał chować zmarłych? W styczniu, w kwietniu... teraz ponownie. Nie mógł o tym myśleć, co tutaj miało miejsce i kim byli ci ludzie. To nie było istotny.
W rękawie kurtki trzymał gotową do użycia różdżkę. Nie był najlepszy w magii - ale znał kilka zaklęć, którymi wiedział, że mógł sobie poradzić. Wolał uniknąć dotykania tych ciał, niezależnie od słów mężczyzny. Nie powinien tego robić po prostu - nawet jeśli już złamał romanipen w tych kwestiach.
Dlaczego teraz, kiedy nie było starszych, było to tak trudne? Teraz na tej wojnie, żeby pilnować tych wszystkich zasad! Nawet jeśli często je łamał chociażby rozmowami z gadziami - ale rozmowy z gadziami nie zawsze były złe.
Skupiony na drodze, nie patrzył pod nogi - bardziej obserwował horyzont i okolice. Nie zauważył w pierwszej kolejności, że za krzakami znajduje się ludzka sylwetka - a właściwie jej połowa. Dopiero zorientował się, kiedy prawie potknął się o ramię.
Zdusił w sobie jakikolwiek dźwięk, czując jak przechodzą po jego plecach ciarki obrzydzenia. Spiął się momentalnie, cofając krok i celując w korpus różdżką.
- Mobilicorpus - zawołał ze zduszonym gardłem, wykonując ruch, który zdawał się już wyryć w jego pamięci mięśni. Zbyt często z tego zaklęcia korzystał - nie powinien. Wiedział, że nie powinno go tutaj być, a jednak nie mógł przepuścić okazji do zarobku.
Korpus poderwał się do lotu, zaraz ruszając za wiązką magii Thomasa. Przed nim, i nieco dalej od mężczyzny, z którym zjawił się na miejscu. Jak wiele ciał kryło się w tamtych lasach? Pomimo tego, że było tutaj tak wiele mogił - wciąż nie wszyscy się w nich znajdywali.
- To miasto będzie przeklęte - rzucił cicho pod nosem, bardziej do siebie niż do mężczyzny nie podejrzewając go o znajomość romskiego, starając się trzymać wzrok od połowy ciała, która sunęła kawałek z boku nim nie wylądowała w najbliższym dole - pełnym kości, ludzi, zaschniętej krwi. Zapach był duszący i obrzydliwy.
Z braku lepszej opcji, Thomas naciągnął na twarz sweter - ten, który w lutym dostał od Kerry; ten, który zaledwie kilka tygodni był przesiąknięty krwią. Nie myślał jednak o tym teraz - nie, kiedy nie było po niej śladu.


Warwick - Page 3 EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Warwick - Page 3 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Warwick [odnośnik]02.09.22 20:23
The member 'Thomas Doe' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Warwick - Page 3 JRruXRd
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Warwick - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Warwick [odnośnik]03.09.22 2:19
Bycie obeznanym z widokiem śmierci powodowało, że mniej rzeczy Cię mogło przerazić. Wielokrotnie widziałeś ulatniające się z ludzi tchnienia, leżących na katafalku w trumnie mężczyzn i kobiety, czasem i dzieci. To nie był zachwycający widok, jednak najgorsze też miałeś za sobą. Widok martwych ciał dzieci z przeszłości przez jakiś okres wpływał na ewentualny lęk lub strach, ale ostatecznie sobie z nim poradziłeś i ewentualne spotkanie bogina kończyłoby się powrotem do starej formy. Nie chciałeś też współpracować ze zbieraniem pojedynczych osobników, a raczej ich części, starając się skupiać na całych ciałach. Bardzo dobrze, że zajmował się tym ten nic niemówiący za bardzo chłopak, który wydawał mu się na początku swojej... kariery, o ile jakąkolwiek miał. A nawet jeśli nie - nie obchodziło Cię to. Każdego traktowałeś tak, jakby spotkanie to było tym jedynym i najpewniej nie spotkacie się już nigdy więcej. A jeśli pani fatum sprawi jednak, że ścieżki połączą się ponownie - być może wtedy bardziej będzie Ci na tym zależało. Póki co wolałeś jednak skupić się na teraźniejszości, a teraźniejszość była taka, że smród zgniłych ciał i zwierzęcych odchodów czy ostatecznie najbardziej zaawansowanych etapów rozkładów towarzyszyć Ci będzie w tej chwili znacznie dłużej. Dlatego im szybciej mielibyście skończyć to zadanie tym lepiej dla waszej dwójki, a zarazem zarobku.
Mówiłeś coś? — Być może Ci się przesłyszało, a być może chłopak faktycznie coś mówił. W każdym razie zamierzałbyś zapytać się go dlaczego w ogóle zgłosił się do tej pracy, ale wychodziło na to, że ktoś lub coś postanowiło przerwać wam pracę. Aura tego miejsca zmieniała się, byłeś znacznie bardziej na to wyczulony od innych ludzi. Czułeś się podduszony całą atmosferą, która zapadała. Powoli zdawało się nawet, że słabłeś. Miałeś już zaraz padać, słyszałeś w głowie kobiece nawoływanie, ale ostatecznie nie mogłeś nic zrobić. Wydawało Ci się nawet, że prawie zemdlałbyś, gdybyś nie przypomniał sobie ostatecznie dlaczego tu przybyłeś. Albo coś lub ktoś sprawiał, że lgnąłeś naprzód. Dementorzy. Udało Ci się to rozpoznać, ich mniej więcej sylwetki. Dopiero wtedy spojrzałeś w górę, kiedy mgła się przerzedziła. Na kurwę Merlina, chyba ktoś się znudził i postanowił wyjść na żer, bo właśnie nad wami przelatywały właśnie wcześniej wspomniane byty, jakby szukały kogoś na kim potrafiłyby się porządnie wyżywić. Nie zamierzałeś jednak zostawić chłopaka samotnie w tym, więc jedynie podszedłeś do niego i chwyciłeś pod ramię.
Nie zostawajmy długo w jednym miejscu, bo inaczej też i nas rozpoznają. Przestań o czymkolwiek myśleć i po prostu idź. — Wiedziałeś, że może poczuć się tak jakbyś mu rozkazywał za bardzo, ale tak faktycznie było. Niepotrzebny był wam obu kolejny problem w postaci buszujących dementorów szukających niedobitków. Z drugiej strony chciałbyś im podarować parę patronusów, które bezsprzecznie oddalą ich od tego miejsca na tak długo, by Ci nie zamierzali przez jakiś czas wracać do Warwick. Ale nie jesteś bohaterem, zawsze się za niego nie uważałeś, nawet jeśli ktoś Ci mówił, że faktycznie mu pomogłeś. Dlatego nic dziwnego, że nawet teraz nie zamierzałeś poczynić niepotrzebnych kroków. Być może rozpierzchną się i dadzą ostatecznie wszystkim spokój. Mogłeś tylko robić swoją pracę, nic więcej. — Pierwszy raz będziesz zajmował się paleniem lub grzebaniem zmarłych? — Nawet jeśli nie zamierzał Ci odpowiedzieć, to przynajmniej się starałeś zagaić o coś więcej niż tylko bycie "liderem".
Vergil Zabini
Zawód : Spirytysta, własciciel sklepu spirystycznego
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t11353-vergil-zabini#349354 https://www.morsmordre.net/t11360-mercurio#349847 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11361-skrytka-bankowa-2481#349849 https://www.morsmordre.net/t11359-vergil-zabini#349845
Re: Warwick [odnośnik]20.09.22 16:13
Czuł jak z trudem idą mu kolejne kroki. Powinien skupić się na nich - krok za krokiem, powoli. Ale nie wiedział nawet gdzie szedł. Nie miał bladego pojęcia. Widział tylko zarys starszego mężczyzny, czuł na skórze ten dziwny chłód, ale czuł się jak w listopadzie - jak kiedy trafił do tower; jak kiedy nie był w stanie dostrzec niczego dookoła poza ciemnością.
Może to było wtedy lepsze? Może ciemność była lepsza od jasności? Od pozornych kształtów?
- Pierwsze zaklęcie mi nie wyszło - skłamał gładko, czując gulę w gardle. Następnie usłyszał głos kobiety, a wzięty pod ramię złapał się płaszcza Vergila w odruchu, jakby szukał czegokolwiek co było tu i teraz; żeby nie skupiać się na tym, co było kiedyś. Kilka tygodni temu, prawie miesięcy. Wciaż go to wszystko nawiedzało. Jego wszystkie błędy, które popełnił. Ten dementor, którego spotkali z Castorem w kwietniu...
Zawahał się, spoglądając na kobietę - na trupa kobiety. Zawahał się, widząc przez moment Castora. Wtedy, w dolinie. To mógł być on.
Czuł jak mięśnie odmawiają mu posłuszeństwa, jak potyka się lekko o kamienie i kupki ziemi, nawet kiedy dementorzy powoli odchodzili z tego miejsca - czuł niemoc. Nic nie mógł zdziałać, nie miał sposobu na to, nie miał nawet jak...
Skinął głową, słuchając się tego. Nie miał myśleć? Jak? Jak mógł zatrzymać potok tych obrazów, które zalewały jego głowę? Zaraz wbił spojrzenie w ziemię, skupiając się na tym, aby poruszać nogami. Lewa, prawda, lewa, prawda. Nieco to pomagało, kiedy starał sobie wyobrazić kolejny ruch - jak jego but szedł dalej.
- Musimy ją też pochować - szepnął cicho.
Uspokoił się dopiero, kiedy mgła się rozrzedziła. Dementorzy jakby... nie interesowali się nimi? Nie był pewny czy powinien za tą sprawą odczuwać ulgę czy po prostu lęk. To kolejny raz, kiedy był tak blisko tych stworzeń. Kolejny raz...
- Nie - odpowiedział zgodnie z prawdą. W styczniu, niedawno w kwietniu chował zmarłych. Palił ich. Nawet jeśli nie powinien tego robić - nawet jeśli romanipen nakazywał, aby nie dotykać tego co było nieczyste. Ale czy on sam nie był już nieczysty wystarczająco, aby móc to robić? Ktoś musiał pochować tych ludzi, a jeśli mógł zarobić nieco, szczególnie teraz - powinien to zrobić dla rodziny. To nie był moment na jego dumę i zasady, przecież ich nie miał. Nie powinien myśleć o tym jak inni go oceniali, powinien skupić się na przetrwaniu, prawda?
- Zakopywałem już, i paliłem zmarłych. Na wojnie tego jest sporo... - zmyślił uzasadnienie. - Thomas jestem tak w ogóle - rzucił jeszcze swoje imię, wciąż czując ten dziwny... lęk? I chłód? I pustkę...
Obrócił się przez ramię, jakby w obawie że dementorzy wrócą, ale wcale tego nie zrobili. Ruszyli gdzieś dalej? Nie był pewny - zdawało mu się, że ta dziwna mgła była gdzieś w oddali, ale może to były tylko jego zwidy?
- U mnie się zawsze paliło i zmarłych, i ich rzeczy. Tutaj robimy tak samo? - dopytał, wbijając wzrok w mężczyznę. - Żeby też trupy nie wstały, nie? - dodał, pamiętając to co mówili Tonks i Skamander. Zaraz jednak się nieco poprawiając, jakby za dużo powiedział - czy jego słowa miały zły wydźwięk. - W sensie... no... anomalie były, trochę lęk tak zostawiać tyle trupów. Sporo czarnoksiężników też jest i innych takich... wolałbym nie trafić na żywe trupy... - dodał, odwracając wzrok. Fiusy? Igeriusy? Nie pamiętał jak dokładnie nazwał je Tonks - ale stanowczo nie chciałby mieć z nimi niczego wspólnego.
- Coś będziemy... coś musimy zrobić jeśli wrócą..? Dementorzy w sensie...


Warwick - Page 3 EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Warwick - Page 3 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Warwick [odnośnik]30.09.22 12:56
Ty byłeś inny w przeciwieństwie do chłopaka. Bardzo dobrze wiedziałeś, że potrafiłbyś poradzić sobie z dementorem, który stanąłby przed tobą by zawalczyć. Nie byłeś jednak sam i nie znałeś go nawet, więc nie wiedziałbyś czy mógłbyś mu ufać w tym, by ubezpieczał twoje tyły. Jedyne co Ci teraz przeszkadzało to fakt, że ten łapał twoje ubranie, a powinien tylko samo ramię. Ale no nic, nie będziesz zachowywał się jak zwyczajny gnój tylko dlatego, że waszą sytuację coś pokomplikowało. Tak, pokomplikowało to, że spotkaliście nad sobą skupisko dementorów. Które węszyły nad waszą głową, dość wysoko jak anioły o czarnych skrzydłach gotowe do swojego upadku owinięte całunami śmierci. Nie pasowało Ci to i nie zamierzałeś też jakkolwiek wchodzić im w paradę dlatego twoja różdżka była gotowa do użycia, a chłopak w bezpiecznym miejscu przy twoim boku. Mieliście tylko zająć się trupami, a teraz jeszcze uważać na to, abyście sami się nimi nie stali. Na szczęście jakakolwiek ich działalność zaczynała maleć, ale musieliście obaj uważać na to, bo przeznaczenie lubi być przewrotne, co ta wojna bardzo ładnie podkreślała.
Widziałeś jedno z ciał, które także powinno być spalone, jednak na ten moment wolałeś się skupić na tym czy nad wami nie przelatywał dementor. Na szczęście zagrożenie już powoli mijało i mogłeś powiedzieć chłopakowi, a raczej wskazać mu ręką, że może Cię puścić. Jedyne co to powiedział mu swoje imię i coś o zmarłych. A raczej o tym, że musieli się nimi w jakiś sposób zająć. Westchnąłeś więc, rozglądając się wokół. — Sprawa jest dość prosta. Nie możemy dotykać tych ciał, gdyż nie wiemy ile tak naprawdę z nich jest już martwe od dłuższego czasu. Dotknięcie ich sprawi, że możemy się czymś zarazić i to będzie oznaczało wycieczkę do Św. Munga, a na to nie chcę sobie pozwolić. Dlatego uważaj na to, aby nie dotykać. Zatkaj też usta, bo palone ciało, zwłaszcza martwe od dłuższego czasu, strasznie śmierdzi i możesz też wdychać opary, które Ci namieszają w organizmie. Najlepiej trzymaj w rękawie czy czymś innym jak to robisz. Nie zostawajmy też w jednym miejscu, bo z tymi cholerstwami u góry możemy się rzucać "w oczy". — Przekazałeś najważniejsze informacje w jaki sposób ma wyglądać wasza praca, dlatego następną rzecz, którą potrzebował młody to dowiedzieć się kim jesteś. — Vergil Zabini. — Przedstawiłeś się krótko, ale zdecydowanie młody poruszył bardzo ciekawą kwestię, którą zamierzałeś poruszyć dosłownie za moment, tyle, że uniosłeś różdżkę. Zobaczyłeś jak dementor mignął wam na niebie szybkim tempem kierując się w stronę miasteczka i pikując nagle w dół znalazł się gdzieś dalej. Na szczęście żadnemu z was nie rzuciło się w oczy gdzie konkretnie osiadł. Ważne, że zniknął.
Czarnoksiężnicy nie mają tutaj sensu bytu. W sensie mogliby, bo to bardzo łatwy poligon dla nich, ale odkąd panuje tutaj nowy namiestnik to istnieje spora szansa, że trzyma to miejsce w ryzach lub stara się je naprawić. A skoro sam Cronus go namaścił to sądzę, że sobie poradzi z jakimkolwiek czarnoksiężnikiem. Namiestnikiem nie zostaje się za ładne oczy. A co do inferiusów... — Tutaj zrobiłeś zaraz pauzę, widząc przed sobą kolejne ciało. Nie zamierzałeś jednak interesować się pojedynczymi ciałami, które można ogarnąć w drodze powrotnej lub w ogóle, a po prostu bardzo dużymi, pozostawionymi skupiskami. W którymś momencie takie jedno z nich zauważyłeś. — Zatkaj usta i nos. — Zaleciłeś i zaraz machnąłeś różdżką w kierunku stosu, rzucając krótkie zaklęcie Incendio. Płomień wyleciał z twojej różdżki, zaczynając dotykać materiału ubrań. Płomień z początku tlił się słabo, ale z minuty na minutę rósł coraz dalej i dalej, aż ostatecznie widzieliście oboje prawdziwe ognisko. To wystarczyło Tobie wystarczająco, aby ruszyć się dalej.
Coś będzie trzeba zrobić jak wrócą dementorzy? No najpewniej. Wzruszyłeś ramionami. — Jak dam radę rzucić wystarczająco mocnego patronusa to istnieje szansa, że ich odpędzimy. A tak? To nie wiem... Nie przejmuję się tym na ten moment. Tobie też radziłbym skupić się na szukaniu potencjalnych stosów do spalenia. — Przy okazji odpędzi to jego myśli od dementorów. W końcu kiedyś was może jakiś złapie. Ale na ten moment lepiej nie było o tym mówić, racja?
Vergil Zabini
Zawód : Spirytysta, własciciel sklepu spirystycznego
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15 +5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t11353-vergil-zabini#349354 https://www.morsmordre.net/t11360-mercurio#349847 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11361-skrytka-bankowa-2481#349849 https://www.morsmordre.net/t11359-vergil-zabini#349845

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Warwick
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach