Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wodospad Lunaballi
AutorWiadomość
Wodospad Lunaballi [odnośnik]23.07.21 12:27

Wodospad Lunaballi

Niepozorny wodospad spływający do płytkiego stawu skrywa za sobą wejście do groty zamieszkałej przez lunaballe. Te niegroźne stworzenia opuszczają ją jednak wyłącznie podczas pełni księżyca, aby odprawić swoje charakterystyczne tańce; świeżo po pełni na brzegu stawu znaleźć więc można liczne srebrne odchody oraz wydeptane w błocie ślady. Staw jest ciepły, a woda czysta, szafirowa. Na dnie połyskują kolorowe kamyki i srebrzyste łuski pojedynczych ryb.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wodospad Lunaballi Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]07.01.22 22:02
12 lutego 1958

Czasem potrzebowała pomocy i w tym nie było jakiegoś wielkiego żalu ani złośliwości. Wbrew pozorom, bardzo często zdawała sobie sprawę z tego, jak wielkie ma braki i gdzie powinna uzupełnić wiedzę, niestety, czas i możliwości a chęci były niesamowicie rozbieżnymi sprawami i z tego co rozumiała, nie tylko w jej życiu. Wybrała więc towarzystwo Herberta, wdzięczna, że zgodził się wybrać wraz z nią w miejsce, do którego informacji w końcu nie miał. Ale to nie było ważne, bo ona była całkiem świadoma tego, jak okolica powinna wyglądać i czego mieli szukać, mogły się jednak wydarzyć sprawy, których żadne z nich sobie wymarzyć nie chciało, dlatego kiedy przybywała na miejsce, pod ręką miała zwyczajowo różdżkę i nóż, jako swój nieodłączny duet.
Zgodnie z zapowiedzią w liście, zmieniła się na to spotkanie, woląc aby jej twarz była rozpoznawalna jak najmniej i zapamiętywana jak najrzadziej, zamiast więc rudzielca o wysokiej sylwetce (jak na kobietę), dwóch blizn czy błękitnych oczach zjawiła się szatynka, z lekkimi zaczerwienieniem na policzkach, brązowych oczach i delikatnie zadartym nosie. Jedynie naszyjnik z piórami nałożyła wyjątkowo na szyję, tak jak tego wcześniej do tej pory nie robiła, ale tak jak opisała, aby Herbert mógł rozpoznać ją łatwiej i nie mieć wątpliwości, że to ona (aczkolwiek wciąż lepiej było upewnić się pytaniem).
Ostrożnie wyciągnęła różdżkę, wyciągając przed siebie dłoń – czuła już wewnętrzne suszenie jej głowy gdyby nie rzuciła Homenum Revelio, dlatego pierwsze zaklęcie spłynęło z jej ust, nic się jednak nie stało. Odetchnęła głębiej, przymykając oczy. Skup się na celu, potem na mocy. Gdyby to jeszcze było takie łatwe.
- Homenum Revelio. – Drugie zaklęcie spłynęło już gładko z jej różdżki, sprawiając, że magia rozeszła się po okolicy, żadna jednak sylwetka nie rozbłysła w jej kierunku. Dobry znak, prawdopodobnie przez ten moment mogła być sama, przynajmniej do przybycia Herberta. Wycelowała jeszcze w kierunku kryjówki, ostrożnie unosząc różdżkę.
- Carpiene. – Chciała zobaczyć, czy czekały ich jakieś paskudne pułapki, czy jednak obejdzie się dziś bez tego.

Ekwipunek: różdżka, szata, nóż (+10 do obrażeń ciętych), kryształ teleportacyjny, koralik w kształcie kotwicy (świstoklik)



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]30.01.22 18:20
Pomocy nie odmawiał, choć Despenser suszyła mu za to głowę i to wielokrotnie, ale nic nie mógł poradzić na to, że kompleks bohatera dość często się u niego objawiał, jak zwykł mawiać Hall. Tym razem ubrał jak zwykle wygodne ubranie przez które mógł być brany za mugola, ale nic nie mógł poradzić na to, że to właśnie ten rodzaj ubioru upodobał sobie najbardziej. W jego żyłach płynęła mugolska krew i nigdy się tego nie wstydził. Przerzucił torbę przez ramię, zatknął różdżkę za pasek spodni. Ruszył na spotkanie z Tahlią pamiętając, że ta przybierze zupełnie inną postać chroniąc swoją tożsamość. Było to wygodne rozwiązanie, na które sam nie mógł liczyć. W Nottinghamshire musieli być ostrożni, ostatni raz kiedy tu był to tylko interwencja Tonksa uchroniła go przed niechybną śmiercią, a nawet czymś gorszym ponieważ wpadł na dementora. Nie mogli jednak rezygnować z działań na terenach wroga w obawie przed utratą życia. Brak działania nie zmienia świata, a oni dążyli do tego by żyć w spokoju i bez strachu, że każdy dzień niesie ze sobą niebezpieczeństwo ze strony innego człowieka.
Poruszał się ostrożnie tak aby nie wzbudzać podejrzeń. Przyrządy zielarskie były przykrywką pod jego obecność tutaj, a sam starał się poruszać swobodnie jakby właśnie wyszedł na spacer po śniadaniu, tak dla zachowania zdrowia i pogody ducha.
Niebieskimi oczami przeczesywał okolicę starając się wypatrzeć kobietę i po niedługiej chwili dostrzegł jej sylwetkę. Nie chciał wołać ani krzyczeć wiedząc, że to może spowodować niepożądaną reakcję obronną więc jedynie szedł w jej stronę.
-Wellers Thalia? - Zapytał jeszcze kiedy zbliżył się na taką odległość, że nie musiał mówić głośno. Kiedy potwierdziła swoją tożsamość poprawić torbę przewieszoną przez ramię oraz ściągnął wełniany szalik z nosa, który chronił przed mrozem, podobnie jak rękawiczki. -Jak mogę pomóc? - Zapytał mając nadzieję, że uzyska więcej szczegółów co do ich wyprawy. W listach czarownica nie zdradziła zbyt wiele szczegółów.

|Ekwipunek: różdżka, wywar ze szczuroszczeta x2, aparat fotograficzny, lornetka


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]30.01.22 18:20
The member 'Herbert Grey' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Wodospad Lunaballi CdzGjcQ
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wodospad Lunaballi Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]12.02.22 23:12
Magia spłynęła z jej różdżki, na szczęście dla nich nie ujawniając żadnych pułapek. Mogło to świadczyć albo o głupocie mężczyzny, którą wcale nie zamierzała uznawać, bo na pewno musiała się liczyć, że nie pozostawił tego miejsca niezabezpieczonego, więc drugą opcją było to, że w środku czeka na nich ktoś, kto wcale nie jest przyjazny, a kto po prostu sprawił, że pułapki nie były potrzebne. Homenum Revelio nic nie ukazało, rozumiała więc, że w obecnej sytuacji była to raczej kwestia zasięgu.
Odwróciła się kiedy usłyszała kroki blisko siebie, unosząc różdżkę gotowa do walki. Niby Herbert zjawił się tak jak obiecał, ale będąc metamorfomagiem sama wiedziała, jak łatwo było oszukać kogoś postacią, której druga osoba nie znała dobrze. Wystarczyło w końcu klika sekund przewagi, moment zawahania i łatwo było zmyślić, co się dzieje, aby potem móc zaatakować osobę, z którą ktoś miał się spotkać. Kiedy jednak przedstawił ją imieniem i nazwiskiem, uśmiechnęła się w jego kierunku, opuszczając różdżkę i wyciągając z kolei doń aby uścisnąć ją z Greyem.
- Myślałeś o tym, aby zacząć używać przebrania? – pytanie zadała raczej z ciekawości niż z wymagań, samej spoglądając na niego zanim nie odwróciła się w kierunku, gdzie powinno być wejście. Następnym razem musiała powiedzieć mu o fałszywych danych, tak aby nie używał jej oficjalnego imienia i nazwiska. Czy to wchodziło już na paranoję? Bardzo możliwe. Inna sprawa, że byli w stanie wojny, a tutaj nie można było mówić o normalności albo o czymkolwiek, co byłoby jakkolwiek pewne.
- Tak jak pisałam w liście, mamy tutaj…z braki lepszego słowa nazwijmy to schowkiem, gdzie odnaleźć będzie można trochę nietypowych roślin. A może i typowych, ale takich, które rosną o wiele szybciej. Musimy się przekonać, czy to prawda – jeżeli tak, możemy na tym zyskać. Jeżeli nie, przynajmniej będziemy mieć dobre składniki do przekazania tym, którzy będą chcieli. A jeżeli będzie to badziwie, możemy to równie dobrze puścić z dymem, przynajmniej nie będzie rozprowadzał tego dalej. W środku najpewniej natrafimy na opór…mam nadzieję, że dasz sobie radę. Albo raczej że damy. Jakieś pytania? – Uniosła lekko brwi, gotowa odpowiedzieć coś jeszcze zanim nie zaczną. Potem będzie ciężko odpowiadać na pytania.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]26.02.22 22:52
Kolejny raz jego wiedza z roślin mogła się przydać Zakonowi i choć ostatnio więcej wykonywał zadań niż spał to nie narzekał. Bezczynność pozwalała tym drugim wygrywać, a on nie miał zamiaru się poddawać i czekać na rozwój wypadków. Ostrożność kobiety uświadomiła mu, że sam jej nie zachował. Uścisnął podaną dłoń.
-Ta twarz i tak jest zbyt charakterystyczna. - Skomentował z lekką niefrasobliwością w głosie, być może za bardzo bagatelizując całą sytuację, ale jeżeli wiecznie będą się zamartwiać to nigdy nie będą w stanie dostrzec tych małych radości życiowych. Słuchał uważnie wyjaśnień i tego co dokładnie ich czeka, a raczej czego szukają. Zmarszczył brwi i spojrzał na kobietę. -Chcesz tam wbiec na hura, czy może masz jakiś plan? - Miał nadzieję, że coś ułożyła sobie w głowie, bo jemu nie uśmiechało się wkraczać w paszczę lwa bez uprzedniego zrobienia rozeznania w terenie. Trzymając mocno swoją różdżkę w dłoni wskazał na jej. -Rozumiem, że zaklęcia niczego nie wykazały? - Zapytał ponownie mając nadzieję, że coś już rzuciła i może powiedzieć mu więcej. -Jak wygląda miejsce, do którego idziemy? - Rekonesans, rozeznanie w terenie, bez tego się nie ruszy nie wiedząc czego może oczekiwać. Pracując z paroma aurorami nauczył się tego i owego od nich, a przede wszystkim dobrego przygotowania przed akcją by zminimalizować niepowodzenie. Tego ostatniego nie mogli całkowicie wykluczyć, ale mogli się na nie przygotować. - Zabrałem ze sobą odpowiednie rzeczy by zebrać rośliny lub na miejscu sprawdzić ich jakość. Wszystko zależy co zastaniemy na miejscu. - Oznajmił jeszcze poprawiając torbę przewieszoną przez ramię. Co jakiś czas dyskretnie się rozglądał starając się zachować czujność na wypadek niespodziewanych gości z zasadzką.
Thalia zdawała się wiedzieć co robić i czego mogą się spodziewać więc liczył, że jeszcze w paru słowach go wdroży nim ruszą i nie będzie czasu na ustalenia czy dogadywanie szczegółów. Z każdym wykonanym zadaniem stawał się bardziej skrupulatny i ostrożny w swoich działaniach. Zresztą, jakby wrócił mocno pokiereszowany, to dwie bardzo opiekuńcze kobiety nie dałyby mu żyć. Despenser znów by natarła mu uszu, a Florka by patrzyła wymownie. Nie musiałaby krzyczeć, spojrzenie orzechowych oczu wystarczało by poczuł się źle nosząc najmniejsze rany na ciele.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]09.03.22 2:06
Uniosła brwi, kiedy usłyszała to lekkie zbycie tematu, tak jakby się sam nie przejmował tym, co miał powiedzieć. Miała jednak nadzieję, że podchodzi do tego z o wiele mniejszą lekkością, niż przejawiał to w towarzystwie i obecnej sytuacji. Jej ciemne oczy wpatrywały się w niego, a po chwili ostrożnie przykucnęła przy ziemi, sięgając różdżką aby rozrysować nieco przestrzeń kryjówki na odsłoniętej ziemi. Ostrożnie też skierowała wzrok w jego stronę, uśmiechając się smutno kiedy jeszcze spojrzała na niego.
- Gdybym podążała tym tropem, najpewniej byłabym już martwa. – Wiedziała, że na pewno łatwo było to mówić osobie, która była metamorfomagiem i mogła wyjść na nieco wywyższającą się, ale widziała już za dużo plakatów ze znanymi twarzami. Nie było potrzeby, aby więcej z nich trafiało na nowe listy, zwłaszcza jeżeli miała wziąć pod uwagę, że ludzi zbyt łatwo było namierzyć w tych czasach. A zaklęcia nie były wcale skomplikowane i poza zasięgiem, zwłaszcza dla kogoś tak ograniczonego w umiejętnościach magicznych jak ona.
- Na ten moment wolę nie wbiegać tam jak tylko będziemy chcieli. Zależy mi na tym, abyś jednak skończył bezpiecznie, dlatego od razu powiem, że o wiele bardziej mi będzie zależało, jeżeli w wypadku niebezpieczeństwa będziesz pilnować siebie, uciekają nawet jeżeli zajdzie taka potrzeba. – W końcu tak mocno stresowała się, że stanie się coś jemu, o siebie już nawet się nie martwiąc. Niebezpieczeństwo związane z pracą było po prostu zbytnio chlebem powszednim, nie teraz, w trakcie wojny, ale od jedenastu lat.
- Żadnych pułapek, przynajmniej na wejściu, tak samo Homenum Revelio nic nie wykazało. To oznacza, że jeżeli coś ma się pojawić, to dopiero po tym, jak tam wejdziemy, a z moich przypuszczeń, najpewniej jest to też kwestia tego, że takie miejsca znajdują się zazwyczaj poniżej gruntu. Korytarze nie będą wąskie, bo przenosząc towar muszą mieć miejsce. Jest jednak spora szansa, że wejście będzie otwarte, co postawi nas na widoku. Dlatego proponowałabym zaklęcie kameleona, co mogłoby nam dać chwilę przewagi. We dwójkę powinniśmy dać im radę, czy to w walce wręcz, czy to w zaklęciach.– Ostrożnie też naszkicowała to, jak powinno wyglądać pomieszczenie. Udało jej się kiedyś tam wkraść na rozpoznanie pod inną postacią, ale nowe dostawy sprawiały, że wszystko mogło wyglądać inaczej. Miała nadzieję, że szybko się zaadaptują.
- Nie powinno być więcej niż dwóch, właściciel uznaje, że to miejsce nie jest powszechnie znane, dlatego najpewniej przeznacza na to mniej bezpośredniej ochrony. Cóż, po dziś najpewniej się nauczy, ale my już na tym skorzystamy. – Niektórzy ludzie uważali, że dobra kryjówka załatwiała tak dużo, ale to potrafiło być bardzo dalekie od prawdy.
- I dziękuję. Taka pomoc…wiem, że zabiera czas, ale naprawdę doceniam. – I ludzie też na pewno docenią. Niewerbalnie wypowiedziała Kameleona, rzucając je na Herberta, wycelowanie w siebie jednak okazało się o wiele bardziej trudniejsze niż by chciała. A teraz było to o wiele bardziej problematyczne. – Jakieś pytania? – Poza tym, czemu udało jej się zniknąć Herberta, a jej samej niezbyt.

Pierwszy udany Kameleon ,drugi nieudany Kameleon ,trzeci nieudany Kameleon



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]11.03.22 8:55
-Dbajmy o siebie, co? - Zwrócił się do Thalii słysząc jej polecenie aby uciekał. Heroiczne postawy sprawiały, że tracili dobrych ludzi. Nie potrzebowali teraz herosów, ich czas przeminął. Należało razem pracować i działać oraz oglądać się na partnera, tylko w ten sposób mogli przetrwać. Heroizm był przywarą głupców - choć tę uwagę zachował dla siebie. Zamiast wypowiadać na głos pewne teorie skupił się na słowach kobiety, która dokładnie rozrysowała mu plan, a dokładniej to czego mogą się spodziewać w środku. Na co mogą być przygotowani. De facto mogło im się udać i być pusto, a mogli trafić na całkiem niezłe zabezpieczenia, które jeżeli będą mieli szczęście, szybko pozbawią ich życia. Raczej tak się nie stanie, ale mawiali, że nadzieja umiera ostatnia. Naszkicowne pomieszczenia mniej więcej uzmysłowiły mu co go czeka w środku; w korytarzach ciężko się walczyło. Zwykle dochodziło w nich do zwarcia i to najlepiej aby to oni wyszli z inicjatywą i zaskoczyli wroga.
Thalia nie czekała czy realnie zada pytania tylko rzuciła na niego zaklęcie. Nie pozostał dłużny i sam wyciągnął swoją różdżkę by nałożyć kameleona na kobietę.
-Proszę bardzo. - Odparł i wyminął ją udając się w kierunku kryjówki, która była ukryta za wodospadem. Śladów na ziemi nikt nawet nie starał się zatrzeć; jak mówiła Thalia, nikt chyba nie uważał, że zostaną znalezieni w tym miejscu. To działało na ich korzyść, a mężczyzna miał zamiar wykorzystać atak z zaskoczenia, ale musieli być bardzo ostrożni i uważni. -Chyba szli tędy niedawno. - Wskazał na odbite ślady męskich butów, co do tego nie miał wątpliwości. Teraz, kiedy się nie widzieli musieli nasłuchiwać siebie i dawać sobie sygnały aby przypadkiem nie skrzywdzić drugiej osoby. Ściana wody pojawiła się przed nimi gdy podeszli bliżej, jej ryk był wręcz ogłuszający więc nie było możliwości aby ktoś ich z zewnątrz usłyszał. Przez chwilę stał i przyglądał się wodospadowi szukając przejścia, którym mogli się wślizgnąć do środka. W końcu dostrzegł szczelinę, o której wcześniej wspominała Thalia i podszedł bliżej. Widział ciemną jaskinię i przylegając plecami do kamiennej ściany prześlizgnął się do środka trzymając różdżkę w gotowości.

|Udany rzut na kameleona


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]20.03.22 21:16
- Bardzo chętnie. Po prostu…może niech żadne z nas nie rzuca się bezwiednie na ratunek kiedy trzeba będzie, abyśmy oboje uciekali. – Rozumiała, a przynajmniej chciała wierzyć, że rozumiała, co miał na myśli. Absolutnie nie chciała, aby którekolwiek z nich poświęcało się za to drugie, bo najlepiej było, aby to nie musiało się za nic poświęcać. Chciała zrobić co tylko w jej mocy, aby jednak wyszli z tego działania bezpieczni, ale gdyby szala przechylała im się na niekorzyść, nie chciała aby Herbert nie myślał o ucieczce tylko dlatego, że byłaby nieco wolniejsza. Nie w sprawach, w które wciągała kogoś, a o które normalnie nie musiałby się martwić.
Odetchnęła głęboko, spoglądając ostrożnie na siebie, ale dłoń wydawała się starać wtapiać w otoczenie, a nie odcinać się od niego – w jakiś sposób pocieszało ją to, że teraz mogli jeszcze przez chwilę pozostać niewidocznymi, a przynajmniej dla tych, którzy mieli spotkać ich pod wodospadem. A przynajmniej dopóki ci nie zamierzali wpadać na nich z Homenum Revelio, wydawało jej się jednak, że nie ma to absolutnie sensu, chyba że ktoś nagle stałby się niesamowicie podejrzliwy znikąd.
- Będę tuż za tobą, w razie czego od razu spróbuj mnie łapać, chyba, że wolałbyś się trzymać razem. – Nie było w końcu problemu, aby jednak złapała jego płaszcz, gdy będą schodzić na dół, a przynajmniej była szansa, że nie będą szaleńczo machać w powietrzu, próbując na siebie natrafić pod zaklęciem. Wzięła oddech, ostrożnie prześlizgując się pomiędzy skałami, nie wiedząc, na ile wrażenie będzie przyjemne, bo w byciu kobietą był pewien nieprzyjemny aspekt budowy ciała jeżeli chodziło o przeciskanie się przez ciasne przestrzenie.
Nie miała jednak co narzekać – korytarz w dół rzeczywiście był wąski, ale przy ostrożnym zmierzaniu z wytartego stopnia na kolejny mogli bez większego problemu docierać ku kryjówce. Musiała przyznać, iż rzeczywiście miejsce było dość specyficzne, zwłaszcza, gdyby wpadli tutaj bez większego planu i przemyślenia, bo wiodąca ciasna droga w dół była idealna, kiedy atakujący nie mogliby przejść dalej, blokując swoje własne działania przez ciaśniejszą przestrzeń.
W mroku mogła jedynie liczyć kroki i uderzenia serca, bo czas zawsze wydawał się płynąć inaczej w takich warunkach, i to, czy szli już pięć minut czy piętnaście wydawało się jedynie mrugnięciem powieki. Ostatecznie jednak udało im się przejść do szerszego pomieszczenia; ułożone na planie prostokąta jedne na drugim, tak, że odgradzały siedzących od osób znajdujących się od strony wejścia, również mogąc stanowić za pewnego rodzaju barierę dla atakujących. Czy to jednak miał być ich plan? Thalia pozwoliła sobie przycupnąć przy krawędzi, wysuwając lekko głowę, z półcieni wyglądając zza drewnianych skrzyń aby dojrzeć, kto dziś znajdował się na miejscu.
Nieco postawniejszy mężczyzna siedział bokiem do znajdujących się nieopodal Thalii i Herberta, nawet na siedzeniu górując nad swoim towarzyszem, chociaż jego ogorzała od słońca twarz wydawała się bardziej skupiona na znajdujących się przed nim kartach. Jego towarzysz, nieco smuklejszy, również poświęcał się rozgrywce, chociaż jego wzrok co jakiś czas uciekał w stronę wejścia, tak jakby jednak pilnowanie przestrzeni wziął sobie do serca.
Odchylając się nieco, Thalia wycofała się lekko do tyłu, po omacku jeszcze wyczuwając w powietrzu postać Herba zanim ostrożnie nie pociągnęła go za sobą.
- Sugerowałabym próbę zaatakowania ich póki mamy przewagę niewidzialności, albo też próbę wybawienia ich na zewnątrz, wtedy jednak musiałbyś tutaj zostać i zająć się roślinami. – Stawiała nacisk na to, aby mówić szeptem, licząc na to, że zajęci rozmową i rozgrywką mężczyźni jednak ich nie usłyszą.

Kameleon 1/3



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]21.03.22 18:22
Powoli i ostrożnie stawiał kroki po wyślizganych kamieniach; nie mogli wzbudzić alarmu. Każdy ruch musiał być dokładnie przemyślany, ponieważ mogło ich to kosztować efekt zaskoczenia. Przejście wąskie tak jak podejrzewał w otwartym starciu mogłoby stanowić przeszkodę i to dla nich. Po chwili dostrzegł skrzynie oraz mężczyzn, którzy siedzieli i chyba grali w karty. Przyległ do ściany, aby ostrożnie wzdłuż niej się przesunąć, poczuła lekkie poruszenie powietrza, kiedy Thalia go minęła, najwidoczniej aby zająć inną pozycję. On sam chciał zobaczyć jak najwięcej pomieszczenia i dostrzec gdzie są trzymane rośliny. Po chwili zorientował się, że skrzynki są otwarte, a zielono - fioletowe liście wystają nieśmiało spomiędzy szczebelek. Kiedy wiedział czego już szuka wycofał się trochę do tyłu i znów wyczuł wyraźnie, że Thalia znalazła się obok niego.
-Może jak się nam uda ich rozbroić, to możemy działać. Mogą się wtedy rzucić i gonić, wystarczy, że jeden wybiegnie, z drugim dam sobie radę. - Zauważył cicho starając się mówić jak najmniej i szybko przejść w działanie. Nie chciał tracić cennego czasu jakie im dawało zaklęcie kamuflujące. Herbert nie należał do zbytnio cierpliwych jeżeli chodziło o walkę z wrogiem, ale też nie rzucał się głupio do działania kiedy mógł mieć chociaż szczątkowy plan. Teraz wydawało się, że jakiś mieli, a smuklejszy strażnik znów drgnął patrząc bezpośrednio w ich stronę. Grey zamilkł od razu pozwalając aby ich szepty ten uznał za świst wiatru pomiędzy skałami. -Nie ma co zwlekać.
Z tymi słowami znów podszedł bliżej, przylegając płasko do ściany. Nie chciał aby zrywający się drab wpadł na niego i przewrócił. Co innego gdyby botanik wystawił nogę by podciąć tamtemu nogi, to coś zupełnie innego. Chwycił mocno różdżkę w dłoni i powoli skierował ją w stronę osiłka. Niestety trafił na kamień, który się potoczył po ziemi, a to zaalarmowało mężczyzn.
-Słyszałeś? - Zapytał ten szczuplejszy wyciągając różdżkę.
-Expelliarmus. - Wyszeptał Grey, ale nic się nie stało. Szczupły był bliżej niego.- Expelliarmus. - ruch różdżki sprawny i pełny sprawił, że zaklęcie wystrzeliło od razu trafiając w strażnika, który zerwał się jako pierwszy. Jego różdżka wystrzeliła gwałtownie w górę, a Grey wykorzystując element zaskoczenia rzucił się na wroga z pięściami.

|Nieudany rzut, udany rzut
Kameleon ⅓
EM: 46/50


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]28.03.22 0:06
Starała się zachowywać czujność, bo chociaż zabezpieczyła się zaklęciami w kwestii rozeznania się w terenie, wciąż miała wrażenie, że może pójść coś nie tak. Nie chciała popadać w męczący defetyzm, ale jednocześnie musiała pilnować się, aby jednak nie poczuć się za swobodnie. A kto wie, może po prostu nie chciała, aby Herbert przypadkiem skończył z obrażeniami, za które mogłaby się obwiniać? Tak jakby ktokolwiek kazał jej zajmować się dorosłymi mężczyznami którzy potrafili sobie radzić sami. Głównym problemem jednak było to, że po prostu, po ludzku, martwiła się wplątując kogoś w sprawy, które prędzej czy później mogły się jakoś odbić. W końcu miał jeszcze inne problemy, w tym całą wojnę na swojej głowie.
Musiała skupić się jednak na tym co i teraz, ewentualne rozważenia zostawić sobie na potem. Ostrożnie przemknęła się w stronę miejsca, gdzie mogła się dokładnie przyjrzeć osobom znajdującym się w pomieszczeniu. Zgodnie ze wszystkimi informacjami, widziała, że są dwie, na całe szczęście jednak nie wydawało się, aby mieli niespodziewanie wezwać jakieś posiłki. Czy to zmieniało jej obawy? W sumie nie, ale lepiej było mieć już wroga przed oczyma niż martwić się tym, czego nie było widać. Wymieniane szeptem uwagi pomiędzy nią a Greyem pozwoliły im dojść do pewnego konsensusu, a przynajmniej w kwestii tego, jak postępować dalej.
Prawda była taka, że nie było co zwlekać, tak jak mówił – Kameleon nie miał trwać wiecznie, a jeżeli chcieli mieć jakąś szansę, musieli reagować szybko. Zwłaszcza, że na pewno czeka ich (czy też może raczej Herberta, bo ona na roślinach się niezbyt dobrze znała) dodatkowa praca, która nie wiadomo ile miała trwać, a w tym miejscu nie powinni zostawać na dłużej niż to było konieczne. Prześlizgując się pomiędzy skrzynkami, zaobserwowała, jak różdżka jednego z mężczyzn wylatuje mu z ręki – sama zaś pociągnęła za różdżkę drugiego z mężczyzn, siłując się z nim na tyle, by jednak ją gonił, co mogło im pomóc. Planem było zagonić go na schody i tam móc się z nim posiłować.

Skaczemy do szafki



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]12.05.22 12:42
|Wracamy z szafki

Magia tym razem z nimi współpracowała. Nie pozwoliła aby wróg ich pokonał chociaż był bliski tego sukcesu. Zaklęcie Greya sprawiło, że różdżka wroga wystrzeliła i upadła niedaleko, ale nim mężczyzna zdążył się pochylić po nią zaklęcie Thalii uderzyło w niego mocno zmieniając przeciwnika w małego, puchatego królika.
W tym momencie podróżnik rzucił się na leżącą różdżkę by mieć pewność, że wróg jej już nie użyje. Przynajmniej nie dzisiaj.
Nie wiedział ile przyjdzie mu w życiu stoczyć bitew i potyczek, ale czuł, że przed nim wiele takich wypraw gdzie będzie musiał się bronić lub pokonać skutecznie przeciwnika. Świadomość, że powinien w wolnych chwilach trenować była jeszcze większa im częściej pomagał członkom Zakonu Feniksa. A Grey na pewno będzie się angażować i nie odpuści tak łatwo. Miał swój plan oraz cel w życiu, do którego dążył i pewnego dnia zrealizuje, a dokładniej parę punktów do jakich chciał kiedyś dojść.
Teraz jednak patrzył na kicającego zająca czując dziwną satysfakcję, mając nadzieję, że ten pozostanie pod postacią zwierzęcia jak najdłużej. Czyż nie dało się aby taki był już do końca swojego życia? Grey nie należał do wybitnie mściwych osób, ale krystalicznie czysty też nie był i doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
-Brawo. - Powiedział w stronę czarownicy kiwając z uznaniem głową. Drugi, który został skuty kajdankami miotał się na ziemi i wykrzykiwał w ich stronę obelgi. -Zamknij się! - Zawołał do rzucającego się mężczyzny. Nie miał siły aby uciszyć go zaklęciem. Był trochę zmęczony, a wolał resztki sił zachować gdyby jednak przyszło im się bronić. Schował różdżkę wroga do torby przewieszonej przez ramię i podszedł do skrzyń, w których miały znajdować się rośliny czy też ich sadzonki i cebulki.
-Zobaczmy, co tu mamy. - Mruknął pod nosem podchodząc do jednej ze skrzyń. Nie miał pojęcia czego się spodziewać, ponieważ sama Thalia niewiele mu powiedziała. Musiał się przygotować na wielkie rozczarowanie lub ogromne zaskoczenie, bo przecież czego mogła pilnować obstawa. Przecież nie sadzonek marchewki, chociaż ta w czasie wojennym była bardzo cenna.
Podszedł do stosu skrzyń aby zdecydować którą otwiera.


|Rzut kością k3, co znajdzie Herbert:
k1 - Skrzynia wydaje się być naruszona, ktoś ją już otwierał i sprawdzał co jest w środku. Uchylenie wieka pozwala zobaczyć małe cebulki, już trochę przesuszone, ale jeszcze do odratowania jeżeli się nimi dobrze zająć. Niestety to cebulki zwykłych kwiatów ozdobnych.

k2 - Skrzynia jest solidnie zbita i dość ciężka. Na drewnie widnieje napis, że należy się ostrożnie z nią obchodzić. Po otwarciu z jej wnętrza zaczyna się gwar i pisk, jakby ktoś żywcem kogoś obdzierał ze skóry. Wykrzywione twarze roślin wskazują wyraźnie na mandragorę. W głowie zaczyna się kręcić i istnieje ryzyko utraty przytomności.

k3- Skrzynia jest lekka i niezbyt duża, ale wydaje się być bezpieczna. Po otwarciu wieka okazuje się, że są tam całe zgromadzone ziarna i sadzonki roślin uprawnych i jadalnych, takich jak cebula, marchew, pasternak, pietruszka czy sałata i buraki.


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]12.05.22 12:42
The member 'Herbert Grey' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wodospad Lunaballi Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]15.05.22 23:32
Musieli działać szybko i jak widać, zrozumienie panowało pomiędzy nimi w tej kwestii, nawet jeżeli nie mówili zbytnio o planie – kiedy Grey rzucał się łapać różdżkę – której królik sięgnąć – a ona w międzyczasie wysunęła się zza skrzyń, szybko sprawdzając ile jest uszkodzonych i jakie straty to dla nich oznacza. Odetchnęła z ulgą, widząc, że w znacznej większości magia skrzyń nie uszkodziła, więc mogli liczyć na proste wyniesienie wszystkiego. Miażdżące spojrzenie posłała w stronę leżącego na ziemi, wcześniej związanego mężczyzny, nie mówiąc jednak nic, zirytowana wybitnie jakimikolwiek próbami powiedzenia im czegoś, na pewno absolutnie niemiłego. Sama by rzucała wiązanki znacznie gorsze niż ten ochroniarz. Jej spojrzenie powędrowało jeszcze w stronę ściany, pod którą stało to, czego szukała jeszcze – a przynajmniej, dopóki królik pozostawał królikiem.
Przyjrzała się im naprędce, sprawdzając wszystko i, ostatecznie wybierając jedną z nich na swój cel. Skierowała różdżkę, oddychając głęboko – zmęczenie wciąż miało nad nią jakąś kontrolę, a oddech w pełni się nie uspokoił.
- Acus. – Różdżka drgnęła, lecz pusta skrzynia w żaden sposób nie zareagowała. Zaklęła pod nosem, na nowo rzucając zaklęcie i tym razem udało się – drewniana skrzynia zmieniła się w klatkę z metalowych prętów, wielkości skrzyni. Nie na tyle wygodnie, aby jednak dało się tam długo wysiedzieć, ale na tyle, aby pomieściła jedną osobę. Którą mógł się stać w każdej chwili królik, którego złapała za kark, niosąc wierzgające zwierzę do klatki i bezceremonialnie wrzucając go na dno. Nie traktowałaby tak prawdziwego zwierzęcia, nie było jednak dostawania taryfy ulgowej za bycie puchatym królikiem.
- Acus. – Skierowała jeszcze różdżkę na linę wiszącą na jednej z lamp, ale ta nie zmieniła swojej postaci. Cóż, nie miała co zwlekać, mężczyzna mógł odzyskać postać w każdej chwili, dlatego łapiąc linę, zawiązała ją mocno dookoła drzwiczek, w które zmieniło się wieko, tak aby mężczyzna nie myślał za bardzo o wyjściu. Przynajmniej lata na morzu dawały jej szansę na porządny węzeł, którego rozbrojony mężczyzna nie miał jak rozsupłać. Zwłaszcza bez różdżki.
- Co tam masz? – zagadnęła jeszcze Herberta, widząc, że ten zadecydował się sprawdzić już zawartość skrzyń.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Wodospad Lunaballi [odnośnik]17.05.22 12:38
-Zaraza - Mruknął pod nosem. Zerknął na to co robiła Thalia, która starała się zapobiec temu co się może wydarzyć gdyby czarodziej z puchatego królika przemienił się znów w człowieka. Na szczęście bez różdżki nie stanowił wielkiego zagrożenia, a przyskrzyniony mógł co najwyżej wyklinać ich od najgorszych. Miał do tego pełne prawo. -Cebulki kwiatów ozdobnych. - Wyciągnął lekko przeschnięte bulwy. Westchnął zniechęcony. Zamknął wieko.-Musi być tu coś bardziej wartościowego, bo nie wierzę, że ci pilnowali paru nic nie wartych sadzonek. - Rozejrzał się ponownie po przestrzeni szukając czegoś co mogłoby go nakierować. Jego spojrzenie spoczęło na jednej ze skrzyń. Lekka i niezbyt duża, ale wydawała się być bezpieczna. Nieśpiesznie do niej podszedł i sprawnie otworzył wieko. Zagwizdał cicho pod nosem. -Bingo! - Zawołał. -Ile ludzie by dali aby mieć całe naręcze warzyw i sadzonek? - Zapytał kobietę zerkając przez ramię i następnie zachęcił ją aby podeszła do niego bliżej i spojrzała w dół. We wnętrzu znajdowały się całe zgromadzone ziarna i sadzonki roślin uprawnych i jadalnych, takich jak cebula, marchew, pasternak, pietruszka czy sałata i buraki. -Sprawdźmy czy jest tego więcej. - Wskazał na resztę skrzyń w kryjówce, czuł w kościach, że to nie wszystko. Jeżeli uda im się zgromadzić więcej pożywienia będą mogli przekazać je do Oazy, w której się nie przelewało, a ludzie musieli mieć co jeść. Oaza była już przeludniona i realnie się zastanawiał czy Zakon nie powinien pomyśleć o innej formie zabezpieczenia, o innym azylu. On w Greengrove Farm miał trochę miejsca, ale nie mógłby przyjąć wszystkich. Choć Hattie i brat nie zająkneli by się słowem, to mijało się to z celem.
Otwierał kolejne skrzynie celem sprawdzenia ich zawartości, szukając innych skarbów, które nie świeciły złotem i srebrem, a mogły wyżywić sporą grupę ludzi i to przez jakiś czas. Nadchodziła wiosna, uprawa roślin była realna i możliwa do osiągnięcia, wystarczyło mieć sadzonki.


|Rzut na zawartość skrzyń


Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Herbert Grey
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 15
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t10001-skrytka-bankowa-nr-2134#302368 https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Wodospad Lunaballi
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach