Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kentwell Hall
AutorWiadomość
Kentwell Hall [odnośnik]23.07.21 12:48

Kentwell Hall

Na granicy Wschodniego i Zachodniego Suffolk, w Long Melford mieści się wielki dwór. Jego mieszkańcami są mugole, którzy w niezwykle tajemniczych okolicznościach odziedziczyli dom od swoich poprzedników. W Suffolk znani są z organizacji hucznych balów maskowych odbywających się w każdy piątek. Jeśli tylko pogoda sprzyja, przyjęcia odbywają się w ogrodzie, a ich gośćmi są zarówno mugole, jak i czarodzieje. W każdą środę właściciele posiadłości opuszczają ją na dwa dni, na czas przygotowań do kolejnego balu. Uznaje się ją wtedy za otwartą dla wszystkich, można skorzystać z urokliwych ogrodów, luksusów oferowanych przez stare, gustowne wnętrza, wypocząć w towarzystwie pawi spacerujących wzdłuż brukowanego podjazdu.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kentwell Hall Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kentwell Hall [odnośnik]15.10.21 23:48
14 luty 1958

Niewiele osób posiadło wiedzę, jakoby Czarny Pan był prawowitym spadkobiercą dworu na pograniczu Wschodniego i Zachodniego Suffolk. Kentwell Hall zyskało na szczególnym wydźwięku podczas spotkania organizacyjnego Rycerzy Walpurgii, na którym ustalono swoisty priorytet na jego pozyskanie. Dziś wybrani poplecznicy Lorda Voldemorta mieli nadać temu miejscu reprezentatywny charakter i oczyścić z plugawego szlamu, który przed wieloma wiekami położył dłonie na majątku ziemskim rodu Gaunt. Wciąż pozostawało zagadką, dlaczego pierwotni właściciele dworu opuścili Kentwell Hall i przeprowadzili się do Little Hangleton, tym niemniej zamknięte komnaty rezydencji mogły skrywać odpowiedzi, uronić rąbka tajemnicy i zadać historykom nową zagwostkę na długie lata. Właściciele wyprzedali wiele rodowych pamiątek Gauntów, aby finansować organizowanie cotygodniowych balów maskowych, miłując sobie piątek jako dzień swawolnej zabawy. Dzisiejszy dzień był wyjątkowy w każdym detalu, bowiem wydarzenie odbywało się w święto zakochanych, potęgując propagandowy wydźwięk rycerskiego przedsięwzięcia. Służba Czarnemu Panu była nadrzędna dla wszelkich osobistych pragnień i jego wierni sprzymierzeńcy nie mieli ku temu żadnych wątpliwości, więc zjawili się bez cienia grymasu we wskazanym miejscu i porze, obserwując z bezpiecznego dystansu teren posesji.
Malfoy na tę okazję odział wyjątkowo biedną kreację, którą dopasował do konwencji i zasobów finansowych przeciętnych mugolskich gości. Maska w typie Bauta, którą przygotowano specjalnie na dzisiejszy wieczór, nie posiadała wielu zdobień i w całej kreacji spokojnie mógł uchodzić za niewyróżniającego się z tłumu przedstawiciela klasy średniej. W żadnym wypadku nie uchodził za biednego, zmanierowanie wciąż nadawało mu klasy, a materiał wykorzystany do szycia garnituru to najwyższa półka cenowa, zbyteczny przepych wysokiej jakości wykonania; całość sprawiała wrażenie jednolitego, dopasowanego kostiumu adekwatnego do rzeczonej okazji. Tak przygotowany powitał przybyłych towarzyszy, ze skrytym podnieceniem wyczekując na rozwój zdarzeń.
- Dobry wieczór, panno Dolohov. Lord Parkinson winien zjawić się tu lada chwila. - nie odziewał jeszcze maski, toteż światu jawiła się kamienna twarz, której nie drgnęły nawet kąciki ust, gdy flegmatyk pozwalał kotłować się narastającym emocjom w środku. Powitał ją szarmancko, jak przystało w etykiecie, pozwalając sobie na pewną rozluźniającą uwagę. - Zaprawdę interesująca kreacja. Można pomyśleć, że przybyła tu panna podbić nie dwór szlachecki, a serce zamożnego kawalera. - i teraz faktycznie dostrzegła, jak emocje biorą nad nim górę, a na twarzy jawi się dumny uśmiech. Słowa jej schlebiały, bowiem niepozorność była elementem strategii działania. Plan był prosty, więc kiedy Lord Parkinson zjawił się w ustalonym miejscu, Malfoy przemówił do nich obojga, aby podsumować działania.
- Pozwolę sobie krótko streścić narzuconą przez Śmierciożerczynię strategię działania, pókim z dala niepowołanych uszu. Twoja rola, Lordzie Parkinson, oscyluje wokół skupienia na sobie atencji gości i kupienia czasu pozostałym uczestnikom przedsięwzięcia. Kiedy wejdziemy do środka, winniśmy trzymać się blisko i utrzymać stałą komunikację, bo będziemy zdani tylko na siebie. Kiedy rozpoznamy kluczowe cele - w tym wypadku bezprawnych, mugolskich właścicieli rezydencji - będziemy musieli zaaplikować przygotowane przez Panne Dolohov substancje, upewniwszy się, że w pierwszej kolejności trafią do posiłków i napojów rodziny organizatorów, a także wszechobecnych czarodziejów z nimi sprzymierzonych. - Lord Edward Parkinson nie był obecny na spotkaniu, toteż kiedy zjawił się na miejscu, wreszcie mógł poznać skonkretyzowane fakty na temat dzisiejszego wieczoru. Plan był zarysowany, pozostało domknąć kwestię rozwoju wydarzeń.
- O wskazanej godzinie trucizna zacznie działać i wywoła panikę. Nim to nastąpi, musimy zaryglować drogę ucieczki, pomocna okaże się magia - tu liczę również na Ciebie, lordzie. Zamieszanie będzie skoordynowane z atakiem drugiej grupy, która przybędzie z podziemnych tuneli wprost do rezydencji, rozpoczynając atak. Naszym zadaniem będzie wyeliminowanie gości, którzy ostaną się mimo trucizny, toteż proszę być zwartym i gotowym, bo nie możemy przeobrazić tego dworu w ruinę. - uniósł brwi, przerzucając wzrok z kobiecej twarzy na męską. Miał przeczucie, że Tatiana podoła wyzwaniu, z Lordem Parkinson niestety nie miał jeszcze okazji współpracować, ni słyszeć dobrego słowa - na zadaniowego również nie wyglądał.
- Oczywiście mniemam, że przygotowała panna odpowiednie środki? - zapytał, jakby chciał się upewnić, że nie założył odgórnie dotrzymania deklaracji. - Pozostało nam pozyskać zaproszenia. Ufam, że jest panna w stanie oczarować kogoś swoim wdziękiem i zwabić w pułapkę, ażeby je sobie po prostu przywłaszczyć - będziemy potrzebować dla trojga. - zakończył propozycją, wsłuchując się w odpowiedzi zebranych i przygotowując do podniecającego rozwoju wydarzeń.
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy
Re: Kentwell Hall [odnośnik]17.10.21 21:57
List otrzymany od lorda Malfoya nie wprawił Edwarda w zdumienie. Uczucie, które towarzyszyło złożonej prośbie, było zgoła inne, znacznie bardziej rozbudowane, pełne głębokiego zastanowienia, ostrożności i zaskoczenia jednocześnie. W swoim życiu nie raz i nie dwa spełniał różnego rodzaju prośby, życzenia. Niektóre z nich były wyjątkowo absurdalne, lecz przystawał na nie, póki czerpał z tego sobie tylko znaną korzyść. Czy i tak miało być w tym przypadku? Nie był tego taki pewien. Tego wieczora miał nie być lordem Parkinsonem.
Długie dni poświęcił na należyte przygotowania. Przede wszystkim musiał wpierw poczynić stosowne rozpoznanie w świecie mugolskiej mody. Zetknięcie to stało się koszmarem. Żadna z szat Edward nie nadawała się na taką okazję, na bal jak to ujął Abraxas w liście. Stworzenie nowej, całkowicie innej i sprzecznej z praktykami dobrego krawiectwa znanego tylko czarodziejom przeczyło całemu jestestwu i długo, naprawdę długo zwlekał z przygotowaniem projektu, który stłamsił wszystkie kreatorskie smaki jakimi żył projektant. Starał się wyzbyć wszelkich magicznych akcentów, dodatków i dekoracji, którymi posługiwali się tylko oni. Żaden z elementów nie zawierał w sobie choćby uncji tego, kim Edward naprawdę był i jak bardzo bolał go smoking uszyty ze znacznie tańszych tkanin, które swoją wygodą urągały nawet najmniej obeznanym z magiczną modą. Szczęśliwie wnętrze mógł wykończyć miękką i przyjemną w dotyku podszewką nieraniącą jego delikatnej i zadbanej w każdym calu skóry. Smoking, tak prosty jak tylko się dało, dopełniały skórzane rękawiczki, a za szerokim pasem skrywała się różdżka, której rączka delikatnie wystawała tak, aby łatwo było po nią sięgnąć. Dość obszerna poła materiału pozbawionego drogich wykończeń oraz nici nie lśniłą. Jedynie spełniała swoją rolę, ukrywając jedyny magiczny atrybut, który Edward miał przy sobie. Nie wiedział, nie miał najmniejszego pojęcia, co mógłby jeszcze zabrać, skoro skrycie liczył tylko na to, że będzie się dobrze bawił.
Zjawiwszy się jako ostatni, zdaje się, uprzejmym ruchem głowy skinął w stronę Abraxasa, po czym wzrok zawiesił na towarzyszącej mu czarownicy. Nieskazitelny uśmiech lekko przygasł, twarz nabrała więcej powagi, kiedy Malfoy począł wyjaśniać to, czego listownie zdradzić nie mógł.
Oczywiście. Życzysz sobie coś spektakularnego czy po prostu mam być sobą? — Zapytał otwarcie, kołysząc się na obcasach pantofli, które celowo pozbawił polerowania przed wyjściem. Nie oczekiwał odpowiedzi. Nie miała dla niego większego znaczenia. Zadanie postawione przed Edwardem było najprostsze z możliwych: zabawić pozostałych gości. Skupienie na sobie uwagi nie było niczym trudnym, lecz krótka, spanikowana myśl dotarła do niego, że mugole nie byli czarodziejami. Nie znał ich. Nie wiedział, czym się zajmowali ani w jaki sposób dokazywali swoim banalnym pragnieniom.
Dobrze — potwierdził, pozwalając sobie na nieco większy uśmiech. Jeśli miał wypaść w towarzystwie więcej niż zjawiskowo, odpowiednie wsparcie ze strony damy mogło okazać się przydatne. Nie niezbędne, lecz posiadające w sobie interesujący cel, w którym samotny mężczyzna nie skupiał na sobie uwagi tak dobrze jak ten, który był zajęty. A może mylił się i mugole kierowali się bardziej złożonymi instynktami, których Edward nie znał. O tym miał się przekonać, z nieskrywaną ekscytacją spoglądając na dwór w nieznacznym oddaleniu.


I walk, I talk like I own the place
I play with you like it's a game
Edward Parkinson
Zawód : krawiec, projektant
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wild things that turn me on
Drag my dark into the dawn
OPCM : 2
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9457-edward-parkinson-budowa#288270 https://www.morsmordre.net/t9541-czarus https://www.morsmordre.net/t9540-rece-drza-gdy-zbieram-twoja-miare#290099 https://www.morsmordre.net/f170-gloucestershire-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t9572-skrytka-nr-2183 https://www.morsmordre.net/t9573-edward-parkinson#291128
Re: Kentwell Hall [odnośnik]18.10.21 13:46
Wyobrażenie balu dudniło w głowie młodej Dolohov od momentu, w którym temat Kentwell Hall pojawił się na lutowym spotkaniu w Mantykorze. Potrzebę rozrywki przysłaniał zdrowy rozsądek, choć ekscytacja towarzyszyła energicznym ruchom, które po odpowiednim odzianiu się, skierowały kroki Rosjanki w jaśnie wytyczonym celu. Zamek był miejscem strategicznym; był reprezentatywny, niemal metaforyczny, kluczowy. Kluczowe było ich działanie, które miało wyzwolić te ziemie z rąk uzurpatorów, na dodatku skąpanych w szlamie i irytującej przaśności.
Kość słoniowa jasnej sukni z głębokim dekoltem wybijała się pośród półmroków zapadającego wieczora – nie była tak spektakularna jak czarodziejskie szaty, nie nosiła w sobie niesamowitych zdobień i kunsztownych ornamentów, wciąż jednak robiąc odpowiednie wrażenie. Dopasowana do kreacji maska colombina spoczywała w dłoni, druga z nich zaś dzierżyła ładne, nieduże puzderko, a to z kolei kryło w sobie dużo ciekawsze przedmioty od szczotek, puderniczek czy haftowanych chustek. Włosy potraktowane zaklęciem spływały lśniącą falą w dół pleców, gdzieniegdzie błyskała także perłowa spinka. Błyskał także uśmiech, drobny i enigmatyczny, noszący w sobie niewypowiedziane słowa, które padły podczas obrad ich ostatniego spotkania.
Dostrzegła syna Ministra Magii prędko; ktoś tak rozpoznawalny w Anglii był personą trudną do przeoczenia. Stając u jego boku, skłoniła się nieco przy należnych powitaniach i pozdrowieniach.
– Lordzie Malfoy – subtelne dygnięcie poprzedziło uśmiech, który przybrał na sile po kolejnych słowach mężczyzny, wciąż jednak pozostając zagadkowym – Pozory to niesamowicie silne karty w grze takiej jak ta – wypowiedziała z zadowoleniem, doskonale wiedząc, że podbicie serca otwierało niebotyczną ilość użytecznych drzwi. A tutaj właśnie po to się zjawili; by zapewnić innym dostęp do tego, co faktycznie było im należne.
Kiedy Edward Parkinson zjawił się na miejscu, i jego powitała z należytą uprzejmością, by zaraz potem skupić się na słowach Abraxasa, który po raz kolejny przedstawił ich plan.
– Naturalnie – odpowiedziała od razu, kiedy Malfoy wspomniał o odpowiednich środkach; smoczy eliksir zapakowany w niepozorne fiolki spoczywał w torebce pod niepozornym, sztucznym dnem. Jednak to niematerialne zasoby mogły pozwolić im w ogóle zjawić się na przyjęciu. O czym, całe szczęście, wiedzieli również pozostali.
Dolohov nie potrzebowała dalszych uzgodnień, pytań, czy zapewnień; czerwone usta muśnięte błyszczykiem zdawały się zamigotać krótko, kiedy odwróciła się na pięcie, by zaraz potem z gracją, wyprostowanym plecami i odgłosem stukotu obcasów za sobą, ruszyć w kierunku drzwi frontowych zamczyska.
Robiło się tłoczno; zewsząd napływali goście, bryczki ustawiały się w wyznaczonych rzędach, by niedługo później pasażerowie mogli stanąć w czymś na kształt kolejki. Większość przywdziewała swoje maski, inni pierw decydowali się na słodki, angielski small talk z pozostałymi, nim decydowali się na przekroczenie progu Kentwell Hall.
Blichtr bijący od zgromadzenia niczym nie przypominał czarodziejskiego, a wydarzenie rangi sabatu organizowanego przez lady Nott wydawało się w ów zestawieniu czymś z innego świata. Mimo to aura elegancji i nuta ekstrawagancji krążyły w powietrzu, kiedy goście balowi zbliżali się do udekorowanego walentynkowymi dekoracjami budynku.
Straż – bo tak Dolohov zidentyfikowała ubranych w coś na kształt mundurów mężczyzn – stała przy głównym wejściu; kilku z nich zajmowało także miejsca nieopodal, przy bryczkach czy wejściach do ogrodu.
Poprawiając na częściowo gołych ramionach futerkowy szal, Tatiana ruszyła przed siebie, w stronę, gdzie stały mniejsze i większe grupki – finalnie wybrała nieduże zgromadzenie, które składało się z dwóch mężczyzn – starszego i młodszego.
Przystanęła niedaleko, by móc przysłuchiwać się rozmowie; a ta wydawała się ożywiona, na skraju irytacji i rozeźlenia; kilka zdań później dowiedziała się, że ma do czynienia z urzędnikiem i jego synem.
Z ojcem i synem, którzy wśród kłębów papierosowego dymu wymieniali burkliwe spostrzeżenia na temat pozostałych członków rodziny; matki i dwóch córek, które wciąż nie zjawiły się na głównym placu z powodu bryczkowych zawirowań. Do narzekań niedługo dołączył nawet strażnik, stając się raczej biernym słuchaczem niźli towarzyszem dyskusji, któremu przypadło wysłuchiwać marudzeń mężczyzny, najprawdopodobniej stałego bywalca tegoż miejsca.
Szklana lufka prędko znalazła się między palcami Dolohov; prędko też spomiędzy ust uleciało ciężkie, niemal dramatyczne westchnienie, które skupiło na niej uwagę dyskutujących mężczyzn.
– Niesamowity bałagan, a to już któryś raz z kolei, tym razem padło na te nieszczęsne zaproszenia – choć wydawała się mówić do samej siebie, zyskała zainteresowanie innych narzekających – Tydzień temu również nie byłam w stanie znaleźć odpowiedniego miejsca dla powozu. Dla siebie i moich kuzynek, a przyjechały z samej Hiszpanii kiedy rzekłam im, jak wspaniałe są nasze piątkowe uroczystości! – historia o dalekich krewnych płynęła naturalnie, odpalona fajka i wygięte kąciki ust idealnie odgrywały pseudoparszywe rozdrażnienie. W końcu wzrok zza maski spoczął na urzędniku – choć Tatiana nie wiedziała kimże mógł być, sposób w jaki mówił i fakt, że strażnik przejął się jego losem, mógł wskazywać na wysoką pozycję; przynajmniej w hierarchii tegoż balu.
– Dziś odmawiają nam wstępu choć podaję nasze nazwiska, na które rzekomo zaadresowano zaproszenia, cóż za wstyd przed rodziną! – teatralność gestów uwydatniła subtelny obojczyk i pogłębiła dekolt skryty za jasnością sukni – Być może jeśli zainteresuję tym prasę, w końcu te wydarzenie zacznie działać jak należy... nonstop jakieś niedogodności! - jak widać sam również ich doświadczał, choć wypowiadał się szeptem; jak bardzo zaszkodzić mogła śliczna panienka, która wspomniała o mediach?

kłamstwo III, kokieteria II



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : 15
UROKI : 11
ALCHEMIA : 2
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Kentwell Hall [odnośnik]19.10.21 11:07
Można by pomyśleć, że nie był lepszej okazji niż wieczór walentynkowy, by wziąć udział w balu na eleganckim dworze. Noworoczny sabat w pełni Sigrun wystarczył na najbliższe pół roku jako podobna okazja do zabawy, lecz Kentwell Hall odwiedzić miała w zupełnie innym celu. Myśl o tym, że właśnie teraz, w twierdzy, która niegdyś należała do rodu Gaunt, gromadzą się mugole, by się tam bawić jak gdyby nigdy nic wzbudzała w niej ogromne obrzydzenie. Odbicie zamku z ich rąk było ich obowiązkiem, który Rookwood wzięła sobie za punkt honoru. Gorąco pragnęła przekazać dobre wieści Czarnemu Panu. Zwrócić dziedzictwo szlachetnych, potężnych przodków w jego ręce.
W czasie, kiedy obrzydliwy szlam kalał swą obecnością sale balowe Kentwell Hall, kilka mil dalej, na skraju miasteczka, gdzie na skraju lasu zbudowano niepozorną stróżówkę, czwórka Rycerzy Walpurgii pojawiła się nieopodal. Zaczarowany zaklęciem Imperio przez Sigrun wartownik, zmuszony siłą jej woli, zszedł im z drogi; nie potrzebowali wzbudzać teraz podejrzeń i uwagi błyskami zaklęć, nie chcieli ściągać do Kentwell Hall czarodziejów, którzy zamierzali dalej go strzec.
- Klapa jest zaczarowana zabezpieczona od dołu przed intruzami, jeśli spróbowaliby uciec tunelami, to nie otworzą jej - wyjaśniła, otwierając drzwi do stróżówki, gdzie pachniało wilgocią i drewnem.
W przeciwieństwie do trójki czarodziejów, do których mieli dołączyć w twierdzy, nie miała na sobie balowego stroju, a ciemną i ciepłą szatę czarownicy, nie krępującej ruchów. Twarz zaś skrywała maska Śmierciożercy, w Jego imieniu się tu wszak zjawiała; spojrzała jeszcze na kieszonkowy zegarek, zanim otworzyła klapę w podłodze od góry. Pora była jeszcze wczesna. Musieli dać Malfoyowi i Dolohov czas na to, aby zorientowali się w sytuacji i zdążyli wykorzystać truciznę, którą uwarzyła dla nich trucizna.
- Manannanie, zgodnie z twoim listem odwiedziliśmy z Maghnusem wszystkie korytarze, te prowadzące do Norfolk zostały zabezpieczone przed intruzami i rebeliantami, są już bezpieczne. Przeszkoda została usunięta. Twoi ludzie mogą z nich korzystać - zwróciła się do lorda Traversa, schodząc po schodach do ciemnych tuneli. Pod nosem mruknęła Lumos, by rozproszyć panującą tam ciemność. - Blokada także została usunięta - uściśliła. Podróż aż tam zajęła im mnóstwo czasu, lecz udało im się dokonać wszystkiego, co zaplanowali. Oby nie inaczej było tego wieczoru. Wyciągnęła zza pazuchy mapę, która otrzymała od Traversa listownie, by wybrać odpowiedni korytarz, ten prowadzący do Kentwell Hall, gdzie się zatrzymała.
- Czy na tym odcinku zamierzacie nałożyć przekleństwo? Byleby nie sięgało innych korytarzy - zwróciła się pytająco do Drew oraz Maghnusa. Proponowali wszak, że nałożą tu pułapkę - wyjść wszyscy zamierzali już zupełnie innymi drzwiami. - A my, Manannanie, pójdziemy przodem i zorientujemy się, co się dzieje - zaproponowała.


rzut na opętanie


She tastes like every

dark thought I've ever had


Ostatnio zmieniony przez Sigrun Rookwood dnia 21.10.21 18:58, w całości zmieniany 1 raz
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Kentwell Hall [odnośnik]19.10.21 14:06
Maghnus najprawdopodobniej na poczekaniu wymyśliłby pięć innych dat, które byłyby odpowiedniejsze do ruszenia w teren, lecz niestety działania wojenne rządziły się swoimi prawami, a okupujący siedzibę Gauntów mugole wybrali sobie właśnie Walentynki na bal maskowy, który miał się okazać być ich ostatnim w historii. Bulstrode nie zamierzał narzekać, ni wykrzywiać pozornie zobojętniałej twarzy w grymasie niezadowolenia - ponad jego sprawami prywatnymi, ponad sprawami poniekąd rodowymi, przedkładał interesy Rycerzy Walpurgii, wierząc w to, że jest to jedyna słuszna droga i że w ostatecznym rozrachunku wszyscy na tym skorzystają. Rzucenie Imperiusa na wartownika przed kilkoma dniami, kiedy to w dwójkę z Rookwood spędzili długie godziny na zabezpieczaniu tuneli, okazało się być wprost wybornym pomysłem; pojawienie się czterech sylwetek przy stróżówce nie wzbudziło w nim najmniejszego zdziwienia, potulny niczym baranek odsunął się na bok, torując im przejście, a oni skorzystali z niemego zaproszenia ochoczo.
- Zabezpieczenia, jakie nałożyliśmy na tunele, nie tylko uniemożliwią intruzom przemieszczanie się, ale i poinformują nas o ich obecności - dopowiedział kilka słów odnośnie ostatnich podejmowanych przez nich działań w tej okolicy, przytakując słowom Sigrun. Był zadowolony z ich pracy, pewny tego, że nikt nie zdoła się prześlizgnąć bokiem. Tamten dzień nie był łatwy ani krótki, ale z pewnością satysfakcjonujący i mający zaowocować teraz - nie wkraczali na niesprawdzony teren, nie będą błądzić jak dzieci we mgle, wszystko zostało zbadane i przygotowane pod dzisiejsze działania. Goście balowi bez wątpienia mieli doznać tego wieczoru ciężkiego szoku z powodów innych niż odmienne stroje ostatnich, nieproszonych przybyszy, którzy planowali dołączyć do zabawy - Maghnus odziany był w czarną szatę przeszywaną złotą nicią, na to założył kaftan w identycznej barwie, podszyty od spodu wzmacniającą warstwą skóry tebo oraz nundu, przed chłodem natomiast ochraniał go gruby, zimowy płaszcz obszyty futrami z czarnych lisów. Przytrzymał dłonią klapę otwartą przez Śmierciożerczynię, gestem zapraszając Macnaira i Traversa do wejścia do środka. Gdy to uczynili i on wszedł na schody, zamykając za nimi klapę i tonąc w ciemnościach tunelu. - Lumos maxima - szepnął, przywołując z końcówki zitanu kulę białego światła, które unosiło się pod kamiennym sklepieniem, nieco przed nimi, oświetlając drogę. U podstawy schodów przystanął, by zerknąć na mapę i wskazywane przez Sigrun miejsce.
- Za rozwidleniem w kierunku Kentwell Hall? - upewnił się jeszcze. - To nie będzie problem, dwoma pozostałymi korytarzami będzie można się swobodnie przemieszczać. Punkt graniczny umieścić możemy kawałek w głąb tunelu - oznajmił, uzyskawszy potwierdzenie i omiótł spojrzeniem rzeczone kamienne ściany, w głowie już planując kolejne kroki. - Dołączymy do was, gdy tylko tu skończymy. Zostawcie nam trochę zabawy - dodał po chwili, a kąciki jego ust powędrowały ku górze w nieznacznym uśmiechu. Liczył na odrobinę rozrywki po trudach związanych z zaklinaniem miejsca. - Jakie niespodzianki planujesz dla nieproszonych gości, Drew? - zwrócił się do Macnaira, a ciekawość błysnęła w jego oczach wyraźnie.

rzut na lumos maxima, EM: 49/50


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Kentwell Hall [odnośnik]20.10.21 1:07
Było coś poetyckiego w wyborze tego konkretnego wieczoru na przeprowadzenie ataku; fałszywie przekonani o własnej wyższości mugole, zbierający się w murach należących prawowicie do szanowanego czarodziejskiego rodu, z całą pewnością nie spodziewali się, że zamiast celebrowania spłyconej idei miłości, mieli spotkać się oko w oko ze śmiercią – a lubująca się w historii część Manannana nie potrafiła nie zastanawiać się, w jaki sposób dzisiejsze wydarzenie miało zapisać się na jej kartach. Zbliżając się do doskonale znanej już sobie stróżówki, czuł głównie ekscytację i póki co łagodnie krążącą w żyłach adrenalinę, podobną tej, która towarzyszyła mu przed abordażem wrogiego okrętu; ten, który mieli podbić tej nocy, nie pływał co prawda po morzach, a na pokładzie miał ubranych wymyślnie mugoli a nie zaprawionych żeglarzy, ale zasady były – w gruncie rzeczy – te same.
Dostrzegając stojącego przed wejściem wartownika, odruchowo sięgnął ku schowanej za pazuchą różdżce, nim jednak zdążyłby zrobić cokolwiek, mężczyzna posłusznie odsunął się na bok, bez słowa sprzeciwu wykonując polecenie Sigrun. Zerknął na nią z milczącym uznaniem, ona i Maghnus doskonale przygotowali grunt pod zaplanowaną akcję; chociaż nie przywykł do działania pod rozkazami kobiet, to nie czuł najmniejszego oporu przed podążaniem śladem Śmierciożerczyni, zdając sobie sprawę, że swojej pozycji nie otrzymała za darmo. Zresztą – nawet jeśli zasłaniająca twarz maska nie budziłaby odruchowego szacunku, to z pewnością robiła to otaczająca ją aura, Manannanowi nieodzownie kojarząca się z potęgą; podobne odczucia budził w nim widok fioletowo-granatowych chmur na horyzoncie, zwiastujących rychłe nadejście sztormu. – Sprytne – stwierdził krótko, komentując informacje o zabezpieczeniach nałożonych na klapę. Wchodząc do stróżówki, poprawił odruchowo chroniący go przed chłodem płaszcz, bardziej praktyczny niż elegancki; nadający się zarówno na długie wędrówki, jak i chroniący przed przeszywającym, wiejącym od morza wiatrem. – Czy są w stanie zbiec w innych kierunkach? Schronić się w pozostałych korytarzach? – zapytał, podejrzewając, że w panice mogli spróbować to zrobić – zwłaszcza, gdyby zorientowali się, że nie są w stanie wydostać się z podziemi przy najbliższej okazji.
Czekamy na jakiś znak? – zapytał, zauważywszy dyskretne zerknięcie na zegarek; miał świadomość, że w tym samym czasie, kiedy oni zmierzali do dworu ukrytą, podziemną drogą, pozostali Rycerze Walpurgii pracowali nad osłabieniem przeciwników od wewnątrz; koordynacja działań wydawała się więc nieunikniona.
W odpowiedzi na krótkie sprawozdanie, kiwnął głową. – Z pewnością przyda nam się to w przyszłości – powiedział, z nutami podziękowania dźwięczącymi pomiędzy głoskami; ktokolwiek ostatecznie obejmie panowanie nad przejętymi hrabstwami, miał być cennym sojusznikiem; ukryte kanały kontaktu mogły tę więź zawęzić.
Kiedy pytanie o klątwy zawisło w dusznym, zatęchłym powietrzu tuneli, odwrócił się z zainteresowaniem w stronę Maghnusa i Drew, ciekaw ich odpowiedzi; odruchowo i bezwiednie przekręcając przy tym pierścień tkwiący na pozbawionym dwóch paliczków palcu. – Rozumiem – zgodził się z Sigrun, nie mając zamiaru polemizować z jej decyzjami, skądinąd – brzmiącymi logicznie; ruszył za nią wiodącym ku Kentwell Hall korytarzem, po drodze przezornie dobywając różdżki. Nie rozświetlił jej łuną zaklęcia – jedno źródło światła w zupełności wystarczało do wskazania drogi wzdłuż wąskiego, niewygodnego tunelu. – Czy udało wam się ustalić, dokąd prowadzi klapa na końcu tego korytarza? – zapytał; w trakcie zwiadu nie był w stanie tego określić, pojawienie się intruzów zmusiło go do odwrotu. Przypomniawszy sobie o nich, uniósł własną różdżkę. – Homenum revelio – wypowiedział ostrożnie, zachrypniętym głosem; biorąc pod uwagę, że mugole zajęci byli zabawą na przyjęciu, nie spodziewał się spotkać żadnego z nich pod ziemią, ale wolał upewnić się, czy nie czyhali na nich tuż ponad prowadzącą na powierzchnię klapą.

| rzucam na homenum revelio; EM: 47/50


was it a knife in my back or a fork in the road? was it hell or high water that left us alone?
Manannan Travers
Zawód : korsarz, kapitan Szalonej Selmy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
said goodbye to you my friend
as the fire spread
all that's left are your bones
that will soon sink like stones
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5/70
SPRAWNOŚĆ : 20/7
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t10515-manann-travers-budowa https://www.morsmordre.net/t10605-zlota-rybka#321117 https://www.morsmordre.net/t10602-hoist-the-colours#321066 https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t10596-skrytka-bankowa-nr-2306#320992 https://www.morsmordre.net/t10621-manannan-travers
Re: Kentwell Hall [odnośnik]20.10.21 1:07
The member 'Manannan Travers' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 81
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kentwell Hall Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kentwell Hall [odnośnik]20.10.21 10:16
Bal był świetną okazją do zorganizowania akcji, która w detalach wydawała się wyjątkowo dobrze przygotowana, co znacznie zwiększało szansę na finalny sukces. Działanie od wewnątrz, a także dodatkowe posiłki z zewnątrz miały sprawić, że zamkniemy wroga w pułapce i tym sam rzekome towarzyskie spotkanie zakończy się istną rzezią. Klątwy w korytarzach oraz inne zabezpieczenia uniemożliwiały ucieczkę, a tym bardziej nadejście posiłków. Nawet jeśli skorzy będą przejść przez granicę przekleństwa, to ich rany będą nader wielkie, aby móc podjąć równą walkę. O to nam chodziło – załatwić wszystko szybko i możliwie bezproblemowo, gdyż na horyzoncie były kolejne punkty hrabstwa, jakie należało unicestwić.
Zerknąłem na wartownika, który zgodnie z poleceniem Sigrun usunął się z drogi, a następnie zszedłem wąskimi schodkami czując nieprzyjemny zapach wilgoci. Badałem wzrokiem ściany oraz posadzki, właściwie to szukałem już odpowiedniego miejsca na rozpoczęcie prac nad przekleństwami. -Dokładnie- odparłem Rookwood, kiedy zapytała o właściwy tunel. -Z Kentwell Hall nie będzie już ucieczki, ale chyba nieszczególnie nas to martwi- wygiąłem wargi w kąśliwym wyrazie, choć nie mogli tego widzieć, bowiem moja twarz skryta była pod maską. Pierwotnie myślałem, aby zadbać o bezpieczeństwo większej części korytarzy, lecz jeśli były one niezbędne do przemaszerowań ludzi oddanych sprawie, to nie miało to większego sensu. Wszak taka siatka połączeń niosła za sobą naprawdę duże korzyści.
-Przybędziemy, gdy tylko zakończymy pracę- dodałem, gdy Rookwood oraz Travers zaczęli się oddalać. Zdawałem sobie sprawę, że to mogło trochę potrwać; klątwy wymagały czasu, podobnie jak zabezpieczenia, jednakże to przy tych pierwszych należało znacznie mocniej skupić się, gdyż jeden błąd mógł przynieść katastrofalne skutki. Nie musiałem daleko sięgać pamięcią – Niebieski Las okazał się dla mnie jedną, wielką porażką. -Klątwa kręgu, To- odparłem bez większego namysłu. Właściwie wcześniej nie myślałem nad odpowiednimi przekleństwami, bowiem wolałem wpierw zbadać teren i możliwe alternatywy dla ewentualnej ucieczki. Takowych nie było, wróg nie żadnych szans, aby ominąć naznaczony klątwą teren. -A Ty Maghnusie?- spytałem również będąc ciekaw jego pomysłów. W między czasie dotknąłem dłonią ściany chcąc zapoznać się z jej strukturą. Wszelkie powierzchnie podatne były na nacisk różdżki umoczonej w czarnej mazi, lecz niektóre miały znacznie wyższy poziom absorpcji.


|Ekwipunek inny, niż we wsiąkiewce, wysłany do MG.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Kentwell Hall [odnośnik]20.10.21 12:57
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kentwell Hall Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kentwell Hall [odnośnik]21.10.21 21:30
Będąc - póki co - jedyną kobietą w towarzystwie, zwłaszcza dwójki szlachetnie urodzonych lordów, którzy jeszcze pewnie nie zdążyli przywyknąć do tego, że rozkazy może wydawać im kobieta, Sigrun czuła, że musi dać z siebie jeszcze więcej, niż zazwyczaj, choć przede wszystkim jej gorące zaangażowanie determinowało pragnienie zwrócenia Kentwell Hall w ręce Czarnego Pana. To było tak ważne, że nie czuła takiej swobody jak zazwyczaj. Plecy miała mocno wyprostowane, palce na cisowej różdżce zaciśnięte. Nie lękała się jednak, bo nie było przecież czego - w jaki sposób mogliby im zagrozić mugole? Jeśli reszta czarodziejów, którzy wspomagali okupantów Kentwell była równie bystra i utalentowana co wartownicy, to tym bardziej nie było czego się obawiać.
Pokiwała głową, potwierdzając słowa lorda Bulstrode, kiedy uściślił jak działały wszystkie zabezpieczenia, które udało im się w tych tunelach nałożyć. Mogłoby być ich więcej, nie uznali tego jednak za konieczne; wystarczyło, aby wiedzieli, że ktoś o nich wie i próbuje wykorzystać, przeszkodzić im w tym i w razie potrzeby przybyć na miejsce.
- Jeśli trafią na klątwę Drew i Maghnusa, to nie - odpowiedziała na słowa Traversa. - Po pozostałych korytarzach można się poruszać i można z nich wyjść w każdym kierunku, ale będziemy o tym wiedzieć. Nie można się w nich na pewno teleportować - uściśliła.
Pokręciła głową na jego pytanie. Nie ustalili żadnego znaku, bo trudno było stwierdzić kiedy dokładnie tamtej trójce uda się dolać trucizny do napojów i kiedy goście ją wychylą. Mieli mało czasu, a musieli działać - do następnego, tak dużego balu mogło trochę go upłynąć.
Traversowi skinęła tylko głową; podziękowania nie były potrzebne, nie zrobili tego dla dobra jego rodu, czy prywatnych interesów, lecz dla Rycerzy Walpurgii.
- Owszem, Maghnusie, dokładnie o to mi chodziło - potwierdziła Rookwood; może nie wyraziła się wystarczająco jasno, lecz Bulstrode prędko pojął co miała na myśli, na całe szczęście. Klątwa nie powinna była sięgnąć pozostałych korytarzy, a jedynie zatrzymać potencjalnych uciekinierów z twierdzy, jeśli wiedzieli o tym tajnym wyjściu - a tego nie byli wciąż pewni. - Bawcie się dobrze, lecz nie za długo. Jeśli sytuacja zmusi nas, aby zacząć bez was, opuścicie jeszcze lepszą zabawę - odpowiedziała zaklinaczom, zaczynając oddalać się w stronę Kentwell Hall. Drogę sobie i kapitanowi statku oświetlała wciąż blaskiem Lumos.
- Na drugim końcu korytarza także jest klapa. Nie zaczarowałam jej jednak. Po drabinie można wejść do spiżarni, magazynu, tak mi się wydaje. Były tam worki z mąką, gdyśmy tam zajrzeli, ale to wszystko. Nie wchodziliśmy dalej - wyrzekła cicho. Przed nimi był jeszcze kawałek drogi, lecz słowa mogły nieść się echem. Nie mogli mieć pewności, że w spiżarni akurat kogoś nie będzie. Zależało im na elemencie zaskoczenia.
Zatrzymała się, kiedy dotarli do drabiny. Travers zaczął pierwszy, rzucając zaklęcie, które miało ich poinformować, czy nad ich głowami ktoś jednak czeka. Zawiesiła więc na nim pytające spojrzenie, oczekując, że podzieli się z nią informacjami.
- Możemy wchodzić? - upewniła się. - Gdy dołączą do nas Drew i Maghnus, spróbuję was wzmocnić.
Otrzymawszy potwierdzenie, że w komnacie, do której prowadzi drabina, nie ma nikogo, pierwsza zaczęła się po niej wspinać, różdżkę wsadzając w zęby. Cicho uchyliła klapę, ostrożnie położyła ją na ziemi, by nie narobić hałasu; w spiżarni było cicho, ciemno i ponuro. Z oddali płynęły dźwięki muzyki, sala balowa musiała mieć miejsce co najmniej dwa piętra wyżej; tutaj okna były jedynie przy suficie, to zapewne piwnica. Sigrun stanęła na posadzce i przełożyła różdżkę do ręki, czekając aż Travers znajdzie się obok.
- Zamknij ją, na wszelki wypadek, gdyby ktoś tu wszedł. Proponuję, byśmy rzucili zaklęcie Kameleona i rozejrzeli się - wyrzekła cicho i skierowała na siebie różdżkę, by niewerbalnie rzucić wspomniany czar.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Kentwell Hall [odnośnik]21.10.21 21:30
The member 'Sigrun Rookwood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 34
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kentwell Hall Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kentwell Hall [odnośnik]22.10.21 9:16
Nie mieli czasu do stracenia, ta myśl przyświecała im nie tylko tego dnia, czy trzy dni wcześniej, gdy przemierzali tunele, szykując grunt pod dzisiejsze działania, ale i od samego początku roku, od szeroko zakrojonych działań w Staffordshire, które stały się zaledwie preludium do większego, ambitniejszego dzieła. Od momentu spotkania w Białej Wywernie chyba już wszyscy wyraźnie czuli presję czasu - ten gonił jak dziki, a zaplanowanych akcji było co niemiara, musieli podejmować się nowych działań sprawnie i bez pomyłek, by odnieść sukces i oddać Czarnemu Panu władzę w hrabstwach, które do tej pory pozostawały zdestabilizowane. Skinął głową, potwierdzając odpowiedź Sigrun na pytanie Manannana.
- Gdy skończymy z Drew, korytarzem w stronę Kentwell nikt nie będzie się już w stanie przemieścić - klątwy nakładane na miejsca nie działały wszak jak pułapki, nie dało się ich zaprogramować na konkretną grupę ludzi; ktokolwiek przekroczy wyznaczony przez nich punkt graniczny, będzie musiał liczyć się z konsekwencjami. Pozostałe tunele mogły okazać się jeszcze użyteczne, dlatego wraz z Rookwood zabezpieczyli je na okoliczność pojawienia się się intruzów, jednak bez kompletnego ich blokowania dla ludzi powiązanych z ich sprawą.
Nie trwonili czasu na zbędne rozmowy, zarys planu mieli ustalony, a resztę stanowiły czynniki, których nie byli w stanie całkowicie przewidzieć - musieli działać spontanicznie w zależności od okoliczności. Przez krótką chwilę odprowadzał spojrzeniem Rookwood i Traversa, by ponownie zwrócić się w stronę Drew i pokiwać głową z uznaniem na jego wybór. - Klątwa Krwi i Stosu - odpowiedział momentalnie, w trakcie poprzedniej wizyty w tunelach obejrzał dokładnie te ściany, by zrobić rekonesans pod kątem nakładania przekleństw. - Zacznę kawałek od rozwidlenia w głąb tunelu - oznajmił po chwili, w blasku kuli światła omiatając spojrzeniem zawilgotniałe kamienie i proponując nakładanie klątw na zakładkę. Upewniwszy się, że są z Macnairem na jednej stopie, cofnął się do rozwidlenia, z kieszeni dobył bazę uwarzoną na podstawie szpiku ludzkiego i odkorkował fiolkę, by zamoczyć w ciemnej cieczy końcówkę różdżki. Przytknął zitan do ściany, w miejscu mniej widocznym dla mało spostrzegawczego oka, w zagłębieniu pomiędzy dwoma kamieniami i dociskając drewno do nierównej powierzchni, począł nakreślanie ciągu runicznych znaków odpowiadających za utworzenie Klątwy Krwi, raz po razie dobierając bazy z fiolki, by wyżłobiony napis objawił pełnię swojego magicznego potencjału. Pracując, skupiał się na charakterystyce klątwy, na pragnieniu objęcia nią całego wyznaczonego obszaru, na wyobrażeniu uczucia gwałtownego i bolesnego zamarzania od środka, od żył wypełnionych lodowatym żużlem zamiast krwią. Przemieszczał się stopniowo i metodycznie, kontynuując rzeźbienie w kamieniu, a gdy dotarł na środek zaklinanego obszaru, nakreślił runę Jera w pozycji odwróconej.

nakładam Klątwę Krwi, st 70


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Kentwell Hall [odnośnik]22.10.21 9:16
The member 'Maghnus Bulstrode' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 38
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kentwell Hall Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kentwell Hall [odnośnik]22.10.21 16:52
Nie było wątpliwości, że w obranej kreacji Dolohov błyszczała niby gwiazda na bezchmurnym niebie, przyciągając spojrzenia nawet największych prominentów. Zazdrosne damy mugolskiej socjety szeptały za jej plecami, gdy z gracją kroczyła pośród mężów i ściągała ich atencję z klasą godną divy, w odpowiedzi odsyłając jedynie nieszczery uśmiech. Abraxas obserwował jej poczynania z bezpiecznej odległości, będąc pod wrażeniem, jak łatwo zaadoptowała się w mieszaną społeczność; z drugiej zaś strony pojawiły się obawy, że tak intrygująca osobistość może ściągać nieodpowiednią uwagę na ich działania. Na szczęście pierwsze wrażenie wywołane jej zjawiskową kreacją po chwili opadło z kurzem, a dziewczę mogło ukierunkować atrybuty na wybrany cel. Malfoy z daleka podziwiał sztukę kokieteryjnego kłamstwa, którym oczarowała dwóch eleganckich mężczyzn z wyższych sfer, przynajmniej na mugolskie standardy, jak można było domniemywać. Nie musiał jej słyszeć, by rozumieć argumenty, jakie przemawiały do zainteresowanych rozmówców, powab i genialna mowa ciała niemal skradła ich serca, a słowa były tylko wzmocnieniem i tak udanej perswazji. Nie minęło pięć minut, jak drobny small-talk skłonił urzędnika do pochylenia się nad losem tej damy, której kuzynki przybyły przecież z tak daleka i można było się założyć, że emanują egzotycznym urokiem jak ich krewna. Mężczyzna, konsultując sprawę z ochroną pozyskał specjalne wejściówki na bal; argument o mediach okazał się tu skutecznym atrybutem, gdyż ochroniarz zdawał się nawet nie kwestionować zasadności decyzji prominenta. Dolohov udało się pozyskać zaproszenia także dla osób towarzyszących i dyskretnie powrócić do czarodziejskich lordów, którzy oczekiwali nań w tym samym miejscu, co wcześniej.
- Jestem pod wrażeniem, panno Dolohov. - skinął głową z uznaniem, nie miał wiele więcej do powiedzenia. Jak podejrzewał, atrakcyjna kobieta mogła okazać się cenną sojuszniczką; o takie zasoby winien walczyć, toteż wiedział, że nie jest to ich ostatnia, wspólna misja. - Nie ma czasu do stracenia, przyjęcie wkrótce się rozpocznie. Powinniśmy już ruszać. - zakończył, odbierając od kobiety uzyskane zaproszenie i wymienił porozumiewawcze spojrzenie z Edwardem Parkinson, jakby chciał niemo zakomunikować, że naprawdę na niego liczy.
Teraz wszyscy troje znaleźli się pośród gości walentynkowego balu. Mugolskie kreacje stanowiły wymóg tutejszego dress code; trudno bowiem spotkać czarodziejów w zdobionych szatach, gdy poszanowanie tradycji nie było domeną szlamu. Odziani w maski arystokraci i panna Dolohov bez problemu przeszli weryfikację w progu rezydencji, powitani z kurtuazją przez umundurowaną ochronę. Wystrój wnętrz opiewał wokół tematyki wydarzenia, choć Abraxas zdawał się nie skupiać uwagi na powierzchowności; oto bowiem stali na ziemiach wymarłego rodu, którego dziedzicem był sam Czarny Pan. Taksował spojrzeniem detale, interesując się wystawioną sztuką, skrywająca w sobie znamiona dawnej obecności Gauntów, w podnieceniu, choć niespiesznie badając tajemnice korytarza łączącego główny hol z salą balową. Komentarze zachował dla siebie, aby nie zwracać zbytecznej uwagi mugolskich ignorantów nieświadomych, na jakiej ziemi przyszło im stąpać i jak ważne sekrety kryją mury tego dworu.
Dziś położą kres zepsuciu w Kentwell Hall, a Czarny Pan zawita na włościach swych przodków.
Abraxas Malfoy
Zawód : polityk propagandysta
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Złotą, nie żółtą koroną się rządzi, inaczej Kingdoms Divided
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10189-abraxas-malfoy https://www.morsmordre.net/t10220-vaesen https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f383-wiltshire-wilton-rezydencja-rodu-malfoy https://www.morsmordre.net/t10222-skrytka-bankowa-nr-2296 https://www.morsmordre.net/t10221-abraxas-malfoy

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Kentwell Hall
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach