Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Katedra Bury St Edmunds
AutorWiadomość
Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]23.07.21 13:03
First topic message reminder :

Katedra Bury St Edmunds

Świątynia zbudowana w XVI w., aktualnie pełniąca rolę kościoła diecezjalnego, w którym w każdą niedziele tłumnie gromadzą się wierni z całego miasta, a także okolic. Ściany zbudowane są z wapienia, a dach pokryty jest łupkiem. W tygodniu ochoczo jest odwiedzana przez czarodziejów, z powodu krążących legend o wyjątkowo silnym poczuciu obecności bliskich zmarłych.

Rzut kością k6:
1,2 - Zaczynasz się niecierpliwić. Od dłuższego czasu nic się nie dzieje, wokół nie lewitują przedmioty, magia wydaje się tutaj nie istnieć, a otoczenie napawa cię raczej znudzeniem i zniechęceniem zamiast nadzieją, że znajdziesz tu coś, czego szukasz.
3,4 - Wysoki świecznik tuż obok ciebie przesuwa się nagle, a gdy odwracasz się w jego stronę, wszystkie świece w całym kościele gasną. Robi się dziwnie cicho i spokojnie, a wszystkie głosy i dźwięki milkną. Wyczekujesz duchów, ale nikt nie przychodzi.
5,6 - Twoja aura jest naładowana pozytywną energią. Czujesz, jak wokół ciebie przestrzeń zaczyna gęstnieć, powietrze robi się ciężkie i lepkie. Zamykasz oczy, a kiedy je otwierasz, widzisz przed sobą obraz szczególnie istotnej dla ciebie osoby. Znika, przy kolejnym mrugnięciu.
Lokacja zawiera kości.

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]15.12.21 21:29
The member 'Cillian Macnair' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 33

--------------------------------

#2 'k100' : 99
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]18.12.21 14:22
Dwa z pięciu relikwiarzy zostały otwarte. Złote drzwi nie stanowiły żadnej szczególnej bariery, mogły pełnić funkcję ozdobną — największym zabezpieczeniem dla samych przedmiotów zdecydowanie pełniło szkło. Wyraźnie szczelnie otaczające relikwie, odporne na byle uderzenia. Kraty mogły być barierą dla ewentualnych złodziejów. To miejsce nie było jednak strzeżone żadną magią, nie było tu strażników ani niczego, co mogłoby w razie konieczności zaalarmować jakiekolwiek mugolskie służby. Wyglądało na to, że wszystko przez co przebrnęli czarodzieje to wszystko, co mieli zaoferować od siebie dla nich niemagiczni. Obecność duchów nie była z pewnością ich zasługą, podobnie jak zwój, który okazał się magiczny. Deirdre wydawała polecenia, które bezspornie wykonywali Rycerze, nie marnując czasu. Cala trójka zdawała się działać prosto, od razu, bez głębszych przemyśleń. Wiedzieli jednak po co tutaj przybyli, co mieli zrobić i co chcieli osiągnąć. Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której coś uniemożliwia im osiągnięcie sukcesu.

Cillian przyjrzał się relikwiom, które zawiodły ich oczekiwania. Wydawały się zwyczajne — berło mogło być cenne dla każdego złodzieja, lecz gwoździe? Nie miał jednak pojęcia o znaczeniu relikwii dla mogolskiego świata. Żadne z nich nie posiadało wiedzy na temat religii; żadne z nich nie podjęło wysiłku zbadania miejsca i faktów, które mogą okazać się w tym miejscu pomocne. Skierował różdżkę na kraty, zabezpieczające berło, ale magia go nie usłuchała. Różdżka zawiodła, zaklęcie rozpłynęło się w powietrzu nim sięgnęło celu. Zaraz potem obrócił się i skierował różdżkę w stronę relikwiarza, przy którym stała Deirdre, na końcu długiego pomieszczenia. Zaklęcie nie trafiło w kraty, lecz przeleciało między nimi i uderzyło w szkło, które rozbryzgało się w drobny mak. Odłamki obsypały stojącą obok czarownicę, jeden niewielki przemknął po jej policzku, pozostawiając po sobie cienką jak pajęczyna czerwoną nitkę, zadrapanie. Iskrzące szkło osiadło na jej czarnej szacie, niczym brokat. Deirdre sięgnęła po puzdro z gwoździami i wyjęła je ze środka, co nie było łatwym zadaniem przez kraty. Włożyła je wszystkie do szaty; wpadły tam bez problemu. Jeden zahaczył się o materiał szaty, ale pchnięty kolejnymi opadł na dno kieszeni. Po chwili podeszła do drugiego relikwiarza, próbując sięgnąć po berło; niestety, magia Cilliana zawiodła. Być może było to spowodowane presją lub rozwijającą się szybko i gwałtownie sytuacją na górze. Przejście przez taką salę i bezskuteczna próba wydostania berła przyczyniła się do tego, że Deirdre nie zdążyła stanąć nawet na schodach, gdy sekundy później rozegrała się na nich dramatyczna scena. Kobieta ujrzała już tylko skrawki białej opończy kapłana, który wychodził do katedry. Lykanon, usłuchawszy jej niemego rozkazu podjął się próby zatrzymania go. Będąc znacznie bliżej schodów niż kobieta, błyskawicznie znalazł się na stopniach. Nie spodziewał się jednak oporu ze strony mugola. W chwili, w której wyłaniał się z przejścia, mugolski kapłan zamachnął się długim, żeliwnym świecznikiem, trafiając go mocno w brzuch. Ciężka, prozaiczna broń nie tylko sprawiła czarodziejowi ostry ból klatki piersiowej i górnej części brzucha, ale siła związana bardziej z ciężarem i pędem niż energią włożoną przez mężczyznę zmiotła Harknessa jak piórko na wietrze. Ciało runęło w tył, lecąc półtora metra, by opaść w połowie schodów na kanciaste stopnie i zwalić bezwładnego już mężczyznę na ziemię, u podnóży schodów, tuż pod stopy doskakującej do nich Mericourt. Uderzenie w głowę było silne, czarodziej całkowicie stracił przytomność, a jego różdżka w trakcie upadku wypadła mu z dłoni i poturlała się w ciemność. Sojusznik rycerzy leżał nieruchomo na ziemi, na brzuchu, z twarzą zwróconą w bok; a po chwili na podłodze pojawiła się plama krwi wyciekająca z rany na głowie.
Stalowe przejście zamknęło się; kapłan zamknął czarodziejów w krypcie. Światło lumos maximy wciąż błyszczało pod sklepieniem.

Wokół zapadła cisza.


Tura jedenasta. Na odpis macie czas do 21 grudnia godz: 20:00. Mistrz gry przypomina, że nie możecie w postach zakładać rzeczy, które nie doszły do skutku. Jeśli chcecie ująć efekty zaklęć i zawrzeć kolejne działania w postach - rzucajcie w szafce... Oczywiście tak samo jak w temacie, macie tylko 1 próbę. Jednocześnie proszę o dokładne opisywanie swoich działań - jeśli będzie brakować mistrzowi gry jakiś informacji, uzna jak mu wygodnie.

Jeśli macie wątpliwości, co do tego, czy jakaś czynność będzie akcją angażującą, czy nie - piszcie na discordzie.

Lykannon: nieobecność 3/3. Zgodnie z zapowiedzią, event dla ciebie dobiegł końca. Twój los zostanie ujęty w poście końcowym w wydarzeniu.

Zaklęcia:
Sphaecessatio - Deirdre

Żywotność:
Deirdre: 188/196
-8 (osłabienie)
Cillian: 212/212
Lykanon: ???/245

Energia magiczna:
Deirdre: 30/50
Cillian: 41/50
Lykanon: -/50

Ekwipunek:
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]23.12.21 18:15
Sytuacja pogarszała się z sekundy na sekundę i to, co przed chwilą uważała za chwilową niedyspozycję, przeradzało się w rosnący chaos. Nic nie przebiegało zgodnie z szybko nakreślonym prostymi ruchami planem, lecz dostosowanie się do nieprzewidywalnego było częścią pracy Deirdre, zarówno w przeszłości, w dusznych i mrocznych niczym ta przeklęta krypta komnatach Wenus, jak i teraz, gdy zdarzało się, że niebo La Fantasmagorii sypało się na głowy. Tu, w podziemiach katedry, doświadczała jednak zupełnie innego poziomu zdenerwowania, wypełnienie woli Czarnego Pana było dla niej więcej niż priorytetem, dlatego z coraz szybciej bijącym sercem obserwowała wydarzenia dziejące się wśród zniszczonych grobowców. Nawet nie drgnęła, gdy odłamki szkła zraniły ją w policzek, znosiła gorsze utrudnienia, najważniejsze, że zdobyła te śmieszne relikwie - nie zdołała jednak odzyskać wspomnianego przez Cilliana berła, zapewne bardziej imponującego od tych kilku marnych gwoździ. Upewniła się tylko, że znajdują się bezpiecznie w kieszeni, w takiej pozycji i załamaniu materiału, by nie wypadły przy gwałtowniejszym ruchu. Później - mogła tylko obserwować, jak Lykanon staje się ofiarą działania oszalałego kaznodziei, wkrótce padając na ziemię tuż pod jej stopami, pozbawiony przytomności, zalewający posadzkę krwią. - Zobacz, co z nim - poleciła Cillianowi, sama obrzuciła sojusznika krótkim spojrzeniem, nie mieli na to czasu, nie znała Harknessa zbyt dobrze, był nową gwiazdką na firmancie mroku Rycerzy Walpurgii, nie zdołał nawet rozbłysnąć a już padł, oby - z życiem. Wolała nie targać za sobą trupa; w swych przemyśleniach była brutalna, ale nie miała w sobie za krzty empatii, zwłaszcza wobec praktycznie obcych osób. Teraz liczyło się tylko wydostanie z krypty. Czarownica podeszła ostrożnie do szczytu schodów, zostawiając przed sobą nieco przestrzeni, tak na wszelki wypadek, po czym skierowała różdżkę w stronę klamki i rysy pomiędzy drzwiami, tam, gdzie znajdowało się zamknięcie. - Sezam Materio - wypowiedziała powoli i wyraźnie, chcąc zniszczyć zamek lub sztabę, którą zamknięto drzwi, ewentualnie rozsadzić przytrzymujący skrzydła mechanizm, a później pchnąć je, by wydostać się do głównej sali katedry, cały czas czujna, już nie zamierzająca ukrywać się i robić dobrego wrażenia.


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]23.12.21 18:15
The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]23.12.21 19:48
Nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji ani tym bardziej jak dynamicznie wszystko postanowiło się zmienić. Dobra czy bardziej znośna passa chyba całkowicie przestała im sprzyjać, ale nie było czasu się nad tym zastanowić. Podobnie, jak nie mógł na dłużej skupić swej uwagi na pierwszym nieudanym zaklęciu. Zyskanie gwoździ, nie wydawało mu się wielkim osiągnięciem, bo to nadal było coś tak śmiesznego w swojej zwyczajności. Nie wiedział czemu mugole mieli widzieć w tym jakąkolwiek wartościową rzecz. Niedowierzanie odbiło się w jego mimice dopiero na widok tego, co miało miejsce prawie u szczytu schodów. Nie widział całości, ale widok padającego na schody Lykanona, sprawił, że nieco się skrzywił. Taki upadek musiał zaboleć, a w tym przypadku najwyraźniej znokautować. Zbliżył się do mężczyzny, by zerknąć co z nim, rzucając tylko krótkie spojrzenie Deirdre, kiedy poleciła mu to samo.- Chyba stracił przytomność. Przydałby mu się uzdrowiciel.- rzucił nieco obojętnie, nie było to odkrywcze, zważywszy na plamę krwi. Każdy uraz w okolicach głowy był groźny, tyle wiedział, ale nie miało to zbyt wiele pomóc. Zawahał się, czy spróbować go zdjąć z tych schodów i położyć gdzieś na dole, rozejrzał się, szukając gdzieś odpowiedniego miejsca.- Trzeba byłoby go przenieść.- dodał, ale pozostawił decyzyjność Mericourt. Nie zamierzał kłócić się z nią, jeśli zamierzała iść dalej ku głównemu celowi, który skłonił ich, aby dotarli tutaj dziś. Wiedział, że wtedy musi podążyć za nią, póki wszystko zdawało się iść przeciwko nim.
Spojrzał raz jeszcze w kierunku kobiety, kiedy skierowała różdżkę na blokującą im wyjście klapę. Nie zastanawiając się nawet, sam uniósł różdżkę, by sięgnąć po dobrze znane mu zaklęcie.
- Homenum Revelio.- mruknął pod nosem i uniósł wzrok do góry, licząc, że magia nie zawiedzie go znów. Mimo tego ile osób było w katedrze, chciał wiedzieć, czy wokół wyjścia ktokolwiek się znajdował i czy mieli się czegoś spodziewać. Byli we dwójkę i w gorszej pozycji, dlatego wolał uniknąć jakiegokolwiek potknięcia.


W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Cillian Macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]23.12.21 19:48
The member 'Cillian Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 33
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]24.12.21 0:18
Cillian przyjrzał się leżącemu na ziemi mężczyźnie. Wyglądało na to, że żył, stracił jedynie przytomność. Nie mógł jednak stwierdzić tego z całą pewnością, nie poczyniwszy żadnych konkretnych kroków w tym kierunku. Kiedy uniósł różdżkę i wypowiedział zaklęcie, nad jego głową nie błysło nic, lecz nieco w prawo, w głąb krypty widok był już wyraźny — jeden, jaśniejący zarys sylwetki stał w miejscu, wiele innych szybko przemieszczało się na prawo. Dalej od siebie widział już tylko skupisko jasnych punktów łączących się w jedną, intensywną poświatę, z której nie był w stanie wyczytać zbyt wiele.
Sytuacja była wyjątkowo nieciekawa, ale Śmierciożesrczyni zachowała zimną krew. Obrzuciwszy spojrzeniem nieprzytomnego Lykanona, wkroczyła z gracją na schody, by tam skierować swoją różdżkę na drzwi do krypty i wyszeptać inkantację. Promień zaklęcia sięgnął celu, docierając przez szczelinę w zamek, który ją blokował. Ten pękł, rozsypując się po obu stronach metalowych wrót. Wystarczyło, by je pchnąć, aby wyjść na górę. Po kapłanie nie było widać ani śladu, a widok miał szansę na moment sparaliżować Rycerzy Walpurgii.

Oboje mieli do czynienia z różnymi przeciwnikami, ale przed sobą, we wnętrzu katedry, mieli rozszalały, przerażony tłum mugoli. Chaos był odpowiednim określeniem dla tego, co miało tam miejsce. Ludzie krzyczeli, w panice ustawiali się w głównej i bocznej nawie, przy drzwiach prowadzących na zewnątrz, taranowali się, przeciskali między sobą, odpychali. Wrota pozostawały jednak zamknięte. Ci, którzy zdali sobie sprawę, że nie dotrą do drzwi miotali się po wnętrzu katedry, szukając innego wyjścia, a to wskazywał im klecha, stojący na środku i wskazujący korytarz vis a vis bocznych drzwi, którymi czarodzieje wkroczyli drugim razem do środka w obecności burmistrza. Wszystko to rozgrywało się kilka metrów od wnęki, w której mieściły się obrazy, rzeźby i zejście do krypty; stanięcie im wszystkim na drodze nie było żadnym wyzwaniem.
— Tędy, ludzie, do końca i w prawo, wyjście na plebanię i parking — krzyczał do nich kapłan, kierując spanikowanym tłumem. Gwar był wewnątrz taki, że trudno było się rozeznać w sytuacji.
Na mównicy, na prezbiterium znajdował się zaś burmistrz i prawił coś, co trudno było w tym harmidrze zrozumieć, gdy nie mówił do mikrofonu. Wszystko wskazywało na to, że próbował uspokoić rozszalały tłum wiernych.

Tura dwunasta. Na odpis macie czas do 27 grudnia godz: 20:00. Wesołych i spokojnych Świąt!

Zaklęcia:
Sphaecessatio - Deirdre

Żywotność:
Deirdre: 188/196
-8 (osłabienie)
Cillian: 212/212
Lykanon: ???/245

Energia magiczna:
Deirdre: 29/50
Cillian: 39/50
Lykanon: -/50

Ekwipunek:
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]27.12.21 18:09
Zamek ustąpił z trzaskiem, lecz to dźwięki dobiegające zza drzwi interesowały Deirdre najbardziej. Szamotanina, odgłos uderzającch o marmurową posadzkę obcasów, trzask drewnianych ławek, szum paniki. Nie brzmiało to jak część obrządku, ale cóż mogła o nim wiedzieć? Może wierni zamierzali odtańczyć dziwaczny taniec, danse macabre, w celu celebracji końca mszy? Nie była naiwna, przeczuwała, że niepokojący blask, unosząc się znad grobowców, wywołał panikę, przebijając się do głównej nawy. Dobrze, by w przypadku tej hałastry doszło do kilku spektakularnych zadeptań; głupcy, nie potrafili nad sobą panować, byli tylko marnym motłochem, podatnym na urazy. To nic, że właśnie jeden z czarodziejów leżał tuż za końcem schodów, ogłuszony i krwawiący, Deirdre znała go za krótko, by przejąć się jego losem. Cillian nie potrafił ocenić stanu zdrowia sojusznika, a obydwoje nie mieli czasu, aby bawić się w uzdrowicieli. Na razie w krypcie był stosunkowo bezpieczny, a bez magomedyka i tak nie byli w stanie mu pomóc. - Spróbuj go ocucić. Jeśli nie wstanie, ruszajmy dalej. Nie pomożemy mu tutaj. Najwyżej po niego wrócimy - lub jego ofiara, złożona na ołtarzu Czarnego Pana, będzie tą najwyższej wagi - powiedziała beznamiętnie ku Macnairowi, niewzruszona, nie przejmując się tym, że może zostać uznana za okrutną. W tym momencie: była tylko racjonalna, czas uciekał, a reszta zadania nie została wykonana.
Mocniej pochwyciła w dłonie różdżkę, pchnęła drzwi ze strzaskanym zamkiem, po czym najszybciej jak mogła wspięła się na szczyt schodów, do głównej nawy, próbując zorientować się w sytuacji. Chaos w najgorszym wydaniu, mierzący Mericourt, hołubiącą ład i porządek na każdym kroku. Jeśli tak wyglądał finał mszy, to miała o mugolach jeszcze gorsze mniemanie. Jeden z dziwnych, odzianych w specjalne szaty ludzi, próbował kierować tłumem, Dei przesunęła po nim wzrokiem, podnosząc go jednak finalnie na ciągle przemawiającego polityka. Niezbyt radził sobie z opanowaniem tłumu. - Sonorus - mruknęła, wskazując na siebie różdżką. - Burmistrzu, przerwij to, co robisz i podejdź do mnie jak najszybciej, uspokójmy naszych przyjaciół nim zrobią sobie krzywdę - krzyknęła w stronę przemawiającego burmistrza, rozkazując mu, by podszedł do nich. - Niech wszyscy zatrzymają się w miejscu, w którym stoją! Stratujecie się wzajemnie, skalacie agresją i krwią miejsce kultu. Zachowujmy się jak ludzie dorośli, nie jak dzika, bezmyślna zwierzyna - podniosła głos, nie do krzyku, ale do zdecydowanego, tubalnego tonu, takiego, jakim przemawiała jako urzędniczka i jaki widziała u swych profesorów. Lata manipulacyjnej praktyki sprawiły, że potrafiła modulować swój głos, zmienić go w słodki i ujmujący, ale także zmysłowy, groźny oraz pozbawiony emocji, przywołujący do porządku. Wykorzystała ten ostatni, wychodząc na środek przejścia ku drzwiom tuż za jej plecami, tak, by za sobą mieć jedyne otwarte wyjście z kościoła, a przed sobą, w miarę bezpiecznej odległości, sunący w drugą stronę tłum. Chciała dotrzeć do ich oszołomionych umysłów, ale także do serc; skoro znajdowali się w tej pożal się boże budzie, mającej dla nich tak wielkie znaczenie, zachowanie godne tego miejsca powinno przedrzeć się przez panikę. Starała się też umiejętnie balansować pomiędzy ostrością reprymendy a niewzruszonym spokojem czystego, melodyjnego głosu, mającego - Co się stało, co was tak przeraziło? Jestem tu, żeby wam pomóc. Mam poparcie burmistrza. Czy widzieliście tu jasną mgłę, duchy lub zjawy? Światło buchające z krypt? - zawołała spokojnie, śmiało spoglądając w oczy tych, którzy tłoczyli się najbliżej przejścia w nawie, chcąc skupić ich na konkretnej zagwozdce, na tym, by zastanowili się nie tylko nad swoim zachowaniem, ale i nad odpowiedzią na konkretne, rzeczowe - paradoksalnie rzeczywiste - pytania, w ten sposób cementując się w jawie, nie w ferworze paniki. - Zatrzymajcie się, przeprowadzimy z burmistrzem ewakuację w cywilizowany, bezpieczny sposób - przemówiła ponownie, wlewając do swego głosu coraz mniej przywołującej uwagę ostrości, a więcej łagodności i przekonującego bezpieczeństwa. Jednocześnie kontrolowała wzrokiem poczynania tłumu, gotowa zareagować w inny sposób - a także drogę, jaką przebywał burmistrz, który miał zbliżyć się do niej.


rzut kością

| czy moglibyśmy prosić o nawet prościutką mapkę z zaznaczonymi wyjściami i kropkami postaci? dziękujemy <3


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]27.12.21 19:39
Nie posiadał rozleglejszej wiedzy i umiejętności, które mogły pomóc znokautowanemu sojusznikowi. Jasne, mógł sprawdzić nieco dokładniej obrażenia, ale czy miało to cokolwiek zmienić. Przeczuwał, że nie mieli na to czasu, gdy na górze pozostała ponad setka mugoli. Spoglądał w górę na sklepienie krypty, chcąc z pomocą magii dostrzec, co znajdowało się nad nimi. Przez krótki moment zwątpił, czy zaklęcie okazało się skuteczne, ale w końcu nieco dalej dostrzegł trochę szczegółów. Dźwięki dobiegające z góry pokrywały się z tym, co widział. Chaos zapanował na dobre, ale dzięki temu chyba nikt nie czaił się na nich przy wejściu. Przeniósł wzrok na klapę, kiedy zamek z trzaskiem ustąpił, przestając być przeszkodą. Zawahał się, zanim wyprostował. Nie cucił Lykanona, woląc nie wyrządzić mu tym większej krzywdy. Empatia czy troska były mu obce, a już zwłaszcza wobec obcych osób lub takich dopiero co poznanych, ale czasami odpuszczał sobie bezmyślne działania. Tutaj na dole, póki nie uporają się ze wszystkim, sojusznik pozostawał bezpieczniejszy. Zastanowił się, czy któryś z eliksirów nie pomógłby mu, ale szybko przypomniał sobie, że zrezygnował z leczniczych na rzecz wzmacniających w czasie starć. Bez słowa wspiął się po schodach, obojętnie podchodząc do słów Śmierciożerczyni. Nie postrzegał ich jako okrutnych, a racjonalnych w obecnej sytuacji. Trzeba było opanować sytuację na górze, zanim wytaszczą nieprzytomnego mężczyznę stąd. Zamierzał podejść do klapy, żeby popchnąć ją, lecz Deirdre zrobiła to szybciej. Cóż jej wola.
Pokonując ostatni stopień, rozejrzał się po tłumie, który dał się ponieść panice. Ludzie zdawali się kotłować bez zastanowienia, kierowani przez klechę. Ten radził sobie zdecydowanie lepiej niż burmistrz, którego sam z tego miejsca nie bardzo słyszał. Cholerny bezużyteczny polityk. Szybko podejmując decyzję, ostrożnie skierował różdżkę w stronę Deirdre.- Sonorus.- rzucił cicho, ale nie takiego efektu się spodziewał. Patrzył tylko przez chwilę, jak kobieta powiela ruch, by to samo zaklęcie skierować na samą siebie. Nie znał jej umiejętności przemawiania, ale był skory uwierzyć w nie bardziej niż w te, które prezentował burmistrz. Korzystając z tego dogodnego momentu, podszedł najbliżej przejścia, którym dotąd uciekali mugole. Nie zamierzał otwarcie stawać im na drodze, czując w kościach, że to nie najlepszy pomysł, gdy jeszcze pozostawały jakiekolwiek opcje. Zamiast tego, próbując wykorzystać zamieszanie, obrócił się, by jak najmniej osób mogło zwrócić uwagę na to, co robił. Dyskretnie skierował różdżkę na drzwi.- Clausana Foreno.- szepnął, nie chcąc, aby jego głos przebił się ponad harmider i słowa Mericourt. Starał się ukryć trzymany w dłoni judaszowiec za swoją sylwetką.


W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Cillian Macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]27.12.21 19:39
The member 'Cillian Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 41
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]04.01.22 2:05
Zgodnie z pobożnym życzeniem Deirdre, chaos rozgrywający się na górze powoli wymykał się spod kontroli, zbierając przy tym swoje żniwo. Spanikowani ludzie zaczęli się przepychać, szarpać. Doszło do pierwszych zadeptań, rozbitych głów, skręconych kostek. Każdy chciał wydostać się ze środka — cokolwiek lub ktokolwiek przyczynił się do wybuchu takiej paniki ludzie przyczyniali się do eskalowania aury zagrożenia i niebezpieczeństwa, przestając dbać o bliźniego, a licząc się jedynie z własnym zdrowiem i życiem. Kiedy Śmierciożesrczyni się odezwała, jej głos wzmocniony zaklęciem rozszedł się po katedrze, echo rozbrzmiało wyraźnie — burmistrz umilkł, spoglądająca swoje dłonie, a następnie z jakimś wahaniem lub własną manierą, westchnął i skinął głową, schodząc z prezbiterium w kierunku kobiety. Z niechęcią i niezadowoleniem, ale jednocześnie bez jakiegokolwiek oporu.
— Co możemy zrobić? Zaraz pojawią się tu ofiary, nie słuchają nikogo poza klechą. A ten naopowiadał im bajek o dzieciach szatana.— Westchnął znów, spoglądając na Deirdre. Ta jednak, pomimo idealnego rysopisu, przedziwnej, czarnej szaty, w ogóle nie wzbudziła w nim żadnych wątpliwości, czy ukłucia niepokoju.
Głos kobiety rozszedł się po całej katedrze, ale pomimo jej starań i decydowania, to, co się działo było niemożliwe do opanowania w taki sposób. Parę osób zwróciło się w jej kierunku. Były jednostki wyraźnie trzeźwiej myślące, nie biegające bez sensu wzdłuż  głównej nawy. Zerkały na Deirdre z mieszanina strachu, ale wyraźnie nie obawiały się jej, a całej tej nietypowej sytuacji. Śmierciożesrczyni wciąż czuła na sobie efekt zaklęcia, który mocno wspierał jej zaangażowanie.
Para, która jej się przyglądała zaczęła coś mówić, ale nim ich głos i słowa dotarły do Deirdre, klecha, który stał na środku kościoła zwrócił się w jej kierunku ze swoim talizmanem, który wyciągnął w jej kierunku. Talizman z krzyżem.
— Odejdź nieczysta istoto, odejdź demonie, pomiocie szatana, córko Lucyfera. Zostaw w spokoju zagubione owce naszego Pana. Nie ma tu dla ciebie miejsca, diable. Zdradź mi swoje imię. Zdradź imię i odejdź, zostaw nas w spokoju! — krzyczał mężczyzna nieustępliwie, powoli krocząc w kierunku czarownicy. — Odejdź, wiedźmo, wysłanniczko Piekieł. Twoje ciało spalimy na stosie, nie oprzemy się twym urokom i czarom, chroni nas boska moc Pana Jedynego — podniósł głos, a cześć ludzi w kościele obróciło głowy; hałas się wzmógł.
— Zachowajcie spokój. Wszyscy ruszymy do głównych drzwi, które zostaną otwarte, tamtędy opuścimy kościół. Bez zbędnego hałasu, bez agresji i pośpiechu. Powoli i spokojnie, sytuacja jest już opanowania i nie grozi wam żadne niebezpieczeństwo!— powiedział głośno burmistrz, mijając nieco zdezorientowanego księdza i ruszył główną nawa w kierunku głównych drzwi.
— Rzuciłaś na niego urok! Ty wiedźma, ty ladacznico. Sięgnie cię gniew Pana. Nie poddamy się, chroni nas jego miłość!
Cillian ruszył w kierunku, w którym ksiądz ewakuował ludzi. Ci ruszali się w pośpiechu, przechodzili w boczny korytarz, docierając do wskazanych drzwi, a później wychodzili na zewnątrz. Migracja na tą stronę nie była intensywna, pojedyncze jednostki, które stały najdalej od zablokowanych zaklęciem drzwi raz po raz obracały się i odważywszy się na ruch, kierowały w końcu w przeciwną stronę. Ale temu miał zapobiec Macnair. Zblizył się do przejścia i bez trudu zablokował je, tworząc nieprzepuszczalną barierę. W tłumie trudno mu było w niewidoczny sposób rzucić zaklęcie, szczególnie kiedy wiązka magicznej energii pomknęła przed niego i iskrzącym na błękitem kotarą zasłoniła drogę. Pierwsi ludzie zderzyli się z nią. Odepchnięci potrącali kolejne osoby, niczego nie pojmujące. Młoda kobieta, która upadła na posadzkę z przerażeniem patrzyła na efekt zaklęcia, nie kierując spojrzenia na czarodzieja. Uniosła się i piskliwym głosem krzyknęła:
— Jesteśmy w pułapce! Jesteśmy zamknięci!
Jej krzyk sprawił, że hałas się wzmógł, luzie zaczęli się tratować, biegać za burmistrzem. Deirdre widziała, że on sam został popchnięty na ziemię i zdeptany przez dwóch mężczyzn.
I wtedy wydarzyło się coś, czego czarodzieje pewnie się nie spodziewali. Jeden z mężczyzn, który obserwował sytuację pomiędzy Deirdre, a księdzem i Cilliana, ruszył w kierunku Macnaira z długim świecznikiem i próbując z zaskoczenia, od tyłu, zrobić zamach i uderzyć go w plecy z całej siły.
— To twoja sprawka! To wy! Szarlatani, umrzecie tu!

Tura dwunasta. Na odpis macie czas do 6 grudnia godz: 20:00. Szczęśliwego Nowego Roku!

Zaklęcia:
Sphaecessatio - Deirdre

Żywotność:
Deirdre: 188/196
-8 (osłabienie)
Cillian: 212/212
Lykanon: ???/245

Energia magiczna:
Deirdre: 28/50
Cillian: 37/50
Lykanon: -/50

Ekwipunek:
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]06.01.22 17:25
Słyszał głos Deirdre i krzyki klechy, który naprawdę działał mu na nerwy. Przeklęty czubek przeszkadzał, jak tylko się dało, ale wyraźnie jednał sobie ludzi, którzy jak stado baranów pędzili według poleceń. Stado, które za moment zaczęło panikować, zderzając się z zablokowanym przejściem. Właśnie to chciał osiągnąć, odbierając im ostatnią drogę ucieczki. Mimo irytacji, coś przez moment szło po jego myśli, ale nie cieszył się przed wcześnie. Spojrzał na kobietę, gdy ta upadła na ziemię i chwilę później zaczęła krzyczeć, potęgując popłoch. Nie przerywając zaklęcia, obejrzał się na tłum, który za cel wziął sobie burmistrza, a kiedy jego postać zniknęła mu z oczu, spojrzał w kierunku Mericourt. Usłyszał kolejny krzyk i zauważył męską sylwetką zmierzająca w jego stronę. Cholerni mugole z pieprzonymi świecznikami. Przeklną pod nosem, decydując w ostatnim momencie i przestał podtrzymywać zaklęcie blokujące drzwi, by ratować siebie.- Protego.- rzucił ostro, wykonując płynny ruch przed sobą. Odruchowo uniósł lewe przedramię, chcąc bronić się przed ciosem. Widział przecież, jak skończyło się to dla towarzysza, który teraz pozostał w krypcie.- Żebyś zdechł.- warknął w kierunku mężczyzny, celując zaraz różdżką w stronę drzwi. Nie miał pewności czy zdąży, ale ryzyko było zawsze czymś, czego był skory podejmować.- Murusio.- burknął, celując w przejście, by mur pojawił się właśnie tam, scalając ścianę, w której mieściły się drzwi i tym samym uniemożliwić wydostanie się ludzi ze środka. Miał gdzieś ewentualne zniszczenia, ten budynek i tak nie postoi długo.


W głębokich dolinach zbiera się cień.
Ma barwę nocy…
lecz pachnie jak krew

Cillian Macnair
Zawód : Łowca magicznych stworzeń, szmugler
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Krok wstecz to nie zmiana.
Krok wstecz to krok wstecz
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8529-cillian-macnair https://www.morsmordre.net/t8563-dante#249835 https://www.morsmordre.net/t8556-cill https://www.morsmordre.net/f199-gloucestershire-okolice-cranham https://www.morsmordre.net/t8564-skrytka-bankowa-nr-2018#249854 https://www.morsmordre.net/t8557-cillian-macnair
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]06.01.22 17:25
The member 'Cillian Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 32
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]06.01.22 17:36
Chaos który otaczał ich poszarpanym kokonem działał na Deirdre niezmiernie irytująco. Lubiła czyste, konkretne działania, tutaj zaś wszystko się komplikowało, a do tego znajdowała się na terytorium wroga, który nie działał logicznie, nawet jak na swoje śmierdzące, szlamskie standardy. Nigdy wcześniej nie spotkała się z mugolami zgromadzonymi wspólnie, by czcić absurdalne bóstwo; cały ten pożal się Merlinie blichtr, podniosłość i zaśpiewy nie tyle ją zaskoczyły, co napełniały niepokojem. Bynajmniej wynikającym z lęku o popełnienie grzechu czy sprowadzenie na siebie przekleństwa spod znaku tego śmiesznego krzyżyka z przybitą do niej laleczką. Lubiła przewidywalne sytuacje, a w tym przypadku nie miała pojęcia, czego tak naprawdę się spodziewać i do czego są zdolni poprzebierani, oszaleli w swych poglądach ludzie, zachowywali się gorzej od najbardziej naćpanych klientów Wenus. Nawet oni nie bełkotali tak namiętnie o miłości, choć faktycznie, niektórzy nazywali ją ladacznicą i diablicą. Prawie uśmiechnęła się na deklamowane pełnym emfazy głosem wyzwiska, kierowane w jej stronę przez księdza - cóż, sam ściągał na siebie i na swych wiernych piekło. Ci szaleli dookoła, tratowali się, jeden nawet zmierzał szybko ku Cillianowi. - Uważaj, za tobą - krzyknęła w stronę towarzysza, korzystając z wzmocnionej siły głosu. Widziała, że mężczyzna próbuje się obronić, zamierzała więc ochronić przejście przed otwarciem się. - Murusio - warknęła, kierując różdżkę w drzwi, by je zablokować kamiennym murem, lecz zaklęcie się nie powiodło. Cała złość skumulowała się więc na ciągle bełkoczącym coś księdzu. Skupiła się na nim, na tym godnym pożałowania przebierańcu. - Nic i niky was nie chroni. Tratujecie się wzajemnie, szamoczecie się na ślepo jak owce, tak, tym właśnie jesteście, stadem pozostawionych samym sobie owiec, mordujących się wzajemnie w drodze na śmierć. Tylko to ułatwiacie - krzyknęła z całą dostępną mocą, a w jej skośnych oczach zalśniła czysta pogarda i gniew, wyrastające coraz szybciej na nienawiści do zgromadzonego wokół niej motłochu. Widziała, jak ktoś przewraca idącego ku niej burmistrza, trudno, na razie musiał poradzić sobie sam i wypełnić rozkaz nadany Imperiusem, ona - straciła cierpliwość. - Ściągnęliście na siebie piekło, a wasz pan - nie ma dla was litości. Może jestem jego ostrzem, karą, zemstą za to, czego się dopuściliście? Jesteś bez winy, klecho? - wściekłość buzowała w niej coraz bardziej, nienawiść prawie parowała z pobladłej twarzy, wrzała we krwi; czuła, jak miesza się z czarną magią, jak pulsuje, jak domaga się ujścia, eksplozji mroku, gniewu i pogardy na zewnątrz. - Gińcie, tak, jak na to zasługujecie. W imię Czarnego Pana - wychrypiała, mocno zaciskając dłoń na rozgrzanej różdżce, starając się skorzystać z wypełniającej ją mocy, z daru Czarnego Pana, z niepowtarzalnej potęgi, jaką ją obdarzył. Chciała przywołać mgłę czarną jak samo piekło, uformować ją zgodnie z własną wolą, zawładnąć nią, rozsiać ją i uczłowieczyć - a raczej uzwierzęcyć, przyzywając mroczne, drapieżne cienie, ni to pum ni wielkich kotów, gotowych siać zniszczenie i śmierć. Przymknęła oczy, cała będąc skupieniem, ogniskując w sobie to, co podłe i do cna złe, chcąc wzmocnić ucieleśnienie mgły, sprowadzając je na świat.
Jedno zwierzę zamierzała posłać w stronę księdza, tak, by skoczyło mu do gardła, by rozdarło je, by zawładnęło mrokiem nad tym bałwochwalczym durniem, drugie - ku ludziom otaczającym burmistrza, chcąc, by zaatakowało tego, kto znajduje się najbliżej tratowanego mężczyzny, ściągając go z niego, a dwa pozostałe - by pognały w szaleńczym tempie ku niezabezpieczonym drzwiom niedaleko Cilliana, rzucając się na pierwszych, którzy spróbują się przez nie wydostać, budząc lęk i jeszcze większą panikę.


| chcę skorzystać z umiejętności rycerzy, widmowa zemsta


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Katedra Bury St Edmunds [odnośnik]06.01.22 17:36
The member 'Deirdre Mericourt' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 69

--------------------------------

#2 'k8' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Katedra Bury St Edmunds - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 6 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Katedra Bury St Edmunds
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach