Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Newmarket
AutorWiadomość
Newmarket [odnośnik]23.07.21 16:01

Newmarket

Niewielkie miasteczko na granicy hrabstwa. Słynie z otaczających go terenów, na których nie brak boisk do polo, i torów służących wyścigom konnym. Sama miejscowość nie liczy zbyt wielu mieszkańców, obfituje za to w hotele o różnym standardzie i sklepy, szczególnie specjalistyczne - jeździeckie i pamiątkowe. W samym centrum mieści się niewielki, wybrukowany ryneczek, po którym jeżdżą tramwaje. Osiedle domków przy Drinkwater jest jedynym miejscem w Newmarket zamieszkiwanym wyłącznie przez czarodziejów.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Newmarket Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Newmarket [odnośnik]18.05.22 1:15
24 kwietnia 58'
Nie minęło wiele czasu od kiedy dostąpiłem wyjątkowych zaszczytów. Gro osób wiązałoby je jedynie z wyróżnieniem, słusznym – tudzież nie – przyznaniem władzy, o której wcześniej nie śmiałem nawet śnić. Poniekąd mieli rację, jednakże istniała jeszcze druga strona medalu, bardziej złożona i wymagająca, a przede wszystkim obarczająca ogromną odpowiedzialnością oraz koniecznością poświęcenia. Czy byłem na to gotów? Czy istniała szansa, że wsiąknę w polityczny świat na tyle, aby zapewnić hrabstwu harmonię i upragniony pokój? Nie widziałem się w tej roli, jeszcze nie teraz, jednakże nie oznaczało to, iż wolałem złożyć różdżkę i odstąpić od powierzonego mi zadania. Właśnie tak próbowałem do tego podejść, jak do nowego celu, którego osiągnięcie poprzedzała droga usłana licznymi przeszkodami; mniejszymi i większymi, trudniejszymi oraz stworzonymi dla typowych laików.
Skłamałbym twierdząc, że w pełni zdążyłem się rozeznać w nastrojach miejscowej ludności. Pierwsze rozmowy przyniosły jednak efekty zapewniając mi garść niezbędnych informacji, jakie mogły posłużyć za fundament planu odbudowy. Podstawową kwestią była kontynuacja poszerzania wpływów, wprowadzania solidnej i bezwzględnej polityki bazującej na czystości krwi, co między innymi wiązało się z usunięciem resztki mugolskiej części społeczności. Ostatnie wydarzenia odbiły się tu szerokim echem, wielu uciekało w popłochu, ale nie wszyscy okazali się tchórzami. Pragnęli walczyć o rzekomo swoje ziemie, domy i spuściznę, nawet jeśli ta bitwa miała okazać się ostatnią w ich życiu. W pewnym sensie szanowałem to podejście, albowiem najwyraźniej nawet niemagiczną zarazę stać było na zmierzenie się z nieuniknionym, z przeznaczeniem skazującym ich na sromotą porażkę. Uważałem jednak, że każdy przejaw odwagi oraz honoru należało docenić, dlatego nigdy nie lekceważyłem swych wrogów, a w szczególności tych działających z ramienia Longbottoma. Miałem o nich wyrobione zdanie, pragnąłem czym prędzej przelać krew zdrajców, ale każdy miał prawo do własnych wyborów – oni je podjęli ryzykując najwyższą ceną. Akceptowałem to.
Priorytetem bezapelacyjnie była zachodnia część Suffolk. Stabilizacja pozostawała w strzępkach i choć antymugolskie poglądy dostrzegalne były wszem i wobec, to jeszcze wiele brakowało do obwieszczenia sukcesu. Zdawałem sobie sprawę, iż należało wpierw wzmocnić granice, uniemożliwić wszelkim niepowołanym osobom ich przekroczenie oraz zabezpieczyć pozornie ukryte przejścia – nie tylko te magiczne.
Moją uwagę przykuło niewielkie miasteczko Newmarket, znajdujące się na skraju hrabstwa, gdzie przed wojną czarodzieje stanowili zdecydowaną mniejszość społeczeństwa. Planowałem dokładniej mu się przyjrzeć, dlatego przez kilka ostatnich dni rozglądałem się po strategicznych punktach pod maską innego oblicza. Mych uszu docierały różne dialogi; wspominane były kwestie ważne, ale też te zupełnie powszechne, pozbawione politycznego podtekstu. Ludzie zdawali się być obojętni, znacznie bardziej zamknięci w sobie – być może na skutek ostatnich wydarzeń tudzież strachu związanego z głośnym wypowiadaniem własnych poglądów. Nieszczególnie by mnie to zaintrygowało wszak w ostatnich miesiącach było to dość powszechne, gdyby nie fakt skrawka pergaminu, który nietypowo często przekazywany był pomiędzy różnej maści rozmówcami. Wiedziałem, że musiałem go zdobyć, poznać treść i zrozumieć, co tak naprawdę krążyło wśród mieszkańców, albowiem gdzieś w głębi siebie czułem, iż każdy zawierał te same informacje. Miałem czujne oko, więc zdołałem dostrzec, że wielkość oraz sposób złożenia były za każdym razem identyczne. Zakradnięcie się za przypadkową ofiarą i zamknięcie jej ust na dobre było prostsze, niżeli wtargnięcie niezauważonym do mieszkania, dlatego nie zwlekałem z podjęciem decyzji.
Lokalny bar nie pękał w szwach. Pojedyncze stoliki zajęte były przez czarodziejów, których z wyraźnym znużeniem obserwował barman serwujący kiepskiej jakości piwo. Wiedziałem jednak, że właśnie takie miejsca – biorąc pod uwagę te publiczne – zapewniały największy komfort rozmowy oraz niezbędną dyskrecję. Z tych powodów to właśnie tu zaprosiłem Claire, aby poznać jej opinię na temat zdobyczy. Kuzyn wspominał o jej pasji oraz doświadczeniu, jakie w tej sytuacji mogły okazać się niezbędne.
Zasiadłem przy jednym ze stolików znajdujących się nieco na uboczu. Chwyciłem w dłoń wcześniej zamówiony kufel trunku i upiłem z niego oczekując na przybycie dziewczyny. Odradzałbym picie tego paskudztwa ciepłego, a zatem lepiej dla niej żeby się nie spóźniła. Choć jeśli faktycznie miała do czynienia z Cillianem na co dzień, to mogło jej to wejść w skórę.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Newmarket [odnośnik]18.05.22 15:25
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 10
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Newmarket Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Newmarket [odnośnik]31.05.22 19:47
Może i w ostatnich miesiącach zaczęła spędzać z Cillianem więcej czasu, niż dotychczas, lecz Macnair miał w sobie cechy (nie sposób zliczyć ich używając palców obu dłoni), jakich Claire nie akceptowała, o przyswajaniu ich jako swoje nie wspominając. Spóźniać się nie znosiła. Wyróżniała ją obowiązkowość, dotrzymywanie terminów, dopinanie zadań na ostatni guzik - najlepiej przed czasem, zostawiając zapas na wszelkie niezaplanowane wypadki. Wpadała w głęboką irytację, kiedy coś szło niezgodnie z planem, kiedy ktoś nie stawał na wysokości zadania, gdy całe przedsięwzięcie upadało przez czyjeś niedopatrzenie. Czyjeś, bo przecież sobie nie miała nic do zarzucenia, (niemal) nigdy.
Nie było to więc dziwne, że w umówionym miejscu pojawiła się o czasie, jeszcze nim Drew zdążył zamoczyć usta w kuflu piwa. Pchnęła drzwi wejściowe lokalnego baru, rozglądając się po mało licznej, zebranej weń klienteli, czujnym spojrzeniem szukając swego dzisiejszego towarzysza. Pisał do niej przed paroma dniami, powołując się na znajomość z Cillianem, choć kojarzyła go już ze spotkania po uroczystościach w Londynie. Znalazł się w gronie zasłużonych czarodziejów, odebrał odznaczenie z rąk samego Ministra Magii i jeszcze dostał pod opiekę ziemie. Z odbytej w kuluarach krótkiej rozmowy wywnioskowała, że Macnair może nie mieć czasu na zarządzanie sprezentowanymi terenami, co sprawiło, że zaczęła poddawać w wątpliwość decyzję Ministra. Czy tytuł służyć miał wyłącznie podtrzymaniu tradycji, sztucznemu pompowaniu starych zwyczajów, których dziś niewielu chciało brać na swoje barki? Piękne uśmiechy w odbiciu fleszy wyglądały niesamowicie na scenie, jak i na łamach gazet, tylko czy była w nich szczerość oraz świadomość przyjmowanych obowiązków? Otrzymany od Drew list miał zmienić nastawienie Claire wobec tych decyzji. Czyżby był gotów przyjąć na siebie odpowiedzialność, zrobić coś na rzecz swoich ludzi? I przede wszystkim, czy było to u nich rodzinne i czy wciąż była jeszcze szansa dla Cilliana?
Większej meliny nie było?, przemknęło jej przez myśl, kiedy przekraczając próg baru omiotła spojrzeniem zagraconą, podniszczoną przestrzeń. Claire nie miała problemu z brudem czy zapadającym się fundamentem. Podczas wypraw z ramienia Banku Gringotta wielokrotnie miała (wątpliwą?) przyjemność bywać w miejscach o tragicznych warunkach, jednak katakumby czy miejsca kultury miały wpisane w charakterystykę, by takimi być. Lokale funkcjonujące w opinii panny Fancourt powinny być przystosowane do tego, by przyjmować klientów na przyzwoitych warunkach, jednak wszystko wskazywało na to, że takich przybytkach bywać jej się nie zdarzało. Nie powstrzymała gestu uniesionych brwi zwątpienia, ale nie wycofała się, stawiając kolejne kroki w kierunku stolika na uboczu, przy którym siedział Drew. Zdjęła długi, sięgający kolan płaszcz i przerzuciła go przez oparcie jednego z krzeseł, prezentując w całej swej okazałości codzienną kreację. Dopasowany golf o barwie zgaszonej musztardy wsunięty był za brzeg spiętych paskiem spodni. Te nie budziły już kontrowersji w oczach innych czarodziejów, którzy zwracając uwagę na oschły, mało przystępny wyraz twarzy Claire powstrzymywali się od komentarzy o gnającej ku rewolucji modzie damskiej.
- Przytulnie tu - mruknęła, nie kryjąc ironii, kiedy zasiadając obok czarodzieja odrzuciła na plecy długie, związane w warkocz włosy. - Czy odwiedzenie wszystkich melin w Suffolk należy teraz do twoich obowiązków? - zapytała, unosząc kącik ust w uśmiechu i ogniskując spojrzenie na ciemnowłosym mężczyźnie. Wysłanym przez siebie listem wzbudził jej ciekawość i czym prędzej chciała przejść do tematu, jaki ich tu przygnał, lecz nie mogła sobie odmówić kilku słów neutralnej pogawędki.
Claire Fancourt
Zawód : klątwołamaczka w banku Gringotta
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
if it scares you it might be
a good thing to try
OPCM : 18
UROKI : 3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 7
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10616-claire-fancourt https://www.morsmordre.net/t10763-atena#326881 https://www.morsmordre.net/t10764-claire#326882 https://www.morsmordre.net/f404-gloucestershire-cranham-the-mulberry-house https://www.morsmordre.net/t10762-skrytka-bankowa-nr-2336#326880 https://www.morsmordre.net/t10765-claire-fancourt#326891
Re: Newmarket [odnośnik]09.06.22 23:48
Ostatnie czego bym się spodziewał, to fakt, że kuzyn ujrzał tą samą kobietę więcej jak dwa razy; podczas kolacji i tuż po przebudzeniu, kiedy to z szybkością wampusa zbierał swoje rzeczy. Clarie musiała mieć coś w sobie lub po prostu skrywała asa w rękawie, choć nie sprawiała wrażenia równie bezwzględnej. Czyżby naprawdę zwróciła jego uwagę? Sprawiła, że w końcu postanowił zwolnić i zachowywać się nieco bardziej odpowiedzialnie? Nie mogłem odmówić mu gustu, w tej sferze byliśmy do siebie skrajnie podobni, jednakże niejedną piękność odesłał już z kwitkiem. Byliśmy rodziną, wbrew pozorom chciałem dla niego jak najlepiej, dlatego cieszyła mnie ta zmiana. Być może każdego Macnaira powrót do Londynu miał uczynić lepszym, bowiem w końcu ja sam po przekroczeniu granic stałem na rozdrożu. Zostać, błądzić dalej? Szybko znalazłem odpowiedzi na postawione pytania i widziałem, że Cillian również takowe odszukał.
Uśmiechnąłem się pod nosem, kiedy wraz z wybitą godziną spotkania drzwi przybytku otworzyły się. Czułem, iż w progach znajdowała się panna Fancourt, co potwierdziło się zaraz po tym jak wkroczyła do środka z nieco posępną miną. Obserwowałem ją z uwagą, pozwoliłem sobie nawet na szybkie zmierzenie jej wzrokiem, co z pewnością nie było taktowne, lecz nie dbałem o to. Byłem daleki od oceniania kobiecej garderoby, stroniłem też od opinii, iż panie nadawały się tylko do zajmowania ogniskiem domowym oraz potomstwem, więc przywitałem ją z należytym szacunkiem. Rzecz jasna było ono oszczędne w słowach, skłaniało się do krótkiego skinięcia głową i wskazania stojącego naprzeciw krzesła, ale tak też bym uczynił względem każdego innego rozmówcy. Spotkaliśmy się dzisiaj za moją inicjatywą i też poniekąd w mojej sprawie, dlatego radował mnie fakt, iż zgodziła się wspomóc własną różdżką oraz doświadczeniem.
Wygiąłem wargi w kpiącym wyrazie słysząc nieco zgryźliwy komentarz. Wyczułem ironię, nie spodziewałem się pochlebstw względem doboru miejsca, aczkolwiek przyzwyczaiłem się do podobnych przybytków. Wychodziłem z założenia, iż w takowych zdecydowanie mniej ścian miało uszy i nie trzeba było za każdym razem oglądać się za ramię. Zależało mi na spokoju oraz dyskrecji, a pijani goście ze społecznego marginesu taki komfort zapewniali. -Jakbym wiedział, że będzie to dla ciebie taka ujma, to od razu zaprosiłbym cię w moje skromne cztery kąty- zaśmiałem się pod nosem unosząc kufel z wątpliwą zawartością. -Choć nie jestem przekonany, czy u mnie jest przytulniej- rozglądnąłem się pobieżnie po rozstawionych stolikach. Rzecz jasna jedynie żartowałem, ciężko było mieć gorszy bajzel we własnym mieszkaniu. Wszędobylski kurz i pajęczyny prawdopodobnie stanowiły domenę tego baru. -Im dłużej jednak tu przebywam, tym większą zyskuję pewność, że to idealne miejsce na pierwszą randkę- dodałem powracając spojrzeniem do brązowych tęczówek.
-Cieszę się, że zgodziłaś się pomóc- stwierdziłem zgodnie z prawdą. Nie potrafiłem dziękować, nigdy to słowo nie przeszło mi przez gardło. -Zapewne zastanawiasz się co robimy w takiej dziurze, gdy dookoła znajdują się o wiele większe miasta- zacząłem przypuszczając, iż ta zagwozdka pojawiła się w jej głowie, kiedy tylko zjawiła się w Suffolk. -Kilka mil dalej znajduje się granica i to właśnie tutejsi mogą odpowiadać, że przerzucanie przez nią zbiegów. Węszyłem przez kilka dni, rozglądałem się za potencjalnymi zdrajcami, ale żaden nie przykuł na dłużej mojej uwagi. Pojawiło się jednak coś innego- kontynuowałem przechodząc od razu do rzeczy. Nie widziałem sensu w szczegółowych wprowadzeniach, gdyż nic innego bardziej nie szanowałem jak czasu swego rozmówcy. Z kieszeni wysunąłem skrawek papieru i zamknąłem go w dłoni nie chcąc, aby ktokolwiek zobaczył zdobycz. -Zapisane informacje krążą wśród lokalnej społeczności. Kilkukrotnie widziałem jak dyskretnie je sobie przekazują. Mam wrażenie, że to szyfr, klucz do miejsca, które chronią. Wiem, że znasz się na runach, ale tych na pergaminie nie tłumaczyłbym dosłownie- dodałem.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 40
UROKI : 9
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 51
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Newmarket
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach