Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

M. Greengrass
AutorWiadomość
Wsiąkiewka

Żywotność
Wartość żywotności postaci: 209
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5169 - 188
71-80%brak-10148 - 168
61-70%brak-15127 - 147
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20106 - 126
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3085 - 105
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4064 - 84
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5043 - 63
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 42
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności

Ekwipunek



Różne


[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mare Greengrass dnia 28.12.21 12:50, w całości zmieniany 3 razy
Mare Greengrass
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Greensleeves was my delight,
Greensleeves my heart of gold
Greensleeves was my heart of joy
And who but my lady Greensleeves
OPCM : 8
UROKI : 7
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341

Powrót do góry Go down

RozgrywkaDawniej
Sierpień 1951 | Cressida | August of another summer
Festiwal lata od zawsze stanowił najważniejszy moment w roku Mare. Uroczysta atmosfera, która opanowywała wtedy Weymouth była nie do opisania. Gorąco przygotowywań czuć było na każdym kroku — ze świecą można było szukać jakiejkolwiek duszy, która nie biegała z miejsca na miejsca, lub przynajmniej (jak przystało na arystokratów dumnie noszących nazwisko Prewett) nie spacerowała sprężystym krokiem, starając się doglądać czynionych w przygotowywaniach postępów. Los ten nie opuszczał także młodszej z rudowłosej sióstr, dla której — według pobożnych życzeń składanych codziennie w cierpliwe dłonie poranków — miał być to ostatni Festiwal Lata spędzony jako panna Prewett.

Styczeń
4 I | Isaiah | Pokój motyli
Felix zasnął.
Cichy głos Mare zbiegł się z lekkim stukotem pantofelków o posadzkę. Dochodziła dwudziesta, zmierzch na dobre oplótł Derby swymi ramionami, lecz tlące się w pokoju motyli światła nadawały pomieszczeniu jeszcze bardziej kameralną i ciepłą atmosferę niż za dnia.
Krótkie westchnienie wydostało się spomiędzy ust kobiety, gdy złota spinka w kształcie motyla z cichym szczęknięciem wypuściła taflę miedzianych loków ze swych upięć. Te opadły swobodnie na plecy damy, która nie zaprzestając swej wędrówki po pomieszczeniu, przeczesała je tymczasowo własnymi palcami.

5/6 I | Isaiah, Keat, Justine | Smocza wieża
Derby nie śpi. Rozpalona jest okolica dworku zajmowanego od wieków przez ród Greengrass, bezpośrednich spadkobierców Ulyssesa Alesgooda. Rozpalona jest mimo zimowego puchu, który nakrył okolicę niby futro z białego lisa przyszywane do kołnierzy płaszczy szlachetnych dam.
Nie śpi również lady Mare Greengrass, stukająca nerwowo zielonym pantofelkiem o posadzkę, gdy kolejny list wychodzi spod jej pióra, tym razem znów adresowany do rodziny, do kuzyna, ostatni, błagalny, najmniej składny pośród wszystkich. Rude loki opadają swobodnie na plecy, gdy blada dłoń unosi się do twarzy, by potrzeć zbolałe, piekące oczy, a następnie unieść się ku pulsującym z nerwów skronią.

8 I | Finley | Gabinet Mare
Nie spodziewała się; właściwie nikt nie spodziewał się, że ród Greengrass stanie w obliczu tak wielkiego wyzwania, że niebo zawali się na głowy mieszkańców Staffordshire oraz Derbyshire bez wcześniejszego ostrzeżenia. Ogrom okrucieństwa, którego doświadczyli, nie mieścił się w nawet w najbardziej pojemnych głowach, podobnego przypadku nie pamiętali nawet najstarsi miejscowi. Lady Greengrass również na długo zatrzyma w pamięci zieloną poświatę Mrocznego Znaku, który jeszcze kilka dni wcześniej rozświetlił nocne niebo.

16 I | Zakonnicy i Sojusznicy | Pokój dzienny z jadalnią
Początek roku nie był łaskawy dla nikogo. Ani dla lady Mare, ani dla ludzi, za których bezpieczeństwo wzięła odpowiedzialność w momencie wstąpienia w związek małżeński z lordem Greengrass. Mimo to zaproszenie otrzymane od Alexandra napełniło jej serce nową nadzieją. Wiarą, że coś się zmieni oraz możliwością powrotu do normalności. Działalność naukowa, nawet jeżeli nie do końca sprecyzowana w zaproszeniu, stanowiła przecież jej najgorętszą pasję, której oddawać by się mogła bez przerwy. Podobną radością wypełniły ją myśli, że wreszcie dane będzie jej spotkać się z Isabellą, och, przecież tak mało czasu zostało przed jej ślubem! Musiały nadgonić zaległości, choć nastrój Mare nie należał do szczególnie dobrych. Każdy, kto zaznajomiony był z sytuacją Staffordshire, nie mógł dziwić się podobnemu obrotowi spraw. Dzisiejsze pojawienie się w Dolinie Godryka możliwe było tylko dzięki temu, że Elroyowi udało się przekonać żonę, iż ich ziemie pozostaną na ten czas w dobrych rękach. Ziemia się nie zawali, gdy na moment znajdziesz się poza granicami, mówił ciepłym, czułym głosem, którego echo wracało w myślach kobiety zaskakująco często. Ale czyż to nie jedna z oznak prawdziwej miłości?

Gdy Mroczny Znak spowił niebo nad Staffordshire, jego łuna widoczna była także w Derby. Wspomnienia wczesnostyczniowej nocy, serca spętanego pierwszą oznaką niezrozumienia i nieprzygotowania — strachem — nie zdążyły się jeszcze zatrzeć. W tamtej chwili, gdy ziemie jej rodziny poczęły spływać krwią niewinnych, gdy Stoke—on—Trent stanęło w ogniu, nie była sama. Był przy niej szwagier, byli dzielni Keaton i Justine, a potem jeszcze całe zgromadzenie ludzi, dzięki którym jej własna odwaga, pielęgnowana w Prewettach przez długie wieki, nie zdusiła się wśród dymu. Rozkwitła na nowo, z większą mocą niż wcześniej. Musiała być podobna stali, która w ogniu szlachetnieje, nie ulega pokusom skruszenia. Mieczem dobrego słowa przeciąć gordyjski węzeł strachu, który pragnął zdusić poczucie bezpieczeństwa osiadłe w Somerset.

22 I | Thalia | Black Rocks
Wiele elementów życia codziennego musiało zostać przeanalizowane na nowo. Atak na Staffordshire otworzył oczy niedowiarkom oraz tym, którzy jakimś cudem w dalszym ciągu pragnęli łudzić się, że wojna ich nie dotyczy. Greengrassowie co prawda opowiedzieli się za jedną ze stron konfliktu jeszcze we wrześniu, lecz do początku miesiąca pozostawali w położeniu, które umożliwiało im względnie spokojne myślenie o przyszłości. Piątego stycznia wydawało się, jakby cały świat miał runąć, ale tak się nie stało. Nawet pomimo więcej niż rozczarowującej postawy pozostałych lordów sojuszu za wyjątkiem jej własnego brata, udało się zorganizować odpowiedź na działania Rycerzy Walpurgii. Mare co prawda wciąż nie mogła odpocząć od horrorów — zaledwie dwa dni temu stanęła przed zgromadzonymi w największym mieście Somerset przerażonymi ludźmi; ponownie widziała Mroczny Znak rozpostarty swą zielenią na niebie.

30 I | Volans | Jadeitowy salon
Volans Moore. Najstarszy — o ile się nie myliła — brat Lydii. To zabawne, jak świat potrafił być mały. Teoretycznie czarodziejów było wbród; kiedyś wystarczyła tylko prędka podróż do Londynu, by wpaść w samo serce tętniącego magią miasta, by dojrzeć głowy tych, których nie miało się prawa znać, bo wszystkich jest za dużo, za wiele by ich spamiętać, choć Mare starała się zawsze przypisywać twarz do imienia, a imię do zasług. Nawet przed wojną, gdy wystawiała zielone pantofelki za granice Weymouth nie spodziewała się, że przyjdzie jej gościć we własnej rezydencji jednego z braci jej szkolnej przyjaciółki. Co prawda nie występował on w roli honorowego gościa, jeszcze nie, wezwany został poniekąd na rozkaz, choć w przekazanym mu ustnie przez jednego ze sług komunikacie padły słowa "na skąpane w przyjaznej pamięci życzenie". Sprawa była pilna, nie mogła czekać na zaangażowanie męża.

31 I | Volans, Justine, Kieran, Opsa | Kamienny most
Trudno wyobrazić sobie gorszy początek roku. Jedyne, za co była wdzięczna, to przypomnienie sobie słów matki, które zagubione w dzieciństwie, wracały do niej ze zdwojoną siłą. Ogień hatruje, moja droga. Człowiek wchodzi między płomienie słaby, a wychodzi silny. Martwiła się wtedy mała paprotka, że nigdy nie będzie dane jej wyjść z płomieni. Tak właśnie kończyli słabi, nie mieli wystarczająco czasu, by osiągnąć swe plany. Dziś jednak wiedziała, że niezbadana jest siła determinacji oraz chęci przeżycia, którą wykazują tak czarodzieje, jak i niemagiczni. Każdy z nich miał w sobie iskrę, która odpowiednio potraktowana, zdolna była wytworzyć pożar, z którego wyjdą silniejsi. Tak jak dziś.

Luty
1 II | Cynthia | Gabinet
Nie spodziewała się, że przyjęcie uchodźców z Nottinghamshire będzie aż tak zajmujące. Ludzi było niewielu — po dokładnym przeliczeniu okazało się, że w grupie było trzydzieści siedem niemagicznych. Każda rodzina została zakwaterowana w jednym z domostw w mieście Derby, na miejscu od samego rana roiło się od ludzi. Mare osobiście nadzorowała postępy swych uzdrowicieli, w szczególności martwiąc się stanem zdrowia jednego z chłopców, który według jej opinii wydawał się być chory na anginę. Ropna wydzielina nigdy nie była oznaką zdrowia. Cieszyła się przy tym, że rodzice chłopca, podobnie jak pozostali z ich grupy, zdecydowali się na pozostanie w Derbyshire, przynajmniej na razie. Arystokratka wiedziała jednak, że aby zapewnić im odpowiednie warunki do dalszego bytu, nie mogła pozostawić ich samopas. Potrzebowała pomocy kogoś, kto lepiej od niej posiadł wiedzę o organizowaniu pracy w zespole, o prowadzeniu lokalnej wspólnoty i poczęści także... czegoś na kształt rozrośniętego gospodarstwa domowego. Wydawało się, że pani Cynthia Skamander, osoba, której odwiedzenie jeszcze w zeszłym roku polecił jej sir Havelock Ollivander była idealną osobą do podzielenia się taką wiedzą.

10 II | Archibald | Gabinet Archibalda
Atmosfera gęsta od wyczekiwania nie zamykała się wyłącznie w bezpiecznych murach Weymouth Palace. Zazwyczaj spokojna i wyważona lady Mare odliczała dni dzielące ją od wizyty w rodzinnym dworku z niecierpliwością godną małej damy, ale czy ktokolwiek, kto wiedział, w jakim położeniu znajdowała się przez ostatni miesiąc, mógł być prawdziwie zaskoczony takim obrotem spraw? Zaproszenie wystosowane przez brata przyjęła z ogromną ulgą, choć wciąż nie mogła zdobyć się na to, by podziękować mu za nie w liście. Wojna rozdarła damę na dwie części, z których jedna pragnęła za wszelką cenę pozostać na swych ziemiach, odwdzięczyć się poddanym za ofiarność, jaką wykazali się przy ich bronieniu. Druga z kolei pragnęła zaszyć się w spokojnym miejscu z rodziną oddać się obowiązkom matki i żony. Obie posiadły własne rozterki, których nie mogła ze sobą pogodzić. Wyrzuty sumienia związane z rozstaniem z córką spędzały jej sen z powiek, zmuszały do przemyśleń, czy mogła się w ogóle nazywać dobrą matką. Myśli nie ustępowały pomimo świadomości, że w Weymouth Saoirse jest bezpieczna, otoczona opieką bliskich i na pewno nie brakuje jej niczego poza... towarzystwem mamy i taty. Rozstanie się z Derby, oznaczało także ustąpienie w obowiązkach, które z dnia na dzień stały się jej rzeczywistością. Wiedziała jednak, że mąż i jego krewni staną na wysokości zadania. A mimo to miała wrażenie, że swym wyjazdem daje sygnał, iż nie zależy jej wystarczająco.

16 II | Prudence | Pokój herbaciany
Wizyta w Puddlemere zaplanowana była już od dłuższego czasu, niestety obowiązki, które spadły na wąskie barki lady Mare zatrzymały ją w różnych częściach Anglii — nie tylko w pozostających pod opieką rodu Greengrass hrabstwach Derbyshire oraz Staffordshire. Nagły napór obowiązków zdawał się wyczuwać Archibald, który z końcem stycznia wystosował do niej list oraz zaproszenie na spędzenie przynajmniej kilku dni w Dorset. Chwilowy odpoczynek od roli lady Greengrass pozwolił jej na nadrobienie towarzyskich zaległości. W pierwszej kolejności pragnęła więc odwiedzić kochaną Kornwalijską Syrenę. Ciekawa była przygód Prudence, bowiem, nawet gdy nie miały ze sobą zbyt wiele kontaktu, mogła być pewna, że lady Macmillan nie potrafiła zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu i zajmować się zajęciami typowo żeńskimi, jak na przykład haftowanie. W tym tkwił jej urok, w tej niemalże chorobliwej potrzebie skoczenia w ogień dla dobra innych, słabszych. I choć Mare podchodziła do podobnych problemów z pewnym dystansem, martwiąc się również o stan swej przyjaciółki, gdy podejmowała takie poważne manewry, była pewna, że to właśnie takie impulsy były źródłami najbardziej zapierających dech w piersiach historii.

Marzec
1 III | Laurel | Aleja lewitujących drzew
Dziecięcy słowotok, cóż za piękna rzecz!
Spacerujący obok Mare chłopczyk wyglądał naprawdę uroczo, gdy z zaskakującą jak na swoje rozmiary prędkością wyrzucał z siebie skróconą historię alei lewitujących drzew. Dotychczas Mare nie miała jeszcze okazji wysnuć się tak głęboko w tereny przylegające do dworku Ollivanderów — zazwyczaj była bowiem gościem u rodziny swego męża, dlatego też jej obowiązkiem było towarzyszenie właśnie jemu. Musiała jednakże przyznać, że dzieci sir Havelocka i lady Lynette były szczególnie poruszającą gromadką. Do tego stopnia, że zwykła się zastanawiać, jak w ich wieku zachowywać będzie się jej własna córka. Saoirse powoli zbliżała się ku swym trzecim urodzinom, Laurel miał lat dziewięć. Jeszcze sześć lat.

1 III | Faith | Bawialnia
— Dzięki twojej uprzejmości niedługo poznam wszystkie zakamarki Lancaster Castle, Faith — rozbawiony głos Mare rozbrzmiał na zamkowym korytarzu, gdy rudowłosa dama spacerowała nimi o pół kroku za niezwykle energetyczną dziewięciolatką. Spotkanie z każdym z licznego potomstwa Ollivanderów stanowiło wyzwanie. Dzieci lady Lynette i sir Havelocka były bowiem tak różne, jak tylko mogły. Bliźnięta fascynowały ją chyba najbardziej. Na pierwszy rzut oka Faith wyglądała na aniołka — z jasnymi włosami i szerokim uśmiechem, w sukniach wybieranych przez bony lub nawet samą matkę prezentowała się niezwykle wdzięcznie. Mare udało się zasłyszeć jednak pogłoski o dość... ognistym temperamencie młodej damy. Temperamencie, który kontrastował z dobrze już poznanym charakterem brata bliźniaka dziewczynki, Laurela. Taki dualizm zmuszał ją bowiem do spojrzenia również w swą własną rodzinę. Czyż ona i Julia nie były takie same? Burza i Morze zawsze stanowiły swego rodzaju przeciwieństwa, ale również i dopełnienie. Nie pytała jeszcze, które z tej dwójki bliźniąt było starsze. Jeżeli Faith urodziła się przed Laurelem, powielała schemat nieco porywczej starszej siostry, który Mare widziała w swej własnej siostrze bliźniaczce.

KIEDY? | KTO? | GDZIE?
OPIS

[bylobrzydkobedzieladnie]
Mare Greengrass
Mare Greengrass
Zawód : Arystokratka, mecenas nauki
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Greensleeves was my delight,
Greensleeves my heart of gold
Greensleeves was my heart of joy
And who but my lady Greensleeves
OPCM : 8
UROKI : 7
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica
 Ab imo pectore
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10169-mare-catherine-greengrass#308845 https://www.morsmordre.net/t10364-unda#313340 https://www.morsmordre.net/t10371-przyplywy-i-odplywy#313497 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10850-szuflada-m-greengrass#330582 https://www.morsmordre.net/t10365-m-greengrass#313341

Powrót do góry Go down

M. Greengrass

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach