Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Astoria Lestrange
AutorWiadomość
Astoria Lestrange [odnośnik]03.08.21 16:34

Astoria Lestrange neé Malfoy

Data urodzenia: 19 września 1927
Nazwisko matki: Avery
Miejsce zamieszkania: Wyspa Wight, Thorness Manor
Czystość krwi: czysta szlachetna
Status majątkowy: bogaty
Zawód: patronka istot trytońskich i opiekunka syren, badaczka organizmów morskich; córka Ministra Magii, arystokratka
Wzrost: 163 centymetry
Waga: 49 kilogramów
Kolor włosów: srebrno-złoty odcień jasnego blondu
Kolor oczu: pistacjowa zieleń
Znaki szczególne: charakterystyczna, intensywna woń pachnideł otulających sylwetkę; chłód w jasnym spojrzeniu; płynność wdzięcznych ruchów



don't forgetyour pearls and all of your horses,
your curls and all of your corsets

Od zawsze wiedziała.
Wiedziała z czym przyjdzie jej się mierzyć, wiedziała ile ważyć będzie ciężar na wątłych barkach, wiedziała ile wyrzeczeń będzie kosztowało jej życie; od zawsze wiedziała kim jest.
Jak wyglądać będzie jej ścieżka, sprawnie i jasno wytyczona; jak wysoko należy unosić głowę, jak z dumą zaciskać zęby i utrzymywać sztywną strunę kręgosłupa – fizycznego i moralnego.
Matka lubiła powtarzać, że pierwsza córka Cronosa Malfoya urodziła się przygotowana; że wszystko wiedziała z wyprzedzeniem, że doskonale potrafiła dokonywać wyboru – pierw między grzechotkami, później między pudrowym różem a złamaną bielą, między stosami opasłych ksiąg – każda dobra decyzja zdawała się nieść kolejną, potwierdzała błękitną krew, napawała dumą.
Była dobra i godna. Była taka, jaka powinna być.
Nie upatrywała zabawy w gonitwach po rodowej posiadłości, nie urządzała sobie rozrywek kosztem guwernantek, nie plamiła ust słowem nie, nie odmawiała dodatkowych zajęć, choć te momentami potrafiły znużyć przeokrutnie. Owinięta bielą aksamitów i jedwabiów, otulona dziecięcą marą beztroski, dorastała, zatapiała się w naukach przeznaczonych dla dziewczątek, ciesząc oko i serce rodziców, z przejęciem spoglądając na starszych braci, z czasem stając się także wzorem kobiecej delikatności i wzniosłych ideałów rodziny dla młodszych sióstr.
Malfoy's Manor, prócz złotych kandelabrów i rozkosznych bogactw przeplatanych tasiemkami, niosło ze sobą naukę dyscypliny; Astoria od lat najmłodszych przyswajała nienaganne maniery, niedługo po opanowaniu samej umiejętności czytania, studiowała księgi historyczne, zaznajamiała się ze społecznymi zwyczajami nacji czarodziejskiej i legendami, a także rodowymi tradycjami; w późniejszych latach w zgodzie z tymi, rozpoczęła naukę języka francuskiego. Szlacheckie sprawunki zakładały także naukę gry na fortepianie, jak i również zaznajomienie z samymi teoriami muzyki, sztuki czy kultury; ponadto, zwykle w niedzielne popołudnia, wybierała się z braćmi na konne przejażdżki.

W wieku lat jedenastu głęboka zieleń w zgodzie z pielęgnowanymi dogmatami splotła się ze srebrnymi pasmami dziewczęcych włosów; Slytherin przyjął ją, a ona ugościła Dom Węża w sercu. Stał się przedłużeniem aury rodzinnych włości, choć niewątpliwie miał w sobie znacznie więcej swobód i beztroski; początkowo nie do końca potrafiła poradzić sobie z ów wolnością, niemal kurczowo trzymając się wszystkich nazwisk, których przedstawicieli zdążyła poznać w wieku dziecięcym. Pochodzenie i płynąca wraz z nim reputacja pozwoliły jej szybko zaskarbić sobie grupę pobratymców, zwolenników, bliższych znajomości, które ułatwiały egzystencję w murach szkoły i umilały dni.
Ambicje wyryte jak mantra od lat najmłodszych były świętością; Astoria nie omieszkała się, choć na krótką chwilę, obniżyć poziomu oczekiwań zarówno rodziców, jak i swoich własnych; determinacja, z jaką zabierała się do nauki bywała męcząca, a próby pogodzenia ze sobą wszelkich aktywności, jakich podjęła się w Hogwarcie, sprawnie odsuwały ją od nadmiaru szkodliwego, wolnego czasu, czy zwyczajnej nudy, pozwalając w pełni poświęcić się rozwojowi intelektualno-naukowemu. Wypełniała nadprogramowe chwile dodatkowymi zajęciami, wieczory spędzała pochylona nad woluminami, w zaciszu usytuowanego pod wodą dormitorium, w latach późniejszych jasno i wyraźnie wyrażając swój sprzeciw wobec bezmyślnych hulanek i nocnych swawoli innych uczniów, którzy przez ów pomieszczenie przemykali w godzinach niedozwolonych.
Udzielała się tam, gdzie wypadało jej się udzielać, choć cechowała ją pewna powściągliwość, zarówno w słowach jak i gestykulacji, czy nawet samym spojrzeniu – wzrokiem obdarzała tylko tych, którzy faktycznie na to zasługiwali, a od takiego zachowania nietrudno było jej stać się główną bohaterką cichych rozmów, wzniosłych plotek i prób zaskarbienia sobie sympatii.
Mimo szkolnej popularności, stroniła od świergotliwych grupek i nad wyraz głośnych, potencjalnych koleżanek - miast to, zwykle wybierała własne towarzystwo, czasami urozmaicając je obecnością starszych braci bądź najbliższych rówieśników.
Uwagi jej nie skąpiono - zarówno od strony kadry nauczycielskiej jak i uczniowskiej braci - ale nie zadawała sobie trudu by jakkolwiek ten stan podtrzymywać, często wręcz trzymała się obrzeży szkolnej atencji, nie z powodu wstydliwości czy zakłopotania, a czystego pragmatyzmu. Specyficzny racjonalizm panny Malfoy dla jednych był wyrachowanym chłodem płynącym w żyłach pod bladą skórą, dla innych niesłychanie cnotliwym wychowaniem i przejawem nietuzinkowej inteligencji.
Zaproszenie do Klubu Ślimaka było tylko formalnością; przyjęła je bez nadmiernych emocji, jednak z odpowiednią życzliwością i uśmiechem, który towarzyszył jej na spotkaniach. Odzywała się nie wtedy, kiedy mogła, ale wtedy, gdy faktycznie uważała, że winna była zabrać głos. I choć Eliksiry nie były jej ulubionym przedmiotem, odpowiednim staraniem uzyskiwała z nich zadowalające oceny - niemal wszystkie zajęcia, na które uczęszczała, musiały utrzymywać dany poziom na wykazie szkolnych stopni, a najłatwiej ów poziom utrzymać było jej w przypadku Zaklęć, Obrony przed czarną magią, czy Zielarstwa; do tego ostatniego początkowo podchodziła z wielką niechęcią, uważając dosłowne grzebanie w ziemi za okrutnie nieeleganckie - z czasem jednak spektrum właściwości, jakie niosły ze sobą magiczne rośliny, rozwinęło chęć wiedzy na tyle, by przesłoniła niedogodności natury fizycznej.
Powrotów do rodzinnej posiadłości z roku na rok wyczekiwała z coraz mniejszą niecierpliwością; odpowiednie towarzystwo i poklask dawały ułudne poczucie samokontroli, chwilowe przejawy faktycznej wolności pozwoliły jej poczuć rzeczywistą młodość, ozdobioną rozchichotanym szczęściem i dziewczęcymi uniesieniami. Prawdziwe uczucie, jakże niespodziewane dlań samej, bezustannie toczyło wyścig ze zdrowym rozsądkiem i zachowawczością ugruntowanych wartości. Okres nastoletniej idylli rozkwitł w pełni, gdy zdała sobie sprawę, że bardziej niż samymi egzaminami i zakończeniem edukacji, przejmuje się tym, co będzie później. Wizja małżeństwa, nieuniknionego i planowanego przez rodzinę zapewne od lat, była tylko kwestią czasu. Astoria zaczęła poniekąd kształtować scenariusz dorosłego życia we własnej głowie sama, w oparciu o zasłyszane wieści i przekształcone fakty płynące między znamienitymi rodami.
Ferwor nauki zwieńczony został śpiewająco zdanymi egzaminami; po zakończeniu edukacji w Hogwarcie wróciła do rodzinnej posiadłości.
Ta, choć wyglądała tak jak zawsze, powitała ją w nieco inny sposób - obowiązki rozbudowano o całe morze kolejnych, mających na celu nie tylko przygotować pannę Malfoy do dorosłego życia, co do najważniejszej roli, jaką będzie jej dane w tymże pełnić - roli żony i pani domu.
Odnalezienie się w towarzystwie nie sprawiało jej kłopotów, przemawianie czy nawet organizacja wydarzeń kulturalnych istniały w jej życiu od wielu lat, były naturalnością; niemal wszystko pozostało takie samo. Wszystko poza wymownymi spojrzeniami, podniosłą atmosferą otuloną woalką niewypowiedzianych tajemnic, cichymi zdaniami wymienianymi w gabinecie pana ojca z przedstawicielami poszczególnych rodów.



other people may not understand when the world was at war before
we just kept dancing

Wystarczył niecały rok.
Niecały rok, by uznano, że jest gotowa - na samodzielność i nagrodę za nią.
Latem czterdziestego siódmego roku niebo nigdy nie było tak przejrzyście jasne, a słońce jeszcze nigdy nie świeciło tak rozkosznie. Pierwsza samodzielna podróż do Francji była przypieczętowaniem odpowiedniego zachowania, ostatnim oddechem wolności; ale tego Astoria jeszcze nie wiedziała. Samodzielność też nie była taka, jaką mogła sobie wymarzyć; zamiast towarzystwa najbliższej rodziny, pozwolono jej na wojaż pod opieką rodziny Lestrange, z którą Cronos Malfoy utrzymywał wyborne wręcz stosunki z uwagi na nić pokrewieństwa jak i francuskie koligacje łączące obydwa rody.
Państwo Lestrange większą część swojego żywota spędzali głównie na Francuskiej Riwierze, badając tamtejsze organizmy morskie; imponująca rozmiarami posiadłość położona w jednej z zatok, niemalże przy samej plaży stała się dla Astorii czymś więcej niż tylko kurortem wakacyjnym. Traktowana była przez dalekie kuzynostwo jak własna, a swoboda spędzania całego lata bez nieustannych spojrzeń pozwoliła jej faktycznie odetchnąć.
Podróże wzdłuż i wszerz kraju poszerzały horyzonty i pozwalały rzeczywiście zaznajomić się z obcą kulturą, ożywić język, który do tej pory tkwił jedynie w doskonale wyuczonych frazach. Paryska stolica była olśniewająca, ale to Lazurowe Wybrzeże skradło serce panny Malfoy; miesiące spędzone w podróży po pięknym kraju nijak miały się do letnich wypraw, które pamiętała z dzieciństwa. Być może po raz pierwszy czuła słodki posmak prawdziwej wolności, kiedy letnia woda morska muskała językami fal bose stopy.
Miała możliwość obserwować faktyczną pracę naukową własnymi oczyma; nie chodziło już tylko o ryciny, opasłe tomiszcza i wymieniane słowa - polityczne przygotowanie i charyzmatyczne rozmówki nijak przydawały się w momentach, które wypełniały większą część dnia państwa Lestrange. W tym wszystkim, w teoriach, mikroorganizmach, morskich skamielinach, a finalnie po spotkaniu z istotami zamieszkującymi tamtejsze zatoki - z syrenami - zaczęła czerpać satysfakcję z tak niecodziennego trybu życia.
Imponowali jej, zadziwiali własną wiedzą i kontentowali ciężką pracą - czasem opierała się ona na dniach spędzonych w całości na plaży, czasem długie godziny nie wychodzili z gabinetu. Obserwowała, notowała, uczyła się, finalnie zaczynała się uśmiechać, całkowicie szczerze i bez pretensji.
Letni wypoczynek przedłużył się do jesieni, a ona przez długie tygodnie po powrocie do domu śniła o syrenich ogonach z połyskujących łusek.

Wydawali się tak odlegli, miałcy, niezorganizowani; Brytyjczycy.
Kilka miesięcy spędzonych za granicą, w odosobnieniu, w otoczeniu piękna i nauki wystarczyły, by wyniosłość poszybowała w górę - sama nie była pewna wobec czego, przecież rodzina wciąż pozostawała świętością. Czas spędzony z Lestrange'ami jedynie upewnił ją w wyższości wartości, w obliczu których wzrastała przez lata, ugruntował stanowisko wobec wszelakich przejawów nieprawidłowości. A tych, wraz z wojennymi nastrojami, przybywało; czara goryczy wezbrała, kiedy brud pojawił się w jej najbliższej rodzinie. Wydziedziczenie brata było jedyną drogą, szybką i prawie bezbolesną.
Być może to, pragmatyzm i wręcz służalcze trzymanie się wpojonych zasad, skłoniło ją do jedynej słusznej reakcji na wielkie wieści; oficjalne zaręczyny z lordem Lestrangem, synem tych, z którymi przemierzała francuskie zatoki, Astoria przyjęła tak, jak każdą podniosłą decyzję w swoim życiu; ze spokojem i dumą. Wysoko zadarty podbródek i racjonalizm w chłodnym uśmiechu był wszystkim na co mogła - na co musiała - się zdobyć. Bo choć wakacje spędzone w jakże wdzięcznym towarzystwie w istocie były dla niej czasem radości, nie sądziła, że przyjdzie jej spleść swoje losy właśnie z tym mężczyzną.
Czas narzeczeństwa był obowiązkiem przykrytym pozorną sielanką, wypełniony bankietami i urokliwymi przyjęciami, niespokojną obserwacją dwóch stron; wcześniej spoglądała na niego przez pryzmat wakacji i pracy - kiedy miał stać się jej mężem, zaczynała dostrzegać coraz więcej.
Jesień prędko przemieniła się w zimę, kalendarz zmienił kolejną cyfrę, a kiedy śniegi odeszły w niepamięć, robiąc miejsce zielonym drzewom i pierwszym pąkom kwiatów na eleganckich krzewach, pierwsza córa Cronosa Malfoya przyjęła miano lady Lestrange.


Pierwsze dni, tygodnie, miesiące małżeństwa były nieco koślawą próbą posmakowania nowej rzeczywistości.
Gdyby wierzyła w coś, poza własne, nieograniczone możliwości, dziękowałaby losowi za miejsce, które dla niej zgotował – Wyspa Wight była przedłużeniem marzeń ze snów. Choć klimatem daleka od Francuskiej Riwiery, morskim powietrzem i szorstkim piaskiem potrafiła zaprowadzić spokój w rozedrganym sercu Astorii.
Potrzebowała czasu; by pogodzić się z nowym miejscem, nową rolą, nowym nazwiskiem – ale i tak nikt nie zauważał nuty niepokoju. Wyprostowana sylwetka i niewzruszone spojrzenie czyniło z niej idealny obiekt do dyskusji na salonach; starsze przedstawicielki arystokracji zachwycały się perfekcyjnie wyważonym mariażem, który poza politycznymi korzyściami, rzekomo idealnie spajał ze sobą państwa młodych. Córka Cronosa Malfoya, w słowach wielu, dopełniała rozwagą nieco oderwanego od rzeczywistości pana Lestrange, na tyle jednak subtelnie, by nie stręczyć go nadmierną rzeczowością, pozwalając dokonywać rzeczy niezwykłych.
Nauka splotła się z pięknem, tak raz nabazgrano w Czarownicy.
Poniekąd możliwe, że nawet zgadzała się z tymi słowami; była pokorną towarzyszką, delikatną, jednocześnie obytą i wyrafinowaną, nieszczędzącą mądrych słów, ale niecierpiącą na ich nadmiar; taką, której młodzi lordowie faktycznie mogli pożądać u swego boku. A swojej wartości dowiodła niedługo po ślubie, bowiem kilka tygodni po hucznych obchodach weselnych, do ogólnej informacji brytyjskiej śmietanki dotarła wieść o ciąży świeżo upieczonej lady Lestrange.

Okres ciąży był pierwszym nieidealnym w życiu Astorii.
Standardowe dolegliwości zdawały pogłębiać się z każdym dniem; lady Lestrange wyraźnie zmizerniała, stała się podatna na nawet najmniejsze infekcje, co wyłączyło ją ze społecznego życia do czasu rozwiązania. Zaleceniem uzdrowiciela czerpała z dobrodziejstw wyspy, korzystając z morskiego powietrza i chłodnych kąpieli. Nadmiar wolnego czasu, a także absencja małżonka, zaowocowała nawiązaniem, a także pogłębieniem relacji z trytońską nacją zamieszkującą tamtejsze tereny. Dzięki zapiskom, a później także radom i poleceniom ze strony męża, zaczęła uczyć się języka trytońskiego, niedługo później z zapałem poczynając studiować zwyczaje i tradycje fascynujących istot. Istot, którym poniekąd zaczynała zazdrościć - przede wszystkim wolności.
Znała i czuła więź łączącą ją z morzem, ale dopiero wtedy, gdy spacerowała po plaży, otulając dłońmi rosnące w niej życie, wszystko wydawało się jej połączone. Ważne, niemal mistyczne, zapisane gdzieś w splotach losu. Obserwując spokojne fale, słuchając donośnego szumu, czując muśnięcia bryzy na bladych policzkach, wiedziała, że jest w odpowiednim miejscu. Że to tutaj powinno narodzić się jej dziecko.

Świat przyjął ich donośnie, kiedy wzburzone fale dzikiego sztormu synchronizowały się z krzykiem matki; ich, nie jedno, bowiem jesienną nocą na świat lady Lestrange wydała bliźnięta.



Is it the end of an era?no, it's only the beginning
if we hold on to hope, we'll have a happy ending

Pamiętała, że morskie opowieści, które zwykła im opowiadać, bardziej niż ich, interesowały ją samą. Lubiła sobie wyobrażać chłód oplatający ciało, bezkres wielkiego granatu, czasami nawet chciała łączyć naiwne mary z rzeczywistością, a wtedy w wyobraźni pojawiała się wizja statku, na którego pokładzie stała z mężem. Finalnie nigdy nie spytała go o podróż.
On z uwagi na swoją pracę, odbywał ich niezliczenie dużo, kiedy białe pasma włosów fruwały po Thorness Manor, ledwo bliźnięta nauczyły się stawiać kroki, a Astoria faktycznie zadomowiła się w domu, na tyle, by czuć się swobodnie.
Wpierw pomagała w pracach badawczych, często ograniczając się jedynie do roli asystentki tudzież widza; z biegiem czasu zapał, z jakim lord Lestrange poświęcał się swojej pracy, na nowo przebudził w jego małżonce niemal ciążące poczucie niedokarmionej dostatecznie ambicji.
Być może wciąż było jej mało, bądź cele, które przemianowała wewnątrz własnej głowy na największe marzenia, po spełnieniu wcale nie dawały satysfakcji. Rozpoczęła więc nauki - początkowo opierające się na samych teoriach magicznych, a także ich połączeniach ze światem stworzeń i roślin. Pierw pod okiem męża, później z coraz większą samodzielnością zaczęła zajmować się obserwacjami morskich organizmów, choć niewątpliwie największą fascynację budziły w niej syreny.
Nawiedzały ją we snach, a po przebudzeniu widywała je faktycznie; wsłuchiwała się we wdzięczne pieśni płynące z morza, rozmawiała z faktycznym zainteresowaniem, lustrowała migotliwe łuski, a te pozostawione na piasku badała w zaciszu gabinetu. Pozwalała dzieciom zbliżać się do wody i podziwiać istoty, chciała, żeby je zrozumiały, pozwoliły się zauroczyć jak ona sama.
Z biegiem lat zbliżyła się doń na tyle, by niewypowiedziane zaufanie przerodziło się w oficjalne okazanie szacunku; po obradach z radą trytońską, a także nestorem rodziny Lestrange, ofiarowano jej oficjalną rolę protektorki morskich istot zamieszkujących wody wyspy Wight.

Z nutą nostalgii wspominała jednak Francję, na co lekarstwem niedługo później okazały się listowne znajomości z tamtejszą szlachtą, a w późniejszym czasie także uczenie latorośli eleganckich zwrotów, które musiały opanować. Pierw sądziła, że z powodu tradycji – z biegiem czasu zrozumiała, że w razie przygotowania do niespodziewanej podróży.
Bo choć uśmiech wciąż gościł na wargach, kiedy suknie sunęły po marmurowych posadzkach, wysokie kieliszki wznoszono do góry, a muzyka rozgrywała donośnie, Anglia zaczynała się zmieniać.
Niespokojne nastroje przywoływały dawne wspomnienia, wyspa Wight faktycznie zdawała się chronić, a ojciec zapewniał bezustannie o bezpieczeństwie, ale Astoria potrzebowała dowodu. Zapewnienia, że nikt nie tknie jej rodziny.
I takowe nadeszło wraz ze szczytem w Stonehenge, kiedy Cronos Malfoy zatriumfował.


Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 61 (rożdżka)
Uroki:132 (rożdżka)
Czarna magia:10
Uzdrawianie:00
Transmutacja:50
Alchemia:62 (rożdżka)
Sprawność:7Brak
Zwinność:12Brak
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
francuskiII2
trytońskiII2
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia MagiiII10
KłamstwoII10
KokieteriaI2
NumerologiaII10
ONMSI2
PerswazjaI2
Starożytne RunyI2
SpostrzegawczośćI2
ZielarstwoI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Savoir-vivreII0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Neutralny--
Rozpoznawalność (arystokratka)II-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)II7
Malarstwo (wiedza)I0.5
Muzyka (gra na fortepianie)I0.5
AktywnośćWartośćWydane punkty
PływanieII7
Taniec balowyII7
Jazda konnaI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 2.5


Ostatnio zmieniony przez Astoria Lestrange dnia 07.08.21 19:53, w całości zmieniany 1 raz
Astoria Lestrange
Zawód : opiekunka syren, magioceanograf, arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
plus loin que la nuit et le jour
OPCM : 6
UROKI : 13
ALCHEMIA : 6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10375-astoria-lestrange#313698 https://www.morsmordre.net/t10409-lou#314729 https://www.morsmordre.net/t10410-heart-of-a-siren#314731 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t10408-skrytka-bankowa-nr-2312#314723 https://www.morsmordre.net/t10486-a-lestrange#317953
Re: Astoria Lestrange [odnośnik]07.08.21 20:07

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: William Moore
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Astoria Lestrange Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Astoria Lestrange [odnośnik]07.08.21 20:09


KOMPONENTYlista komponentów

[12.08.21] Styczeń/marzec

BIEGŁOŚCI[10.04.22] Wsiąkiewka (styczeń-marzec); +1 PB

HISTORIA ROZWOJU[07.08.21] Karta postaci; -50 PD
[10.04.22] Wsiąkiewka (styczeń-marzec); +60 PD, +1 PB
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Astoria Lestrange Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Astoria Lestrange
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach