Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pracownia alchemiczna
AutorWiadomość
Pracownia alchemiczna [odnośnik]07.08.21 16:32
First topic message reminder :

Pracownia alchemiczna

Pracownia alchemiczna znajduje się nie głęboko w piwnicach a w północnej części pałacu, na szczycie wieży, do której prowadzą kręcone schody. Roztacza się z niej widok nie tylko na pobliskie ogrody, ale i na górujące na horyzoncie Smocze Wzgórza. Jest to też idealny punkt obserwacyjny, jeśli chodzi o nocne niebo i mieniące się na firmamencie gwiazdy. Dzięki kunsztownie wykonanym okiennicom — gdy zachodzi taka potrzeba — do pomieszczenia, nie dochodzi nawet promień zewnętrznego światła, który mógłby zakłócić żmudny proces warzenia mikstur. Pomieszczenie ma kształt koła, na środku stoi mahoniowy stół, na którym zawsze można dostrzec co najmniej jeden kociołek, dziwnie wyglądające przyrządy i kilka fiolek ze składnikami pozostawionymi tutaj po poprzednim warzeniu. Na regałach wykonanych na zamówienie, dostosowanych swą formą do kształtów pracowni, znajduje się moc przeróżnych słoików i fiołek zawierające wszelkie potrzebne składniki roślinne i zwierzęce pomocne przy wytwarzaniu eliksirów, jak i księgi skrywające w sobie tajniki eliksirów. W trakcie i w przerwach między warzeniem kolejnych mikstur można zasiąść na jednym z wygodnych, hebanowych foteli.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pracownia alchemiczna - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Pracownia alchemiczna [odnośnik]12.04.22 20:29
Rozumiał w pełni, że dzisiaj był czas, w którym musieli trzymać się wspólnie - w jedności mogli odnaleźć siłę na to, aby pokonać to co na nich miało czekać w przyszłości. Nie mogli pozwolić sobie, aby tracili wiarę w swój cel, ani tym razem w siebie. Nie mogli pozwolić sobie na to. Chociaż jego myśli wciąż wracały do faktu, że on sam zawiódł - zwlekał zbyt długo ze stanowczymi działaniami, z czymś co powinien zrobić już dawno. Zaangażować się w pełni w wojnę, oddać działaniom Zakonu Feniksa i wesprzeć lorda Longbottoma w jego planach, oferując i własne rozwiązania. Zamiast tego zwlekał, chcąc żywić się nadzieją, że ta wojna ich nie dotyczyła.
- Gdybym nie zwlekał, gdybym zajął się odpowiednio naszymi ziemiami i włożył wszystkie starania w zabezpieczenie naszych ziem, to nie miałoby miejsca. Mogłem temu zapobiec - przyznał, czując gorycz własnych słów na języku. Musieli odesłać dzieci Derby - ich najdroższą Saoirse do Weymouth dla jej bezpiecznego. Jakim był ojcem i wujem, jakim lordem jeśli nawet we własnej rezydencji nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa tym, którzy nie potrafili zadbać o siebie sami?
Jakim był bratem, że dzisiaj i siostrę naraził na wszystkie zmartwienia związane z wojną, że nie dał rady zapewnić jej spokojnej nocy i bezpieczeństwa, że rozważał wysłanie również i jej do posiadłości Prewettów?
- Nie zawiodłaś nas, Delilah. Nie możemy teraz pogrążyć się nad tym, co się nie wydarzyło. Musimy podnieść się i dążyć do tego, co chcemy aby się spełniło i nie pozwolić, żeby znów nas uderzono - powiedział, spoglądając na nią ze zmartwieniem. Widział, że trzymała w sobie wszystko, widział że próbowała być dzielna. Znaleźli się w niezwykle trudnych czasach, trudnym momencie, który mógł nigdy nie pozwolić im o sobie zapomnieć. Wydarzenia z nocy miały zostać skazą na ich honorze, dniem w którym zawiedli wiele żyć.
- I dlatego, nie możemy pozwolić, aby te życia poszły na marne; aby odeszli w niepamięć i ich życia zostały odebrane na marne - powiedział cicho i łagodnie. Ściskał dłoń siostry, chcąc jej pokazać, że jest obok i podnieść na duchu. Chciał, aby uwierzyła w to, że może być lepiej - że po każdej burzy wychodziło słońce, i choć nigdy mogła nie ujrzeć jej swoimi własnymi oczami, był pewny że mogła poczuć to ciepło na skórze. Jeszcze przyjdzie czas, w którym wszystko minie.
- Nie ugniemy się, nie pozwolę, żeby więcej podobne wydarzenia miały miejsce. Nie pozwolę, żeby oni znów podnieśli rękę na Staffordshire i Derbyshire, a później tak samo zajmę się miastami i hrabstwami innymi. Lancashire, Yorkshire... Jeden po jeden, otoczymy opieką tych ludzi. Już dzisiaj otoczymy opieką tych, którzy stracili dzisiaj rodziny i dobytki - zapewnił siostrę, nie znajdując innych słów niż te o działaniu - tak okazywał swoją troskę zawsze, chcąc działać i szukając rozwiązań. Był wściekły, ale nie mieli czasu na to, aby się gniewać i złościć. Musiał skierować swoją złość w kierunku działania.




Hope's not gone
Elroy Greengrass
Zawód : Smokolog w Peak District
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I won't talk myself up, I don't need to pretend
You won't see me coming 'til it's too late again
OPCM : 15
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10916-elroy-greengrass#332716 https://www.morsmordre.net/t10962-obsydian#334127 https://www.morsmordre.net/t10970-elroy-greengrass#334429 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10963-skrytka-bankowa-2372 https://www.morsmordre.net/t10961-elroy-greengrass#334126
Re: Pracownia alchemiczna [odnośnik]26.04.22 16:38
Wiara była czymś co można było łatwiej stracić niż odzyskać. Nie mogli sobie jednak pozwolić na jej brak. Jeśli oni przestana wierzyć, jeśli się poddadzą, co stanie się z tymi, którzy na nich liczą? Jaki przykład im dadzą, tym którzy stracili tak wiele, tym którzy naprawdę mają powód by zwątpić, by upaść. Musieli trwać dla siebie, ale również i dla nich. - Proszę przestań. Jesteś dobrym lordem. Wspaniałym. Troszczysz się i dbasz o swoich ludzi. Nie mogłeś zrobić nic więcej, nie mogłeś przewidzieć przyszłości. - Nie tak jak ona. To nie Elroy zawiódł, ni wuj, czy ich ojciec, a ona. Przez swoją ślepotę nie była w stanie pełnić wszystkich swych obowiązków, nie tak jak należy. Tu mogła się przydać, w końcu się czymś przysłużyć, czymś naprawdę znaczącym, ale przede wszystkim, pomóc uratować tych ludzi. Wystarczyłaby jedna wizja, jedno słowo, a może udałoby im się powstrzymać ten niepotrzebny rozlew niewinnej krwi. Zawiodła. Żadne słowa Elroya nie zmienią tego faktu, nie powstrzymają dłoni, która zaciskała się wokół jej serca w żelaznym uścisku. Miał jednak rację, że nie mogą sobie pozwolić upaść po zadanym ciosie. Muszą stanąć dumnie, mocno, zjednoczeni. W tym leżała ich siła. Nie był to czas na żale, smutki, czy łzy, a na działania. Co jednak, gdy niewiele zdziałać można?
Przyznając mu rację pokiwała głową odwzajemniając uścisk na swych dłoniach. Te wszystkie życia, które zostały odebrane, każde z nich miało znaczenie. To od żywych zależało co stanie się z pamięcią po nich. W wizjach nie widziała jeszcze bezchmurnego nieba. Ciepłe promienie słońca nie otulały jej ciała, a zamiast tego przechodził ją dreszcz. Słowa i obecność brata podnosiły ją jednak na duchu, dodawały wiary i nadziei na lepsze dni. Dla nich wszystkich. Wiedziała, że będą walczyć, że nie będą tkwić w bezczynnym zawieszeniu. Jej rodowi nie obojętny był los innych, a już szczególnie tych, których mieli chronić. Uniosła wzrok z nadzieją, że jej oczy odnalazły te należące do niego. Uśmiechnęła się, blado, ale ciepło, z otuchą, którą przyjęła i którą również chciała się podzielić. - Wierzę w ciebie. W was. W twe słowa i w to co nastąpi po nich. W to, że naprawdę nam się uda. - Nigdy już nie dopuszczą do czegoś takiego. Będą chronić swych ludzi, opiekować się nimi. Później pomogą w innych hrabstwach, na innych ziemiach. Zjednoczeni. - Żałuję tylko, że nie mogłam nic zrobić. Chciałabym móc więcej. - I nie chodziło jej tylko o wizję. Była lady tych ziem, tych ludzi. Greengrassem. Ona również miała swoje obowiązki. Niewiele jednak mogła. Nie tyle co Mare. - Przepraszam. To nie czas na moje żale. - Wyszeptała zawstydzona, że dodaje bratu zmartwień, a już szczególnie w czasie jak ten. Nie powinna była tak nagle odchodzić, okazywać słabości. Tu nie chodziło o nią. Nie widziała cierpienia tych wszystkich ludzi, ale czuła je całym sercem i duszą.



Butterflies can't see their wings
Delilah Greengrass
Zawód : Arystokratka
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Blindness is an unfortunate
handicap but true vision
does not require the eyes
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10999-delilah-greengrass#336117 https://www.morsmordre.net/t11050-galatea#338890 https://www.morsmordre.net/t11051-lilah#338896 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t11049-skrytka-nr-2402#338883 https://www.morsmordre.net/t11048-delilah-greengrass#338880
Re: Pracownia alchemiczna [odnośnik]12.05.22 16:43
- Nie, nie mogłem - zgodził się, choć wiedział doskonale, że i jego siostra czuła niewymowny ciężar własnej porażki na swoich barkach, nawet jeśli jako lady nie wymagał od niej nikt działania czy korzystania ze swojego daru. - Ale mogłem nas przygotować, zabezpieczyć. Atak mógł nastąpić prędzej czy później.
Wiedział, że tych żyć, które odeszły ubiegłej nocy już nikt i nic nie zwróci - wiedział, że wciąż na ich ziemiach mogli konać bezbronni, a oni kryli się w murach rezydencji wciąż przerażeni i nieprzygotowani na dzisiejszy atak, który nastał. Musieli naprawić wszystko, co na ich ziemiach zostało zniszczone i podburzone, pomóc ludziom, którzy ucierpieli.
- Nie może stać się inaczej, nie pozwolimy żeby odebrali nam ziemie i tytuły; żeby dalej ranili niewinnych ludzi - zapewnił, trzymając jej dłonie i spoglądając jak niewidome oczy szukają jakiegoś uchwytu. Podjął jej wspomnienie, nawet jeśli nie mogła go zobaczyć - to on wpatrywał się w jej oczy, które nigdy nie ukazywały jej otaczającego świata. Uśmiechnął się do niej troskliwie, co można było wyczuć w samym tonie głosu:
- Dzisiaj, teraz jest czas na naszą słabość, żebyśmy jutro mogli już wyjść silniejsi - odpowiedział siostrze. Oni sami potrzebowali chwili i oparcie w sobie wzajemnie, bliskości i obecności. Wspólnie przetrwają burzę, której ciemne chmury zebrały się nad ich ziemiami. - Być wsparciem dla naszych ludzi, być silnymi i stanowczymi, podejmując się walki. Dla własnego bezpieczeństwa nie będziesz mogła do nas dołączyć poza murami Derby, ale Delilah, moja droga siostrzyczko, wiesz że twój uśmiech i towarzystwo to więcej niż wystarczająca pomoc - powiedział spokojnie, wpatrując się w nią. Może dla niej to było bliskie niczego - ale świadomość, że w domu ktoś na niego czekał, dla kogo powinien walczyć i kogo powinien bronić dodawała mu siły - zarówno podczas pracy czy smoczych wypraw sprzed lat, jak i przed ciężkimi tygodniami na froncie, które na niego czekały. Nie miał zamiaru zwlekać i obawiać się walki, był potrzebny na froncie i nie miał zamiaru uciekać przed swoim obowiązkiem. Był winny podjęcia się walki ludziom, którzy dzisiejszej nocy stracili życia.
- Teraz najważniejsze jest twoje bezpieczeństwo. Mogę coś dla ciebie zrobić? Posłać po herbatę? - zaproponował, samemu czując jak jego żołądek był ściśnięty - a jednak słodki kwiatowy napój mógł choć odrobinę ukoić ich nerwy.




Hope's not gone
Elroy Greengrass
Zawód : Smokolog w Peak District
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
I won't talk myself up, I don't need to pretend
You won't see me coming 'til it's too late again
OPCM : 15
UROKI : 20
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10916-elroy-greengrass#332716 https://www.morsmordre.net/t10962-obsydian#334127 https://www.morsmordre.net/t10970-elroy-greengrass#334429 https://www.morsmordre.net/f105-derby-grove-street-12-siedziba-greengrassow https://www.morsmordre.net/t10963-skrytka-bankowa-2372 https://www.morsmordre.net/t10961-elroy-greengrass#334126

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Pracownia alchemiczna
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach