Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Tryptyk Łazienkowy: [1949]
AutorWiadomość
Tryptyk Łazienkowy: [1949] [odnośnik]16.08.21 19:27
Tryptyk Łazienkowy: [1949] 3rPZSyE
As a child you would wait
And watch from far away
But you always knew that you'd be the one
That work while they all play


Stukot skórzanych oksfordów, które w tym roku stanowiły nieodłączny element garderoby Sprouta urwał się nagle, gdy rozgrzana z wysiłku dłoń oparła się o zimną powierzchnię klamki. Krótkie rozejrzenie się wokoło; prawa czysta, lewa zresztą też. Chwila zawahania się pozwoliła na próbę uspokojenia wciąż prędko bijącego serca. Blondwłosy chłopiec miał wrażenie, że gdyby gnał odrobinę tylko szybciej, prawdopodobnie ciśnienie w jego głowie nie dałoby mu już żyć. Przywarł więc prędko do zimnej ściany na lewo do drzwi, aby nie zdejmować dłoni z klamki. Odchylona w tył głowa oparta została o potylicę tak, by nieco rozmazany ze względu na zsunięcie się okularów wzrok Sprouta mógł skupić się na sklepieniu sufitu. Dochodziła dwudziesta, dwudziesta w środę.
Musiał tu być.
Klatka piersiowa poruszyła się jeszcze kilkukrotnie, prędko i mocno, gdy starał się nadrobić deficyty tlenowe. Wraz z szatą poruszyła się przypięta do niej odznaka prefekta — litery prezentowały się dumnie na żółtej tarczy, a on pomimo upływu dwóch miesięcy nie mógł odpuścić sobie przynajmniej jednego zachwytu dziennie. Kto by pomyślał, że uda mu się tak wiele osiągnąć? Że w ogóle ktokolwiek pomyśli, że zdolny byłby podołać tak odpowiedzialnemu zadaniu? Nie on jeden zresztą był w tym roku szczęściarzem. Chłopak, z którym był dziś umówiony, również dostąpił tego zaszczytu, choć na jego piersi lśniła odznaka z niebieską tarczą.
Wolna dłoń oderwała się wreszcie od wystających, chyba dla walorów estetycznych, cegieł. Przesunęła się powoli po twarzy, na prawym policzku zatrzymując się chyba najdłużej, by wreszcie poprawić ułożenie okularów i ostatni raz zmierzwić miodowe loki. Gdy raz jeszcze rozchylił powieki, pozwalając światu na dojrzenie szarobłękitnych, skrzących z ekscytacji tęczówek, widział już wszystko tak, jak powinien. I choć rumieńce zmęczenia nie chciały jeszcze schodzić z jego policzków, był już gotowy. Nie drżał jak galareta, którą podano tego dnia na deser.
Szczęknięcie zamku towarzyszące naciskowi na klamkę i marne echa wypowiadanego hasła musiały wystarczyć za zaanonsowanie.
— Rigel, tutaj jesteś — łazienka prefektów od zawsze stanowiła miejsce szczególnie rozbudzające wyobraźnię wszystkich uczniów, którzy nie byli uprawnieni do jej odwiedzania. Prędko stała się też głównym miejscem spotkań zwłaszcza początkujących prefektów. Głowa Castora zadarła się prędko do góry, jakby wciąż jeszcze miał trudności w przypatrywaniu się swemu rozmówcy bezpośrednio. Wzrok skupiony miał na złotym kandelabrze i mnogości świec, które go oświetlały. — Przyszedłbym, przybiegłbym wcześniej, ale zatrzymał mnie woźny, wiesz, że potrafi być upierdliwy... — dodał chwilę później, a choć w jego głosie pobrzękiwały nuty pewnego wyrzutu, to uśmiech zdobiący jego wargi był niezwykle ciepły. Płomyki świec z kandelabra tańczyły też iskierkami w jego oczach, dodatkowo odbijając się w miodowym odcieniu włosów. — Macie pewnie takich z pięć w rezydencji, prawda? Ech, u nas zawsze mówiono, że szlachcice z innej gliny są ulepieni, wiesz? Ale każdy z nas potrzebuje odrobiny światła, by oświetlać drogę w ciemnościach. Nie sądzisz? — tak jak niemal zawsze, radosne trajkotanie Sprouta było też trajkotaniem przepełnionym niepewnością. Nie lubił ciszy, nie przy ludziach, których nie do końca znał. Rigel wydawał mu się być młodzieńcem całkiem miłym, a na pewno jak na kogoś z takim nazwiskiem. Mimo wszystko nie mieli szczególnej okazji zacieśniania więzi wcześniej. On, trochę sportowiec, szlachcic, mądra głowa, bo z Domu Kruka, niewiele miał wspólnego ze Sproutem wiecznie pachnącym przekopaną ziemią i ziołami, który zadyszkę łapał po wbiegnięciu na piąte piętro.
Ale czy oznaczało to, że musieli godzić się na status quo?


słońce nadal jest tuż nad głową, deszcz dotyka jeszcze mnie. wiatr odbija się mi o dłonie, noc pozwala zbliżyć się. jeszcze mamy odwagę, siłę i oddechu starczy nam. Niebo wisi wciąż tuż nad głową, jeszcze mamy czas.
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
muszę to przespać
p r z e c z e k a ć
przeczekać trzeba mi
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Tryptyk Łazienkowy: [1949]
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach