Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

mystery of love
AutorWiadomość
mystery of love [odnośnik]23.08.21 13:41

| maj 1946, błonia Hogwart |


W powietrzu drgało coś na kształt słodkości; przemykała niczym babie lato między kolejnymi promieniami słońca, tak zaskakującego i utęsknionego zarazem. Oddech lata osiadał na ciemnych szatach uczniowskich, sprawiając że stawały się nieznośnie ciężkie i zbyt ciepłe, a w konsekwencji popychały do zachowań nieodpowiednich; nawet ją samą! Astoria Malfoy ściskała zwinięty w kulkę mundurek pod pachą, pozwalając ciepłemu powietrzu przemykać przez lnianą biel koszuli. Raz po raz obracała się za siebie, jak gdyby faktycznie zmartwiona, że ktoś może zobaczyć; ją w niepoprawnym odzieniu, spacerującą krokiem jakże niepodobnym do tego ze szkolnych korytarzy. Bo mimo że rok dobiegał końca, że cały Hogwart miał niedługo stać się tylko wspomnieniem, doskonale wiedziała, że nigdy nie można pozostawiać dostojnego prowadzenia się.
Prawie doskonale.
Bo kiedy słońce świeciło wysoko, muskając policzki, a wiatr błogo rozwiewał włosy, postanowiła być odważna. Odważna, wolna, być może naiwna; delikatne, blade palce pierw musnęły te należące do chłopca, później splotły się z nimi ciasno, choć nieco niepewnie. Wzrok powędrował w dół, na wciąż pokrytą rosą, wysoką trawę, która wdzierała się w maleńkie szczeliny i łaskotała skórę łydek skrytą pod materiałem.
– Chciałabym na moment przestać myśleć o egzaminach – o dziwo zajęły któreś z kolei miejsce na liście frasunków młodej panny Malfoy, ale ich widmo dobijało się do świadomości za każdym razem, gdy ów spis pragnęła przed sobą samą weryfikować. Nie mogła pozwolić sobie na jakiekolwiek rozkojarzenie – a jednak. Szkolne błonia coraz częściej stawały się miejscem spacerów i pikników, rozmów i chwil współdzielonej ciszy, nauki i lenistwa, choć to drugie starała się wyplenić każdym możliwym sposobem. Ostatnie chwile w zamkowej twierdzy miały tak naprawdę stanowić o całej, siedmioletniej edukacji. Nie mogła spoczywać na laurach.
Ale wszystko to zdawało się odpływać gdzieś dalej, porywane wiatrem, znikające jak kamienie wpadające do przyszkolnego jeziora; ilekroć podnosiła wzrok i napotykała jego uniesiony kącik ust. Tak doskonale znany, przestudiowany i przeanalizowany po wielokroć; dlaczego teraz wydawał się zupełnie inny? Dlaczego koił i rozbawiał jednocześnie? Dlaczego w ogóle chciała; widzieć go takim, dzielić z nim każdą drobną chwilę; tę zakrapianą drobnym uśmiechem i tę wypełnioną niepewnościami.
Zwędzony z podwodnego dormitorium, rozłożysty koc spoczął na podłożu, wśród wysokich zieleni i niedużego drzewa nieopodal; przed sobą mieli ciemną taflę jeziora, za sobą liche oznaki cienia rzucanego przez rozłożyste liście.
Poprawiając materiał sukni na udach, Astoria przysiadła na brzegu materiału, znów wyciągając rękę w kierunku młodego Ślizgona.

[bylobrzydkobedzieladnie]
Astoria Lestrange
Zawód : opiekunka syren, magioceanograf, arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
plus loin que la nuit et le jour
OPCM : 6
UROKI : 13
ALCHEMIA : 6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10375-astoria-lestrange#313698 https://www.morsmordre.net/t10409-lou#314729 https://www.morsmordre.net/t10410-heart-of-a-siren#314731 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t10408-skrytka-bankowa-nr-2312#314723 https://www.morsmordre.net/t10486-a-lestrange#317953
Re: mystery of love [odnośnik]26.08.21 14:23
Im bliżej było końca ostatniego dnia edukacji w kamiennych murach hogwarckiego zamczyska, tym chętniej korzystał z przywilejów płynących z połyskującej szmaragdem odznaki prefekta przypiętej do tego szaty - któż śmiałby skrytykować postępowanie wzorcowego Ślizgona, będącego już właściwie jedną nogą poza szkołą, przez tyle lat nienagannie wypełniającego swoje obowiązki? Czy jednorazowa zamiana czarnego mundurka na lnianą, przewiewną koszulę mogła być faktycznie powodem do nagany? Wątpił w to szczerze, podążając za blondynką szybkim krokiem, przez dziedziniec, w kierunku rozciągających się szeroko błoni skąpanych w promieniach słonecznych i soczystej zieleni. Te ostatnie tygodnie przed egzaminami miały w sobie coś nierealnego; tuż za horyzontem majaczyła upajająca wizja dorosłości, obiecującej i dającej tak wiele wspaniałych możliwości znajdujących się już praktycznie w ich zasięgu, będących już prawie że na wyciągnięcie dłoni - podobnie jak i jej dłoń, drobna i alabastrowa, o smukłych palcach pianistki, przywodząca na myśl bardziej antyczną rzeźbę. Oplótł jej palce swoimi, przesuwając opuszkami po aksamicie skóry, od której biło przyjemne ciepło i zacisnął odrobinę mocniej, posyłając młodej lady pogodny uśmiech, zdający się być obietnicą wolności, u progu której stali.
- Niepotrzebnie się nimi zamartwiasz, Astorio, wszystkie możliwe pytania masz w małym palcu - oznajmił z pełnią przekonania, starając się brzmieć pokrzepiająco. Znał ją, momentami miał wrażenie, że nawet lepiej niż własne odbicie w lustrze; wiedział doskonale jak wiele czasu i samozaparcia kosztowało ją osiąganie biegłości w wybranych dziedzinach, jak pilnie uczyła się do tych ostatnich egzaminów, nie teraz, na ostatnią chwilę, jak niektórzy przedstawiciele chociażby drużyny Quidditcha, lecz całymi latami, spokojnie i metodycznie dążąc do wyznaczonych celów, nie pozwalając sobie na nic mniej niż perfekcję. I on sam odczuwał naturalny niepokój przed ostatecznym testem wiedzy, nie odczuwali go zapewne tylko skrajni głupcy i ignoranci, lecz ceniąc sobie wysoce każdą chwilę spędzoną w jej towarzystwie, chętnie skradał wolne popołudnia i porzucał wnętrze biblioteki na rzecz niemalże leniwego wylegiwania się w półcieniu drzew, tuż przy brzegu niewzruszonej niczym tafli jeziora. - Myśl o tym, co będziesz robić po egzaminach. Uczyń z nich etap przejściowy, a nie ostateczność - dodał po chwili przyjemnym dla ucha tonem, zarezerwowanym tylko dla niej, mając nadzieję, że i ona zdoła oderwać swe myśli od OWuTeMów i spojrzeć na nie przez inny pryzmat. Zamaszystym ruchem rozłożył koc i naciągnął pedantycznie jego brzegi, nim wykonał w kierunku panny Malfoy zapraszający gest i sam dołączył do niej na miękkim podłożu, kładąc się na plecach, by wciąż widzieć tańczący na jej ustach uśmiech, pobłyskujące pistacją tęczówki i niemalże srebrne w promieniach przebijających się przez korony drzew pasma włosów.
- Opowiedz mi o swoich planach na wakacje - poprosił po chwili, kontynuując swą taktykę odwracania jej uwagi od tematów przyziemnych, a palce jego dłoni automatycznie odnalazły jej nadgarstek, by zacząć po nim niespiesznie kreślić finezyjne, jemu tylko znane wzory.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: mystery of love [odnośnik]06.09.21 15:14
To wszystko było doń niepodobne.
Utkane z niespodziewanych słów i przypadkowych muśnięć dłoni, nieprzypominające zachowawczych czynów i nienagannego prowadzenia się; chichot na ustach, zgarbienie na łopatkach, drobna rosa muskająca odkryte kostki – sceneria, którą dzielili razem więcej miała z bajkowości niźli stanu faktycznego.
Po latach, praktycznie całym życiu naznaczonym od początku do końca, spisanym według eleganckiego planu i wzniosłych zamierzeń; gdyby dopuściła do samej siebie głos rozsądku, musiałaby z dezaprobatą pokręcić głową.
Ale teraz nie chciała tego robić; w jego towarzystwie nie chciała tego robić nigdy. Chłonąć każde muśnięcie majowego słońca, każdy chłodny podmuch wichru, każdy błysk w czekoladowym spojrzeniu i niewypowiedziane radości pląsające w kącikach jego ust.
Pamiętała je sprzed wielu laty, a teraz, mimo upływu czasu wciąż miały w sobie uśmiech jedenastoletniego chłopca – może to w nim podobało jej się najbardziej? Może gdyby ktoś kazał jej w sposób zadaniowy sporządzić listę rzeczy, które urzekały młodzieńcze serce, łatwiej ubrałaby w słowa uczucia drżące w trzepocie serca? Gdyby tylko nie było to tak okrutnie zawstydzające, wymienić wszystko to, za co gotowym się było uciec daleko.
Krótki, drobny uśmiech zaszczycił jej lico, gdy niósł słowa pokrzepienia – bo w istocie przygotowywała się do egzaminów skwapliwie i rzeczowo; wciąż jednak z tyłu głowy błyskała nieśmiało obawa, ale to chyba był dobry znak? Choć ciotka Malfoy uważała inaczej – po co pannie takiej jak ona, były dobre wyniki, kiedy największym osiągnięciem było dlań wyjście za mąż za odpowiedniego statusem lorda?
Sama również zaczynała dostrzegać w tym prawdziwe szczęście; choć czułaby się zdecydowanie pewniej, gdyby szanowni rodzice w końcu wyjawili jej prawdę, spoglądanie na młodego lorda Bulstrode i wizualizowanie sobie wewnątrz własnego umysłu tego...wszystkiego, co, jak sądziła, miało niedługo stać się ich – wszystko to faktycznie odsuwało pragmatyczne egzaminy gdzieś na bok.
– Być może masz rację – stwierdziła, wykonując gest na kształt wzruszenia ramion. Po ułożeniu się na kocu, uklękła na materiale, w międzyczasie gładząc dłońmi spódnicę na udach, a później splatając je w tym miejscu. Wzrok wędrował za nim nieustannie, od sylwetki po twarz, a twarz wciąż szczycił uśmiech; finalnie ułożyła się obok niego, choć nieco niepewnie, raz jeszcze poprawiając materiał szkolnej spódnicy.
– Z rodzicami znów pojedziemy do Francji. Prawdę mówiąc, chciałabym by pozwolili mi już na samodzielną podróż... to byłoby podsumowanie mojej edukacji – wyjawiła, z wzrokiem utkwionym w błękitne pasmo nieba – Ale wolę nie zakładać niemal niemożliwego. Być może ktoś będzie nam towarzyszył, więc nie będę mieć okazji do wzdychania nad tym samym kręgiem znajomych – z nutą śmiechu zerknęła na moment w jego kierunku, zaraz potem wracając do oględzin nad ich głowami. Dłoń prędko odnalazła jego palce, do tej pory kreślące wzory na jej nadgarstku; muskała opuszkami te należące do niego, później zniżała się do wnętrza dłoni, na samym końcu decydując się spleść ich dłonie w subtelnym uścisku.
– Może gdybym poprosiła, mogliby zaprosić twoich rodziców? Z synem, który zapewne uraczyłby ich wspaniałą opowieścią o planach na przyszłość? – była niemal pewna, że szanowne państwo Malfoy ciekawe byłoby takiego młodzieńca; tym bardziej w ślad za spekulacjami o przyszłym zamążpójściu, które Astoria przyjmowała niemal jako prawdę.
Astoria Lestrange
Zawód : opiekunka syren, magioceanograf, arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
plus loin que la nuit et le jour
OPCM : 6
UROKI : 13
ALCHEMIA : 6
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10375-astoria-lestrange#313698 https://www.morsmordre.net/t10409-lou#314729 https://www.morsmordre.net/t10410-heart-of-a-siren#314731 https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t10408-skrytka-bankowa-nr-2312#314723 https://www.morsmordre.net/t10486-a-lestrange#317953
mystery of love
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach