Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Komnaty Odetty
AutorWiadomość
Komnaty Odetty [odnośnik]02.09.21 12:10
[You must be registered and logged in to see this image.]

Komnaty Odetty

Komnaty Odetty znajdują się w górnej części wieży Broadway – udekorowane w barwach rodowej zieleni, elegancją i wykwintnością nie odstają od reszty wnętrz w siedzibie rodu Parkinson. Szerokie łoże zajmuje przestrzeń po prawej, jednak na samo życzenie panny Parkinson jest oddzielane małym parawanem, tak samo jak rozległa szafa. W głównej części znajdują się też toaletka i sekretarzyk, a także dekoracje uświetniające wnętrze. Na ścianach można znaleźć różne obrazy, zmieniane co jakiś czas ale wciąż pasujące do wnętrza. Od pomieszczenia odchodzi mały korytarzyk którym dojść można do saloniku połączonego z pokojem – w tym miejscu również znajduje się stanowisko alchemiczne, w którym Odetta pracuje nad eliksirami, poza tym jednak stanowi idealne miejsce na dyskretną herbatę w bardziej zaufanym gronie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 Komnaty Odetty Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Komnaty Odetty [odnośnik]02.09.21 12:25
2 stycznia 1958

Chciała skorzystać z okazji, że po sabacie życie dopiero stawało na nogi. Przyjęcie noworoczne wymagało wielu sił od wielu osób, dlatego sama nie spodziewała się, aby ktoś tutaj przeszkodził im w spotkaniu. Zresztą, czy miałaby rzeczywiście narzekać na obecność tutaj ukochanej Orianki? Nie wydawało się, aby kiedykolwiek miała to zrobić – kochała obecność dzieci, zwłaszcza tych, które wychowane były w szlacheckich domach (bo nie spotykała zbytnio innych), a wydawały jej się urocze! Zresztą, młoda lady Burke była niesamowicie uprzejma i wychowana jak na prawdziwą damę przystało, jednocześnie mając w sobie sporo inteligencji i mądrości, zwłaszcza, że była jeszcze młoda. Czasem Odetta miała wrażenie, że nawet mądrzejsza od niej, ale zaraz potem przypominało jej się, że nie powinna w to wątpić, od małego wiedząc, że nie jest zbyt inteligentna w tym kierunku.
Wizyta rodziny Burke w Broadway Tower była przyjemnością – z pewnym cieniem na tej relacji, od kiedy starsza siostra Odetty poświęciła życie by starać się urodzić potomka. Nie znaczyło to jednak, że pomiędzy rodami pojawiła się niechęć, wręcz przeciwnie, dalej chętnie spotykała ród Burke. Musiała też przypomnieć się drogiej Primrose odnośnie amuletów skoro zechciała u niej zakupić jeden i nawet miała na to składniki. Dzisiaj zaś miała nadzieję, że droga Oriana zechce potowarzyszyć jej przy tworzeniu eliksirów – była pojętna i chociaż nie posiadała własnej różdżki, na pewno szybko podłapie samą recepturę i to, jak w ogóle eliksiry można wykonać. Wierzyła, że spędzą dziś razem z młodą lady dobry dzień, a chociaż do końca nie wiedziała, jak przyjąć takiego gościa, dołożyła wszelkich starań – komnaty posprzątano, przyniesiono świeże kwiaty, a kucharki i kucharze poświecili dodatkowo czas, aby przygotować bardzo dobre ciasto i małe kanapeczki. Nie była pewna, co tak najbardziej podpasowałoby Orianie, po chwili jednak uznała, że nie powinna się tym aż tak przejmować – w końcu najważniejsze było porozmawiać, fakt, że dania i napoje nie trafiały w gustach nie miał tu nic do rzeczy, dopóki wszystko było odpowiednio przygotowane.
A ona zadbała, aby na pewno było odpowiednio przygotowane. Prosiła aby przyprowadzić młodą lady od razu do jej komnat, mając nadzieję, że ta wizyta minie im obydwu całkiem miło.


[You must be registered and logged in to see this image.]
Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ALCHEMIA : 21
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Komnaty Odetty [odnośnik]05.09.21 18:28
Możliwość podróżowania zawsze była dla Oriany czymś niezwykłym. Miała przecież ledwo cztery lata gdy nastąpiła poważna awaria sieciu Fiuu, która wyłączyła jeden z najbezpieczniejszych środków transportu z użycia. Później nadeszły ciężkie czasy wojny, która do Durham nie trafiała zbyt często, lecz nie pozwalała ani lordowi Edgarowi, ani tym bardziej lady Adeline na pozwolenie dzieciom na przemieszczanie się przez Durham na dziecięcych miotłach. Pozostawała więc opcja magicznych powozów, lecz podróże nimi były zdecydowanie bardziej czasochłonne, a przez to rzadziej sięgano do tego rodzaju transportu. Dziś jednakże było nieco inaczej.
Wizyta w Broadway Tower była o tyle ciekawa, że Gloucestershire znajdowało się najdalej na południowy zachód od Durham ze wszystkich wcześniejszych destynacji Oriany. Miała wrażenie, że podróż trwa niemal tak długo jak ta, która w połowie grudnia zabrała ją do Londynu. Wtedy, w towarzystwie ojca, wzięła udział w magicznej loterii, której efekt rozczarował ją bezbrzeżnie, do tego stopnia, że musiała wystosować oficjalny list z prośbą o nielekceważenie sytuacji oraz pozycji dzieci w tym pokrętnie przeprowadzonym losowaniu.
Mogłaby raz jeszcze podjąć próbę komunikacji z pracownikiem Ministerstwa, może nawet napisać do samego Ministra Magii? Mogłaby, lecz podniosłość wizyty i możliwość goszczenia w wysokich progach rodu Parkinson zajęła jej całą uwagę. Cioci Isadory nie pamiętała zbyt dobrze. Zmarła, gdy Oriana miała niecałe sześć lat, więc niewielu oczekiwało od niej aktywnej pamięci o lady dobrej, choć wątłego zdrowia. W pamięci zapadł jej jednak smutek stryja Charona, który bardzo przeżył utratę swej małżonki. Wizyty u rodzeństwa jego zmarłej żony stały się poniekąd noworocznym rytuałem i tym razem to Orianie udało się zostać tym ze szczęśliwców, który mógł mu w takowej podróży towarzyszyć.
Cieszyła się niezmiernie przede wszystkim z możliwości spotkania wuja Edwarda, lecz ciocia Odetta łapała jej uwagę tak łatwo, że Makowa Panna zdolna była pomyśleć, że nie sprawiało jej to nawet najmniejszego wysiłku. Jej nienaganna prezencja, atencja do detali oraz usposobienie podobne dziecięcemu sprawiało, że w jej towarzystwie czuła się Oriana wyjątkowo wręcz swobodnie, co tylko potwierdziło się, gdy została odprowadzona przez służkę do prywatnych komnat najmłodszej z rodzeństwa Parkinson.
— Dzień dobry ciociu Odetto — odezwała się po przestąpieniu progu, chwytając w palce rąbki czarno—białej, aksamitnej sukienki z jasnym kołnierzykiem. Dopiero po tym geście nastąpiło wyuczone dygnięcie oraz posłanie szerokiego uśmiechu. — Wygląda ciocia naprawdę przepięknie — dodała, pouczona wcześniej przez mamę, że względem przedstawicieli rodu Parkinson należało być bardziej wylewnym niż wobec własnych krewnych. Że podobni byli bardziej do rodziny matki właśnie, Crouchów o złotych językach i doceniali, gdy komplementy zrodzone w myślach były przekazywane na głos.
— Dziękuję za zaproszenie. To bardzo miłe z cioci strony.


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Komnaty Odetty [odnośnik]07.09.21 11:57
Odetta sama była zaskoczona, że udało jej się zająć na teleportacji na tyle, że wraz z osiągnięciem pełnoletności było to dla niej możliwe. Miotły nigdy nie były jej ulubionymi środkami transportu, a wraz z problemami związanymi z kominkiem…cóż, pozostawało niewiele środków na tyle wygodnych, że mogłaby poruszać się nimi bez problemu. Czasem oczywiście trzeba było poruszać się w bardziej tradycyjny sposób, bo chyba mało osób wyobrażało sobie od tak teleportowanie się na sabat czy inne ważne okazje. Dopiero długa chwila zastanowienia sprawiła, że zrozumiała, że młodej lady zajmie to znacznie dłużej niż pozostałym osobom. Mimo to chyba nie czuła jakoś wyrzutów sumienia…raczej miała nadzieję, że przynajmniej trasa przebiegnie bezpiecznie. W obecnej sytuacji nic z tego nie było pewne.
Miała nadzieję, że wszystko będzie przebiegało bez problemów. Miała już sporo kontaktów z rodem Burke w ostatnich miesiącach, od Xaviera rozpoczynając, poprzez Primrose, z którą musiała jeszcze skupiać się na talizmanach, kończąc na spotkaniu obecnie z Orianą. Na to ostatnie wyczekiwała coraz bardziej, praktycznie kochając spędzanie czasu z dziećmi, zwłaszcza, jeżeli były odchowane i dorosłe!
Wiedziała, że Edward zgarniał naturalnie więcej uwagi od niej i nie trudno było się temu dziwić – był w końcu mężczyzną o magnetycznej osobowości, nie tylko pociągającym wyglądzie, a sama gotowa była poświęcić mu tyle czasu, ile chciał. Ale nie obrazi się chyba na fakt, że na chwilę (a może nawet i dłuższą chwilę) ukradnie mu przekochaną pannę Burke dla drobnej towarzyskiej rozmowy. I może jakiejś nauki, jeżeli młoda Oriana byłaby chętna łączyć przyjemne z pożytecznym. Delikatna zieleń, jaśniejsza od tej, którą nosiła przez ostatnie miesiące, wciąż odcinała się od jasnej skóry Odetty kiedy ta wyciągnęła dłonie, rozkładając je na powitanie kiedy tylko dziewczynka dygnęła w jej kierunku.
- Moja droga Oriano! – Ah, wyglądała prześlicznie, chociaż Odetta zawsze uważała, że Burke powinni nieco częściej odwiedzać Dom Mody i starać się stawiać na nieco odważniejsze ekspresje w strojach. Czy też może odważniejsze od tego, co nosili. Wiedziała, że jako ród byli bardziej…stonowani. Wciąż jednak można było być oszczędnym w wielu kwestiach i wyglądać dobrze. – Dziękuję ci, skarbie! Sama wyglądasz przepięknie, jak zawsze! I cieszę się, że przyjęłaś moje zaproszenie. Droga nie była zbyt uciążliwa?
Wyciągnęła dłoń w jej kierunku, gotowa pochwycić ją gdyby tylko chciała, bo chociaż widziała, że młoda lady Burke umiała działać sama, bardzo chciała zmniejszać dystans pomiędzy nimi.
- Bardzo się cieszę, że znalazłaś dla mnie chwilę! Przygotowałam parę niespodzianek, gdybyś chciała, o ile oczywiście zajmują cię eliksiry. Jeżeli wolisz odpocząć, możesz częstować się czymkolwiek co potrzebujesz. – Wskazała na drobny poczęstunek, kierując się w stronę kanapy. – Powiedz mi, jak mijają ci ostatnie dni? Wszystko w porządku?


[You must be registered and logged in to see this image.]
Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ALCHEMIA : 21
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Komnaty Odetty [odnośnik]06.10.21 13:08
Choć wzrastała w surowych i raczej nieskłonnych do zdradzania rodowych tajemnic murach Durham, wiele było w Orianie krwi rodu jej matki. Gdy dorośnie i spojrzy na swe dzieciństwo z odpowiedniej perspektywy lat minionych, pewnie złapie się za głowę; przestanie dziwić się własnemu ojcu, który spoglądał na nią często z wyrazem głębokiego zamyślenia, czasem nawet troski, którą maskował swym ograniczonym, męskim zrozumieniem emocjonalności. To Crouchowie bowiem słynęli ze swych złotych języków, umiejętności czarowania salonowych gości i tym właśnie błyszczała mała lady Oriana. Choć nie brakowało jej przymiotów, które — jeżeli wierzyć pani Peadbody, starej niani, która wychowywała także poprzednie pokolenie panów Durham — w latach dzieciństwa przejawiał również jej pan ojciec, to właśnie naturalna zdolność do przyciągania uwagi i wrodzona grzeczność sprawiały, że Oriana była idealną małą lady do podejmowania w niemalże dorosłej gościnie, nawet jak na standardy Broadway Tower.
Wylewne przywitanie przez lady Odettę w pierwszej sekundzie nieco zdezorientowało dziewczynkę, przyzwyczajoną do oczywiście mniejszego poziomu ekspresji. Jednakże w żadnym wypadku kontrast pomiędzy radośnie szczebioczącą lady Parkinson, a chociażby ostrożnie ważącą swe słowa cioteczką Primrose, nie mógł zbić jej z towarzyskiego pantałyku. Przyjęła bowiem strategię, którą podświadomie kierowały się pokolenia Burke'ów przed nią, a pewnie i po niej korzystać z niej będą. Wszelkie odstępstwa od normy wyznaczanej w Durham Castle należało bowiem traktować jako geograficzną ciekawostkę. Wchodząc między wrony, nie trzeba krakać jak one, ale zrozumieć, iż krakanie było ich naturą.
— Odwiedziny w Broadway Tower to zaszczyt, lady Parkinson — odpowiedziała grzecznie, tęczówki w kolorze wzburzonego nieba unosząc na naprawdę prześliczną, młodą kobietę. Pamiętała o naukach swej guwernantki, wspaniałej pani Allegry, ale również o rozmowach, które toczyła z matką, zanim wsiadła do powozu. Każdy wstęp do szlacheckiego dworku wiązał się bowiem z zaufaniem, był wyrazem przyjaźni i należało to podkreślać. Zauważyła także, że w tym konkretnym odcieniu zieleni było Odetcie szczególnie do twarzy. Sama jednak niezbyt często mogła sięgać po podobnie odważne kolory, bowiem większe części garderob każdego przedstawiciela szlachetnego rodu Burke stanowiły kreacje w rodowych barwach — szarości jasnej i szarości ciemnej.
Grzecznie chwyciła wyciągniętą ku niej dłoń, starając się przy tym być jak najbardziej delikatna. Pani Allegra mówiła bowiem, że delikatność była przymiotem wysokourodzonych dam, ale małej Orianie zdarzały się czasem wybuchy energii typowo dziecięcej, która za nic miała sobie powab i wdzięk, pomimo najszczerszych prób. Dziś jednak miała zachowywać się jak prawdziwa przedstawicielka dyplomatyczna rodu, toteż podeszła wraz z Odettą ku kanapom i poczęstunkowi, pilnując wyprostowanych pleców i głowy dumnie uniesionej.
— Będę mogła spojrzeć, jak ciocia przygotowuje eliksiry? — dopytała cichutko, spoglądając z dołu na kobietę. W jej oczach czaiły się iskierki zachwytu nad podobną propozycją. Orianę ciągnęło do poznawania nowych dziedzin magii już od dawna, lecz brak różdżki jednocześnie doskwierał i uniemożliwiał rozwój w jej praktycznym wymiarze. — Och, ciociu! Wyprawiłam w Durham prawdziwy bal noworoczny, wie ciocia? Było naprawdę magicznie. Grała muzyka i były słodkości, zaprosiłam kuzynostwo, moje rodzeństwo i przyjaciółkę. Bawiliśmy się przednio. Ciocia była pewnie w Hampton Court? — pytanie o noworoczny sabat zawisło w powietrzu, gdy dziewczynka przechyliła głowę w bok. Och, jak bardzo było jej tęskno do własnego debiutu! Wszyscy wypowiadali się o przyjęciach wyprawianych przez lady Nott w samych superlatywach... A jakie zdanie miała Odetta?


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: Komnaty Odetty [odnośnik]16.10.21 22:12
Dzieci dla Odetty były czymś cudownym, być może dlatego, że tak mocno czuła napięcie na własnych barkach kiedy była dzieckiem, zwłaszcza że przystosowywanie się do wielu rzeczy przychodziło jej dość ciężko. Musiała siedzieć o wiele dłużej nad zadaniami, bo po prostu nie potrafiła być idealna, nawet jeżeli w jej oczach rodzeństwo i wszyscy inni tacy byli. Jej siostra była o wiele śliczniejsza, pozostała dwójka braci pozwalała sobie rozkwitać pod rodzinnymi skrzydłami, a Edward był wręcz ucieleśnieniem ideału. Najlepiej czuła się, kiedy ten zaczynał projektować, pozwalając jej aby cicho siedziała w jego towarzystwie, tak jakby wiedział, że czuła się o wiele pewniej w jego towarzystwie. No i jednorożce…im ufała. Wiedziała, że nie każde dziecko jest takie samo, ale chciała jakoś trzymać je w tej bańce niewinności, przynajmniej póki mogła. Zwłaszcza, że w takich wypadkach oznaczało to też, że nie zawsze dostrzegała, że niewinni już nie byli.
Nie do końca rozumiała więc, że w tym momencie bardziej konfunduje Orianę niż sprawia się w roli dobrego gospodarza, bo mimo kontaktu z rodem Burke fakt bycia dziecięcym sprawiał, że postrzegała ją jako kogoś łagodniejszego i nieco odchodzącego od zasad rodu. Mimo to, robiła co mogła, aby traktować ją jako człowieka samego w sobie, nie mówiąc dziwacznym tonem ani też nie przymilając się jak robiłaby to do pieska. Przy okazji piesków, myślała też sporo o tym aby zaproponować bratu kupienie charcików. Były bardzo urocze.
- Mam nadzieję, że wizyta tutaj przebiegnie w jak najlepszy sposób. Proszę, jeżeli to nie zbytnie wścibstwo, opowiedz mi proszę jak dzieje się w Durham Castle? Mam nadzieję, że wszyscy są zdrowi i obecna pogoda nie wpływa na ich samopoczucie? – Wiedziała, że najpewniej nie mieli problemów w wypadku negatywnej pogody i dodatkowe eliksiry pieprzowe na przeziębienie nie mogły być niczym problematycznym. Odetta sama polegała częściej na pomocy uzdrowiciela, lubiła jednak prezentować sobie i innym magiczne wywary. W końcu eliksiry były czymś, w czym czuła się dobrze.
- Oczywiście! Mam przygotowane parę składników, jeżeli byś chciała zająć się tym teraz. Nie będą to skomplikowane eliksiry, ale jeżeli by nam się udało i byś chciała, mogłabyś zabrać coś ze sobą do domu. Wiem, że wiele z nich pewnie ci się na nic nie przyda, ale mogła by być to miła pamiątka z tej wizyty. – Zdecydowanie podarowałaby jeszcze coś innego małej lady Burke, wiedziała jednak, że czasem prezent który „pomagało” się wykonać, mógł być znacznie milszą pamiątką. Bardziej…osobistą.
Szeroki uśmiech ozdobił jej twarz, kiedy tylko usłyszała o noworocznym balu w Durham. Cieszyła się mocno, że Oriana wykorzystała taką szansę, uznała że w sumie to cudowna opcja na to, aby jakoś ubarwić sobie tę noc, zwłaszcza kiedy dotrzeć na sabat się nie mogło. Ani też nie miało się jeszcze wstępu. Była pewna, że w momencie kiedy panna Burke pojawi się po raz pierwszy na sabacie, na pewno zrobi wrażenie na wszystkich.
- Brzmi cudownie! Jeżeli byś chciała, porozmawiam z moimi młodszymi kuzynami, może stworzymy tradycję sabatów dla młodszych szlachciców i szlachcianek? – Może nawet gdyby potrzebowała Oriana, mogłaby jej pomóc? Zwłaszcza, że w tym momencie bardzo chętnie pozwoliłaby na skorzystanie z zasobów rodu Parkinson aby wspomóc taką sprawę? – Co do sabatu w Hampton, rzeczywiście tam byłam, jak zapewne wiesz, wiele osób z mojego rodu, najbardziej mój brat Edward, pracowali nad strojami obecnych na miejscu. Bardzo mi się podobało – zagadki w gabinecie luster były niesamowite. Dodatkowo atrakcje…można było wzlecieć na skrzydłach i oglądać z nieba okolice. No i parę młodych dam debiutowało.
Podniosła się ze swojego miejsca, zapraszając Oriankę ze sobą i kierując się do mniejszego pomieszczenia, w którym można było odnaleźć parę składników i przygotowane stanowisko z kociołkiem – lady Parkinson dbała zawsze, aby ktoś sprzątał to miejsce.
- Co powiesz na próbę eliksiru kameleona? Albo może wężowe usta?


[You must be registered and logged in to see this image.]
Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ALCHEMIA : 21
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Komnaty Odetty [odnośnik]06.02.22 14:17
Chociaż trudno było jej to jeszcze wyartykułować, Oriana czuła, że ciężar oczekiwań złożony na jej barkach był niewymownie większy od tego, który darowano jej rodzeństwu lub kuzynostwu. Była w końcu najstarszym dzieckiem spośród piątki najmłodszego pokolenia rodu Burke, była pierworodną nestora. Samo to mogło stanowić niewidzialny, ale wyczuwalny ciężar. W połączeniu z rozbudzoną bardzo wcześnie ambicją, koniecznością dbania o młodszych, jaką kładły jej do głowy nie tylko matka i cioteczki, ale także wszystkie guwernantki skutkowało to niczym innym, jak pędem wiedzy, buchającą ciekawością i czymś, co płynęło w krwi panien Burke od lat. Cechą charakterystyczną Północnych Branek była postawa aktywna, po prostu nie potrafiły przyjąć południowej cierpliwości. Pragnęły brać sprawy w swoje ręce nawet wtedy, gdy robiły to jeszcze tak nieporadnie jak Oriana, stawiając pierwsze kroki w wielkim świecie dam i lordów.
— Trosce daleko do wścibskości, ciociu — zauważyła dziewczynka, pozwalając sobie na szerszy uśmiech. Naprawdę ogromnie schlebiało jej to, że Odetta traktowała ją jak równą sobie. Wujkowie bardzo często ją rozpieszczali, momentami próbując zatrzymać nie tylko upływający czas, ale i dorastanie Oriany. Pani Allegra, ulubiona guwernantka dziewczynki szeptała ostatnimi czasy lady Adeline, że koniecznym dla poprawnego rozwoju Makowej Panny było jak najczęstsze wystawianie jej na kontakty z arystokratami spoza najbliższej rodziny. Specyfika rodu Burke sprawiała, że Oriana mogła wyrosnąć w milczącej, nieco burkliwej osobowości, której najlepsze odzwierciedlenie znajdowało się w stereotypach o panach Durham. W szczególności matce dziewczynki, lady Adeline zależało, by rozwijać talenty, które jej najstarsza córka odziedziczyć mogła po kądzieli. Czy dzisiejsza wizyta będzie mogła stanowić o dobrym kierunku dotychczasowych starań wychowawczych?
— U nas w Durham wszyscy są zdrowi. Mój pan tata i wujowie jak zawsze są zajęci, ale robią bardzo dużo dla nas wszystkich, droga ciociu! I pani Allegra mówi, że właśnie dlatego, że są tak zajęci, ja, Ariana, Marius, Melody i Cornel, że wszyscy musimy być bardzo grzeczni i nie przeszkadzać — czy takie podsumowanie tymczasowej sytuacji w Durham było dla Odetty wystarczające? Mogła przecież domyślić się, że za robią bardzo dużo dla nas wszystkich kryły się wszystkie zabiegi służące pozbyciu się z Durham mugoli, a także pozostała część działalności ku chwale czystokrwistych ideałów. Coś w sposobie, w jaki ubrała je w słowa Oriana, mogło świadczyć o dziecięcym przejęciu, pewnym uproszczeniu na potrzeby dziecięcego rozumienia właśnie.
Ale jeżeli dziewczynka miała się tym wszystkim przejmować — przejęcie musiało zejść na dalszy plan w momencie, w którym lady Parkinson zaproponowała otrzymanie tak wyjątkowej pamiątki!
Ciemnoniebieskie oczy dziewczynki zabłysły iskrami szczerego zachwytu i ciekawości. Dziewczynka aż wzniosła się na palcach, ledwo panując nad odruchem podniesienia dłoni do policzków i krótkiego zapiszczenia. Nie mogła przecież tak poddawać się emocjom, była częścią delegacji! Reputacja rodu Burke zależała od jej zachowania!
— Dlaczego się nie przydadzą? Alchemia to przydatna sztuka, tak piszą w książkach... — zauważyła ostrożnie, a gdy już o książkach mowa... Kilka z nich poderwało się ze stanowiska alchemicznego, podlatując prędko do obu dam. Otworzyły swe karty na zapiskach dotyczących eliksiru kameleona i wężowych ust, zupełnie tak, jakby poddały się nie tylko ciekawskiej, dziecięcej magii Oriany, ale także planom tkanym ostrożnie przez Odettę.
Odettę, która wydawała się być zachwycona jej pomysłem dziecięcych sabatów i nawet proponowała pomoc w kontynuowaniu tej nowej tradycji!
— Ciocia mogłaby pomóc? Ojej, ciocia jest naprawdę bardzo, bardzo miła! — z taką sojuszniczką jak Odetta na pewno nie będą mieli problemu z odpowiednimi kreacjami! A to przecież już połowa dobrze zorganizowanego balu! A tu okazywało się dalej, że sabaty dorosłych miały jeszcze dodatkowe atrakcje niż tylko same tańce i poczęstunki... — Jeju... Nie mogę się doczekać, aż też będę mogła zadebiutować... — szepnęła cicho, ale książki najwyraźniej pragnęły pobudzić obie damy do naukowej pracy, nie tylko rozprawiania o wspaniałościach noworocznych bali! Dlatego też jedna z książek odłączyła się od reszty, prawą częścią okładki przywierając do pleców Orianki, zaś lewą — do opuszczonej dłoni Odetty.
— Oj, chyba książki chcą, żebyśmy zabrały się do pracy!

| rzut na ciekawość


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Komnaty Odetty
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach