Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie
AutorWiadomość
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]17.08.15 12:01
Gryfońskie szaleństwo zawładnęło wszystkimi, kiedy nasza drużyna wygrała ze ślizgonami. Jako dumny kapitan drużyny (tradycja Potterów musi istnieć, szukający pierwsza klasa, co nie?) wszedłem do Pokoju Wspólnego Gryffindoru jeszcze z miotłą w ręku i całym stroju do Quidditcha. Każdy trium nad wychowankami domu węża był dla nas, gryfonów powodem do świętowania, a ja i Weasley byliśmy przygotowani na taką okazję. Poprawiłem okulary na nosie i wskoczyłem na stół w pokoju wspólnym.
-Zacni przyjaciele, chciałbym powiedzieć, że po raz kolejny wgnietliśmy gady ze Slytherinu w ziemię! Z tejże okazji dzisiaj wieczorem świętujemy. A teraz idźcie i głoście wieść, o naszej wygranej!- oznajmiłem z szerokim uśmiechem. A następnie wykonałem głęboki ukłon, co zaowocowało gromkimi brawami. Wyszczerzyłem zęby w szerokim uśmiechu, a potem zeskoczyłem ze stołu, w tłumie wyłapując Weasleya, którego objąłem. Cały czas szczerzyłem się jak głupi.
-Przyjacielu, stoi przed nami bardzo trudne zadanie, ale wierzę, że nam się uda. Musimy zorganizować najlepszą, imprezę jaką ten pokój pamięta.-powiedziałem, wiedziałem już, że będzie to najlepsze celebrowanie zwycięstwa jakie ta szkoła pamięta i na pewno długo nie zapomni. Z Garrettem u boku byliśmy w stanie zrobić taką imprezę! Będzie wszystko, wódka, fajerwerki, nawet chyba uda mi się skołować mugolskie papierosy. Oczywiście plan działania trzeba by było obmyślić już w dormitorium. Poza tym musiałem się przebrać i zostawić moją miotłę pod łóżkiem. Po raz pierwszy jako kapitan poprowadziłem drużynę do zwycięstwa i dlatego musieliśmy to godnie uczcić. Chodziłem po całym pomieszczeniu, szukając a to jednej, a to drugiej skarpetki.
-Stary, to nie może być byle co. To musi być wielkie bum. Fajerwerki, ognista i kremowe piwo, czujesz o co mi chodzi?- spytałem nagle stając przed gryfonem.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]17.08.15 16:43
Nigdy zbytnio nie przepadał za Quidditchem. Od szaleńczego latania na miotle i unikania gruchoczących kości tłuczków wolał obserwowanie, jak robią to inni; podczas szkolnych meczów zajmował honorowe miejsce na drewnianych trybunach i szalenie wymachiwał czerwono-złotym szalikiem, drąc się w niebogłosy i przeklinając niesprawiedliwość sędziów - szczególnie teraz, kiedy kapitanem drużyny był jego przyjaciel, a niejaki Charlus Potter zdawał się mieć tendencję do wpadania w tarapaty. Sam Garrett udawał jednak, że osobiście od nich stroni, ale wychodziło mu to wątpliwie dobrze, bo i tak pół życia spędził polerując zardzewiałe puchary i sprzątając łajno zwierząt, które podobno istniały, chociaż nikt ich nigdy nie widział na oczy.
Mimo wszystko wtedy, gdy Potter brylował na stole i namawiał Gryfonów do celebrowania wielkiego zwycięstwa, Garrett był osobą, która biła brawo najgłośniej. Wizja porządnej popijawy (która skończy się jednym wielkim szlabanem - dodał jego zdrowy rozsądek) znacznie poprawiła mu nastrój, szczególnie, że cieszył się szczęściem przyjaciela i zdecydowanie było co świętować.
Potter zeskoczył ze stołu prosto w jego ramiona (jakkolwiek to brzmi), na co Weasley zrobił najpoważniejszą minę, na jaką tylko potrafił się zdobyć.
- Masz rację, mój druhu - orzekł, a jego słowa opływały teatralnym patosem. Zamaszyście poklepał Charlusa po plecach i wypuścił go z niedźwiedziego uścisku, przez chwilę jeszcze trzymając dłonie na jego barkach i poważnie oraz z dumą patrząc wprost w jego oczy. - Tylko pytanie, czy musimy zorganizować nielegalną wycieczkę do Hogsmeade czy wystarczy przekupić skrzaty domowe, może profesor Slughorn skrywa gdzieś w głębi gabinetu hektolitry najlepszej Ognistej. - Zamyślił się, a wizja łamania prawa przywołała na jego twarz wielki szelmowski uśmiech.
Przez chwilę obserwował Pottera pałętającego się po pokoju i uważnie czegoś poszukującego; w końcu Garrett od niechcenia przeniósł wzrok na znajdującą się nieopodal szafkę. Koło niej zauważył samotną skarpetkę (czy ona miała barwy Sokołów?). Wykrzywił twarz w udawanym obrzydzeniu, złapał ją między kciuka a palec wskazujący i z grymasem rzucił ją w kierunku przyjaciela.
- Czemu twoje rzeczy są wszędzie, Potter? - palnął z oburzeniem, a potem wyszczerzył się głupkowato. - I uwierz, ja już zadbam o to, żeby świętowanie było godne mojego rodu za najlepszych czasów. Słowo Weasley'a!


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]17.08.15 22:07
W tych czasach dobrze, że miałem takiego wiernego przyjaciela jakim był Garrett. Oczywiście jeżeli zwróciłbym uwagę na męską część moich znajomych to również Gawain był kolejnym, na którego mogłem liczyć, ale jednak z Weasleyem znałem się dłużej i jakby nie patrzeć byliśmy razem w dormitorium (a przynajmniej tak mi się wydaje, że to będzie w tym systemie angielskim, a nawet jeżeli nie to i tak prawie jakby byli).
-Przyjacielu, myślę, że wycieczka do Hogsmeade i tak jest nieuniknione, ponieważ musimy skądś wziąć fajerwerki, chyba, że masz gdzieś zapas.- spytałem, bo to różnie bywa. Ludzie magazynowali różne rzeczy. Ja miałem to samo. Na przykład prowadziłem swój własny słodki kącik. Jednakże był to prywatny zapas i po żarcie na rzecz imprezy i tak miałem zamiar udać się do skrzatów.
-Stary, ale skrzaty i tak trzeba było odwiedzić. Bo coś do jedzenia by się przydało, nie?- zwróciłem się do niego. Mieliśmy jednak pełne ręce roboty, ale kto sobie poradzi jak nie my? Bo to pierwszy raz organizuje się super imprezę w kilka godzin? Nie, więc o co chodzi? Kiedy Garrett znalazł moją skarpetkę wyszarpnąłem mu ją z ręki i wsadziłem na stopę, bo co innego mogłem zrobić. Szybko zdjąłem z siebie rzeczy do gry i przebrałem się w pierwsze, lepsze dżinsy i sweter w kolorze bordowym. Oczywiście robiony na drutach. Babcia lubiła robić na drutach.
-A co zabronisz? Po prostu, są...- zadawał strasznie kłopotliwe pytania. Podszedłem do niego, zrobiłem najbardziej wzruszoną minę, jaką tylko mogłem zrobić, a potem położyłem dłoń na jego ramieniu, podciągając noc.
-Na to liczyłem mój drogi przyjacielu, na tobie mogę polegać.-powiedziałem, a potem żywo klasnąłem w ręce. Ja byłem gotowy do wyjścia.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]19.08.15 21:38
- Nie mam fajerwerek - zasmucił się, krzyżując ręce na piersi. - Mam tylko zestaw wyjątkowo śmierdzących łajnobomb schowanych pod łóżkiem na wyjątkowe okazje.
Historia tych łajnobomb była dość długa i skomplikowana; skonfiskował je jeszcze podczas wakacyjnej przerwy młodszemu bratu, kiedy ten chciał zrobić drobny psikus zapracowanej matce; jako wzorowy pierworodny z groźną miną okrzyczał chłopca, skrytykował go z góry na dół za nieodpowiedzialne zachowanie, a potem spakował łajnobomby do walizki, rozmyślając z uśmiechem o tym, do jakich celów użyje ich z Potterem, jak już postanowią wysadzić Hogwart.
Otrząsnął się z rozmyślań i wysłał Charlusowi długie, jakby badawcze spojrzenie; nawet po jedenastu latach potrafił dokładnie tak samo spoglądać na przyjaciela, z tym, że kiedyś zdawało się to beztroskie i dziecięco naiwne, a od czasu zniknięcia Dorei robił to, zastanawiając się, jakie myśli dręczą głowę Pottera. Będąc już dorosłym, Garrett wracał czasem wspomnieniami do tych chwil, kiedy wszystko było łatwe, a jedyną wątpliwością stawało się rozważanie nad (bezapelacyjną!) wyższością Nietoperzy nad Sokołami.
- Charlus, a gdyby tak wrzucić te nieszczęsne łajnobomby do pokoju wspólnego Ślizgonów? - zamyślił się, idąc w kierunku drzwi i zerkając przez ramię na przyjaciela. Ucieszył się do własnych myśli, rozmarzając się o bagnie, które by z tego wynikło - musieliby tylko zrobić to dyskretnie, nie narażając swojego pobytu w Hogwarcie. I żeby tylko, na brodę Merlina, nie dowiedziała się o tym jego matka; nie wytrzyma psychicznie kolejnego wyjca drącego się wniebogłosy, że hańbi swój ród, szorując w ramach szlabanu nadrdzewiałe puchary. Miała tendencje do popadania w niepotrzebny dramatyzm.
Wyszedł z pokoju wspólnego, mijając odzianą w jedwaby Grubą Damę i pozdrawiając ją uprzejmym skinieniem głowy. Spojrzał na Charlusa.
- To gdzie najpierw? - spytał, kiedy oddalili się na tyle, aby pulchna strażniczka wieży Gryffindoru nie mogła usłyszeć jego słów.


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]21.08.15 0:30
-Ważne, że mamy chociaż coś!- powiedziałem, bo można było zrobić z tego użytek. Gdyby teraz ktoś by mi powiedział, że za jedenaście lat będę mógł udawać się za wdowca, bo ktoś porwał moją żonę chwilę po ślubie to bym go wyśmiał. Teraz żyłem beztrosko, moim największym zmartwieniem było zorganizowanie dobrej imprezy i zdobywanie względnych ocen w szkole, no może zadowalających mnie na tyle, żebym mógł później starać się o kurs aurorski. Teraz w głowie miałem pstro. Za jedenaście lat moje myśli będzie wypełniała moja żona. Co by było gdybym jej wtedy sam nie zostawił, ale czy coś takiego nam pomoże. Poniekąd smutne było takie gdybanie, także piękne było myślenie beztroskich ludzi, którzy nie przejmowali się tym co spotka ich jutro. Ja teraz też tym się nie przejmowałem zbytnio. Bo powiedzmy sobie szczerze, kto w wieku lat szesnastu/siedemnastu lat się tym przejmował. Wracając jednak do tematu. Słysząc jego propozycję, moje usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu.
-Znakomity pomysł przyjacielu, ale wypadałoby jakoś zakryć nasze zacne twarze, żeby banda ślizgońskich nieprzyjaciół na nas nie nakablowała, bo nie chcę wylądować na dywaniku.- stwierdziłem z diabelskim błyskiem w oku, to zdecydowanie było to co lubiłem. Ta adrenalina. Już przebrany i względnie odświeżony wyszedłem razem z przyjacielem z pokoju wspólnego, oczywiście jak zawsze ukłoniłem się przed Grubą Damą, zawsze byłem dla niej dżentelmenem, a w wolnym czasie ucinałem z nią sobie bardzo urocze pogawędki. A ona chyba brała mnie za jakiegoś luja. Gdy znaleźliśmy się już w bezpiecznej od Grubej Damy odległości spojrzałem na mojego przyjaciela.
-Najpierw załatwiłbym sprawy na miejscu, trzeba by odwiedzić skrzaty w kuchni. Może zaczepić o alkohol, zawsze mniej noszenia z Hogsmeade.-powiedziałem, bo jak dobrze pójdzie to skrzaty wszystko przeniosą do naszego dormitorium na moje łóżko, a wtedy w Hogsmeade skupimy się na fajerwerkach. Skierowałem swoje kroki w stronę wejścia do kuchni. W głowie miałem wyrytą mapę Hogwartu na pamięć, nie musiałem mieć jakiejś mapy przed sobą.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]24.08.15 2:45
Dławiąc się naiwnością w czasach, kiedy największym utrapieniem była słowna nagana będącego autorytetem nauczyciela, wyjec od matki czy kara odbyta w Zakazanym Lesie, intensywnie rozważał. Łaskotał gruszkę w pięknej ramie już tyle razy, że wpadło to w pułapkę monotonii, większość skrzatów w kuchni kojarzyło nawet jego imię i burzę płomiennorudych fali okalających piegowatą, młodą twarzyczkę. Kolejna niepostrzeżona wycieczka do kuchni nie stanowiła najmniejszego problemu.
- Hm, coś się wymyśli - skomentował krótko obawę Pottera odnośnie wylądowania na dywaniku u dyrektora. Garrett również wolałby tego uniknąć; podczas swojego ostatniego roku nauki w Hogwarcie nie chciał sprawiać zbyt wielu problemów i większość swojej szkolnej egzystencji spędzał na samotnym ćwiczeniu zaklęć bądź męczeniu profesora Slughorna o udostępnienie mu materiałów i wytłumaczenie po raz kolejny najprostszych zagadnień, które wciąż sprawiały mu problemy. Wplątywał się w kłopoty mimowolnie, zupełnie, jakby skłonność ku temu miał wpisaną w genotyp; może po ojcu odziedziczył zdolność pojawiania się w najgorszym miejscu o najgorszej możliwie porze. Okrutnie ciągnęło go do tarapatów i nie mógł się powstrzymać od łamania kolejnych zasad, czy to dlatego, by zaspokoić niegasnącą nigdy ciekawość, a może żądał po prostu uderzeń adrenaliny i przysłowiowego już powiewu wiatru we włosach, który podpowiadałby mu kokieteryjne szepty wolności.
Wysłał Potterowi łobuzerski uśmiech i jakoś zbyt szybko, zbyt beztrosko schodził po schodach, aby nie wydawało się to podejrzane postronnemu przechodniowi; jakimś cudem nie przewrócił się, przeskakując pospiesznie co drugi stopień, co w pewien sposób przypominało dziki taniec niepowstrzymanej radości.
Zerknął przez ramię.
- Idziesz, Charlus? - spytał dość retorycznie, po czym znów odwrócił się i dalej uparcie zmierzał w stronę Piwnicy Hufflepuffu, lecz skręcił nagle, udał się w kierunku klatki schodowej i już wkrótce znalazł się pod obrazem przedstawiającym obfitą misę z owocami.
- Czyń honory - rzucił wesoło, wskazując Potterowi głową żółciutką gruszkę, która czekała tylko, aż ktoś połaskocze ją palcami; pod maską beztroski Garrett ukrył fakt, że czuł się raczej dziwnie, łaskocząc owoc ukazany na obrazie i wolał zrzucić ten wątpliwie przyjemny obowiązek na kogoś innego.
Wyszczerzył się w bezczelnym uśmiechu.


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]24.08.15 11:35
W sumie, czy tak bardzo znowu przejmowałem się dyrektorskim dywanikiem? No może trochę. Armando Dippet potrafił być czasem przerażający, ale nie miałem zamiaru mówić tego głośno, zresztą wszyscy to wiedzieli. No nieważne. Wcisnąłem ręce w wytarte już dżinsowe spodnie, które z pewnością pamiętały lepsze czasy. Szedłem beztroskim, aczkolwiek nie za szybkim krokiem co i tak budziło pewne podejrzenia, bo przeważnie biegałem po hogwarckich korytarzach jak wariat. Może niedługo kończyłem szkołę i powinienem wydorośleć, a wiele osób twierdziło, że nadal jestem niewychowanym bachorem. Może i tak było, nie przeczę. Jednakże ja naprawdę się starałem, tylko jak nikt akurat nie patrzył. Po nocach chłonąłem zawartość przeróżnych ksiąg, uczyłem się przepisów eliksirów na pamięć. Niektóre zioła potrafiłbym rozróżnić po samym zapachu, albo dotyku. Starałem się, naprawdę. Bo ponad wszystko chciałem zostać aurorem. Ja musiałem nim zostać, żeby ojciec był ze mnie dumny. W końcu, żeby spojrzał na mnie jak na człowieka, bo od śmierci Klary to raczej z tym jakoś średnio.
-Idę, idę.-rzuciłem zeskakując właśnie z ostatniego stopnia z niego zbyt pewnym siebie uśmiechem przyklejonym do twarzy. Faktycznie, smyranie gruszki było dosyć dziwne, ale czego nie robi się dla wyższych celów. Stanąłem przed obrazem z misą owoców, a potem wyciągnąłem palec i połaskotałem gruszkę, jakkolwiek głupio by to nie wyglądało. Po chwili gruszka zamieniła się w zieloną klamkę. Rozejrzałem się dookoła, a widząc, że teren jest czysty otworzyłem przed Weasleyem drzwi. Na mojej twarzy pojawił się złośliwy uśmiech.
-Panie przodem, pani Weasley.-zwróciłem się, teatralnym gestem zapraszając go do środka. Ostatecznie i tak wepchnąłem się pierwszy, bo ze mnie żaden dżentelmen i wszedłem do gigantycznej kuchni, gdzie jak zwykle kręciło się od groma skrzatów domowych. Wyszczerzyłem zęby w szerokim uśmiechu. Lubiłem skrzaty domowe i wcale nie dlatego, że załatwiały mi jedzenie na imprezy. Niektóre z nich to były naprawdę pocieszne stworzenia.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]25.08.15 22:31
Wizyta u skrzatów domowych przebiegła zaskakująco szybko; zdawały się czerpać wielką radość z obdarowywania uczniów przeróżnymi potrawami, przekąskami i słodkościami; poczęstowały ich nawet resztką zapasów kremowego piwa - niestety, duża ich część została wypita na spotkaniu Klubu Ślimaka, jak zauważył jeden ze skrzatów, spuszczając smutno wzrok; krótko mówiąc, wizyta w kuchni okazała się wyjątkowo udana.
Podobnie przebiegła nielegalna podróż do Hogsmeade; o dziwo nie przyuważył ich nawet żaden nauczyciel, kiedy cichutko przemykali korytarzami, tylko sobie znanymi przejściami i zawiłymi przesmykami. Zapasy zdobyli bez najmniejszego problemu; ukradkiem przetransportowali je z powrotem do zamku, zastanawiając się w duszy, jak to możliwe, że wszystko uszło im płazem - wyglądało to na dobrze uknutą intrygę, przemyślany plan głowy szkoły i duchów krążących po korytarzach. Jednak udało się; zanim się spostrzegli, byli już w wieży Gryffindoru opanowanej przez gotowych do świętowania Gryfonów.
Wyszczerzył się bezczelnie do Charlusa, po czym machnął różdżką, a kremowe piwo samo nalało się do kubków; zaklęcia codziennego użytku miał opanowane do perfekcji, jako że wakacje, podczas których skończył siedemnaście lat, spędził głównie na rzucaniu uroków na wszystko, co możliwe, ciesząc się niezmiernie wolnością, jaką uzyskał, wkraczając w pełnoletność. Zaczął też wtedy teleportować się do wszystkich domowych pomieszczeń po kolei, doprowadzając do szału nie dość, że własną matkę, to dodatkowo rodzeństwo, które najpewniej zazdrościło mu niezmiernie faktu, że w końcu legalnie mógł czarować na lewo i prawo, łaskotać Lyrę rozśmieszającym zaklęciem, rozbić kilka szklanek i zrzucić to na kuguchara Barry'ego, potraktować jęzlepem hałaśliwego psa sąsiadów. Nagle życie stało się prostsze i tak cudownie nieograniczone przez durne zasady... które po latach stały się źródłem jego zarobku.
- No, Potter, czas zacząć świętowanie! - rzucił wreszcie, rozradowany, po czym uniósł do ust kufel wypełniony kremowym piwem.


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]28.08.15 12:37
Skrzaty chyba miały do nas słabość, bo z łatwością dały się namówić do przygotowania dla nas jedzenia, na tę specjalną uroczystość. Oczywiście to wszystko dzięki naszemu urokowi osobistemu. To samo wyszło z naszą wycieczką krajoznawczą do Hogsmeade. Jak to mówią głupi ma zawsze szczęście. Niby jeszcze głupszego omija, więc ze mną i Weasleyem nie mogło być tak źle skoro przez całą drogę nie natknęliśmy się na nikogo, nawet na woźnego, co było w ogóle zaskoczeniem, bo spodziewałem się, że wytarga nas za ucho i zaprowadzi do opiekuna naszego domu. Ja miałem imprezę do rozkręcenia, nie mogłem lądować na żadnych dywanikach. No chyba, że na dywanie w Pokoju Wspólnym Gryffindoru.
Zabawę czas zacząć. Garrett za pomocą zaklęcia rozlał do kufli kremowe piwo. Było idealnie, wszystko było dopięte na ostatni guzik i pomyśleć, że zorganizowaliśmy to zaledwie od zakończenia meczu do teraz. Weasley miał komu pochwalić się swoimi zdolnościami, tym, że on może czarować legalnie, a jego rodzeństwo nie. Ja nie miałem takiej osoby. To nic, że Klara mogłaby robić to równo ze mną, ale jej nie było. Zmarła i chociaż wszystkim wydawało się, że to po mnie spłynęło, to wcale tak nie było. Przełknąłem ślinę. Miałem się bawić, a nie myśleć o zmarłej siostrze. Dlatego wziąłem do ręki kufel kremowego piwa i dumnie wypiąłem pierś, jednocześnie poprawiając okulary na nosie. Przeniosłem swoje spojrzenie na przyjaciela, wyszczerzając zęby w szerokim uśmiechu. Uniosłem dłoń z kuflem ku górze.
-Za nas, przyjacielu.-rzuciłem i wypiłem spory łyk kremowego piwa. Zamyśliłem się chwilę, bliżej przyglądając się naczyniu.
-Zastanawiałeś się kiedyś, czy można się upić kremowym piwem?-spytałem unosząc brew ku górze. W sumie to było całkiem ciekawe, nigdy nie próbowałem, ale może warto? Po alkoholu zawsze głupsze rzeczy do głowy przychodziły, prawda? Wtedy to już na pewno podrzucę łajnobombę do pokoju ślizgonów.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]01.09.15 3:18
Stuknął kuflem o naczynie przechodzącego nieopodal Gryfona, który bliżej nieokreślonym okrzykiem wyraził niepowstrzymaną radość z powodu wygranego meczu. Garrett zaśmiał się, szczerze, serdecznie i radośnie, myśląc, czy za rok, pięć czy nawet jedenaście lat będzie tęsknił za beztroskimi czasami, spontanicznymi i wątpliwie wystawnymi przyjęciami organizowanymi hucznie w pokoju wspólnym, za każdym razem kończącymi się tak samo - nieudaną pokutą w postaci szlabanu, bo do zadośćuczynienia trzeba było żałować, a on nie żałował nigdy.
- Za nas, najzacniejszych, najwspanialszych i najsprytniejszych Gryfonów w historii Hogwartu! - rzucił wesoło, siadając na podłokietniku wielkiego fotela zajętego przez dwie chichoczące czwartoklasistki z barwami Gryffindoru wymalowanymi na rumianych policzkach. Garrett uśmiechnął się do nich przelotnie, a potem znów odwrócił się w stronę Charlusa, by razem z nim upić wielki łyk kremowego piwa. - Pójdę o zakład, że te mury już nigdy nie ujrzą tak zgranej koalicji Potterów i Weasley'ów!
Wyszczerzył się po raz kolejny, biorąc gigantyczny łyk trunku, a potem następny, następny po następnym i jeszcze jeden, aż kufel nagle stał się pusty.
- Upić? - zastanowił się głośno, może odrobinę za głośno, bo znów wydobył się cichy chichot zza wielkiego oparcia puchatego fotela. - Dałbym głowę, że to świństwo ma w sobie nie więcej niż jedną piątą procenta, co czyni upicie się - przerwał, sięgając po kolejny kufel, ponownie stuknął się z nim z losowym uczniem, którego imię ledwo kojarzył, a następnie zamoczył usta w gęstej pianie - praktycznie niemożliwym - dodał już po chwili, przecierając wierzchem dłoni dolną partię twarzy. - Chyba że jesteś gotów wypić duszkiem z dziesięć litrów kremowego piwa.
Mimowolnie wbił wzrok w tę ładną piątoklasistkę, która w drugim kącie pokoju rozmawiała ochoczo z koleżanką, a kiedy powietrze przeszył jej dźwięczny śmiech, uśmiechnął się razem z nią. Obserwował włosy koloru orzechu laskowego niedłuższe niż do ramion, kołyszące się lekko przy każdym jej ruchu, wysoko uniesioną brodę i jasne oczy otoczone kolumnadą długich rzęs.
- Myślisz, że powinienem zagadać Betty? - Dopiero teraz przeniósł wzrok na Pottera, widocznie szukając w nim wsparcia.


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]06.09.15 20:38
Z natury byłem człowiekiem, który cieszył się chwilą i teraz jeszcze nie myślałem o tym co będę robił w przyszłości. Jasne, chciałem zostać aurorem, ale nie zastanawiałem się nad tym czy będę miał żonę, dzieci, a może nadal będę starym kawalerem, który wciąż będzie myślał, że ma powodzenie u nastolatek w wieku świeżo po Hogwarcie. Wszystko się mogło zdarzyć, na razie jednak miałem się bawić i nie przejmować przyszłością, carpe diem! To właśnie była moja dewiza. Spojrzałem na mojego zacnego druha. Obrzuciłem też przelotnym spojrzeniem dwie czwartoklasistki, które chyba zaraz miały się rozpłynąć, tylko dlatego, że Garrett usiadł na podłokietniku tego samego fotela. No, dla nich to rzeczywiście powód do domu. Na jego toast uniosłem uroczyście kufel ku górze. Skąd mogliśmy wiedzieć, że ten pokój wspólny nie raz będzie jeszcze świadkiem rozmów i harców kolejnego teamu Pottera i Weasleya, ale nie ma wątpliwości, że już nie dorównają naszej dwójce.
-Takich dwóch dwóch jak my to nie było, nie ma i nie będzie, przyjacielu.-powiedziałem uroczyście unosząc kufel ku górze. Faktycznie, nie wiadomo ile trzeba by było litrów wypić tego kremowego piwa, żeby cokolwiek poczuć, pewnie nieprzyzwoicie dużo, a ja do nieprzyzwoitych nie należałem. No dobra, może czasem, ale generalnie pewnie nikt nie dałby rady wypić tyle piwa kremowego, żeby upić się chociaż trochę, a co dopiero mówić o upiciu się. Jeżeli kiedykolwiek się to komuś uda, udało, to jestem pod wrażeniem i według mnie ta osoba powinna dostać jakieś specjalne odznaczenie, albo może jakąś nagrodę za dokonanie rzeczy prawie niemożliwej. Zamyśliłem się chwilę.
-Prędzej bym zwrócił, niżbym to wypił, ale jeżeli komuś się to uda, to z pewnością dostanie ode mnie order z buraka, bo na inny mnie nie stać.-stwierdziłem. No może ten temat już mniej podobał się naszym koleżankom, ale jakoś nie bardzo zwracałem na to uwagę. Przecież teraz rozmawiałem z moim kumplem prawda? Chociaż właściwie to już nie rozmawiałem, bo ten wlepił wzrok w Betty. No tak. Nie chciałbym w tej chwili siedzieć w głowie Garretta. Pewnie zwymiotowałbym tęczą. Mimo to jako jego przyjaciel, musiałem go wesprzeć. Poklepałem przyjaciela po ramieniu.
-Się jeszcze pytasz? Jasne. Zagadam jej koleżankę, a ty zajmij się Betty.-powiedziałem i nie czekając aż to Weasley ruszy dupsko, wziąłem jeszcze jeden kufel piwa i podszedłem do Rose, przyjaciółki Betty, w której był zakochany mój przyjaciel.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]09.09.15 1:10
- Na taki order - zaczął Garrett, jakby fascynując się nagle strukturą nagiego szkła kufla, który z każdą chwilą wypuszczał z siebie chłód i rozgrzewał mu się w dłoniach. Przyglądał się górnej krawędzi naczynia z nienaturalną uwagą, zupełnie, jakby starał się dostrzec wyżłobienia wielkości główki od szpilki bądź nawet jej połowy. Wtedy jednak uniósł głowę i obdarzył Pottera spojrzeniem karykaturalnie władczym, do bólu pompatycznym i od razu dostrzec można było, że naśladuje niemiło zachowanie innych młodych mężczyzn wywodzących się ze szlacheckich rodów. - zasługują wyłącznie wybitne przypadki buraków, ludzi o przysposobieniu nieprzyjemnym i nudnych do granic możliwości. Zgłaszam kandydaturę tego Notta, co wygląda, jakby chciał, ale nie mógł.
A potem uśmiechnął się wybitnie uroczo, dumny z własnej gry słów i prawie udanego przytyku w stronę znienawidzonego Ślizgona. Nastrój poprawił mu się jakby pięciokrotnie, iskierki młodzieńczego szaleństwa zatańczyły we wściekłe błękitnych oczach przywodzących na myśl bezchmurne niebo; zaraz jednak zgasły, a powód ku temu był prosty i nosił piękne, kobiece imię. Odkąd zakończył boleśnie swój związek jeszcze z czasów piątej klasy (cieszył się, że ten Puchon, co odbił mu dziewczynę, zniknął już z korytarzy Hogwartu, bo nawet Garrett znużył się codziennym piorunowaniem go wzrokiem), znajdował nowy obiekt westchnień średnio raz na kwartał, zachwycał się jej urodą i bystrym intelektem - a te zawsze musiały iść w parze! Za każdym jednak razem etap fascynacji stopniowo gasł; zawsze zadziwiała go stałość w życiu miłosnym jego przyjaciela, który wygłupiał się i błaźnił wyłącznie przed jedną damą serca.
I ruszył w jej stronę, zgrabnie wymijając uczniów jak posągi tarasujących mu przejście; gdy dotarł wreszcie do Najpiękniejszej Piątoklasistki Na Świecie, przygotowany miał komplet zdań do wypowiedzenia, które kompletnie oczarują jej serce i wtrącał je nawet w odpowiednich momentach. A gdy dłuższą chwilę potem znów dopadł Pottera, szczerzył się wyjątkowo głupkowato i beztrosko, mimowolnie zarażając wszystkich wkoło wspaniałym nastrojem.
- Charlusie, ja chyba osiągnąłem nirwanę - wyrzucił z rozkoszą, delektując się każdą wypowiedzianą zgłoską i wyglądając, jakby zaraz mógł wyfrunąć na skrzydłach miłości z wieży Gryffindoru. - Czuję, że osiągnę dziś wszystko. Zupełnie, jakbym uwarzył Felix Felicis, którego nie stworzę nigdy, bo nawet ugotowanie wody sprawia mi problemy. - Jego eliksirowa niepełnosprytność była wręcz przysłowiowa i miał wrażenie, że za każdym razem, gdy profesor Slughorn wspominał o osobach, które potencjalnie mogą zostać ocenieni Trollem, wbijał oczy wprost w garrettową rudą czuprynę. - Czuję płynne szczęście pulsujące w tętnicach - bredził dalej, wciąż uśmiechając się równie mocno - więc to znak, że czas na atak łajnobombami na pokój wspólny Ślizgonów!
Gdyby tylko nie było to spostrzegane jako niecodzienne, sam przyklasnąłby sobie w ramach gratulacji za wspaniały pomysł.


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]16.09.15 20:07
Doniosłość tej chwili była tak wielka, że jeszcze trochę, a nie zmieściłaby się w tym pomieszczeniu. Ostatecznie jednak uśmiechnąłem się lekko w jego stronę. Zdecydowanie, jeżeli miałbym wybrać największego buraka w Hogwarcie, z pewnością byłby nim Nott.
Można powiedzieć, że byłem najlepszym skrzydłowym, jakiego Weasley mógł sobie wymarzyć, ponieważ dosyć skutecznie oczarowałem przyjaciółkę wybranki jego serca swoim niezaprzeczalnym wdziękiem i urokiem osobistym. Później została porwana przez inne koleżanki, ja zabawiałem gości, a Garrett nadal podbijał serce piątoklasistki. A niech mu będzie na zdrowie, co mu będę żałował, co? Nie wiem ile kremowego piwa zdążyłem wypić w tym czasie, ale w końcu odnalazł się gryfoński odpowiednim lovelasa. Z szerokim uśmiechem patrzyłem na przyjaciela, który naprawdę wyglądał jakby był pod wpływem płynnego szczęścia, albo ktoś podał mu dosyć mocny eliksir miłosny. W każdym razie wyglądał zabawnie, chociaż ja mogłem wyglądać podobnie, kiedy wdzięczyłem się jakże nieudolnie przed panną Black, która wcale nie była taka niedostępna jakby jej się wydawało. Słysząc genialny pomysł mojego zacnego druha moje oczy zaświeciły się. Ten błysk w oku nigdy nie świadczył niczego dobrego i zazwyczaj zwiastował kłopoty, ale ja nigdy nie powstrzymałem samego siebie przed czymś głupim, a Garrett był na tyle szczęśliwy, że nawet skakanie z wieży astronomicznej uznałby za najlepszy pomysł świata, bo uwierzyłby, że miłość uskrzydla.
-W takim razie zdaję się na twoją szlachecką krew, szczęściem płynącą. Czas na podkreślenie naszej brawury mój zacny pogromco gadów.-powiedziałem, w tym momencie zapominając, że jednym z tych gadów była właśnie przepiękna Dorea o pięknych, brązowych włosach, które pod wpływem promieni słonecznych wpadały w leciutki rudy. Ideał kobiety, o którym zapomniałem na rzecz dobra ogółu. Podczas gdy Weasley bujając głową w chmurach stał w pokoju wspólnym, ja szybko skoczyłem po torbę, do której naładowałem łajnobomb i w tym celu wcale nie grzebałem w rzeczach Garretta. Dosyć szybko się z tym uwinąłem. Zarzuciłem rękę na ramiona rudzielca i nie zważając na jego protesty, albo i nie ruszyłem w stronę wyjścia z pokoju wspólnego.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]18.09.15 20:34
Wykrzywił usta w wykwintnym uśmiechu godnym szlacheckich salonów, lecz ledwie chwilę później nie wytrzymał i przywołał na twarz nonszalancki wyraz radosnej, niczym niepowstrzymanej bezkarności. Miał wrażenie, że nic nie jest w stanie pójść dzisiaj wbrew jego myśli.
Dlatego nie zastanawiał się długo - kiedy tylko Charlus usunął się, by zniknąć w otchłaniach dormitorium, Garrett rozejrzał się jeszcze po pokoju wspólnym, wbijając wzrok w świętujących Gryfonów. Dając ponieść się impulsowi, wskoczył na kanapę, z oparcia na ramię zgrabnie przemknął na pobliski stolik i stał tak, dumny jak lew, szczerzący się jak butny idiota.
- Najdrożsi - zadeklamował z powagą, a rozwiany rudy włos przypominał jednocześnie świetlistą aureolę i bujną grzywę króla dżungli. Jakaś starsza czarownica zamknięta pomiędzy ramami pobliskiego obrazu widocznie się z niego nabijała; zignorował to jednak, czując dumę przepływającą przez żyły, pompowaną przez dudniące w rytm triumfalnego hymnu serce. - Razem z waszym ulubionym kapitanem drużyny poświęcimy się, aby ci przeklęci Ślizgoni jeszcze mocniej poczuli smród porażki. - I znów uśmiechnął się z satysfakcją, z radością dostrzegając, że rozległy się oklaski. Jakaś szóstoklasistka w kącie krzywiła nos. Cóż, niektórzy po prostu rodzili się nudni, przeszło Garrettowi przez myśl. - Jeśli nie uda nam się przeżyć tej wyprawy, wspominajcie nas mile - dodał jeszcze, a potem zeskoczył ze stolika i ledwie chwilę później dał porwać się Charlusowi.
Kolejny raz tego dnia opuścili pokój wspólny, a odprowadził ich zdziwiony wzrok odzianej w róż Grubej Damy. Weasley wysłał w jej stronę przepraszający uśmiech, a raptem moment później zeskakiwał już ze schodków, wciąż idiotycznie się szczerząc.
- To nie może się nie udać! - rzucił w przestrzeń, a twarze z wszechobecnych obrazów wpatrywały się w niego z widoczną degustacją. Ktoś zasłonił się wachlarzem i zaczął plotkować z towarzyszką, żyrafa, spłoszona, opuściła ramy, brodaty czarodziej z zakręconym wąsem gromko się zaśmiał.
Nie minęła dłuższa chwila, a dotarli już do lochów; aż dziw brał, że nikt nie dorwał ich po drodze i nie wytargał za uszy, złorzecząc i grożąc okrutnym szlabanem.
- Charlusie - ocknął się nagle Garrett, a na twarzy wymalowało mu się widoczne zmieszanie. - Jak my w ogóle mamy zamiar wrzucić te łajnobomby do pokoju?


a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Garrett Weasley
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie  Tumblr_o0qetnbY2m1rob81ao9_r1_250
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Re: Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie [odnośnik]21.09.15 21:23
Schodząc udało mi się jeszcze podsłuchać kawałek triumfalnej mowy mojego przyjaciela, niestety nie mieliśmy czasu na pochwały. Trzeba było działać i to szybko! W sumie chyba ani ja, ani Garrett nie mieliśmy specjalnego planu na to jak wrzucić łajnobombę do środka, chyba liczyłem na to, że pomysł sam wpadnie mi do głowy, albo akurat jakiś ślizgon będzie wychodził, a nam uda się wrzucić łajnobombę do środka. Tylko ten plan miał poważną wadę. A mianowicie taką, że rzekomy Ślizgon widziałby naszą twarz, a mi nie śpieszyło się na szlaban. Jednakże okrutna prawda była taka, że ta wyprawa nie mogła skończyć się inaczej niżeli szorowaniem pucharów szczoteczką w sali z trofeami. No trudno, za sławę trzeba było płacić. Spektakularne zbombardowanie ślizgońskiego pokoju wspólnego to będzie najpiękniejsza rzecz w dziejach Hogwartu. Nie mogłem się doczekać aż pobiegnę do mojego głupiego, młodszego brata i powiem mu czego dokonaliśmy, bo w sumie nie było stąd do Pucholandii aż tak daleko.
Tymczasem mieliśmy poważniejszy problem. Jak to zrobić? Wiedziałem już, że sobie nie odpuszczę. Niechaj te gady poczują smród porażki, która tym razem miała słodką woń łajna, z którą przeważnie musiał borykać się nasz woźny. Zmarszczyłem nos przez co okulary zsunęły mi się z nosa. Potarłem otwartą dłonią kark, łudząc się, że jakiś genialny pomysł spadnie na mnie prosto z nieba.
-Możemy czekać aż ktoś się tutaj zjawi, albo zmusić Ślizgonów, aby sami wyszli z pokoju wspólnego. No, człowieku z płynnym szczęściem zamiast krwi, myśl.-rzuciłem, intensywnie patrząc na miejsce, w którym znajdowało się wejście do środka. Szansa, że zgadniemy hasło było jak jeden do miliona. Niby było zawężone pole do poszukiwań, wystarczyło myśleć jak wychowanek domu Węża, problem w tym, że byłem gryfonem z krwi i kości i weź tu człowieku wpadnij na hasło do domu ślizgonów. Gdybym wpadł na to wcześniej może wyciągnąłbym jakoś panienkę Black ze środka, ale na gacie Merlina nie myślałem o tym wcześniej.
-Czysta Krew, Obślizgły wąż.-burknąłem. No co, próbowałem szczęścia.
Charlus Potter
Zawód : auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Baby you're all that i want, when you lyin' here in my arms.
I'm findin' it hard to believe. We're in heaven
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t798-charlus-potter https://www.morsmordre.net/t879-sowa-o-dumnym-imieniu-sowa#4044 https://www.morsmordre.net/t878-potter-party#4715 https://www.morsmordre.net/f128-west-country-dolina-godryka-74 https://www.morsmordre.net/t2779-skrytka-bankowa-nr-230#44919

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Aż jedenaście lat temu? W Hogwarcie
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach