Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Hogwart, 1939
AutorWiadomość
Hogwart, 1939 [odnośnik]17.08.15 16:14
First topic message reminder :

Kurczoczarne włosy wysmarowane czymś tłustym obijają światło niegasnących świec zawieszonych ponad głowami dwóch chłopców . Jeden z nich, właściciel czarnej i błyszczącej fryzury, stoi i śmieje się w głos, podczas kiedy drugi podnieść się nie może z ziemi. Co nie spróbuje, to zaraz bęc! i znów pada na kolana. Nieporadna ciamajda ma na sobie stój z herbem Krukonów, zaś stojący nonszalancko oparty o kamienną ścianę chłopak dumnie prezentuje barwy Slytherinu. Jest w pół do trzeciej i cała szkoła pognała oglądać mecz. Cała? Właśnie nie cała, bo taki Deimos, lat piętnaście - nie poszedł. I taki bezimienny Krukon, lat: dwanaście albo trzynaście, ciężko stwierdzić bo jest okrąglutki, też. Zajęty zabawą z dzieciakiem Carrow, nie zorientował się, że ktoś idzie w jego kierunku. Nie musiał zaraz się bać, gdyż nie były to kroki profesorskie, ale faktem było, że nie był czujny. Kiedy machał różdżką i mówił "No szlamo, powtórz, bo nie słyszałem?", a przy każdym kolejnym machnięciem chłopak na kolanach mamrotał pod nosem i stękał, że go boli i że przeprasza, że nie zszedł mu z drogi, Deimos czuł siłę. Kroki usłyszał w ostatniej chwili, zaraz chowa różdżkę do rękawa i podciąga za kołnierz grubasa z Ravelnclaw. A z ciemności korytarzy kto się wyłania?
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491

Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]23.08.15 18:52
Spędzanie czasu z Deimosem, niezależenie od tego, jaki w tej chwili miał stosunek do otaczającego go świata, a który zazwyczaj i tak był negatywny, a przynajmniej nie tak pozytywny jak mój, było dla mnie jak dodatkowa para skrzydeł. Leciałam znacznie szybciej w towarzystwie większego poczucia wolności i radości. Odrywałam się od ziemi i dotykałam chmur, tuliłam się do nich i je roztrzepywałam otwartymi szalonymi dłońmi! Niczym mała nieodpowiedzialna dziewczynka... Może nadal nią byłam, może nie chciałam i nie zamierzałam dorosnąć?
Słuch zawsze mogą ci przywrócić w skrzydle szpitalnym – zauważyłam niezwykle błyskotliwie, śmiejąc się z własnej głupiej, a jednak prawdziwej, uwagi. Chyba faktycznie nie starzałam się umysłowo, pozostając tą małą stałą bywalczynią szpitala. Sama nie miałabym nic przeciwko temu, gdybym przez dzisiejszy mecz wylądowała u uzdrowicielki... Tylko niech Ravenclaw wygra! Niech wygra!
I cudowny jesteś! Zapamiętam to sobie – obiecałam, cmokając go w policzek. Wyrwałam się jego dżentelmeńskiemu ramieniu, gdyż obiecał, więc nieco naiwnie wierzyłam, że jednak dojdzie ze mną na stadion i dołączy do grona mych kibiców, by trochę poczarować i przyozdobić w napadzie szaleństwa korytarz w barwach moich dumnych krukońskich! Wcześniej musiał tu szaleć jakiś Gryfon... Wepchnęłam pałkę w ręce Carrowa, sama zaś zabrałam się do dzieła. Różdżka w mych szaleńczych łapkach musiała wyglądać niebezpiecznie... Powiedzmy, że niezbyt ufnie. – Teraz to z pewnością wygramy! I półkrwi... Mój przyjaciel jest półkrwi, panie szlachetny. –Nadal cieszyłam się jego obietnicą, więc odpowiedziałam rozradowana, nie przejmując się nawet faktem, że Deimos jak zwykle zwracał uwagę na takie błahostki jak czystość krwi. Taki już był, ja zaś to w pełni zaakceptowałam, tę jego apatię do mugolaków, która czasami bywała uciążliwa, jednakże nie do pokonania... przynajmniej patrząc mymi oczami niepoprawnej optymistki.
Pospiesz się, bo się spóźnię! – rzuciłam, patrząc na swe dzieło. Barwy powiewały na wywołanym przeze mnie lekkim wietrze, Deimos zaś dumnie kroczył na ich tle...
Cynthia Vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Hogwart, 1939 - Page 2 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]23.08.15 23:50
Nie pojmowałem do końca momentu, w którym zacząłem pozwalać Mulciber odzywać się do mnie w ten sposób, żartować z moich przekonań, a nawet śmiać się i mieć mnie za najlepszego kompana. To musiało wydarzyć się w czasie nieobecności mojej świadomości, bo gdybym wiedział, nie pozwoliłbym, żeby to potoczyło się tak prędko. Przecież znamy się niezbyt długo, a ona ma do mnie taki stosunek, jakiego nie ma nikt i wiem, że jeżeli zaczęłaby się tak do mnie odnosić w towarzystwie, gorzko by tego pożałowała. Po pierwsze, musiałbym ją ustawić, kiedy znajomi patrzą. Po drugie, nie chciałem jej też pozwalać na zbyt wiele, z innych powodów. Jednym z nich było to, że z uśmiechem szła na zabawę z jakimiś pół-krwi szlamami. Plotki o mnie i o niej nie mogły stawiać mnie w dobrym świetle. Na szczęście, mam tu niewiele ponad czternaście lat i na razie się tak mocno nie przejmuję reputacją. Lubię mieć ją złą, ale nie aż tak jak w przyszłości.
- Lepiej, żeby było warto - mówię ze złością i wycieram policzek, ale ona już tego nie widzi, bo zaczyna machać różdżką i przemieniać kolory ozdób. Ja zaś trzymam w rękach jej pałkę i ważę ją, chociaż słów nie ważę. - Na pewno ten cały chłopak z litości, bardzo się ucieszył - zastanawiam się i idę w stronę zadowolonej Krukonki. Gdzieś przy wyjściu na błonia oddaję jej pałkę. - Idź już, nie musisz mnie odprowadzać - marszczę czoło, bo wyobraziłem sobie, że jestem pod wielkim pantoflem Cynthi. To była przerażająca wizja, brr.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]24.08.15 1:05
Będzie warto! Będzie, będzie – powtórzyłam ożywiona zajęta dekoracjami. Barwy Gryffindoru grzecznie ustępowały barwom Ravenclawu, zaś dumny lew znikał, robiąc miejsce poważnemu krukowi, który łypał swym okiem na przechodniów niezwykle wyniośle. Miał piękne pióra, które u prawdziwych kruków przypominały mi włosy pewnej osoby.
Niezwykle czarne, niezwykle gęste, niezwykle zadbane. Byłam pod wrażeniem specyfików, których Deimos używał do swej nieco nadmiernej pielęgnacji włosów. Niewzruszone na niewielkie powiewy wiatru, który magicznie wywołałam, nadal perfekcyjnie prezentowały się na jego głowie i lśniły za każdym razem, gdy przechodził obok pochodni oświetlających korytarz. Mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, iż jest samym krukiem w ludzkim wcieleniu, który nawiedził przesiąknięte magią mury Hogwartu, by towarzyszyć mi w edukacji i sprawiać me życie piękniejszym.
Nie ucieszył się, bo jeszcze mu tego nie zaproponowałam – odpowiedziałam niewzruszona na wszelkie nieprzyjemne słówka lecące ze strony Deimosa. Mogłyby być ostrymi sztyletami, gdybym nie łapała ich niczym pięknych, delikatnych i wyjątkowych ptasich piórek. Lubiłam słuchać głosu Carrowa, mimo że nie zawsze mówił rzeczy warte słuchania. Chłopaka z litości postanowiłam mu odpuścić, uznając, iż przemawia przez niego zazdrość. Oczywiście, że to zazdrość! – Dopiero zamierzam – dodałam, zabierając od mojego Ślizgona swoją pałkę z wyzywającym uśmiechem na wargach. Ciekawa byłam, czy na jego niezadowolonych ujrzę choćby jego cień. Pewnie nie, co mi kompletnie nie przeszkadzało, gdyż miałam przed sobą właśnie te spowite w powadze usta, które również w nim kochałam.
Ale przyjdziesz? Na pewno? – spytałam, choć, mimo jego odpowiedzi, i tak mógł mnie okłamać i nie przyjść, ja zaś wciągnięta w grę, nie miałam mieć okazji zauważenia braku jego osoby. O ile skryłby się gdzieś w cieniu...
Cynthia Vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Hogwart, 1939 - Page 2 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]25.08.15 20:39
(jeju, Cynthia jest tak cudowna, kocham ją najmocniej!!)

Deimos kruk nie wiedział, że nie dość, że jest domniemanym talizmanem szczęścia, to jeszcze swoim bytowaniem czyni życie Mulciber piękniejszym. Może i lepiej, żeby sie o tym nie dowiedział nigdy, mógłby niechący w jakiś zły sposób spróbować jej wyperswadować podobne myśli z głowy. Najpewniej po wielu latach uśmiechnie się na taką wieść, ale muszą oboje dużo jeszcze przeżyć, a Carrow musi przestać być niedojrzałym poważnym chłopcem.
- Zamierzasz sama zaprosić chłopca na bal? - Deimos unosi nagle brwi, bo nie umie tego pojąć, nie tak go wychowywano. Wypowiada się o tamtej ofierze losu z niesmakiem, jakby był conajmniej zazdrosny - Przecież tak nie wypada, Cynthio - postanowił jej przypomnieć, skoro zapadła na umysłową chorobę zapominania i zapomniała o tak istotnym elemencie, jak etykieta. Niezwykle poruszało go to, że Cynthia jest tak bezgranicznie dobra, on by tak nie umiał. Oczywiście, że to dojrzał, nie dało się przeoczyć. Na początku ich znajomości nie interesował się jej osobą ani trochę - była mu potrzebna do pisania za niego wypracowań i korepetycji od czasu do czasu. Jednak w pewnej chwili złapał się na tym, że obserwuje ją w momencie, kiedy pomaga wstać nieporadnym szlamom, czy rozmawia z odludkami. On na pewno też był dla niej takim odludkiem, ale nie w tym tkwił sęk. Chodziło o to, że Deimos nie rozumiał tej dziewczyny. Była mądra, po co marnowała energię na niesienie pomocy? Nie popadajmy także w skrajności, Carrow nie myślał o niej zbyt często. Głównie w chwilach, kiedy była mu potrzebna. Nie mógł wywnioskować nic bardzo mądrego, skoro starał się poświęcać jej najmniejszą ilość czasu. - To dlatego chcesz z nim iść? Bo sam nie umie nikogo poprosić i robisz to z litości - zawyrokował Deimos, pewien że już jego bystry umysł rozgryzł zagadkę Cynthi. Na ponowne pytanie, czy przyjdzie, wzrok mu się zmienił na zdenerwowany. - Jeszcze raz się spytasz i nigdzie nie idę !
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]27.08.15 0:16
(ohh, miło mi! bardzo, bardzo! świadomość, że ją tak lubicie przepełnia mnie cynkową weną! dziękuję <3; btw, z Deimosa zaś jest pełen uroku młodzieniec, nieco trudny, ale Cynii to nie przeszkadza:3)

Westchnęłam, wyszczerzając się szeroko i kręcąc głową, jak gdyby jakaś myśl w mojej głowie pozostawała dla mnie niezrozumiała. Rzeczywistość mogła jednakże zaskoczyć, gdyż ja do kręcenia główką miałam kompletnie inne powody i wcale nie był nim trudny rozmówca. Zapewne każdy na moim miejscu miałby Carrowa powyżej uszu już parę dobrych minut temu, ja zaś... Ja w tej chwili cieszyłam się rześkim powietrzem, które niemal mnie wyciągało z Hogwartu na oblane w zieleni błonia. Nie zdziwiłabym się, gdyby nagle wpadło na korytarz tornado i mnie porwało na zewnątrz, może na stadion.
Deimosie, owszem! Zamierzam to zrobić! – stwierdziłam, uśmiechając się tym razem cwaniacko. Ciekawa byłam, jakim to teraz wzrokiem obdarzy mnie ten Pan Zazdrośnik, który jakoś nadal nie raczył mnie zaprosić na wspominany bal. – Wypada, nie wypada... Przyjaźnimy się, a ja nie jestem jakąś tam sztywniaczką czekającą aż pan Deimos Carrow postanowi mnie zaprosić – kontynuowałam, lekko dygając w miejscu, w którym stałam. Musiał przyznać jedno, że na wszelkich spotkaniach, na których bywaliśmy razem, nie przyniosłam mu wstydu. Chyba. Przynajmniej taką miałam nadzieję.
Teraz zaś pewnie miał to odebrać jako obrazę, gdy ja uważałam to za zabawę i formę droczenia się z jego dostojną osobą. Tego również nie wypadało damie... Niebywałe, jakież to cuda można wpoić małemu dziecku, które dorasta i zachowuje się, jakby świat miałby się zawalić z powodu nie tak wytartego nosa jak należy. Niezwykle intrygowała mnie postawa i racje wyznawane przez mojego Ślizgona. Zdecydowanie znacznie różniły się od tych, które sama wyniosłam z domu.
I dzielnie powtarzam, że to żadna litość. Jedynie pytanko, które zamierzam zadać... Kto wie, może ma już parę? Może właśnie umawia się z jakąś panną i pyta jej, o której ma po nią przyjść? – przyznałam, bezradnie machnąwszy rękoma. – I już milczę odnośnie meczu... Tylko przyjdź! Pamiętaj, szczęście moje w tobie i wszelkie plagi Slytherinu! – rzuciłam udawanie mrocznym tonem, by potem zachichotać z powodu własnych słów. Podrzuciłam pałkę w górę i złapałam ją.
Dobra, Carrow, ja lecę, bo się zaraz zacznie. Czuję to w kościach... Życz mi powodzenia, proszę. – Grzeczność i wszelkie pokłady dobroci, można powiedzieć, wylatywały ze mnie, gdy tak patrzyłam na Deimosa. Ten ostatni raz przed meczem, który nie miałam pojęcia, jak się zakończy. Zapewne wygramy. Musimy wygrać. Nie istniała żadna inna opcja.


» Ratujmy Ziemię! «
To jedyna planeta, na której występuje czekolada.
Cynthia Vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Hogwart, 1939 - Page 2 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity
Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]30.08.15 12:25
(czasami marzę o tym, żeby zachowywał się milej podkówka )

-Nie mogę Cię zaprosić, idę już z kimś innym - oświadczam, mając nadzieję, że Cynthia nie odbierze tego jako powód dla którego nie będzie musiała mi tworzyć wypracowania. Ostatnio układało mi się nawet dobrze z Milburgą. Cynthia nie musiała wiedzieć o mojej relacji z Dolohow, chociaż Milburga chciała wiedzieć wszystko o Mulciber. Co doprowadzało mnie do wściekłości, bo Milburga była mi potrzebna tylko do spełniania moich nastoletnich potrzeb. Nie mieliśmy żadnych innych wspólnych tematów, więc jej pytania o Cynthię były bardzo nie na miejscu. Dziewczyny nie umiały pojąć, że są potrzebne do pewnych elementów mojego życia. Nie mogłem się skupić na jednej, nie zgadzało mi się to z prostą kalkulacją. Wychodziłem z założenia, że jeżeli znudzi mi się całowanie Milburgii, to powiem jej, żeby się odczepiła i nie stracę w tym samym momencie kogoś od wypracowań. Gdyby zaś z Cynthią rzecz obejmowałaby obie opcje, dziękując jej za całowanie, musiałbym pożegnać się również z piątkami w szkole. A na to nie mogłem sobie pozwolić! Zaproszenie Dolohov na bal było chyba moją najgorszą decyzją w ostatnim czasie, a chociaż mógłbym ją wystawić (pokrzyczałaby trochę i mi wybaczyła), teraz miałem ogromną nadzieję zobaczyć jak Cynthia przychodzi ze swoim partnerem z łaski. Musi być rudy i z piegami, na pewno jest okropnym pasztetem. Obawiam się, co będzie w momencie, kiedy ten ktoś odmówi partnerstwa Muclbier, ale szybko odganiam od siebie tę myśl - najwyżej Cynthia mnie zaszantażuje, że jak z nią nie pójdę, to nie zdam na egzaminach.
Jej zaraźliwa radość docierała do mnie bardzo intensywnie, nie skłamię jeżeli powiem, że zaraz po tym, jak już pobiegnie na boisku, będe mógł odczuć, ze coś się zmieniło. Nie umiem docenić Cynthii i nie docenię jej pewnie jeszcze bardzo długo. W moim przekonaniu jest kretynką-krukonką, która patrzy na świat w beztroski sposób. Bawią ją moje zasady i bawi ją moja niechęć do szlam. Jak mam taktować poważnie kogoś, kto wydaje się żyć w innej rzeczywistości? Bądź co bądź, nie doceniałem lekkiej natury Cynthi, nawet obwiniałem ją o wszelkie niepowodznie, gdy byliśmy razem na jakiejś uroczystości, a ona nie pozwalała mi prowadzić wrogich dyskusji zakrawających o kłótnię, tylko sprowadzała rozmowę na tory nikomu nieszkodzące. Gdybym miał więcej rozumu, wiedziałbym, że chroniła mnie przed ośmieszaniem się na wszelkie możliwe sposoby. Nie byłem jednak mądry, byłem w gorącej wodzie kąpany. A jej zachowanie traktowałem jako przygłupie.
Nie była moim wrogiem, ale nie była też moim sługą, nie umiałem sobie z tym poradzić. - Powodzenia  Cynko - mówię dość miło, bo rozbawiła mnie tym, że jestem jej plagą. Zamierzam iść w jej ślady ale pięć razy wolniej. A kiedy wejdę w końcu na trybuny, zamierzam siedzieć z ponurą miną i oglądać to plebejskie widowisko.
Deimos Carrow
Zawód : hodowca Aetonanów
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Zbliżysz się o krok, porachuję kości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t791-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/t1114-napoleon#7239 https://www.morsmordre.net/t842-deimos-carrow https://www.morsmordre.net/f115-north-yorkshire-dworek-w-marseet https://www.morsmordre.net/t3798-skrytka-bankowa-nr-228#70118 https://www.morsmordre.net/t1129-deimos-carrow#7491
Re: Hogwart, 1939 [odnośnik]02.09.15 22:04
I stało się. Czułam to doskonale, to uczucie, wrażenie, że tonę, że nie mam gruntu pod nogami, że nie mogę stąd odlecieć, bo me skrzydła już nie istnieją, gdyż zostały jednym precyzyjnym gestem odcięte. Piękna, profesjonalna robota zawodowca, który stał sobie od tak, jak zwykle, dostojnie i niesamowicie przystojnie, po wypowiedzeniu tego jednego zdania. Ja również stałam, całą sobą skupiając się na tym, by nie dać po sobie niczego poznać, ani jednego cienia zazdrości, ani jednej oznaki smutku, żalu, strachu.
W takim bądź razie nasza dalsza dyskusja na temat balu jest zbędna – zauważyłam niby to pogodnie, uśmiechając się szeroko i próbując wcisnąć sobie kit, że żadna inna dziewczyna się dla niego nie liczy tak bardzo jak ja... Przecież czułam jeszcze chwilę temu tę zazdrość, widziałam to coś w jego oczach, gestach, za tą kurtyną tego, co wypada, a czego nie. Deimos Carrow zakochany w Cynce gdzieś tam był i nie chciał wyjść, powiedzieć mi czy coś... Skrywał się i zapraszał inne na bale, inne miał obracać na parkietach, inne całować po kątach...
Miałam mecz. Ravenclaw przeciwko Gryffindorowi. Musieliśmy skopać im tyłki! Musiałam zainteresować się tym, a nie jakimiś jednorazowymi znajomościami Carrowa. Ja nieprzerwanie byłam jego najbliższą przyjaciółką, piszącą mu z dobroci serca wypracowania, otrzymującą od niego kakao i inne drobiazgi... To się liczyło.
Mój humor wraca przywołany przez naiwność, otaczającą moje serduszko. Mój Ślizgon miał kibicować mi podczas meczu! Czy liczyło się coś więcej? Szczęście w jego postaci i te plagi Slytherinu miały być ze mną i z moją drużyną. I to, jak powiedział Powodzenia, Cynko... Czyż to nie brzmiało pięknie, tak milutko i cieplutko?
Dziękuję! – Ukłoniłam się w podskokach mojemu Ślizgonowi, po czym odwróciłam się i zniknęłam za zakrętem korytarza.
Cynthia Vanity
Zawód : uzdrowicielka na oddziale wypadków przedmiotowych, cukierniczka, właścicielka Słodkiej Próżności
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Dziś rano cały świat kupiłeś,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłeś,
nad czas i morskie głębie lat.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Hogwart, 1939 - Page 2 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t984-cynthia-vanity#5464 https://www.morsmordre.net/t1056-gabrys#6288 https://www.morsmordre.net/t1055-arcydobra-uzdrowicielka-wita#6280 https://www.morsmordre.net/f221-moonflower-avenue-24-7 https://www.morsmordre.net/t3459-skrytka-bankowa-nr-269#60055 https://www.morsmordre.net/t1057-cynthia-vanity

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Hogwart, 1939
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach