Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

[sen] Dumka na dwa serca, 1970
AutorWiadomość
[sen] Dumka na dwa serca, 1970 [odnośnik]06.10.21 22:23
Mokre Błota, granica Yorku i Durham, 1970

Pracowity dzień chylił się ku końcowi, kiedy lordowie Carrow przemierzali po raz ostatni północną granicę swych ziem. Wracali właśnie z udanej misji podczas której odwiedzali wioski leżące na samych krańcach Yorku, tuż obok Durham. Z ich mieszkańcami należało się liczyć, o czym wiedzieli również sami zainteresowani, co skurkowało tym, że odwiedziny często przypominały nie tyle radosną wizytę, co pertraktakcje i trudne rozmowy, kiedy to mieszkańcy zastanawiali się ile mogą wyciągnąć, by nie dać się przeciągnąć na stronę sąsiedzką. Tym razem sukcesem okazała się hojna darowizna, która wreszcie dotarla również i tutaj. Zadowoleni z siebie Panowie, postanowili jeszcze objechać jedną wioskę, gdzie mieli spożyć sobie pysznych naleweczek, Ikar miał się pożalić na swoją rodzinę, a Ares miał brata wysłuchać. Tak to właśnie się bowiem ułożyło, że nie Ares, ale Ikar - wielbiciel bitek i wojenki, pierwszy i narazie jako jedyny posmakował życia małżeńskiego. Wieczny kawaler zaś przeszedł już do historii i nawet sama Ada Nott zaczęła się podśmiewywać i akceptować to, że Ares nie poddał się jej licznym swatom.
Natomiast Ikar poddał się wręcz bezboleśnie. Sprawę ślubu potraktował widocznie jak rozkaz. I chyba poczynanie dzieci tak samo, bo w przeciągu dziesięciu lat narobił ich całą szóstkę i do tego wszystkie teraz dopiero zaczynały wyrastać ponad stół i zadawać pytania, co rozsadzało mu głowę całkowicie. Dlatego akurat jemu było w smak przedłużenie tej delegacji, najlepiej o kilka dni.
W drodze do miasta, natrafili jednak na zjawisko, które jest równie wyjątkowe co typowe, a jednak zawsze każe wstrzymać konia i pochylić się nad sytuacją. Oto wielki powóz, z dekoracji oceniając, że lordowski, właśnie zatopił się w ruchomych piaskach Mokrych Bagien, które to jako przestrzeń aktywna magicznie, nic a nic nie poddaje się zaklęciom, które ciskają się ze środka powozu w ich kierunku. Podjeżdżając w kich kierunku, panowie Carrow mieli o tyle przewagę, że poruszali się na magicznych koniach, którym wcale nie były straszne ruchome piaski. Lord Ares pierwszy znalazł się przy wozie.
- Na nic się nie zdadzą te zaklęcia, proszę Pań, mogą co najwyżej zaszkodzić - zagląda do środka i przez ciemność zaczyna zauważać wyłaniające się twarze swojej kuzynki Lady Bruke i kogoś kto jej towarzyszył, ale ciężko mu było ocenić kto to, bo nawet nosa nie widział jeszcze. - Lady Bruke, jakże mi przykro że spotykam Cię w takich niemiłych okolicznościach... - mówi wyraźnie przeciągając tę niefortunną chwilę, narażając tym samym obie panie na podniesienie ciśnienia, bo przecież zamiast lecieć z pomocą, to sobie stoi i pogaduszki urządza.
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: [sen] Dumka na dwa serca, 1970 [odnośnik]07.10.21 14:05
Pozostawiwszy za sobą dwudzieste urodziny Oriana traktowała swe obowiązki jako lady Durham niezwykle poważnie. Do czasu niechybnego zamążpójścia musiała bowiem nabrać wprawy w zarządzaniu ziemiami rodu, choć to, w jaki sposób do takiego zadania podchodziły damy, różniło się znacznie od metod preferowanych przez lordów. Gdy mężczyźni wojowali ogniem i mieczem, ich matki, małżonki, córki i siostry odpowiadały ciepłym słowem i przysługami. Ciemnowłose dziewczę zostało nauczone przez swych krewniaków, by przysługi pozostawały nimi wyłącznie z nazwy. Znacznie lepiej było traktować je jako inwestycje — czasem zwrotne prędko, czasem składane na odpowiednio długi czas, by chwytać serca, majątki i jestestwa ludzkie w siatki wdzięczności, z której tylko panowie tych ziem mogli uwalniać.
Dziś nie było inaczej — w towarzystwie matki wybrała się do jednej z południowych, przygranicznych wiosek, prawdziwego raju dla cwaniaczków wszelkiego rodzaju. Nie wiedziała jeszcze, że z podobną wizytą, tego samego dnia, zjawią się dwaj lordowie Carrow, w dodatku w towarzystwie wypchanej sakiewki. Och, gdyby tylko wiedziała, poczekałaby na nich na miejscu, gotowa wplątać się w dialog, pójść pod prąd przekonań o jej rodzinie, sięgnąć w głąb siebie, do drugiego z dziedzictw, które otrzymała po kądzieli. Połączenie typowej dla rodu Burke pewności własnych przekonań i uporu w dążeniu do ich wykonania z Crouchowskim zacięciem do wygrywania sporów oratorskich tylko podgrzewało gorejące od lat, choć przykryte płaszczykiem wzajemnych uprzejmości, poczucie rywalizacji z sąsiadami.
Nie dane było jej jednak rozprawiać o losie tamtejszej wioski, gdyż niedługo po jej opuszczeniu, wśród mglistych, przygranicznych lasów ich woźnica zgubił drogę. Miast poprowadzić je ku stabilnym ścieżkom prowadzącym do Wolviston, skręcił ku południowi, do Middlesbrough. Gdy las zaczynał się przerzedzać, oczom obu lady Burke nie ukazały się wzrastające budynki mieszkalne następnej z wiosek. Powitało je bagno. Mokre Błota, tak mawiali na nie miejscowi.
W pewnym momencie coś szarpnęło powozem, a konie zarżały ostrzegawczo. Oriana w pierwszym odruchu pragnęła otworzyć drzwiczki powozu lub wychylić się przez jedno z okien, lecz jej matka prędko ułożyła dłoń na kolanie córy, studząc jej zapał. Nie ma sensu brudzić sobie rąk, Oriano. Pomóż przy zaklęciu.
I choć próbowały, starały się ze wszystkich sił, zdawało się, że tylne koła powozu ugrzęzły w błocie na dobre. Co gorsza, magia płynąca z różdżek obu lady Burke zdawała się być pochłaniana przez Mokre Błota, lecz nie przynosiła odpowiednich rezultatów, sprowadzając na lico panny Burke pierwsze oznaki zniecierpliwienia. Matka, trzeźwo oceniając sytuację, poleciła woźnicy zawezwanie pomocy z Durham Castle.
Wtem rozległy się dźwięki niemożliwe do pomylenia z innymi. Ktoś ku nim nadjeżdżał, a serce dziewczęcia wzniosło się z radości. Któż przybył im na ratunek? Pan ojciec z niemalże dorosłym Mariusem? Może Cornel, wzór cnót męskich, syn wuja Xaviera, ze swym ojcem u boku. A może tylko służba zamkowa, słudzy pracujący przy koniach, którzy znali się na budowach wozu? Pomna na wcześniejszą uwagę matki, pozostała na siedzeniu, cierpliwie czekając, aż ujrzy lica wybawców.
Nie spodziewała się jednak, że wybawcą okaże się nie kto inny, jak sam lord Ares Carrow we własnej osobie.
— Cóż to znaczy, "zaklęcia na nic się zdadzą"? — pyta lady doyenne, a jej córka burzliwy błękit swych źrenic zawiesza badawczo w jasnym brązie spojrzenia dojrzałego lorda. Właśnie, lordzie Carrow, cóż to znaczy? — zdaje się pytać, choć usta zaciśnięte w wąską kreskę nie drgną nawet, przynajmniej nie teraz.
— Lordzie Carrow, okoliczności doprawdy trudno wyobrazić sobie gorsze — zaczęła wreszcie, choć w połowie zdania jej spojrzenie ześlizgnęło się ponownie na matkę, jakby prosiła ją jeszcze o pokłady cierpliwości dla rozgadanego, choć niezbyt zaangażowanego w pomoc mężczyznę. — Posłałyśmy z panią matką po pomoc do Durham, jednakże los musi mieć nas w swej opiece, skoro zjawił się i lord — sili się Oriana na ton neutralny, choć prośba o pomoc sąsiedzką nie chce przejść przez dumne gardło. A jednak wargi rozchylają się, całą swą moc wkłada młoda dama w przybranie uprzejmego, niemalże urokliwego uśmiechu, gdyby nie ród, z którego pochodzi. Dłonie same odnajdują gruby, ciemny warkocz wystający spod zimowej czapki, który przesuwają na prawe ramię, tuż przy okienku, przez które zaglądał do środka Ares. — Nie zostawi chyba lord dam w potrzebie?
Pytanie wisi w zimowym powietrzu, gęstnieje od wyczekiwania. Pozornie niewinne, a jednak zabarwione czymś niebezpiecznym, haczyka nie widać na pierwszy rzut oka, choć czują go oboje.


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
Re: [sen] Dumka na dwa serca, 1970 [odnośnik]31.10.21 17:10
- Otóż, droga kuzynko, nadobna Lady Doyenne, oznacza to tylko tyle, że bagna na których jesteście, są właściwie odporne na wszelkie magiczne zaklęcia. Niejeden dzielny mąż zginął w ich odmętach, rzucając wszystkie znane sobie czary, ale faktem jest... - a skoro się tak rozgadał, to oparł rękę na dachu karocy, co sprawiło, że ta nieco się zapadła, Lord Carrow wydaje się jednak mieć rozrywkę z tej przewagi nad sąsiadkami. - że równie dobrze mógłby je dźgadź różdżką i efekt byłby taki sam - wtedy właśnie z miękkich ciemności wnętrza wyłania się najpierw kształtny prosty nos, później różowe policzki a jednocześnie z nimi zakręcone ciemne rzęsy i wielkie mądre oczy młodszej Lady Bruke, która wcześniej chyba nie istniała w świadomości pana Aresa, bo zdaje się widzieć ją po raz pierwszy. Panienka wyraźnie odwzajemia zainteresowanie, bo właśnie pokazała mu taki uśmiech, jakiego chyba nikt w Durham nigdy nie widział. Wpatrzony jak ciele w malowane wrota w tę jej buzię krasną, dał się przegadać i dopiero kiedy warkocz mignął mu pod okiem, a pytanie zawisło pomiędzy nimi jakby strzała którą amor puścił i Ares jako bóg miał jeszcze szansę na uchylenie się od niej.
- Absolutnie, nie mógłbym na to pozwolić - odzyskuje dźwięk w słowach i zaraz odwraca się od okienka, chociaż czuje że jest to bolesne, wszak pewne piękno zasługuje jedynie na to, żeby nieprzerwanie się mu przyglądać i podziwiać. - Ikar - zadecydował, przywołując brata, który dotąd przyglądał się scenie nieufnie z daleka. On był z Lady Doyenne spokrewniony dużo bliżej niż Ares, gdyż to jego matka pochodziła z tego samego co ona rodu. Ares traktował Crouchów jako przybraną rodzinę, ale nie czuł z nimi nigdy większego powiązania, nic w tym zresztą dziwnego. A jednak Ikar też nie śpieszył, by ruszać z pomocą i dopiero zawołanie brata zmusiło go do przyprowadzenia konia bliżej. - Lady Burke potrzebują naszej pomocy, więc szykuj konia. Weźmiesz Lady Adelę, żona się ucieszy, że poszedłeś z pomocą samej Lady Doyenne. Ja zajmę się drugą panią. -a kiedy wydał dyspozycje nie czeka już nawet na muchy w nosie, które Ikar śpieszy prezentować, bo jemu w głowie na pewno też było bardziej po drodze wziąć lekką jak piórko nastolatkę, a nie panią w średnim wieku. Łobuz już pewnie sobie zamarzył, że jak będą tak jechać to moze nawet troche powącha młodego ciała, a jednak Ares mu to wyperswadował samym wspomnieniem nadobnej małżonki.
W kazdym razie drzwiczki od karocy się otwierają, Ikar mocuje się z Lady Adelą, Ares spogląda na to w wielkim skupieniu, a może bardziej na to, że za ramieniem kobiety pojawia się młoda dłoń panienki Burke gładząca gruby warkocz, na którym nie błyszczy żaden klejnot. Po jakiś krótkich problemach Adela i Ikar odjeżdżają, a Ares podjeżdża, żeby wziąć rękę młodej Oriany.
- Proszę się nie bać, złapię pannę - obiecał, a skoro tylko się zdecydowała, to wciąga ją na konia i sadza przed sobą, tak by plecami opierała się o ramie. - A teraz proszę mocno mnie objąć, bo będziemy lecieć - mówi już ciszej, wzroku nie odrywając od tych oczu, które teraz w ciepłym świetle zachodzącego słońca, błyszczą jakby pierwsze gwiazdy.
Ares Carrow
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#319475
Re: [sen] Dumka na dwa serca, 1970 [odnośnik]07.02.22 20:55
Jasne oczy lady doyenne, przynoszące na myśl skutą lodem powierzchnię jeziora, zdają się przybierać coraz bardziej surowy wyraz, z każdym kolejnym słowem kuzyna. Zna ona podobne pułapki, jako żona nestora zwykła starannie oddzielać bajki od kłamstw. Jednakże umiejętne oparcie się ręką o dach karocy przez drogiego kuzyna, zanurzenie się kół po stronie, którą zajmuje jej najstarsza córka, wyrwały zaniepokojone westchnienie z kobiecej piersi. Ciemne oczy jej córy nie odstępują jednak od lica przyszłego wybawiciela. Czekają więc — w ciszy gęstej niczym Mokre Bagna, a jednak jaśniejszej od nich — Bóg Wojny i ta, której imię od złota i wschodzącego słońca pochodzi, od słońca, które odbijać się może na wypolerowanej powierzchni lśniącej zbroi i w jasnym brązie dumnego wejrzenia.
Czekają, aż lord odwraca się wreszcie, a ta, która nie mogła oderwać od niego spojrzenia, wreszcie oddycha głębiej, czuje dłoń matki próbującej zacisnąć się na jej własnej, w geście pokrzepienia. Będzie dobrze, wydaje się szeptać lady doyenne, kochana matka, która krzywdy córki nie chce. A córka jej, grzecznie podąża za radą pani matki i wierzy, wierzy gorąco, że tak właśnie będzie. Nie zostawią ich, dzielni bracia, synowie Yorku.
Ciekawość, słodka ciekawość, która od lat dziecięcych nie opuszcza lady Burke, każe jej teraz obie dłonie ułożyć na niewielkim parapeciku karocy, a gdyby nie okienko przezornie zabezpieczone przed mrozem, byłaby i wystawiła głowę, wiatr porwałby warkocz, w oczekiwaniu na ratunek. Nie słyszą dokładnie, jakie słowa padają między braćmi, ale Oriana oczy mruży i widzi na licu drugiego, chyba młodszego z braci wyraz pewnego niezadowolenia, jak podbródek podrywa ku górze, ledwo panując nad odruchem odgryzienia się bratu za werbalne przywołanie do porządku. Oriana zna te spojrzenia, jej własny brat szasta nimi od kilku lat, ona sama chyba by chciała, ale pozycja damy krępuje nadgarstki, nakazuje przede wszystkim milczącą wdzięczność. Nie dla niej podboje świata, dla niej spokojna rola małżonki, do której dorasta powoli, choć ojciec — jak zawsze — milczy na temat planów, na dłoni gładzącej warkocz, gdy wychodzi z karocy nie widać więc drogiego kamienia.
Dłoń odrywa się od ciemnych pasm, w jasnej ufności oddaje ją — och, oddać mogłaby się całą, gdyby tylko wola taka była po stronie jej ojca (obowiązki zawsze stoją przed zachciankami lady Burke, nawet w małżeństwie, a może przede wszystkim w nim nie ma miejsca na przypadek i drżenia niewieściego serca, a jedna jaskółka dobroci nie czyni wiosny w napiętych stosunkach między panami Yorku i Durham). Lord Ares jednak podrywa ją w górę, sadza na konia pewnie, w końcu mawiają, że na nim musiał się urodzić.
I kiwa głową w milczeniu, jakby przerażona, że jedno rzucone pochopnie słowo mogłoby zaburzyć delikatną równowagę ich prawdziwie pierwszego spotkania. Przesuwa więc dłonie po warkoczu, mocuje go w dłoniach tak, by poderwawszy się do lotu, nie uderzył on twarzy dzielnego mężczyzny, który poświęca spokój swego późnego popołudnia dla ratowania dam z opresji.
Lord Ikar i pani matka znikają im z pola widzenia, Oriana zwraca się raz ostatni, plecy opiera o szerokie ramię.
— Rada jestem, móc osobiście złożyć dzięki za lordowską pomoc — głosik ma cichy, lecz drżący z ekscytacji. I karoca na wpół wciśnięta w magiczne bagno, pani matka z kuzynem mknący już do Durham Castle, nic nie ma znaczenia. Tylko powaga lordowska, to serce dobre, co nie pozwala młodości zostawić w cierpieniu.
Niech wzbiją się ku niebu, niech mkną w nich jak w legendach. Bo oto nową legendę tworzą, oto krew czerwona jak ukochane maki dam z Durham miesza się z bielą róż Yorku, na policzkach lady Oriany, pąsowiejących z każdą chwilą coraz bardziej.


my daddy's got a wand
you better run

Oriana Burke
Zawód : lady Durham, córka nestora Burke
Wiek : 8 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I'll clean my room. In exchange for your immortal soul.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t9450-oriana-burke https://www.morsmordre.net/t9472-listy-do-oriany-burke https://www.morsmordre.net/t9471-duszek-durham https://www.morsmordre.net/t9473-o-burke
[sen] Dumka na dwa serca, 1970
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach