Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Bowland Fells
AutorWiadomość
Bowland Fells [odnośnik]22.10.21 20:05
First topic message reminder :

Bowland Fells

Zbudowane z piaskowca, pokryte wrzosowiskami torfowymi wzgórza stanowią część rozległej krainy, zwanej Forest of Bowland, rozciągającej się na obszarze północno-wschodniej części hrabstwa Lancashire i zachodnim skraju North Yorkshire. Wzniesienia przecinają liczne doliny, którymi spływają rzeki, m.in. Hodder i Wyre. Najwyższym szczytem na terenie Forest of Bowland jest Ward's Stone, liczący 560 m n.p.m. Obszar charakteryzuje się niewielkim zaludnieniem, a podstawę lokalnej gospodarki stanowi hodowla owiec i bydła. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się kilka większych miast, jak chociażby Lancaster.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bowland Fells - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Bowland Fells [odnośnik]03.07.22 2:19
Słowa, które padły z ust półgoblinki, zdawały się przynieść mu prawdziwą ulgę. W tych czasach trzeźwość była faktycznie okrutną karą. A też nie żyło się im lekko. Prostym i porządnym ludziom.
Chyba czy na pewno? — Zapytał z uniesioną brwią. Wolał mieć pewność. Poczucie zawodu byłoby naprawdę trudne do przetrawienia w chwili obecnej.
Czy ja wyglądam ci na konesera gadziej wódki? — Stwierdził z krzywym, nacechowanym rozbawieniem oraz wdzięcznością uśmiechem. Chwycił pewnie w potężną dłoń przekazaną mu piersiówkę, z której po odkorkowaniu pociągnął dwa porządne łyki. Parsknął, gdy ogień rozszedł się po jego przełyku i ciele. Przebywając długi czas na tej kurewskiej zimnicy, zaczynał tęsknić do ciepła kominka w swoim domu.
Zajebiście kopie — Wychrypiał szczerze. Przy okazji musi kiedyś do niej wpaść na picie, bo coś mu mówiło że posiadała pewny dostęp do tego rodzaju dobra. Była w nim ta odrobina przyzwoitości, aby nie pozostawić Raskolnikovej o suchym pysku. Zakorkował szczelnie piersiówkę, po czym rzucił nią w stronę właścicielki. Może złapie.
Obserwował półgoblinkę, osypujący się z kopniętego przez nią krzaka biały puch. Czekał na szczerą odpowiedź z jej strony, pozbawioną jakichkolwiek wymówek. Od handlu magicznymi ingrediencjami i polowania na zagrażające człowiekowi gatunki magicznych stworzeń do handlu na czarnym rynku nie było aż tak bardzo daleko, jakby się mogło wydawać. Tyle, że on respektował to, że nawet magiczne stworzenia mają okresy ochronne przeznaczone na rozród. Z biegiem lat jakoś od tego odszedł. Choć gdyby znalazł się w takiej sytuacji, w której wytropiłby magiczne stworzenie to zmuszony koniecznością wykarmienia rodziny nie zawahałby się.
Zapewne masz ich na pęczki. Dobry pieniądz nie śmierdzi. Pomimo gównianej roboty — Stwierdził ze wzruszeniem ramion. Nie znał nikogo, kto by nie chciał czuć w kieszeni ciężaru pełnego trzosu. Sam należał do tych osób. Uniósł prawą brew, gdy Zlata zadała mu to pytanie.
Na czym dokładnie miałaby ta fucha? I ile bym na tym zarobił? — Zapytał spoglądając na nią ze zmrużonymi ślepiami. Wolał to wiedzieć zanim podejmie ostateczną decyzję. Chciał wiedzieć, jak Zlata widzi jego udział w tym wszystkim. Również wolałby poznać zakres swoich potencjalnych obowiązków i zarobki.
Wiem... gdzieś raz czy raz dwa obiło mi się o uszy o szmalcownikach. Dokładnie tak, nie myślę inaczej — Odparł ze wzruszeniem ramion. Powinien ich potępić, traktować z uzasadnioną odrazą czy uznać ich za podludzi. Jednak w tym momencie domagał się więcej szczegółów od Zlaty i rozważał przyjęcie tej roboty albo odmówienie półgoblince. Nad tym, dlaczego nie uciekł, to już musiał się już zastanowić. — Chyba zrobiłem się za miękki... albo za stary... mam własny kąt — Wyburczał. Dobrze mu wracało się do tego domu, nawet jak tam kręcili się dziwni, obcy ludzie. Oprócz nich przebywała tam jego najbliższa rodzina.
Robię to od lat — Stwierdził. Nie bez cienia dumy w głosie, gdyż to nie było łatwe i zawsze jakoś tak lepiej się robiło, gdy jednak ktoś doceniał jego umiejętności i doświadczenie. Zaskoczyła go tym pytaniem o możliwość obejrzenia należącej do niego kuszy. — Masz. Jeśli chcesz polować to powinnaś sobie sprawić taką broń. Idę po zwierzynę — Wyciągnął ku niej dłoń, w której trzymał skórzany pas od swojego narzędzia pracy. Nie wręczył jej sakwy z bełtami. Po ustrzeleniu gęsi podążył w stronę swojej zdobyczy, aby chwycić ją za łapki i wyciągnąć z jej ciała bełt, którego oczyścił w śniegu z krwi. Schował go do kołczanu z pozostałymi. Jeszcze się przyda. Wrócił do półgoblinki, której powierzył swoją broń myśliwską.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 14 +3
UROKI : 10 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Bowland Fells [odnośnik]05.08.22 17:29
Wzruszyłam ramionami.
-Słuchaj, teraz to takie czasy są, że pije się, co dają. Był u mnie niedawno znajomy z pracy… Taki młody gówniak, ale kumaty. I wiesz, że przyniósł mi to gadzie ustrojstwo? Merlin raczy wiedzieć, skąd to miał.
W sumie to nigdy nie spytałam, gdzie Cattermole wyhaczył to gówno. Może komuś podprowadził, może to łapówka, albo dorabia gdzieś na boku? Mimo rżnięcia głupa widać, że chłopaczek coś gdzieś kombinuje. Ja takie rzeczy wyczuwam na milę.
-I powiem ci tak. Wygląda to paskudnie, ale trzepie jak trzeba. No tylko drogie to cholerstwo, tak że pozostaje nam już tylko spiryt. - wyszczerzyłam zęby, a ze spojrzenia mężczyzny wyłapałem jeszcze jedno. Dlatego kładąc rękę po lewej stronie piersi i zmieniając ton na uroczysty, dodałam - No więc obiecuję, że jeśli kiedykolwiek dorwę znowu butelkę tego całego “tużura”, czy jak mu tam było, to dam ci znać i wypijemy to w najbardziej prostacki sposób, jaki się da.
Na pohybel skurwysynom.
Pewnie w tym kraju jest coś takiego jak zatrzymania za robienie publicznie niemoralnych rzeczy. Chociaż idąc tym tokiem myślenia, to powinni z osiemdziesiąt procent obywateli zamknąć w Tower.
Lecącą w moją stronę piersiówkę złapałam lewą dłonią i zacisnęłam mocniej palce jak na najdroższym skarbie. Skórzane rękawice skutecznie wygłuszyły metaliczny dźwięk uderzenia metalu o metal.
-Z tymi “na pęczki” to bym nie przesadzała - parsknęłam, w międzyczasie otrzepując zaklęciem śnieg z nogawki, czyniąc drobny gest dłonią. - Dokładnie. Nie śmierdzi - jak to i u mnie w rodzinie lubią powtarzać.
Zauważyłam jego wątpliwości. Był czujny. Wiadomo, kto by chciał się na ślepo pakować w parszywe interesy niebezpiecznie lawirujące na granicy wolności i obszczanej więziennej celi. Powoli podniosłam głowę, by nasze spojrzenia się skrzyżowały.
-No więc to jest tak. Czasem trzeba komuś coś przekazać. Dyskretnie. Albo dać znać, że się kogoś konkretnego gdzieś widziało. - ponownie pociągnęłam łyk z piersiówki. - Potrzebuję dodatkowych par oczu i rąk, Sebastianie. Próbuję rozwinąć biznes i mieć z tego coś więcej niż nędzną garść monet. I, jak mówiłam, za współpracę będę płacić.
Podeszłam bliżej, bardzo blisko, żeby podkreślić powagę słów, chociaż różnica wzrostu jak zawsze działała na moją niekorzyść.
-Jesteś myśliwym. Takim z krwi i kości. Nie powinieneś tak kisnąć na jakimś zadupiu, strzelając do głupich ptaków. Mógłbyś, zamiast tego kiedyś upolować większego zwierza. - powiedziałam, podchwytując słowa o jego fachu. Słyszałam, jaki był dumny z zestrzelenia ofiary. - Marnujesz się, stary. Na prawdę.
Kusza była piękna. Idealny mechanizm, który pięknie ze sobą współgrał, by w mgnieniu nieść ze sobą śmierć. Cichą i niespodziewaną. Bez zbędnych głośnych inkantacji, widocznych na odległość rozbłysków zaklęć. Oh, ile bym dała, żeby moja magia była właśnie taka.
-Chyba najpierw to bym musiała trochę poćwiczyć, bo już czuję, że mi ręce odpadają - odparłam. - Więc się nie musisz obawiać, że cię ustrzelę w plecy.
Ostatni komentarz dodałam z pewnym rozbawieniem. Chociaż doceniam przezorność mojego kumpla.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 16 +3
UROKI : 16 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Bowland Fells - Page 2 Dc3d643ba14e88a20a9fb3c0c669eeb2
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Bowland Fells
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach