Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Josephine Genevieve Bell
AutorWiadomość
Josephine Genevieve Bell [odnośnik]25.10.21 22:31

Josephine Genevieve  Bell

Data urodzenia: 21.06.1927
Nazwisko matki: Weasley
Miejsce zamieszkania: Devon
Czystość krwi: Czysta ze skazą
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: rebeliantka, kiedyś policjantka i brygadzistka
Wzrost: 180
Waga: 65
Kolor włosów: ciemnobrązowe, przypominają kolor gorzkiej czekolady
Kolor oczu: bursztynowe
Znaki szczególne: dosyć wysoki wzrost jak na kobietę; szczupła sylwetka; blizna, która ciągnie się przez niemalże całe plecy


Warto rozpocząć tę historię w dzień, w którym Genevieve poznała Jacoba. Zupełnie się wtedy nie spodziewała, że może się to skończyć w ten sposób. Nadepnął jej na odcisk, przeszkodził w pracy. Na drugi dzień przyszedł do niej z kwiatami, wspomniał, że przemyślał sprawę, że nie wypadało. Podeszła do tematu sceptycznie, aczkolwiek uważała, że warto dawać drugie szanse.
Nie byli oni najmłodsi, każde z nich już dawno miało za sobą młodzieńcze zakochania i pierwsze związki, a nawet małżeństwa. Połączyła ich przyjaźń, która rozwinęła się dosyć szybko. Mogli rozmawiać ze sobą bez końca. Kolejną okolicznością, która ich powiązała było to, że posiadali dzieci. W podobnym wieku, ona i on mieli po dwóch synów. Jak się okazało potrafili również zrozumieć, jak to jest przeżyć śmierć osoby, z którą każde z nich miało spędzić całe życie. Żona Jacoba zmarła wydając mu na świat drugiego, a zarazem ostatniego syna. Mąż Genevieve umarł podczas wyprawy do Azji, na którą został wysłany przez Ministerstwo Magii, warto tutaj wspomnieć, że był wyśmienitym łamaczem klątw. Kobieta za obopólną zgodą rodzin wróciła do panieńskiego nazwiska i do rodziny, która ją wychowała, nie zostawiliby jej samej z dwójką dzieci.
Wiadomo jak to bywa, z czasem przyjaźń i podobna sytuacja życiowa zbliżyła do siebie Jacoba i Genevieve na tyle, że postanowili stworzyć rodzinę. Owocem ich miłości została ona- Josephine, pierwsza, jedyna za zarazem ich wspólna córka, czego się nie spodziewali, wszak wychowywali wspólnie czterech chłopców!


Jose urodziła się dwudziestego pierwszego czerwca, podczas najdłuższego dnia w roku, który zarazem jest również pierwszym dniem lata. Przyszła na świat, gdy niebo zaczynało się ściemniać. Jej matka, pomimo już słusznego wieku, nie miała problemu z wydaniem jej na świat. Była bowiem bardzo drobna, szczególnie, w porównaniu do tego, jak wyglądali jej synowie, gdy pojawili się na świecie. Nie sprawiała rodzicom żadnych problemów, nie miała w zwyczaju płakać, czy krzyczeć, raczej w milczeniu oglądała świat swoimi dużymi, bystrymi oczami.


Gdy tylko przyszła na świat stała się oczkiem w głowie swoich rodziców, co jest dosyć oczywiste, jednak nie tylko - oczarowała swoich braci od pierwszego wejrzenia. Byli starsi musieli się nią opiekować, od samego początku mieli to wpajane, a że było ich czterech, to zawsze chociaż jedna para oczu pilnowała, czy małej Jose nie dzieje się krzywda. Tak właściwie, to obeszłoby się bez tego pilnowania. Dziewczynka bowiem była raczej spokojnym dzieckiem, które podchodziło do wszystkiego ze sporą dozą ostrożności. Miała spokojne uosobienie, nie wymagała opieki i uwagi, mogła spędzać czas sama, wcale jej to nie przeszkadzało. Jedyne, co nieco odbiegało od tego, to chęć obserwacji braci. Imponowali jej, byli w końcu starsi, chciała być jak oni. Pomimo tego, że pochodzili z różnych rodzin dogadywali się całkiem nieźle, byli zadowoleni z tego, że matka i ojciec Jose się odnaleźli i nie musieli spędzić życia w pojedynkę, no i co najważniejsze zyskali dzięki temu ją, najmłodszego członka swojej gromady, właściwie to łącznik, który zespoił dwie zupełnie obce sobie rodziny. Dopełnienie.


Matka Josephine - Genevieve tak jak jej pierwszy mąż była łamaczem klątw w Gringocie. Może nie tak elitarnym, jak on, jednak radziła sobie całkiem nieźle. Ojciec był aurorem, co okropnie imponowało małej dziewczynce. W końcu łapał złych czarodziejów! Genevieve opowiadała córce dużo o szlachcie, w końcu pochodziła z rodu Weasley, zależało jej na tym, aby dziewczynka była dobrze wychowana. Często bywała u rodziny, gdzie chętnie wysłuchiwała historii które miała jej do powiedzenia babka. Z zainteresowaniem zasłuchiwała się w opowieściach o arystokracji, czasem trochę żałowała, że jej matka nie wyszła za jakiegoś lorda, mogłaby być teraz księżniczką. Babka przywiązywała sporą wagę do tego, aby Josephine potrafiła się zachować, obudziła w niej ciekawość, przedstawiała jej przyjaciół rodziny z innych szlacheckich rodów, aby dziewczynka nauczyła się obycia, zależało jej na tym, aby w przyszłości miała szansę prowadzić dobre życie, by znała konwenanse i potrafiła się odnaleźć w każdej sytuacji. Ona z zainteresowaniem chłonęła tą wiedzę, w końcu marzenia o zostaniu księżniczką, mogły się jeszcze spełnić. Tak właściwie do końca, to nie mogła narzekać, bo w oczach swoich braci właśnie nią była. Pozwalali jej niemalże na wszystko. Uczyli ją latać na miotle, chociaż matce nie do końca to odpowiadało, dziewczynka powinna uczyć się tańczyć, a nie zajmować takimi rzeczami, żeby nie robić jej przykrości mała Jose bardzo chętne również nauczyła się i tego. Nie chciała zawieść żadnego z członków swojej rodziny. Lubiła, kiedy byli z niej dumni. Może ten taniec nie był czymś, co szczególnie jej imponowało, w końcu latanie wraz z braćmi, ściganie się z nimi było dużo przyjemniejsze. Nauczyli ją również grać w quidditcha, śledziła wraz z nimi mecze, dosyć szybko zaczęła zapamiętywać nazwy najbardziej znanych drużyn, przez moment nawet myślała o tym, że mogłaby się zajmować tym zawodowo. Kolejnym sportem, który pokazali jej bracia była szermierka. Podglądała ich zawsze, kiedy ćwiczyli, aż pewnego razu postanowiła spróbować sama, zaczęła regularnie z nimi ćwiczyć, z łatwością przychodziła jej nauka nowych dyscyplin sportu. Co jeszcze warto wspomnieć, dzięki kuzynom z rodu Weasley nauczyła się jeździć konno i pokochała te stworzenia. Już w czasach dzieciństwa sport stał się bardzo istotną częścią jej życia, lubiła wyładowywać w ten sposób wszystkie emocje.  


Magia przebudziła się u niej podczas pewnego słonecznego poranka. Jak co dzień podczas wakacji spędzała większość czasu ze swoimi braćmi. Poszli na spacer do lasu, znaleźli się przy jeziorze. Josephine stała przy brzegu, gdy z wody wyłonił się druzgotek, spanikowała nie wiedziała bowiem, z czym mam do czynienia. Strach spowodował, że się deportowała, obok swojego brata który znajdował się kilka metrów dalej. Może nie był to dla niej powód do dumy, jednak wreszcie wiedziała, że jest jak reszta rodziny i posiada w sobie magię. Słyszała wiele opowieści o szkole, z której miała dostać list. Wszak jej bracia już ją skończyli, przynajmniej dwoje z nich, reszta kończyła naukę, kiedy ona miała tam trafić, jeden w domu Kruka, a drugi Gryfa. Ogromnie ucieszyła się, kiedy wreszcie otrzymała list. Zastanawiała się, do jakiego domu trafi, czy jak synowie jej ojca do Ravenclaw, czy matki do Gryffindoru. Tiara myślała dłuższą chwilę, który dom jest odpowiedni dla panny Bell, wybrała jednak Ravenclaw. Dziewczyna nie wiedziała, czy to dobrze, czy źle - grunt, że nie trafiła do Slytherinu, słyszała bowiem od braci, że nie jest to zbyt przyjemne miejsce. Miała to szczęście, że jej brat wprowadził ją do towarzystwa. Pomimo tego, że nie byli już w rodzinnym domu nie zamierzał nadal spuszczać oka ze swojej młodszej siostry. Cieszyło ją to, że się jej nie wstydzi, w końcu wiadomo, jak to jest z chłopcami w tym wieku. Dosyć szybko odnalazła się w szkole. Sporo czasu spędzała na nauce, bardzo chętnie brała udział w zajęciach dodatkowych. Okazało się również, że zostały docenione jej umiejętności sportowe, gdy była bowiem na drugim roku trafiła do drużyny quidditcha na pozycję ścigającej. Stało się to dlatego, że zostały dostrzeżone jej umiejętności latania na miotle, była bardzo szybka, wszak od dziecka sporo czasu spędzała na miotle, zresztą nie była specjalnie delikatna, bracia zadbali o to, aby potrafiła grać. Quidditch był od zawsze istotny w jej życiu, trenowała i oglądała mecze z braćmi, potrafiła odnaleźć się na boisku, pomimo swojego młodego wieku.  Ogromnie ją to cieszyło, uwielbiała bowiem latać na miotle, no i mogła reprezentować swój dom! Była w drużynie od 1939 roku do 1945, na ostatnim roku została nawet kapitanem drużyny z racji na to, że posiadała spore doświadczenie i zdolności, nie ma się co dziwić, większość czasu wolnego spędzała na miotle, o ile nie trzymała w ręku książki. Sport był dla niej ważny, w ten sposób wyładowywała wszystkie swoje napięcia, oczyszczała umysł. Josephine była prymuską, zawsze przykładała się do swoich zadań. Bardzo dużo czasu poświęcała na naukę, nie dało się również nie dostrzec, że i sport był dla niej bardzo istotny. Błyszczała na zajęciach z uroków i obrony przed czarną magią, angażowała się w spotkania klubu pojedynków, bardzo chętnie chwaliła się swoimi umiejętnościami, trudności sprawiały jej jednak od zawsze eliksiry, nie mogła sobie z nimi poradzić.


Bell bardzo dobrze wiedziała, co zamierza robić w życiu. Została zainspirowana przez ojca i dwóch ze swoich braci. Ojciec był aurorem, jeden z braci również, a drugi pracował jako czarodziejski policjant. Chciała zacząć powoli wspinać się po szczeblach kariery. Ukończyła roczne kursy przygotowujące, na których wyróżniała się wyjątkowym zaangażowaniem, była jedną z najlepszych na roku. Bardzo dużo czasu poświęcała na ćwiczeniu swoich umiejętności. Prosiła braci, aby się z nią pojedynkowali, zależało jej na tym, żeby pokazać na co ją stać. Panna Bell lubiła bowiem rywalizację, chciała być najlepsza we wszystkim, w co tylko się angażowała. Dbała o swoją sprawność fizyczną, sporo czasu spędzała na miotle, chodziła na treningi szermierki, wiedziała, że jest to istotne w pracy policjanta. W końcu musiała się mierzyć z mężczyznami, którzy z natury byli silniejsi od niej, dlatego też ciągle dbała o swoje ciało. Po kursie rozpoczęła pracę. Nie sądziła, że tak bardzo jej się ona spodoba. Wiadomo jak to jest, na początku musiała pokazać, że potrafi, w końcu mało kto ufa świażakom. Zawsze angażowała się całym sercem w pracę, w wolnym czasie rozwijała swoje umiejętności, aby móc później pokazać swoją wartość. Nie miała życia prywatnego, poza braćmi, z którymi się spotykała. Nie potrzebowała kontaktu z innymi osobami, jakoś tak została wychowana. Czasem, kiedy nie mogła spać, zastanawiała się nad tym, jakby to było mieć rodzinę, nie potrafiła jednak znaleźć czasu na takie sprawy. Zresztą, gdzie miałaby poznać męża, skoro większość czasu spędzała albo w pracy, albo na treningach? Jej specjalnością w pracy jako policjantka było śledzenie podejrzanych. Bez problemu potrafiła wtopić się w tłum, skradać, być niezauważalną. Przydała się jej tutaj również umiejętność latania na miotle, często bowiem w ten sposób śledziła podejrzanych. Z czasem zaczęła dostawać zadania, aby rozpracowywać grupy przestępcze od środka, trafiła do takiej która zajmowała się handlem nielegalnymi składnikami zwierzęcymi. Miała zebrać dowody na ich winę. Musiała udawać kogoś, kim nie była. Długo pracowała nad tym, żeby nauczyć się kłamać. Z czasem zaczęło jej to przychodzić naturalnie, pogodziła się z tym, że ma dwa życia. Jak wiadomo nie można mieć cały czas szczęścia, jeden z członków bandy, którą rozpracowywała dostrzegł ją kiedyś zupełnie przypadkiem, w pubie w towarzystwie jej brata, który był znanym im aurorem. Kiedy Jose pojawiła się na spotkaniu grupy, cóż wszyscy wiedzieli kim jest. Nie miała szansy z nimi wszystkimi, złapali ją, torturowali, a następnie porzucili na ulicy. Po tym starciu pozostała jej blizna na plecach, oraz spory bagaż doświadczeń. Nieco się wycofała, nie chciała jednak przestać pracować. Sporo czasu spędziła na tym, żeby odbudować swoją psychikę, z początku było ciężko, każdy gest skierowany w swoim kierunku odbierała jako atak, z czasem jednak ponownie nauczyła się panować nad swoimi emocjami. Po kilku miesiącach przerwy powróciła do pracy, jak gdyby nic się nie stało. Nie wracała do sytuacji, która wcześniej ją spotkała. Nie lubiła mówić o swoich porażkach. Rozpoczęła kurs na brygadzistę, przełożeni docenili jej starania i to, jak angażowała się w pracę policyjną, chcieli aby była kimś więcej. Skoro radziła sobie z ludźmi, dlaczego więc nie miało być podobnie z wilkołakami? Bell była sprawna fizycznie, bowiem od dziecka dbała o to, aby jej ciało zawsze było w świetnej formie. Dużą wagę przywiązywała również do nauki zaklęć i obrony przed czarną magią. W pracy policjantki mogła szlifować te umiejętności, dzięki czemu ciągle je rozwijała. Jako policjantka również nauczyła się kłamać, skradać, wymagało tego od niej to, czym się zajmowała. Podeszła do tego z zaangażowaniem - jak zawsze, tym bardziej, że dostała kredyt zaufania od swoich przełożonych. Jospehine była bardzo zawzięta i uwielbiała pokazywać na co ją stać. Kurs trwał półtora roku, dzięki niemu bardzo dużo się dowiedziała. Zaczęła asystować podczas akcji, miała świadomość, że musi być czujna i wiele się jeszcze nauczyć. Z czasem stała się pełnoprawnym brygadzistą. Była bardzo dokładna, w tym, co robiła. Na tym etapie życia zaczęła również ćwiczyć walkę wręcz, sądziła, że przyda jej się to, gdyby magia nie wystarczyła. Zaczęła uczęszczać na zajęcia z  boksu. Parę razy mocno dostała po twarzy, z czasem jednak nauczyła się bronić i sama potrafiła nieźle przyłożyć przeciwnikowi. Zaprzyjaźniła się również z nożem na wypadek, gdyby zgubiła różdżkę stawał się przedmiotem, który był w stanie ją uratować przed ewentualnym niebezpieczeństwem.


Przez lata ćwiczyła swoje ciało i ducha. Nie mogła dać się zaskoczyć. Musiała być pewna, że jest w stanie poradzić sobie z silniejszymi fizycznie przeciwnikami. Większość czasu wolnego, który miała spędzała na utrzymaniu swojego ciała w odpowiedniej formie, latała na miotle, uczyła się walczyć - wiedziała bowiem, że różdżka nie zawsze wystarczy. Jej pasją stała się szermierka, uwielbiała w ten sposób spędzać czas z braćmi, zresztą dzięki temu nadal byli blisko. Zawsze znajdowali chwilę, aby móc spotkać się z siostrą. Ta więź była najsilniejszą w jej życiu. Na nikim nie zależało jej tak bardzo, jak na nich. Nie podobało jej się to, co działo się w ministerstwie. Nie do końca chciała pracować dla takich osób. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego tak bardzo mieliby się przejmować tym, kto ma czystą krew, a kto nie. Czarę goryczy przelało zabójstwo jej brata, najstarszego syna z rodziny Bell. Zginął, kiedy stanął w obronie mugoli. Nie mieli skrupułów, aby go zamordować. Wtedy zrezygnowała z posady, nie potrafiła dłużej pracować dla takich ludzi. O Zakonie dowiedziała się od znajomego swojego brata, zaczęła angażować się w jego działania, postanowiła walczyć z nimi o lepsze jutro, dla brata, który nie miał już na to szans.



Patronus: Osioł, dlatego, że kiedy chce wyczarować patronusa, przed jej oczami pojawiają się wspomnienia z wakacji, gdy była dzieckiem. Spędzała ten czas u babki w Devon, gdzie pierwszy raz spotkała osła. Wszyscy nieco nabijali się z tego stworzenia, nie do końca potrafiła zrozumieć dlaczego. Było wszak bardzo przyjazne, zaczęła coraz częściej je odwiedzać, wydawało jej się nawet, że nawiązali pewną więź. Były to czasy beztroskie, przed wojną spędzane wspólnie z braćmi, gdy jej życie wydawało się szczęśliwe. Ten osioł jej się z nimi kojarzy.

Statystyki
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 103 (rożdżka)
Uroki:212 (rożdżka)
Czarna magia:00
Uzdrawianie:00
Transmutacja:00
Alchemia:00
Sprawność:180
Zwinność:120
Reszta: 0
Biegłości
JęzykWartośćWydane punkty
angielskiII0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
KłamstwoII10
PerswazjaII10
SpostrzegawczośćII10
SkradanieII10
ZastraszanieI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Wytrzymałość PsychicznaI5
Savoir-vivreI2
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Zakon Feniksa01
RozpoznawalnośćI-
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Brak-0
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotleII7
QuidditchI0.5
SzermierkaII7
Walka wręczII7
JeździectwoI0.5
GenetykaWartośćWydane punkty
Brak- (+0)
Reszta: 0
[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Josephine Bell dnia 07.11.21 23:10, w całości zmieniany 19 razy
Josephine Bell
Zawód : magipolicjantka/ rebeliantka
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
W źrenicy tak pełnej żywej mgły, nie ma nic…
OPCM : 10
UROKI : 21
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10761-josephine-genevieve-bell https://www.morsmordre.net/t10815-precel https://www.morsmordre.net/t10816-jose https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10809-j-bell
Re: Josephine Genevieve Bell [odnośnik]02.12.21 16:04

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam PW lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Zachary
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Josephine Genevieve Bell Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Josephine Genevieve Bell [odnośnik]02.12.21 16:05


KOMPONENTYlista komponentów

BIEGŁOŚCIbiegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości biegłości

HISTORIA ROZWOJU[DATA] Rozwój początkowy: -610 PD
[20.03.22] Spokojnie jak na wojnie: +50 PD; +1 PB organizacji
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Josephine Genevieve Bell Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Josephine Genevieve Bell
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach