Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kuchnia II
AutorWiadomość
Kuchnia II [odnośnik]06.11.21 21:28

Kuchnia

Miejsce, w którym niemalże zawsze można znaleźć Cynthię, szczególnie w okolicach pory podana posiłków. Wszystko wydaje się być tutaj zawsze na swoim miejscu zarządzanie i układane przy pomocy różnorodnych zaklęci - ale również jest to miejsce, w którym często odbywają się rodzinne rozmowy i przyjmowanie tych prywatnych gości członków rodziny zajmującej się zajazdem.
Cynthia Skamander
Zawód : zarządzanie zajazdem
Wiek : 42
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Short steps, deep breath,
everything is alright
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9979-cynthia-skamander-budowa#301678 https://www.morsmordre.net/t10700-borowka https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10699-skrytka-bankowa-2256#324768 https://www.morsmordre.net/t10702-cynthia-skamander#324789
Re: Kuchnia II [odnośnik]11.11.21 22:55
16.01.1958
Na śniadanie do kuchni zszedł już w pełni ubrany stosownie do tej pory roku. Gdy mróz nie odpuszczał to nic zawsze wyciągał z szafy najcieplejszy sweter i równie ciepłe spodnie. Zdrowie już nie to, a też nie robił się coraz młodszy. Ciepły ubiór miał pomóc mu uniknąć pogorszenia stanu zdrowia. Zgodnie z prośbą swojej drogiej kuzynki miał przynieść drewno na opał oraz poroznosić je po pokojach. W niektórych zamierzał nawet napalić w kominkach. Dlatego po skończonym posiłku wstał od stołu i udał się ku drzwiom wejściowym, by wzuć myśliwskie obuwie i po ubraniu na siebie kożucha, nałożenia czapki i rękawic oraz owinięciu szyi szalikiem, wyszedł na zewnątrz. Swoje kroki skierował do składziku, w którym przechowywali drewno na opał.
Wyszedł stamtąd z naręczem bierwion i ponownie podążył w stronę domu, otwierając prawym barkiem ledwie uchylone drzwi wejściowe. Naniósł do środka trochę śniegu, sporą jego część pozostawiając jednak przed wejściem. Lepiej, żeby tego Cynthia nie widziała. Parę machnięć różdżką powinno rozwiązać ten problem i skutecznie ukryć to małe wykroczenie przeciwko czystości w domu.
Przeszedł się do składziku jeszcze ze dwa razy, ostatecznie zdejmując buty i okrycie wierzchnie wraz z czapką i szalikiem, odwieszając je na wieszak. Rękawice wcisnął do kieszeni.
Zabrał pierwszą część drewnianych szczap i przeniósł ją do kuchni. Ułożył je w koszu w pobliżu westfalki. Doszedł wówczas do wniosku, że napiłby się czegoś rozgrzewającego. W przeciwieństwie do większości mieszkańców Anglii, nie pałał szczerą sympatią do herbaty z odrobiną mleka. Jeśli już pił herbatę to samą słodzoną cukrem i odrobiną alkoholu. Wolał również kawę.
Postanowił włożyć kilka szczap do komory piecyka, by rozpalić go zaklęciem. Nalał wody do czajnika, stawiając go na płycie kuchenki. W tym czasie zaglądał do szafek kuchennych w poszukiwaniu pojemnika z herbatą, kawą albo czegoś, co nadaje się do dodania do zagotowanej wody. Było to królestwo jego kuzynki. Nigdy nie umiał się w nim odnaleźć. Ona zapewne nie byłaby w stanie odnaleźć się w jego warsztacie. Chociaż raczej nie chciała tam przebywać przez te wszystkie trofea myśliwskie.
Gdzie ta przeklęta herbata... kawa... musi tu gdzieś być — Bezowocne poszukiwania spotkały się z jego niezadowoleniem, wyrażonym przypominającym warknięcie pomrukiem. Cynthia by na to coś poradziła, ale nie zawoła jej po taką błahostkę.[bylobrzydkobedzieladnie]
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Kuchnia II [odnośnik]19.11.21 8:20
Dorastanie w zajeździe miało to do siebie, że wiele rzeczy i obowiązków przychodziło naturalnie - bez zastanowienia co trzeba zrobić, były to zwyczajnie odruchy. Kiedy było zimno intuicyjnie sprawdzało się zapasy drewna, sprawdzało się czy nie potrzeba dorzucić nieco więcej opału i też każdy mniej czy bardziej wiedział, za co był odpowiedzialny.
Tym bardziej, że ich zarobki zależały od tego w jaki sposób będą prowadzić zajazd. Dokładność Cynthii wynikała po części z takiej przyziemnej rzeczy jak ich zarobki, z drugiej strony było to w jej troskliwej naturze, aby ugościć każdego odwiedzającego jak najlepiej tylko mogła.
Przez wzgląd na śnieżne zamiecie ostatnim czasem, również było dużo więcej pracy wokół zajazdu - odśnieżenie niektórych dróg, uporanie się z lodem na ścieżkach, aby nikt nie zrobił sobie krzywdy. Prosty plan, prosta lista przypomnień co i jak trzeba zrobić. Rano jeszcze w gabinecie spisała listę tego, co miało zostać dostarczone na dniach, sprawdziła listy i zdecydowała się posłać swoich synów po przesyłki, o których dostała zawiadomienie, że są do odbioru. Dzisiaj nie zapowiadało się, aby mieli wielu gości, właśnie dlatego zdecydowała się, że wieloma rzeczami mogła zająć się na zajeździe sama ze swoim kuzynem.
Schodząc na dół posłała zaklęciem jeszcze po miotłę, żeby ta zajęła się kurzem ze schodów i innym brudem, który mógł się nanieść przez codzienne korzystanie, a po tym skierowała swoje kroki do kuchni. Uśmiechnęła się lekko, przez moment obserwując w drzwiach to jak jej kuzyn szuka po szafkach.
- Sebastianie, potrzebujesz pomocy? - zapytała w końcu spokojnie, bez cienia drwiny czy śmiechu w głosie. W końcu wiedziała, że jej kuzyn wcale nie traktował kuchni jako swojego królestwa - a wręcz była to jej domena. Rzadko sami się obsługiwali tutaj, i może to też był jej błąd, że teraz domownicy sami się gubili, co i w jakich szafkach się znajduje.
Samej raczej mając problemy z dosięgnieciem do szafek, użyła znów magii i przywołała herbatę.
- Napalileś już w piecu? Może potrzebujemy narąbać więcej drewna? - podpytała. - Wysłałam chłopców po przesyłki, ale widziałam, że mnóstwo śniegu spadło w nocy. Zajmiemy się tym, żeby nikt sobie nie zrobił krzywdy. Mamy dzisiaj mniej osób na śniadaniu, więc nie mam tak dużo gotowania - powiedziała informując o przebywaniu jej synów.


love makes you happy in a house where
love is made



Ostatnio zmieniony przez Cynthia Skamander dnia 01.12.21 20:22, w całości zmieniany 1 raz
Cynthia Skamander
Zawód : zarządzanie zajazdem
Wiek : 42
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Short steps, deep breath,
everything is alright
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9979-cynthia-skamander-budowa#301678 https://www.morsmordre.net/t10700-borowka https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10699-skrytka-bankowa-2256#324768 https://www.morsmordre.net/t10702-cynthia-skamander#324789
Re: Kuchnia II [odnośnik]29.11.21 0:09
Czasem wydawało mu się, że spędza większość każdego dnia na roznoszeniu drewna i odśnieżaniu terenów wokół zajazdu. Była to prawdziwie skrzacia robota. Nie pogardziłby takim pomocnikiem, który mógłby wyręczyć ich w wielu obowiązkach tego typu. Podczas obecnej pory roku i wyjątkowo niesprzyjających warunków atmosferycznych taka pomoc byłaby prawdziwym błogosławieństwem.
Zima nigdy nie należała do jego ulubionych pór roku. Ta trwająca obecnie została przez niego szybko znienawidzona. Nie miała też dobiec końca w najbliższym czasie, czego bardzo by sobie życzył. Przyjdzie mu na to długo poczekać. Na pierwsze promienie wiosennego słońca, na zieloną trawę zamiast śniegu, na pierwsze polowanie w bardziej dogodnych warunkach.
Usłyszał w pobliżu wejścia do kuchni charakterystyczne dla jego kuzynki. Poczuł jej spojrzenie na swoich plecach, ale dopiero zareagował na pytanie. Odpowiedź na nie była oczywista. Wszak nie odnajdywał się w tym pomieszczeniu i to chyba nigdy się nie zmieni.
Jak zawsze, kiedy tutaj wchodzę. Gdzie jest herbata? — Przyznał mrukliwie, ze stosownym niezadowoleniem w głosie. Od wielu lat to był jego dom i powinien odnajdywać się w nim znacznie lepiej. Przyzwyczaił się do tego, że Cynthia odpowiada za wyżywienie domowników, a nie tylko gości. Gotować co prawda potrafił, choć nie tak dobrze jak ona.
Właśnie się nagrzewa. Przygotowałem nawet wodę na herbatę. Powinno wystarczyć na dwie. Napijesz się? Na razie mamy wystarczająco, ale w końcu będzie uzupełnić nasze zapasy. Zajmę się tym — Odparł gdy przywołana zaklęciem puszka z herbatą wylądowała na blacie. Pozostawało sięgnąć po dwa kubki i nasypać do niej herbaty. Często zajmował się rąbaniem drewna. Zajmie się i tym razem.
Kiedy wrócą twoi synowie? Pomogą mi w tym, gdy przyniosą przesyłki — Poruszył temat czasowej nieobecności chłopców, dla których odśnieżanie okolic zajazdu było odpowiednim zajęciem. Cynthia i bez tego miała sporo na głowie. Będzie mogła znaleźć sobie inne zajecie albo odpocząć.[bylobrzydkobedzieladnie]
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Kuchnia II [odnośnik]01.12.21 21:14
Sama Cynthia nigdy nie miała ulubionej pory roku - raczej podchodziła do nich zadaniowo. Każda miała swoje uroki, i każda miała swoje wady - zima w środku była piękna i przyjemna, obserwując zimowy krajobraz można było z rozkoszą rozłożyć się z kocem i ciepłym napojem. A jednocześnie była okrutna, odcinając wielu dostęp do jedzenia i ciepła, tym bardziej w czasach wojny. No i dokładała wiele pracy dookoła zajazdu, aby zapewnić bezpieczeństwo odwiedzającym i domownikom.
- Zawsze w górnej szafce - zapewniła bez grama drwiny czy śmiania się z kuzyna, że nie potrafił tego zapamiętać. Sama po prostu... dobrze dawała sobie radę w kuchni. Była opanowana i spokojna, miała mnóstwo cierpliwości, wiec to właśnie ona zajmowała się tymi rzeczami wokół zajazdu, które tego wymagały.
- Chętnie. Nie ma dzisiaj wiele pracy. Nie dostaliśmy wielu zamówień na razie... I nie spodziewam się wielu gości, nie w taką pogodę - przyznała, zastanawiając się przez moment nad tym, co przydałoby się zrobić dookoła zajazdu poza tymi podstawowymi obowiązkami. Skoro mieli mniej pracy, mogli się skupić na niektórych z napraw, niektórych z obowiązków, na które zazwyczaj nie mieli czasu. A może potencjalnie mogła zaplanować przyjęcie urodzinowe dla Thalii i siebie? To również było dobrym planem.
- Oh, nie jestem w stanie tego przewidzieć. Wiesz jaka jest pogoda, mogą wrócić za godzinę, a mogą wrócić za pięć godzin z tymi przesyłkami. Wszystko zależy od tego jakie będą wiatry i jak będzie wyglądać droga... - powiedziała, kręcąc delikatnie głową z niezadowoleniem. Z jednej strony nie lubiła posyłać nikogo w taką pogodę z ciepłego domu, ale z drugiej strony skoro sami się zaoferowali pomóc w tym obowiązku - nie miała serca im odmówić. Tym bardziej, że przesyłki były jednak im potrzebne.
- Może przygotuję nowe menu na przyszły miesiąc, chociaż nie wiem do końca, na ile będzie ono potrzebne. Mam nadzieję, że śniegi niedługo stopnieją - westchnęła cicho, nie przysiadając jednak do napicia się herbaty, zamiast tego wyciągając notes ze swoimi zapiskami w kwestii kuchennych zapasów.
Zaraz po tym sięgnęła po różdżkę, rzucając proste zaklęcie i po chwili już do kuchni na blat zaczęły wylatywać ich zapasy, a Cynthia zaczęła zerkać na nie i spisywać, aby wiedzieć też co miała do zagospodarowania - i potencjalnie, co powinna zużyć pierwsze, co z żywności potrzebowało natychmiastowej uwagi, a co mogło zostać jako zapasy.


love makes you happy in a house where
love is made

Cynthia Skamander
Zawód : zarządzanie zajazdem
Wiek : 42
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Short steps, deep breath,
everything is alright
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9979-cynthia-skamander-budowa#301678 https://www.morsmordre.net/t10700-borowka https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10699-skrytka-bankowa-2256#324768 https://www.morsmordre.net/t10702-cynthia-skamander#324789
Re: Kuchnia II [odnośnik]10.12.21 22:55
Zawsze w górnej szafce. Westchnął cicho, słysząc słowa kuzynki. Obdarzył kobietę nikłym uśmiechem, wyrażając w ten sposób wdzięczność. — Postaram się już zapamiętać — Przyznał. Miał nadzieję, że w końcu po tylu latach to mu się uda. Przynajmniej w kwestii herbaty. W kuchni będącej swoistym królestwem Cynthii tak czy inaczej zawsze będzie się gubić. Jedyną pewną rzeczą było położenie naczyń i rozmieszczenie sztućców w szufladach.
Im mniej pracy i gości, tym lepiej — Była to jedna z tych rzeczy, z których wydawał się być naprawdę zadowolony. Codzienna rutyna bardzo mu pomagała w funkcjonowaniu. Im więcej rzeczy było stałych, tym lepiej dla niego. Mniej rzeczy mogło wytrącić go z równowagi. Może i cała ta wojna go nie interesowała, ale zależało mu na bezpieczeństwie bliskich i dlatego powinni zamknąć ten zajazd na cztery spusty.
Nikt nie jest. Mam nadzieję, że twoi synowie nie utkną w jakieś zabitej dechami dziurze na długie godziny — Zgodził się z kuzynką, dostrzegając potencjalne zagrożenie czyhające na każdego czarodzieja, który wyrusza w drogę. Chciał, by oni wrócili cali i zdrowi. Gdyby zaistniała potrzeba to poszedłby ich sprowadzić do domu. Póki co nie było powodów do paniki. Oni na pewną wrócą cali i zdrowi. Chłopcy mieli wystarczająco oleju w głowach.
Narzekał ktoś na obecne menu? Ja również. Byłoby mi łatwiej polować — Zapytał, gdyż za bardzo nie widział sens zmiany jadłospisu. Jedynie mógł utyskiwać, podobnie jak inni, że jest za mało urozmaicony. Wraz z nadejściem roztopów wypady na łowy byłyby łatwiejsze oraz przyjemniejsze.
Zasiadł za stołem z kubkiem gorącej herbaty w spracowanych dłoniach, ochoczo chłonących oddawane przez naczynie. Pierwszy łyk uświadomił mu, że czegoś brakowało mu w tym naparze. Gdy Cynthia przywołała wszystkie zapasy z ich spiżarni, patrzył jak z każdą chwilą stół zapełniał się jej zawartością. Sięgnął po butelkę spirytusu, którego dolał odrobinę do herbaty.
Razem z Lavinią macie za miesiąc urodziny. Zamierzacie organizować przyjęcie? — Poruszył ten jakże istotny temat. Nie wiedział, co dać w tym roku swojej córce na prezent urodzinowy. Ma czas się nad tym zastanowić.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Kuchnia II [odnośnik]14.12.21 20:32
- Możesz zawsze spróbować przyzwać magią - zapewniła kobieta z uśmiechem, kiwając głową. No cóż, w końcu nie musiała niańczyć kuzyna, choć z pewnością poczuwała się w odpowiedzialności do otaczania opieką każdego, kto tylko przeszedł próg zajazdu, a tym bardziej domowników. To była jej praca.
Westchnęła jednak cicho na słowa Sebastiana, nie chcąc z nim dyskutować na ten temat. Przecież wiedział czym jest zajazd! I z czego się utrzymują! A takie schronienie przed ludźmi było potrzebne, szczególnie w tych czasach. Nie mogli przecież myśleć jedynie o sobie!
- Są zaradni, na pewno ich odrobina śniegu nie powstrzyma - powiedziała z uśmiechem, mając odrobinę zaufania do chłopców, których przecież wychowała. Wiedziała, że byli odważni - oboje. I czasem ryzykowali, czasem nawet nieco za bardzo, ale nie miała na pewno zamiaru ich przed tym powstrzymywać, a właśnie ich wspierać. W każdej decyzji, którą chcieli podejmować, bo w ten sposób ich przecież nie straci. A wiedziała doskonale, że czasem serce samo wołało gdzieś daleko.
- Narzekał? Oh, nie, nie! Skądże. Po prostu czasem trzeba zmienić rzeczy, żeby było bardziej... rozmaicie, rozumiesz. Przejrzeć co mamy w spiżarce, użyć wszystkiego - wyjaśniła spokojnie, a że czasem łatwiej było usiąść raz i rozpisać ich zapasy, stanowczo starała się to robić.
Nie uciekło jej uwadze sięgnięcie po spirytus przez kuzyna i choć zmartwiona, nie powiedziała nic na głos. Nie mogła, bo przecież jakie miała prawo do wytykania Sebastianowi takich rzeczy, że czasem pił za dużo? Mogła się martwić, ale stanowczo nie była w stanie powiedzieć na głos, że jakieś postępowanie kuzyna było nieodpowiednie. W końcu sama popełniała w życiu wiele błędów!
Na zapytanie o urodziny, uśmiechnęła się delikatnie, kiwając głową.
- Tak, będziemy organizować jedno przyjęcie, skoro mamy urodziny w podobnej dacie - potwierdziła. - Masz już prezent dla rozgwiazdki? Możemy nad czymś pomyśleć wspólnie, coś co by się jej przydało. Szczególnie w podróży. Może jakaś torba? - rzuciła, nie do końca będąc pewną co dokładnie Thalii mogło się przydać rzeczywiście. Ale stanowczo musiała pomyśleć o jakimś prezencie dla niej, bo jak to tak bez prezentu celebrować urodziny? A już na pewno w jej wypadku! Powinna czuć się ważna tutaj, w swoim domu i przy swojej rodzinie.
- Będziemy zapraszać rodzinę i znajomych. Moorowie na pewno, Yvette, no i Lavinia chciała kogoś jeszcze, ale zawsze możesz nie schodzić jeśli nie będziesz chciał siedzieć w tłumie. Mogę ci przynieść posiłek do pracowni - zapewniła, doskonale znając myśli kuzyna na temat tłumów.


love makes you happy in a house where
love is made

Cynthia Skamander
Zawód : zarządzanie zajazdem
Wiek : 42
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Short steps, deep breath,
everything is alright
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9979-cynthia-skamander-budowa#301678 https://www.morsmordre.net/t10700-borowka https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10699-skrytka-bankowa-2256#324768 https://www.morsmordre.net/t10702-cynthia-skamander#324789
Re: Kuchnia II [odnośnik]27.12.21 1:33
Przyzwanie pojemnika z herbatą za pomocą magii było rozsądne. Dlatego też skinął głową. Tak czy inaczej następnym razem poradzi sobie znacznie lepiej. Choćby magią. Zdawał sobie sprawę, że to stanowiło swoistą kość niezgody między nimi. W czasach pokoju był bardziej tolerancyjny w tej kwestii. Cichym pomrukiem niezadowolenia skomentował pełne swoistego sprzeciwu westchnięcie kuzynki.
Dobrze ich wychowałaś — Pochwalił za to kuzynkę i pośrednio jej zmarłego męża. Nawet, jeżeli miał pewien udział w ukształtowaniu chłopców, to nie zamierzał się tym chwalić. Przez długi czas byli dla niego niczym synowie, których nie miał. Był z nich dumny. Tak samo jak był dumny z córki. Uśmiechnął się delikatnie, przez co w surowym błękicie pojawił się ciepły błysk.
Uhm. Rozumiem bardzo dobrze. Nie chciałbym jeść ciągle tego samego — Zgodził się z kuzynką. Nawet uwielbiane przez niego krwiste steki można było przygotować tak by spełniały rzeczone kryterium. Cynthia potrafiła to sprawić. Swoje umiejętności kucharskie określiłby jako wystarczające do tego by nie chodzić głodnym.
Po wzmocnieniu herbaty tym trunkiem odstawił butelkę na miejsce. Dostrzegł cień zmartwienia pojawiający się na licu Cynthii. Nie skomentował w żaden sposób swojego spostrzeżenia. Zwykle zachowywał się całkiem przyzwoicie. Nie sprawiał problemów swoim bliskim. Cała ta wojna poważnie dotknęła jego ulubione puby i nie miał możliwości korzystania z ich dobrodziejstw w postaci dostępu do ciemnego, gęstego piwa. Nie prowokował też karczemnych bijatyk.
To rozsądne wyjście — Przyznał z uznaniem. — Mam kilka pomysłów na prezent. Między innymi przyzwoitą broń. Wiem, że ma nóż. Myślałem o czymś większym i zaczarowanym. Torba to jednak dobry pomysł — Powiedział po chwili namysłu. Grzał spracowane dłonie o kubek, który ostatecznie podniósł do ust. Wzmocniona alkoholem herbata rozgrzewała i paliła w gardle. Uważał, że broń to doskonały pomysł na prezent. Dopuszczał do siebie tę myśl, że Cynthia może tego nie pochwalić.
Musiał jeszcze wymyślić co dać Cynthii na urodziny. To wymagało od niego już więcej finezji, co było trochę problematyczne w jego przypadku. Nie była ona jego mocną stroną. Wolał też dawać praktyczne prezenty. Zmarszczył czoło, starając sobie przypomnieć cokolwiek. Być może kuzynka o czymś takim wspominała.
Nasza spiżarnia to wytrzyma? Nie przepadam za tłumami, ale to urodziny mojej córki i powinienem tam być — Zapytał poważnie o bardzo istotny aspekt organizowania hucznego przyjęcia urodzinowego przez dwie solenizantki. Naprawdę nie przepadał za tabunami ludzi, jednak tu chodziło o jego córkę. Za dużo przegapił z jej życia.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Kuchnia II [odnośnik]01.01.22 12:19
- Sama nie dałabym rady, wiesz o tym - przyznała, bo jednak mogła starać się przekazywać swoim synom wiele własnych nauk, ale przecież nie mogła ich nigdy zamknąć w kuchni, aby skupili się na prowadzeniu zajazdy od tej strony praktycznej, szczególnie jeśli ich do tego nie ciągnęło! Zresztą, kto to widział młodych mężczyzn zamkniętych na kuchni, w domu, kiedy świat ich wzywał - nawet jeśli czasem mogli się czuć nieco ograniczeni przez zajazd.
Czasem żałowała, że nie miała dostępu do takiej liczby produktów i tworzenia coraz to nowszych dań, którymi mogła częstować innych gości i domowników zajazdu. Chciałaby, aby było to tak łatwe jak w dawnych latach - chodź z pewnością tak uszczuplone zapasy wpływały pozytywnie na jej kreatywność, tak aby każde podniebienie było zadowolone. Przez tyle lat w końcu nabrała doświadczenia jak odpowiednio zajmować się zajazdem - jakie gusta mieli ci regularni goście, ale i też jak przyciągnąć nowych klientów. W końcu zajazd cieszył się renomą nie bez powodu. Wszystkie starania prowadzących odnosiły skutki.
- Oh... broń? - zapytała, nie do końca wiedząc też czy to był odpowiedni pomysł. Coś tak niebezpiecznego na urodziny. Miała obawy, mieszane uczucia, które oczywiście wyrażała jej mina, bo nigdy nie powiedziałaby tego na głos. Ale z drugiej strony, nie chciała nawet myśleć o tym jak niebezpieczne było życie Thalii i w jakie tarapaty się pakowała. - No... no nie wiem... To brzmi dobrze. Znaczy, ta broń nie brzmi dobrze ani trochę, ale może być dobrym prezentem, żeby Thalia sobie radziła ze wszystkim... - dodała, zagryzając wargę i zagapiając się przez moment na produkty, które zapisywała w notesie. Jednak już po chwili westchnęła cicho, kręcąc lekko głową. Nie była zadowolona z takiego pomysłu...
- Masz coś na myśli... z tą... z tą bronią? - dopytała, wciąż może nieco niechętnie, jakby obawiając się, że to nie jest właściwy prezent dla rozgwiazdki. W końcu czy ta nie chciałaby dostać czegoś... milszego? A może to było samo postrzeganie Cynthii w tej kwestii.
- Oh, tak, tak. Nie masz się co martwić tym - zapewniła Sebastiana z uśmiechem. Potrafiła sobie radzić z takimi rzeczami. - Jest ciężko, ale uwierz w moje umiejętności kucharskie. Dla wszystkich coś się znajdzie, i nie będzie to problemem - zapewniła, kiwając głową. W końcu to było jej pracą od wielu lat - gotowanie, zajmowanie się gośćmi, szczególnie po to aby Sebastian nie musiał tego robić.
- Oh, wiem, że nie przepadasz. Będziesz mógł w każdej chwili pójść do szopy, albo do swojego pokoju, nie martw się tym, dobrze? Jeśli chcesz, może zaproponuję Thalii, żebyście spędzili też moment sam na sam tego dnia? - zaproponowała, mając nadzieję, że w ten sposób kuzyn poczuje się nieco lepiej na urodzinach.


love makes you happy in a house where
love is made

Cynthia Skamander
Zawód : zarządzanie zajazdem
Wiek : 42
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Short steps, deep breath,
everything is alright
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9979-cynthia-skamander-budowa#301678 https://www.morsmordre.net/t10700-borowka https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10699-skrytka-bankowa-2256#324768 https://www.morsmordre.net/t10702-cynthia-skamander#324789
Re: Kuchnia II [odnośnik]04.01.22 2:04
Wiedział o tym, że jego kuzynka nie dałaby sama rady. Wychowywanie synów bez ich ojca nie było łatwym zadaniem, choć tu mógł trochę pomóc. Uczenie ich tego, co sam umiał było dla niego w pełni wykonalne. Tego również zamierzał uczyć swoją jedyną córkę. Zarówna oni, jak i ona powinni umieć sobie poradzić w każdej sytuacji. Dlatego przytaknął kiwnięciem głowy. Niezależnie od tego czy ich ciągnęło w świat czy nie, w przyszłości to prawdopodobnie synowie Cynthii i jego córka obejmą pieczę nad tym zajazdem.
Polował by im mięsa nie brakowało. Obecnie panująca bardzo sroga zima uniemożliwiała mu zbieranie pozostałych darów lasu. Nad czym też ubolewał, gdyż lubił dania z grzybami leśnymi. Zazwyczaj doskonale pasowały do dziczyzny. Nie mówiąc już o owocach leśnych. Bez Cynthii nie radziliby sobie z prowadzeniem tego zajazdu.
Tak. Od swojego ojca też dostawałem broń na urodziny. A byłem dużo młodszy od niej — Bardzo niechętnie wspominał tego człowieka. Niechętnie o nim wspominał podczas rozmów i nawet teraz niezbyt niezbyt skutecznie zamaskowana niechęć pobrzmiewała w jego głosie. Jednak nie mógł zaprzeczyć temu, że ten mężczyzna go ukształtował, nauczył podstaw myślistwa i dawał mu praktyczne prezenty. Nieodpowiednie dla chłopca, którym wówczas był, jednak bardzo przydatne w dłuższej perspektywie czasu. Nie zaskakiwała go nietęga mina kuzynki.
Myślę, że ta broń bardzo spodobałaby się jej. Na pewno uznałaby ją za bardzo przydatną — Zapewnił swoją kuzynkę, uśmiechając się delikatnie znad swojego kubka z herbatą wzbogaconą spirytusem. Pociągnął kolejny łyk tego napoju, który za sprawą alkoholu wydawał mu się bardziej gorący, mocno palił w przełyk. — Jak mówiłem, ta torba również może być. Również jej się przyda, a jeśli naładuje tam czegoś ciężkiego to też będzie w stanie wykorzystać ją jako broń — Wyraził chęć przystania na propozycję kuzynki, choć nie bez okraszenia swoich słów swoistym żartem niskich lotów. Przez cztery lata zdążył się przekonać o tym, że jego córka to bardzo niestandardowa osoba. Z tego względu to bardziej Cynthii mógł dać podarek typowy dla kobiet.
W chwili obecnej myślałem o szabli, którą musielibyśmy zakupić albo zlecić jej wykonanie i zaczarowanie. O tym ostatnim mam znikome pojęcie — Przedstawił w wielkim skrócie swój zamysł na ten prezent, podnosząc lewą po to by podeprzeć brodę i poświecić chwilę na rozważenie tego. Często tak robił.
Pójdę przed waszymi urodzinami na dłuższe polowanie. Mógłbym zabrać ze sobą chłopców — Zaproponował, mogąc odetchnąć z pewną ulgą. W tej materii ufał Cynthii i w pełni na niej polegał. On też zajmował się gośćmi, jednak wolał nie czynić tego bezpośrednio. Odpowiadały mu proste prace fizyczne, jak chociażby uzupełnianie drewna na opał w pokojach.
Wiem o tym... nie martwię się. ...Lavinii. Na pewno nadarzy się ku temu okazja — Nie okazywał niezadowolenia, zdenerwowania ani zmartwienia. Nikt tam nie przywiąże go do krzesła. Machinalnie poprawił swoją kuzynkę. Nie takie imię matka nadała ich córce. Nie miałby nic przeciwko temu, by spędzili trochę czasu przed rozpoczęciem przyjęcia. Nie cały czas, gdyż to nie był jego dzień. Byłoby mu jednak miło. Dlatego skinął głową, uśmiechając się ciepło.
Sebastian Bartius
Zawód : Myśliwy, taksydermista
Wiek : 50
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy

OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 8
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t10002-sebastian-bartius#302437 https://www.morsmordre.net/t10691-beowulf#324295 https://www.morsmordre.net/t10694-big-bad-wolf#324324 https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10693-szuflada-sebastiana#324304 https://www.morsmordre.net/t10692-sebastian-bartius#324298
Re: Kuchnia II [odnośnik]08.02.22 17:04
- Oh, Sebastianie, ja wiem, że dostawałeś... Ale to... to nie takie proste.. To nie o wiek chodzi... - powiedziała cicho, niepewnie, bo w końcu była nauczona, że istniały rzeczy, których kobiecie nie wypadało robić. Chociaż czy Thalia martwiłaby się takimi rzeczami? Nie miała nawet pojęcia jak trudno było córce kuzyna zajmować się swoim fachem - mogła jedynie się domyślać i zakładać, że życie Thalii wcale nie było łatwe przez te lata, kiedy nie wpisywała się w rolę kobiety w społeczeństwie.
W końcu Cyntia również odczuła na własnej skórze jak trudno było być kobietą, która nie do końca wpasowała się w normy - która w jakiś sposób złamała panujące zasady, które zostały jej przypisane z dniem urodzenia. Była kobietą i czy chciała tego, czy nie, musiała się podporządkować niektórym zasadom. Nie była w pozycji do walki i kłócenia się, nie miała w sobie takich pokładów siły i odwagi jak rozgwiazdka.
Pokiwała delikatnie głową na jego słowa, skupiając się jednak na tym co było wyłożone na stole. Cóż, to nie tak, że nie słuchała kuzyna - raczej jej wzrok na nim nie był potrzebny, aby móc rozumieć to o czym wspominał.
- Możesz ich zabrać, ale jesteś pewny co do pogody? Śniegi nie wydają się topnieć, wciąż jest mnóstwo burz... Mamy wystarczająco jedzenia w spiżarce na razie... nie wiem czy to znowu takie potrzebne, żeby się narażać niepotrzebnie... - wyjaśniła Cynthia niepewnie, bo czasem miała wrażenie jakby jej kuzyn zapominał o warunkach pogodowych. Do tego ta cała wojna, polowania były jeszcze bardziej niebezpieczne niż samo wpuszczanie obcych - ciężko było zdecydować się na to, co było bardziej ryzykownym.
Całe szczęście, radzili sobie jeszcze. Nie tak, jak za dawnych lat, ale mieli co jeść, mieli dach nad głową i ciepłe miejsce do spania. Chociaż serce ściskało jej za każdym razem ze smutku, kiedy tylko ktoś się zjawiał, kto nie był tak fortunny jak oni. Nie każdy to posiadał, takie podstawowe rzeczy - takie miejsce, w którym mógł się zjawić i odpocząć. Ludzie chowali się po pustostanach, po lasach i po miejscach, o których nawet nie chciała myśleć.
Znów przesunęła ołówkiem po kartce papieru, notując jeszcze kilka rzeczy, po tym zaklęciem zawracając ich zapasy do spiżarki, kiedy dosłyszała z sali, że ktoś wszedł do środka. Cóż, mógł to być klient, którym wypadało się zająć.
- Zostaw kubek na blacie, posprzątam później - poprosiła Sebastiana, samej kierując się do wyjścia z kuchni, zająć się obsługą zbłąkanej duszy,

| Zt x2


love makes you happy in a house where
love is made

Cynthia Skamander
Zawód : zarządzanie zajazdem
Wiek : 42
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Short steps, deep breath,
everything is alright
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 16
UZDRAWIANIE : 2
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9979-cynthia-skamander-budowa#301678 https://www.morsmordre.net/t10700-borowka https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/f402-lancashire-lancaster-zajazd-pod-grusza https://www.morsmordre.net/t10699-skrytka-bankowa-2256#324768 https://www.morsmordre.net/t10702-cynthia-skamander#324789
Kuchnia II
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach