Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Rzeka Tyne
AutorWiadomość
Rzeka Tyne [odnośnik]08.11.21 11:35
First topic message reminder :

Rzeka Tyne

Rzeka Tyne przepływa przez malownicze tereny Northumberland, swój bieg poczynając u dwóch źródeł - północnego, znajdującego się w Lesie Kielderskim oraz południowego, blisko granicy hrabstwa z North East, częściowo podążając wzdłuż historycznego muru Hadriana. Jest siedliskiem wielu gatunków ryb, a nad jej potokiem rozpinają się malownicze, kamienne mosty oraz wiadukty. Rzeka znajduje ujście do Morza Północnego w mieście Newcastle-upon-Tyne. W swoim dolnym biegu umożliwia ruch rzeczny, pełniąc istotna rolę w transporcie węgla wydobywanego we wspomnianym mieście. U jej brzegów mieści się także jedna z największych stoczni w całej Anglii.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Tyne - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Rzeka Tyne [odnośnik]29.01.22 3:30
Wszystko zatem zostało ustalone i przypieczętowane uściśnieniem ręki. Klamka zapadła, jak to mówią. W przenośni i dosłownie, bo zaraz gdy Frederick Fox rozdzielił pomiędzy nich zadania, Leon skłonił lekko głowę w geście zrozumienia, co można było odczytać również jako życzenie powodzenia, bezgłośnie przeprosił już całą ekipę, wyłączając Podmore'a i wyszedł z biura zamykając za sobą drzwi. Już i tak powiedział dzisiaj za dużo, właśnie zaczynał się uspokajać i powoli dochodziło do niego to wszystko co wydarzyło się za drzwiami. Naprawdę postawił się zarządcy portu. W gruncie rzeczy nie powinno być to nic dziwnego, wypełniał jedynie swoje obowiązki jako reprezentant Blyth, ale chyba sam nie spodziewał się po sobie takiej reakcji. Ubiegły miesiąc nie oszczędził młodego lorda i wymusił na nim szybki powrót do formy. Chyba wreszcie zrozumiał, iż żeby zaprowadzić zmianę, nie można uchylać się od odpowiedzialności i często należy podjąć się większego ryzyka.
- Którędy do zatrzymanych wozów mugolskich? – zapytał wartownika, który jeszcze nie wiedział, że za parę godzin wolny będzie już od tej gawiedzi okupującej kwaterę, teraz chyba tylko z ciekawości czym zajmowała się w jej środku ta grupka mężczyzn.
- Hm? Aa... Tam o, nasze chłopaki pilnują. Trochę pan przejdzie i zaraz zobaczy. – ten wskazał kierunek, w jakim trzeba było się udać, by znaleźć skonfiskowane pojazdy.
Longbottom rzucił tłumowi niechętne spojrzenie – Znowu muszę przez to przejść... – wziął głęboki oddech i pewnym krokiem szturmował jego ścianę. Uzyskał upragniony efekt i zaskoczeni ludzie w pierwszym odruchu po prostu odsuwali się, tworząc dla niego wąski korytarz.
Kilka minut później stał już naprzeciwko grupki pracowników portowych, zafascynowanych wciąż, mimo upływu czasu, swoim nadzwyczajnym, mugolskim łupem. Tylko jeden z nich czuł się na tyle pewnie, by dotykać maszyny, jego więc wybrał brunet na głównego odbiorcę swoich słów:
- Nie dotyka się cudzych rzeczy... – mężczyzna wzdrygnął się i obejrzał za siebie, w końcu zauważając Leona – Witam, Lord Leon Longbottom. Przykro mi, panowie, ale jestem zmuszony pozbawić was tego egzotycznego widoku. Pewnie już słyszeliście, że wraz z przedstawicielami Zakonu Feniksa na prośbę Podmore'a zajmujemy się nieszczęściem, jakie spotkało wasz port. W kwaterze zarządcy zgodnie ustaliliśmy warunki pokojowego rozwiązania tego problemu. Jednym z kluczowych kroków, które należy podjąć, by statek wkrótce mógł wyruszyć, jest zwrócenie mugolom ich zguby w postaci tych... Pojazdów. Jako że nikt z nas nie chce przecież czegoś przypadkiem przycisnąć i zepsuć, musimy bezpiecznie sprowadzić tu mugolskich operatorów. Czy mógłbym panów prosić?
Na szczęście dla nich, pracownicy portu byli już chyba na tyle zmęczeni całą tą sytuacją, że nie stawiali żadnego oporu wobec ich poleceń. Nie upłynęło więc wiele czasu, a powozy szczęśliwie wróciły do swoich właścicieli w stanie prawie nienaruszonym. Leon, mimo że zapewnił samochodom przyzwoitą eskortę dokerów, dla pewności osobiście odprowadził je na swoje miejsce, by potem z czystym sumieniem przystąpić do ewentualnej pomocy w kolejnych fazach ich działań.
Na Becketta jednak nie udało mu się trafić...
Leon Longbottom
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Don't be sorry, if you know that I'm lonely
I don't feel like you know me well enough to understand
OPCM : 20
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5898-leon-longbottom https://www.morsmordre.net/t5997-merkury https://www.morsmordre.net/t10635-leos https://www.morsmordre.net/f411-northumberland-blyth-dwor-longbottomow https://www.morsmordre.net/t6000-skrytka-bankowa-nr-1477 https://www.morsmordre.net/t5999-leon-longbottom
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]29.01.22 20:56
Dziwacznie stało się, że ostatecznie, niby był w najgorszej sytuacji, a jednocześnie jakoś gdy tylko kapitan i Gabriel zniknęli, mógł ostatecznie się zrelaksować. Problemy w porcie zdawały się teraz odległym wspomnieniem, nawet jeżeli były tuż obok. Co miał zrobić, powiedzieć mu, jak bardzo niemiłe było siedzenie gdzieś, gdzie jednak byli mężczyźni z którymi łączyło go sporo. Obydwoje przeżyli coś, czego obecny świat nie rozumiał, traktując ich jak ludzi, których należało wybić za to, że po prostu się urodzili. To, wbrew pozorom, była już dobra podstawa do zwarcia szyków, chociaż w tym wypadku ciężko było mówić o tym jakkolwiek pozytywnie, patrząc na wynikłą sytuację. Mężczyźni na statku jednak nie patrzyli na niego z tak wielką podejrzliwością – nie wydawali się zniesmaczeni jego obecnością, ale w pierwszych momentach patrzyli na niego nieufnie, Richard zaś po prostu usiadł wygodnie, wiedząc, że szybko stąd się nie zabierze.
Jeden z mężczyzn, nieco młodszy od reszty, przemógł się jednak dość szybko, z zaciekawieniem podchodząc w kierunku Moora i zajmując miejsce obok niego, z zaciekawieniem zerkając aby ostatecznie poczęstować go łykiem z niemal już pustej butelki alkoholu. Uśmiechając się do niego z wdzięcznością, Richard odebrał szkło, kaszląc lekko kiedy przełknął za dużo na raz, a wywołało to cichą salwę śmiechu. Pierwsze lody zostały przełamane, więc i reszta podeszła do niego spokojniej, zaczynając rozmowy. Kto gdzie służył, kto gdzie wylądował po wojnie, czym zajmowali się teraz, kiedy o jakimkolwiek spokoju ledwie można było mówić? Rozmawiali też o rodzinach, a sam Richard miał okazję podzielić się nieco tym, jak ciężko żyć jest wśród osób posługujących się magią, kiedy samemu było się jedynym dzieckiem, słuchającym o cudach, ale ich nie doświadczającym.
Nie wiedział nawet ile czasu minęło od kiedy Gabriel wrócił, ale na jego widok uśmiechnął się lekko, mimo to zaraz unosząc brwi. Żadne „dzień dobry Richard, co ty na to, że zaproszę cię za to ciąganie cię po statkach na piwo?”, żadnego pytania o samopoczucie, nieee, od razu do pracy. Podniósł się ze swojego miejsca, klepiąc Gabriela w ramię i uśmiechając się lekko.
- W takim razie poczekaj chwilę, bo będę musiał zebrać swoje narzędzia. – Nikomu nie chciał się tu zrzucać ze skrzynką, o którą jeszcze mogliby go posądzić, że coś tam przemyca, dlatego pozostawił ją wcześniej w bezpiecznym miejscu. Teraz, mogąc rozruszać stare kości, zszedł powoli po trapie aby skierować się w stronę swojego „dobytku”, zabierając wszystko co mógł i mogło się przydać. Jeżeli chodziło o statki, to wielkiego doświadczenia nie miał, ale zdobył się na zadbanie o to, aby jednak zabrać co mógł.
Dopiero wtedy wrócił do Gabriela, zajmując się wszystkim co mógł, podając nie raz i nie dwa pomocną dłoń. Statek co prawda wymagał tego, aby przysiąść nad nim porządniej, ale teraz nie mieli też czasu aby naprawiać go absolutnie od zera, dlatego skupił siły na tym, co można było zrobić, pomocną dłoń pożyczając nie raz i nie dwa, czasem też ostrożnie zajmując się poprawkami po Gabrielu, tak aby nagle jeden szczegół nie zadecydował o całkowitym zatopieniu statku. Nie mógł się jednak rozgościć w tej pracy, gdy zawołano o pomoc przy eskorcie samochodu, zostawiając więc wszystko pod opieką Tonksa udał się na miejsce.
W przeciwieństwie do czarodziejów umiał prowadzić samochód, dlatego dość pewnie podszedł do maszyn, pomagając w transporcie młodemu…komuś, musiał chyba podpytać potem Gabriela, kto to dokładnie był, bo przemierzał miejsce jakby zdecydowanie był u siebie. Gdy wszystko było skończone, wrócił do przyjaciela, przypatrując się wszystkiemu i zastanawiając się, czy na coś jeszcze miał się dziś przydać.
Richard Moore
Zawód : Budowlaniec, złota rączka
Wiek : 36
Czystość krwi : Charłak
Stan cywilny : Kawaler
There are no happy endings.
Endings are the saddest part,
So just give me a happy middle
And a very happy start.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Charłak

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t10538-richard-moore https://www.morsmordre.net/t10644-listy-do-rysia#322337 https://www.morsmordre.net/t10651-rysiu#322691 https://www.morsmordre.net/f400-somerset-dolina-godryka-pustulka https://www.morsmordre.net/t10649-szuflada-r-m#322600 https://www.morsmordre.net/t11074-richard-moore#340919
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]02.02.22 21:18
Kiedy powróciliśmy na zewnątrz, tłum zgromadzony w porcie wydawał się mniej rozjuszony niż w południe, kiedy przybyliśmy do Newcastle. Zebrani czarodzieje ponownie próbowali nas zaczepiać, wypytywać o sytuację - respekt z ich strony był jednak bardziej wyczuwalny, tym razem nikt nie podniósł różdżki. Rozdzieliłem się od Gabriela i Leona, nie mając cienia wątpliwości, że dopną sprawy do końca i dopilnują, by wszystko udało się zgodnie z planem. Każdy z nich stanął dziś na wysokości zadania. Przekonanie mugoli do rozmowy zdaniem Podmore’a było rzeczą niewykonalną - ale zdołaliśmy się już przekonać, że zarządca portu miał na sumieniu grubsze przewiny niż rozmijanie się z prawdą.
Meandrując między ludźmi szukałem w tłumie kapitan, która wcześniej wdała się ze mną w słowne potyczki. Pomimo oschłości bijącej z jej strony, czułem, że przy odpowiedniej motywacji była skłonna do współpracy. Nie miałem przy sobie pieniędzy, moim jedynym orężem pozostawało więc słowo - i reputacja, która w hrabstwie popierającym politykę Longbottoma zyskiwała zupełnie inny wydźwięk. Nie musiałem szukać długo. Jej niski głos wyróżniał się na tle innych, a impertynencki sposób bycia zwracał uwagę nie tylko marynarzy - musiała znaleźć swoją drogę w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie. Zgodnie z moim przypuszczeniami, w propozycji dostarczenia towarów do Berwick upatrywała się przede wszystkim opłacalnej transakcji. Błędy Podmore’a zbierały kolejne żniwa, przyprawiając wszystkich o straty - Irma Burroughs, bo tak się nazywała, po długich rozmowach była jednak skłonna przystać na moje słowo, że w porcie w Newcastle otrzyma pierwszeństwo do przewozu największych ładunków.
- Mam pana za człowieka honoru i liczę, że gdy zmieni się zarządca, uruchomi pan swoje znajomości z rodziną Longbottom, by dopełnić obietnicy. - Z dumą, ale bez zbędnej podejrzliwości, zakończyła dobijanie targu, a kiedy Lady Bird spłynęła do doków, Gwiazda Polarna zacumowała w pobliżu, by przyjąć pozostały towar. Prace nad oczyszczeniem rzeki i przeładunkiem trwały do późnego wieczora. Pracownicy portu, zgodnie z nakazem zarządcy, oddali się pod nasza jurysdykcję, ale nawet tak duże wsparcie nie zdołało usprawnić całego procesu. W powietrzu cały czas dało wyczuć się napięcie, dlatego - mimo pozornego spokoju od walk - nie obniżałem swojej czujności, gotów interweniować, co w ostateczności ograniczyło się jedynie do słownych przepychanek. Dopiero kiedy pierwszy z zablokowanych okrętów opuścił Newcastle, atmosfera zaczęła się rozluźniać. Daliśmy marynarzom dowód, iż nie rzucaliśmy słów na wiatr. Za nim podążyły kolejne, aż w końcu i Gwiazda Polarna, obierając za cel Berwick. Noc trwała w pełni, a zimny wiatr smagał nas po twarzach, kiedy w końcu ponownie spotkaliśmy się wszyscy, a prace można było uznać za skończone. Wiedzieliśmy jednak, że nie był to czas, by spoczywać na laurach.
- Dziękuję za to, że wstawił się pan za nas u mugolskiego kapitana - uścisnąłem dłoń Richardowi. - Trzeba wysłać list do Berwick, natychmiast. Poinformować osobę odpowiedzialną za odbiór transportu o zmianach, które zaszły. Musimy kontrolować sytuację. Ludzie dostaną mniej, nie ukryjemy tego. Tym mocniej musimy pokazać, że współpraca z mugolami jest możliwa. Mam nadzieję, że Levine i Mitchell będą dobrym przykładem dla innych. - Nie mogliśmy znać skutków swoich decyzji - czyste sumienia były naszą jedyną nagrodą, a życie nauczyło mnie w najokrutniejszy sposób, że słuszne decyzje nie zawsze okazywały się przynosić pożądane efekty. - Morale wśród mugoli powinny wzrosnąć, ale potrzeba znacznie więcej czasu, by mogli poczuć się bezpiecznie. Jestem pewien, Leonie, że wasza rodzina zrobi dobry użytek z informacji, które dziś zebrałeś. Dziękuję wam za współpracę. - Spojrzałem na każdego z osobna, lekko kiwając głową z uznaniem i na dłużej zatrzymując wzrok na każdym z mężczyzn. Nie dawałem poznać po sobie zmęczenia, które po wielu godzinach osłabiało organizm. Choć nie byłem już Gwardzistą, w duszy nic nie zwolniło mnie z przysięgi danej samemu sobie. Na tej wojnie miałem dawać przykład innym - inspirować ich do czynów małych i wielkich, gdzie nie było już miejsca na słabość czy moralne dywagacje. Tego, czego dokonywałem, co mówiłem, musiałem być absolutnie pewien. Nie było niczego pomiędzy.
Z myślą o tym, by w najbliższym czasie skontrolować sytuację w Newcastle pożegnałem swoich towarzyszy i teleportowałem się do Doliny Godryka, gdzie - ku mojej uldze - odnalazłem pana Becketta, któremu własne świstoklliki najwyraźniej zagrały na nosie.

zt wszyscy


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : 51
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag
Rzeka Tyne - Page 4 Giphy
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Rzeka Tyne [odnośnik]18.03.22 11:55
Trwające od kilku dni napięcie pomiędzy czarodziejami a mugolami było bliskie osiągnięcia apogeum - wydawało się, że wystarczyłaby iskra, by wywołać wojnę pomiędzy niemagicznym wojskiem a zdesperowanymi mieszkańcami. Zakon Feniksa, wspierany przez Richarda, pojawił się na miejscu w samą porę - dzięki determinacji i zachowaniu zimnej krwi w trudnej sytuacji skutecznie doprowadzając do pertraktacji pomiędzy zwaśnionymi stronami. Wspierane przez członków Zakonu negocjacje pomogły w osiągnięciu kompromisu, nie pozostawiając z niczym ani mugoli, ani mieszkańców Berwick, czekających na transport żywności. Uszkodzona Lady Bird, po wcześniejszym oczyszczeniu rzeki z lodu, mogła zawrócić do portu i zaczekać na naprawy. Port pozostał bez zarządcy - oczekując na mianowanie na to stanowisko nowej osoby.

Morskie przymierze zawiązane pomiędzy czarodziejskimi i mugolskimi statkami przyczyniło się do znacznej poprawy sytuacji w Northumberland - sojusz póki co był jednak kruchy i wymagał kogoś, kto zajmie się ustaleniem i wynegocjowaniem warunków takiej współpracy, oraz będzie ją nadzorował.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Rzeka Tyne - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Rzeka Tyne
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach